Nie umiem być w związku!

01.11.12, 17:40
Jestem na najlepszej drodze aby zniszczyć fajną relację, relację, która jest w początkowej fazie (rok znajomości):((
Wszystkie "problemy" wynikają z moich skłonności do nakręcania się i zbytniego analizowania. Nie potrafię tak w 100% zaufać swojemu facetowi (dodam, że oboje jesteśmy pierwszymy partnerami dla siebie). Nie chce go zamykać w złotej klatce i kontrolować. To nie jest też tak, że go osaczam. Ale uważam, że skoro jesteśmy razem to fajnie byloby wiedzieć gdzie i z kim wychodzi, co robi. I nie chodzi mi tutaj o wysyłanie smam przy wejsciu i wyjsciu z autobusu. Jesteśmy razem więc po prostu interesuje się nim i jego życiem (pracą, problemami, zajęciami itp.) Natomiast mam wrażenie, że mój facet odbiera to jako próbę przejęcia kontroli nad jego życiem. Ja nie zabraniam mu wyjść w pojedynkę czy spędzania czasu beze mnie - chodzi z kumplami na pilkę, umawiają się na pokera (co tygodniowe rytuały). Ale nie ukrywam, że chcę wiedzieć jak wychodzi na miasto. Mówiłam mu o tym już parę razy ale on odbiera to w taki sposób, że musi pytać mnie o zgodę. W efekcie ja się wkurzam bo nie wiem jak mu to wytłumaczyć, a on jeszcze bardziej - bo czuje się kontrolowany.
Wkurza mnie też to, że kiedy siedzimy sobie razem w weekend, a do niego wydzwaniaja koleżanki z pyt.co robi i gdzie imprezuje - on wtedy albo nie odbiera albo "podnosi" słuchawke i mówi, że dzisiaj siedzi w domu. A ja nie rozumiem dlaczego nie może powiedzieć po prostu, że jest ze mną?! :(
Jak jesteśmy na mieście to jego koleżanki "na przywitanie" rzucają mu się na szyję, ignorując przy tym mnie. Ostatnio na domówce u kolegi jedna z nich tak się upiła, że zaczęła się do niego kleić. Była ledwie przytomna aż wreszcie zasnęła prztulonaa do niego. Mnie skoczyło ciśnienie, on nie zareagował...
I tak sobie myślę, że skoro w mojej obecności dochodzi do takich sytuacji to co dopiero się dzieje jak on wychodzi sam?? byc może to moja chora wyobraźnia ale on nie robi niczego żeby zmienić to moje myslenie:(

Powiedzcie mi dziewczyny czy ja przesadzam i powinnam wyzulować...? nie wiem, nie wiem jak powinno się rozwiązywac takie problemy, ja się chyba nie nadaję do bycia we dwoje:(

będę wdzięczna za ew.odp.
    • krytyk_systemu_edukacji Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 17:49
      Może powinnaś sobie znaleźć faceta, który nie ma aż tylu koleżanek i nie chodzi tak często na tzw. imprezy? Bo jeśli nie potrafisz tych jego koleżanek i wyjść zaakceptować, to już tylko pozostaje szukać zamiennika, bo niczyjego stylu życia i sposobu bycia nie zmienisz, zapomnij o tym.
    • wielkafuria Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 17:52
      rzuc go, cos ie bedziesz meczyc ;)
      a tak "na powaznie", czy ów jegomość wytlumaczył w jakiś racjonalny sposób czemu czuje sie osaczony pytaniami o to co robi? jesli oczywiscie nie jestes jakas swiruską ;) ?
      jeden z moich facetów jak go pytalam gdzie idzie, z kim i po co - to jesli mi opowiadał ze szczegółami to wiedzialam ze jest czysty, jesli zaczynal nerwowo odbijac paleczkę na zasadzie czemu go kontroluje to łooooj wiedzialam ze cos kreci i szłam z nim :D mina koleżanek bezcenna :P
    • m_ryjek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:02
      dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wszystko zachowuja sie jakby byl sam...
      • gr.eenka Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:07
        ee, ten facet taki święty to nie jest
        gdyby nie sugerował że mogą to by nie kombinowały :)
      • aka666 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:07
        m_ryjek napisała:

        > dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wszystko
        > zachowuja sie jakby byl sam...

        a dlaczego one mają dbać o samopoczucie jego kobiety? może nawet nie wiedzą że ma dziewczynę.
        cała odpowiedzialność spoczywa na facecie (bądź chłopaku - jak w tym przypadku)
      • wielkafuria Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:07
        m_ryjek napisała:

        > dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wszystko
        > zachowuja sie jakby byl sam...

        pewnie wychodza z zalozenie ze nie ma takiego wagonika ktorego nie daloby sie odczepic :)
        powodzenia
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:09
        > dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wszystko
        > zachowuja sie jakby byl sam...

        Warto zauważyć, że w takich razach to zawsze są koleżanki. Przenigdy biedny miś. :) Napisz jeszcze, że misio robi uniki, kiedy głupie koleżanki chcą go przytulać, ale one są szybsze (co, niestety, również uniemożliwia misiowi przed nimi ucieczkę). Ha! ha! :D
        • aka666 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:11
          krytyk_systemu_edukacji napisał:

          > > dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wsz
          > ystko
          > > zachowuja sie jakby byl sam...
          >
          > Warto zauważyć, że w takich razach to zawsze są koleżanki. Przenigdy biedny miś
          > . :) Napisz jeszcze, że misio robi uniki, kiedy głupie koleżanki chcą go przytu
          > lać, ale one są szybsze (co, niestety, również uniemożliwia misiowi przed nimi
          > ucieczkę). Ha! ha! :D
          >

          w takich sytuacjach często koleżaneczki wykorzystują pigułkę gwałtu.
          dziewczyna powinna biedakowi po imprezach serwować pigułkę "72h po", tak na wszelki wypadek.
      • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:04
        m_ryjek napisała:

        > dla mnie najglupsze sa te jego kolezanki - wiedza, ze kogos ma a mimi wszystko
        > zachowuja sie jakby byl sam...

        Mmm... ale to on powinien być lojalny wobec Ciebie, a nie jego koleżanki:> No bo z kim w końcu jesteś?
        Tak na niego wszystkie polują, a on biedula ani be, ani me. Moje przesłanie jest takie: jeśli facet nie ma wewnętrznej potrzeby wierności, to choćbyś robiła 24h za Cerbera, to i tak się puści...
        • wielkafuria Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:09
          pollarek, wiedziałam że tu przyleziesz w końcu :D:D:D
          na mężczyźnie jakieś nudy ostatnio, na groby wszyscy wyjechali czy co?
          • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:13
            wielkafuria napisał(a):

            > pollarek, wiedziałam że tu przyleziesz w końcu :D:D:D
            > na mężczyźnie jakieś nudy ostatnio, na groby wszyscy wyjechali czy co?

            Szaleńcy... pewnie ich zadeptali i zeżarli na Bródnowskim:>
            Ja czekam grzecznie na kolegę i będę się alkoholizować, o! Tak trzeba zgon świętować... w towarzystwie:>
            • wielkafuria Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 20:46
              pollarek napisała:
              > Ja czekam grzecznie na kolegę i będę się alkoholizować, o! Tak trzeba zgon świę
              > tować... w towarzystwie:>


              matko!!! Ty ciagle pijesz. ja sie obawiam ze mnie na zła droge sprowadzisz! ;)
              • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 20:57
                wielkafuria napisał(a):

                > matko!!! Ty ciagle pijesz. ja sie obawiam ze mnie na zła droge sprowadzisz! ;)

                Hah:DD Spokojnie, ja pijam zazwyczaj tylko towarzysko, a że ostatnio mam trochę tłoczno...:>
                No i mam ostatnio same randki, co przyłażą z winem, więc rośnie mi zapas:D
        • azja35 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:10
          Posłuchaj pollarka, dobrze gada;
          I nie jest to kwestia rzucania się na szyję, nawet takiego zwyczajnie "radosnie-koleżeńskiego".
          Chyba, ze chcesz być kryzysową narzeczoną. Dopóki nie znajdzie następnej...
          • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 23:34
            azja35 napisał:

            Tak jest Azjutq, tak jest:DD
    • brak.polskich.liter Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 18:44
      Nie, nie przesadzasz.
      Masz prawo oczekiwac, ze dla swojego mezczyzny bedziesz numerem jeden - a kolezanki, psiapsiolki i znajome beda gdzies duzo, duzo dalej. Masz prawo nie zyczyc sobie pewnych gestow i poufalosci (jakies rzucanie sie na szyje, podszyte erotyka klejenie sie, przytulanie, etc). Nie masz natomiast prawa przejmowac kontroli nad zachowaniem czy sposobem komunikacji Twojego faceta.

      Sprobuj pogadac mozliwie spokojnie, trzymajac emocje za pysk. Powiedziec "nie zycze sobie", czy poinformowac, jakie formy ekspresji sa dla Ciebie OK, a jakie sa absolutnie nieakceptowalnie. Jak sie czujesz, kiedy w Tojej obecnosci facet pozwala na poufale gesty innych kobiet. Lub, dla odmiany powiedziec "chcialabym, zebys w stytuacji ..." (tu wpisz sytuacje i reakcje przez Ciebie pozadana).
      Oczywiscie, Twoj chlopak moze to olac - ale to wtedy jest istotna informacja o jego stosunku do Ciebie.

      Mozesz tez w ramach treningu wyobrazni spytac, czy nie mialaby nic przeciwko, gdybys na imprezie poprzytulala sie troszeczke do kolegi Krzyska. Albo zaczela wieczorami organizowac sobie czas z tymze kolega, bez udzialu Twojego faceta i nic mu o tym nie mowiac. W koncu masz prawo, nie? Wielu panow wizja zamiany rol znakomicie motywuje do zmiany zachowania.
      • gnomowladny Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:17
        Przerażające.Kobietona, który próbowałby kontrolować każdy aspekt mojego zycia kopnął bym w tyłek. Związek z taką mimozą to najkrotsza droga do spieprzenia sobie zycia.
        • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:18
          gnomowladny napisał:

          > Przerażające.Kobietona, który próbowałby kontrolować każdy aspekt mojego zycia
          > kopnął bym w tyłek. Związek z taką mimozą to najkrotsza droga do spieprzenia so
          > bie zycia.

          To kobieton, czy mimoza w końcu?:>
          • gnomowladny Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:39
            Kobieton może być mimozowaty.To się nie wyklucza :-)
            • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 23:36
              gnomowladny napisał:

              > Kobieton może być mimozowaty.To się nie wyklucza :-)

              Kobieton mimozowaty, wooooot:D
              Brzmi jak nazwa egzotycznego jadowitego zwierzątka:D
        • alienka20 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:42
          To nie jest żadne zawładnięcie, tylko w związku powinny panować pewne zasady. Mój facet na przykład olał jedną dziewczynę, która mu miłość po pijaku wyznawała przy mnie. Zresztą jak zobaczyła wzrok mój i jego, to się speszyła dziewczyna i więcej takich akcji nie było. Nas to wkurzyło, ona pewnie uważała, że to takie cool.
    • light_in_august Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:21
      Wydaje mi się, że on może nie być gotowy na związek w proponowanej przez Ciebie formie. A może to taki typ faceta, że nigdy nie będzie. Pewnie jesteście bardzo młodzi i on nie czuję potrzeby bycia w takiej poważnej, wyłącznej relacji. Powinnaś odpuścić trochę, przestać truć i poobserwować, co będzie dalej. Swoje powiedziałaś i jeśli on będzie to nadal ignorpwał Twoje oczekiwania, to znaczy, że z tej mąki chleba nie będzie.
    • prowokatormysli Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:22
      Związek w oczy­wis­ty sposób musi uszczęśliwiać oboje, jeśli tak nie jest - to nie związek.
    • drzewachmuryziemia Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 19:36
      jak dla mnie, nie przesadzasz, najwidoczniej on ma potrzebę luxniejszego zwiazku niz Ty - nie wiem, czy to się da pogodzic
    • bibe08 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 20:37
      Tak przesadzasz. Nie wiem z czego to wynika ale może powodem jest Twoje niskie poczucie własnej wartośći?
    • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 20:55
      m_ryjek napisała:

      > Jestem na najlepszej drodze aby zniszczyć fajną relację, relację, która jest w
      > początkowej fazie (rok znajomości):((

      to jest początkowa faza? to moje 2 tygodnie to co to jest? ;)
      • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 20:59
        2 tygodnie to już o 13 dni za dużo;)
        • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:05
          za dużo na co? ;)
          • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:15
            Nie szkoda Ci 2 tygodni związek z mężczyzną?:)
            • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:30
              a dlaczego miałoby mi być szkoda?
              • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:36
                Tak tylko się zastanawiam, bo ja ze sobą bym nawet tygodnie nie wytrzymał:) Ale może z niektórymi facetami jest łatwiej:)
                • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:42
                  początkowe 2 tygodnie znajomości to są raptem 3 spotkania :) poza tym ja spotykam się z facetami których nie trzeba wytrzymywać tylko się dziwi jak oni wytrzymują ze mną ;)))
                  • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:47
                    A z jakimi Twoimi cechami tak trudno wytrzymać?:)
                    • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:49
                      pyskata bywam, ale poza tym do rany przyłóż a co z Tobą nie tak?
                      • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:53
                        Czyli taki pyskaty plasterek z Ciebie? Oprócz braku oka, uzębienia, poczucia humoru i inteligencji, wszystko mam na swoim miejscu;)
                        • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:56
                          e to się chyba wyklucza :)
                          • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:00
                            Wykluczone:) W żadnym wypadku. A w jaki sposób leczysz rany?
                            • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:01
                              a ja pisałam coś o leczeniu?
                              • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:13
                                Mówiłaś, że Ciebie można do rany przyłożyć:)
                                • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:17
                                  nom i gangrena gotowa :)
                                  • dyskopata Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:23
                                    Oj to Ty faktycznie niebezpieczna jesteś:)
                                    • lacido Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:25
                                      taa broń biologiczna to ja
    • thelma.333 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 21:02
      moim zdaniem nie przesadzasz;
      bardzo wielu mezczyzn ktorych znalam z roznych okazji, w pracy, prywatnie, czesto tak sie zachowywali, jakby nie byli w zwiazku
      siedzimy w pracy, i taki opowiada jeden z drugim 'bylem tu, widzialem to'
      a potem po pol roku albo i dalek okazuje sie, ze i zonaty, i dziecko w drodze;
      mysle,ze faceci tak maja;
      natomiast - mozesz probowac to zmienic oczywiscie; takze to , jak on sie zachowuje gdy razem wychodzicie; jak tak obserwowalam po zwiazkach, to najlepiej wychodzily te dziewczyny, ktore byly w zwiazkach bardzo zdecydowane i stanowcze, ze one sobie na takie zachowanie nie pozwola; a te, ktore sobie pozwalaly, to im faceci na glowe wlazili
      wiec mysle, ze musisz zaczac wiecej wymagac w tej relacji, i albo ja szlag trafi, albo jemu faktycznie zalezy i sie troche nagnie; bo tak jak teraz, to facetowi po prostu wygodnie co nie;
      w domu ma jedna, a w zapasie trzyma szerego kolezanek; a wierz mi, one podchodow by nie robily, jakby on nie dawal do zrozumienia, ze moga; facet sie kreuje na osiagalnego;
    • martakrk89 Re: Nie umiem być w związku! 01.11.12, 22:00
      ja również nie tolerowałabym tego typu rzeczy
    • coff.eina o jakiej relacji my w ogóle tu mówimy? 02.11.12, 10:30
      Jesteś chyba dla niego jakąś zapchajdziurą czasową :/

      poza tym przystopuj z tym sprawdzaniem-jak coś się ma rozwalić to nawet "szkot" tego nie sklei...
    • mirtillo25 Re: Nie umiem być w związku! 02.11.12, 10:53
      Wasz "związek" długo nie pociągnie. Według mnie koleś jest z Tobą, ale na pewno nie na poważnie i na pewno nie zamierza na Tobie zakończyć poszukiwanie miłości. Potraktuj ten związek jako zabawę, ale nie rób sobie nadziei na wielką miłość po grób.
      • brak.polskich.liter Re: Nie umiem być w związku! 02.11.12, 12:11
        Zauwaz, ze dziewczyna nie pyta "czy jej zwiazek dlugo potrwa", tylko czy jej oczekiwania w zwiazku - dotyczace uwagi poswiecanej przez partnera, jej miejsca w hierarchii i tego, zeby jej partner odsunal grono adoratorek i kolezanek na dalsza odleglosc - sa racjonalne, czy jednak nie. Odpowiedzi dostala. Co z ta wiedza zrobi - jej sprawa. Miejmy nadzieje, ze pchnie ja to do czegos na ksztalt przemyslen.
        Dodatkowo facet robi jej wode z mozdu twierdzac, ze go kontroluje i ze to ONA rozwala ich wyjatkowa i wspaniala relacje - toz to klasyka gatunku*.

        > Potraktuj ten związek jako zabawę

        Tak by bylo najlepiej. Niestety widac, ze autorka traktuje ten zwiazek bardzo powaznie.

        > nie rób sobie nadziei na wielką miłość po grób.

        Pierwsze zwiazki w ogole rzadko bywaja "po grob".

        *w watku na sasiednim forum dziewczna opisywala przypadek zonatego goscia bzykajacego kolezanke z pracy. Zona zaczela podejrzewac, wiec pan zaczal jej wmawiac, ze ma zwidy, paranoje, pi..dolca, ze jesz zaborcza oraz kontrolujaca i on sie od tej kontroli dusi. Czyli klasyka. Niezle ja skolowal. W koncu przejrzala na oczy, jak znalazla dowody (rachunki za dosc droga bielizne damska kupiona dla kochanki). Zeby bylo fajniej - pan szastajacy kasa "na boku" w domu nie byl taki hojny - zonie caly czas tlumaczyl, ze on nie ma, bidus, pieniedzy.
        • pollarek Re: Nie umiem być w związku! 02.11.12, 12:15
          brak.polskich.liter napisała:

          > *w watku na sasiednim forum dziewczna opisywala przypadek zonatego goscia bzyka
          > jacego kolezanke z pracy. Zona zaczela podejrzewac, wiec pan zaczal jej wmawiac
          > , ze ma zwidy, paranoje, pi..dolca, ze jesz zaborcza oraz kontrolujaca i on sie
          > od tej kontroli dusi. Czyli klasyka. Niezle ja skolowal. W koncu przejrzala na
          > oczy, jak znalazla dowody (rachunki za dosc droga bielizne damska kupiona dla
          > kochanki). Zeby bylo fajniej - pan szastajacy kasa "na boku" w domu nie byl tak
          > i hojny - zonie caly czas tlumaczyl, ze on nie ma, bidus, pieniedzy.

          Ha! A ja znam osobiście taką kobitkę. Na forum to ona na 100% nie pisuje, więc wniosek jest taki, że ta zaraza występuje dość powszechnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja