separant
05.10.12, 12:37
dużo się pisze tutaj na temat zdrady facetów i jak sobie z tym radzić
chciałbym poprosić Was o komentarz dotyczący mojego przypadku
w moim kilkunastoletnim małżeństwie bywały i chwile uniesienie, i proza życia, ale ostatecznie skończyło się separacją bo różnice charakterów były już zbyt duże, podzieliliśmy dom na pół i mieszkaliśmy przez 14 miesięcy razem pod dachem, ale prowadząc niejako osobne żywoty, razem głównie ze względu na opiekę nad córką, warto powiedzieć że ja byłem raczej tą stroną inicjującą separację, moja żona wyrażała wolę prób naprawy związku
w trakcie separacji wyszło na jaw, że moja żona w trakcie trwania naszego związku zdradziła mnie na jakimś wyjeździe służbowym - chyba raz, choć pewności nie mam, to było niejako gwoździem do trumny naszego związku i byłem pewien, że separacja zakończy się wkrótce rozwodem i ostateczną wyprowadzką z domu
w ostatnich tygodniach jednak zacząłem zastanawiać się mając w głowie i sercu dobro naszej córki zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować ponaprawiać naszego związku - jeśli nie samemu to terapią małżeńską, już byłem bliski złożenia tej propozycji żonie, ale...
była dwa tygodnie temu na kolejnym wyjeździe służbowym i tam spędziła noc z jakimś facetem (potwierdzone), trzasnęło mną to bardzo, pomimo, że wiem, że to przecież separacja... choć pod jednym dachem
jestem przybity, odechciało mi się prób ratowania związku... wiem że tak zainicjowałem sam z tą separacją i nie powinienem być zdziwiony, ale mam dół ...a w kontekście tej wcześniejszej zdrady już jestem totalnie przybity w momencie gdy chciałem jednak ratować związek
co o tym Panie sądzicie? co poradzicie?