zentis 12.10.12, 20:43 wylaczajac kwestie chorob. ale poza tym? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
wersja_robocza Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 20:45 Ktoś ci zjadł kawałek posta? Bo z tego nic nie wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Pewnie moderacja... 12.10.12, 20:51 > Ktoś ci zjadł kawałek posta? Bo z tego nic nie wynika. Pewnie moderacja. Powinnas cos na ten temat wiedziec.. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Pewnie moderacja... 12.10.12, 20:54 Od dawna nic nie wiem.:cool: Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 20:51 zaraz lec wyciac. skoro jestes tak rozgarniety, ze dla ciebie nie wynika, to zaznacz to na poczatku. mysle, ze inni sa bardziej, to i zrozumieja zawartosc. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 20:54 No rozgarnięty jak kupa liści na jesieni. Weź tabletkę, Bonaparte. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_57 Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 20:52 wersja_robocza napisała: > Ktoś ci zjadł kawałek posta? Bo z tego nic nie wynika. Mu/jej chodzi chyba o to, że nie ma sensu żądać wierności łóżkowej od partnera, a ludzie powinni, przy zachowaniu higieny, bzykać się z kim chcą, bez oglądania sie na bycie w związku. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 20:57 Dla mnie wyłączność seksualna jest sine qua non mojego związku. Gdyby mój mąż się rozdrabniał na inne kobiety, to nie wiem czy zdołałby podołać moim potrzebom. I wtedy ja musiałabym sobie szukać czegoś na boku, a nie chce mi się. Gdybym się chciałam bawić z jakimiś hiszpańskimi i latynoskimi doktorantami to nie wchodziłabym w stały związek - proste i logiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 21:08 wolisz 1 od wielu bo? Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 22:20 Teraz już zdecydowanie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 08:59 "Gdyby mój mąż się rozdrabniał na inne kobiety, to nie wiem czy zdołałby podołać moim potrzebom. I wtedy ja musiałabym sobie szukać czegoś na boku, a nie chce mi się. " oh tak tak. na pewno o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
leniwy_pierog Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 21:16 Ale jaki krzyk? Dwie osoby umawiają się na wyłączność seksualną no to się umawiają - ich sprawa. Inni umawiają się inaczej i też ich sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 17.10.12, 13:52 no ten, co go podnosza ci, co ktorych partner jej nie praktykowal, choc sie umowili.D Odpowiedz Link Zgłoś
leniwy_pierog Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 18.10.12, 18:22 A to jest coś zupełnie innego. Brak lojalności i słowności, łamanie umów i ustaleń, krętactwo, brak odwagi cywilnej, żeby wprost powiedzieć o sowich potrzebach w związku - ogólnie te wszystkie cechy, które się ze zdradą łączą są wyjątkowo paskudne i fatalnie świadczą o człowieku też w innych sferach życia. Bo jak ktoś się umawiał na wyłączność, a potem praktykował coś innego to może jak się umówimy, że odda pożyczoną kasę to też zrobi po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 18.10.12, 19:52 Dobrze mówisz. Tu nie chodzi o sam fakt, że ktoś z kimś uprawiał seks, tylko o to, że kłamie, oszukuje i łamie dane słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 17:51 naprawde??????? to kwestia dotrzymywania slowa..? znowu umieszczanie zwyklej biologii pod gornolotnymi zawolaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 19:28 Toteż przecież nie mówię o samej biologii, tylko o tym, co zwykle wokół tej biologii się odbywa, czyli o łganiu, kręceniu i łamaniu słowa. Nie każdy jest stworzony do monogamii i wierności, ale niech bedzie z tym szczery. Niech powie wprost, że nie może obiecać wyłączności, wtedy np. ja, jako partner takiej osoby, nie będę tej wierności oczekiwać i też nie będę sie czuła oszukana, jeśli facet się z kimś innym prześpi. Po prostu nie życzę sobie, żeby ktoś mi wciskał kit, żeby mówił co innego, a za plecami robił co innego. Naprawdę takie to trudne do zrozumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 20:27 tak, bardzo trudne jest do zrozumienia, ze dalej w zaparte dorabiasz ideologie gornolotna do tego, ze po prostu boisz sie zeby sie nie okazalo, ze ta inna bedzie lepiej dawac dupy, a ty zostaniesz sama. jezyk adekwatny do twojego faktycznego poziomu. taaaaaaaaak, wiem, ze lubisz pozowac na kogos innego. jetsem pewna, ze do deklarowanej etyki/ uczciwosci masz dalej niz stad do granic wszechswiata.DDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 21:38 Że co???? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 21:25 cio? nie wiem, co gorsze te kremówki czy to? Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 12.10.12, 21:37 Brak edukacji seksualnej i nieograniczony dostęp do pornografii. Traktujesz seks, jak darmową rozrywkę. I dziwisz się, że inni nie myślą tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 15.10.12, 22:58 Jaką darmową rozrywkę? Myślisz, że wiele lat edukacji nic nie kosztowało (faceta lub wczesniej jego rodziców), ubrania, fryzjer, kosmetyki, siłownia..., dom, kariera.... To wszystko na co zwracają uwagę kobiety kosztuje nas sporo czasu i pieniędzy. Nic w zyciu nie ma za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 16.10.12, 09:14 Kobietom za to kosmetyki, siłki, tipsy i minispódniczki spadają z nieba:) Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 16.10.12, 21:04 Czy ja napisałem, że kobiety mają lżej? To potwierdza tezę, że nie ma nic za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 17.10.12, 16:20 Nie ma tak dobrze niestety, jedni rodzą się mądrzy,piękni i inteligentni, a inni choćby sto lat się starali i wydali furę kasy, to bożyszczami nie będą. Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 18.10.12, 08:16 Życzę więc zimnej krwi i 'partnerki' hojnie z prawa do niewyłączności korzystającej. Odpowiedz Link Zgłoś
aka666 Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 18.10.12, 18:50 tak, pewnie masz rację. następny! Odpowiedz Link Zgłoś
facettt spokojnie, kto krzyczy? 20.10.12, 14:08 entis napisała: > wylaczajac kwestie chorob. > ale poza tym? spokojnie, kto krzyczy? jakies niewyzyte ? - a nie masz zatyczek ? Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 14:35 Ludzie się powinni wiązać z ludźmi o podobnym światopoglądzie, wtedy by nie było rozpaczliwych odezw pt. "dlaczego nikt mnie nie rozumie i wszyscy się na mnie uwzięli". Dla jednych wyłączność seksualna jest niezbędna w związku, a dla innych nie. Przy czym to "nie" też ma swoje niezliczone warianty. Co jest na swój sposób zdumiewające :) Najwazniejsze, to żeby się para w ramach swojego związku dogadała, porozumiała i trzymała swoich zasad - to będzie pięknie. Szczerze polecam :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Poniekąd wynika to z naszej kultury 20.10.12, 15:00 tak po prostu "mamy" wyuczone, że seks jest mocno intymną sprawą i tak jak stosunkowo niewiele osób byłoby skłonne kochać sie przy osobach trzecich, tak i stosunkowo niewielki odsetek naszego społeczeństwa akceptuje brak wyłączności seksualnej, przynajmniej z założenia w swoim związku. Co nie oznacza, ze takich osób nie ma. Osobiscie owszem - oczekuję takiej wyłączności i sama ją zapewniam. Dlaczego? Bo taki rodzaj bliskości uwazam za zarezerwowany dla siebie i kogoś bliskiego. Nie oczekuję, ze wszyscy przyjmą mój punkt widzenia, nie oceniam ludzi mających inny negatywnie - po prostu ja taki mam i jasno go precyzuję. W przypadku odstąpienia przez bliskiego mi faceta od tej zasady nie będe kontynuować zwiazku - sprawdziłam, po prostu już nie umiem zaufać i nie ma na to sposobu choćby druga strona nie wiem co robiła, a ja nie wiem jak chciała ponownie zaufać. Uwazam, że najwazniejsze jest, by ludzie szczerze z sobą na ten temat rozmawiali. Mam na mysli szczerośc z obu stron. Zatem jesli ktoś nie chce/nie potrafi bedąc w zwiazku zadeklarować tej wyłączności - powinien jasno tym powiedzieć drugiej stronie, aby ta mogłą zdecydować, czy chce być w takim związku, czy nie. Z całą pewnością odradzałabym wszystkim godzenie się na taki układ "na niby", czyli udawanie, że wszystko gra podczas, gdy się cierpi i ma nadzieję, ze ktoś sie zmieni. Nie ma to sensu. Tego rodzaju sprawy w zwiazku są kluczowe i muszą być jasno sprecyzowane bez udawania, wiary w zmiany itd. Odpowiedz Link Zgłoś
facettt Chcialaby dusza do raju :))) 20.10.12, 18:29 kora3 napisała: > tak po prostu "mamy" wyuczone, że seks jest mocno intymną sprawą i tak jak stos > unkowo niewiele osób byłoby skłonne kochać sie przy osobach trzecich, Tak NIE MAMY wyuczone :) - to "moda" ostatnich kilku-kilkunastu pokolen... mieszkania kilkupokojowe to mialo przez cala historie ludzkosci moze 10 % pozostale 90 % - czyli cala swiatowa bidota - gniezdzila sie w jednej izbie i dobrze jesli kuchnia byla osobna. rodzice mieszkali z dziecmi i dziadkami. i w takich warunkach dochodzilo sie do seksu. wszyscy wszystko slyszeli, a czasami i widzieli - gdy pierzyna sie osunela :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 owszem - mamy 20.10.12, 19:07 choć to o czym napisałeś to akurat jest prawda. Generalnie ani monogamiczność, ani traktowanie seksu bardzo intymnie nie płyną z naszej zwierzęcej natury:) Nadal w pewnych czesciach świata zypełnie naturalne jest, że brat mający żonę "dzieli się" nią z niezonatymi braćmi, czy np. szwagier mając swoją zonę współżyje ze szwagierką, której maż nie wrócił z polowania. Seks na oczach innych ludzi był zupełnie normalny u dawnych np. Słowian, Rzymian i Greków i nadal u niektórych plemion bywa normą. Rzecz w tym, ze chrześcijaństwo uczyniło z seksu tabu zarówno co do monogamiczności, jak i eksponowania się w takiej sytuacji. To wcale nie oznacza, że nie było sytuacji o jakich piszesz - były i nawet nadal bywają. Tylko, ze przy całej tej technicznej ze tak powiem sytuacji seks pozostawał tabu - nie rozmawiało się o tym, co się słyszało, albo widziało w nocy, a jesli się widziało, czy słyszało udawało się, że się nie widziało i nie słyszało:) Zwróc uwagę, ze zwykle wiekszość ludzi czuje się skrepowana, gdy ktoś nawet bliski zastanie ich w sytuacji intymnej (ale niekoniecznie podczas "akcji"), choćby przy okazji lezenia w łozku z całkiem legalnie tam przebywającą osobą. :) Dzieje się tak pomimo tego, że zdajemy sobie sprawę, iż otoczenie wie o tym, że z tą osobą współżyjemy. Jednak mimo świadomości, ze nikt nie odkrył niczego dziwnego, czy "nielegalnego" czujemy się skrepowani. W wiekszosci oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
facettt zgoda :) - korekta. 20.10.12, 19:20 przyznaje - "wyuczony" troche opatrznie zrozumialem. (zrozumialem go jako - wyniesiony z domu - czy wypity z krwia matki - a pojecie to jest raczej spoleczne , a nie tylko rodzinne...) oczywiscie, ze hipokryzja wzgledem seksu wynika nie z naszej natury, lecz z kultury i religii. chociaz - podkreslam - hipokryzja ta jest dosc swiezego chowu - datuje sie od poczatku 19.go wieku. wczesniej kosciol nie mial jeszcze rzadu dusz i jeszcze w 18.tym wieku powszechne bylo zartowanie sobie z seksu przy alkoholu i opowiadanie pikantnych szczegolow, a zlapanie kobiety za miejsca erogenne uwazano za normalne i nie wywolywalo raczej zgorszenia... Odpowiedz Link Zgłoś
zamysleniee Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 17:08 zentis napisała: > wylaczajac kwestie chorob. no właśnie, niby jak jest ryzyko to jest zabawa więc po co się wyłączać? korzystać z zabawy do upadłego:D Odpowiedz Link Zgłoś
dziala_nawalony Re: o co ten krzyk ws wylacznosci seksualnej? 20.10.12, 18:25 zentis napisała: > wylaczajac kwestie chorob. > ale poza tym? hmm chyba chocby po to zeby zycie nasze bylo cos warte i bezpieczne,bysmy nie byli jednym zbiorem wszelkiej masci hedonistow.Zadalem sobie trud i watpliwa przyjemnosc 'pobrylowania' jakis czas pod hedonistycznym nickiem na portalach dla pań i panów kochajacych inaczej. I coz, sprawa znana od lat i specjalnie nic nowego nie odkrylem.No moze poza tym,ze jest ich znacznie wiecej i ze bez zadnych zahamowan w swoich ofertach łapczywie szukaja seksu za darmo ze wszystkim co sie rusza solo i hurtowo,bez wzgledu na wiek płeć czy swiatopoglad. Czy to mnie dziwi, nie ...czy w jakis sposob mi przeszkadza tez nie, o ile nie włazi mi cos podobnego w drogę.Natomiast daleki bylbym od potepiania,czy narzucania im innych,tradycyjnych sposobow spelnienia sie sferze seksualnej.Kazdy niech wybiera sam i sam ponosi takie ,czy inne konsekwencje wlasnych wyborow.ps. przy okazji przekonalem sie,ze podobne klimaty jednak nie sa dla mnie..he..he. Odpowiedz Link Zgłoś
facettt niechetnie, ale... 20.10.12, 19:24 zgodziles sie z autorem watku. bo wylacznosc - to wieksze bezpieczenstwo obojga i ew. dzieci. a poza tym ? a poza tym wszystko inne bez znaczenia. bo przeciez hedonista (gdy tylko przestrzega prawa) nie jest kims gorszym od tego kto wyznaje "wyzsze wartosci" ? Odpowiedz Link Zgłoś
dziala_nawalony Re: niechetnie, ale... 20.10.12, 19:32 facettt napisał: > zgodziles sie z autorem watku. > bo wylacznosc - to wieksze bezpieczenstwo obojga i ew. dzieci. > > a poza tym ? > a poza tym wszystko inne bez znaczenia. > bo przeciez hedonista (gdy tylko przestrzega prawa) nie jest kims gorszym od te > go > kto wyznaje "wyzsze wartosci" ? to prawda,moje negatywne nastawienie do hedonizmu jako takiego jest moim prywatnym sądem,a w koncu pisze ze 'o ile nie wchodzi mi w droge..' to wisi mi to; co, kto i kim. Odpowiedz Link Zgłoś
aka666 Re: niechetnie, ale... 20.10.12, 21:34 facettt napisał: > zgodziles sie z autorem watku. > bo wylacznosc - to wieksze bezpieczenstwo obojga i ew. dzieci. > > a poza tym ? > a poza tym wszystko inne bez znaczenia. > bo przeciez hedonista (gdy tylko przestrzega prawa) nie jest kims gorszym od te > go > kto wyznaje "wyzsze wartosci" ? można nie kraść i mimo tego być mendą w nawiasie powinno być: gdy przestrzega prawa i nie krzywdzi innych (w ocenie obiektywnej, a nie subiektywnej tegoż hedonisty) - to zgoda. Odpowiedz Link Zgłoś