Rozwody, rozwody...

30.10.12, 15:35
Kolejny rozwod wsrod znajomych. Zadna sensacja. oczywiscie.
Sensacja jest powod, szczeka mi opadla: bo tesciowa nie dawala dziecku markowych prezentow!

Boje sie byc tesciowa.
    • krytyk_systemu_edukacji Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:39
      > Sensacja jest powod, szczeka mi opadla: bo tesciowa nie dawala dziecku markowych
      > prezentow!

      Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu.
    • mariuszg2 Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:39
      obracasz się w złych kręgach....
      • gocha033 Rozwody i rozchody... 30.10.12, 15:44
        mariuszg2 napisał:
        > obracasz się w złych kręgach....

        Tysprowda.
        Moi znajomi to powazni ludzie i rozwodzili sie tez z powaznych powodow
        glownie typu: - niedopasowanie charakterow :)
        • mariuszg2 Re: Rozwody i rozchody... 30.10.12, 15:50
          to znaczy jak się pobierali mieli zgodne charaktery a ze ludziom się charakter zmienia raz na 7 lat istnieje dużeprawdopodobieństwo, że pierwotne dopasowanie zawiedzie i trzeba szukać charakteru pasującego od nowa...i tak co 7 lat....a jeszcze jak sie weźmie pod uwagę, że mężczyźni żyją krócej niż kobiety oznacza to, że kobiety mają większty problem ze znalezieniem pasującego chaerakteru chyba, że zalegslixują eutanazje...
          • kochanic.a.francuza Re: Rozwody i rozchody... 30.10.12, 15:55
            Nie co 7 lat tylko co 4.
            • mariuszg2 Re: Rozwody i rozchody... 30.10.12, 16:02
              cos podobnego!... rzucam chipsy!
          • irmina_anastazja Re: Rozwody i rozchody... 15.12.12, 21:29
            o, że kobiety mają większty problem ze znalezieniem pasującego chaerakteru chyb
            > a, że zalegslixują eutanazje...
            z drugiej strony, kobiety są, statystycznie, częściej biseksualne niz mężczyźni więc moze jakos sie to wyrównuje ;)
        • senseiek To efekt tego, ze w sadzie JAKIS powod trzeba dac 30.10.12, 16:44
          > glownie typu: - niedopasowanie charakterow :)

          To efekt tego, ze w sadzie JAKIS powod trzeba podac...

          Najwidoczniej "brak milosci" to dla sadow za malo.. :P
      • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:49
        Jak zaczne kasowac ludzi za pojedyncze wypowiedzi to wkoncu sama na tym swiecie zostane, bo wszyscy takie madrosci sadza, ze uszy wiedna.
        • mariuszg2 Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:51
          o wreszcie doznalaś olśnienia.... jak kobieta nie chce być sama nie może ciągle kasowac ludzi....
          • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:55
            W sumie jestem od zawsze sama, z powyzszych wzgledow, ale postanowilam to zmienic i sie bardzo towarzysko udzielam ostatnio. Z tym ze powracam do punktu z lat mlodzinczych: z ludzmi nigdy nic nie wiadomo.
            • mariuszg2 Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 16:01
              Co to za punkt?
              • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 16:22
                Taki w ktorym zaczynasz sie tylko uprzejmie do ludzi usmiechac i nie dziwic niczemu.
                • mariuszg2 Re: Rozwody, rozwody... 31.10.12, 09:20
                  to ja jeszcze nie doszedłem do tego punku nie uśmiecham się uprzejmie, nie dziwię się niczemu...mam brzydki uśmiech.... i mam w nosie konwenanse...czego i Tobie życzę.... z dedykacją...

          • facettt Moze, moze... 30.10.12, 16:02
            mariuszg2 napisał:
            > wreszcie doznalaś olśnienia.... jak kobieta nie chce być sama nie może ciągle kasowac ludzi....

            moze , moze...
            jednak te mondre to kasuja po kieszeni...
            • mariuszg2 Re: Moze, moze... 30.10.12, 16:03
              >
              > moze , moze...
              > jednak te mondre to kasuja po kieszeni...

              no ok ale niech wystawią fakturę za usługę....wrzuciłbym bym sobie w koszty, Vat odliczył a tak to co mi po takim interesie...:(
    • wez_sie Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:49
      takie powody sa normalne w patologicznych srodowiskach, wiec nie wiem czemu cie to jeszcze dziwi
      kasa najwazniejsza rzecz na swiecie
    • triss_merigold6 Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:53
      To zapewne wersja na użytek wścibskich znajomych.
      • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 15:58
        Ale ja sie nie doptywalam. Sama sie rozgadala. Oczywiscie powodow bylo cale jescze mnostwo, banalnych, jak zawsze w takich przypadkach, ale...ten mnie porazil.
        • sundry Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 17:00

          powodow bylo cale jes
          > cze mnostwo, banalnych, jak zawsze w takich przypadkach

          To co piszesz w starterze, że taki był jeden powód? Zawsze ludzie się rozwodzą z powodu pierdół?
    • light_in_august Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 16:39
      W moim otoczeniu rozwodów mnóstwo, chyba juz więcej znajomych par się rozwiodło lub się do tego przymierza niż jest razem.
      A powód z markowymi prezentami to raczej sie wydaje wyssany z palca. Równie dobrze można by powiedzieć, że się rowodzę, bo pies sąsiadów za głośno szczeka, a po listopadzie jest grudzień.
      • annajustyna Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 17:20
        I bo makaron jest krzywy!
    • varia1 Re: Rozwody, rozwody... 30.10.12, 17:27
      a mój ex mąż na rozprawie rozwodowej uznał że chce rozwodu z orzeczeniem winy...teściowej :D
      krzesło pod wysokim sądem, acz solidne, zaskrzypiało wtedy złowrogo ;)
      • alienka20 Re: Rozwody, rozwody... 31.10.12, 01:05
        Nawet sadowi czasem moze byc trudno zachowac powage i nie dziwie sie ;). Bylam kiedys na rozprawie karnej, gdzie prokurator musial kryc sie za rozbawieniem sluchajac relacji, w jakich okolicznosciach zatrzymano oskarzonych. My, jako studenci, moglismy nieznacznie wiecej ;).
    • coff.eina nie ma oj nie ma 30.10.12, 17:45
      już żadnych świętości!
      co tam prezenty,pszeż od zarania dziejów wiadomo,że w życiu liczy się tylko seks...a nie tam prezenty,dbałość o związek,wierność...człowiek się tylko niepotrzebnie frustruje!
      • jan_hus_na_stosie2 Re: nie ma oj nie ma 15.12.12, 21:41
        coff.eina napisał(a):

        > co tam prezenty,pszeż od zarania dziejów wiadomo,że w życiu liczy się tylko seks...

        to zdanie jest tak samo prawdziwe jak to, że seks w ogóle się nie liczy lub liczy bardzo niewiele :)

    • kseniainc Re: Rozwody, rozwody... 31.10.12, 01:26
      nie czytając odpowiedzi......
      że co?
      bo tesciowa nie dawala dziecku markowyc
      > h prezentow!
      >
      dzifny powód;-p
    • kora3 A jesteś Kochanico pewna, że 31.10.12, 09:26
      podany powód jest powodem prawdziwym?
      Pytam, bo z doswiadczenia wiem, że nie zawsze i nie każdemu ludzie sa skłonni opowiadać o prawdziwych powodach swoich rozstań. Ktoś tu sarkastycznie chyba wspomniał o "bardzo waznych powodach znajomych pt. niezgodność charakterów" - no cóż, ja też tak postronnym osobom odpowiadałam, kiedy pytały mnie o powody rozstania z eksmezem. Dlaczego? Bo po pierwsze nie chciałam go obgadywać w przypadku ludzi, którzy go znali a po drugie niezaleznie czy go znali, czy nie zwyczajnie wstydziłam się mówić o prawdziwych powodach!

      Nie każdemu łatwo przychodzi powiedzieć komuś niespecjalnie bliskiemu: wiesz, rozstaliśmy się, bo zaczął się wariacko zachowywać, robił to, to i to i usiłowałam namówić go na psychologa, albo psychiatre, ale nie chciał itd. Ja miałąm problemy z powiedzeniem CO tak naprawdę wyprawiał mój eksmąż nawet osobom bliskim, a co dopiero postronnym.

      Z kolei jedna z moich koleżanek dalszych też mówiła o "wypaleniu się" i "niezgodności charakterów" a skądinąd tajemnicą poliszynela było, że jej maż znalazł sobie inną i jeszcze dzieciątko tej innej zmontował. Dziewczynie zwyczajnie wstyd było o tym powiedzieć, czuła się upokorzona tą sytuacją (trudno się dziwić), wiec mówiłą oględnie i "na okrągło" o jakichś neutralnych powodach.
      W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że ludzie rozwodzą się z banalnych i błahych powodów, a tymczasem zwykle jest tak, że rozwodzą się z waznych tylko o tym nie mówią, bo to są sprawy osobiste, intymne i dla niektórych wstydliwe, czy bolesne.
      • raszefka Re: A jesteś Kochanico pewna, że 31.10.12, 12:17
        Dodam jeszcze od siebie, że czasem ta kropla, która przelewa czarę, może być naprawdę bzdurą z punktu widzenia postronnych, patrzących wyłącznie na tę jedną bzdurę. A tymczasem nagromadzenie drobiazgów sprawia, że jeden kolejny czyni życie z drugą osobą niemożliwym.

        Przeżyłam rozwód, a mimo to zawsze, kiedy komuś rozpada się małżeństwo myślę sobie, że na pewno za wcześnie, że powód błahy, że można było coś jeszcze zrobić. Tylko gdzieś z tyłu głowy świta, że przecież nie znam i nie mogę znać całej prawdy.
        • kochanic.a.francuza Re: A jesteś Kochanico pewna, że 01.11.12, 12:59
          Tak jak potrafie na forum zalozyc watek, ze facetowi nalezy patrzec w portfel, tak ogladanie sie na upominki, czy jakiekolwiek korzysci od tesciow, rodzicow, dziadkow ani swietych mikolajow nie przeszlo mi przez swiadomosc nawet.
          Moje dziecko dostalo od tesciowej spioszki, napewno niemarkowe. Markowe ciuchy jak chcialam to sama zarobilam i kupilam.
          Zastanawiam sie co ja zrobie jak ja taka synowa dostane. Chyba batem pogonie. A tak sobie marzylam, ze bedziemy duza wspaniala rodzina...:/
          I dziw sie, ze ludzie nie chca miec dzieci.
      • kochanic.a.francuza Re: A jesteś Kochanico pewna, że 01.11.12, 12:52
        To ciekawe, ten wstyd.
        Nie rozwidolam sie nigdy, wiec pewnie nie rozumiem, ale byl taki okres, ze chciaam odejsc od meza. Mysle, ze nie miaabym wtedy oporow przed wyjawianiem powodow. Nie ma sobie nic do zardzucenia, nie mam sie cego wstydzic. Moja mama zawsze mowila: "wtstydzic sie mozna tylko za siebie, nigdy nie wstydz sie za innych, nawet za bliskich".
        I to jest prawda. Co zrobisz jak ktos jest niedojrzaly, egoistyczny czy chory? Co Ty zawinilas?
        Mysle, ze nawet gdybym ja byla ta "zla" w rozwodzie, nie mialabym problemu odpowiadac np.: "Bo poznalam kogos innego". Takie jest zycie. Lepiej zeby ludzie byli bardziej otwarci, bardziej swiadomi wszelkich "barw zycia". I na te barwy tolerancyjni.
        A juz wstydzeni sie za to, ze facet zrobil innej dziecko...toz to trzeba sie cieszyc, ze nieodpowiedzialny palant poszedl, ze ma sie szanse na nowe zycie. I trzeba sie ta radoscia dzielic.
        Mysle, ze takt i dyskrecja w celu chronienia dobrego imienia bylego jest zachowaniem w porzadku, ale nie powinna wynikac ze wstydu.
        • kora3 Widzisz, róznie to bywa Kochanico 02.11.12, 23:11
          i zapewne czesciowo masz rację. W tym względzie, ze nie należy się wstydzić za kogoś. Tyle tylko, że dla niektórych ludzi rózne sytuacje, np. rozwodowe, czy rozstaniowe (ale nie tylko) bywają krepujące, czy upokarzające albo intymne na tyle, że nie chcą o powodach czy okolicznościach tychże mówić z kazdym wprost i ze szczególami. Jasne, ze w takiej sytuacji być moze lepiej powiedzieć : nie chce o tym mówić, niż podawać jakąś banalną przyczynę (niedopasowanie charakterów), czy całkiem kosmiczną (jak ta z tesciową). Tyle tylko, że takie odpowiedzi mogą brać się stąd, że udzielający odpowiedzi z doswiadczenia wie, że jesli powie, albo da do zrozumienia, ze nie chce o czymś mówić, to "zyska" serię pytań natreta. Niestety bywają ludzie za nim mający cudzą prywatności nawet powiedzienie im wprost, że się nie chce rozwijać jakiegoś tematu ich nie zniecheca do dalszych pytań. Nie bierz tego do siebie - pisze ogólnie.

          Wiekszosć ludzi nie lubi tez zwierzać się ze szczegółów tego rodzaju spraw osobom niezbyt im bliskim. Albo zwyczjnie nie ma ochoty 12 raz opowiadać o czymś tam tak sobie bliskiemu znajomemu. Dlatego dowiedziawszy się o czyich osobistych kłopotach, czy to pośrednio, czy bezposrednio od zainteresowanego nie nalezy o to pytać, a rozmawiać o tym powinno się tylko wówczas, gdy zainteresowany zdradza taką chęć. Powiadasz, ze nie ma sie czego wstydzić za innych - pewnie, ale czasem człowiek wstydzi się tego, że dał z siebie zrobić wała, że dał się wykorzystywać itp. i trzeba to uszanować...
          • kochanic.a.francuza Re: Widzisz, róznie to bywa Kochanico 05.11.12, 16:54
            Zrozumialam. Moze i sie natretnie dopytywalam? I mi powiedziala na odczepnego. Juz nie pamietam.
            Masz racje. Tez bym nie chciala setny raz opowiadac co sie dzialo w lozku, a co w lazience itp.
            • kora3 Chyba za bardzo wzięłaś to do siebie Kochanico 05.11.12, 17:10
              ja napisałam OGÓLNIE. A poza tym, jak pisałam chyba wczesniej - taka osoba może mówić z zasady swej "na odczepnego" coś ogólnie ludziom nie najbliższym, albo zostałą nauczona przykrym doświadczeniem, że jak bąknie coś na serio to ludzie drążą temat i teraz każdemu mówi "na odczepnego"
    • lena.nocna Re: Rozwody, rozwody... 01.11.12, 19:41
      Mój kolega z pracy rozwodzi się, bo żona mu gdera. ;-)
      • sundry Re: Rozwody, rozwody... 01.11.12, 20:20
        Ja mu się nie dziwię, trudno znieść gderającego partnera:)
        • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 01.11.12, 21:04
          A przypomnialo mi sie, ze jeden znajomy zdradzil, bo mu zona nie piekla ciast, tak jak inne zony.
      • kochanic.a.francuza Re: Rozwody, rozwody... 01.11.12, 21:02
        Za gderanie to i ja bym sie rozwiodal, pod znecanie psychiczne mi podchodzi;)
    • ksiezna.de.rivendell Re: Rozwody, rozwody... 12.12.12, 14:12
      Powód z dupy wzięty, oczywiście. Przyczyną rozwodów jest fakt, że dożyliśmy czasów, w których ludziom nie chce się starać, a dane słowo, obietnica nie znaczy kompletnie nic. Tak jak zmieniamy komórki na takie z większą liczbą bajerów, samochody i skarpetki, tak zmieniamy sobie partnerów, nie myśląc o tym, że to nie dotyczy tylko nas, że może warto się zastanowić, czy warto coś kończyć albo czy warto coś zaczynać w ogóle.
      • facettt a gdy mamy rozum - to nie zmieniamy 15.12.12, 22:05
        i to nie przez szacunek dla danego slowa,

        a tylko dobrze wiemy, ze zamienic zla babe na jeszcze gorsza - to zadna sztuka...

        (co przyklady niektorych znajomych dobrze potwierdzaja).
    • bez_przekazu Re: Rozwody, rozwody... 13.12.12, 19:36
      chore spoleczenstwo. moim zdaniem powinno sie zniesc instytucje malzenstwa, bo potem tylko same klopoty i koszty. i te wystawne wesela , a potem i tak rozwod.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja