veri.tka
14.10.12, 12:34
Witam, od roku spotykam sie z facetem. Obydwoje jestesmy po 30 i po rozwodach.
Problem w tym ze ja potrzebuje raczej partnera ( nie mylic z mezem bo za maz juz nie mam zamiaru wychodzic) niz faceta na randki.
A nasza znajomośc przypomina raczej to drugie.
Wprawdzie on twierdzi ze zalezy mu na mnie, ze teskni itd.
Ale czego to faceci nie mowia....
Spotykamy sie glownie u mnie bo on po rozwodzie zamieszkal z matka.
Nigdy mnie do siebie nie zaprosil. Bylismy razem na kilku weselach u jego znajmych, czasem gdzies wyjdziemy ale glownie spedzamy czas u mnie w domu tzn nocuje u mnie.
Mam juz swoje lata i chcialabym wiedziec na czym stoje, a naciskac na niego nie mam zamiaru bo zazwyczaj przynosi to odwrotny skutek.
Mysle ze jest mu tak wygodnie mieszkac z matka i miec kogos do kogo zawsze moze przyjechac i zostac na noc.
W zwiazku z tym postnowilam powiedziec ze przyjezdza do mnie babcia i bede musiala sie nia troche zajac...
Jestem ciekawa czy w tym wypadku ta znajomosc przetrwa, jezeli spotkania u mnie odpadna.