nolus
03.10.12, 01:03
Temat jest dla mnie dosyć trudny,ale i tak go poruszę. Więc... Są sobie ludzie, żyją w związku lub się przyjaźnią,ale czy można to nazwać dobra relacją,kiedy... druga strona ciągle prowokuje druga bez powodu,drażni,wymyśla coraz to nowe powody do kłótni/konfliktów. Wiadomo, że na pewnym etapie związku,zwłaszcza kiedy ludzie np. zaczynają ze sobą mieszkać,dochodzi do "iskrzenia",bo każdy chce wywalczyć jak najlepszą pozycje dla siebie,ale co jesli takie zachowania staja sie motywem przewodnim związku(czy tez jakiejkolwiek innej relacji-znajomości/przyjaźni)? Tak, sa takie zwiazki,powiedzmy, że burzliwe,ale idzmy dalej...
Kiedyś poruszany byl tutaj watek pewnej kobiety,ktora miala problem ze swoim mezem/chlopakiem,ktory wlasnie przyjmowal taka agresywna postawe w zwiazku i nie tylko,bo takze z innymi ludzmi. Ciagle prowokowal jakies konflikty,osmieszal swoja zone(wytykajac rozne wady/slabosci) i innych -chelpil sie tym,ze nawet swojego najlepszego kumpla potrafi zaprowadzic w "kozi rog". Co sadzicie o takich ludziach? Czy sa to osoby tak dysfunkcyjne,ze nie nadaja sie do zadnych blizszych relacji? Z czego to wynika? Z gleboko skrywanej niskiej samooceny, zakamuflowanych kompleksow czy jakiejs paranoidalnej potrzeby dominacji,checi robienia z innych "frajerow"? No i z drugiej strony- czy to,ze ktos sie z taka osoba zwiaze, swiadczy o frajerstwie czy raczej zdolnosci tego typu ludzi do robienia z innych po prostu... debili,frajerow?