Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę?

05.11.12, 07:45
No bo z jednej strony odbierają rodzicom dziecko, bo bieda, kalectwo i nie mają samochodu (gazeta.pl przesadnie wiarygodna nie jest, ale załóżmy, że było jak napisali). Z drugiej strony jest 13k Romów w Polsce, którzy rozmnażają się w wieku, gdy seks jest czynem zakazanym, 30% z dzieci nie wypełnia obowiązku szkolnego i pie...nie systemu przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Czemu ten nadgorliwy system nie wsadza dzieci do internatów, nie wyznacza im jakichś kuratorów i nie przymusza ich do nauki, która jest szansą na wyciągnięcie z biedy?

To www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1531747,1,romowie-z-siedmiogrodu-obozuja-we-wroclawiu.read jest głównie o rumuńskich Romach, ale trochę o Polakach też jest.
    • wielkafuria Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 09:09
      bo byłaby rewolta.
      poza tym niektorzy sa mega bogaci i wydaja kase w naszym państwie, co by było jakby wyszli pod sejm ze swoimi namiotami ;)
      poza tym to inna kultura.
    • akle2 Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 09:16
      Czy ktoś mnie oświeci, czy oni w ogóle są obywatelami naszego państwa, tzn czy mają dowody osobiste, bierne i czynne prawa wyborcze (inna kwestia czy z nich korzystają) itp. ? Czy tylko "rezydują". Nie wiem, autentycznie
      • wielkafuria Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 09:28
        wujek gugiel odpowie ci na wszystkie pytania. serio.
        • akle2 Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 10:16
          Aż tak bardzo zmotywowana nie jestem.
      • swiete.jeze Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 11:25
        akle2 napisała:

        > Czy ktoś mnie oświeci, czy oni w ogóle są obywatelami naszego państwa, tzn czy
        > mają dowody osobiste, bierne i czynne prawa wyborcze (inna kwestia czy z nich k
        > orzystają) itp. ? Czy tylko "rezydują". Nie wiem, autentycznie

        Mieszkający w Polsce Romowie stanowią uznaną polskim prawem mniejszość etniczną. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 roku stanowiło ją 12 855 obywateli. Natomiast według Ethnologue[1] w Polsce językiem romskim posługuje się ponad 35 000 osób.
        • akle2 Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 11:29
          :)
    • sundry Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 09:57
      Myślisz, że dziecku będzie lepiej w internacie niż z rodziną? Myślisz, że kurator w naszym kraju ma jakąś moc, że jest w stanie kogoś nawrócić? Wreszcie, czy nauka jest szansą na wyciągnięcie z biedy? Powiedz to tym oburzonym z wyższym wykształceniem, Których pełno w Urzędach Pracy. Likwidacja patologii społecznych to coś innego niż zabieranie dzieci rodzicom i zmuszanie do chodzenia do szkoły.
      • magnusg Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 10:58
        Likwidacja patologii społecznych to coś innego niż zabieranie dzieci rodzicom i zmuszanie do chodzenia do szkoły.

        Mianowicie co??
        • berta-death Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 13:22
          Akurat w naszym kraju to do tego się sprowadza. W innych w zasadzie też, dlatego patologii jeszcze nie zlikwidowano.

          A w przypadku Romów, szkoła niewiele da, zwłaszcza polska. Żeby skorzystać ze szkoły, trzeba znać język a z tym u nich krucho. Nauczyciel mając 30 uczniów w klasie, z którymi musi przerobić jakiś materiał, nie jest w stanie jeszcze kogoś uczyć polskiego od zera. Jakby jeszcze te dzieci chciały się integrować z polskimi, to może od nich by się nauczyły, ale nie chcą i też nie ma pomysłu jak taką integrację przeprowadzić. Do tego polski system nauczania stworzony jest w zasadzie do samodzielnej nauki w domu, przy pomocy rodzica. I dzieci, którym nie ma kto pomóc, są z góry na straconej pozycji.
          A żeby tworzyć romskie klasy, w których od zerówki dzieci uczyłyby się najpierw języka a potem innych rzeczy, to tych Romów jest za mało. Dla kilkorga dzieci, z jednego rocznika, nikt klasy nie zrobi. Chyba, żeby faktycznie stworzyć dla nich jakąś ogólnokrajową szkołę z internatem, ale to Australijczycy już przerabiali i średnio się sprawdziło.
        • sundry Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 19:35
          Np. świetlice środowiskowe, gdzie dzieci mogą odrobić lekcje czy zjeść obiad.
      • swiete.jeze Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 11:31
        sundry napisała:

        > Myślisz, że dziecku będzie lepiej w internacie niż z rodziną?

        Oczywiście, że nie. A temu dziecku spod Opola będzie lepiej w rodzinie zastępczej (z samochodem)? Też niekoniecznie.

        > Wreszcie, czy
        > nauka jest szansą na wyciągnięcie z biedy? Powiedz to tym oburzonym z wyższym w
        > ykształceniem, Których pełno w Urzędach Pracy.

        A nie jest? Ja nie mówię o tym, że nagle ktoś z nich ma zostać chirurgiem albo adwokatem, ale jak nie będą potrafili czytać, pisać ani mówić po polsku, to czeka ich kariera taka jak rodziców- żebranie.

        > Likwidacja patologii społecznych
        > to coś innego niż zabieranie dzieci rodzicom i zmuszanie do chodzenia do szkoł
        > y.

        Wrocławskie dresy póki co wzięły się za likwidowanie patologii:
        Koczowisko powiększyło się, zaczęło kłuć w oczy, przeszkadzać. Ludzie z bloków już nie zapraszali na kąpiele. Dresiarze z osiedla postanowili zrobić z Cyganami porządek, więc wokół baraków raz po raz płonęły trawy i krzaki. Najczęściej w nocy, gdy wszyscy spali. Zdarzały się pobicia.
        • sundry Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 19:37
          > Oczywiście, że nie. A temu dziecku spod Opola będzie lepiej w rodzinie zastępcz
          > ej (z samochodem)? Też niekoniecznie.

          W naszym kraju jakoś ciągle nie potrafią znaleźć złotego środka pomiędzy zabieraniem dzieci za brak samochodu i bałagan w domu, a przegapieniem sześciu ciąż...
          • berta-death Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 19:42
            Za brak samochodu i bałagan w domu też nikt nikomu dzieci nie zabiera. Tego typu przypadki to na klasyczny handel dziećmi zakrawają. Jest ci jakiś zdrowy noworodek, którego można z zyskiem upchnąć jakiejś dzianej parze, która własnych dzieci nie może mieć a menela z matki pijaczki, schizofreniczki, narkomanki albo kazirodczego związku nie chce.
            • sundry Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 06.11.12, 11:49
              Dziecko z Opola zabrali m.in. za brak samochodu, za bałagan i niezaradność odebrano małą Różę, tę od przymusowej sterylizacji.
              • berta-death Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 06.11.12, 12:31
                Słyszałam o tych sprawach. Skoro nie ma jasnego i zwięzłego kodeksu dotyczącego nieletnich, gdzie paragraf po paragrafie zostałyby wyznaczone sytuacje komu i za co można dziecko odebrać, to wszystko zależy od subiektywnej oceny sądu, opieki społecznej i całej reszty osób i instytucji zajmującej się tymi problemami. A jak tak to zawsze pretekst się znajdzie.

                Mnie chodziło o to, ze oba te przypadki są dziwne. W obu chodziło o zdrowe noworodki, na które jest szalony popyt na rynku adopcyjnym. Bo nawet wśród noworodków przeznaczonych do adopcji, ze świecą szukać takich bez FAS, obciążenia chorobami psychicznymi, kazirodztwem i inną patologią. W tych przypadkach nie było takich obciążeń. Jedna matka z porażeniem mózgowym a druga z lekkim upośledzeniem, przypadłościami nieuwarunkowanymi genetycznie. Ojcowie tylko lekko niezaradni życiowo, ale nie menele. W przypadku Róży, to jej rodzeństwo to dobrze uczący się uczniowie, więc szansa, że i ona nie będzie obciachu rodzicom przynosić.
                Do tego odebranie jednego dziecka z powodu niezaradności rodziców i syfu w domu a pozostawienie w nim reszty dzieci. To jak to, dla jednego są to złe warunki a dla reszty ok? Podobnie w drugim przypadku. Mąż czy partner tej sparaliżowanej, ma dziecko z poprzedniego związku i to jemu sąd przyznał opiekę i alimenty. To jak to, dla jednego dziecka warunki są ok, nie przeszkadza, że nie ma samochodu ani łazienki, że ojciec cały dzień pracuje i jeszcze opiekuje się niepełnosprawną żoną a dla drugiego już nie ok? I to w obu przypadkach przyklepał ten sam sąd?
      • berta-death Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 13:38
        Z tymi oburzonymi magistrami pod urzędami pracy, to inna bajka. Oni de facto wcale się nie uczyli i nie pokończyli żadnych szkół ani tym bardziej uczelni. Oni jedynie zdobyli dyplom. Gdzieś usłyszeli, że żeby mieć pieniądze i pracę, to trzeba skończyć szkoły i najlepiej zostać magistrem. Niestety nie załapali, że to był jedynie taki skrót myślowy, że tak się potocznie mówi a w rzeczywistości chodzi o to, żeby mieć wiedzę w głowie a nie na papierze. Bo z dyplomu, pod którego literami jest tylko pusty papier, ani pracy ani chleba nie będzie.

        A pod literami ich dyplomów jest jedynie papier. Nauka w stylu ZZZ, bezmyślne kucie na pamięć, ściąganie, zaliczanie po n-razy z nadzieją, że w końcu jakieś pytanie podejdzie albo zaliczeniowiec machnie ręką i dla świętego spokoju da wszystkim po trói, słanie przymilnych uśmieszków do nauczycieli i profesorów, dawanie prezentów nauczycielom wcześniejszych etapów nauczania, branie korepetycji, które korepetycjami nie są tylko zakamuflowanymi łapówkami, kupowanie prac, negocjowanie warunków zaliczenia, korzystanie z tego, że trójczynę dostaje się za samo chodzenie na zajęcia, czwórczynę za dobre wrażenie na wykładowcy a piątkę za wodolejstwo, i parę innych ciekawych rzeczy, o których wie każdy kto kiedykolwiek był uczniem albo studentem, musi prowadzić do pośredniaka a z niego na zmywak albo do hipermarketowej kasy.
        Na w/w może sobie pozwolić ktoś kto ma rodziców z koneksjami, którzy go gdzieś upchną, jest wyjątkowo operatywną i zaradną życiowo osobą, albo jak żyje w PRL, gdzie praca jest dla każdego a tam czy się stoi czy się leży.
    • berta-death Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 12:58
      Mam wrażenie, że mniejszości etnicznych nikt nie traktuje poważnie. I to nie tylko w naszym kraju. Oni nie mają statusu homo sapiens, tylko jakiegoś podgatunku, który się dzieciom palcem pokazuje jak zwierzęta w zoo. Nawet małżeństwo z kimś takim jest postrzegane prawie jak sodomia. Dlatego nikomu specjalnie nie zależy, żeby wtrącać się w ich życie, cywilizować ich, ani nic. Nikogo też specjalnie nie gorszy, że tak się dzieje.
      Tak samo są traktowani Indianie w obu Amerykach, Aborygeni w Australii, Eskimosi w północnych krajach a nawet Afrykańczycy mieszkający w gettach czy azjatyccy emigranci żyjący we własnych społecznościach.
      • akle2 Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 13:17
        Ta mniejszość etniczna weszła ostatnio do mieszkania moich rodziców na rekonesans ("napić się wody").
    • maly.jasio bo sie nie da, Aniele :) 05.11.12, 13:13
      swiete.jeze napisała:
      Z drugiej strony jest 13k Romów w Polsce, którzy rozmnażają się w wieku, gdy seks jest czynem zakazanym, 30% z dzieci nie wypełnia obowiązku szkolnego i pie...nie systemu przechodzi z pokolenia na pokolenie.
      >
      > Czemu ten nadgorliwy system nie wsadza dzieci do internatów, nie wyznacza im jakichś kuratorów i nie przymusza ich do nauki, która jest szansą na wyciągnięcie z biedy?


      Pytasz , jak gimnazjalistka, Aniele :)
      - BO SIE NIE DA.

      Przywiazac takiego Roma, tudziez Romke do jednej chalupy, czy Internatu
      to tak jak zaprzec krowe do pluga.
    • astrofan Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 21:19
      dziś odebrali im, jutro wam,

      taka jest logika takich systemów biurokratycznych, muszą rosnąć, powód jakiś się zawsze znajdzie zresztą to nikogo nie interesuje, liczą się sztuki by uzasadnić stanowisko,

      już nie macie swoich dzieci, tylko jeszcze o tym nie wiecie
    • martinsam1 Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 21:21
      Państwo nie ma prawa odbierać dzieci tylko z powodu biedy,koniec.kropka
      • altrus Re: Na ile państwo powinno ingerować w rodzinę? 05.11.12, 21:31
        W pełni popieram. Sytuację, jaka zaszła uwazam za skandal.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja