Gdy to kobieta zdradza...

05.10.12, 12:37
dużo się pisze tutaj na temat zdrady facetów i jak sobie z tym radzić

chciałbym poprosić Was o komentarz dotyczący mojego przypadku

w moim kilkunastoletnim małżeństwie bywały i chwile uniesienie, i proza życia, ale ostatecznie skończyło się separacją bo różnice charakterów były już zbyt duże, podzieliliśmy dom na pół i mieszkaliśmy przez 14 miesięcy razem pod dachem, ale prowadząc niejako osobne żywoty, razem głównie ze względu na opiekę nad córką, warto powiedzieć że ja byłem raczej tą stroną inicjującą separację, moja żona wyrażała wolę prób naprawy związku

w trakcie separacji wyszło na jaw, że moja żona w trakcie trwania naszego związku zdradziła mnie na jakimś wyjeździe służbowym - chyba raz, choć pewności nie mam, to było niejako gwoździem do trumny naszego związku i byłem pewien, że separacja zakończy się wkrótce rozwodem i ostateczną wyprowadzką z domu

w ostatnich tygodniach jednak zacząłem zastanawiać się mając w głowie i sercu dobro naszej córki zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować ponaprawiać naszego związku - jeśli nie samemu to terapią małżeńską, już byłem bliski złożenia tej propozycji żonie, ale...

była dwa tygodnie temu na kolejnym wyjeździe służbowym i tam spędziła noc z jakimś facetem (potwierdzone), trzasnęło mną to bardzo, pomimo, że wiem, że to przecież separacja... choć pod jednym dachem

jestem przybity, odechciało mi się prób ratowania związku... wiem że tak zainicjowałem sam z tą separacją i nie powinienem być zdziwiony, ale mam dół ...a w kontekście tej wcześniejszej zdrady już jestem totalnie przybity w momencie gdy chciałem jednak ratować związek

co o tym Panie sądzicie? co poradzicie?
    • separant Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 12:38
      "spędziła noc" oznacza że z nim spała to tak dla wyjaśnienia
      • maly.jasio marzenia... 05.10.12, 12:46
        separant napisał(a):
        > "spędziła noc" oznacza że z nim spała to tak dla wyjaśnienia

        jusz nie pamietam, z iloma kobietami spedzilem noc...
        jednak "nie spalem z nimi".
        oczekiwaly rozmowy, albo moze deklaracji ?

        gadac mi sie po nocach nie chce,
        bo rozmawia - to sie w dzien.

        w nocy - to sie babie patrzy w oczy i pije vino.
        a gdy to babie nie wystarcza do seksu...
        no to niczego nie ma i idzie spie spac.
        - jak brat z siostra.
    • maly.jasio Kobieta nie zdradza... 05.10.12, 12:42
      Kobieta zawsze tylko poszukuje nowego partnera, gdy poprzedni okazal sie niewlasciwy.
      • wlody1 Re: Kobieta nie zdradza... 05.10.12, 12:45
        maly.jasio napisał:

        > Kobieta zawsze tylko poszukuje nowego partnera, gdy poprzedni okazal sie niewla
        > sciwy.
        Nie zawsze... Są takie którym zawsze źle:)
        • maly.jasio Re: Kobieta nie zdradza... 05.10.12, 12:47
          wlody1 napisał:
          > Nie zawsze... Są takie którym zawsze źle:)

          To jest przypadek kliniczny.
          dobry - gdy dobrze
          zly - gdy zle.

          jednak malowato tego :)
    • good_morning Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 14:31
      separant napisał(a):


      > rką, warto powiedzieć że ja byłem raczej tą stroną inicjującą separację, moja ż
      > ona wyrażała wolę prób naprawy związku

      warto pamietac, ze jesli ktoras strona chce ratowac malzenstwo, to druga powinna - dla dobra zwiazku i swiadomosci, ze zrobila wszystko - sprobowac. mowie o przypadkach tzw roznicy charakterow, a nie 'ciezszych przewinien' ;)
      bo jak ta druga strona to sobie uswiadomi za pozno, zwlaszcza jesli jest strona inicjujaca rozstanie, to raczej nie powinna oczekiwac czerwonego dywanu i fanfar. moze zdazyc, owszem, sa pewnie takie przypadki. jest jednak spore prawdopodobienstwo,ze negatywny komunikat, ktory dala wczesniej partnerowi, bedzie czyms w rodzaju podcieciem wlasnej galezi. nie ma co potem plakac.
      ale probowac mozna, mimo wszystko. rozne historie sie zdarzaja w przyrodzie.
    • varia1 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:14
      no o ile dobrze zrozumiałam twój wywód, to:

      1. ty wolałeś separację , bo różnica charakterów - chociaż żona chciala ratować wasze małżeństwo
      2. w czasie separacji na wieść o zdradzie uznałeś że to gwóźdź do trumny waszego związku
      3. zastanawiałeś się w ostatnich tygodniach samotnie, ale propozycji żonie nie złożyłeś
      4. żona w czasie separacji przespała się z kimś na wyjeździe służbowym
      5. ty to uważasz za zdradę, chociaż żona w zasadzie nie wie o twoich intencjach ratowania związku

      no to , tak szczerze, do kogo masz pretensje, do żony że nie chce zapleśnieć czekając na twój pierwszy krok, czy może jednak do siebie że czaisz się, jakbyś się sfajdał i bał przyznać ?

      • wszedlem Re: Gdy to kobieta zdradza... 06.10.12, 03:34
        w trakcie zainicjowanej przez niego separacji dowiedzial sie, ze juz wczesniej z kims sie przespala. ta druga sytuacja byla gwozdziem.

        chyba sie k.wisz skoro tak ci latwo przychodzi usprawiedliwianie.
    • majaa Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:16
      Większość pań tutaj pewnie Ci poradzi, żebyś bez użalania się nad sobą wypił to piwo, którego niewątpliwie sam sobie nawarzyłeś. Jak Cię zdradziła, to znaczy, że kiepski z Ciebie małżonek, niedostatecznie dbałeś, kochałeś, pomagałeś, jednym słowem nie hołubiłeś swojej wybranki. I nie dość, że Twa pognębiona, rozżalona i zmuszona do desperackiego kroku małżonka raczyła łaskawie wyrazić "wolę prób naprawy związku", to Ty się jeszcze śmiałeś nad tym zastanawiać. To jawne odrzucenie i niezrozumienie jej szlachetnego gestu, Twoja pełna nieuzasadnionych wątpliwości postawa wycofania i przemyślenia pchnęła ją w ramiona kolejnego amanta. No przecież po takiej traumie musiała bidulka odreagować, co nie powinno budzić zdziwnienia, a tym bardziej zniesmaczenia. A teraz to na ratowanie związku jest deczko przy późno. Rychło w czas sobie uświadomiłeś, jaki skarb tracisz. Na łaskę swej królowej zatem zbytnio nie licz. No, chyba że ewentualnie padniesz na kolana i jakoś zdołasz ją przebłagać, żeby dała Ci jeszcze jedną szansę, albo chociaż jakąś nadzieję.
      • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:21
        a czytałaś posta tego pana, czy uciekasz od "solidarności jajników" na oślep?

        I nie dość, że Twa pognębiona, rozżal
        > ona i zmuszona do desperackiego kroku małżonka raczyła łaskawie wyrazić "wolę p
        > rób naprawy związku", to Ty się jeszcze śmiałeś nad tym zastanawiać. To jawne o
        > drzucenie i niezrozumienie jej szlachetnego gestu,

        na razie mamy pana inicjującego separację i rozżalonego odrzuceniem gestu istniejącego w jego głowie.
        • majaa Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 19:02
          Zrozumiałam, że pierwszy "skok w bok" miał miejsce jeszcze w trakcie trwania małżeństwa, a wyszedł na jaw przypadkiem, kiedy już byli w separacji z całkiem innego powodu. Tytuł wątku mnie zmylił. Ale pan tak szafuje słowem "związek", że przyznaję, mogłam się w tym pogubić.
          Tak czy siak, nie podoba mi się postawa żony, która zaraz po orzeczeniu separacji, ochoczo wskakuje do łóżka przygodnemu adoratorowi, choć dopiero co deklarowała chęć naprawy swojego małżeństwa. Jakoś szybciutko się poddała. Pan natomiast rzeczywiście jakiś niezdecydowany. Powinien był zarządać rozwodu już po pierwszym razie, a nie liczyć na cud raptownego przypływu uczuć ze strony żony, zwłaszcza że jej do tego nie zachęcał.
          • good_morning ze co? 05.10.12, 19:12
            14 miesiecy to jest wg ciebie 'zaraz'?
            to moze miala czekac 14 lat?
            az pan byly malzonek zycie sobie na nowo ulozy i na pewno ale to na 100% juz jej nie bedzie chcial?
            • majaa Re: ze co? 05.10.12, 19:20
              A z czego wnosisz, że zdradziła go dopiero po tych 14 miesiącach?
              • aka666 Re: ze co? 05.10.12, 19:37
                po raz kolejny nie czytasz wątku uważnie, na wyjeździe była 2 tygodnie temu. o ile więc pan nie pisze do nas z przyszłości to minęło te 14 miesięcy od zainicjowanej przez niego separacji.
                • majaa Re: ze co? 05.10.12, 22:17
                  Teraz to raczej Ty nie czytasz uważnie:) Nie chodzi mi o zainicjowanie separacji, tylko o moment pierwszej zdrady, a tego akurat na podstawie postu nie sposób dokładnie określić.
            • best.yjka Re: ze co? 05.10.12, 19:55
              "w trakcie separacji wyszło na jaw, że moja żona w trakcie trwania naszego związku zdradziła mnie na jakimś wyjeździe służbowym - chyba raz, choć pewności nie mam, to było niejako gwoździem do trumny naszego związku i byłem pewien, że separacja zakończy się wkrótce rozwodem i ostateczną wyprowadzką z domu"

              Miała przygodę przed separacją. Tydzień przed? Rok? Trudno stwierdzić. Separacja była wynikiem różnic charakterów i była z jego inicjatywy.
              Obecnie autor wątku ma focha, że ona nie jest wróżką i nie potrafi czytać mu w myślach. Kiedy on po ponad roku miał zamiar wystawić jej serce na dłoni, to ona wybrała innego ptaszka ;)
          • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 19:45
            majaa napisała:

            > Tak czy siak, nie podoba mi się postawa żony, która zaraz po orzeczeniu separac
            > ji, ochoczo wskakuje do łóżka przygodnemu adoratorowi, choć dopiero co deklarow
            > ała chęć naprawy swojego małżeństwa. Jakoś szybciutko się poddała. Pan natomias
            > t rzeczywiście jakiś niezdecydowany. Powinien był zarządać rozwodu już po pierw
            > szym razie, a nie liczyć na cud raptownego przypływu uczuć ze strony żony, zwła
            > szcza że jej do tego nie zachęcał.

            a to musi być tak że obstawiamy jedną ze stron tej historii i walczymy o nią do upadłego?
            pewnie że nie powinna wskakiwać do łóżka innego faceta skoro podobno chce ratować małżeństwo (chociaż to pogląd sprzed ponad roku), ale ten tutaj też nie powinien się dziwić że po roku od zerwania więzi kobieta nie czeka na zmianę jego decyzji. i jeszcze ten żal o to że właśnie kiedy zaczął sobie wyobrażać (na razie sam ze sobą o tym porozmawiał) że zacznie działać w kierunku zejścia się, to ona mu taki numer wycięła. trochę jak pies ogrodnika..

            moim zdaniem tu już jest pozamiatane, skoro on nie chce i ona nie chce to po co w ogóle bawić się w naprawianie?
            • majaa Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 22:29
              aka666 napisała:

              > a to musi być tak że obstawiamy jedną ze stron tej historii i walczymy o nią do
              > upadłego?

              Ale pewnie, że nie musi. Nie po to to napisałam.


              > pewnie że nie powinna wskakiwać do łóżka innego faceta skoro podobno chce ratow
              > ać małżeństwo (chociaż to pogląd sprzed ponad roku), ale ten tutaj też nie powi
              > nien się dziwić że po roku od zerwania więzi kobieta nie czeka na zmianę jego d
              > ecyzji. i jeszcze ten żal o to że właśnie kiedy zaczął sobie wyobrażać (na razi
              > e sam ze sobą o tym porozmawiał) że zacznie działać w kierunku zejścia się, to
              > ona mu taki numer wycięła. trochę jak pies ogrodnika..
              >

              Kiedy właśnie ten jej wyskok trudno aż tak konkretnie umiejscowić w czasie. Moim zdaniem pan wysławia się mało precyzyjnie;) Ale fakt, mógł działać bardziej zdecydowanie, jeśli chciał, żeby coś z tego wyszło.


              > moim zdaniem tu już jest pozamiatane, skoro on nie chce i ona nie chce to po co
              > w ogóle bawić się w naprawianie?

              A tego akurat też nie rozumiem. Zresztą on już chyba nawet nie chce naprawiać. Sam nie wie, co chce.
      • martishia7 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:23
        > nym słowem nie hołubiłeś swojej wybranki. I nie dość, że Twa pognębiona, rozżal
        > ona i zmuszona do desperackiego kroku małżonka raczyła łaskawie wyrazić "wolę p
        > rób naprawy związku", to Ty się jeszcze śmiałeś nad tym zastanawiać. To jawne o
        > drzucenie i niezrozumienie jej szlachetnego gestu, Twoja pełna nieuzasadnionych
        > wątpliwości postawa wycofania i przemyślenia pchnęła ją w ramiona kolejnego am
        > anta.

        Pięknie pięknie, tylko w ogóle to z założycielskiego postu nie wynika.

        Do autora - a czego byś w tej chwili chciał? Bo bez tego, ciężko radzić. Czy Wasza separacja ma charakter formalny, czy bardziej faktyczny?
    • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:18
      skoro nie ma związku (z twojej inicjatywy jak napisałeś) to nie ma zdrady. nazywanie związkiem sytuacji w której nosisz się z zamiarem zaproponowania jej próby naprawy małżeństwa jest chyba przedwczesne.
    • koham.mihnika.copyright rozbitych talerzy sie nie klei, ale kupuje nowe 05.10.12, 15:25

      • aroden Nieprawda. 05.10.12, 15:36
        Gdy to zabytek, to jak najbardziej sie klei i potem kladzie do szklanej gabloty, by bylo co oglondac.
        • koham.mihnika.copyright to jest zabytek w formie skorup 05.10.12, 16:04
          dlatego sie skleja, poniewaz bedzie sie go ogladac w gablocie, a nie konsumowac [z niego].
          my mowimy o abstrakcie, ktory mozna po konsumpcji wylizac do czysta. Poza tym, klejony ma mala wytrzymalosc i trzeba sie nim poslugiwac baaaardzo ostroznie, co czyni caly interes, kiepskim interesem.
          Mowie ci, tylko nowka. ;P
          • aroden popatrz na zone... 05.10.12, 20:39
            koham.mihnika.copyright napisał:
            > Mowie ci, tylko nowka.

            tez sie starzeje...
            jak kazda.
            • koham.mihnika.copyright Re: popatrz na zone...popatrzylem 06.10.12, 03:43
              nadal mi sie podoba, chociaz nie jest tak piekna jak wtedy.....
              no, i przebieg ma :P
              ja bym jej nie rzucil, ani o podloge, ani w przenosni.
              fajna d... jest. zaprzeczenie tutejszej Gwardii Feministycznej, spelnia sie jako tradycyjna Matka-Polka. Robi nalesniki i pomidorowa.
    • allerune Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:42
      miej świadomość, że na jeden "potwierdzony" przypadek, zwykle przypada kilka niepotwierdzonych
    • lonely.stoner Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 15:58
      Dla dobra rodziny mozna oczywisce zwiazek ratowac, ale jesli twoja zona sie juz zdazyla zadurzyc w kims innym, albo ogolnie zobaczyla ze inni panowie sa o wiele bardziej interesujacy niz ty to moze juz zdecydowanie byc za pozno.
      Poza tym ile trwa ta separacja? jesli tylko tydzien i zona juz zdazyla sobie znalezc nowego amanta to raczej dosc dziwne?? i raczje powiedzmy bezsensowne jest ratowanie- chyba ze zrobila to w okolicznosci jakiegos szoku heh, ale jesli taka separacja trwa juz np. 2 miesiace no to dosc normalne ze kobieta nie siedzi i czeka az omina ja najlepsze chwile zycia tylko szuka nowego partnera, tym bardziej ze sam napisales ze z twojej inicjatywy sie rozstaliscie. W takim wypadku w ogole bym nie rozpatrywala tego sypiania z kims innym jako zdrady, no bo w zwiazku nie jestescie, dales jej wszelkie mozliwe jasne sygnaly ze to koniec, wiec raczej dziwne jakby atrakcyjna kobieta siedziala i czekala az laskawie zmienisz zdanie. A o twoich planach ratowania zwiazku i rodziny jak napisales nie miala pojecia.
    • triss_merigold6 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 16:05
      Muj bosze... chciałeś separacji to masz i nie udawaj zaskoczonego.
    • thelma.333 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 17:40
      zdrada to nie byla, w koncu byliscie w separacji, ale rozumiem twoje rozzalenie;
      byl kiedys na innym forum taki watek, dziewczyna pisala, ze sie rozstala z chlopakiem, ale po 2 czy 3 miesiacach , moze wczesnije, juz nie pamietam szczegolow, wrocili do siebie;
      i sie okazal, ze w tej przerwie jej chlopak tez sie z jakas przespal
      wszyscy jak jeden maz pisali jej, ze przeciez razem nie byli to o co jej chodzi? nawet jej sugerowali ze cos nie tak z nia ze ona sie zle z tym czuje;
      a ja jednak rozumiem rozzalenie w takiej sytuacji; mimo wszystko dopoki nie jest calkowicie 'pozamiatane' to jednak chcialoby sie wiedziec, ze ta druga osoba tez ma wobec nas uczucia i nie wskakuje innemu/innej do lozka, gdyz ciagle tez ma nadzieje na powrot;
      w kazdym razie wspolczuje ale niestety nie jestem w stanie niczego sensownego doradzic;
    • best.yjka Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 19:04
      Że sam nie wiesz czego chcesz. Chciałeś separacji i ją dostałeś dostałeś. Kiedy żona (zamiast posypywać głowę popiołem i błagać cie o powrót), po 14 miesiącach separacji znalazła pocieszyciela. Jest ci podwójnie źle. Tłumaczysz się dobrem córki. Uważam, że zabolało cie ego.
    • headvig Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 20:10
      możesz mieć do niej żal, ale wysyłałeś jej sprzeczne sygnały. z jednej strony ona chciała ratować związek, ty koniecznie separacja. nagle ci się odwidziało, gdy pewnie ona już sobie nadziei nie robiła na wasze małżeństwo - pewnie separacja skończyłaby się i tak rozwodem.
      ani małżeństwo, ani nie-małżeństwo, sam doprowadziłeś do takiego stanu. może nie wytrzymała ciśnienia, bo takie życie w zawieszeniu w przestrzeni nie wiadomo jakiej, z już nie wiadomo kim, mężem czy niemężem, czy obcą osobą, wcale nie jest łatwe i sobie ulżyła na wyjeździe, dla równowagi psychicznej. nie powinieneś mieć w takim układzie żalu.
      jeśli ci zależy, sam najlepiej wiesz jak między wami jest, to ratuj małżeństwo. pewnie nie byłeś święty sam (wcale nie mam na myśli zdrady), bo wina najczęściej leży po środku.
    • sabrilla Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 20:32
      Ja myślę sobie tak: skoro jesteście separacji, żona próbowała naprawić ten związek ale odzewu z Twojej strony nie było-miała prawo pomyśleć, że już pozamiatane i zaczęła próbować sobie ułożyć życie bez Ciebie. Nie zdążyłeś złożyć żadnej propozycji, a domyślam się że mimo mieszkania pod wspólnym dachem było lodowato. Obawiam się niestety, że prawdopodobnie ona miała tego dość i po prostu ma już inną wizję życia. Ta jednorazowa zdrada wcześniej. To nie jest OK oczywiście, ale nie żyłeś w trójkącie z oszukiwaniem i kłamaniem, być może z jakichś powodów raz na chwilę straciła głowę. Nikt nie jest doskonały. Zdecyduj się na coś, albo chcesz ratować ten związek, albo się rozchodzicie.
      • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 20:46
        sabrilla napisał:

        > Ja myślę sobie tak: skoro jesteście separacji, żona próbowała naprawić ten zwią
        > zek ale odzewu z Twojej strony nie było-miała prawo pomyśleć, że już pozamiatan
        > e i zaczęła próbować sobie ułożyć życie bez Ciebie. Nie zdążyłeś złożyć żadnej
        > propozycji, a domyślam się że mimo mieszkania pod wspólnym dachem było lodowato
        > . Obawiam się niestety, że prawdopodobnie ona miała tego dość i po prostu ma ju
        > ż inną wizję życia. Ta jednorazowa zdrada wcześniej. To nie jest OK oczywiście,
        > ale nie żyłeś w trójkącie z oszukiwaniem i kłamaniem, być może z jakichś powod
        > ów raz na chwilę straciła głowę. Nikt nie jest doskonały.

        kwitowanie zdrady prostym "nikt nie jest doskonały" to już przegięcie. mówię oczywiście o tym skoku w bok w trakcie małżeństwa (potencjalnie jednorazowym). jeśli związek kulał to się go naprawia albo kończy - bzykanie na boku nie jest usprawiedliwione, nawet z "jakichś powodów".
        • sabrilla Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 20:57
          ach, żeby to było takie proste to byłoby wspaniale. Ludzie wybaczają sobie nie takie zdrady, myślę że to niestety nie jest tak czarno-białe. Wszystko zależy od tego, czy dla autora wątku rzecz jest do przełknięcia, czy nie. Czy zechce walczyć o rozwalony związek, czy nie. Nic nie wiemy o ich małżeństwie, jak tam się działo przed tą separacją. Naprawdę nikt nie jest doskonały.
          • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 21:09
            nie mówię że nie wybaczają i że wszyscy są doskonali, zwracam tylko uwagę że zdrada to nie jest byle pierdnięcie.

        • best.yjka Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 21:23
          Zależy kiedy do tego doszło. Jeśli pomiędzy ustną deklaracją separacji pomiędzy nimi, a podpisaniem papierów, to nie traktuję tego w kategorii zdrady. Skoro podzielili majątek, to autor chyba miał na myśli separację prawną. Której od pierdnięcia (znaczy się od ręki), nikt nikomu nie przyznaje.

          Jeśli przed, masz rację.
          • aka666 Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 21:31
            best.yjka napisała:

            > Zależy kiedy do tego doszło. Jeśli pomiędzy ustną deklaracją separacji pomiędzy
            > nimi, a podpisaniem papierów, to nie traktuję tego w kategorii zdrady. Skoro p
            > odzielili majątek, to autor chyba miał na myśli separację prawną. Której od pie
            > rdnięcia (znaczy się od ręki), nikt nikomu nie przyznaje.
            >
            > Jeśli przed, masz rację.

            a jeśli on ją zdradził wcześniej 50 razy i pobił w międzyczasie to dobrze zrobiła..
            możemy też trzymać się wątku, nie dopisywać scenariuszy i przyjąć że "w trakcie naszego związku" oznacza mniej więcej okres kiedy związek trwał :)
            • best.yjka Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 22:10
              aka666 napisała:



              > a jeśli on ją zdradził wcześniej 50 razy i pobił w międzyczasie to dobrze zrobi
              > ła..

              Aż tak daleko się nie zagalopowałam jak ty. Ale dalej od autora wątku przemawia złość.

              > możemy też trzymać się wątku, nie dopisywać scenariuszy i przyjąć że "w trakcie
              > naszego związku" oznacza mniej więcej okres kiedy związek trwał :)

              Ale jakie dopisywanie scenariusza. Gdyby zdradziła go w trakcie małżeństwa, to nie sądzę, żeby mu się o tym pochwaliła. "Zdradziła" go po raz drugi, po 14 miesiącach separacji.

              "była dwa tygodnie temu na kolejnym wyjeździe służbowym i tam spędziła noc z jakimś facetem (potwierdzone)".

              Scenariuszy nie dopisuję. Wyciągam wnioski. A po za tym kto potwierdził? Materac mu się zwierzył?

              i jeszcze jedno co mnie zastanawia. W jego mniemaniu rozwód miał być miły, łatwy i przyjemny.

              "byłem pewien, że separacja zakończy się wkrótce rozwodem i ostateczną wyprowadzką z domu"

              Pytanie tylko czyją? I kto ma kogo spłacić.


    • hildegarda-z-plocka Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 22:44
      nie wiem z czego wynikałą pierwsza zdrada, jak to wyglądało, w jaki sposób się dowiedziałeś- to wszystko jest dosyć istotne. druga przygoda to z kolei żadna zdrada. może cię to boleć w jakiś sposób, to jest zrozumiałe, ale ona nie ponosi za to winy. przestań się zadręczać, analizować, czy skoro tak zrobiła to jej zależy czy nie i zastanów się po prostu, czy ty ją wciąż kochasz. jeżeli tak, to spróbujcie od nowa i nigdy już nie wracajcie do tego, co się stało. jeśli jednak nie jesteś pewny, bo coś czujesz, ale może to przyzwyczajenie, albo lęk przed zmianą swojego życia, to po prostu spal wszystkie mosty i tyle.
    • minasz Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 22:53
      jakby moja zona mnie zdradzała to by nie było zle -najgorsze jest to ze ona jest złym człowiekiem:(
      poznałem dziewczyne ktora jest super ale bzyka sie z innymi facetami na poczatku mnie to zabolało bardzo mocno (nie ukrywała tego) ale potem mi przeszło i nie ma to dla mnie znaczenia wiekszego :)
      • minasz Re: Gdy to kobieta zdradza... 05.10.12, 22:55
        zaboli jak mnie przestanie kochac
        • wszedlem Re: Gdy to kobieta zdradza... 06.10.12, 03:54
          alez wy babska glupie jestescie. uczepily sie 14 miesiecy i hajda!, usprawiedliwiac kolezanke po fachu. faceta nie wybielam, ale opierajac sie o wpis:

          - nie ukladalo sie, wiec zaproponowal separacje;
          - zona sie starala to naprawic, ale w miedzyczasie wyszlo, ze spala z innym juz wczesniej;
          - poszedl w zaparte;
          - jej odpowiedzia bylo przespanie sie z nastepnym facetem i to w takich okolicznosciach, ze sie chlop dowiedzial/ zorientowal;

          moze i byl powienien kawe na lawe..., ze nadal mu zalezy itd. ,ale skoro tak mocno o naprawe zwiazku zabiegala, jak to postrzegacie, czy naprawde poszlaby w tango na sluzbowce, bo "jej sie tez cos od zycia nalezy" ? pozamiatane badz nie, skoro jest dziecko i nieuporzadkowana sprawa, to jak juz naprawde cisnienia nie mozna powstrzymac, bzdzic sie po toaletach w klubach. nikt sie nie dowie. ale tutaj sytuacja dziecka, badz uczucia czy roterki drugiego czlowieka sie nie licza. grunt, zeby picza byla wyzwolona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja