wielkafuria 27.10.12, 15:11 jesteście w/ znaliście / słyszeliście o sytuacji w której facet w związku jest buddystą a kobieta nie? :) czy jest coś na co trzeba uważać, żeby nie urazić? ;) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jan_hus_na_stosie2 Re: facet buddysta 27.10.12, 15:18 no na przykład trzeba uważać aby któregoś pięknego dnia nie spakował się i nie wyjechał do klasztoru na Tybecie w poszukiwaniu wewnętrznej harmonii i spokoju ducha, które kobieta mu zakłóciła ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 27.10.12, 15:22 ale ja pytam tak serio serio, jestem dosyc bezposrednia i nie chcialabym wypalic z jakaś obrazą religijną :D czy buddysta chodzi normalnie do łóżka czy mam czekac do slubu :D ?? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: facet buddysta 27.10.12, 17:31 >czy buddysta chodzi normalnie do łóżka tyłem chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
potworski Re: facet buddysta 27.10.12, 17:37 wielkafuria napisał(a): > czy buddysta chodzi normalnie do łóżka czy mam czekac do slubu :D ?? Oczywiście, że nie chodzi normalnie do łóżka. Buddysta chodzi do łóżka zawsze minutę po godzinie parzystej. Wcześniej jednak musi odbyć tzw "rytuał kormorana"=przebiera się za kormorana, wychodzi na dwór i staje przed domem na jednej nodze=i tak przez 16 godzin. Nie wolno go wtedy dekoncetrować, nie wolno do niego mówić i np rzucać przysmaków. Przed samym wejściem do łóżka każdy buddysta ma obowiązek udeptać 50 kg kiszonej kapusty w beczce jednocześnie czesząc się kamiennym grzebykiem i wymieniając wszystkie dopływy Odry licząc od Bałtyku. Nie jest źle. Odpowiedz Link Zgłoś
facettt zara... 27.10.12, 18:57 potworski napisał: >i wymieniając wszystkie dopływy Odry licząc od Bałtyku. prosze mnie nie obrazac. A Wisla - to pies ? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: zara... 27.10.12, 19:19 > A Wisla - to pies ? to dlatego, że niektórzy nie majom wisły za oknem. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 15:27 Znam małżeństwo. On fascynuje się buddyzmem, bywa na spotkaniach, wyjeżdża na te ichnie spotkania (ona czasem mu towarzyszy, razem z córką), ona katoliczka. Ślub w kościele, dwustronny. Zwykły człowiek. Żadne tak traktowanie bułkę przez bibułkę. Ale to chyba nie o takiego buddystę pytasz. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 27.10.12, 15:29 wersja_robocza napisała: >Ale to chyba nie o takiego buddystę pytasz. eeeee? czyli jakiego? :D on jest całkiem fajny i normalny :) z tym ze nigdy nie miałam do czynienia z buddystą :) Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 15:33 A bo ja wiem.:D Tamten też wygląda na normalnego. Żyje przeciętnie. Pracuje. Bawi się. Nie jest z innej planety i nikt nie chodzi wokół na palcach.;) A jak się czegoś obawiasz to spytaj samego zainteresowanego. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 27.10.12, 15:38 no wiesz, troche sie niepokoję, ogladalam ostatnio jakis program o romach ze jak sie kogos przyłapie na randce to muszą sie pozniej chajtnac. zeby sie nie okazało ze buddysci tez tak maja :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 15:42 Hahhahaha :D:D:D Romowie to i porwania uskuteczniają. Buddyści aż takimi raptusami chyba nie chcą, więc siłą przed ołtarz chyba nie ciągną. :D Zaraz padnę od śmiechu. Furia, to Twoja wina.:D Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 27.10.12, 16:08 no wiesz.... bardziej chodzi o to zeby nas nikt nie przyłapał :P a jak tam dieta? czegos nie wolno, coś trzeba? Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 16:12 No ten co ja go tam znam to on wszystkożerca. Dieta bogata. Dlatego pisałam, że on chyba fascynat a nie taki z krwi i kości. W buddyzmie wierzą, że każda istota żyjąca jest ważna i ma coś z boskości. Nie wolno nikogo krzywdzić, bo w kolejnym życiu można wrócić jako robak. Czy coś w tym style. Oni wege są. Odpowiedz Link Zgłoś
grzeczna_dziewczynka15 Re: facet buddysta 27.10.12, 19:24 Podobno wcale to nie jest automatyczne równanie, że buddysta = wege. No ale wege to może być katol, ateista i każdy inny. Jak jest, to sam na pewno o tym powie. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 19:43 Hmm nie wiem. Przypuszczałam, ze skoro każde stworzenie jest powiedzmy boże i następuje życie po życiu to swoich braci nie jadają. Nie wiem co to za strona, ale tutaj piszą tak: amitaba.republika.pl/faq/buddyzm-wegetarianizm.html Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 09:11 grzeczna_dziewczynka15 napisała: > Podobno wcale to nie jest automatyczne równanie, że buddysta = wege. > No ale wege to może być katol, ateista i każdy inny. najwazniejsze zeby nie mial problemu ze druga strona jest miesozerna jak diabli. >Jak jest, to sam na pewno > o tym powie. pewnie powie, tylko ja o tym ze jest buddysta dowiedzialam sie przypadkiem, od znajomego, wiec poki co "ja nic nie wiem" > Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 28.10.12, 09:51 > najwazniejsze zeby nie mial problemu ze druga strona jest miesozerna jak diabli Nie będzie miał najmniejszego problemu, bo to nie on w następnym wcieleniu będzie zwierzęciem rzeźnym:) A poważnie, buddyzm jest dość tolerancyjny jeśli chodzi o kwestię jedzenia mięsa, bo przyjmuje do wiadomości, że przy uprawie roślin też giną zwierzęta (ślimaki, gryzonie i inne szkodniki) i nie w każdym miejscu na ziemi jest możliwe życie tylko na roślinach. Dobrze by jednak było żeby zabijanie zwierząt nie było Twoim sposobem zarabiania na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 09:57 3onbingo napisała: >Dobrze by jednak było żeby zabijanie zwierząt nie było T > woim sposobem zarabiania na życie. że co prosze??????????????? :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 28.10.12, 09:59 Rzeźniczką, klusowniczką albo hodowczynią lisów srebrnych nie jesteś?:> Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:15 wersja_robocza napisała: > Rzeźniczką, klusowniczką albo hodowczynią lisów srebrnych nie jesteś?:> nieeeeee :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 28.10.12, 10:01 No żebyś nie była przypadkiem rzeźnikiem, hodowcą świnek czy kurczaków, panią z mięsnego albo managerem w big macu czy innej takiej firmie ciągnącej zyski ze sprzedaży mięsa:) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:17 3onbingo napisała: > No żebyś nie była przypadkiem rzeźnikiem, hodowcą świnek czy kurczaków, panią z > mięsnego albo managerem w big macu czy innej takiej firmie ciągnącej zyski ze > sprzedaży mięsa:) ale co jest złego w hodowaniu swinek czy kurczakow? :) przeciez mozna te hodować aż do śmierci :) i zjadać jajeczka :) a ze swinka szukac trufli i z tego ciagnac zyski :P Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 28.10.12, 10:27 No właśnie w buddyźmie rzeczy nie są jednoznacznie złe czy dobre bo to wszystko zależy od konkretnych okoliczności i w związku z czym jest duża gradacja "winy". Jesli będziesz hodować kurczaki na rzeź to jest bardzo źle, jak bedziesz hodować kury nioski w maleńkich klatkach gdzie się nawet nie bedą mogły ruszyć to jest ciupeńkę lepiej już hodowanie kurczaków na rzeź, jak bedziesz hodować kury nioski w komfotowych wiejskich warunkach z nieograniczonym dostępem do biegania i trawy to jest dużo lepiej niż hodowla kur niosek w ciasnych klatkach, ale też nie tak dobrze jakbyś zarabiała na życie uprawą ryżu czy pomaganiem innym itp. Buddyzm to bardzo realistyczna i twardo stąpająca po ziemi religia/filozofia Odpowiedz Link Zgłoś
grzeczna_dziewczynka15 Re: facet buddysta 28.10.12, 12:34 > A poważnie, buddyzm jest dość tolerancyjny jeśli chodzi o kwestię jedzenia mięs > a, bo przyjmuje do wiadomości, że przy uprawie roślin też giną zwierzęta (ślima > ki, gryzonie i inne szkodniki) i nie w każdym miejscu na ziemi jest możliwe życ > ie tylko na roślinach. Dobrze by jednak było żeby zabijanie zwierząt nie było T > woim sposobem zarabiania na życie. Też mi się tak zdawało;> Są i mnisi, którzy jedzą mięso. Ważne jest jednak mieć pewne podejście do świata - nie mieć postawy konsumpcyjnej. Znam trochę wegetarian, którzy konsumują ostentacyjnie, tyle że wege, a wegetarianizm staje się dla nich głównie modą. Często rozliczają ludzi zero-jedynkowo, czując się lepszymi od mięsożerców. A przecież, chodzi o własny rozwój duchowy, doskonalenie moralne itd., a nie arogancję i poczucie wyższości. Zresztą takie podejście wspiera większość religii chyba. Tak samo katolicyzm i konsumpcjonizm nie idą w parze. Nie widzę żadnego problemu w związkach buddystów z przedstawicielami innych religii czy ateistami, o ile nie są to jedynie chwytliwe etykietki. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: facet buddysta 28.10.12, 12:52 tak. i można zresztą być jednocześnie buddystą i wyznawcą innej religii - vide Japończycy. buddyzm tego absolutnie nie zabrania. zresztą sam religią właściwie nie jest, stąd ta otwartość. Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 28.10.12, 12:59 Mnisi to akurat najczęsciej są wege, ale ponieważ w dużej mierze utrzymują się z tego, co podaruje im miejscowa społeczność więc jak dostaną mięso to zjedzą bo zostało ono im podarowane w dobrej wierze a oni sami w żaden sposób nie domagali się zabijania zwierząt na mięso dla nich. Odpowiedz Link Zgłoś
grzeczna_dziewczynka15 Re: facet buddysta 28.10.12, 12:37 Ja bym się od razu spytała. Nie przepuściłabym szansy do ciekawej rozmowy dot. religii/filozofii. Zapytałabym o książki godne polecenia. Albo sama bym poopowiadała o czymś dla mnie ważnym, poleciła książkę. Myślę, że wtedy w odwecie też by opowiedział i coś polecił. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 10.11.12, 20:25 grzeczna_dziewczynka15 napisała: > Podobno wcale to nie jest automatyczne równanie, że buddysta = wege. ech, jednak facet buddysta nie jest dla mnie, albo przynajmniej TEN buddysta. po pierwsze nie je mięsa -co mnie nie przeszkadza, natomiast wyraz jego twarzy jak zamówiłam krwistego steka wyrazał pomieszanie przerazenia z lekką pogardą. Ale dzięki temu ze zastosowałam taki wybieg byłam wrecz pewna ze nie bedzie chcial sie ze mna calować :P ponadto moze on ma opanowany seks tantryczny (nie probowałam nic z nim robic :D ), ale jak tak na niego patrzyłam to jakos nie wyobrazalam sobie ze móglby mnie szybko i tresciwie przeleciec, czyli tak jak lubię :P Odpowiedz Link Zgłoś
coff.eina Furia -bejbe! 27.10.12, 16:09 ale jak zaproponuje Ci seks tantryczny,to daj znać co? albo dasz popróbować? plizzz!! zrobia Ci te flaczki,ale ze swojego taty co??tak w podzięce... Odpowiedz Link Zgłoś
drzewachmuryziemia Re: facet buddysta 28.10.12, 09:12 normalni są, nie masz sie czym martwic:) Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: facet buddysta 27.10.12, 15:35 Mnie by to nie pasowało. W ogóle wszelkie religijności mnie przerażają, a co dopiero taka "egzotyczna" ;) Znałam jednego faceta, który się tym fascynował (bo o wyznawaniu nie można było raczej mowić) - był moim przeciwieństwem. Taki spokojny, zrownoważony, obojętny na wszystko, pogodzony ze wszystkim, jakiś taki bez życia i bez jaj... Ale to jednostkowy przypadek, więc trudno powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: facet buddysta 27.10.12, 15:43 najlepiej spytaj go samego. bedziecie mieli temat. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 16:07 > czy jest coś na co trzeba uważać, żeby nie urazić? ;) Buddyzm to bodaj największy stek bzdur, o jakim kiedykolwiek słyszałem, natomiast buddyści oczywiście muszą mieć nietęgo pod czapką, skoro wierzą w bzdury o czakrach, karmach, diamentowych drogach itd. – ale nie należy tego głośno mówić, bo można ich urazić. PS Tak swoją drogą: czemu wszyscy stąpają na paluszkach i mówią szeptem, żeby przypadkiem nie urazić buddystów, muzułmanów czy żydów, a po naszych rodzimych religiantach, tj. katolikach, można jechać jak na łysej kobyle i nikogo to nie oburza (z wyjątkiem, rzecz jasna, samych zainteresowanych)? Te podwójne standardy są dość drażniące, zwłaszcza że wszystkie religie przedstawiają podobny materiał dowodowy na poparcie swoich czy to niedorzecznych, czy absurdalnych tez. PPS Czy Twój przyjaciel oddaje się być może raz na jakiś czas tzw. czantowaniu (Nam-myoho-renge-kyo)? Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 16:09 Kto jedzie to katolikach? Po kim jeżdżą katolicy? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 16:29 > Kto jedzie to katolikach? Choćby znaczna część użytkowników gazetowego forum, np. działu Społeczeństwo. Sam co prawa wielokrotnie pokpiwałem sobie z religiantów, z tym że ja akurat ze wszystkich, bez względu na wiek, kolor skóry, wyznanie czy orientację seksualną, bo jestem tolerancyjny, no i nie ma we mnie nienawiści. > Po kim jeżdżą katolicy? Po ateistach. :) Słusznie zresztą, bo tzw. ateiści sami się podkładają, uznając wyższość i prymat koncepcji „Boga” nad pozostałymi poza- i pseudonaukowymi wymysłami. Sam chętnie bym takim ateistom dołożył jeszcze od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 16:38 > Czyli wszyscy po kimś jadą? Prawie wszyscy. Buddyści tylko nie jadą po nikim, bo są tak odklejeni, że nie ogarniają. :) Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: facet buddysta 27.10.12, 16:48 A Ty po nich tak jedziesz. A to życzliwi ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 17:01 > A Ty po nich tak jedziesz. A to życzliwi ludzie. Cóż, życzliwość jeszcze nikogo przed nieprzyjemnościami nie uchroniła. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kombinerki.pinocheta Re: facet buddysta 27.10.12, 17:37 Ilu znasz buddystow, ze glosisz taka odwazna teze? To tak jakby napisac, ze wszyscy muzulmanie sa zli. Zapewne znajda sie takze ci dobrzy, ale analogicznie moga wystepowac niezyczliwi buddysci. Czy jezeli autorka watku trafi na zlego buddyste to przeprosisz ja za to, ze wprowadzilas ja w blad? Skad ta pewnosc u ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: facet buddysta 27.10.12, 19:02 proszę, orędownik przepraszania. do sekty wstąpiliście ostatnio jakiejś razem z minaszem zresztą, który uprzejmie prosił bym nie używała słowa, przez co opadła mi szczęka na całe pięć minut. październik miesiącem nawrócenia Odpowiedz Link Zgłoś
kombinerki.pinocheta Re: facet buddysta 27.10.12, 19:17 Nie chodzi o przepraszanie. Raczej o uogolnianie. Napisze, ze muzulmanie sa "be" to podniesie sie krytyka, ale jak one pisza, ze pewna grupa jest "cacy" to nie biora za to odpowiedzialnosci. Przypisywanie pewnych dobrych cech ogolowi jest tak samo glupie jak krytyka. Chcialy sie pochwalic, ze znaja 1, 2 czy 3 buddystow i maja prawo do oceny pewnej wiekszej grupy. Swiatowe, otwarte kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 27.10.12, 16:10 krytyk_systemu_edukacji napisał: skoro wierzą w bzdury o c > zakrach, karmach, diamentowych drogach itd. to chyba lepsze niż międzygalaktyczny mors u scjentologów ;) PS Czy Twój przyjaciel oddaje się być może raz na jakiś czas tzw. czantowaniu > (Nam-myoho-renge-kyo)? co??????? 8-) ps. jeszcze nie jest moim przyjacielem, zastanawiam sie :P Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 16:24 > > PS Czy Twój przyjaciel oddaje się być może raz na jakiś czas tzw. czantowaniu > > (Nam-myoho-renge-kyo)? > > co??????? 8-) nam myoho renge kyo Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: facet buddysta 27.10.12, 17:18 Nie musisz na nic uważać, traktuj go równie miło, jak innych ludzi. Buddyści są praktyczni i bardzo dobrze radzą sobie w życiu. Bardzo dobrze także postępują w stosunku do swoich partnerek/partnerów. Odpowiedz Link Zgłoś
kombinerki.pinocheta Re: facet buddysta 27.10.12, 17:36 > Buddyści są praktyczni i bardzo dobrze radzą sobie w życiu. Bardzo dobrze także > postępują w stosunku do swoich partnerek/partnerów. Ilu znasz buddystow, ze glosisz taka odwazna teze? To tak jakby napisac, ze wszyscy muzulmanie sa zli. Zapewne znajda sie takze ci dobrzy, ale analogicznie moga wystepowac zli buddysci. Czy jezeli autorka watku trafi na zlego buddyste to przeprosisz ja za to, ze wprowadzilas ja w blad? Skad ta pewnosc u ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: facet buddysta 28.10.12, 09:56 > Ilu znasz buddystow, ze glosisz taka odwazna teze? Ok. 60. Ale wciąż liczę.... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: facet buddysta 27.10.12, 17:25 A to zależy czy buddysta praktykujący i jak zaawansowany ale generalnie buddystę trudno czymkolwiek urazić bo buddyzm na tym właśnie polega że pozbyciu się negatywnych uczuć - złości, nienawiści,strachu, zazdrości, błędnych irracjonalnych przekonań, przywiązania do rzeczy i ludzi itp bo to wszystko wywołuje cierpienie. Seksem buddyści 'cywilni' mogą się cieszyć jak jest byle nie z cudzą żoną. Poza tym buddyzm to nie religia (nie musisz w nic wierzyć jak np w kk) a raczej filozofia życiowa. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 17:48 > Poza tym buddyzm to nie religia (nie musisz w nic wierzyć jak np w kk) a raczej > filozofia życiowa Stara śpiewka. Gadanina o tym, jak to rzekomo buddyzm nie jest religią, to zwykły zabieg marketingowy, obliczony, jak sądzę, na pozyskanie „postępowej” klasy średniej, artystów itd. Nazywanie tego bełkotu „filozofią życiową” kojarzy mi się z określaniem gacha mianem „przyjaciela” – krótko mówiąc idzie o mydlenie oczu. Niestety, buddyści są religiantami i na żadne słodkie pierdzenie o filozofii czy systemie etycznym nikt przy zdrowych zmysłach się nie nabierze. Zresztą łatwo się przekonać, że to religia, wystarczy spojrzeć na cennik usług: pierwszy z brzegu kurs oddychania (?) „w super cenie” – 330 zł. Cóż, filozofia bywa jednak tańsza. Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 27.10.12, 17:59 Kurs oddychania nie ma nic wspolnego z buddyzmem. A w buddyzmie (religia, filozofia, jak zwał tak zwał) rzeczywiście nie musisz w nic wierzyć, wręcz przeciwnie - masz zakaz wierzenia w cokolwiek bez dogłębnej analizy i doświadczenia. Powiew świeżego powietrza w porównaniu z tym w co zobowiązany jest wierzyc katolik czy inny chrześcijanin. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 18:28 > Powiew świeżego powietrza w porównaniu z tym w co zobowiązany jest wierzyc katolik > czy inny chrześcijanin. Polecam sceptycyzm naukowy. To dopiero powiew świeżości! Okazuje się, że nie musisz wybierać pomiędzy mantrami Ojcze nasz a Nam-myoho-renge-kyo, nie musisz wybierać pomiędzy Trójcą Świętą, Trzema Klejnotami czy Trójkątem ARC (czy wszystkie religie mają fioła na punkcie liczby trzy?), duszą a karmą, hostią a czakrami. No i nie musisz latać na jakieś wiece jak „ateiści” podniecający się koncepcją boga osobowego (zabawne, że w sprawie nieistnienia reinkarnacji już na wiece nie zwołują). A jedyny imperatyw sceptyka to pytać o dowód, gdy ktoś ciśnie kit, a w razie braku dowodów odsyłać cwaniaczka do stu diabłów. Da się przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: facet buddysta 27.10.12, 19:18 > Stara śpiewka. Gadanina o tym, jak to rzekomo buddyzm nie jest religią, to zwyk > ły zabieg marketingowy, obliczony, jak sądzę, na pozyskanie „postępowej > 8221; klasy średniej, artystów itd. Pomyliłeś buddystów ze scientologami. Idź choć jaką książkę o buddyźmie przeczytaj bo na razie nie wiesz nawet gdzie dzwoni. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 19:32 > Pomyliłeś buddystów ze scientologami. Chyba Ty. Scjentologowie celują w krezusów i hollywoodzkich aktorów, a nie w klasę średnią i artystów. > Idź choć jaką książkę o buddyźmie przeczytaj > bo na razie nie wiesz nawet gdzie dzwoni. Typowy religiancki (i nie tylko) pseudargument – odsyłanie do „książek”. Niestety, kochaneczko, schlebiasz buddyzmowi, sądząc, że do obśmiania głoszonych przezeń bredni trzeba systematycznych studiów i pogłębionych lektur. Tak niestety nie jest. Podobną sztuczkę, nawiasem mówiąc, stosują katolicy i komuniści: żeby wyśmiać koncepcję Trójcy Świętej czy Ciała Chrystusa, trzeba najpierw studiować teologię, podobnie nie można rzekomo krytykować błędnej na oko koncepcji „dyktatury proletariatu” bez przeczytania dzieł zebranych Marksa i Engelsa (1200 stron niestrawnego fachowego maczku, powodzenia). Wybieg obliczony oczywiście w ten sposób, że te wszystkie „książki” są zupełnie niezrozumiałe i nikt normalny przez to nie przebrnie – więc, sądzą religianci i komuniści, zamknie tym samym japę. Bardzo sprytne. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 27.10.12, 19:36 > dzieł zebranych Marksa i Engelsa Przepraszam najmocniej za omyłkę: miałem oczywiście na myśli Dzieła wybrane, a nie „zebrane”. Odpowiedz Link Zgłoś
leigh7 Re: facet buddysta 28.10.12, 10:00 Ale warto znać definicje używanych słów, i wiedzieć o czym się mówi, zanim się wypowie. Obśmiewać można wszystko z perspektywy chłopka roztropka; wartość owo obśmiewanie ma żadną. Odpowiedz Link Zgłoś
leigh7 Re: facet buddysta 28.10.12, 09:56 Religia zakłada wiarę w boga/bogów. W buddyźmie nie ma idei boga. Ergo: buddyzm nie jest religią, bądź jest religią nieteistyczną, więc też odstaje od utartej definicji religii. To, że Tobie wydaje się, że nią jest, nie zmienia jej definicji. Za kursy gotowania też się trzepie niezłą kasę, co nie czyni z gotowania religii. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 28.10.12, 11:51 > Religia zakłada wiarę w boga/bogów. > W buddyźmie nie ma idei boga. Ergo: buddyzm nie jest religią, bądź jest religią > nieteistyczną, więc też odstaje od utartej definicji religii. Rzeczywiście, słownik języka polskiego tak to ujmuje, nie wiedziałem o tym. Przypuszczalnie wynika to stąd, że w naszym kręgu kulturowym religie rzeczywiście są oparte najczęściej na koncepcji Boga czy bogów. Definicja oczywiście jest dość absurdalna (zresztą nie jest to jedyna niedorzeczność w słowniku języku polskiego, który np. słowa niewidoczny i niewidzialny definiuje jednako). Czy jeśli nie wierzę w Boga, ale wierzę, dajmy na to, w reinkarnację, to nie jestem religiantem? Śmieszne by to było. W każdym prędzej bym zmienił definicję słowa religia niż klasyfikację buddyzmu. Zresztą, mniejsza o definicje, niech sobie i buddyzm nie będzie „religią” ważna jest istota rzeczy. A istota rzeczy jest taka, że buddyzm to stek bełkotliwych niedorzeczności (religijnych, parareligijnych, filozoficznych, wszystko mi jedno, jak to sobie nazwą), w dodatku pisanych jakimś przedziwnym, napuszonym językiem: Dwanaście ogniw współzależnego powstawania, Cztery Szlachetne Prawdy, Diamentowa Droga, Szlachetna Ośmioraka Ścieżka – „Och jej, nie nazywaj tego religią, to jest system”. Ha! ha! :D A tak w ogóle, to według mnie buddyzm celowo jest tak pomyślany i skonstruowany, żeby jego ewentualną krytykę można było łatwo odeprzeć. Podam przykład, bo to naprawdę jest sprytnie skonstruowane. Otóż pomijając już fakt, że nie wiadomo, czy jest to religia, czy nie (według to jest pewne zabezpieczenie a la Amber Gold nie jest bankiem, ale nie ważne już), to nie wiadomo nawet, czy buddyści wierzą w reinkarnację, czy nie (!). Owszem, jeśli zapytasz takiego buddystę otwarcie: Przyjacielu, czy istnieje nieśmiertelna dusza, która może wcielać się w nowe ciała, a ich jakość zależy od jakości nazbieranej karmy?, to oczywiście taki buddysta nie odpowie, że tak, że wierzy – oj, to by była zbyt prostacka odpowiedź, buddyzm wszak jest „systemem etyczno-filozoficznym” (no, a poza tym zawsze można być wówczas poproszonym o dowody) – dlatego też buddyjska odpowiedź na to pytanie brzmi: „Nie mogę ci powiedzieć, ponieważ przeczytałeś zbyt mało książek o buddyzmie”. I że kwestia reinkarnacji w buddyzmie jest „bardzo skomplikowana”. Cóż, katolicy mają słowo wytrych w postaci tajemnicy (cokolwiek tkniesz, jest „tajemnicą”), marksiści stworzyli sobie do godzenia sprzeczności tzw. dialektykę, a buddyści dla mydlenia oczu najwyraźniej żonglują definicjami, taki sobie znaleźli sposób. > Za kursy gotowania też się trzepie niezłą kasę, co nie czyni z gotowania religii. Z tą kasą to akurat było półżartem. Inna rzecz, że faktycznie religie służą na ogół do wyciągania kasy, „religie nieteistyczne” również, jak sądzę. Na pewno jednak buddyzm służy m.in. temu, żeby niektórzy mogli się lansować na mędrców i guru, co do tego chyba nie ma wątpliwości. PS Piszemy buddyzmie. Odpowiedz Link Zgłoś
leigh7 Re: facet buddysta 28.10.12, 12:45 Rzeczywiście, słownik języka polskiego tak to ujmuje, nie wiedziałem o tym. Prz > ypuszczalnie wynika to stąd, że w naszym kręgu kulturowym religie rzeczywiście > są oparte najczęściej na koncepcji Boga czy bogów. Nie tylko słownik języka, ale encyklopedie religioznawcze. To bardziej wiarygodne źródła do badania sedna sprawy. Może Ci się wydawać śmieszna, ale taka się utarła wśród znających się na rzeczy. Jakąś przyjąć było trzeba; zapewne po wielu analizach. Podważasz uznane definicje, podważając narzędzia nauki - nieskromnie dosyć. Zasugeruj lepszą - ale do tego trzeba mieć wiedzę tematyczną, którą gardzisz. Wyśmiewasz "napuszone" definicje - tak brzmią dla Ciebie, ale religia mówi o sacrum, traktowane z szacunkiem i powagą. Każdy opis sacrum będzie dla postronnych brzmieć napuszenie. Moim zdaniem bierzesz się za drwiny z tematów, o których wiedzę masz niewielką, chyba tylko po to, by realizować się jako krytyk (ach, bycie niepokornym) i wydawać sobie mądrym. Nie rozumiesz - nie drwij. Nie znasz - nie krytykuj. Nie świadczy to o nikim dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 28.10.12, 13:22 > Wyśmiewasz "napuszone" definicje - tak brzmią dla Ciebie, ale religia mówi o > sacrum, traktowane z szacunkiem i powagą. Każdy opis sacrum będzie dla postronnych > brzmieć napuszenie. No ale przecież buddyzm nie jest religią – twierdzą tak nawet ludzie znający się na rzeczy, którzy zbadali sprawę narzędziami naukowymi. > Moim zdaniem bierzesz się za drwiny z tematów, o których wiedzę masz niewielką Naprawdę sądzisz, że trzeba przebrnąć przez góry opasłych tomisk, żeby stwierdzić, że reinkarnacja, karma, czakry itd. to bujda na resorach? No, chyba że w tych książkach mam się spodziewać jakichś dowodów naukowych. Nie sądzisz, że takie stawianie sprawy jest z Twojej strony bardzo nieskromne? > Moim zdaniem bierzesz się za drwiny z tematów, o których wiedzę masz niewielką, > chyba tylko po to, by (...) wydawać sobie mądrym. Tego rodzaju zarzut w ustach obrończyni buddyzmu brzmi, muszę przyznać, dość zabawnie. Buddyzm lansuje mędrców i guru, ma pretensje do filozofii, produkuje tony wydawnictw, jakichś kursów, obozów; stosuje tak absurdalnie i niewspółmiernie do treści napuszone słownictwo, że jest parodią samego siebie; twierdzi, że ich jakiś naczelnik doznał oświecenia, by przekazywać swoje nauki – ale niech ktoś piśnie słówkiem, to zaraz jest oskarżany o to, że chce się wydawać mądrym. Ha! ha! :D Muszę przyznać, że ten buddyzm coraz bardziej mi się podoba. :D Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 28.10.12, 13:24 > Nie sądzisz, że takie stawianie sprawy jest z Twojej strony bardzo nieskromne? Przepraszam, ale wkradł mi się do postu błąd. Powyższe zdanie miało być oczywiście w poprzednim akapicie. Odpowiedz Link Zgłoś
leigh7 Re: facet buddysta 28.10.12, 13:36 Nie jest religią, ale ma sferę sacrum. Odniosłam się do Twojego wyśmiewania w stylu "jakieś diamentowe ścieżki" Nie podoba Ci się definicja religii. Spoko, masz prawo, ale zważ, masz przed sobą naukę, nazwaną religioznawstwo, z jej narzędziami i metodologią. To Ty jesteś nieskromny, wyśmiewając ją i lekceważąc. Ja tu tylko Ci staram się to uświadomić. Chyba, że masz w nosie także naukę jako taką, bo posiadłeś wszystkie rozumy już w kołysce, i nigdy żadnej wiedzy z zewnątrz nie było Ci potrzeba. Buddyzmu szczególnie nie bronię, podobnie mogłabym bronić chrześcijaństwo, animizm, judaizm czy hinduizm. Wyśmiewasz religie jako takie, bo nie rozumiesz chyba, że to co dla Ciebie jest bajeczką, dla innych może być ważne i godne szacunku. Wokół każdej religii powstają tony rozważań, literatura i filozofie. Kto zainteresowany - sięga, kto nie - omija. Dalej - nie rozumiesz, więc drwisz. Najśmieszniejsze, że drwisz z nauki, drwisz z religii, drwisz w sąsiednich wątkach z innych stylów życia, ciekawe skąd u Ciebie tak wysokie mniemanie o sobie i o tym, że nikt inny nie ma racji poza Tobą? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 28.10.12, 13:49 > Nie podoba Ci się definicja religii. Mnie właściwie jest ganz egal, po prostu się trochę zdziwiłem, że buddyzm wraz ze swoją sferą sacrum nie jest formalnie zaliczany do religij. Nie wiem, jaki konkretnie jest tego powód, ale samo powiedzenie, że „religioznawstwo jest nauką i ma swoje narzędzia i swoją metodologię” wiele, niestety, nie tłumaczy. > Wyśmiewasz religie jako takie, bo nie rozumiesz chyba, że to co dla Ciebie jest > bajeczką, dla innych może być ważne i godne szacunku. Mylisz się, Leigh7, rozumiem to doskonale. Po prostu nie ma to dla mnie większego znaczenia: albo coś jest faktem, albo nie. Bóg, reinkarnacja, pamięć wody, krasnoludki, telepatia itd. istnieją bądź nie; to, czy są dla kogoś ważne, czy nie, nie ma tu nic do rzeczy. > Najśmieszniejsze, że drwisz z nauki Kiedy drwiłem z nauki? > ciekawe skąd u Ciebie tak wysokie mniemanie o sobie > i o tym, że nikt inny nie ma racji poza Tobą? Nie jest prawdą, że mam o sobie wysokie mniemanie, że nie potrzebuję wiedzy z zewnątrz, że gardzę nauką, a już na pewno nie uważam, że nikt inny nie ma racji poza mną. Chociaż rzeczywiście, akurat buddyści wg mnie racji nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
leigh7 Re: facet buddysta 28.10.12, 14:14 No cóż, formułujesz sądy ostre i bezpośrednie. Religie to dla Ciebie bujdy na resorach. Spoko. Dla innych nie. Też spoko. Moim zdaniem jednak, zanim się rzuci opinię, wypada zapoznać się ze stanem wiedzy na dany temat. To, że ktoś lubi truskawki nie wnosi nic do dyskusji. To, że ktoś nie lubi buddyzmu, też nie. Ze mają dziwne nazwy - to mają. Katolicy też mają. Takie powstały przez lata, może kiedyś brzmiały inaczej. Dziwne nazwy nie odbierają systemowi wierzeń zasadności, gdy system ten jest dla kogoś użyteczną drogą życia. Inna sprawa, że dziwne nazwy należą do sacrum; trudno jest opisać sferę duchową, gdy żyje się w profanum. To są dylematy dla filozofów religii. Ale najprościej jest to wyśmiać, nie? Odnosisz się do namacalnych faktów, a wiesz przecież, że wszystkiego o świecie nie wiemy i długo się nie dowiemy. Naukowe poznanie też się jeszcze nie zakończyło. Nie, żebym sama miała patent i gotowe rozwiązania na wszystko. Mam szacunek dla wiedzy i racjonalizmu, ale mam też szacunek dla duchowości. U Ciebie tego nie widzę. Swoją drogą, buddyzm jest bardzo racjonalny i poszukujący - tam podważa się wszystko, i non stop zadaje pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk_systemu_edukacji Re: facet buddysta 28.10.12, 15:12 > Religie to dla Ciebie bujdy na resorach. Spoko. Dla innych nie. Też spoko. Może to niemodne podejście, ale jeszcze jest coś takiego jak prawda obiektywna, rozumiana jako stan faktyczny, zgodność z rzeczywistością. Nie jesteś pierwszą osobą, która twierdzi, że religianctwo i „racjonalizm” to dwa równorzędne światopoglądy i zadaniem człowieka jest któryś sobie „wybrać”. A stopnień prawdopodobieństwa? materiał dowodowy? poziom uzasadnienia? Nie mają żadnego znaczenia? Rzeczywiście liczy się tylko gust? > Dziwne nazwy nie odbierają systemowi wierzeń zasadności, gdy system ten jest > dla kogoś użyteczną drogą życia. Dwie sprawy. Po pierwsze, czy to dziwne, czy napuszone nazwy występują w nauce również, istotne jest to, czy za nimi kryje się jakaś treść. Kłopoty się zaczynają wówczas, gdy taka dziwaczna nomenklatura jest czystą formą, celem samym w sobie, sztuką dla sztuki. I rzeczywiście, napuszony język stanowi pewną poszlakę (ale nie dowód), że oto mamy do czynienia z próbą zamaskowania bałamuctwa. Przemoc symboliczna się to nazywa, na ile znam nauki społeczne. Po drugie, kwestia owej „użytecznej drogi życia”. To szeroki i poniekąd ciekawy problem i każdy sceptyk czy, jak ja, adept sceptycyzmu prędzej czy później musi sobie pewne pytania zadać. Czy religia, choć – pozwolisz, że trochę pobawię się w dyplomację i oględność – nie spełnia kryteriów naukowych, ma rację bytu, skoro nadaje życiu ludzkiemu sens i niesie pocieszenie, daje nadzieję? Podobnie: czy powinno się tolerować tzw. medycynę alternatywną, w tym homeopatię, bioenergoterapię itd., skoro nie ma naukowych dowodów ich skuteczności, choć są one na swój sposób użyteczne, mogą działać jako placebo, dodawać otuchy itd. Otóż moja odpowiedź na to pytania jest niestety negatywna, a to dlatego, że po pierwsze jest to kłamstwo, oszustwo, i to w dodatku dość dochodowe, a nie należy przyzwalać na to, by zarabiano na ludzkiej naiwności; po drugie, takie podejście jest dość protekcjonalne: dajmy ludziom bajeczki, może nieprawdziwe, ale niech mają jakieś pocieszenie – to jest traktowanie dorosłych ludzi jak dzieci. > Odnosisz się do namacalnych faktów, a wiesz przecież, że wszystkiego o świecie > nie wiemy i długo się nie dowiemy. Naukowe poznanie też się jeszcze nie zakończyło. Spodziewam się, że kiedy nauka upora się z problemem ciemnej materii, kwantową grawitacją i nowotworami złośliwymi, kiedy wyjaśni działanie mózgu, powstanie życia na Ziemi, początek Wszechświata i tak dalej, i dalej – wówczas ze zdumieniem stwierdzi istnienie czakr, reinkarnacji i karmy. To będzie zwieńczenie myśli ludzkiej od Arystotelesa do Einsteina i ostatnie odkrycie naukowe ludzkości: buddyzm miał rację od samego początku. Ha! ha! :D > mam też szacunek dla duchowości. U Ciebie tego nie widzę. Dobra wiadomość: znaczy to, że nie masz zaburzeń percepcji. :) > Swoją drogą, buddyzm jest bardzo racjonalny i poszukujący - tam podważa się > wszystko, i non stop zadaje pytania. To akurat się chwali, zresztą akurat rzeczywiście brak fundamentalizmu jest pewną zaletą tej religii… oj, przepraszam: zaletą tego systemu, oczywiście. Natomiast trudno mi z tego powodu żywić nagle dla buddyzmu nie wiadomo jaki szacunek. Zadawanie pytań i poszukiwanie to jednak trochę mało, chociaż oczywiście jest to postawa chwalebna. Odpowiedz Link Zgłoś
3onbingo Re: facet buddysta 27.10.12, 17:53 Ty jego niczym nie urazisz, bo buddyści emocjonalnie są jak głaz (a jak jeszcze nie są to znaczy, że musza więcej medytować) natomiast Ty jeśli jesteś typową kobietą możesz się poczuć urażona jego bezwględną racjonalnością i przenikliwą analizą. Na buddystów nie działają kobiece gierki, strzelanie fochów i brak seksu jako kara. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: facet buddysta 27.10.12, 19:01 wielkie nieba, lepiej chyba książkę przeczytać, zamiast pytać forum... ale nie, nie trzeba. buddyzm jest filozofią, nie religią. nie ma w nim reguł tak surowych, jak w katolicyzmie, więc buddystę obrazić trudniej. nie ruszy go fakt, że jesz mięso w piątek i zapijasz podwójną szkocką. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.rene mój mąż jest 27.10.12, 20:14 i jest normalny... ...............chociaz chwilami mocno sie nad tym zastanawiam :D Odpowiedz Link Zgłoś
miimiimii Re: facet buddysta 28.10.12, 09:33 a moje obserwacje z pewnych doświadczeń są takie, że to szalenie..liberalna społeczność, żeby nie użyć określenia - "rozwiązłe" wręcz hehe:P Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 09:43 miimiimii napisała: > a moje obserwacje z pewnych doświadczeń są takie, że to szalenie..liberalna spo > łeczność, żeby nie użyć określenia - "rozwiązłe" wręcz hehe:P to mi sie podoba :) czyli nie powinien sie gorszyc :P Odpowiedz Link Zgłoś
miimiimii Re: facet buddysta 28.10.12, 09:58 heh o ile moja teza jest ukuta na jednostkach reprezentatywnych, a daję sporo, że jest:P, to będziesz zachwycona! have good time..;) Odpowiedz Link Zgłoś
georgia241 Re: facet buddysta 28.10.12, 10:18 Oni są za poligamią (oczywiście nic na papierze). Kochać mogą wiele osob w jednym czasie. Buddyzm diamentowej drogi. Strasznie porypani. Rzuć go od razu. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:26 georgia241 napisała: > Oni są za poligamią (oczywiście nic na papierze). Kochać mogą wiele osob w jedn > ym czasie. Buddyzm diamentowej drogi. Strasznie porypani. Rzuć go od razu. zeby kogos rzucac trzeba go najpierw miec :) na razie sie obwąchujemy :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:28 jeriomina napisała: > A ma dużego? Ile centymetrów? nie mam pojecia, nie sprawdzałam ;) mam nadzieję że jest normalny :P Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: facet buddysta 28.10.12, 10:38 No wiesz, bycie normalnym to bardzo względne pojęcie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:42 jeriomina napisała: > No wiesz, bycie normalnym to bardzo względne pojęcie ;-) mialam na mysli normalny rozmiar :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: facet buddysta 28.10.12, 10:48 Normalny czyli dopasowany do Ciebie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: facet buddysta 28.10.12, 10:49 jeriomina napisała: > Normalny czyli dopasowany do Ciebie ;-) wyczuwam podstęp :D:D Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: facet buddysta 28.10.12, 10:57 Wyczuwasz podstęp w twierdzeniu, że normą jest to, co pasuje do Ciebie? Nie sądzisz chyba, że uwierzę, że coś takiego jak "norma" w tym względzie w ogóle istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: facet buddysta 28.10.12, 11:17 jako buddysta powinien bzykać i się nie spuszczać za często. Odpowiedz Link Zgłoś
kbjsht Re: facet buddysta 11.11.12, 10:15 nie mam pojęcia, czego nie wypada powiedzieć. ale mam kolegę mormona- nigdy nie rozmawialiśmy o wierze, niezręcznie chyba zejść na ten temat, tym bardziej z Amerykaninem, który może nie zrozumieć wszystkiego Odpowiedz Link Zgłoś