Największy błąd życia

28.10.12, 08:54
Tym wątkiem chyba się idealnie wpiszę w rozterkowo-związkowy i tak lubiany przez to Forum chciejno-ślubowy nurt:)

Rozstałam się właśnie z człowiekiem, z którym byłam ponad 8 lat. Od 3 lat zaręczeni, wspólny kredyt i mieszkanie. Kiedy ja rozmyślałam nad rozstaniem te 3 lata temu, bo stwierdziłam, że nic z tego nie będzie (nie mieszkaliśmy nawet razem), dostałam pierścionek zaręczynowy. Nie był wymuszony, wcześniej nawet nie wypominałam o ślubie. To On mnie zaskoczył, stwierdził, że bardzo chce i ślubu, i dzieci. Problem w tym, że mój niedoszły mąż się rozmyślił, nie wiedział, czy nadal mnie kocha i czy nadal tego ślubu chce, przy czym rozstać się nie chciał.
A piszę o tym tutaj, bo nie mam komu się wygadać. Większość moich znajomych jest już w związkach małżeńskich, mają dzieci i nawet jeśli znajdą dla mnie chwilę na rozmowę, to mam wrażenie, że do ich wypełnionych endorfinami mózgów nie dociera, co do nich mówię...
Nie wiem, co robić. Decyzję podjęłam na spokojnie, a teraz czuję się, jakbym się sama położyła na torach przed nadjeżdżającym pociągiem. Mam 29 lat i na myśl o przyszłości chce mi się wymiotować. Potrzebuję kopniaka na rozpęd;)
    • pietrysia11 Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:04
      twój pan jest chyba niestabilny emocjonalnie, skoro po 8 latach nadal ma rozterki i nie wie czy kocha, no ale skoro uważasz że w wieku 29 lat to twoja ostatnia szansa to trzymaj się go za wszelka cenę, a tak naprawdę powinnas odejść chociaż to bedzie baaaardzo ciężkie, chyba że odpowiada Ci życie w totalnej niepewności... też byłam w takim związku gdzie facet zaproponował mi slub a potem nie był pewnien czy mnie kocha. Bogu dzięki to już przeszłośc...
      • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:06
        pietrysia11 napisała:

        > twój pan jest chyba niestabilny emocjonalnie, skoro po 8 latach nadal ma rozter
        > ki i nie wie czy kocha,


        mamo, przez 8 lat to sie ze trzy razy mozna rozwiesc i urodzic 4 dzieci jak sie czlowiek uprze...
        ewidentnie przechodzony zwiazek :P
    • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:05
      na czym polega najwiekszy błąd życia?
      - na tym, że od trzech lat moglaś byc juz dawno w innym zwiazku ale uleglaś facetowi z pierscionkiem, ktory moze sie domyslil ze chcesz go zostawic i spanikowal z tymi oswiadczynami?

      - tym że teraz odszedł?

      Ps. nie sugeruj sie zameznymi/zonatymi znajomymi. Nie porownuj sie. wiele z tych zwiazkow ma swoje problemy o ktorych nikt nie wie. swojego czasu były 3 pary ktore stawialam sobie za wzor...do momentu w ktorym nie dowiedzialam sie jak to wyglada od srodka...\


      pamietaj ze czas leczy rany. jestes jeszcze mloda, cale zycie przed Toba! rozejrzyj sie wokół, poplacz, wyzal się, napij sie jak musisz i idz do przodu!
      • z_pokladu_idy Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:26
        To ja odeszłam. Mieliśmy parę 'kryzysów' ostatnio i faktycznie to on był niepewny, a ja twierdziłam, że powinniśmy spróbować 'naprawiać'. Tym razem to ja wyszłam z inicjatywą, zostawiłam Panu pierścionek i odwróciłam się na pięcie. I zastanawiam się, czy to właśnie nie był największy błąd, bo tak zaczynam czuć. Rozsądek z kolei podpowiada, że to najlepsza rzecz, jaką mogłam dla siebie zrobić.
        Co ciekawe, znajomi też nam powtarzali, że mamy związek idealny...
        Mam po prostu wrażenie, że do tej pory żyłam w jakiejś bańce ochronnej. Wszystkie trudne sprawy działy się obok i mnie nie dotyczyły. Nie musiałam podejmować trudnych decyzji.
        • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:32
          z_pokladu_idy napisał(a):

          > To ja odeszłam.


          aaa, to jednak ja zle zrozumialam. no dobrze. powiem ci tak... z perspektywy osoby ktora 5 lat byla w zwiazku, ktory idealny nieb ył chociaz wszyscy znajomi tak uwazali - uwazam (nie znajac szczegolow) ze dobrze zrobilas. teraz tylko w tym wytrwaj

          kolejna rzecz:
          masz teraz padaczkę decyzyjna bo rozwazasz kwestie poboczne typu:
          - zostane stara panna
          - za rok bede miala trzydziestke i NIKT juz mnie nie zechce
          - co powiedza znajomi
          - co powie babcia w swieta bozego narodzenia
          - eeee... jak sie oplaca rachunki?
          - bedzie mi w nocy zimno i nie bede sie miala do kogo przytulic

          BTW....czy wy dalej razem mieszkacie??????????????????????????
          • z_pokladu_idy Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:44
            wielkafuria napisał(a):


            > kolejna rzecz:
            > masz teraz padaczkę decyzyjna bo rozwazasz kwestie poboczne typu:
            > - zostane stara panna
            > - za rok bede miala trzydziestke i NIKT juz mnie nie zechce
            > - co powiedza znajomi
            > - co powie babcia w swieta bozego narodzenia
            > - eeee... jak sie oplaca rachunki?
            > - bedzie mi w nocy zimno i nie bede sie miala do kogo przytulic

            Fakt, trochę się boję, że zostanę sama, że będę taką 'ciocią Klocią' dla wszystkich dzieciaków w rodzinie. Na szczęście mam świetną pracę, która mnie ratuje przed szaleństwem. Niestety ta sama praca nie umożliwia mi kontaktów z ludźmi, bo pracuję w domu, więc jestem prawie cały czas sama.
            A świąt boję się tylko dlatego, że pewnie przy życzeniach się rozkleję i będę ryczeć jak głupia.


            > BTW....czy wy dalej razem mieszkacie??????????????????????????

            Nie. Mam ten luksus, że mój rodzinny dom jest tylko kilkaset metrów od naszego mieszkania, więc wyszłam tak jak stałam.
            • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:53
              nie przejmuj sie, to normalne ze sie boisz. Twój swiat przez 8 lat wszedl w pewne schematy ktore trzeba bedzie poukladac na nowo. jak ja sie rozstalam z facetem to myslalam ze tego nie przezyje, tez sie balam samotnosci, czytalam z wypiekami na twarzy porady typu "zapisz sie na fitnes" , "odswiez wszystkie zalegle kontakty" itp....
              jakos przezylam i swietnie sobie radze.

              swietami sie nie przejmuj, nie pierwsze i nie ostatnie :)
              rodzina tez nie... mnie babcia notorycznie mylila z kuzynka (zamezna, dziecko) i obgadywala mnie do ....mnie :) ze zostane stara panna jak nie zajde z tym swoim facetem w koncu w ciaze... to było na tyle zabawne ze jej nawet nie wyprowadzalam z bledu tylko podsycalam rozmowę :D - babcia lat 87 :D św.p juz zreszta ;)
    • drzewachmuryziemia Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:09
      byłam w podobnej sytuacji, dezycja o odejściu okazała sie najlepszą w moim dotychczasowym zyciu:)
    • miimiimii Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:12
      a ci powiem tak - zuch dziewczyna!:)
      trzeba naprawdę mieć jaja, żeby podejmować niepopularne decyzje i imię walki o nadanie życiu kształtu, który nie będzie uwierał..
      gra-tu-lu-ję!;)
      gombrowicz pisał- "nie musisz wiedzieć, czego chcesz, wystarczy wiedzieć, czego nie chcesz, reszta przyjdzie sama"
      • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:19
        miimiimii napisała:
        > trzeba naprawdę mieć jaja, żeby podejmować niepopularne decyzje


        ale jaka ona decyzje podjeła?
        1sza decyzja: och nie odejde od niego, bo mi sie wlasnie oswiadczył. to nic ze myslalam powaznie o rozstaniu...no ale ten pierscionek...nie zostana stara panna... oł jeeee

        2ga decyzja: facet po 8 latach nie chce sie zenic. idę się wyplakac na forum.

        czy czegos nie doczytałam?
        • miimiimii Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:23

          eeeej.. no chyba na wstępie zakomunikowała, że rozstała się wlaśnie z tym człowiekiem.. a może ja coś źle zrozumiałam.. to sorry:P
        • z_pokladu_idy Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:32
          Furio, nie odeszłam 3 lata temu nie dlatego, że rzucił mi ochłapem w postaci pierścionka. Po prostu zaczęłam się wtedy zastanawiać, czy to jest to. Kochałam go i brakowało mi tylko i wyłącznie jakiegoś postanowienia z jego strony. Wkurzało mnie, że stanęliśmy w miejscu. Nie mówiłam o rozstaniu, nie pokazywałam, że mi źle. On pierścionek kupił dużo wcześniej.
          • wielkafuria Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:40
            no dobrze... rozumiem.
            powtarzam.... wytrwaj w tym.
            wyrzuc z glowy przeswiadczenie ze masz JUŻ 29 lat. jestes mloda. naprawdę :)

            dalej nie wiem czy wciaz razem mieszkacie... :P
    • alinkaalinka Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:44
      Dobrze zrobiłaś. On zawsze będzie NIEzdecydowany na CIEBIE. Niestety tak to funkcjonuje. Daj sobie szansę, jesteś młoda. Życzę wytrwania w podjętej decyzji.
      • z_pokladu_idy Re: Największy błąd życia 28.10.12, 09:59
        alinkaalinka napisała:

        > Dobrze zrobiłaś. On zawsze będzie NIEzdecydowany na CIEBIE.

        Mam tego pełną świadomość. Było wystarczająco dużo uczucia i punktów wspólnych, żeby ten związek powstał, ale za mało, żeby coś z tego zrobić.
        Pewnie niedługo będzie bardzo szczęśliwy z kimś innym. I chyba to mnie najbardziej boli. Ot kobieca próżność.
        • miimiimii Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:07
          przywołuję cię do porządku pannico! heh;)
          odpuść, nie zaśmiecaj sobie tym głowy, szkoda próżniaczyć czas na rozpamietywanie epizodu,który zamknęłaś. przecież odeszłaś, pamietasz jeszcze?;)
          zaraz ktoś ci wklei syndrom psa ogrodnika, co to sam kapusty nie jada, ale dostępu do niej będzie bronił w imię ciężko w sumie stwierdzić czego..;) no i po co ci to?;) w moich oczach jesteś dzielną kobietą która potrafiła o siebie zawalczyć, spróbuj spojzec na siebie przez moją optykę, spodobasz się sobie;)
        • drzewachmuryziemia Re: Największy błąd życia 28.10.12, 22:08
          zycie z kimś kto nie jest pewien czy chcę z Toba byc wyniszcza psychicznie, tak uwazam. naprawde mozesz spotkac kogos kto bedzie pewny swoich uczuc - wtedy poczujesz różnicę.
    • gr.eenka będzie dobrze, 28.10.12, 10:08
      nie wymiękaj :)
    • paco_lopez Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:32
      szkoda mi cię - serio. w twoim wieku byłem,jak mi się pierwsze dziecko urodziło. trzeba tym idiotom tłumaczyć, że implozja demograficzna jest faktem, ale nie możemy się przez dbałość o zmniejszanie pogłowia pozbawiać endorfin i relacji wnuczek babcia. gdybyś spotkała mnie czysto hipotetycznie z zamknietymi oczami jeszcze przed zaręczynami zmajstrowałbym ci oseska. musisz szukać takiego typka. niestety nie pocieszę cię. ich liczba spada dramatycznie. roczniki poniżej osiemdziesiątego mają inne imperatywy niż my z lat siedemdziesiątych.
      • miimiimii Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:36
        ..niezrozumiały..bełkot..?:P
        • paco_lopez Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:40
          co ci objaśnić ?
          • miimiimii Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:43

            roczniki poniżej osiemdziesiątego mają inne imperatywy niż my z lat siedemdziesiątych"
            no chyba, że miałeś na myśli "powyżej" , wtedy logicznie miałoby to ręce i nogi;P
            • paco_lopez Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:46
              tak . tez to wychwyciłem.
              idoci to faceci , którzy spieprzają przed wizją posiadania jednego dziecka.
              • six_a Re: Największy błąd życia 28.10.12, 11:05
                ja się w sumie nie dziwię, jak się człowiek przyzwyczai do jakiego takiego poziomu życia + rozrywek, bo bidy socjalistycznej i bryndzy kulturalno-rozrywkowej to oni nie znają. a jednocześnie ma perspektywę kulawej emerytury i konieczności pomocy rodzicom dajmy na to, to ochota na własne dzieci i perspektywę dzielenia się kasą z kimkolwiek mija w trymiga.
                • paco_lopez Re: Największy błąd życia 28.10.12, 11:34
                  gdyby jeszcze było tak, że tych dzieci zaraz trzeba mieć czworo, a rodziców więcej niż dwoje, to tez bym rozumiał. ja już jestem singlem lub tez mam living together apart, także broń boże żadnych dzieci nie planuję. tym lepiej. generalnie zmniejszanie się liczby ludzi działa na mnie pozytywnie. w kwestii przyszłych emerytur, tez mnie to nie przestrasza. oby tylko eutanazja była dostępna. dzisiejsza polityka społeczna na naszym kwadracie jest zindoktrynowana przez katolicką korporację i ludziom młodym dojrzałym płciowo, ale jeszcze nie do końca dojrzałym mentalnie jak my ludzie o długości życia ponad naturalnej w skali ludzkości, miesza w głowach kompletnie. są zaszczuci i pozbawieni swobodnej myśli. jak się nieożenią , to im się cały świat zawala itp.
    • six_a Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:46
      on chciał, on nie chciał...
      a czego Ty chciałaś albo nie chciałaś?
      trzymaj no się tej wersji, że już 3 lata temu myślałaś o rozstaniu. a błąd polegał co najwyżej na przedłużeniu agonii.
      • z_pokladu_idy Re: Największy błąd życia 28.10.12, 17:23
        six_a napisała:

        > on chciał, on nie chciał...
        > a czego Ty chciałaś albo nie chciałaś?
        > trzymaj no się tej wersji, że już 3 lata temu myślałaś o rozstaniu. a błąd pol
        > egał co najwyżej na przedłużeniu agonii.
        >

        Problem właśnie w tym, że najpierw zastanawiałam się, czego on chce, a o sobie myślałam na końcu. Z pewnością nie zależało mi na początku na ślubie w kontekście białej kiecki i napitych gości na weselu, a w kontekście podjęcia pewnych zobowiązań, odpowiedzialności i na zamieszkaniu razem. To on mi powtarzał, że lepiej mieć ślub, bo jest większa motywacja, by o związek dbać. I pewnie gdyby mi na początku powiedział, że nie potrzebuje 'papierka' by być w trwałym związku, to byśmy byli nadal razem. A tak mam kredyt na głowie i żal do siebie. Głupia baba.
    • jeriomina Re: Największy błąd życia 28.10.12, 10:47
      Wcale nie błąd. Czujesz wielkie przyzwyczajenie i uzależnienie, to normalne po 8 latach razem.
      Ja też byłam z facetem 8 lat. I też się zastanawiałam długo nad rozstaniem. W przededniu 30 urodzin mogę powiedzieć - życie jest wspaniałe, wreszcie robię różne fajne rzeczy, rozwijam się bez oglądania się na to, że ktoś może na to kręcić nosem, a dodatkowo spotykam się z kimś fajnym. Wszystko jest możliwe. Tylko trzeba wyjść z poczucia, że to jest błąd.
    • lew_ Re: Największy błąd życia 28.10.12, 11:22
      Zapraszam doe siebie,za granice,rozproszysz sie i znowu nabierzesz ochoty do zycia:) A moze cos z tego wyniknie?:)
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Największy błąd życia 28.10.12, 18:22
        > Zapraszam doe siebie,za granice,rozproszysz sie i znowu nabierzesz ochoty
        > do zycia:) A moze cos z tego wyniknie?:)

        Proszę, proszę. Widzę, stulejarzu, żeś wszedł na nowy etap. Wcześniej usiłowałeś wyciągać od użytkowniczek focie, a teraz zapraszasz do siebie.
        • iwona334 Re: Największy błąd życia 28.10.12, 20:17
          krytyk_systemu_edukacji napisał:

          > Proszę, proszę. Widzę, stulejarzu, żeś wszedł na nowy etap. Wcześniej usiłowałe
          > ś wyciągać od użytkowniczek focie, a teraz zapraszasz do siebie.

          Pewnie skonczyl remont chalupy i ma sie czym okazac :)
    • aroden Praca jest... zdrowie jest... 28.10.12, 17:41
      niechcianych bachorow nie ma - ale swiat sie wali...

      no smiech na sali...
      • z_pokladu_idy Re: Praca jest... zdrowie jest... 28.10.12, 17:56
        A gdzie ja napisałam, że się wali? Zwrot w życiu o 180 stopni to nie jest znowu takie nic.

        Pośmiej się też trochę w moim imieniu, wszak śmiech to zdrowie. Ja póki co jakoś nie potrafię.
        • aroden Re: Praca jest... zdrowie jest... 28.10.12, 18:04
          z_pokladu_idy napisał(a):
          Pośmiej się też trochę w moim imieniu, wszak śmiech to zdrowie. Ja póki co jakoś nie potrafię.

          Sal jest pusta, wiec nie chce mi sie smiac, bo nie mam do kogo...
          Ale tez z tego powodu nie placze...
    • kbjsht proszę 28.10.12, 18:32
      kopniak :* <kopie_w_du.e>
    • czerwony.melon A mieszkanie i kredyt? 28.10.12, 19:59
      Zostawiłaś go w Waszym wspólnym mieszkaniu i jeszcze spłacasz część kredytu?
      Kiepska sprawa. Jeśli chcesz się naprawdę rozstać, musicie zrobić coś z mieszkaniem i kredytem.
      Bo na razie to nie rozstanie, a foch.
      • z_pokladu_idy Re: A mieszkanie i kredyt? 28.10.12, 20:12
        Oj resztki rozsądku mi jeszcze zostały i kredytu spłacać nie zamierzam. Zresztą on by mi na to nie pozwolił. Kredyt wzięliśmy na samo doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, a nie na jego zakup. Dostaliśmy je od jego rodziców, kiedy było w stanie surowym.
        Rozstaliśmy się parę dni temu. Jak tylko mi niekontrolowane wybuchy płaczu przejdą, spotkam się z nim i się dogadamy jak dorośli ludzie.
        • czerwony.melon Re: A mieszkanie i kredyt? 29.10.12, 12:37
          Oj, albo jesteś kompletnie niezorientowana w przepisach, albo trolujesz.
    • krakoma Re: Największy błąd życia 28.10.12, 20:56
      przechodzone + rozne oczekiwania. trzeba dzialac, a nie wiecznie sie wahac. i jak juz sie czlowiek wzajemnie na siebie zdecyduje to puscic sie na gleboka wode, a pozniej ewtl. stawiac razem czola wyzwaniom i razem ten wozek ciagnac i sie wzajemnie wspierac i w imie sprawy dokonywac kompromisow.
      nie wiadomo czy dobrze zrobilas, za malo danych, ale co do wieku i staropanienstwa - nie boj zaby, bedzie dobrze.
    • fioletowaryba najlepsza decyzja w życiu 28.10.12, 21:09
      bo widzisz, ja po 5 latach dostałam pierścionek
      nie byłam pewna, ale zgodziłam sie
      w dniu ślubu wiedziałam, że to zła decyzja...

      Jesteśmy razem 12 lat, mamy dziecko, mieszkanie, świetne auto, postrzelonego kota.

      Ale ja nie jestem szczęśliwa. Nie kocham.

      Wytrzymaj. łzy miną. Życie przed Toba :)))
    • sosna_mloda Re: Największy błąd życia 29.10.12, 09:39
      > Nie wiem, co robić. Decyzję podjęłam na spokojnie, a teraz czuję się, jakbym się sama >położyła na torach przed nadjeżdżającym pociągiem.

      Tylko bez histerii... to zrozumiałe, że po 8 latach byliście ze sobą zżyci.. pozostaje pustka, którą trudno zapełnić. To przejdzie. Skoro sama podjęłaś te decyzję, to znaczy, że nie byłaś szczęśliwa i że to dobra decyzja.

      > A piszę o tym tutaj, bo nie mam komu się wygadać. Większość moich znajomych jes
      > t już w związkach małżeńskich, mają dzieci i nawet jeśli znajdą dla mnie chwilę
      > na rozmowę, to mam wrażenie, że do ich wypełnionych endorfinami mózgów nie doc
      > iera, co do nich mówię...

      Kochana.. to jest nie fair.. ich mózgi są wypełnione, owszem, ale niekoniecznie jest to koktail endorfinowy w czystej postaci.. Twoi znajomi - jeśli są w podobnym do Ciebie wieku, to mają małe dzieci i całe mnóstwo obowiązków/kłopotów/rzeczy to ogranięcia i zorganizowania.. Sorry ale Twoje problemy to "bajka.."
      Trudne chwile każdy przeżywa sam ze sobą.. można sie wygadać i to pomaga, ale nikt Ci nie pomoże, sama sobie musisz pomóc. Więc zajmij się czymś żeby zająć czas i myśli - najlepiej sportem - na dobre Ci wyjdzie- a z czasem przywykniesz i ułozysz sobie zycie od nowa.

    • martishia7 Re: Największy błąd życia 29.10.12, 11:44
      Szkoda że nie odeszłaś 3 lata temu, ale lepiej późno niż później. To zrozumiałe, że szkoda Ci straconych lat, ale pomyśl, że zawsze mogło być gorzej - mogłaś ich zmarnować jeszcze więcej. Przechodzony związek - byliście razem praktycznie całe Twoje quasi-dorosłe i dorosłe życie, to jest czas kiedy ludzie się zmieniają, stabilizują. Żadne z Was nie jest już tą samą osobą, co w momencie kiedy się poznaliście. Związki późnolicealne i wczesnostudenckie zazwyczaj nie przechodzą próby czasu. Trzymaj się i nie histeryzuj. Znaczy możesz sobie pohisteryzować i pocierpieć, bo to zdrowe i swoją żałobę po związku musisz przejść. Tylko się w tym nie zatrać :)
      • warkocz_marychny Re: Największy błąd życia 29.10.12, 18:08
        Dobra, a teraz ja z innej strony beczki. Mam 33 lata, trzy lata temu rozstałam sięz chłopakiem, bo podobnie, jak przykłady wcześniej był niezdecydowny. Uznałam , że 30 lat to ostatni dzwonek, albo coś zmienię , albo już tak zostanie. I co .... i minęły 3 lata , ja nadal sama, nie wierząca już w nic i w nikogo, gdybym mogła cofnąc czas
        • krakoma Re: Największy błąd życia 29.10.12, 18:56
          nie masz gwarancji, ze by sie do dzisiaj zdecydowal. moze bedac z nim bylabys rownie sfrustrowana, jak teraz i plula sobie w brode, ze od niego wczesniej nie odeszlas.
          niestety, ale trzeba sie dostosowac do syt. - jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.
          zmien myslenie na pozytywne.
        • drzewachmuryziemia Re: Największy błąd życia 30.10.12, 14:21
          przeciez to i tak by sie pewnie rozpadło...teraz mozesz sobie chociaz poszalec;) póki sama jestes;)
    • mariuszg2 Re: Największy błąd życia 30.10.12, 14:41
      największym błędem mojego życia były narodziny....i co gorsza czeka mnie jeszcze jeden nieunikniony błąd....śmierć...ale jak słowo daję...to będzie ostatni błąd w moim życiu....
    • gr.eenka Re: Największy błąd życia 01.11.12, 18:34
      jak dla mnie to zaufać komuś kto cię cały czas oszukuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja