tiger.to.ja
07.07.04, 11:47
Troche ponad rok temu (rok i 3 m-ce) ożeniłem się z kobietą, którą znałem
przed ślubem rownież niewiele ponad rok (rok i 4 m-ce). 9 miesięcy temu
urodziło się nam dziecko i wtedy wszystko się zmieniło.
Przed porodem była namiętną kobietą - kochaliśmy się kilka razy dziennie, jak
rózwnież całymi nocami - miałem potem problemy w pracy a zona zasypiala na
wykładach. Sex był dla nas bardzo ważny - choć nie najważniejszy - podłożem
naszego związku była przyjaźn, były rozmowy, zrozumienie. sex był czymś
pontanicznym, wynikającym z obustronnej potrzeby zbliżenia sie do siebie.
Mimo iż, nigdy nie miała orgazmu, a ze mnę ani z wczesniejszymi partnerami (
a było ich dwóch) - to z wielką chęcią kochała sie ze mną - bywały
oczyswiście gorsze i lepsze dni, ale wydaje mi się ze zawsze kochała się ze
mną bo chciala, a nie bo tak wypada.
Kiedy byliśmy ze soba nie cały rok zapragnęła mieć dziecko - miałem mieszane
uczucia. wiek , że każda kobieta prędzej czy pózniej chce mieć dziecko, ale
nie zawsze są z oczywistych podowód - a gdzies w tym czasie naczytałem się,
że niektóre kobiety chcą mieć dziecko, bo czują, że ich związek jest
niepełny, lub czują że ich zawiązek z mężczyzną wypala sie i potrzebuja
nowych bodźców do tego by nadal być w tym związku.
Ale nie miałem wątpliwości. Kochałem i kocham tę kobiete ponad moje życie -
jest dla mnie całym moim światem - wszytskim tym, na czym człowiekowi -
mężczyźnie może zależeć. Sam jej widok doprowadza mnie do obłędu ( choć w jej
mniemaniu nie jest taka atrakcyjna, jak kiedyś - jak przed ciążą). Zanim
pojawił się nasz potomek była baqrdzo szczupłą, zgrabną i wysokoą kobietą -
na taka kobiete mało kto nie zwróci uwagi na ulicy - długie nogi, długie
włosy - szczuplutka, kobiecy choć pewny krok - zresztą taka kiedyś była -
bardzo pewna i wierząca w siebie.
Więc pojawiła się ciąża.
Już na samym początku wylądowała w szpitalu - przez to musiała cała ciąze
siedzieć w domu. Miała piękną ciąże, mimo, że brzuszek był bardzo duży
(chłopak urzodził się dość duży), wyglądała bardzo apetycznie i podniecająco -
szczerze mówiąć jeśli można było się kochac więcej nież przed ciążą to
robiliśmy to. Tsrasznie mnie podniecała - myśle, że wyniało to z tego, że
bardzo pragnąłem tego dziecka - a ona jako jego matka była dla mnie jeszcze
bardziej ważna i namiętna.
Ale w 7 m-cu ciąży zaczęły sie problemy - pojawiły się tzw. roztępy i zaczęła
tyć. Już wtedy jej samoocone była niska, ale poziom nadal spadał. Mimo, że
mowiłem jak bardzo ją kocham i jak bardzo jest dla mnie podniecająca i
atrakcyjna, to było coraz gorzej.
Ale kiedy urodziło się dziecko stan ten osiągnął apogeum.
Całkowicie przestana w siebie wierzyć. Kiedy patrzy w lustro płacze i mówi.
cytuje : "Wyglądam jak gruba świnia, nienawidze sie, zostaje jedynie podciąć
żyły". Fakt po ciązy zostało jej kilka kilogramów, również do tej pory brzuch
jej się nie spłaszczył - ale jaj matka ma identyczny - więc mysle że ciężko
bedzie to zmienic. Jednak dla mnie jest ona nadal najpiekniejszą ko0bietą na
świecie i nadal uwielbiam na nia patrzeć.
Jest piękna.
Ale dlaczego mi nie wierzy ?
mineło połtora roku jak siedzi w domu - jej samoocena jest grubo ponieżej
zera. A sex ? Jaki sex ? Kochamy się teraz tak żadko, że prawie zapomniałem
jak to jest. Wiem, że jej niechęc - złe słowo -chęc to ona ma, ale jak ja
zaczne - jej brak inocjatywy - tak lepeij - wynika posrednio ze zmeczenia,
ale wiem też że ma na to wpływ róznież ta tak niska samoocena
A nadodatek kiedy sie kochamy jestem tak podniecony, że w koncu mamy te
chwile dla siebie i w końcu udało mi się dotrzeć do niej, że trwa to bardzo
krótko - do czego moja zona nie jest przyzwyczajona.
Bardzo kocham moją, żone. Ale nie mam pojęcia jak jej pomóc.
A może to wszytsko , to moja wina. Moja wina, że nie potarafię jej pomóc - że
nie ma we mnie takiego oparcia jakiego by sobie życzyła ?
Kocham cie ty moje słonce niegasnące