krytyk_systemu_edukacji
02.11.12, 15:31
Nadobne użytkowniczki, zacni użytkownicy!
Otóż w związku z drastycznym spadkiem temperatur wybrałem się dziś do galerii handlowej (Jeriomina wie do której) po buty na zimę (żółte, bo pasują kolorem do dżinsów, a ja nie znoszę, kiedy się coś gryzie kolorystycznie). Ale zanim to nastąpiło, postanowiłem napić się kawy, nad wyraz smaczny to napój.
Niestety, najbliżej miałem do Starbucksa, ale że żadnej innej kawiarni mi się już nie chciało szukać, w dodatku Starbucks ma naprawdę dobry design (a ja bardzo doceniam dobry design), no to wszedłem tam właśnie, mimo że jestem, oczywiście, ideowym przeciwnikiem.
– Dzień dobry panu. Poproszę kawę… niech będzie latte w średnim kubku.
– Oczywiście. Twoje imię?
– Słucham!? – obruszyłem się nieco
– Twoję imię, taki mamy zwyczaj… ułatwia nam to pracę, poza tym dostaniesz spersonalizowany napój – odrzekło indywiduum za ladą. (Kursywa nie pochodzi ode mnie: on to naprawdę powiedział z naciskiem).
– Cóż, drogi panie – nie pamiętałem, żebym przechodził z nim na „ty” – skoro takie rzeczywiście panują tu zwyczaje, to mam na imię M.
Na co facet wykonał taki numer: wziął z podajnika kartonowy kubek, wyjął zza pazuchy marker, napisał na kubku to moje imię, po czym rzucił ów imienny kubeczek swojej koleżance stojącej przy ekspresach. Warto dodać, że koleżanka wyglądała na bardzo sfrustrowaną, czemu się zresztą nie dziwię.
Ale zanim podszedłem do niej po odbiór swojego spersonalizowanego napoju, wszelka frustracja została zamaskowana sztucznym uśmiechem.
– Pan M.! – ucieszyła się na mój widok – Proszę bardzo, oto kawa, życzę smacznego. :)
– Dziękuję, spodziewam się, że będzie świetna. – Uśmiechnąłem się cierpko.
A kawa? Na stacji benzynowej obok mojego biura dają szesnaście razy lepszą, o trzecią część tańszą – a w dodatku można ją pić anonimowo.