shivaa
07.07.04, 11:00
Witajcie widze że to forum na którym ludzie piszą o swoich problemach ja
własnie taki problem mam.
Więc mam na imię Sylwia mam 21 lat, uchodzę za kobiete atrakcyjną i do
niedawna spotykałam się z Piotrem studentem na III roku , Piotr jest
mieszkańcem wielkiego osiedla ale nie jest blokersem nie jest też bogaty i ma
raczej niewielkie perspektywy na przyszłość. Spotkania z Piotrem były mało
fascynujące, często jeżdziliśmy na rowerach do parku , nigdy nie zabrał mnie
do dobrej knajpy bo go nie było stać, w soboty chodziliśmy na dyskoteki ale
tez musiałam za siebie płacić a głupio mi było wymagać od niego bo widziałam
że on na to nie ma. Kochac mnie bardzo kochał ja go też ale często myślałam
że przecież przy nim mnie nie czeka nic w przyszłości.
Wszystko sie zmieniło gdy pewnego dnia idąc sobie przez rynek podszedł do
mnie pewnien chłopak o imieniu Grzegorz i zapytał czy nie miałabym ochoty się
z nim spotkać, w pierwszej chwili pomyslałam o Piotrze ale po 3 sekundach sie
zgodziłam. Grzegorz pochodzi z bogatej rodziny, ma piękny samochod, jest
przystojny ale mimo to nigdy nie miał wcześniej dziewczyny. Po piwerwszym
spotkaniu o Piotrze w ogóle zapomniałam. Grzegorz jest wyjątkowo
romantyczny , wesoły i zupełnie sie do mnie nie przystawia jak wielu aby
tylko zaliczyć, często do mnie dzwoni a gdy tylko coś potrzebuje to nie muszę
sie już tłuc autobusem bo on jest jak na zawołanie.
Po dwoch dniach znajomości z Grzegorzem powiedziałam Piotrowi ze to koniec ,
poprostu poznałam kogś kto mi bardziej odpowiada, Piotrwi polały się łzy co
mnie trochę wzruszyło ale postanowiał odejśc i koniec.
Piotr nie dał za wygraną i teraz codziennie od godziny 16 przesiaduje przed
moim domem i patrzy w okno, dwu krotnie wyszłam do niego i poprosiłam aby dał
mi spokój ale nie pomogło, rodzice tez juz tracą cierpliowść a tata nawet
mówi że wezwie w koncu policje.
Gdy Grzegorz do mnie przyjezdza i wychodzimy gdzieś razem to Piotr nas
zaczepia i mówi ze tylko z nim będe szcześliwa, Grzegorz mu kilka krotnie
powiedział aby sobie znalazł dziewczyne a nie zawracał nam głowy ale to też
nie pomaga. Piotr widząc jak odjeżdżamy ściga sie z nami swoim rowerem.
Przez to wszystko niestety przypominają mi się chwile gdy kochałam Piotra i
jest mi przez to ciężko, z drugiej strony nie chce marnować życia będąc z
Piotrem bo Grzegorz i jest w stanie mi więcej zaoferować ,kocha mnie ja go
zreszta też i moi rodzice go akceptują , Piotra nie bardzo lubili.
Powiedzcie co zrobić aby ten nieszczęsny Piotr dał mi swięty spokój? Wezwac
policje? poprosić Grzegorza aby mu powiedział dosadnie że ma się odwalić?
Co z tym chłopakiem zrobić? Jakiś czas temu było głosno o tym jak młody
chłopiec z powodu że dziewczyna go odrzuciła popełnił samobójstwo wysadzając
sie w powietrze. Nie hcce miec nikogo na sumieniu.
Co radzicie?