margie
12.10.12, 21:53
Bylam dzisiaj ze swoim psem u weta i czekajac na lekarza w gabinecie, przypadkiem slyszlama, jak w pokoju obok ( pzrechodnie i uchylone drzwi) pan z yorkiem- starszy juz pies, po wysluchaniu pani doktor nt pomocy psom starszym popzrez podawanie lekow na serce np. i uzyskaniu informacji ze koszt miesieczny lekow to ok. 35 PLN orzekl, ze go nie stac, bo ma 1400 emerytury , wiec on sie pozegna i zgadza sie na uspienie. Po czym podpisal papier i wysluchal do konca , jak sie to odbywa.
Zamknelam drzwi, bo nie bylam w stanie i musialam sie skupic na swojej sprawie.
Potem, przy kasie, placil za "usluge"; 135 zeta.....
Caly dzien siedze i mysle: co ja bym zrobila w takiej sytuacji, czy wogole bym rozpatrywala taka opcje, jelsi pies jest po prostu stary, troche sie meczy ,a le zyje, merda ogonkiem i patrzy ci w oczy...
Czy naprawde 35 złotych to kwota, ktorej nie mozna zdobyc?
czy tak ciezko odjac sobie od ust troche tlustego zarcia, piwa czy wodke, czy moze stanac na glowie, zapytac sie lekarza o zamienniki ludzkie, pojsc do wlasnego lekarza i poprosic o recepte? Czy to jest kwota, za ktora warto miec wyrzuty sumienia?
I ta swiadomosc, ze karma wraca.....
Nie mnie osadzac, moze sie myle, nie znam w koncu calej sytuacji, ale jak nisko upadli niektorzy.....