Po co kobieta prosi o radę skoro jej nie chce?

    • nstemi To oczywista oczywistość :-) 09.11.12, 21:34
      Ona się zwyczajnie chciała wygadać. Ponarzekać trochę. Wcale nie chciała konkretnej i jasnej rady, przynajmniej nie od razu. Trzeba było przełączyć się na jakiś czas w tryb "aktywnego słuchania", czyli wtrącić co jakis czas coś stylu "aha", "o żesz", "no coś ty", "naprawdę?", co tam uważasz za stosowne. I dopiero, gdy ona wylała ten potok słów wjechać z radą. Byłbyś wtedy super :-) Oczywiście w trakcie "aktywnego słuchania" możesz właśnie myśleć o tym, co masz jutro zrobić, byleby nie przegapić momentów na parafrazy.
      No, tak to już jest, trochę inaczej się komunikujemy, zresztą to wieczne źródło problemów.
      Przypomina mi się taki skecz Macieja Stuhra-najpierw rozmowa przez telefon dwóch facetów potem dwóch kobiet. Dokładnie nie pamiętam, ale mniej więcej było to coś takiego:
      Faceci:
      -No cześć stary, jak jest?
      -OK
      -No to OK
      Kobiety
      -No cześć kochana, co słychać?
      -Och, byłam dzisiaj w ... i widziałam... (tutaj 5 minut opowieści o tym, że pani widziała coś tam).
      -Naprawdę? A ja ... I wiesz... Masz pojęcie? (tutaj 10 minut opowieści) itd :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja