clematite
22.09.12, 00:29
Zwracam się do Was z prośbą o obiektywną ocenę niżej opisanej sytuacji.
Jestem z facetem 5 lat. Przez pierwsze 3 lata spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, dobrze nam się układało. Ok. 2 lata temu facet zmienił pracę i obecnie widujemy się bardzo rzadko. On pracuje codziennie od rana do późnych godzin wieczornych, oprócz niedziel, więc te spędzamy razem.
Dodam tylko, że w tygodniu kontakt telefoniczny jest bardzo słaby. Generalnie on dzwoni do mnie tylko kiedy ma jakąś sprawę, np. potrzebuje załatwić coś w urzędzie, a nie może wyrwać się z pracy i prosi o to mnie. Bardzo rzadko się zdarza, żeby dzwonił tak po prostu zapytać jak mi mija dzień, itp.
Przechodząc do rzeczy, na sobotę, czyli dzisiaj umówiłam się ze znajomymi. O tych planach poinformowałam go już tydzień temu i zaproponowałam, żeby poszedł ze mną. Odmówił - wiadomo, praca.
Dzisiaj zadzwonił do mnie, że jutro skończy jednak wcześniej niż zwykle, więc żebym po niego przyjechała o godzinie X. Przypomniałam mu, że jutro o tej godzinie będę na spotkaniu ze znajomymi, ale możemy się spotkać jakieś dwie godziny później.
Facet strzelił focha i tekst w stylu "tak rzadko się widujemy, a kiedy ja mam wolne, ty nie masz czasu!"
Kto ma rację?
Co o tym myślicie?