Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u kobiet

31.10.12, 14:55
Otóż w weekend przy pewnej z niejasnych przyczyn nielegalnej używce gadałem o życiu ze swoim dobrym kolegą. W pewnym momencie rozmowa zeszła na tematykę światopoglądową i okołoreligijną.Towarzysz mój postawił odważną tezę, w myśl której kobiety więcej pociąga irracjonalizm oraz religianctwo (zwłaszcza egzotyczne, dodałbym od siebie) niż niedowiarstwo czy nawet sceptycyzm, za przykład podając zarzut swojej niegdysiejszej, a wręcz zaprzeszłej narzeczonej, iż z racji swojej niewiary w rzeczy nadprzyrodzone jest mężczyzną nudnym.

Człowiek ma to do siebie, że zrazu myśli raczej anegdotami niż statystykami, tak więc szybko zacząłem wertować pamięć w poszukiwaniu znanych mi przykładów. I rzeczywiście, takie przykłady się znalazły!

Znam faceta, który mimo ewidentnych usterek cieszy się znacznym powodzeniem u kobiet, ponieważ jest neopoganinem i twierdzi, że nie tylko przetrwa własną śmierć (to ostatecznie nie jest znów taki rzadki pogląd), ale także że będzie wówczas pił alkohol z jakimiś prastarymi wojownikami (wikingami?) w specjalnie do tego celu stworzonej krainie.

Przykład drugi. Oto znajoma moich rodziców, przez ćwierć wieku z okładem przykładna żona i matka dzieciom, poznaje jakiegoś hinduistycznego czy buddyjskiego (to do końca nigdy nie zostało rozstrzygnięte) guru i kupuje pod jego wpływem bilet do Niemiec. W jedną stronę.

I trzeci. Pewna postępowa i bywała rozwódka nawraca się pod wpływem nowego partnera na buddyzm i zaczyna m.in. „czantować” (Nam-myoho-renge-kyo) w intencji przysporzenia sobie dóbr doczesnych w rodzaju nowego samochodu (nie wiem tylko do końca, czy jest to intencja zgodna z duchem buddyzmu, ale może i tak).

A nawet gdzieś w moich wspomnieniach z wielu lat mignęła studentka zafascynowana specjalistą od wiedzy tajemnej i ezoteryki. Facet miał trzydzieści parę lat, mieszkał z matką… i nigdzie nie pracował, ponieważ po pierwsze niczego nie umiał, a po drugie zbyt był zajęty studiowaniem magii. Czytał uczone księgi, analizował pismo runiczne, rozmaitą symbolikę i tak dalej. Nie wiem, czy wiele czarował, z ową studentką w każdym razie mu się udało – chodziła jak zaczarowana przez parę miesięcy. Później chyba jednak coś się musiało stać niedobrego, ponieważ pewnego dnia delikatnie mi zasugerowano w towarzystwie, że kwestii owego czarnoksiężnika się już przy studentce nie porusza.

A jak to jest z wami, nadobne użytkowniczki? No? Macie do wyboru dwóch mniej więcej jednako atrakcyjnych partnerów, ale jednego twardo osadzonego w realiach, drugiego zaś nieco od rzeczywistości odklejonego – z której mąki, jak to się mówi, chleba nie będzie? :)
    • raszefka Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:03
      Katolik. Nie wiem, która to kategoria wg Ciebie.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:08
        > Katolik.

        I co z nim?

        > Nie wiem, która to kategoria wg Ciebie.

        Katolicy są religiantami i irracjonalistami, chociaż trudno ich łączyć z egzotyką. Są to nasi religianci rodzimi, oswojeni. :)
        • raszefka Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:10
          krytyk_systemu_edukacji napisał:

          > > Katolik.
          >
          > I co z nim?
          >
          > >
          Pytałeś, który z jednakowo atrakcyjnych wygrywa. To ten właśnie. Chyba że teraz pytanie ma drugie dno pt. "i co dalej". To oczywiście ślub, gromadka dzieci i takie tam ;P
    • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:17
      u mnie szanse ma tylko taki, który wszystko robi według wskazówek numerologii,
      zna swoją liczbę duszy i szczegółowy horoskop,
      w trudnych chwilach sięga po wahadełko, a w miłych - tresuje węża Kundalini,
      wiąże czerwone wstążeczki i pluje przez lewe ramię.
      gdy zaś trzeba odpędzić nudę, maluje się, by porykiwać i drzeć Biblię.

      w ostateczności mógłby być też taki, który fascynuje się stalinem.
    • light_in_august Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:22
      Facet dla mnie to taki, który konsekwentnie trzyma się z daleka od wszelkiego rodzajów "czarów-marów". Z nawiedzonym to siebie nie widzę nawet, jeśli byłby jedynym egzemplarzem płci męskiej na bezludnej wyspie.
    • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:56
      > a wręcz zaprzeszłej narzeczonej

      zawsze myślałam, że zaprzeszły to może być czas jak np Past Perfect w angielskim, czy Plusquamperfectum w niemieckim albo nasza forma "ja spotkałem był" ale narzeczona? - czy to znaczy że po niej była jeszcze jedna?

      > A jak to jest z wami, nadobne użytkowniczki? No? Macie do wyboru dwóch mniej wi
      > ęcej jednako atrakcyjnych partnerów, ale jednego twardo osadzonego w realiach,
      > drugiego zaś nieco od rzeczywistości odklejonego – z której mąki, jak to
      > się mówi, chleba nie będzie? :)

      generalnie to preferuję katolików wierzących bardziej w Boga niż w kościół. ekumenizm mnie nie pociąga jakoś specjalnie.

      mając zaś wybór pomiędzy dwoma opisanymi wyżej przez Ciebie, to zdecydowanie ten twardo stąpający po ziemi, nawet jakby miał być niewierzący.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 15:59
        > zawsze myślałam, że zaprzeszły to może być czas jak np Past Perfect w angielskim,
        > czy Plusquamperfectum w niemieckim albo nasza forma "ja spotkałem był" ale
        > narzeczona? - czy to znaczy że po niej była jeszcze jedna?

        zaprzeszły
        1. «bardzo dawny»
        2. daw. «o odcinkach czasu: będący przed tym, który był ostatnio»
        • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:07
          krytyk_systemu_edukacji napisał:


          > zaprzeszły
          > 1. «bardzo dawny»
          > 2. daw. «o odcinkach czasu: będący przed tym, który był ostatnio»
          >

          czyli w drugi punkt trafiłam.
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:14
            > czyli w drugi punkt trafiłam.

            Istotnie. Kłopot w tym, że ja z kolei celowałem w pierwszy. ;)
            • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:18
              krytyk_systemu_edukacji napisał:

              > > czyli w drugi punkt trafiłam.
              >
              > Istotnie. Kłopot w tym, że ja z kolei celowałem w pierwszy. ;)
              >

              cóż, desynchronizacja w komunikacji damsko-męskiej nie jest czymś nietypowym :P
              • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:29
                > cóż, desynchronizacja w komunikacji damsko-męskiej nie jest czymś nietypowym :P

                Tak jest. Chociaż mnie, z przykrością stwierdzam, desynchronizacja zdarza się również w komunikacji męsko-męskiej. :/
                • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:42
                  zbyt dużą uwagę przykładasz do języka.

                  język powinien być jak proste działanie matematyczne - krótko zwięźle i na temat, wtedy nie byłoby wielu nieporozumień :)
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:45
                    > język powinien być jak proste działanie matematyczne - krótko zwięźle i na temat,
                    > wtedy nie byłoby wielu nieporozumień :)

                    Wiem, ale nie miałem na myśli swoich zabaw stylizacyjnych na forum, tylko życie.
                    • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:47
                      krytyk_systemu_edukacji napisał:

                      > Wiem, ale nie miałem na myśli swoich zabaw stylizacyjnych na forum, tylko życie

                      też wiem. ale wysoce prawdopodobne jest, że takie lanie wody i owijanie w bawełnę stosujesz też w życiu, choć pewnie nawet tego nie jesteś świadomy.
                      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:52
                        > ale wysoce prawdopodobne jest, że takie lanie wody i owijanie w bawełnę
                        > stosujesz też w życiu

                        Skąd, jeszcze mi tylko tego brakuje, żeby mnie mieli za wariata również w realu. :)

                        > choć pewnie nawet tego nie jesteś świadomy

                        To jak: na forum jestem świadomy, a w życiu nie?
                        • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:57
                          krytyk_systemu_edukacji napisał:

                          > To jak: na forum jestem świadomy, a w życiu nie?

                          no, a zawsze myślisz i potem mówisz, czy zdarza ci się też odwrotnie?
                          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:03
                            > no, a zawsze myślisz i potem mówisz, czy zdarza ci się też odwrotnie?

                            Zdarza mi się też odwrotnie, natomiast to, co wówczas mówię, akurat nie ma wiele wspólnego z laniem wody i owijaniem w bawełnę. Ha! ha! :D
                  • bcde Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 02:13
                    > język powinien być jak proste działanie matematyczne - krótko zwięźle i na temat, wtedy nie byłoby wielu nieporozumień :)

                    Nie da się. Poczytaj o twierdzeniach Goedla :)
                  • nie.mam.20 bo o to chodzi, by jezyk gietki powiedzial, 01.11.12, 07:02
                    co pomysli glowa...
                    sp Jezry Dobrowolski w kabarecie - niestety, niestety...
    • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:15
      Racjonalny katolik. W myśl encykliki Fides et ratio.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:27
        > Racjonalny katolik.

        W pierwszej chwili chciałem wyśmiać ten pozorny oksymoron, ale przypominałem sobie, że istnieją przecie racjonalizmy irracjonalne. Zresztą w ogóle nie bardzo wiadomo, kim są ci cali racjonaliści, wszystko to są niezwykle mętne pojęcia. Podobnie zresztą rzecz się ma z ateistami i agnostykami. W ogóle nie wiadomo, o co tym ludziom chodzi.

        Dlatego też na wszelki wypadek nienawidzę racjonalistów, ateistów i agnostyków tak jak religiantów, a nawet może i mocniej.

        > W myśl encykliki Fides et ratio.

        Osobiście wolę kremówki od encyklik, bo encykliki to czysty bełkot, a kremówki są pyszne.
        • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:39
          Osobiscie masz prawo. Ty wolisz kremowki, ja racjonalnego katolika. Kwestia wyboru - mamy wolnosc, korzystajmy z niej :-)
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:52
            > racjonalnego katolika.

            Tak jest. Racjonalny katolik: wierzy w Pana Boga oraz, jako racjonalista, w siłę rozumu ludzkiego, w tym własnego. Bardzo świetnie. Pal licho, że żaden Pan Bóg nie istnieje, a w każdym razie jest to jego istnienie niezwykle mało prawdopodobne, rozum ludzki zaś to instrument bardzo, ale to bardzo ułomny i niedoskonały – ważne, że dzięki przyznawaniu się do tego tak zwanego katolickiego racjonalizmu ma się powodzenie u płci przedziwnej (czy tam przeciwnej), na przykład u Rotkaeppchen jeden.

            > mamy wolnosc, korzystajmy z niej

            Owszem. Wolną wolę daną nam przez Pana Boga – po to chyba tylko, żeby później tacy racjonalni katolicy mogli tłumaczyć nią istnienie zła. Ha! ha! :D
            • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:13
              Wiara i rozum sa dwiema mozliwosciami poznania. To co przerasta rozum, jest dostepne dzieki wierze - jednoczesnie prawdy objawione nie pozostaja w sprzecznosci z rozumem. A Boga mozna poznac jak najbardziej za pomoca rozumu, choc nie jest to latwe.
              • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:33
                > Wiara i rozum sa dwiema mozliwosciami poznania. To co przerasta rozum, jest
                > dostepne dzieki wierze - jednoczesnie prawdy objawione nie pozostaja w sprzecznosci
                > z rozumem. A Boga mozna poznac jak najbardziej za pomoca rozumu, choc nie jest
                > to latwe.

                Rozumiem, że jest to popularne ujęcie encykliki Fides et ratio?
                • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:41
                  Co to jest popularne ujecie?
                  Poczytaj sobie Tomasza z Akwinu.
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:46
                    > Co to jest popularne ujecie?

                    No taki rodzaj uproszczenia jakieś pracy naukowej czy mającej naukowe ambicje, pozbawiony fachowego języka, dbałości o niuanse czy całkowitą ścisłość, za to niewymagający większego przygotowania intelektualnego.

                    > Poczytaj sobie Tomasza z Akwinu

                    Ale to jest autor czy tytuł?
                    • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:49
                      A jak myslisz?
        • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:43
          >encykliki to czysty bełkot

          to dogmat, czy wolno mieć inne zdanie?
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:58
            > >encykliki to czysty bełkot
            >
            > to dogmat, czy wolno mieć inne zdanie?

            Dogmat o bełkotliwości encyklik – pyszne! :D Właściwie to czemu nie? Powiadają, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. :)
            • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:05
              ojej. widzę, że ten temat dostarcza ci wielu emocji.

              mnie się wydaje, że jeżeli ktoś rozmawia z tobą uprzejmie i miło, to walnąć, że książka, na którą się powołuje, jest "czystym bełkotem", nie bardzo jest elegancko.

              mogłeś wszak powiedzieć "na temat encyklik się nie wypowiadam, bo dotyczą spraw, na których się nie znam, i którymi interesować się nie zamierzam".

              ale widzę, że racjonalizm jest cnotą tak wzniosłą, że sam w sobie wystarcza. racjonaliście nie potrzeba już taktu ani delikatności, może natomiast odnosić się do innych z pogardą.
              • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:18
                > jest "czystym bełkotem", nie bardzo jest elegancko.

                To prawda, może nie powinienem był w ten sposób pisać, ale, jak zresztą zauważyłaś, poniesło mnie (emocje). Otóż wg mnie encyklika Fides et ratio stanowi rzadki przykład skrajnej bezczelności: Kościół po latach, wiekach!, świadomego i celowego utrzymywania swoich podopiecznych (zwanych w pewnych kręgach „owieczkami”) w odmętach ciemnoty, ignorancji i obskurantyzmu, zauważył, że wobec niekwestionowanych sukcesów nauki ta taktyka będzie dłużej nieskuteczna, więc zdecydował się na jej zmianę. Owszem, to zwykły odwrót taktyczny, coś jak NEP u bolszewików.

                > ale widzę, że racjonalizm jest cnotą tak wzniosłą, że sam w sobie wystarcza.
                > racjonaliście nie potrzeba już taktu ani delikatności, może natomiast odnosić się
                > do innych z pogardą.

                Też Cię to drażni u racjonalistów? Witam w klubie. :) Dlatego m.in. nie jestem racjonalistą. Uważam się za niedowiarka i adepta sceptycyzmu, proszę mnie natomiast w żadnym wypadku nie łączyć z moimi przeciwnikami ideowymi: racjonalistami (w tym katolickimi), ateistami (w tym buddystami), agnostykami i tak dalej.
                • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:35
                  hm, sceptyk - fajnie.

                  sama nie wiem, czy mnie drażnią akurat racjonaliści.
                  drażni mnie raczej postawa, gdy własną opinię ktoś wypowiada tak, jakby był pewien, że wszyscy na pewno muszą ją podzielać.

                  ale mniejsza z tym.

                  zastanawiam się, czy jako sceptyk nie jesteś ciut za prędki w ferowaniu wyroków, porównujących Kościół do bolszewików.
                  rozumiem, że encykliki czytałeś (ja nie! tylko kawałki!) a historię znasz na wyrywki, i że teza o "wiekach świadomego i celowego utrzymywania przez Kościół podopiecznych w odmętach ciemnoty itepe, itede", jest twoją własną tezą, a nie odklepywaną formułką?

                  mi wystarczy poczytać średniowieczną literaturę, żeby do tej tezy odnieść się ze sceptycyzmem.
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:43
                    > hm, sceptyk - fajnie.

                    Nie jestem sceptykiem, jestem tylko niedowiarkiem, a to nie jest to samo. :( Chciałbym bardzo być kiedyś sceptykiem, na razie jednak jest to tylko marzenie. Zresztą chyba bycie sceptykiem jest powyżej moich możliwości, to wymaga dużej wiedzy i określonych zdolności. Nie można ot tak nagle ogłosić się sceptykiem.

                    > porównujących Kościół do bolszewików

                    Podałem tylko przykład odwrotu taktycznego mylonego ze zmianą zdania. :)

                    > teza o "wiekach świadomego i celowego utrzymywania przez Kościół
                    > podopiecznych w odmętach ciemnoty itepe, itede", jest twoją własną tezą, a nie
                    > odklepywaną formułką?

                    Czy jest to teza fałszywa?
                    • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 19:06
                      czy ta teza jest fałszywa?

                      można znaleźć fakty na jej poparcie, rzecz jasna.
                      ale można znaleźć i fakty na obronę Kościoła przed takim zarzutem.

                      ja bym powiedziała, że cała ludzkość przejawia pewne skłonności do tkwienia w "obskurantyzmie", i jeśli Kościół je przejawiał, to jako tej ludzkości część.

                      bo chyba nie jest prawdą, że gdyby nie Kościół, ludzkość zawsze byłaby światła?

                      moje zdanie jest takie, że różni ludzie związani z Kościołem niejedno mają na sumieniu, rzeczy potworne też, ale w sumie bilans udziału Kościoła w dziejach jest pozytywny.

                      zresztą, poczytaj Tomasza z Akwinu :~)
                      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 20:59
                        > bo chyba nie jest prawdą, że gdyby nie Kościół, ludzkość zawsze byłaby światła?

                        Z pewnością nie, faktem jest też, że Kościół niekiedy wręcz przyczyniał się do rozwoju oświaty, a nie tylko ją torpedował. Wiem też, że ciemne wieki historii Kościoła, inkwizycja itd. są często demonizowane i opisywane z przesadą, choć oczywiście swoje za uszami organizacja ta niestety ma i niejeden sensownie myślący człowiek z jej powodu miał co najmniej nieprzyjemności.

                        Jaki jest jednak bilans, czy dodatni, czy ujemny, nie wiem. :( Możliwe nawet, że masz rację. Prawdę mówiąc napisałem tamto powyżej głównie dlatego, że strasznie mi się spodobało nazwanie encykliki skrajną bezczelnością. Hi, hi. :>

                        > zresztą, poczytaj Tomasza z Akwinu :~)

                        Nie mam nigdzie żadnej takiej książki. Poza tym tytuł wskazywałby na powieść przygodową względnie przygodowo-awanturniczą, a wyrosłem już z takich dość dawno.
                        • stephanie.plum Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:06
                          > > zresztą, poczytaj Tomasza z Akwinu :~)
                          >
                          > Nie mam nigdzie żadnej takiej książki. Poza tym tytuł wskazywałby na powieść pr
                          > zygodową względnie przygodowo-awanturniczą,

                          piękne!
                          :~D
                • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:55
                  > Też Cię to drażni u racjonalistów? Witam w klubie. :) Dlatego m.in. nie jestem
                  > racjonalistą. Uważam się za niedowiarka i adepta sceptycyzmu, proszę mnie natom
                  > iast w żadnym wypadku nie łączyć z moimi przeciwnikami ideowymi: racjonalistami
                  > (w tym katolickimi), ateistami (w tym buddystami), agnostykami i tak dalej.

                  Sceptyka/niedowiarka z powodzeniem można także nazwać agnostykiem.
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:23
                    > Sceptyka/niedowiarka z powodzeniem można także nazwać agnostykiem.

                    Moim zdaniem nie, ale wszystko to jest bardzo umowne i zależne od przyjętej definicji. Owszem, z punktu widzenia logiczno-językowego sceptyk na ogół jest ateistą (zakładając, że ateista to «ktoś, kto odrzuca koncepcję Boga», aczkolwiek definicje tego słowa są różne) i zarazem agnostykiem, ponieważ twierdzi, że nie da się rozstrzygnąć, czy Bóg istnieje, czy nie (wbrew pozorom tu pomiędzy agnostycyzmem a ateizmem nie ma sprzeczności: mimo że wielu sądzi inaczej, a wręcz brzmi to jak absurd, można zarazem negować istnienie Boga i twierdzić, że nie da się rozstrzygnąć kwestii jego istnienia). Ponadto sceptycy spełniają, jak sądzę, szerszą definicję agnostycyzmu, tę z niemożnością poznania bytu.

                    Kłopot w tym, że takie upajanie się definicjami jest być może świetną wprawką z logiki języka, natomiast ma niewielką wartość praktyczną. A w praktyce, skoro o niej mowa, utarło się, że ateista to ktoś, kto nie wierzy w Boga; agnostyk zawiesza swój osąd (Bóg być może istnieje, a być może nie); religiant (a w każdym razie teista) zaś twierdzi – przeciwnie do ateisty – że Bóg istnieje. Rasowy sceptyk natomiast w ogóle się nad tym nie zastawia, w tym rzecz. Sceptyk z prawdziwego zdarzenia, kierujący się metodologią naukową, może co najwyżej zapytać o dowody, a w razie stwierdzenia ich braku uznać kwestię za zamkniętą.

                    Innymi słowy sceptyk – przeciwnie niż religiant, ateista czy agnostyk – nie widzi zasadniczej różnicy pomiędzy Bogiem, homeopatią, telepatią/telekinezą, reinkarnacją, przewidywaniem przyszłości i uzdrawianiem na odległość.

                    Wrzuca to wszystko sceptyk do kubła z napisem „BULLSHIT”, a następnie idzie studiować swoje książki i wykłady, racząc po drodze spierających się teistów, ateistów i agnostyków pogardliwym spojrzeniem.

                    PS Co do słowa niedowiarek: zdaję sobie sprawę z jego niefortunności i „agnostycznych” konotacji, ale z szacunku do prawdziwych sceptyków nie lubię sam siebie określać mianem sceptyka, więc nazywam siebie „niedowiarkiem”, ewentualnie adeptem sceptycyzmu. Rasowym sceptykiem nie jestem i nie wiem, czy kiedykolwiek będę, chociaż chciałbym kiedyś zasłużyć na ten tytuł.
                    • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 22:14
                      > Moim zdaniem nie, ale wszystko to jest bardzo umowne i zależne od przyjętej def
                      > inicji.

                      Jak najbardziej.


                      > zakładając, że ateista to «ktoś, kto odrzuca koncepcję Boga
                      > 87;, aczkolwiek definicje tego słowa są różne) i zarazem agnostykiem, po
                      > nieważ twierdzi, że nie da się rozstrzygnąć, czy Bóg istnieje

                      No nie do końca. Ateista zakłada nieistnienie Boga, agnostyk w mniejszym czy większym zakresie DOPUSZCZA istnienie takiej czy innej formy boga.


                      Cytat z wiki:

                      Bertrand Russell w broszurze "Kto to jest agnostyk?" stwierdził, że chrześcijanie twierdzą, że wiemy, że Bóg jest, ateiści – że wiemy, że Boga nie ma, natomiast agnostycy przyjmują, że nie ma dostatecznych podstaw, aby potwierdzić istnienie Boga lub mu zaprzeczyć.



                      > wbrew p
                      > ozorom tu pomiędzy agnostycyzmem a ateizmem nie ma sprzeczności: mimo że wielu
                      > sądzi inaczej, a wręcz brzmi to jak absurd, można zarazem negować istnienie
                      > Boga i twierdzić, że nie da się rozstrzygnąć kwestii jego istnienia
                      ). Ponad
                      > to sceptycy spełniają, jak sądzę, szerszą definicję agnostycyzmu, tę z n
                      > iemożnością poznania bytu.

                      Sprzeczności nie ma, ale nie jest to jedno i to samo. To co opisujesz, to ateizm agnostyczny.

                      > Rasowy sceptyk natomiast w ogóle się nad tym nie zastawia, w tym rzecz.

                      Czyli jest ignostykiem, ignostycyzm to odłam agnostycyzmu.

                      > nie widzi zasadniczej różnicy pomiędzy Bogiem<...>

                      > Wrzuca to wszystko sceptyk do kubła z napisem „BULLSHIT”

                      W takim razie zachowuje się jak na ateistę przystało

                      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 22:36
                        > No nie do końca. Ateista zakłada nieistnienie Boga, agnostyk w mniejszym czy
                        > większym zakresie DOPUSZCZA istnienie takiej czy innej formy boga.

                        Sam widzisz. Ja znam co najmniej trzy definicje agnostycyzmu. Natomiast Twoja jest o tyle dobra, że łatwo na jej przykładzie mogę pokazać, o co mi idzie. Otóż mam pretensje do takich agnostyków, że podobnej formuły nie stosują najwyraźniej do reinkarnacji, telepatii itd. (to, co wymieniałem). Czemu akurat co do Boga sądzą, że na dwoje babka wróżyła, a reinkarnację traktują na ogół jak, dajmy na to, ja i reinkarnację, i Boga? – A temu, że nie potrafią wyzwolić się z więzów kulturowych. Pojęcie Boga jest wyjątkowe na tle pozostałych absurdów i niedorzeczności wyłącznie za sprawą kultury!

                        Podobnie zresztą ateiści, ci śmieszni buntownicy, wywodzący sens swojego istnienia z zanegowania koncepcji Boga. Dlaczego akurat na Boga uwzięli się na Boga? Ano z przyczyn czysto kulturowych, ci sami urodzeni w Indiach pewno negowaliby po całych dniach reinkarnację.

                        > > Rasowy sceptyk natomiast w ogóle się nad tym nie zastawia, w tym rzecz.
                        >
                        > Czyli jest ignostykiem, ignostycyzm to odłam agnostycyzmu.

                        To może teraz zauważysz ten absurd – Z okazji abstrakcyjnego pojęcia Boga stworzyliśmy szereg szkół o uczenie brzmiących nazwach: teizm, ateizm, agnostycyzm, ignostycyzm (jeszcze by chyba można kilka takich -izmów wymienić). Czy ja śnię!? To jest jakiś obłęd! Konsekwentnie powinniśmy teraz stworzyć wobec tego analogiczne -izmy i szkoły filozoficzne dla każdego nadnaturalnego urojenia osobno!

                        > > Wrzuca to wszystko sceptyk do kubła z napisem „BULLSHIT”
                        >
                        > W takim razie zachowuje się jak na ateistę przystało

                        Nie, ateista zajmuje się w tym czasie koncepcją Boga, która jest dla niego o tyle ważna, że cały swój światopogląd wywodzi z jej zanegowania. To dość absurdalny i chyba nieco obciążający emocjonalnie sposób samookreślenia, ale mimo to popularny. :)
                        • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:46
                          > Sam widzisz. Ja znam co najmniej trzy definicje agnostycyzmu. Natomiast
                          > Twoja jest o tyle dobra, że łatwo na jej przykładzie mogę pokazać, o co mi idzi
                          > e. Otóż mam pretensje do takich agnostyków, że podobnej formuły nie stosują naj
                          > wyraźniej do reinkarnacji, telepatii itd. (to, co wymieniałem).

                          Na jakiej podstawie zakładasz, że jej nie stosują względem w/w?

                          A temu, że nie potrafią wyzwol
                          > ić się z więzów kulturowych. Pojęcie Boga jest wyjątkowe na tle pozostałych abs
                          > urdów i niedorzeczności wyłącznie za sprawą kultury!
                          >
                          > Podobnie zresztą ateiści, ci śmieszni buntownicy, wywodzący sens swojego istnie
                          > nia z zanegowania koncepcji Boga. Dlaczego akurat na Boga uwzięli się na Boga?
                          > Ano z przyczyn czysto kulturowych, ci sami urodzeni w Indiach pewno negowaliby
                          > po całych dniach reinkarnację.

                          Dlatemu, że kwestia istnienia boga (w przypadku Polski "katolickiego" boga) ma znacznie większe znaczenie dla ich życia niż kwestia wiary/niewiary w reinkarnację. Zresztą reinkarnacja jako taka raczej pociąga za sobą istnienie takiej czy innej istot/y nadludzkiej/ich. Coś/ktoś musi nią zarządzać. Ergo reinkarnacja zawiera się w wierze w istnienie istot/y boskich/iej.

                          >To jest jakiś obłęd!

                          Nie, to nie jest obłęd, to jest po prostu sprawa zdefiniowana i usystematyzowania postaw w stosunku do kwestii zajmującej obecnie ważne miejsce w życiu społecznym.

                          > Nie, ateista zajmuje się w tym czasie koncepcją Boga, która jest dla niego o ty
                          > le ważna, że cały swój światopogląd wywodzi z jej zanegowania.

                          Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 00:06
                            > Na jakiej podstawie zakładasz, że jej nie stosują względem w/w?

                            Jeśli stosują, to czemu definicja odnosi się jedynie do koncepcji Boga? Może warto by ją rozszerzyć, uogólnić?

                            > Zresztą reinkarnacja jako taka raczej pociąga za sobą istnienie takiej czy
                            > innej istot/y nadludzkiej/ich.

                            Nie mam przekonania. :/ Zresztą reinkarnacja reinkarnacją, niedorzecznych pomysłów jest dość sporo.

                            > Dlatemu, że kwestia istnienia boga (w przypadku Polski "katolickiego" boga) ma
                            > znacznie większe znaczenie dla ich życia niż kwestia wiary/niewiary w reinkarnację.
                            > Nie, to nie jest obłęd, to jest po prostu sprawa zdefiniowana i usystematyzowania
                            > postaw w stosunku do kwestii zajmującej obecnie ważne miejsce w życiu społecznym.

                            No właśnie, pisałem: są to kwestie kulturowe. Z logiki to bynajmniej nie wynika. A kultura, cóż… człowiek przypadkowo rodzi się w takiej albo innej.
                            • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 00:46
                              > Jeśli stosują, to czemu definicja odnosi się jedynie do koncepcji Boga? Może wa
                              > rto by ją rozszerzyć, uogólnić?

                              Stosuje się ją NAJCZĘŚCIEJ w odniesieniu do istnienia boga, jako że jest to temat najbardziej "gorący" i popularny.

                              > Może wa
                              > rto by ją rozszerzyć, uogólnić?

                              I niektórzy tak robią. Jakbyś zerknął do Wikipedii:

                              Agnostycyzm filozoficzny to pogląd odnoszący się do ludzkiego poznania. Głosi on, że ludzkie poznanie jest ograniczone i nie dostarcza wiedzy o rzeczywistości lub nie możemy zweryfikować jej prawdziwości. Jest to pojęcie bardzo bliskie sceptycyzmowi filozoficznemu. Współcześni filozofowie, między innymi Robert Anton Wilson, starali się generalizować pojęcie agnostycyzmu, nie odnosząc go tylko do istnienia boga.


                              > No właśnie, pisałem: są to kwestie kulturowe. Z logiki to bynajmniej nie wynika
                              > . A kultura, cóż… człowiek przypadkowo rodzi się w takiej albo innej.

                              Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa więc... nie ma się czemu dziwić. Żyjemy w społeczeństwie jakim żyjemy, więc na świeczniku są takie sprawy a nie inne. I tyle.
                              • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 01:10
                                > Agnostycyzm filozoficzny to pogląd odnoszący się do ludzkiego poznania. Głos
                                > i on, że ludzkie poznanie jest ograniczone i nie dostarcza wiedzy o rzeczywistości
                                > lub nie możemy zweryfikować jej prawdziwości. Jest to pojęcie bardzo bliskie
                                > sceptycyzmowi filozoficznemu. Współcześni filozofowie, między innymi Robert
                                > Anton Wilson, starali się generalizować pojęcie agnostycyzmu, nie odnosząc go ty
                                > tylko do istnienia boga.
                                >


                                Ale ja miałem na myśli uogólnienie tej definicji z dopuszczaniem istnienia, czyli „nie da się stwierdzić, czy Bóg istnieje, czy nie” – co jest oczywiście prawdą, z tym że mam wrażenie, że agnostycyzm w popularnym rozumieniu oznacza, że oba te stanowiska (co do istnienia Boga) są równie uprawnione. Natomiast w kwestii reinkarnacji czy telekinezy już tak ochoczo agnostycy swoich sądów nie zawieszą ani nie twierdzą, że są równie uprawnione.

                                Skoro się powoływałeś wcześniej na Russela (czy on przypadkiem nie romansował swego czasu z sowieckim komunizmem? coś tak mi się kołacze), to i ja się na niego powołam. Otóż ten Russel ujął to w koncepcji zwanej od jego nazwiska czajniczkiem Russela, która to koncepcja była później powielana jako Niewidzialny Różowy Jednorożec czy Latający Potwór Spaghetti – ciekaw jestem, co w tej sprawie mają do powiedzenia agnostycy: czy również zawieszają osąd? czy również powiadają, że nie da się stwierdzić…? że zdania co do istnienia Niewidzialnego Różowego Jednorożca są podzielone i oni wolą nie zajmować określonego stanowiska w tej kwestii? – Mam nadzieję, że tak. Odrobinę konsekwencji, panowie!

                                > Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa więc... nie ma się czemu dziwić. Żyjemy w społeczeństwie
                                > jakim żyjemy, więc na świeczniku są takie sprawy a nie inne. I tyle.

                                Wiem, ale wydaje mi się, że ateiści i agnostycy (zwłaszcza ateiści) zbyt pokornie przyjmują reguły gry ustanowione przez religiantów. W ten sposób stawiając sprawę, tylko przyklepują zawartość świecznika. Wejście w rolę opozycjonisty jest poniekąd uznaniem władzy, jeśli wiesz, co mam na myśli.
                                • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 15:53
                                  > Ale ja miałem na myśli uogólnienie tej definicji z dopuszczaniem istnienia, czy
                                  > li „nie da się stwierdzić, czy Bóg istnieje, czy nie” – co
                                  > jest oczywiście prawdą, z tym że mam wrażenie, że agnostycyzm w popularnym rozu
                                  > mieniu oznacza, że oba te stanowiska (co do istnienia Boga) są równie uprawnion
                                  > e. Natomiast w kwestii reinkarnacji czy telekinezy już tak ochoczo agnostycy sw
                                  > oich sądów nie zawieszą ani nie twierdzą, że są równie uprawnione.

                                  1. Różni agnostycy mają różny stosunek do równo-uprawnienia obu twierdzeń. O czym już zresztą wspominałem przy podziale agnostycyzmu na różne podtypy.
                                  2. Jak już wspominałem kwestia reinkarnacji IMO jest w mniejszym bądź większym stopniu związana z istnieniem jakiejś istot/y ludzkiej/ich, a co za tym idzie postawa wobec niej jest zbliżona do postawy wobec istnienia boga/ów. Oczywiście nie musi być ona dokładnie taka sama. Zresztą to samo odnosi się do oceny konkretnych religii. Ich ocena może się różnić, choć zasadnicza część tej oceny zapewne będzie zapewne taka sama (tj. dopuszczenie możliwości jej "prawdziwości").

                                  > Skoro się powoływałeś wcześniej na Russela <...>
                                  >czy również zawieszają osąd?
                                  Agnostycy NIE ZAWIESZAJĄ osądu. Dopuszczenie możliwości istnienia Boga i jednocześnie dopuszczenia jego nieistnienia JEST osądem, JEST stanowiskiem.
                                  > Mam nadzieję, że tak.
                                  Zapewne tak, tylko dają temu mniejsze prawdopobieństwo niż istnieniu istoty boskiej :)

                                  > Wejście w rolę opozycjonisty jes
                                  > t poniekąd uznaniem władzy, jeśli wiesz, co mam na myśli.

                                  Chyba wiem co masz na myśli, ale się zdecydowanie nie zgodzę. Postawa bierna doprowadza do rozzuchwalenia się, do umocnienia pozycji części społeczeństwa, z którą się nie zgadzamy. Przez tą bierną postawę kk może dalej wciskać głupoty jakoby 97% mieszkańców Polski to byli zdeklarowani katolicy, że wszyscy którzy nie wierzą to słudzy szatana, że ludzie chcą/oczekują by prawo państwowe było zgodne z tezami głoszonymi przez kk, by kk miał udział we władzy państwowej, by na kk łożyć miliardy złotych.
                                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 16:46
                                    > 2. Jak już wspominałem kwestia reinkarnacji IMO jest w mniejszym bądź większym
                                    > stopniu związana z istnieniem jakiejś istot/y ludzkiej/ich, a co za tym idzie
                                    > postawa wobec niej jest zbliżona do postawy wobec istnienia boga/ów.

                                    A telepatia, telekineza, cudowne uzdrowienia, pamięć wody itd. – jak tu powinien zachować się rasowy agnostyk?

                                    > Chyba wiem co masz na myśli, ale się zdecydowanie nie zgodzę. Postawa bierna do
                                    > prowadza do rozzuchwalenia się, do umocnienia pozycji części społeczeństwa, z
                                    > którą się nie zgadzamy. Przez tą bierną postawę kk może dalej wciskać głupoty
                                    > jakoby 97% mieszkańców Polski to byli zdeklarowani katolicy, że wszyscy którzy nie
                                    > wierzą to słudzy szatana, że ludzie chcą/oczekują by prawo państwowe było zgodne
                                    > z tezami głoszonymi przez kk, by kk miał udział we władzy państwowej, by na
                                    > kk łożyć miliardy złotych.

                                    Ależ, to z antyklerykalizmem (bo o nim chyba teraz mówimy) się nie kłóci. Ostatecznie przecież antyklerykałem może być nawet osoba wierząca. W każdym razie tu pełna zgoda, wpływy Kościoła są w Polsce zbyt duże i zapewne niewspółmierne do społecznego poparcia.

                                    Pytanie, co Kościołowi w tej sytuacji bardziej zagraża: laicyzacja, czyli po prostu odwrót ludzi od Kościoła, czy może wrogowie usiłujący z nim walczyć. Przypominam, że Kościół, jak każda tego typu organizacja, do pewnego stopnia stosuje retorykę oblężonej twierdzy, która akurat w tym środowisku jest niestety dość nośna i skuteczna, choćby z przyczyn historycznych (m.in. walka z Kościołem za komuny).
                                    • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 03.11.12, 23:05
                                      > A telepatia, telekineza, cudowne uzdrowienia, pamięć wody itd. – jak tu p
                                      > owinien zachować się rasowy agnostyk?

                                      Oceni prawdopodobieństwo istnienia każdego z tych zjawisk, ale żadnego ani na 0 ani na 100% (chyba, że będzie uważał, że sam któregoś z nich był świadkiem) :)

                                      > Pytanie, co Kościołowi w tej sytuacji bardziej zagraża: laicyzacja, czyli po pr
                                      > ostu odwrót ludzi od Kościoła, czy może wrogowie usiłujący z nim walczyć. Przyp
                                      > ominam, że Kościół, jak każda tego typu organizacja, do pewnego stopnia stosuje
                                      > retoryk
                                      > ę oblężonej twierdzy
                                      , która akurat w tym środowisku jest niestety dość no
                                      > śna i skuteczna, choćby z przyczyn historycznych (m.in. walka z Kościołem za ko
                                      > muny).


                                      Tylko, że kiedyś tak czy siak to zlaicyzowane społeczeństwo będzie musiało się zebrać i "wywalczyć" zniesienie przywilejów dla kościoła jak i dokonać separacji władz kościelnych od władz państwowych - to kiedyś nastąpić musi, samo się nie zrobi. Jeżeli dane działania zostaną odpowiednio uzasadnione, to sądzę że nie będą one skutkowały odebraniem przez choćby osoby wierzące - tych działań - jako atak na kościół.

                                      Wykreślenie religii z katalogu przedmiotów obowiązkowych, brak pensji dla katechetów czy emerytur dla duchownych nieodprowadzających składek emerytalnych, brak możliwości oddawania ziemi za symboliczne pieniądze związkom wyznaniowym przez samorządy? Jestem pewien, że większość Polaków nie będzie miała nic przeciwko. Sądzę, że znacznie ciężej byłoby z usuwaniem np. krzyży z urzędów/szkół itd.
                      • to.niemozliwe Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 22:44
                        Ciekawie wyjasnione.
    • zeberdee28 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 16:58
      A coś chyba jest w tym że kobiety mają pociąg to takich różnych bzdur. Kiedyś z ciekawości zacząłem oglądać taki kanał z astrologami, był tam koleś który usuwał 'kryształki ezoteryczne', w ciągu godziny to je usunął chyba z 20 paniom i ani jednemu facetowi, taka ciekawostka.
      • wersja_robocza Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:43
        zeberdee28 napisał:

        > A coś chyba jest w tym że kobiety mają pociąg to takich różnych bzdur. Kiedyś z
        > ciekawości zacząłem oglądać taki kanał z astrologami, był tam koleś który usuw
        > ał 'kryształki ezoteryczne', w ciągu godziny to je usunął chyba z 20 paniom i a
        > ni jednemu facetowi, taka ciekawostka.
        Ciekawostką jest też, że nawet do standardowych doktorów częściej chadzają panie niż panowie.
        A tonący to i brzytwy się chwyta.;)
    • wersja_robocza Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 17:44
      Jak się ma jakiś pogląd albo wierzy w tezę, to szuka się przykładów, danych czy informacji tylko ją potwierdzających, co nie?:>
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:07
        > Jak się ma jakiś pogląd albo wierzy w tezę, to szuka się przykładów, danych czy
        > informacji tylko ją potwierdzających, co nie?:>

        Owszem, człowiek ma taką przykrą skłonność. :( Najlepsze jest to, że taki człowiek może doskonale zdawać sobie sprawę z błędności anegdotycznego myślenia, a i tak w pierwszej chwili, niejako automatycznie, zawsze będzie tak właśnie myślał, przykładami, anegdotami. Zresztą ta zasada tyczy się większości błędów poznawczych: świadomość nie chroni przed ich popełnianiem.

        Dlatego też nie jestem racjonalistą, a nawet chętnie darzę takich racjonalistów nienawiścią: wierzą oni w potęgę rozumu ludzkiego, a rozum ludzki jest, niestety, na ogół do kitu. Mnie w każdym razie mój takie numery wykręca, że bywaj zdrów!
        • wersja_robocza Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 04.11.12, 10:13
          Biorąc pod uwagę rząd wielkości wierzących w zamach smoleński można nabrać wątpliwości, czy rzeczywiście to kobiety mają nadmierne skłonności do wiary we wróżki zębuszki.
    • triismegistos Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:13
      Racjonalista, a usiłuje dowieść jakiejś tezy za pomocą jednostkowych przykładów. Ciekawostka.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:24
        > Racjonalista, a usiłuje dowieść jakiejś tezy za pomocą jednostkowych przykładów.
        > Ciekawostka.

        To ewidentny błąd metodologiczny. Zresztą zasygnalizowałem to w poście wyjściowym: dowodzę tez jednostkowymi przykładami, ponieważ tak działa mózg, w sposób automatyczny. Twój też. Może nie?

        Dlatego też właśnie nie jestem racjonalistą: racjonaliści wierzą w rzekomą potęgę rozumu, ja zaś zdaję sobie zbyt dobrze sprawę z jego niedoskonałości, żeby być takim racjonalistą.
        • triismegistos Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:56
          Nie wykręcaj się ludzkim mózgiem. Nie ma nic gorszego niż dowód anegdotyczny. Przykłady nadają się najwyżej do obalenia jakiejś tezy.
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 20:48
            > Nie wykręcaj się ludzkim mózgiem.
            > Nie ma nic gorszego niż dowód anegdotyczny.

            To prawda, nie ma. Zresztą ja się nie chcę niczym wykręcać ani głupio tłumaczyć: przecież zasygnalizowałem w poście wyjściowym, że poniekąd zdaję sobie sprawę, iż popełniam błąd. Czy mogłem go uniknąć? Mogłem. Czy zmieniłoby to fakt, że rzeczywiście takie było moje rozumowanie i że nadal się nie mogę wyzbyć tej myśli, bo znalazłem kilka dobrych przykładów? Otóż nie.

            To zresztą jest bodaj najbardziej fascynująca rzecz w psychologii społecznej, którą kiedyś trochę studiowałem: otóż znajomość pewnych mechanizmów ich niestety nie znosi, człowiek może, dajmy na to, znać w teorii wszystkie błędy poznawcze, mieć ich świadomość i umieć je wychwycić u innych, ale sam nadal je będzie popełniał.

            Jeśli Ty zaś raczysz sądzisz, że nie kierujesz się w życiu stereotypami, fałszywymi atrybucjami czy myśleniem anegdotycznym, to niestety albo się mylisz, albo kłamiesz.
    • kombinerki.pinocheta Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:18
      Kto jak kto, ale zebym ja musial wam tlumaczyc takie oczywiste rzeczy to juz wstyd dla gatunku meskiego.

      Kobiety kreci odmiennosc.

      Nie ma znaczenia stopien zadbania, inteligencja, odpowiedzialnosc czy kindersztuba.

      Liczy sie odmiennosc i pewnosc siebie. Odmiennosc przyciaga, a pewno siebie zatrzymuje, bo nadaje odmiennosci autentycznosc i panny zaczynaja wierzyc danemu osobnikowi.

      Ciapek na wakacjach, mimo ze niepismienny bedzie przyciagal, bo jest inny od typowych europejskich bialasow.
      Robol bedzie przyciagal, poniewaz nie dostrzeze on wlasnych bledow. Brak wrazliwosci.
      Dziwak zaliczy, bo lasie beda chcialy sprawdzic, poznac, jak to jest z kims innym od otaczajacej ja masy.

      Oczywiscie kobiety beda glosily, ze szukaja odpowiedzialnych, inteligentnych, wyksztalconych, zaradnych-ustawionych, ale tylki wypinac beda dla tych nietypowych przypadkow.

      Najczesciej jest to krotkotrwala fascynacja, bo na dluzsza mete plusy oferowane przez odmiennosc nie umozliwiaja stworzenie trwalej relacji.

      Do tego nalezy dodac typowy dla kobiet blichtr. Kobiety zrobia wszystko zeby o nich mowiono, podziwiano je. Baby mysla, ze "blask" partnera przechodzi na nia.

      Wysoka inteligencja odpada, bo czlowiek inteligentny dostrzega swoje wady i jest czesto samokrytyczny, a to przez kobiety odbierane jest jako slabosc.
      • good_morning ja tylko chcialam napisac 31.10.12, 18:24
        ze po przeczytaniu (jak czesto mam w zwyczaju) ostatniego wpisu w watku, nie zgadzam sie z niczym, co przedmowca wyglosil, a jestem kobieta, wiec chyba wiem lepiej, co kreci kobiety ;P
        • kombinerki.pinocheta Re: ja tylko chcialam napisac 31.10.12, 18:33
          Dziwne byloby, gdyby jakakolowiek forumka sie z tym zgodzila. W koncu przyznalaby sie do tak prymitywnych slabosci.
          • rotkaeppchen1 Re: ja tylko chcialam napisac 31.10.12, 18:42
            Oj tak, w myslach napalilam sie juz na robola. Ten niepismienny tez niczego sobie :D
          • good_morning raczej dziwne byloby 31.10.12, 18:43
            gdyby jakikolwiek forumowicz wiedzial, jakimi slabosciami kieruja sie kobiety. nie wspomne juz o tym, ze co slaboscia jednej, nie musi sie liczyc wcale dla innej. wiec nie kombinuj za bardzo.
      • headvig Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:51
        kombinerki.pinocheta napisał:

        >Baby mysla, ze "blask" partnera przechodzi na nia.

        ten tekst jest dobry :D:D:D i do tego coś w sobie ma ;)
      • triismegistos Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 18:59
        kombinerki.pinocheta napisał:
        >
        > Kobiety kreci odmiennosc.
        >
        > Nie ma znaczenia stopien zadbania, inteligencja, odpowiedzialnosc czy kinderszt
        > uba.
        >
        Wnioskuję z tego, że najlepsze ciacho na moje ulicy, to menel, który sępi fajki pod żabką. Zdecydowanie się wyróżnia w okolicy.
    • jeriomina Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 19:19
      Z takich poważniejszych relacji: rozstałam się niegdyś z chłopakiem gorliwym katolikiem, rozwiodłam się z mężem fanatykiem sekty, obecnie spotykam się ze sceptykiem, którego od biedy można by określić jako agnostyka (on nie cierpi etykietek). I fascynuje mnie on nieporównanie bardziej.
      • rotkaeppchen1 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 19:22
        Gorliwy katolik nie koniecznie musi byc katolikiem racjonalista. Znam takich gorliwych, od ktorych uwowaj mnie Panie Boze. :D
        • jeriomina Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:30
          Obecnie nie mam ochoty utożsamiać się z żadnym kościołem czy związkiem wyznaniowym. Ani popierać obrzędów żadnego. O ile ja dobrze rozumiem racjonalizm, to tak właśnie się między innymi on przejawia.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:47
        > Z takich poważniejszych relacji: rozstałam się niegdyś z chłopakiem gorliwym
        > katolikiem, rozwiodłam się z mężem fanatykiem sekty, obecnie spotykam się ze
        > sceptykiem, którego od biedy można by określić jako agnostyka (on nie cierpi etykietek).
        > I fascynuje mnie on nieporównanie bardziej.

        Pisałem już kiedyś, że artystki mają inaczej, zwłaszcza wiolinistki. :)

        PS Czy naprawdę Twój obecny narzeczony jest sceptykiem? A nie tylko niedowiarkiem? Jeśli tak, to czy mógłbym może go kiedyś odwiedzić? Pozostanę tu przez dłuższy czas i już teraz czuję się trochę osamotniony. :/
        • jeriomina Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:02
          Po pierwsze nie mam narzeczonego.
          Po drugie sam twierdziłeś, że dobrze, gdy forum nie miesza się z realem :)
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:14
            > Po pierwsze nie mam narzeczonego.

            Jak więc określić obiekt Twojej fascynacji? Czy jest to może Twój „przyjaciel”? Ha! ha! :D Gdyby tylko chciało mi się pokonywać drogę od komputera do regału, chętnie bym sprawdził, czy wyraz ten odnotowuje „Słownik eufemizmów polskich, czyli w rzeczy mocno, w sposobie łagodnie” Anny Dąbrowskiej. :)

            > Po drugie sam twierdziłeś, że dobrze, gdy forum nie miesza się z realem :)

            Racja! Lepiej na wszelki wypadek daruję sobie te odwiedziny. Nigdy nie wiadomo!
            • jeriomina Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:18
              > > Po pierwsze nie mam narzeczonego.
              >
              > Jak więc określić obiekt Twojej fascynacji?

              A po co w ogóle cokolwiek określać? Z tego padołu i tak schodzi się w pojedynkę.
              • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:31
                > A po co w ogóle cokolwiek określać? Z tego padołu i tak schodzi się w pojedynkę.

                To prawda. Lepiej łapać cudowne chwile niż skupiać się na semantyce i innych nieistotnych rzeczach. Zwłaszcza że stan fascynacji drugim człowiekiem jest dość ulotny i krótkotrwały, nie zdążysz nawet opuścić padołu, jak sądzę. ;)

                Aha, skoro mowa o schodzeniu z padołu: otóż przedwczoraj manewr ten wykonała chora na raka blogerka Chustka. Może słyszałaś? Chustka od ponad tygodnia nie zrobiła żadnego wpisu, zacząłem więc podejrzewać najgorsze. No i niestety. Bardzo smutna historia.
                • jeriomina Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:37
                  krytyk_systemu_edukacji napisał:

                  > To prawda. Lepiej łapać cudowne chwile niż skupiać się na semantyce i innych ni
                  > eistotnych rzeczach. Zwłaszcza że stan fascynacji drugim człowiekiem jest dość
                  > ulotny i krótkotrwały, nie zdążysz nawet opuścić padołu, jak sądzę. ;)

                  Pożyjemy, zobaczymy.
                  >
                  > Aha, skoro mowa o schodzeniu z padołu: otóż przedwczoraj manewr ten wykonała ch
                  > ora na raka blogerka Chustka. Może słys
                  > załaś? Chustka od ponad tygodnia nie zrobiła żadnego wpisu, zacząłem więc podej
                  > rzewać najgorsze. No i niestety. Bardzo smutna historia.
                  >
                  Rzeczywiście, bardzo smutna. Nacierpiała się dziewczyna :(((
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:54
                    > Pożyjemy, zobaczymy.

                    Życzę, żeby wszystko było świetnie jak najdłużej. :)

                    > Rzeczywiście, bardzo smutna. Nacierpiała się dziewczyna :(((

                    Niestety tak.
    • lazy.eye Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 20:05
      To co wymieniłeś to tzw. religie weekendowe. Kobiety lubią takie bzdety bo są egzotyczne i niewymagające.
      Jedyna poważna religia w kulturze europejskiej to katolicyzm (który zresztą tę kulturę stworzył).
      I jest to właśnie religia dla ludzi twardo osadzonych w realiach. Ty natomiast, coś mi się wydaję, za takich uważasz satanistów. Nie tych od czarnych mszy tylko tych zwykłych quasi ateistów, którzy uważają, że Boga co prawda nie ma ale istnieje "dobro" i to akurat w nich właśnie, dzięki czemu mogą sobie ustalać własny system wartości:)
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:33
        > Jedyna poważna religia w kulturze europejskiej to katolicyzm (który zresztą tę
        > kulturę stworzył).

        Nie sam jeden. Nasza kultura ma i inne źródła, choćby antyczne.

        > I jest to właśnie religia dla ludzi twardo osadzonych w realiach.

        Jak to rozumieć? Chyba nie twierdzisz, że koś wierzący w przetrwanie własnej śmierci, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie itd. jest człowiekiem twardo osadzonym w realiach.

        > zwykłych quasi ateistów, którzy uważają, że Boga co prawda nie ma ale istnieje "dobro" i to
        > akurat w nich właśnie, dzięki czemu mogą sobie ustalać własny system wartości:)

        Nikt nie ustala sam własnego systemu wartości, dostaje go na ogół w spadku.
        • lazy.eye Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 22:48
          > > Jedyna poważna religia w kulturze europejskiej to katolicyzm (który zresz
          > tą tę kulturę stworzył).
          > Nie sam jeden. Nasza kultura ma i inne źródła, choćby antyczne.
          To oczywiste. KK jest spadkobiercą Cesarstwa Rzymskiego.

          > Jak to rozumieć? Chyba nie twierdzisz, że koś wierzący w przetrwanie własnej śm
          > ierci, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie itd. jest człowiekiem twardo osadzony
          > m w realiach.
          Katolicy wierzą, że człowiek posiada duszę i powinien się doskonalić, żeby połączyć się z Bogiem po śmierci.
          Ateiści twierdzą, że człowiek to tylko zwierzę (bestializm) i nie ma znaczenia jak postępuje lub
          że Boga nie ma ale istnieje moralność (satanizm).
          IMHO tylko pierwsza postawa sprawdziła się w historii i daje szanse na przetrwanie gatunku.

          > Nikt nie ustala sam własnego systemu wartości, dostaje go na ogół w spadku.
          A ateista od kogo go dostaje w spadku?:)
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:00
            > Ateiści twierdzą, że człowiek to tylko zwierzę (bestializm)

            Z tego, co wiem, ateiści twierdzą głównie, że Bóg nie istnieje. Ale jeśli uważają również i to, że człowiek to tylko zwierzę, to mają rację. Człowiek jest tylko zwierzęciem, chociaż zwierzęciem wyjątkowym: wyposażonym w intelekt, tzw. wolną wolę, samoświadomość, zdolnym tworzyć kulturę itd.

            > że Boga nie ma ale istnieje moralność (satanizm)

            O, to ja tak twierdzę. :) Boga nie ma, ale moralność istnieje, oczywiście. Nie sądziłem tylko, że czyni to ze mnie satanistę. Nieźle. o_0

            > A ateista od kogo go dostaje w spadku?:)

            Od rodziny, środowiska, społeczeństwa itd. Poza tym moralność, jeśli mówimy o moralności, ma też najprawdopodobniej źródła ewolucyjne, zresztą musi mieć, jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, a na razie nie ma powodów, by ją negować.
            • lazy.eye Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:22
              > O, to ja tak twierdzę. :) Boga nie ma, ale moralność istnieje, oczywiście. Nie
              > sądziłem tylko, że czyni to ze mnie satanistę. Nieźle. o_0
              To właśnie klasyczny satanizm a nie jakiś pajac w rodzaju Nergala. Tylko Bóg jest dobry z natury, człowiek tylko przez kontakt z Bogiem. Bunt Szatana polegał na zaprzeczeniu tej prawdy.
              • fuks0 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 23:51
                > Tylko Bóg je
                > st dobry z natury

                Ahhhh... to dlatego skazuje wielu ludzi na cierpienie...
    • gambas-gambas Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 21:41
      Hinduista, buddysta, ezoteryk, czy kto tam jeszcze, to nie są stworzenia pospolite, spotykanie na co dzień. To co niecodzienne potrafi być interesujące, poza tym takie praktyki niosą ze sobą jakieś rytuały czy inne atrakcje. A takie niewierzący co wymyśli? Nie pogra na bębenku przy kadzidle, recytując mantrę, czy co tam jeszcze, nie pogada o oczyszczeniu duchowym i mocach ukrytych w kobiecie. Już nie wypominając o katoliku - katolicyzm mamy wtłaczany od urodzenia, jedni maja dosyć, inni zlewają temat, acz stwarzają pozory, a jeszcze inni popierają i praktykują gorliwie - chyba tylko dla kobiety z tej ostatniej grupy katolik wydałby się interesujący z powodu swojego katolicyzmu.
    • self-inflicted Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 31.10.12, 22:51
      Teza nie jest odważna. Już dawno zostało dowiedzione, że statystycznie większe tendencje do dewocji mają kobiety. Z różnych przyczyn. Większe nasilenie, jak to określasz, religianctwa (aczkolwiek termin nie jest zły :)), wynika z innego pojmowania lub przeżywania duchowości, jakkolwiek rozumianej i na różnych płaszczyznach.
      Obawiam się, że to ma się nijak do wybierania takich, a nie innych mężczyzn i za tym stoją zupełnie inne czynniki.
      Zdaje się, że te dwa wątki zostały połączone w sposób nieuprawniony, na zasadzie: jeśli będziesz jeść dużo ryżu, to zostaniesz Chińczykiem.
    • gr.eenka naćpałeś się 31.10.12, 23:36
      i miałeś zwidy
      • krytyk_systemu_edukacji Re: naćpałeś się 31.10.12, 23:56
        > naćpałeś się i miałeś zwidy

        Powtórz no tylko ten wyraz! To jest potwarz wystarczająca do żądania przeze mnie satysfakcji!
        • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:10
          ja tylko nazwałam rzecz po imieniu
          • krytyk_systemu_edukacji Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:11
            > ja tylko nazwałam rzecz po imieniu

            Jaką znowu rzecz nazwałaś po imieniu!?
            • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:18
              krytyk_systemu_edukacji napisał:

              > > ja tylko nazwałam rzecz po imieniu
              >
              > Jaką znowu rzecz nazwałaś po imieniu!?
              >
              Otóż w weekend przy pewnej z niejasnych przyczyn nielegalnej używce
              • krytyk_systemu_edukacji Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:27
                > Otóż w weekend przy pewnej z niejasnych przyczyn nielegalnej używce

                No, no to chyba wiadomo, o jaką używkę chodzi. A od kiedy to marihuanę się „ćpa” i jeszcze ma się po niej „zwidy”?
                • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:33
                  krytyk_systemu_edukacji napisał:

                  > > Otóż w weekend przy pewnej z niejasnych przyczyn nielegalnej używce
                  >
                  > No, no to chyba wiadomo, o jaką używkę chodzi. A od kiedy to marihuanę się R
                  > 22;ćpa” i jeszcze ma się po niej „zwidy”?
                  >
                  nie wiem, nie znam się
                  jeden czort
                  • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:41
                    i dzieciom do szkoły dawać :)))
                • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:40
                  o piszą, że ciasteczka można z niej zrobić :))
                  super
                  • krytyk_systemu_edukacji Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:53
                    > o piszą, że ciasteczka można z niej zrobić :))

                    Ponoć, chociaż ja akurat nigdy tą drogą się marihuaną nie raczyłem. Znajomy natomiast jadł ciasto z haszyszem w Holandii, to ponoć tak go sponiewierało, że nie mógł wstać. :)

                    > super

                    Po co nie popierać to, co naturalne?

                    PS A co do zwidów, to marihuana zmienia oczywiście percepcję (od tego jest ona), ale na pewno nie na tyle, żeby jej zarzucać zaraz halucynogenność.
                    • gr.eenka Re: naćpałeś się 01.11.12, 00:55
                      to po co jest zażywana?
                      • krytyk_systemu_edukacji Re: naćpałeś się 01.11.12, 01:22
                        > to po co jest zażywana?

                        No między innymi właśnie po to, żeby zmienić percepcję, ale halucynacjami bym tego nie nazwał. Świat jest taki sam, zmienia się twój do niego stosunek: śmieszą cię albo ciekawią rzeczy, które normalnie byś zignorowała i tak dalej. Natomiast na pewno nie widzisz niczego, co nie istnieje i nie masz urojeń, bez przesady.

                        Poza tym sensimilla rozluźnia, odprężą i potęguje różne przyjemne doznania… a niekiedy również prowadzi do problemów z prawem, ponieważ jest to roślina zdelegalizowana. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest: za jointa możesz iść do pierdla nawet na 3 lata (!), przy odrobinie pecha siedzisz z bandytami za roślinę.
                        • nie.mam.20 jest wystarczajaco duzo dowodow, ze jest 01.11.12, 02:36
                          gorsza od tytoniu (rakotworcza) i zwieksza ryzyko zachorowania na schizofrenie.
                          • krytyk_systemu_edukacji Re: jest wystarczajaco duzo dowodow, ze jest 01.11.12, 02:46
                            > jest wystarczajaco duzo dowodow, ze jest gorsza od tytoniu (rakotworcza)

                            Ma więcej substancji smolistych, no i palisz bez filtra. Weź jednak pod uwagę, że przeciętny palacz tytoniu pali codziennie. Marihuanę jednak zażywasz nieco rzadziej.

                            > zwieksza ryzyko zachorowania na schizofrenie.

                            Niestety nie tylko, również m.in na depresję. Z pewnością nie jest to używka obojętna dla zdrowia, zresztą generalnie używki mają to do siebie, że nie są obojętne dla zdrowia. :)
    • havana28 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 06:08
      I trzeci. Pewna postępowa i bywała rozwódka nawraca się pod wpływem nowego partnera na buddyzm i zaczyna m.in. „czantować” (Nam-myoho-renge-kyo) w intencji przysporzenia sobie dóbr doczesnych w rodzaju nowego samochodu (nie wiem tylko do końca, czy jest to intencja zgodna z duchem buddyzmu, ale może i tak).

      Nie jest. Ci państwo cos tam praktykują ale na 100% nie jest to buddyzm. Wiara, że jakaolwiek modlitwa, czantowanie czy co_tam_jeszcze jest w stanie przysporzyć dóbr doczesnych jest skrajną ignorancją czyli czymś czemu buddyzm się sprzeciwia. Zgodnie z duchem buddyzmu nie tylko nie powinni pożadać nowego samochodu ale oddać stary. I to nie tylko oddać, żeby oddać (choć to jest lepiej niż nie oddać) ale oddać go naprawdę porzebującym, np jak zobaczą rodzine, która cierpi biedę bo ojciec nie ma jak do pracy dojechać.

      Jest to przypadek ignoranta przyciągającego ignoranta czyli masz takiego partnera na jakiego sobie zasłużyłeś. I coby było śmieszniej jest to zgodne z duchem buddyzmu choć ci panstwo buddystami ewidentnie nie są:)
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 11:51
        > Nie jest. Ci państwo cos tam praktykują ale na 100% nie jest to buddyzm

        Tak coś właśnie mi się wydawało. :)

        > Jest to przypadek ignoranta przyciągającego ignoranta czyli masz takiego partnera
        > na jakiego sobie zasłużyłeś. I coby było śmieszniej jest to zgodne z duchem
        > buddyzmu choć ci panstwo buddystami ewidentnie nie są:)

        Czy mowa jest o karmie?
        • havana28 Re: Irracjonalizm i religianctwo a powodzenie u k 01.11.12, 15:01
          > Czy mowa jest o karmie?

          Tak. Ale nie koniecznie takiej, która jest powszechnie kojarzona z buddyzmem, a więc np pani ma męża pijaka bo 5000 lat temu była właścicielem winnicy i sprzedając tanie wino rozpijała okoliczną ludność, w tym mężów innych kobiet. Choć nie jest to wykluczone, na ten temat mogą się wypowiadać jedynie ci co pamiętają co robili 5000 lat temu. Większość ludzi nie pamięta nawet co robiła wczoraj wieczorem. Dużo prawdopodobniejsza przyczyną posiadania męża pijaka jest świadome zignorowanie faktu, że pan pił już przed ślubem oraz kultywowania w sobie przekonania, że chłop niechby pił i bił, byle był. Głupota, uporczywa niechęć do nabywania mądrości życiowej i kultywowanie błędnych poglądów jest w buddyzmie karana bardzo złą karmą, która może się zrealizować już za tego życia. I prawdopodobnie każdego następnego, aż coś w tej pani zaskoczy i zweryfikuje swoje przekonania i postępowanie. Zreszta na tyle co znam teorię buddyzmu, to nawet sam Budda nie urodził się i bach go oświeciło tylko przeszedł przez parę dobrych tysięcy żyć, aż nabrał tyle mądrości, że oświecenie było możliwe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja