Mam płacić połowę jego rat

31.10.12, 23:14
Masakra. Pamiętacie ten wątek o dziewczynie, która miała się wprowadzić do faceta, który w koszta kohabitacji wpisał połowę rat za mieszkanie? No to właśnie zdarzyło się mi. I facet nie jest w stanie zrozumieć, czemu nie chcę takiego układu, chociaż przecież finansowo wychodzi dla mnie na to samo, co wynajmowanie mieszkania/pokoju w mieszkaniu.
Mówiłam, o tym, że jak kogoś podwozi do pracy to ta osoba składa się na benzynę a nie na raty za samochód, mówiłam o tym, że za parę lat to on będzie właścicielem mieszkania a nie ja... Nie chcę iść w jakieś przepychanki moje-twoje, ale rozwala mnie, że on w ogóle nie rozumie czemu to jest co najmniej kontrowersyjna propozycja.
    • jeriomina Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:20
      To są sytuacje, w których można dobrze poznać, z kim się ma do czynienia.
    • krytyk_systemu_edukacji Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:22
      > ale rozwala mnie, że on w ogóle nie rozumie czemu to jest co najmniej kontrowersyjna
      > propozycja.

      Czytałem w jakiejś książce taką oto historię: Otóż facet kupił sobie za zupełnie ostatnie pieniądze metalowego ptaszka. Znajomi długo nie mogli pojąć, jakie były jego motywacje, dlaczego tak postąpił. No i tak głowili się i głowili, aż w końcu sobie przypomnieli, że facet ten jest po prostu strasznie głupi. :)
      • nie.mam.20 strasznie nie lubie slowa strasznie uzytego zamias 31.10.12, 23:28
        t BARDZO.
        dotrzymalem slowa, krytykuje ;)
        • czerwony.melon Re: strasznie nie lubie slowa strasznie uzytego z 31.10.12, 23:39
          Akurat "straszenie głupim" można być. W tym sensie, że przeraźliwie głupim.
        • krytyk_systemu_edukacji Re: strasznie nie lubie slowa strasznie uzytego z 31.10.12, 23:42
          > strasznie nie lubie slowa strasznie uzytego zamiast BARDZO.
          > dotrzymalem slowa, krytykuje ;)

          I słusznie, bo rzeczywiście są lepsze warianty do wyboru niż strasznie, masz rację.
          • nie.mam.20 I am always right - to moje zawolanie herbowe nt 01.11.12, 07:27

    • aylinwro Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:29
      A co w sytuacji?
      - obydwoje maja mieszkanie. On z kredytem, ona bez
      - razem ustalaja, ze on wprowadza sie do niej
      - on wynajmuje swoje mieszkanie

      i jak teraz zrobic z kasa? dzielic te z wynajmu, czy on bierze calosc? a jak oplaty we wspolnym (formalnie jej) mieszkaniu robic?

      co Wy na to?
      • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:47
        Ciekawy dylemat.

        Uważam tak:

        Jeśli to związek bez zobowiązań, to każde robi co chce i cieszą się chwilą. Tj. on może zatrzymać sobie pieniądze z najmu. Choć wypada, by dorzucił się do bieżących rachunków.

        Jeśli poważniejszy związek, to pieniądze z wynajmu powinny być wspólne i np. iść w całości na bieżące rachunki, żywność, chemię, wspólne wyjścia itp.
        • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:03
          A więc analogicznie jeżeli związek ingeborg z "facetem" jest "poważniejszy", to powinna się ona dorzucać w połowie do wszystkich kosztów wspólnej koegzystencji, tak?

          Czy też:

          - jeżeli mieszkanie jest kobiety, to ma ona święte prawo domagać się by mężczyzna się dokładał
          - jeżeli mieszkanie jest mężczyzny, to nie ma on prawa domagać (bo jeżeli się domaga, to jest skąpcem, oszustem, chce ją wykorzystać itd. itp.) od kobiety by się dokładała

          ?
          • triismegistos Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 09:10
            Korki?
            • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 09:26
              triismegistos napisała:

              > Korki?

              Prawda? Korkowo zabrzmiało.:D
          • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 11:25
            Nie, inaczej: Jeśli to związek na poważnie, to powinno być podobnie jak w małżeństwie.
            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:21
              Co to znaczy "jak w małżeństwie"? W różnych małżeństwach bywa rożnie. I czy tyczy się to obu przypadków, czy tylko jednego?
        • nglka Re: Mam płacić połowę jego rat 05.11.12, 08:14
          czerwony.melon napisała:


          > Uważam tak:
          >
          > Jeśli to związek bez zobowiązań, to każde robi co chce i cieszą się chwilą. Tj.
          > on może zatrzymać sobie pieniądze z najmu. Choć wypada, by dorzucił się do bie
          > żących rachunków.

          U nas było tak [2 mieszkania], że za wynajem z drugiego opłacane były w pierwszej kolejności rachunki za wynajmowany lokal a reszta szła na życie [wspólna pula].
          Dla mnie to całkiem naturalna sprawa.
          Co to znaczy "wypada"? Skoro mieszkają razem, to dlaczego jeden ma wszystko [z wynajmu] i ma pasożytować? Chwila, coś tu nie gra. A światła i wody nie zużywa? Nie je? Nie korzysta z lokalu? To jest jego obowiązek - dokładać się. Nie musi wrzucać wszystkiego, zależy od ustaleń między dwojgiem, ale mieszkanie i objadanie kogoś + zatrzymywanie całej kasy z wynajmu drugiego mieszkania to świństwo zwyczajne, no...
      • stedo Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 17:05
        Pieniądze z najmu na spłatę kredytu, on uczestniczy w opłatach za jej mieszkanie, ale nie w spłacie jej ew. kredytu/tu go nie ma/.
      • chomsterek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 19:55
        Chyba uczciwie byłoby, gdyby żyjąc razem w jednym z mieszkań wspólnie ponosili koszty jego utrzymania (rachunki) i dzielili się kosztami wyżywienia oraz chemii (chyba że każdy sam kupuje dla siebie jedzenie, kosmetyki i środki higieniczne). Z kolei jeśli chodzi o drugie mieszkanie - to kobieta nie powinna oczekiwać, że dostanie połowę dochodu z najmu, bo niby z jakiej racji?

        Tak naprawdę wszystko zależy jednak od podejścia obojga. Mogą przecież ustalić że wszystko jest wspólne i nawet wpłacać pensje na wspólne konto. Wtedy udział kobiety w zyskach z najmu byłby uzasadniony, bo byłby to jeszcze jeden sposób zasilania wspólnej kasy.
    • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:35
      Zaproponuje mu spisanie (u notariusza!) umowy, że mieszkanie stanie się Twoje w takim procencie, w jakim za nie zapłacisz. I w razie rozstania będzie musiał Cię spłacić.
      Jeśli się nie zgodzi, wyraź zdziwienie: dlaczego? przecież finansowo wychodzi mu to na to samo, jakby kupił z kimś na spółkę.
      • gr.eenka Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:38
        aż sama jestem ciekawa czy sięzgodzi :)
      • stephanie.plum Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:41
        dobre.

        ja też jestem ciekawa, co facet na to.
      • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:48
        Nie chcę być wyrachowaną suką i nie chcę w ogóle tego mieszkania. W ogóle mi się to w głowie nie mieści, że on mi mówi "to tak jakbyś była moim najemcą". No zajebiście, naprawdę.
        • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:04
          Nie chodzi o to, żeby ta umowę faktycznie podpisać.
          Chodzi o to, by mu pokazać, że takie tłumaczenie jest równie uprawnione, jak jego argument o wynajmowaniu mieszkania.

          A tak na poważnie, to już Ci inni napisali, że dzięki tej historii dowiedziałaś się, z kim masz do czynienia i do czego jesteś mu potrzebna.
        • tautschinsky Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:30
          ingeborg napisała:

          > Nie chcę być wyrachowaną suką i nie chcę w ogóle tego mieszkania. W ogóle mi si
          > ę to w głowie nie mieści, że on mi mówi "to tak jakbyś była moim najemcą". No z
          > ajebiście, naprawdę.

          Facet myśli jak kobieta i to jest istotą problemu. To samo się pojawia
          przy zarobkach. Jeśli on (częstsze) zarabia więcej od niej, kobietom
          oczywiste się wydaje (takie chytrule-sprytule), że wkłada więcej we
          wspólne utrzymanie, a nie pół na pół kwotowo. Inaczej postrzegają
          sytuację, kiedy on jest tym mniej zarabiającym i wychodziłoby, że ona
          musiałaby 'jego utrzymywać' - a to się nie godzi :D Jej pensja jest tylko
          jej pensją, a cała reszta po wrzuceniu do wspólnego worka pozostaje
          do jej dyspozycji. Wspólne konto, do którego mają oboje nieograniczony
          dostęp jest dobre jedynie, kiedy ona (mniej zarabiająca) może na tym
          skorzystać. W innym przypadku - nawołują śliniąc się kobiety - osobne
          konta, a najlepiej dwa: jedno wspólne, może być jego, na które wpływa
          cała jego kasa i osobne tylko jej, na którym zbierają się nadwyżki. Kobiety
          lubią się dzielić kasą pod warunkiem, że one na nią nie pracują.
          • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:46
            Dobrze, skup się na istocie problemu a nie na swoich frustracjach. Akurat od tego pana wielokrotnie odrzuciłam propozycje finansowania mi różnych rzeczy, ale nie popadajmy w drugą skrajność - to nie oznacza, że ja mu powinnam fnansować mieszkanie.
            • tautschinsky Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:52
              ingeborg napisała:

              > Akurat od te
              > go pana
              wielokrotnie odrzuciłam propozycje finansowania mi różnych rzeczy, ale
              > nie popadajmy w drugą skrajność - to nie oznacza, że ja mu powinnam fnansować m
              > ieszkanie.


              Co was w ogóle łączy? Bo chyba nie związek, który można by nazwać normalnym. "Ten pan" składał tobie finansowe oferty nie jest najwyraźniej
              twoim 'boj-frendem' :D Z każdej strony dba każdy o swój interes, a uczuć tyle co do dalekiego krewnego, którego najchętniej by się nigdy nie oglądało, ale okoliczności są nieubłagane.
            • margie Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 17:59
              a gdybyscie razem nie mieszkali, to bys musiaLA COS WYNAJMOWAC- TEZ NIGDY TWOJE NIE BEDZIE. Co wiec za roznica, czy plaicsz mu czesc za kredyt- nco penwie i tak jest mniej niz za wynajem.

              Mnie sie wydaje to uczciwe i logiczne.

              No, chyba ze to nie ejst zwiazek na powaznie.....
      • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 10:12
        > Zaproponuje mu spisanie (u notariusza!) umowy, że mieszkanie stanie się Twoje w
        > takim procencie, w jakim za nie zapłacisz. I w razie rozstania będzie musiał C
        > ię spłacić.

        jak wynajmujesz mieszkanie, tez staje sie ono twoja wlasnoscia po jakims czasie ?
        • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 11:24
          Jak spłacasz kredyt, to staje się własnością.

          A jeśli on tego nie traktuje jak spłaty kredytu, tylko wynajem, to niech spiszą umowę najmu.

          W obu przypadkach widać, że traktuje ją jak wspólnika w biznesie, a nie partnerkę.
          • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 11:43
            > Jak spłacasz kredyt, to staje się własnością.

            jak splacasz kredyt za swoje
            jak placisz za wynajem mieszkania ktore jakis czesiek kupil na kredyt
            to staje sie ono twoja wlasnoscia czy sie nie staje

            > W obu przypadkach widać, że traktuje ją jak wspólnika w biznesie, a nie partner
            > kę.

            a ona probuje traktowac go jak ostatniego frajera
            ktory ma za nia placic bo ona nie zamierza
            zreszta nawet jesli te oplaty to koszt wynajmu pokoju na wolnym rynku
            to jej zysk jest taki ze ma do dyspozycji cale mieszkanie a nie jeden pokoj








            • allegria.de.vida Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:36
              "jej zysk jest taki ze ma do dyspozycji cale mieszkanie a nie jeden pokoj"

              Czyli jak wynajmuję u kogoś pokój to już nie mogę korzystać z kuchni, łazienki i salonu? Sytuacja jest dokładnie taka sama. Jeśli moja mama wniosła w wianie dom, to czy powinna mojemu ojcu wyliczyć rynkową cenę wynajmu?
              • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:38
                > Czyli jak wynajmuję u kogoś pokój to już nie mogę korzystać z kuchni, łazienki
                > i salonu?

                ale komfort jest chyba inny
                uzywanie kuchni i salonu u jakiejs starej baby na stancji
                a uzywanie tego w mieszkaniu lovelasa
                • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:59
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > ale komfort jest chyba inny
                  > uzywanie kuchni i salonu u jakiejs starej baby na stancji
                  > a uzywanie tego w mieszkaniu lovelasa

                  Z lovelasem też może podpisać umowę najmu. Różnica taka, że ze starą babą nie będzie sypiać.
                  • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 17:10
                    > Z lovelasem też może podpisać umowę najmu. Różnica taka, że ze starą babą nie b
                    > ędzie sypiać.

                    ale to dla niej jakis dyskomfort czy o co ku... chodzi
                    po co mieszasz jedno z drugim
                    jakos nie doczytalem ze panienka szuka pokoju a w zamian sie bedzie dupczyc
                    • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 17:26
                      Serio mówię. Dlatego niechaj spisze umowę i się dupczy radośnie. Nic nie będzie wówczas w zamian. I po problemie.
      • disco-ball Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 13:24
        zgadzam się z melonem
    • bez_dyskusyjny Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:49
      A jakie jest Twoje stanowisko?
      Chcesz wszystko za darmo?

      A co by było w przypadku, gdyby ten facet kupił paczkę czipsów w spożywczaku, ale miał oddać pieniądze np. tydzień później. W między czasie poznaje Ciebie i wspólnie pałaszujecie te smakołyki. Przychodzi dzień spłaty. Dorzucisz się?
      • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 31.10.12, 23:55
        Nie wiązałabym się z facetem, który kupuje czipsy, chociaż go nie stać.
        • bez_dyskusyjny Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:00
          Pytanie, czy jakikolwiek facet chce się z tobą wiązać...
          Być może ten, o którym piszesz po prostu potrzebuje cię jedynie do dwóch rzeczy:
          - pomoc w spłacie
          - seks
          Jak dostanie jedno i drugie wskaże ci drogę.
          Odpowiednią :)
        • senseiek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:20
          > Nie wiązałabym się z facetem, który kupuje czipsy, chociaż go nie stać.

          Przeciez to zrobilas - zwiazalas sie, z facetem ktory kupuje mieszkanie, choc go na nie nie stac.. ;)
          • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:46
            Ale wyszło to dopiero teraz, jak się z nim wiązałam to nic nie kupował : )
            • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:52
              Sprytne z jego strony.

              Gdybyście byli małżeństwem, to tak spłacane mieszkanie byłoby wspólne. A tak facet kupił sobie mieszkanie i wymyślił, że będziecie je spłacać jak wspólne małżeńskie, ale będzie tylko jego. To go przekreśla jeszcze mocniej.

              Jedyna szansa, to to, że uświadomisz mu, jak bardzo taka propozycja jest nie fair i więcej to się nie będzie powtarzać.
      • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:00
        Nie.
        Za to może innym razem kupić paczkę ciastek i go poczęstować

        On ma mieszkanie. Dostał kredyt bez jej pomocy. Jeśli chce ja zaprosić do wspólnego zamieszkanie, bardzo proszę. Jeśli ona ma samochód, to powinna go podwozić lub mu pożyczać samochód. Jeśli jej rodzina ma domek nad jeziorem, to mogą tam we dwójkę spędzać wakacje. Itp. A jeśli nie ma, jest mniej zamożna i nie może się odwdzięczyć na podobnym poziomie finansowym, to trudno, nie ma obowiązku się odwdzięczać co do złotówki. Jeśli jemu jej poziom zamożności nie odpowiada, to niech się rozstaną.

        Partner/ partnerka to nie kontrahent.
        • bez_dyskusyjny Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:03
          > Nie.
          > Za to może innym razem kupić paczkę ciastek i go poczęstować
          Dlaczego nie? Dlaczego ma jeść za darmo? A jak po konsumpcji pójdzie w siną dal, a wcześniej nie odwdzięczy się ciasteczkiem, to co wtedy?
          • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:06
            Bywa.
            Jeśli chce mieć gwarancję zwrotu pieniędzy za chipsy, to niech założy sklepik z chipsami, a nie mami najemcę, że jest ona jego dziewczyną.
          • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:06
            tylko, że to są czipsy/ciastka sprzedawane w super dizajnerskim pojemniku. On mi proponuje, że wspólnie je kupimy, zjemy, ale pojemnik to on już sobie zabierze.
            • bez_dyskusyjny Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:11
              A może on nie rozumie tego, że jak coś nie wypali, to pojemnik na ciastka będzie jego?
              Ale skoro nie rozumie, to czy wart jest twojej uwagi i tego całego ambarasu?
              • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:12
                No właśnie też mnie to zastanawia.
                • bez_dyskusyjny Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:15
                  W ogóle inwestycje w nie swoje mieszkanie, to ciężki temat.
                  A co byś powiedziała, gdyby zaproponował ci zakup telewizora i zrzutkę po 50%?
            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:17
              Tak mogłabyś napisać gdybyś wraz z nim partycypowała w kosztach zakupu i wykończenia mieszkania od początku do końca. Jeżeli Twój wkład jest na poziomie 2 chipsów ze 100 będącyh w paczce, to czy to designerskie pudełko należałoby Ci się w takim samym stopniu co temu co zapłacił za część przypadającą za pozostałe 98 chipsów?
              • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:21
                Nie, nie w takim samym. Należałoby się 2% pudełka. :D
                • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:28
                  I co, wzięłabyś piłkę do cięcia i odcięła kawałek pudełka odpowiadający tym 2% :)?
                  • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:12
                    a wzięłabym piłkę i odcięła 2% mieszkania? no chyba nie, dlatego właśnie taki układ jest bez sensu, a facet tego pojąć nie może.
                    • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:24
                      A jaki jest z sensem? Taki, że w ogóle nie partycypujesz w kosztach ponoszonych za możliwość użytkowania tego mieszkania? Czy nie czułabyś się "pokrzywdzona" gdybyś musiała ponosić ~80% kosztów wspólnego mieszkania? "Facet" kupowałby sobie drogie gadżety (czy cokolwiek innego), a Ty byś z tego co Ci zostało ledwo mogła sobie pozwolić na zakup produktów pierwszej potrzeby?
                      • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:30
                        Ojej, jak już tak na poważnie drążysz: Jest wiele rozwiązań, które sprzyjają cementowaniu więzi. Np. po połowie zrzucają się na czynsz i bieżące rachunki, a ona pożycza mu swój samochód. I nie rozliczają dokładnie, kto ile zużył wody i co jest jest droższe, wynajem samochodu czy mieszkania.
                        • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:40
                          A jak ona nie ma samochodu, tylko także ma on? Albo jak nikt nie ma?
                          • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:43
                            Już rozstrzygałam ten dylemat. Poszukaj.
                            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:46
                              Hmmmm.... on w ramach utrzymania zdrowych relacji ma finansować i utrzymanie mieszkania, i utrzymanie samochodu?
                              • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:47
                                Nie, poszukaj jeszcze raz.
                                • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:17
                                  Prawdę mówiąc: nie chce mi się.
                      • chomsterek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 20:20
                        Jeśli facet biorąc kredyt źle skalkulował swoje możliwości i teraz "ledwo może sobie pozwolić na najpotrzebniejsze produkty", to nie znaczy, że dziewczyna ma teraz obowiązek ratować go finansowo, płacąc połowę jego raty. Owszem - może, ale nie musi.

                        Czym innym są koszty utrzymania - rachunki, jedzenie, chemia. Przynajmniej te pierwsze powinny być ponoszone wspólnie, resztę każdy może kupować sobie sam - jeśli oboje tak zechcą.

                        Kobiety wcale nie myślą tak stereotypowo, jak ci się wydaje. Kiedy mój mąż jeszcze przed naszym ślubem wprowadził się do mojego mieszkania, nawet nie wpadłam na to, aby go obciążyć opłatą za "wynajem". To wg. mnie chore - w końcu gdy zapraszam kogoś pod swój dach, to tak jakbym go zapraszała do kina czy restauracji. Jeśli przyjadą krewni i zostaną na 2 tygodnie, też im przecież nie wystawię rachunku za pobyt...
                        • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:14
                          > Jeśli facet biorąc kredyt źle skalkulował swoje możliwości i teraz "ledwo może
                          > sobie pozwolić na najpotrzebniejsze produkty"

                          Nie to było najważniejsze w moje wypowiedzi. Chodzi o (bardzo) dużą różnicę w wolnych środkach po dokonaniu wszystkich stałych opłat. Jak kobiety (przynajmniej większość tych "forumowych") zarabiają mniej niż ich partnerzy, to oczekują, że ten ich partner będzie im "dokładał", czy też finansował część "atrakcji". W drugą stronę to oczywiście jak widzę nie działa. Nawet jeżeli mają u niego mieszkać.

                          > Czym innym są koszty utrzymania - rachunki, jedzenie, chemia

                          W przypadku przymusu płacenia rat za mieszkanie one są także stałym kosztem utrzymania. Jak się nie zapłaci raty za mieszkanie kilka razy z rzędu, to komornik mieszkanie odbierze.

                          > Kobiety wcale nie myślą tak stereotypowo, jak ci się wydaje. Kiedy mój mąż jesz
                          > cze przed naszym ślubem wprowadził się do mojego mieszkania, nawet nie wpadłam
                          > na to, aby go obciążyć opłatą za "wynajem".

                          Ależ ja nie twierdzę, że "TAK" myślą wszystkie, ale jednak spora grupa tak.

                          > . Jeśli przyjadą krewni i zostaną na 2 tygodnie, też im przecież nie wystawię r
                          > achunku za pobyt...

                          1. Goście to co innego.
                          2. Jeżeli goście zostają na 2 tygodnie, to jednak w jakiś sposób powinni się odwdzięczyć. Z własnej inicjatywy.

                          > To wg. mnie chore - w końcu gdy zap
                          > raszam kogoś pod swój dach, to tak jakbym go zapraszała do kina czy restauracji

                          To jest całkiem co innego, zaproszenie do kina czy restauracji jest jednorazowe i wiąże się ze stosunkowo niskimi kosztami.

                          Poza tym w społeczności, w której się wychowałem system "zapraszania" jako tako nie funkcjonuje (poza uroczystościami oczywiście), jak się gdzieś idzie grupą (2+), to się idzie tam gdzie każdy z osobna chce iść z własnej woli, i każdy za siebie płaci.
                          • chomsterek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 22:05
                            fuks0 napisał:

                            > Nie to było najważniejsze w moje wypowiedzi. Chodzi o (bardzo) dużą różnicę w w
                            > olnych środkach po dokonaniu wszystkich stałych opłat.

                            Gdyby chodziło o biznes - zgoda. Ale to jest związek i ona de facto ma być jego gościem w tym mieszkaniu. A gościom nie wystawia się rachunków.
                            Poza tym nie wiemy czy ich pensje są w ogóle porównywalne :-)

                            > W przypadku przymusu płacenia rat za mieszkanie one są także stałym kosztem utr
                            > zymania. Jak się nie zapłaci raty za mieszkanie kilka razy z rzędu, to komorni
                            > k mieszkanie odbierze.

                            Owszem, ale płacenie rat to obowiązek właściciela - nie jego gości.

                            > 1. Goście to co innego.
                            > 2. Jeżeli goście zostają na 2 tygodnie, to jednak w jakiś sposób powinni się od
                            > wdzięczyć. Z własnej inicjatywy.

                            To, czy się odwdzięczą, zależy tylko i wyłącznie od nich. W przypadku autorki wdzięczność za "dach nad głową" ma być elementem obowiązkowym i być wyrażana w ściśle określony sposób.
                            Powtórzę to co napisałam wcześniej - właściciel mieszkania powinien się zastanowić, czy chce zamieszkać z ukochaną, czy raczej zrobić biznes. Jeśli to drugie - niech spisze z nią umowę, aby wszystko było jasne i klarowne. W miłości nie ma sensu liczyć się co do grosza, bo są rzeczy których wycenić się nie da. Chyba, że proponujesz aby sformalizować wszystko do tego stopnia, że on jej będzie odejmował jakąś sumę od raty za to, że ona będzie sprzątać i gotować. Z kolei naliczy jej dodatkową opłatę za wniesienie zakupów. Itd.

                            > To jest całkiem co innego, zaproszenie do kina czy restauracji jest jednorazowe
                            > i wiąże się ze stosunkowo niskimi kosztami.
                            >
                            > Poza tym w społeczności, w której się wychowałem system "zapraszania" jako tako
                            > nie funkcjonuje (poza uroczystościami oczywiście), jak się gdzieś idzie grupą
                            > (2+), to się idzie tam gdzie każdy z osobna chce iść z własnej woli, i każdy
                            > za siebie płaci.

                            Z kolei dla mnie to naturalne, że inwestycja w przyjaźń czy związek nie zawsze musi się zwrócić. Dlatego nie jestem zwolenniczką jakiegoś sztywnego kalkulowania fifty-fifty, wyliczania każdego wydanego grosza i analizowania: kto więcej zyskuje a kto traci.

                            Koszty jednorazowej imprezy może nie mają porównania do kosztów kredytu, ale to tylko przykład. Jeśli zapraszasz kogoś do swojego domu i życia, musisz liczyć się z tym że nie zawsze wypracowany układ będzie się "opłacał". Jeśli jedno z was zachoruje, albo straci pracę i dochód, to drugie ma go wyrzucić z domu bo inaczej będzie stratne? Czy zagryźć zęby i przetrzymać cięższy okres, ale po wyjściu partnera na prostą zażądać "spłaty zaległości"?
                            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 22:38
                              > Gdyby chodziło o biznes - zgoda. Ale to jest związek i ona de facto ma być jego
                              > gościem w tym mieszkaniu. A gościom nie wystawia się rachunków.

                              Status gościa można mieć przez kilka godzin, czy dni, ale nie przez miesiące czy lata.

                              > Poza tym nie wiemy czy ich pensje są w ogóle porównywalne :-)

                              Nie wiemy, ale takie zrobiłem założenie i na nim się opierałem. Większość ludzi jednak jednak wiąże się z innymi osobami z własnych/zbliżonych środowisk i najczęściej zarabiają w miarę podobnie. Związek prezesa zarządu międzynarodowej korporacji ze sprzątaczka (i na odwrót) raczej rzadko się zdarza.

                              > Owszem, ale płacenie rat to obowiązek właściciela - nie jego gości.

                              Płacenie za media i czynsz także.

                              > To, czy się odwdzięczą, zależy tylko i wyłącznie od nich. W przypadku autorki
                              > wdzięczność za "dach nad głową" ma być elementem obowiązkowym i być wyrażana w
                              > ściśle określony sposób.

                              Tak, ale i nie jest ona typowym gościem, jest współlokatorką, bliską współlokatorką.

                              > Koszty jednorazowej imprezy może nie mają porównania do kosztów kredytu, ale to
                              > tylko przykład. Jeśli zapraszasz kogoś do swojego domu i życia, musisz liczyć
                              > się z tym że nie zawsze wypracowany układ będzie się "opłacał". Jeśli jedno z w
                              > as zachoruje, albo straci pracę i dochód, to drugie ma go wyrzucić z domu bo in
                              > aczej będzie stratne?

                              Nie, ponieważ po to między innymi są związki -> zapewnić sobie NAWZAJEM bezpieczeństwo.
                              I podobno jest to jedna z głównych rzeczy, których oczekują kobiety (z tym, ze nie jestem pewien czy nie traktują tego jednostronnie).

                              > Czy zagryźć zęby i przetrzymać cięższy okres, ale po wyjś
                              > ciu partnera na prostą zażądać "spłaty zaległości"?

                              Nie, ale ma prawo oczekiwać w analogicznej sytuacji "rewanżu" (czyli przejęcia zobowiązań finansowych przez drugą osobę).

                              Ja pisałem o sytuacji, w której obie osoby pracują i porównywalnie zarabiają.
                            • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 23:48
                              Trochę się zagalopowujesz z gdybaniem, bo tak jak gdzieś już tutaj napisałam, moja ewentualna wyprowadzka do niego wiąże się z porzuceniem mojej obecnej pracy i znalezieniem sobie nowej w nowym miejscu zamieszkania. Przy obecnej sytuacji na rynku pracy to ruletka i przez pierwsze tygodnie albo i miesiące będę bezrobotna.
                              • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 00:31
                                > Trochę się zagalopowujesz z gdybaniem

                                Ponieważ (zbyt) wolno dozujesz dopływ nowych, ważnych informacji.

                                > bo tak jak gdzieś już tutaj napisałam, m
                                > oja ewentualna wyprowadzka do niego wiąże się z porzuceniem mojej obecnej pracy
                                > i znalezieniem sobie nowej w nowym miejscu zamieszkania. Przy obecnej sytuacji
                                > na rynku pracy to ruletka i przez pierwsze tygodnie albo i miesiące będę bezro
                                > botna.

                                Więc jeżeli przeprowadzka jest z jego inicjatywy, na jego warunkach, to do czasu aż nie znajdziesz nowej pracy (o ile nie ma szansy na jednoczesne pracowanie w obecnej i szukanie nowej) masz prawo oczekiwać, że to on będzie ponosił większość/wszystkie koszty wspólnej koegzystencji.
                                • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 18:22
                                  fuks0 napisał:

                                  > Więc jeżeli przeprowadzka jest z jego inicjatywy, na jego warunkach, to do czas
                                  > u aż nie znajdziesz nowej pracy (o ile nie ma szansy na jednoczesne pracowanie
                                  > w obecnej i szukanie nowej) masz prawo oczekiwać, że to on będzie ponosił więks
                                  > zość/wszystkie koszty wspólnej koegzystencji.

                                  A jak już znajdzie tę pracę? To rozumiem ma płacić połowę raty kredytu?
                                  • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 18:59
                                    >To rozumiem ma płacić połowę raty kredytu?

                                    Nigdzie nie pisałem, że powinna płacić połowę :)

                                    Jeżeli jej to płacenie nie pasuje, to ma kilka wyjść (ponieważ w kwestii niepłacenia w ogóle raczej się ze swoim "facetem" ingeborg nie dogada):

                                    - wspólny zakup mieszkania
                                    - wspólny najem mieszkania
                                    - ingeborg kupuje mieszkanie i pozostają jej zasady = facet jako nie-właściciel się do rat nie dokłada
                                    - mieszkają oddzielnie
                                    - rozstają się
                                    • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:06
                                      fuks0 napisał:

                                      > Jeżeli jej to płacenie nie pasuje, to ma kilka wyjść (ponieważ w kwestii niepła
                                      > cenia w ogóle raczej się ze swoim "facetem" ingeborg nie dogada):
                                      >
                                      > - wspólny zakup mieszkania
                                      > - wspólny najem mieszkania
                                      > - ingeborg kupuje mieszkanie i pozostają jej zasady = facet jako nie-właściciel
                                      > się do rat nie dokłada
                                      > - mieszkają oddzielnie
                                      > - rozstają się

                                      - spisują umowę wynajmu czy udostępnienia. Ingeborg płaci facetowi jak za wynajem.
                                      • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:19
                                        > - spisują umowę wynajmu czy udostępnienia. Ingeborg płaci facetowi jak za wynaj
                                        > em.

                                        A jaką to jej zrobi różnicę :)? Wymaganie umowy najmu w takiej sytuacji będzie równoznaczne z ostentacyjnym strzeleniem focha :) Zachowanie na poziomie dziecka z piaskownicy...
                                        • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:23
                                          Dlaczego? Pan kasę dostanie, kredyt sobie pospłaca, a Inge będzie miała papier i z dnia na dzień na bruku nie wyląduje.;)
                                          • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:32
                                            Zakładam, że Inge decydując się na związek z owym panem powinna mieć pewność co do tego, że jej z dnia na dzień na bruk nie wyrzuci :) A co za tym idzie jedyna różnica będzie taka, że ów pan będzie musiał się z tych dodatkowych pieniędzy rozliczać z US.
                                            • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:38
                                              Taaa ludzie się kochają na zabój, ale niekoniecznie żyją długo i szczęśliwie. Nie przypuszczam, żeby ten podatek był jakiś dotkliwy. ;)

                                              Tak czy siak dla mnie temat niezrozumiały. Wspólne rachunki tak, ale raty przedmiotów, które pozostają w posiadaniu jednej osoby... Nie zaproponowałabym współspłaty czegoś, co po spłacie będzie nadal tylko moje.
                                              • gr.eenka Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 20:14
                                                może dziewczyna zdaje sobie sprawę, ze to układ na trochę:), facet wykombinował sobie, że weźmie dziewczynę, która pomoże mu spłacić kredyt, natomiast dziewczyna wykombinowała sobie, że pomieszka z facetem za free.
                                                Chyba oboje nie widzą siebie razem we wspólnej przyszłości.
                                              • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 00:27
                                                > N
                                                > ie przypuszczam, żeby ten podatek był jakiś dotkliwy. ;)

                                                Dotkliwy finansowo jakoś strasznie nie jest, szczególnie że z tego co pamiętam, to można odliczyć koszty (w tym koszty kredytu/odsetek). Ale kolejne rubryczki do uzupełniania w zeznaniu podatkowym.

                                                > Wspólne rachunki tak, ale raty przed
                                                > miotów, które pozostają w posiadaniu jednej osoby...

                                                Raty, w których jest zawarta comiesięczna opłata (odsetki) za możliwość wcześniejszego korzystania z danego przedmiotu/nieruchomości.

                                                Czy nie miałabyś nic przeciwko wzięciu kredytu na samochód, z którego Ty byś korzystała i Twój partner (albo brat. koleżanka, sąsiadka) Twój kredyt, Twoja własność. Oboje korzystalibyście z niego na równi, z tym, że on nie miałby prawa własności, dokładałby się do paliwa, wszystko inne byłoby na Twojej głowie: OC, AC, przeglądy, naprawy, no i raty oczywiście. Uważasz, ze to byłby uczciwy układ?

                                                > Nie zaproponowałabym współ
                                                > spłaty czegoś, co po spłacie będzie nadal tylko moje.

                                                Jeżeli posiadasz mieszkanie na kredyt, albo będziesz posiadała mieszkanie na kredyt i jakiś - powiedzmy - Mariuszek będzie miał się wprowadzić do Ciebie, to będzie zapewne z tego powodu kontent :)
                                                • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 08:36
                                                  Fuks, oj Fuks, nie wiem. Ubezpieczenie samochodu, remonty, benzyna - korzystam z kimś na równych prawach, to to tak samo o to dbam. I tak samo z mieszkaniem. Ale współfinansowanie rat? Tu jestem raczej na nie. ;)
                                            • gr.eenka Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 19:57
                                              wydaje mi się, że facet źle się określił. Czy gdyby powiedział by płaciła w połowie za mieszkanie( tak samo jak w przypadku wynajmowani a mieszkania albo pokoju), to też byłby problem? Chyba, że to dużo więcej niż wynajem.
                  • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:26
                    Oj, zniesienie współwłasności tego typu niepodzielnych rzeczy polega na spłacie jednych właścicieli przez drugich.
    • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:20
      Najmijcie sobie inne lokum, a "facet" niech swoje wynajmie -> wtedy nie będziesz spłacała rat za "jego" mieszkanie, tylko jakiegoś Kowalskiego :)
      • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:28
        Tu nie jest kluczowe, czy dane rozwiązanie jest sprawiedliwe czysto finansowo. Tak to można (i należy) się rozliczać z kontrahentami.

        Tu chodzi o to, jak on ja traktuje. Właśnie jak kontrahenta, najemcę wspólnika, a nie swoja kobietę.
        • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:37
          Traktuje jako partnerkę, taką która ma takie same prawa i obowiązki :) 50:50. Równy (w miarę możliwości) podział obowiązków, współfinansowanie wspólnej koegzystencji.

          Przyjmijmy, że zarabiają tyle samo. Dlaczego on ma ponosić zdecydowaną większość wydatków na ich WSPÓLNĄ koegzystencję? Dlaczego jej np. po odliczeniu wszystkich stałych opłat ma zostać 2500,a jemu 1000 zł.? Dlaczego mając zbliżone zarobki, wspólnie mieszkając on ma mieć dostępnych znacznie mniej pieniędzy?

          > Właśnie jak kontrahenta, najemcę wspólnika,
          > a nie swoja kobietę.

          Wiesz, z drugiej strony można też napisać, że ona traktuje go jako sponsora. Z tego co czytałem (nie miałem styczności bezpośredniej z kwestią sponsoringu) , to sporo takich układów opiera się właśnie na takiej wymianie: seks za mieszkanie (czy w przypadku tych mniej wymagających: za pokój)

          Aha: on i ona można stosować wymiennie :)
          • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:44
            Autorka wątku to dopiero ma dobrze, nie dość że dostaje mieszkanie, to jeszcze seks!
            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 00:48
              >nie dość że dostaje mieszkanie

              Z tego co napisała, to jeszcze nie wiadomo czy będzie dostawała :) O seksie też CHYBA nic nie pisała - może tworzą biały związek?
          • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:15
            Równo byłoby wtedy, kiedy za wpłacone pieniądze miałabym odpowiedni procent własności mieszkania i późniejsze benefity typu odpowiedni procent przychodów z wynajmu. Póki co jego pomysł jest taki, że oboje kawałek po kawałku wykupujemy JEGO mieszkanie z banku.
            • senseiek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:27
              > Równo byłoby wtedy, kiedy za wpłacone pieniądze miałabym odpowiedni procent wła
              > sności mieszkania i późniejsze benefity typu odpowiedni procent przychodów z wy
              > najmu. Póki co jego pomysł jest taki, że oboje kawałek po kawałku wykupujemy JE
              > GO mieszkanie z banku.

              I tak bedziesz miala wiecej pieniedzy w portfelu- bo jak placisz polowe za rate bankowa (1k), to jest to i tak mniej niz wynajem calego mieszkania dla Ciebie samej (2k).
              • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:35
                Jak mieszka z kimś, to też płaci połowę wynajmu.

                Poza tym obecnie wynajem mieszkania ze wszystkimi opłatami (czynsz, prąd itp) jest na ogół tańszy od rat kredytu z opłatami. (Trochę to zależy też od tego kiedy - po jakiej cenie - mieszkanie było kupowane i na jakich warunkach był wzięty kredyt.)
                Ale to już szczegół.
                • senseiek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:41
                  > Jak mieszka z kimś, to też płaci połowę wynajmu.

                  To no niech na nastepnych randkach wybiera kolesi ktorzy wynajmuja mieszkanie, a nie posiadaja wlasne/na kredyt.. I nie bedzie miala dylematow.. tylko ze panienki maja radar mieszkaniowy i od razu dostaja kisielu w majtkach jak tylko facet powie ze ma wlasne, to od razu zyskuje w oczach niczym jakby podjechal maybachem ;)
                  • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:48
                    No i widzisz, jak się z nim wiązałam to nie miał mieszkania, a co więcej jego matka jeszcze żyła, więc nie miał nadziei na rychły spadek.
            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:38
              > Równo byłoby wtedy, kiedy za wpłacone pieniądze miałabym odpowiedni procent wła
              > sności mieszkania i późniejsze benefity typu odpowiedni procent przychodów z wy
              > najmu. Póki co jego pomysł jest taki, że oboje kawałek po kawałku wykupujemy JE
              > GO mieszkanie z banku.

              Częściowo masz rajcę, tylko że przy założeniu kredytu na 25-30 lat spłaca się ok. 2 razy tyle co wartość kredytu na mieszkanie. Rat przy 30 latach jest 360. Ty miałabyś spłacać połowę raty.

              360*1/2*1/2=1/1140

              Po dołożeniu się do 1 raty miałabyś prawo do 1/1140 części mieszkania (w stanie deweloperskim i zakładając że inwestycja była w 100% finansowana z kredytu).

              Można uznać, ze koszt użytkowania mieszkania, to koszt odsetek, tylko że część odsetkowa w początkowych ratach kredytu stanowi zdecydowaną większość raty...

              Patrząc jednak z innej strony dokładając się do raty w kwocie 25% jej wysokości spłacałabyś połowę odsetek (przy umownym założeniu, że 50% raty to odsetki), czyli koszt tego, że można wcześniej (czyli w chwili obecnej) użytkować mieszkanie (w tym także, to że Ty możesz), w tym przypadku wcześniej o 30 lat.
              • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:42
                mała poprawka:

                > 360*1/2*1/2=1/1140

                powinno być : 1/(360*1/2*1/2)=1/1140
                • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:49
                  > powinno być : 1/(360*1/2*1/2)=1/1140

                  Ehhh późno już jest...:

                  1/(360*2*2)=1/1140

              • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 01:50
                "Można uznać, ze koszt użytkowania mieszkania, to koszt odsetek"

                Niby dlaczego?

                Spłata kredytu to całość, nie ma sensu rozdzielać wartości mieszkania od odsetek.
                • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:13
                  > Niby dlaczego?

                  Dlatego, że jest to DODATKOWY koszt, który trzeba ponieść aby z tego mieszkania można było korzystać wcześniej niż przed wpłaceniem pełnej kwoty wartości mieszkania, w podanym przeze mnie przypadku 30 lat wcześniej.

                  Załóżmy że chcesz kupić telewizor za 5000 zł. Niestety nie masz na chwilę obecną tyle wolnej gotówki, więc decydujesz się na zakup na raty. Powiedzmy, że raty na 12 miesięcy. Odsetki to w sumie 1000 zł. Te 1000 zł. to jest koszt jaki musisz ponieść, żeby 12 miesięcy wcześniej móc z niego korzystać. Koszt korzystania z tego telewizora przed jego "pełnym nabyciem", to 1000/12.
    • maly.jasio Ze mna mialabys lepiej :) 01.11.12, 00:59
      raty placi wlasciciel.
      a uzytkownik (jak Ty)
      polowe kosztow biezacych.
      • nie.mam.20 Re: Ze mna mialabys lepiej :) 01.11.12, 01:30
        a ile placi pani na przychodne, spelniajaca twoje wyuzdane pomysly erotyczne, np. raz w tygodniu? 4/31 oplat miesiecznych? czy za ciepla wode liczysz osobno, czy jest to twoj udzial?
        Za krakersy - po polowie? chociaz, to jest pomysl, chyba sie zastanowie... :-{)
        • senseiek Re: Ze mna mialabys lepiej :) 01.11.12, 01:36
          A nie slyszalas o jednej panience na forum co tu nam kiedys mowila, ze to facet ma placic 100% za prezerwatywy, bo jak nie to nici z seksu... :D
        • maly.jasio Re: Ze mna mialabys lepiej :) 01.11.12, 17:06
          nie.mam.20 napisał:
          Za krakersy - po polowie? chociaz, to jest pomysl, chyba sie zastanowie... :-{)

          Chcialem napisac, ze jeszcze beda z Ciebie ludzie...
          Ale w Twoim wieku, to jusz nie jestem pewien.
          • nie.mam.20 Re: Ze mna mialabys lepiej :) 03.11.12, 00:10
            wprawdzie w srodku peletonu, ale pedalowac daje rade. Az sie zdziwisz, do czego facet jest zdolny.
            To wszystko jest w glowie, reszte mozna wzmocnic ;)

            jak w tym dowcipie -
            idzie dwoch facetow, jeden do drugiego - kiedys jak zobaczylem laske na ulicy, to mi tak stawal...
            -a teraz?
            - a teraz, to juz nie te oczy.
    • brak.slow Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 02:36
      oplułabym się chyba ze śmiechu jakby mnie to powiedział :D
      ile wynosi rata kredytu? 1400 zł, więcej?
      ku... mać, ludzie żyjący w parach rozliczają się tak 50/50 za wspólne zycie? co za świat..
      możesz partycypować, ale w połowie kosztów za media (woda, prąd, gaz, czy tam czynsz spółdzielczy) ale nie za jakiś wynajem czy ratę kredytu...

      pogoń dziada.
      • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 02:41
        Za wynajem 50/50 byłoby ok, gdybyśmy wynajmowali od kogoś mieszkanie.
        • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 10:23
          > Za wynajem 50/50 byłoby ok, gdybyśmy wynajmowali od kogoś mieszkanie.

          wyjasnij mi to jakos sensownie
          wynajem bylby ok jakiegos mieszkania
          te same koszty przy "wynajmie" jego mieszkania juz nie sa ok ?
          • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:15
            Wyjaśnienie jest bardzo proste: jeżeli na danym "układzie" choćby nieco więcej zyskuje mężczyzna, to znaczy że wykorzystuje on kobietę. W drugą stronę to oczywiście nie działa.
            • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:22
              >zyskuje

              =>

              zyskiwał
              • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:23
                a w zasadzie wszystko jedno...
            • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 14:20
              uks0 napisał:

              > Wyjaśnienie jest bardzo proste: jeżeli na danym "układzie" choćby nieco więcej
              > zyskuje mężczyzna,

              Więc właśnie w takim układzie jedna strona zyskuje więcej (nieważne czy to mężczyzna czy kobieta), i to nie "trochę", a bardzo dużo. W grę wchodzą zbyt potężne kwoty, by sobie tak lekko podejmować decyzje.

              Niech ona spłaca mu kredyt, ale niech stanie się prawnie współwłaścicielką mieszkania, jeśli on ją traktuje poważnie, jako PARTNERKĘ, przyszłą żonę. Albo niech spiszą umowę najmu, wtedy dziewczyna będzie wiedziała na czym stoi i czy chłopu faktycznie zależy na niej czy na jej pieniądzach za współlokatrorstwo.

              Wg mnie jest nieprzyzwoitym, żeby partner kazał sobie płacić połowę raty swojego kredytu, za mieszkanie, które będzie tylko jego własnością.
              • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 15:06
                > Więc właśnie w takim układzie jedna strona zyskuje więcej (nieważne czy to mężc
                > zyzna czy kobieta), i to nie "trochę", a bardzo dużo. W grę wchodzą zbyt potęż
                > ne kwoty, by sobie tak lekko podejmować decyzje.

                Dużo, mało kwestia subiektywna. Żeby móc dokładnie rozpatrzyć wielkość zysku/straty to trzeba by znać dokładne kwoty i okoliczności.

                Załóżmy, że

                X - osoba posiadająca mieszkanie
                Y - osoba, która rozważa wprowadzenie się do mieszkania X

                X zyskuje, to co dołoży się jej do raty Y. Z drugiej strony jednak musi się dzielić mieszkaniem i wszystkim tym co w nim jest. Szybciej następuje zużycie mieszkania. W przypadku gdyby X np. miał wynajmować część mieszkania studentowi, to finansowo do przodu raczej nie będzie, a być może będzie i do tyłu (to zależy od wielu czynników). Zyska w takim układzie na pewno bliskość bliskiej jej osoby.

                Y finansowo będzie mniej więcej na zero (to zależy od wielu czynników). Zyska natomiast większą swobodę niż gdyby miała najmować mieszkanie od obcej osoby, a także nieograniczony dostęp do wszystkich pomieszczeń. Zyska w takim układzie także bliskość bliskiej jej osoby.

                > Niech ona spłaca mu kredyt, ale niech stanie się prawnie współwłaścicielką mi
                > eszkania, jeśli on ją traktuje poważnie, jako PARTNERKĘ, przyszłą żonę. Albo n
                > iech spiszą umowę najmu, wtedy dziewczyna będzie wiedziała na czym stoi i czy
                > chłopu faktycznie zależy na niej czy na jej pieniądzach za współlokatrorstwo.

                Jeżeli mieliby się zdecydować na to PRZED zakupem, to wszystko ok. Czynienie kogoś współwłaścicielem mieszkania podczas gdy całe dotychczasowe koszty nabycia mieszkania, wykończenia go, doprowadzenia do stanu używalności podjęła jedna osoba, podczas gdy kredyt jest także tylko na jedną osobę... nie uważasz, że to byłoby skrajną głupotą? Co w przypadku gdyby jednak miesiąc później się rozstali?

                > Wg mnie jest nieprzyzwoitym, żeby partner kazał sobie płacić połowę raty swoje
                > go kredytu, za mieszkanie, które będzie tylko jego własnością.

                A co jest przyzwoite? To, że jedna osoba nie partycypuje w głównych kosztach wspólnej koegzystencji, ergo ponosi je tylko jedna osoba? Czy też może osoba Y powinna partycypować w innej części niż 50%?
                • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:10
                  większą swobodę niż gdyby miała najmować mieszkanie od obcej osoby, a
                  > także nieograniczony dostęp do wszystkich pomieszczeń.
                  Zasadniczo jak najmujesz mieszkanie od obcej osoby, to też masz nieograniczony dostęp do wszystkich pomieszczeń.

                  > X zyskuje, to co dołoży się jej do raty Y. Z drugiej strony jednak musi się dz
                  > ielić mieszkaniem i wszystkim tym co w nim jest. Szybciej następuje zużycie mie
                  > szkania. [...]

                  > Y finansowo będzie mniej więcej na zero (to zależy od wielu czynników). Zyska n
                  > atomiast większą swobodę niż gdyby miała najmować mieszkanie od obcej osoby, a
                  > także nieograniczony dostęp do wszystkich pomieszczeń. Zyska w takim układzie t
                  > akże bliskość bliskiej jej osoby.

                  He,he, he! Rzeczywiście nieporównywalnie więcej zyskuje w tej sytuacji Y. Zysk Y jest bezcenny, ma nieograniczony dostęp do kuchni (i lodówki) oraz zyskuje - bliskość -bliskiej jej osoby X, która jednakowoż jest niepocieszona, bo musi się dzielić mieszkaniem i wszystkim tym, co w nim jest, i patrzy smętnie jak szybciej następuje zużycie owego mieszkania i wszystkiego co w nim jest.

                  > Jeżeli mieliby się zdecydować na to PRZED zakupem, to wszystko ok.

                  Założycielka wątku poznała pana, jak jeszcze nie miał mieszkania.

                  > A co jest przyzwoite?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,140074224,140098279,Re_Mam_placic_polowe_jego_rat.html
                  • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:28
                    > Zasadniczo jak najmujesz mieszkanie od obcej osoby, to też masz nieograniczony
                    > dostęp do wszystkich pomieszczeń.

                    Jeżeli najmujesz całe, ale nie jak najmujesz część.

                    > He,he, he! Rzeczywiście nieporównywalnie więcej zyskuje w tej sytuacji Y. Zysk
                    > Y jest bezcenny, ma nieograniczony dostęp do kuchni (i lodówki)

                    A także jakbyś nie zauważył, to do pozostałych pokojów, no chyba że uważasz Sherlocku, że mieszkania są tylko i wyłącznie jednopokojowe. Najmując pokój ma najczęściej dostęp jedynie do swojego.

                    > Założycielka wątku poznała pana, jak jeszcze nie miał mieszkania.

                    Ale jakoś zdaje się nie chce z nim WSPÓLNIE kupić mieszkania, a w każdym razie nic takiego nie pisała. Pisała jedynie o kupowaniu ODDZIELNIE.

                    > która jednakowoż jest niepocieszona, bo musi
                    > się dzielić mieszkaniem i wszystkim tym, co w nim jest, i patrzy smętnie jak s
                    > zybciej następuje zużycie owego mieszkania i wszystkiego co w nim jest.

                    Nie jest niepocieszona, ponieważ to się jej "opłaca".
                    • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 21:50
                      > A także jakbyś nie zauważył, to do pozostałych pokojów, no chyba że uważasz She
                      > rlocku, że mieszkania są tylko i wyłącznie jednopokojowe. Najmując pokój ma naj
                      > częściej dostęp jedynie do swojego.

                      A jak ktoś się zgadza na wynajęcie tylko jednego pokoju z dwóch, dzięki czemu mniej płaci, to co za problem że nie ma dostępu do drugiego. Ważne, że ma dostęp do kuchni i toalety.

                      > Ale jakoś zdaje się nie chce z nim WSPÓLNIE kupić mieszkania, a w każdym razie
                      > nic takiego nie pisała. Pisała jedynie o kupowaniu ODDZIELNIE.

                      I to jest dziwne, ze on jej nie proponuje wspólnego zakupu. Znaczy chyba nie traktuje jej poważnie. I dlatego właśnie musi się przemyśleć dobrze jego ofertę.

                      > Nie jest niepocieszona, ponieważ to się jej "opłaca".
                      No właśnie. :)
                      • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 00:02
                        > A jak ktoś się zgadza na wynajęcie tylko jednego pokoju z dwóch, dzięki czemu m
                        > niej płaci, to co za problem że nie ma dostępu do drugiego.
                        Ważne, że ma dostęp
                        > do kuchni i toalety.

                        Na prawdę nie widzisz różnicy w możliwości korzystania z 1 albo 2 pokoi? Ja widzę, i to wielką.

                        > I to jest dziwne, ze on jej nie proponuje wspólnego zakupu. Znaczy chyba nie tr
                        > aktuje jej poważnie. I dlatego właśnie musi się przemyśleć dobrze jego ofertę.

                        Ona jemu zdaje się także tego nie proponowała (nic na tent temat nie pisała), ergo także nie traktuje go poważnie.

                        > No właśnie. :)

                        No właśnie zadowoleni powinni być oboje, ponieważ to się obojgu "opłaca".
                • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:14

                  fuks0 napisał:
                  > Szybciej następuje zużycie mieszkania.

                  Jak często Twoi starzy zmieniali umeblowanie w mieszkaniu, pokojach kuchni, jak często robli remonty, co ile lat wymieniali zużyty sprzęt AGD, można wiedzieć?
                  • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:28
                    To co robili moi "starzy" nie ma żadnego znaczenia.
                    • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 21:45
                      uks0 napisał:

                      > To co robili moi "starzy" nie ma żadnego znaczenia.
                      Nie ma.
                      Mnie tylko ciekawiło jak szybko u Ciebie , u Was zużywa się mieszkanie i sprzęty w nim.
              • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:10
                >Wg mnie jest nieprzyzwoitym, żeby partner kazał sobie płacić połowę raty swojego kredytu, za mieszkanie, które będzie tylko jego własnością.

                kran też będzie tylko jego własnością, czy to znaczy że nie powinna dokładać się także do wody?
                • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 20:52
                  six_a napisała:


                  > kran też będzie tylko jego własnością, czy to znaczy że nie powinna dokładać si
                  > ę także do wody?

                  do wody się powinna dokładać w połowie jako że połowę wody ona będzie zużywać, do tego powinna partycypować w połowie kosztów za prąd, gaz, za abonament radiowo-telewizyjny, za kablówkę oraz płacić połowę ustalonego przez spółdzielnie czy MZBM czynszu za mieszkanie. Do tego dzielić się w połowie kosztami za żywność, środki czystości, itp.
                  Poza tym dorzucać się do drobnych remotnów.
                  Może też kupić jakieś sprzęty AGD np. pralkę do wspólnego użytkowania, telewizor czy coś innego

                  To mało?

                  Mieszkanie będzie własnością pana niech więc o swoje ratki zatroszczy się sam. Będzie miał oszczędności z racji tego, że będą żyć we dwójkę.
                  • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:01
                    no akurat mam odwrotne zdanie, skoro to mieszkanie ma de facto wynajmować po atrakcyjnej cenie w porównaniu do wynajmu na rynku, to nie powinna kupować żadnych sprzętów ani robić remontów - to wszystko pokrywa czynsz (zresztą, takie koszty też będą potem nie do odzyskania - głównie z powodu utraty wartości tych sprzętów/wyposażenia itp.).
                    • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:20
                      >to wszystko pokrywa czynsz

                      Czynsz płaci spółdzielni czy MZBM-owi, oni nie robią żadnych remontów w mieszkaniach lokatorów, nawet drobnych.

                      (zresztą, takie kosz
                      > ty też będą potem nie do odzyskania - głównie z powodu utraty wartości tych spr
                      > zętów/wyposażenia itp.).

                      Ona mu zużywa panelki, chodząc po nich, on jej telewizor czy pralkę albo lodówkę. Zawsze może sobie potem zabrać ze sobą tę lekko żuzytą pralke czy telewizor.

                      Dobrej nocy!



                      • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:42
                        >Czynsz płaci spółdzielni czy MZBM-owi, oni nie robią żadnych remontów w mieszkaniach lokatorów, nawet drobnych.

                        pisząc czynsz miałam na myśli kwotę za wynajem, której częścią są opłaty, przecież o tym rozmawiamy.

                        > Ona mu zużywa panelki, chodząc po nich, on jej telewizor czy pralkę albo lodówk
                        > ę. Zawsze może sobie potem zabrać ze sobą tę lekko żuzytą pralke czy telewizor.
                        to się nazywa komplikowanie sobie życia.
                        dobranoc.
                        • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:45
                          aaaa to mi przypomniało, jak był wątek o odsyłaniu lampki, bo były zażądał przesłania sobie kurierem jakiejś powalonej lampki. odesłanie tej lampki było problemem przy rozstaniu a co dopiero będzie się działo przy dzieleniu telewizora i pralki;)
                          • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:02
                            Z telewizorem, lodówką raczej nie będzie problemu , jeśli będzie się pamiętać, kto te rzeczy kupił, gorzej jeśli strona będzie domagać się kasy za remonty, czy rzeczy, których nie da się wynieść z mieszkania (typu kafelki).

                            Koleżanki ex wyprowadzając się od niej zabrał z jej mieszkania wszystko to, co kupił w trakcie małżeństwa za własną kasę (miał dobrą pamięć i pewnie rachunki) -m.in. kanapę, lampę z salonu, nawet sztućce, hehe.

                            • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:27
                              > Koleżanki ex wyprowadzając się od niej zabrał z jej mieszkania wszystko to, co
                              > kupił w trakcie małżeństwa za własną kasę
                              a do księgi go chociaż dopisała czy też nie chciała?;)
                              • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:56
                                > a do księgi go chociaż dopisała czy też nie chciała?;)


                                Nie mogła albowiem mieszkanie należalo wtedy do spółdzielni, było zreszta przydzielone formalnie jej babci, choć koleżanka mieszkała tam od dziecka z rodzicami.

                                Nie pamiętam czy w trakcie małzenstwa czy juz po rozwodzie, koleżanka wykupiła (w ratach rozłozonych na rok czy dwa lata) za niedyży procent (kilka tysiecy złotych) to mieszkanie za zgodą babci i na babcie oczywiscie . Po czym jak już wykupiła to mieszkanie to jej babcia przekazła je ... matce koleżaki, swojej córce, która wcześniej wyprowadziła się z drugą córką do innego miasta. I tak kolezanka została na lodzie. Teraz mieszka za granicą.

                                Warto się zabiepieczyc, przemyslec wiele spraw zanim podejmie sie powazną deczyję skutkująca na wiele lat, choć fakt faktem wiele rzeczy nie da się przewidzieć, jak np. tego że bliscy, widząc zysk, postąpią nie fair.
                              • mariuszg2 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:09
                                > a do księgi go chociaż dopisała czy też nie chciała?;)

                                ja pitolę... o co Ci kobieto kaman? jaka księga? piszesz nienapisaną księgę Harego Potera?, piątą Ewangelię?, księgę telefoniczną? a może chodzi CI o księgę gości...księgę kondolencyjną, księgę gratulacyjną.....księgę mądrości....nie prościej napisać ebooka?

                                branoc....
                                • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:31
                                  nie pij tyle:)
                                • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:44
                                  Mariusz, jakże miło Cię widzieć, czytać! :)))
                                  Tęskniłeś za mną, Mój Dzielny Lwie Forumowy! :}

                                  branoc i po-zdróweczka!

                                  • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:45
                                    ? zamiast !
                                    pa pa!
              • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:45
                > Niech ona spłaca mu kredyt, ale niech stanie się prawnie wsp

                ale jakie splaca mu kredyt
                chce rynkowa cene za pokoj
                no chyba ta panna gdzies mieszka niek oniecznie w noclegowni
                wiec tam musi placic
                dlaczego nie chce placic za pokoj u niego ?
                • chomsterek Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:03
                  Moim zdaniem jeśli już miałby to być układ wynajmujący - najemca, to powinni spisać umowę. Nie może być tak, że pani w poniedziałek zapłaci połowę raty, a we wtorek usłyszy - "Sorry, mała, wyprowadź się" i jej "czynsz" diabli wezmą.
                  Mimo wszystko uważam, że to dość niefajne - zapraszać kogoś do zamieszkania u siebie, a potem "przysolić" mu komorne...
                  Ciekawe też, czy po wprowadzeniu się pani będzie musiała ponosić również koszty inwestycji w mieszkaniu. Bo przecież - jak napisała jedna z osób - przebywając tam przyczynia się do jego szybszego "zużywania".
                • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:22
                  > chce rynkowa cene za pokoj

                  Niech zatem powie otwarcie albo cena rynkowa albo won z mojego mieszkania.
          • stedo Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 17:47
            Chłopcze nie sądzisz że jesteś mało rozgarnięty w kwestii stosunków międzyludzkich?? Gdyby wynajmowali to zarabiałby na tym jakiś obcy właściciel. A tu" kochany" chce zarobić na "kochanej", traktuje ją jak żródło dochodu, bo spłaca JEGO mieszkanie. Gdyby podpisali umowę notarialną że ona staje się współwłaścicielką mieszkania w części przez siebie spłaconej to byłoby ok. Gdyby byli małżeństwem to chyba działoby się to z automatu, mimo że on wcześniej to mieszkanie zasiedlił ale spłacaliby wspólnie i stanowiłoby to majątek wspólny.
            • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 18:18
              stedo napisała:

              > Gdyby byli małżeństw
              > em to chyba działoby się to z automatu, mimo że on wcześniej to mieszkanie zasi
              > edlił ale spłacaliby wspólnie i stanowiłoby to majątek wspólny.

              W razie rozwodu żona nie będzie mogła żądać jego podziału, a jedynie zwrotu nakładów i wydatków poczynionych na majątek osobisty małżonka. Rozwód nie oznacza jednak, że była żona musi opuścić mężowskie mieszkanie. Bywa, że rozwiedzeni małżonkowie latami mieszkają razem.
              Interesujący artykuł.
            • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 18:22
              > Chłopcze nie sądzisz że jesteś mało rozgarnięty w kwestii stosunków międzyludzk
              > ich?? Gdyby wynajmowali to zarabiałby na tym jakiś obcy właściciel. A tu" kocha
              > ny" chce zarobić na "kochanej", traktuje ją jak żródło dochodu, bo spłaca JEGO
              > mieszkanie

              panienko ty za to jestes strasznie rozgarnieta
              panna laduje dupe do nie swojego mieszkania
              nie chce sie dolozyc
              czy aby nie traktuje go jako zrodlo dochodu
              w koncu to czego nie wyda na mieszkanie jej zostaje
          • hildegarda-z-plocka Re: Mam płacić połowę jego rat 04.11.12, 14:13
            no to jest chyba jasne dla większości ludzi na świecie. jeśli wynajmujesz mieszkanie od obcej osoby, to normalne jest, że płacisz tyle, ile ta osoba sobie za mieszkanie życzy. jeśli wynajmujesz pokój, płacisz odpowiednio mniej. ale sytuacja w której np twoi rodzice, z którymi mieszkasz nakazują ci poza dokładaniem się do czynszu i mediów płacić "za wynajem", bo "gdybyś od obcego wynajmował to też byś płacił" to jest sytuacja chora. i tak samo wygląda to w przypadku pary, która ze sobą jest. jak się chce zarobić, to się bierze współlokatora a nie zarabia na dziewczynie/facecie.
        • optymist75 Re: Mam płacić połowę jego rat 04.11.12, 15:41
          ingeborg napisała:

          > Za wynajem 50/50 byłoby ok, gdybyśmy wynajmowali od kogoś mieszkanie.

          Tego ze facet chce kasy na kredyt nie bede komentowac,juz to zostalo zrobione.
          Ale mam pytanie fo autorki watku:czy w ogole zamierzasz partycypowac w kosztach utzymania mieszkania(czynsz,prad,gaz o co tam jeszcze)?
          • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 04.11.12, 23:03
            Oczywiście, czynsz, gaz, prąd, woda, drobne naprawy, Internet - koszty bieżące jak najbardziej.
            • optymist75 Re: Mam płacić połowę jego rat 04.11.12, 23:38
              ingeborg napisała:

              > Oczywiście, czynsz, gaz, prąd, woda, drobne naprawy, Internet - koszty bieżące
              > jak najbardziej.

              To nie ma nad czym deliberyzowac,siostry,ktedytu nie musisz placic;)
    • chienne_mechante_1 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 09:13
      Czegoś nie zrozumiałam: ponosisz jakieś koszty w związku z tym, ze razem mieszkacie? Czy mieszkasz z nim za darmo?
    • 10iwonka10 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 11:03
      >>>I facet nie jest w stanie zrozumieć, czemu nie chcę takiego ukł
      adu, chociaż przecież finansowo wychodzi dla mnie na to samo, co wynajmowanie m
      ieszkania/pokoju w mieszkaniu. >>>

      To bardzo nieprecyzyjne okreslenie: wynajecie pokoju jest tansze niz mieszkania...i zalezy jaki ten kredyt jest i jakie te raty on placi.

      Jestem cyniczna ale dla niego to dobra kalkulacja ma seks za darmo na miejscu i jeszcze mu sie dokladasz do rat kredytu.

      Byl gdzies na onecie artykul jak gosc wynajmuje dziewczynom (studentkom) mieszkanie za seks. Byly chetne, gosc dosc przystojny. Dla nich to byl uklad - nie kazdemu to odpowiada ale niektorym tak.One przynajmniej nie musialy jeszcze dodatkowo placic.

      • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 11:32
        >ale dla niego to dobra kalkulacja ma seks za darmo na miejscu
        ona też ma seks za darmo i na miejscu.
        najlepszy argument wszechświata po prostu.
        • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:27
          No może intercyzę trzeba w takim wypadku spisać i określić, ile mieszkania za ile seksu?:>
          • sundry Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:03
            Umarłam:D Trzeba by przyjąć jakieś jednostki miary, np. jeden lód za metr kwadratowy łazienki:D
            • nie.mam.20 na ryczalt latwiej, albo jak w banku 02.11.12, 10:36
              iles transakcji w miesiacu darmo, potem trzeba placic, chyba, ze mamy odpowiedni zapas gotowki ulokowany.
      • grassant Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:29

        Byl gdzies na onecie artykul jak gosc wynajmuje dziewczynom (studentkom) mieszkanie za seks.

        mało to utrzymanek było i jest?
        artykuł sponsorowany.
    • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:33
      Może powinnaś kupić sobie mieszkanie na kredyt i zaprosić pana do współspłacania.
      • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:40
        Kupić jak najbardziej może, tylko jeżeli jest konsekwentna w swoich poglądach (i nie jest hipokrytką), to w zadnym wypadku nie powinna od niego oczekiwać dokładania się do rat za mieszkanie :)
        • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:50
          Rozmawialiśmy już o tym, ja się wyprowadzam do jego miasta, bo stwarza nam obojgu większe możliwości. Oboje chcemy kupić sobie mieszkania, on ma wkład własny, ja mam go w połowie. On nie chce się wyprowadzić do mojego miasta ale powiedziałam, że możemy zrobić odwrotnie i wtedy w żadnym razie nie chcę żeby płacił raty. On powiedział, że czułby się w obowiązku to robić. Ale to i tak teoretyczne rozważania, bo celujemy w jego miasto.
          • fuks0 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:04
            >że możemy zrobić odwrotnie

            Odwrotnie jako, że Ty byś kupiła mieszkanie w "jego" mieście, czy Ty byś kupiła mieszkanie w swoim mieście?
            No i do końca nie rozumiem, on już kupił to mieszkanie czy nie?
    • panirogalik Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 12:59
      Powiem, co ja bym zrobiła na taką propozycję: obraziłabym się. Przecież to jego własność, czy ty z nim mieszkasz czy sam mieszka, ratę zapłacić musi. Koleś chce sobie przyoszczędzić i szuka frajerki, wieeejjj od niego, bo może i fajny kumpel ale na męża się nie nadaje.
      • kochanic.a.francuza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:19
        Ja tez bym wiala.
        Gdybym to ja miala mieszkanie i zaprosila do wspoenego zamieszkania meczyzne, nie bralabym od niego ani rat ani nawet pieniedzy na oplaty.
        Liczylabym na skladanie sie na codzienne zycie, obserwowalabym co robi ze swoimi nadwyzkami (czyt. czy oszczedza czy tez egoistycznie wydaje na swooje jakies wypasine hobby).
        Plac raty na moje mieszkanie to jest dyskwalifikacja. Albo brak mu rozumi i ni czai, ze to nie fair, bez klasy, albo chce sie sprytnie urzadzic. W kazdym wypadku do bani.
        Tym bardziej, ze Ty tracisz wiecej opuszczajac wlasne miasto-to tez powinnas wliczac w swoje koszty.
        • sumire Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:35
          a pieniędzy na opłaty dlaczego nie?
          • sashka75 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:43
            No wlasnie, dlaczego NIE dla pieniedzy na oplaty? Tez tego nie rozumiem.
            • kochanic.a.francuza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:02
              Zadnej ideologii tu nie ma, po prostu nie umre z glodu jesi nie dostane od niego tych paru groszy, a zaakcentuje, ze wazniejsza dla mnie jego obecnosc niz finansowe kalkulacje. Facet otrzymuje sygnal, ze jest traktowany powaznie, tylko tyle. Co z tym zrobi, kwestia czasu, sie okaze.
              Dlatego w drune strone, kiedy to ja bym sie wprowadzila, oczekiwalabym tego samego. Naprawde ciezko budowac relacje, zaufanie liczac kazda monete, "abym tylko nic nie stracil/a".
              Sorry ale taka rzeczywistosc jaka teraz obserwuje jest wrecz wulgarna. Gdybym miala stworzyc zwiazek, jaki teraz tworza mlode pary wolalabym wyjechac do Afryki badac malpy.


              Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
              Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
              • sumire Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:12
                a ja właśnie czułabym się traktowana niepoważnie. nie chciałabym siedzieć partnerowi w kieszeni i nie patrzyłabym ze spokojem na to, jak płaci za prąd i wodę, które zużywam, za internet, z którego korzystam. nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. chyba, że jestem krótkotrwałym gościem albo straciłam pracę i mnie nie stać.
                oczekiwanie, że partner będzie spłacał zaciągnięty przeze mnie wcześniej kredyt, to jest oczywiście grube nadużycie. ale ponoszenie kosztów wspólnej codzienności jest dla mnie rzeczą naturalną.
              • good_morning i tu - jak rzadko ;) - zgodze sie z kochanica 01.11.12, 16:42
                bardzo dobry test na i zapraszajacego do wspolnego mieszkania i korzystajacego z zaproszenia. test na to, jak bedzie wygladal zwiazek.
        • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:09
          ochanic.a.francuza napisała:

          > Ja tez bym wiala.
          > Gdybym to ja miala mieszkanie i zaprosila do wspoenego zamieszkania meczyzne, n
          > ie bralabym od niego ani rat ani nawet pieniedzy na oplaty.
          > Liczylabym na skladanie sie na codzienne zycie, obserwowalabym co robi ze swoim
          > i nadwyzkami (czyt. czy oszczedza czy tez egoistycznie wydaje na swooje jakies
          > wypasine hobby).

          a po kij takie obserwacje? jakby niewłaściwie - wg Ciebie - je wydawał to co opłata karna czy co?
          • kochanic.a.francuza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 20:42
            jakby niewłaściwie - wg Ciebie - je wydawał to co opłata karna czy co?

            Kwestia wydawania pieniedzy jest scisle zwiazana ze "zgodnoscia charakterow", czyli zasadnicza.
            Jesli sie jednemu nie podoba to nie ma po co zwiazku ciagnac-ja chce zbierac na rajdy po Afryce, a on na realizacje kariery solowej. Dla zwyczajnech ludzi to sie nie da zrobic.
            • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 20:52
              Zaraz, to ktoś kto zarabia nie ma prawa sam decydować o tym na co wydaje? Facet lubi czytać i kupuje książki na potęgę a baba nie lubi to mu ma zabraniać? co to ma wspólnego z charakterami?
              • triss_merigold6 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:24
                Chyba Kochanicy chodzi o to, że zamiast określać na wstępie zasady finansowe, poczekałaby i obserwowała jaką strukturę wydatków pan uskutecznia i czy uznaje za stosowne ponosić koszty wspólnego utrzymania, czy kupi raz w miesiącu wino, a resztę kasy wyda na siebie.
                • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:39
                  no ale jeśli chce ze swoją nadwyżka robić co chce tzn ze co? należy go ukarać czy jak? o tym jakie kto ma preferencje wydatkowe można się zorientować zanim się zamieszka. Wyobrażam sobie rozmowę: od miesiąca obserwuję na co wydajesz kasę nie podoba mi się to, że kupujesz komiksy dlatego masz mi miesięcznie płacić 2 stówy :) jak nauczysz się gospodarować pieniędzmi pogadamy o obniżce:D
                  • triss_merigold6 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:44
                    A nie wiem, nie mam takich problemów.D
                    • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:46
                      no też nie mam, dlatego tak wnikam :)
                  • kochanic.a.francuza Re: Mam płacić połowę jego rat 05.11.12, 16:16
                    "Wyobrażam sobie rozmowę: od miesiąca obserwuję na co wydajesz kasę nie podoba mi się to, że kupujesz komiksy dlatego masz mi miesięcznie płacić 2 stówy"

                    Wlasnie dlatego, ze sa ludzie, ktorzy cala nadwyzke potrafia wydac na komiksy przygladalabym sie partnerowi. Skoro mam y inne priorytety to po co sie wiazac. Niech se sam kompletuje gigantyczna kolekcje komiksow. Ja sobie tez znajde kogos, ktore ma takie same jak ja priorytety.
                    Takie rozmowy nie jest latwo przeprowadzac na wstepie, bo mlodzi ludzie sami jeszcze nie potrafia sie okreslic. To wszystkow ychodzi w codziennych zachowaniach. Mialam kiedys chlopaka, ktory wszystko wydawal na przyjemnosci. Wesole to bylo i przyjemne, ale wyszlam za kogos brdziej "skapego" i mi to odpowiada. Skapimy na codzien bo mamy wielkie marzenia na przyszlosc. Komus innemu ja czy moj maz komletnie by sie nie podobal pod tym wzgledem. Ja z kolei od razu skreslam mezczyzne malstkowego, ktory przelicza ktoi kiedy ile wydal.
                    Kwestia osobowosci, stylu zycia itp. i warto sie pod tym wzgledem takze dobrac, pod wzgledem finansowym.
                    • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 05.11.12, 20:36
                      to może od razu ubezwłasnowolnić? :)

                      nie dziwię się, że niektórzy boją się kobiet jak ognia jak one od razu robią zakusy na ich wydatki :)
        • triss_merigold6 Pogięło Cię? 01.11.12, 20:48
          Pogięło Cię?
          Według mnie składanie się na opłaty i bieżące koszty utrzymania jest oczywistością, to coś poza dyskusją. Gdyby facet na dzień dobry uważał, że może mieszkać ze mną, w moim mieszkaniu i nie dorzucać do rachunków, to długo by nie pomieszkał, nie mam ochoty obserwować utrzymanka.
    • mariuszg2 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:58
      skoro tak to może mi okazyjnie sprzedaz swojego konia.... co to rasa, maść, ile ma lat?

      ....śniło mi się dziś że wyszedłem z lasu zimą na pustą autostradę a po niej biegl kon....nagle sie poślizgnąl i złamał lewą przednią nogę.... było mi strasznie smutno bo nie mialem przy sobie pistoletu, żeby go dobic.....
    • kochanic.a.francuza Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 13:59
      Wlasnie opowiedzialam tez watek mezowi.
      Usmial sie: skad takiego pajaca wzielas.
      Ingoborg, choc mieszkac z nami. Nie chcemy za raty ani nawet za prad.
    • lacido Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:07
      nie bardzo rozumiem, to chyba normalne, że mieszkając z kimś dokłada się do rachunków a to na co przeznaczy tę kasę właściciel mieszkanie to jego sprawa.
    • aka666 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 16:38
      jednego nie rozumiem. On w trakcie waszego zwiazku postanowil kupic mieszkanie, ty tez o tym myslisz, tylko z gotowka krucho.. Nie przyszlo wam do glowy kupic jednego mieszkania na pol? Skoro jestescie na etapie mieszkania razem, to chyba automatyczne rozwiazanie. Chyba ze tak sie bujacie - wtedy podnajmowanie u niego pokoju powinno byc w ramach zwyklej umowy najmu, z odprowadzaniem podatku rzecz jasna - w koncu nie robi mu to roznicy, skoro obcemu tak samo by wynajmowal.
    • akle2 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 18:11
      Może jesteś dla niego lokatorką z seksualnym bonusem? Lokator nie jest po to, żeby siedział po kosztach, tylko żeby na nim zarabiać.
    • vandikia Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 18:26
      a do księgi wieczystej Cię dopisze? ;)
      • ingeborg Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 19:17
        No sęk w tym, że nie.
        • vandikia Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 19:44
          więc jest to dbanie o interes jednej strony
          dla mnie mieszkanie razem, to poważny etap związku, żeby nie powiedzieć najpoważniejszy i budowanie wspólnej przyszłości a nie przyszłości dla jednej ze stron
          w życiu bywa różnie, jak się rozstaniecie kiedyś i pan się okaże niehonorowy to będziesz z niczym

          nie wiem jak bym to rozwiązała, bo nie wiem ile masz możliwości ale w ten sposób - nie. Płaciłabym połowę wydatków - czynsz, prąd, woda ale nie ratę kredytową. To, że pan ma mieszkanie na kredyt to jest jego sprawa, skoro zaprasza to nie po to by mu przysponsorować połowę raty.
          • jamesonwhiskey Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 20:50
            > b - nie. Płaciłabym połowę wydatków - czynsz, prąd, woda


            zeby sobie placic te 300-400 czynszu to trzeba najpierw wydac kilkaset tysiecy na mieszkanie
            znajdz mi oferte wynajmu tylko za czynsz

            skoro zaprasza to nie
            > po to by mu przysponsorować połowę raty.


            proponuje, i nie sponsorowac a pokrywac rzeczywisty koszt wynajmu w danym miejscu
            to co ty proponujesz to zerowanie


            a zupelnie na marginesie
            sadze ze skoro watkodawczyni taka niechetna do placenia jego kredytu
            niech sobie wynajmie jakas zagrzybiona nore za pare stowek i bedzie szczesliwa
            w koncu nie bedzie go sponsorowac
            • vandikia Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:15
              jamesonwhiskey napisał:


              > sadze ze skoro watkodawczyni taka niechetna do placenia jego kredytu


              dziwne, nie?.
            • lospecchio Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 21:43
              jamesonwhiskey napisał:


              > zeby sobie placic te 300-400 czynszu to trzeba najpierw wydac kilkaset tysiecy
              > na mieszkanie
              > znajdz mi oferte wynajmu tylko za czynsz

              Rzecz w tym, że założycielka wątku jest podobno dziewczyną tego od mieszkania, a nie kandydatką na sublokatorkę, wynajmującą za kwotę, który pan sobie wymyśli.

              A tak na marginesie, czy jak panna wprowadza się do spłaconego już mieszkania też ma oddawać co miesiąc w czynszu połowę z tych wydanych na nie niegdys kilkuaset tysiecy ?

              > sadze ze skoro watkodawczyni taka niechetna do placenia jego kredytu
              > niech sobie wynajmie jakas zagrzybiona nore za pare stowek i bedzie szczesliwa
              > w koncu nie bedzie go sponsorowac

              No właśnie kredyt jest jego.

              Ty oczywiście chętnie spłacasz kredyty lasencjom, z którymi aktualnie pomieszkujesz?


              > i nie sponsorowac a pokrywac rzeczywisty koszt wynajmu w danym miejscu

              Zanika u współczesnych mężczyzn poczucie przyzwoitości, heh.



    • tanebo Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 19:59
      No... jest to mocno kontrowersyjna propozycja. co innego kredyt na wspólne mieszkanie. Bo w innym przypadku to chyba powinnaś być wpisana do księgi wieczystej jako współwłaścicielka.
    • lospecchio Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 01.11.12, 21:23
      Jaki procent jego pensji stanowiłaby rata, a jaki procent Twojej pensji ?
      • triss_merigold6 Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 01.11.12, 21:25
        A co to za różnica? Spłacałaby część raty za nieruchomość nie mając do niej nawet ułamkowego prawa własności.
        • lospecchio Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 21:51
          triss_merigold6 napisała:

          > A co to za różnica? Spłacałaby część raty za nieruchomość nie mając do niej naw
          > et ułamkowego prawa własności.

          Zgadzam się z Tobą.
      • ingeborg Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 01.11.12, 21:36
        W tej chwili zarabiam tak, że na wszystko jakoś wystarcza, ale jak się przeprowadzę do jego miasta to będę musiała szukać pracy od nowa, więc trudno tu powiedzieć o jakiejś konkretnej kwocie.
        • lacido Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 01.11.12, 21:40
          moment facet zaoferował CI rzucenie pracy, zamieszkanie z nim i spłatę kredytu? - oferta full wypas ;)))
      • ingeborg Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 01.11.12, 21:38
        W tej chwili zarabiam tak, że na wszystko jakoś wystarcza, ale jak się przeprowadzę do jego miasta to będę musiała szukać pracy od nowa, więc trudno tu powiedzieć o jakiejś konkretnej kwocie. Mam oszczędności, i zanim wyskoczył z tym pomysłem o kredycie chciałam moją część wynajmu cudzego mieszkania pokryć z tych właśnie oszczędności.
        • princess_yo_yo Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 14:18
          a gdzie mieszkacie? w uk pokrywanie wspolnie kosztow kredytu w zwiazku nieformalnym oznacza ze osoba ktora nie jest legalnym wlascicielem nabywa prawo wlasnoci w equity, chociaz musi udowodnic te wydatki w sadzie - nabywa prawa do czesci nieruchomosci ale nie jest to odzwierciedlenie pelnych rat jakie zaplacila z tego co pamietam, i zalezy od dlugosci kohabitacji. jak to reguluje prawo wlasnosci w pl w przypadku nie-malzonkow?
          • wersja_robocza Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 18:47
            princess_yo_yo napisała:

            > jak to reguluje prawo wlasno
            > sci w pl w przypadku nie-malzonkow?

            Nie reguluje. Co najwyżej trzeba mieć rachunki i dokumenty na wszystko, by ewentualnie starać się zwrotu, ale to tylko tyle. Podobnie zresztą z inwestowaniem w nieruchomość, która jest własnością współmałżonka: inwestując nie stajemy się współwłaścicielami. W razie rozwodu możemy ewentualnie starać się o zwrot nakładów.
            prawo.rp.pl/artykul/794544,942829-Mieszkanie-kupione-przed-slubem---w-razie-rozwodu-malzonkowie-nadal-moga-mieszkac-razem.html
            • czerwony.melon Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 19:24
              W przypadku małżeństwa druga osoba (w tym wypadku żona) jest lepiej chroniona, niż w przypadku konkubinatu.
              Bo w małżeństwie nawet jeśli on będzie spłacał kredyt tylko ze swojej pensji, to w razie rozwodu żonie się należy zwrot nakładów. Bo pesja liczy się jako wspólna.
              • wersja_robocza Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 19:28
                Będąc w konkubinacie, posiadając rachunki, faktury czy umowy nie można zwrócić się o zwrot poniesionych nakładów?
                Żona musi mieć udokumentowane nakłady.
          • lospecchio Re: Ingeborg, zarabiasz tyle samo co Twój facet? 02.11.12, 21:53
            princess_yo_yo napisała:

            >w uk pokrywanie wspolnie kosztow kredytu w zwiazku nieforma
            > lnym oznacza ze osoba ktora nie jest legalnym wlascicielem nabywa prawo wlasnoc
            > i w equity, chociaz musi udowodnic te wydatki w sadzie - nabywa prawa do czesci
            > nieruchomosci ale nie jest to odzwierciedlenie pelnych rat jakie zaplacila z t
            > ego co pamietam, i zalezy od dlugosci kohabitacji.

            No proszę, w cywilizowanym kraju prawo reguluje takie przypadki!
    • thelma.333 Re: Mam płacić połowę jego rat 01.11.12, 21:52
      przeczytalam caly watek, i owszem , pamietam tamten, chyba nawet sie tez tam wypowiedzialam
      w kazdym razie dziwia mnie tutaj dwie sprawy
      po pierwsze jestescie w niby powaznym zwiazku, a facet kupuje dla siebie tylko mieszkanie?
      czy tak wyglada wizja waszej wspolnej przyszlosci? czy tez planujecie zwiazek 'kazdy sobie rzepke skrobie', dwa mieszkania i spotykacie sie na 3 wieczory w tygodniu?
      dla mnie takie zagranie jest nie do pomyslenia; ok, ludzie moga sie poznac jak juz kupili kiedys mieszkanie, czy maja jakis dorobek, ale skoro sie spotykaliscie i nie mieliscie nic, i teraz on sobie kupil dla SIEBIE tylko, to widocznie nie planuje powaznie przyszlosci z Toba; przynajmniej ja tak to widze;
      a druga rzecz, to przy kupnie mieszkania , ktos tu zaproonowal, to wynajmijcie razem gdzies inne, a on niech swoje wynajmie;
      to nie to samo moim zdaniem; wynajem jest zawsze ryzykowny to raz, nie wiadomo czy sie znajdzie odpowiedniego lokatora, czy mieszkanie nie ulegnie zniszczeniu, moze jakies inne klopoty; a kredyt splacac trzeba, kryzys nie krzyzys; dwa, samemu najprzyjemniej mieszkac we wlasnym, tylko co tu zrobic z tym kredytem prawda? najwygodniejsza opcja, to dokoptowanie lokatorki, z ktora mozna sie dzielic oplatami na pol; i oko na mieszkanie, i przyjemnie sie mieszka bo we wlasnym, wiec mozna robic co sie chce, i zabezpieczenie finansowe najlepsze, bo przeciez Ty nie przestaniesz nagle placic, co nie? on Cie zna, wiec wie ze porzadna z Ciebie dziewczyna i odpowiedzialna, to komu lepiej zaufac, Tobie, czy jakiejs obcej osobie, ktorej musialby wynajac? wiecej nawet, jakby on stracil prace i mu sie noga powinela, Ty pewnie przejelabys caly ciezar kredytu, w koncu bys tam mieszkala i jestescie w niby 'powaznym'zwiazku;
      moim zdaniem pan jest po prostu wygodny, ja nie bylabym w stanie traktowac ani tego pana ani tego zwiazku powaznie;
      jak dla mnie dyskwalifikacja na calej lini
      • brak.slow Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 01:11
        nic dodać nic ująć.
        jemu chodzi tylko o kasę. ale nie ma się co dziwić, dziś są tacy faceci.
    • aylinwro Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 20:19
      daj nam znac, jak sie ostatecznie wszystko zakonczylo
      • jacek322 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 21:15
        Sa 2 mozliwosci
        1. Albo facet traktuje Cie niepowaznie, i faktycznie chce na Tobie zarobic o czym juz wiele zostalo napisane wyzej
        2. Albo - wprost przeciwnie - traktuje Cie bardzo powaznie, jest pewny co do przyszlosci z Toba i co do tego, ze kiedys to mieszkanie bedzie wasze wspolne. To tak jakbyscie za tydzien wzieli slub - wtedy nie mialabys obiekcji co do placenia polowy raty, bo wiedzialabys, ze zrzucasz sie na "wlasne" (chociaz zgodnie z prawem wciaz tylko jego, ale jednak inaczej bys na to patrzyla po slubie). I teraz, idac dalej tym tropem, skoro np wezmiecie slub za 2 lata, to facet moze czuc sie "stratny" bo przez te 2 lata on bedzie placil 100% raty, a potem i tak mieszkanie bedzie wspolne, malzenskie.
        Jesli facet jest uczciwy, honorowy i godny zaufania to uklad powinien byc taki: placicie ta rate po polowie, ale mieszkanie tez jest wasze wspolne (zwlaszcza, ze dopiero niedawno kupione, wiec on sam za wiele jeszcze pewnie nie zaplacil) - jesli bedziecie ze soba dluzej, on przekazuje Ci polowe w formie darowizny, jesli sie rozstaniecie - on ODDAJE Ci wszystkie raty ktore zaplacilas, a mieszkanie zostaje tylko jego.
        Ale to uklad idealny. Patrzac na pazernosc ludzi dookola obawiam sie, ze nierealny ;)
        • gr.eenka Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 21:23
          nierealny
        • thelma.333 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:02
          jak Ty sobie to w praktyce wyobrazasz?
          ona bedzie placic, a on jej 'obiecuje' ze jak sie nie rozstana to dopisze ja do ksiegi?
          normalnie paranoja jakas
          ten facet jak dla mnie nie ma zwyklej przyzwoitosci nawet
          pisza tu co niektorzy, przeciez ona tez musi wynajmowac, to co za roznica komu placi
          a wlasnie kurna ze jest cholerna roznica komu placi
          jak zapraszacie gosci do siebie, to co, tez wystawiacie im rachunek, bo przeciez inaczej oni musieliby spac w hotelu?
          to ma byc kobieta jego zycia, a on sie z nia tak rozlicza?
          porazka jakas
          i co to ma byc z tym 'bedzie stratny' ? to co , on juz teraz kalkuluje, jak sie nie wyjsc na minus jak sie rozstana? fajna wizja nie ma co;
          nie wiedzialam, ze zwiazek sie buduje z taka strategia w zanadrzu
          idealny uklad to jest tutaj tylko jeden - on ja dopisuje TERAZ do ksiegi, i placa te raty razem; albo jej nie dopisuje, i on placi sobie te raty sam;
          a jak sie rozstana to sie beda martwic potem jak to podzielic; a jesli juz teraz zakladaja, ze sie rozstana, to nie ma sensu razem mieszkac
          • jacek322 Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:16
            thelma.333 napisała:

            > idealny uklad to jest tutaj tylko jeden - on ja dopisuje TERAZ do ksiegi, i pla
            > ca te raty razem; albo jej nie dopisuje, i on placi sobie te raty sam;
            > a jak sie rozstana to sie beda martwic potem jak to podzielic; a jesli juz tera
            > z zakladaja, ze sie rozstana, to nie ma sensu razem mieszkac

            Mozna to odwrocic - skoro ona nie chce placic, to znaczy, ze ona zaklada, ze sie rozstana :)
            Tak jak proponujesz jest OK, tyle ze dopisanie do ksiegi a potem z niej wykreslenie to mnostwo dodatkowych niepotrzebnych kosztow. Jak sie maja rozstac za pare miesiecy to nie ma sensu.
            Ludzie na poziomie moga sie po prostu umowic i dotrzymac danego slowa. I mozna byc uczciwym wzgledem drugiej osoby bez wzgledu na to, czy chce sie wciaz budowac z nia przyszlosc czy nie.
          • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 22:26
            >ak zapraszacie gosci do siebie, to co, tez wystawiacie im rachunek, bo przeciez inaczej oni musieliby spac w hotelu?

            a na ile tych gości zapraszasz? bo chyba nie na resztę życia?

            > to ma byc kobieta jego zycia, a on sie z nia tak rozlicza?
            najwyraźniej nie ma być. jakby była, to by zaczęli od sformalizowania związku, a nie debat, kto ma ile płacić.
        • czerwony.melon Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:18
          > skoro np wezmiecie slub za 2 lata, to facet moze
          > czuc sie "stratny" bo przez te 2 lata on bedzie placil 100% raty, a potem i tak
          > mieszkanie bedzie wspolne, malzenskie.

          Na odwrót. Im później wezmą ślub, tym mężczyzna będzie mniej stratny.

          Jeśli wezmą ślub teraz, tuż po zakupie mieszkania, to mieszkanie jest jego. Ale w razie rozwodu musi oddać jej połowę wartości mieszkania (zakładając, że do rozwodu spłaci mieszkanie).
          I to nawet jeśli przez cały czas spłacą tylko ze swojej pensji.

          Jeśli wezmą ślub za 10 lat, gdy on zdąży już spłacić całe mieszkania, to w razie rozwodu jej się nic nie należy.
          • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 02.11.12, 23:32
            czerwony.melon napisała:

            > Na odwrót. Im później wezmą ślub, tym mężczyzna będzie mniej stratny.
            >
            > Jeśli wezmą ślub teraz, tuż po zakupie mieszkania, to mieszkanie jest jego. Ale
            > w razie rozwodu musi oddać jej połowę wartości mieszkania (zakładając, że do r
            > ozwodu spłaci mieszkanie).

            Nie. Żona ubiegać się może o zwrot udokumentowanych kosztów poniesionych w związku z tym mieszkaniem. Nie staje się jego właścicielką.
            • gr.eenka Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 00:34
              no dobrze, zakładając że mąż płaci za mieszkanie i w przypadku rozwodu, mieszkanie jest jego. A jeśli w tym czasie mąż płaci większośćswojej pensji na mieszkanie i nie opłaca jż rachunków, nie kupuje jedzenia, tylko to wszystko pokrywane jest z pensji żony. Czyli w przypadku rozwodu, mieszkanie zostaje przy mężu, a żona mimo,że utrzymywała mieszkanie , męża i np dzieci nie dostaje nic.
              • jacek322 Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 08:27
                Po slubie - jesli nie maja intercyzy i obowiazuje wspolnosc majatkowa - ich pensje staja sie wspolne i placa za to mieszkanie solidarnie ze swoich wspolnych dochodow. w domysle - kazde placi polowe raty, bez wzgledu na to ile zarabiaja. Jedno moze nawet w ogole nie pracowac, a i tak placi polowe - bo pensja drugiego jest wspolna.

                Co innego gdyby facet np dostal w spadku jakas kase - wtedy jest ona tylko jego, a nie wspolna z zona - i z tej kasy splacil reszte rat. Wtedy mieszkanie byloby tylko jego.
                • six_a Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 10:14
                  > Co innego gdyby facet np dostal w spadku jakas kase
                  nie tylko w spadku. darowizny, dochody z praw autorskich też są odrębnym majątkiem. jak ktoś cwany, to tak pokieruje spłatami kredytu, że i tak będzie jego, niezależnie od wspólności reszty dochodów.
              • wersja_robocza Re: Mam płacić połowę jego rat 03.11.12, 08:41
                gr.eenka napisał:

                > no dobrze, zakładając że mąż płaci za mieszkanie i w przypadku rozwodu, mieszka
                > nie jest jego. A jeśli w tym czasie mąż płaci większośćswojej pensji na mieszka
                > nie i nie opłaca jż rachunków, nie kupuje jedzenia, tylko to wszystko pokrywane
                > jest z pensji żony. Czyli w przypadku rozwodu, mieszkanie zostaje przy mężu, a
                > żona mimo,że utrzymywała mieszkanie , męża i np dzieci nie dostaje nic.

                Mam mieszkanie, na które wziąłem kredyt. Jestem jedynym jego właścicielem, ale od miesiąca mieszka w nim moja narzeczona. W przyszłym roku bierzemy ślub. Czy to mieszkanie wejdzie do wspólności majątkowej po zawarciu związku małżeńskiego? Będzie moje czy nasze? Co stałoby się z mieszkaniem w przypadku, gdyby małżeństwo się nie udało? Czy żona będzie mogła sądzić się ze mną, bym oddał jej połowę mieszkania? - pyta czytelnik.

                Od razu uspokajamy czytelnika: po ślubie mieszkanie wciąż będzie w całości jego wyłączną własnością. W razie rozwodu żona nie będzie mogła żądać jego podziału, a jedynie zwrotu nakładów i wydatków poczynionych na majątek osobisty małżonka.


                Przeczytaj ten artykuł. Dalej jest o sytuacjach, kiedy rozwiedzeni małżonkowie nadal mieszkają pod jednym dachem (np. jeśli po rozwodzie żona otrzymuje opiekę rodzicielską nad dziećmi, wówczas mąż, mimo ze właściciel mieszkania, nie może jej wyrzucić).
    • cyn-ta Re: Mam płacić połowę jego rat 04.11.12, 21:03
      Czynsz,media,koszty życia,ewentualnie jakieś sprzęty AGD (z fakturą na siebie), drobne naprawy tak. Raty absolutnie nie. Sama nie oczekuję spłaty MOJEGO kredytu na MOJE mieszkanie.
    • amj6 Re: Mam płacić połowę jego rat 05.11.12, 07:30
      a czy on rozumie to że jeśli byś się do niego nie wprowadziła to on musiałby w całości ponosić wszystkie koszty bo pewnie nie zaprosiłby do wspólnego mieszkania kogoś obcego - więc dla niego wychodzi to samo co pozwolić Ci u niego mieszkać, a przecież do RACHUNKÓW (nie kredytu!) się dorzucisz - więc nawet na + on wychodzi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja