ingeborg
31.10.12, 23:14
Masakra. Pamiętacie ten wątek o dziewczynie, która miała się wprowadzić do faceta, który w koszta kohabitacji wpisał połowę rat za mieszkanie? No to właśnie zdarzyło się mi. I facet nie jest w stanie zrozumieć, czemu nie chcę takiego układu, chociaż przecież finansowo wychodzi dla mnie na to samo, co wynajmowanie mieszkania/pokoju w mieszkaniu.
Mówiłam, o tym, że jak kogoś podwozi do pracy to ta osoba składa się na benzynę a nie na raty za samochód, mówiłam o tym, że za parę lat to on będzie właścicielem mieszkania a nie ja... Nie chcę iść w jakieś przepychanki moje-twoje, ale rozwala mnie, że on w ogóle nie rozumie czemu to jest co najmniej kontrowersyjna propozycja.