Gość: Kobieta
IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
06.07.04, 18:03
- Idziemy na zakupy. Nie masz butów.
- Mam.
- Ty to butami nazywasz? Chodź, kupisz sobie jakieś "adidasowate", będziesz
miał na urlop. Przydałyby Ci się jeszcze ze dwie koszulki.
- Mam koszulki, a buty są dobre i wygodne.
- Są rozwalone. Nie nadają się do niczego. Wyglądasz w nich jak kloszard.
- O, nie! Nie będę łaził po żadnych sklepach, jest za gorąco. Jak Ci się Moje
Buty nie podobają, to mi jakieś sama kup! A jak będą niedobre, to sama
będziesz je nosić. O!
- Nie rób sobie jaj, potrzebujesz butów. Wstyd mi się gdziekolwiek z Tobą
pokazać. W tych starych wyglądasz jak fleja.
- W zaszłym roku Ci nie przeszkadzały.
- W zeszłym roku jeszcze się do czegoś nadawały. Teraz nadają się tylko na
śmietnik.
- Nie waż się ich wyrzucić! Jak wyrzucisz, wylecą przez okno wszystkie Twoje
mazidła!
Ostatecznie "Pan Mąż" został przekupiony tym, czym zawsze facetów da się
przekupić – czyli perspektywą długiego, namiętnego seksu z „udziwnieniami”.
W sklepie.
- Te?
- Nie. Już lepiej te.
- No co Ty? Do niczego Ci nie będą pasowały.
- Jak nie będą? Są dobre.
- Ty to byś się ubrał jak pajac.
- A Ty byś mnie ubrała jak żigolaka!
- Chcę tylko, by Twój strój miał ręce i nogi. Musi być dobrany kolorystycznie.
- Przesadzasz.
- Chodź, wiemy, że te buty tu są, pójdziemy do następnego sklepu, najwyżej
wrócimy.
- Te są ładne. Przymierz.
- Zwariowałaś? Nie wydam tyle na głupie buty!
- Ale przymierz. Na butach nie powinno się oszczędzać. Zacznij oszczędzanie
od rzucenia palenia.
- Rzucę jak Ty przestaniesz się szlajać po kosmetyczkach, fryzjerach i
solariach. Myślisz, że nie wiem, gdzie znika tyle kasy?
- Nie garb się lepiej! Zobacz te.
- Zaraz Cię uduszę! Nie. Nie chcę ich.
- No proszę, przymierz.
- Za jakie grzechy ja tak musze cierpieć!? No co ja Ci zrobiłem? Czego Ty
chcesz ode mnie!?
W tym momencie zobaczyłam śliczną torebkę…
- No i gdzie idziesz? Buty mieliśmy kupować! B u t y ! I to dla mnie!
Miałaś mi pomagać wybrać, a nie torebki oglądać! One już się w szafie nie
mieszczą. Po co Ci kolejna? (Zaczyna podnosić coraz bardziej głos). Chryste,
przyszliśmy buty kupić, dlaczego Ty nigdy nie możesz zacząć i skończyć jednej
rzeczy? Torebki bedą innym razem.
- Innym razem jej już nie będzie.
- No zobacz, popatrz na te buty! Zacznij się wreszcie mnie słuchać!
Sprzedawczyni patrzy z lekkim przerażeniem. Zapewne zastanawia się, czy mąż
mnie uderzy teraz, czy może dopiero w domu? Podchodzę do mojego mężczyzny i
ze śmiechem całuję go w policzek. Ekspedientka już w ogóle osłupiała. No, ale
ona nie musi przecież wiedzieć, że Moje Kochanie ze wszystkich rzeczy na
świecie, najbardziej nie znosi chodzić po sklepach:)
Znajome?