rzucił mnie facet

05.11.12, 18:53
Pisze, bo nie mam co z soba poczac jest mi zle..bardzo zle. Znalismy sie jakos z 6-7 lat jako przyjaciele. Od stycznia tego roku zaczelismy sie spotykac.Najpierw troche to niesmiale bylo, potem juz lepiej.Byly wyjazdy na narty, spedzanie u niego wieczorow. Czulismy sie super w swoim towarzystwie. Czas lecial.. troche sie poprawilo, ale brakowalo mi tego ze nigdy nie wzial mnie za reke..tak jakby bal sie. Kiedys rozmawialismy o tym, powiedzial ze to musi przyjsc z czasem, ale ze idzie ku dobrej drodze. Pozniej brakowalo mi wyjsc do kina, do teatru z nim.Oczywiscie sygnalizowalam mu to.Nie chodzilo mi wcale o to aby obdarowywal mnie drogimi prezentami, drogimi wyjsciami do restauracji..zwykle wyjscia we dwoje. Takie male rzeczy, ale chcialam zeby jakos zadbal o nasz zwiazek.Proponowalam mu wspolne wyjazdy, zawsze jakos mowil ze "pojedziemy" nigdy nie bylismy. Byl tylko jakis slub jego kolezanki, grill moich znajomych. Ja mam nienormowany czas pracy dlatego tez przy mnie mial luz. Kiedy ja pracowalam, on chodzil sobie z kumplami na basen, na pilke. Tak na serio wydaje mi sie ze facet powinien sie z tego cieszyc, bo jak dla mnie to mial jak u Pana Boga za piecem.Planowalismy narty, sylwestra.Tzn nie wiem..teraz to wydaje mi sie ze ja planowalam, a nie on. Chcialam zeby teraz lecial ze mna na wakacje, ale ze wzgledu na urlop nie polecial. Polecialam z kumpela. Kiedy wrocilam i przyjechalam do niego steskniona powiedzial, ze przemyslal sobie wszystko i duzo nas dzieli: zaczal mowic, ze on chodzi czesto do kosciola, ja srednio, ze on nie lubi zwierzat, a ja tak itp. Dla mnie to byla kompletna bzdura..przeciez wiedzial to od samego poczatku. Spytalam sie wprost: czy kogos poznal: odparl, ze tak. To mnie zabilo. Tak jakby strzelil mi ktos w twarz.Wyszlam od niego i juz sie nie odezwalam. Po kilku dniach wyslal sms.. jak mi leci itp. Pisal ze im glebiej wchodzil do rzeki tym bardziej zdawal sobie sprawe ze to nie to. Dla mnie jest to kompletnie niezrozumiale, bo wg mnie to on tkwil w stagnacji i nie robil nic aby poprawic sytuacje. A przeciez poznaje sie ludzi wlansie na wyjazdach, na wspolnym spedzaniu czasu- ale nie przed tv. Napisalam ze po tym co mi zafundowal to powinien sie domyslec jak sie czuje i zeby juz go to nie interesowalo. Potem troche smsow z jego strony- ze zadna "znajoma" sie nim nie interesuje ( w domysle: nie mam nikogo) itp., czy biore nadgodziny pracy aby o nim "dupku" zapomniec itp.. Nie wiem po co sie odzywa, nie wiem po co ja tez sie odzywam. Jets mi mega zle. Najgorsze to, ze jest mi przykro, mam zal do niego ze nic nie robil, mimo iz chcialam, a on byl taki obojetny.Probowalam sama walczyc, ale z pustego i Salomon nie naleje.. Byl moim przyjacielem, facetem.. i to chyba boli najbardziej.
Musze dodac, ze wyslalam mu ostatnio smsa ze zwyczajnie brakuje mi go, ale nic nie odpisal..;/ bez sensu to bylo, ale emocje wziely gore
    • sundry Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:33
      A gdzie pytanie?
      • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:36
        Sundry..w sumie to nie ma pytania bo kurcze musialam sie wyzalic. Jest mi tak cholernie zle. Potraktowal mnie jak jakas sikse z pierwszej lepszej dyskoteki. Nie mowi sie "to nie to" ot tak z dnia na dzien...sa jakies przeslanki wczesniej..
        • sundry Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:40
          Byliście prawie rok, to gdzie masz siksę z dyskoteki? Nie chciał cię za rękę brać, to od razu mogłaś się zorientować. Kup sobie książkę "Nie zależy mu na tobie", to więcej tego błędu nie popełnisz.
          • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:42
            Niby moglam sie zorientowac, ale myslalam..ze wiesz jak to jest jak sie przechodzi z przyjazni do czegos wiecej..ze moze potrzebuje czasu itp.
            • sundry Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:44
              Niestety wiem, jak to jest. Związek zawsze będzie letni, a po rozstaniu nie masz już przyjaciela.
        • fomica Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:00
          Rozumiem, że jest ci przykro i jesteś rozczarowana, ale... Nie znajduję wielkiej winy w facecie. Właściwie to zachował się tak jak powinien, trudno sie do czegoś przyczepić. Chcieliście (chciałaś?) spróbowac - spróbowaliście. Nie udało sie, bywa, nawet po 20 latach. Nie oszukiwał, że "kocha nad życie", nie oświadczył sie "bo juz ten wiek", nie zapewniał żarliwie o uczuciu "bo tak trzeba w związku", nie szantażuje cie bzdurami, że z toba życ nie może ale bez ciebie tez nie. Każdy nowy związek to niewiadoma - uda sie albo i nie.
    • good_morning czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 19:36
      nie bylo nikogo na horyzoncie to pomyslal, a sprobuje z nia, chetna jest, znam ja bla bla bla
      znajdz kogos innego, nie marnuj energii ;)
      • julcia_bleble Re: czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 19:39
        najgorsze, ze jest mi tak cholernie przykro... Wiesz jak to jest..facet ten wchodzil do mnie troche innymi drzwiami, znalismy sie tak dlugo, dlatego ludzilam sie ze do czegos to zobowiazuje;/
        • good_morning zobowiazuje? 05.11.12, 19:42
          no przestan
          poza tym widzialas, ze byl oporny, to nie. tlumaczylas sobie, ze niesmialy biedaczek, choc znalas go kope lat
          ech...
        • sundry Re: czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 19:43
          Tym gorzej, że się znaliście długo. Byłaś w szufladce z napisem koleżanka, a nie partnerka.
          • julcia_bleble Re: czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 19:45
            Czasami mysli sie, ze moze cos w tego bedzie wiecej niz przyjazn.. no i dup..dostaje sie po tylku. Teraz mysle sobie, ze nie warto bylo sie w to pakowac...
            • sundry Re: czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 19:47
              Warto, nawet nieudane związki są lekcją na przyszłość.
            • good_morning Re: czego nie mozesz zrozumiec? 05.11.12, 20:07
              oj tam oj tam
              jak zalezy, to probowac zawsze warto
              zaluje ten, co nie probowal
    • alpepe Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:36
      trudno się rozstać, ale poradzisz sobie.
      • znana.jako.ggigus :)) 05.11.12, 19:49

    • maly.jasio zara... 05.11.12, 19:47
      jesli Cie nawet nigdy za reke nie trzymal (nie mowiac o innych sprawach)
      - to o jakim zwiazku tu mowa ?

      To chyba kolezenstwo bylo ?
      • julcia_bleble Re: zara... 05.11.12, 19:49
        NO wlasnie wszystko bylo inne, czulosci, seks, wspolne noce, poranki i tylko nigdy nie wzial tak normalnie za reke.. Objal czy cos ale nigdy nie wzial. Ludzilam sie, ze moze nie lubi, moze jakos musi dojrzec do tego..jak to kobieta- duzo mysli. Za duzo... bo stwierdzil w jeden dzien ze "to nie to i za duzo nas rozni".W sumie to nic nie mialam do powiedzenia
        • maly.jasio Re: zara... 05.11.12, 19:55
          julcia_bleble napisała:

          > NO wlasnie wszystko bylo inne, czulosci, seks, wspolne noce, poranki i tylko ni
          > gdy nie wzial tak normalnie za reke.. Objal czy cos ale nigdy nie wzial.

          To Kulawe to bylo jakies. Nie zauwazalas tego wczesniej ?
          • julcia_bleble Re: zara... 05.11.12, 20:10
            maly.jasio sklamalabym mowiac, ze tego nie widzialam. Nawet rozmawialam z nim o tym, ale powiedzial, ze "bez pospiechu", wszystko idzie w dobrym kierunku, rozwija sie. Nie wiem..ciagle czekalam, ze moze sie obudzi.Ludzilam sie..teraz to wiem. Z tymi wyjazdami rowniez..nie zabranialam mu wyjazdow z kolegami, ale wiele razy sygnalizowalam, ze przeciez tak na serio to oprocz slubu i dwoch czy trzech imprez, nie bylismy razem nigdzie- nawet na weekend. Czulam sie czassami tak, jakby to koledzy byli wazniejsi ode mnie itp. Mimo, ze jestem dojrzala kobieta, to nie wiem...uspiona bylam, liczylam ze on rowniez nagle obudzi sie, zacznie cos dzialac w naszym kierunku bo sama nie zdolam.. to jak walka z wiatrakami. No i nagle postawil mnie przed faktem dokonanym, ale dla mnie zeby powiedziec, ze " to nie to" to trzeba cos robic, przekonac sie, a nie zyc w ciaglej stagnacji.W kazda relacje/zwiazek trzeba dawac cos, inwestowac, po to zeby nie umarla.. a on tak odpuscil i stwierdzil z dnia na dzien ze "to nie to" nie robiac nic.
            • konrado71 Re: zara... 05.11.12, 22:07
              pewnie byłaś tylko jego instrumentem:)
    • kseniainc Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 19:56
      niektórzy po tak wieloletniej przyjaźni nie potrafią przejśc do innej relacji anizeli własnie tylko/aż przyjaźn.Ja to rozumiem.Dla mnie byłoby to prawie jak kazirodztwo gdybym z wieloletnim przyjacielem miała zacząc sypiac;-p
    • mozambik87 Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 21:47
      Tp proste: jak ktos Cię nie chce, to Cię nie chce.
      To nie znaczy jesteś BE - to znaczy że jako kobieta dla tego konkretnego mężczyzny jesteś BE.

      Odzywa sie, bo Cię lubi. Bo znacie się długo. Chcę zachować te znajomość. Ale nie chcę związku z Tobą. Cała filozofia.
    • wersja_robocza Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 21:50
      Rzucił się na mnie facet - tak to odczytałam.
      • gr.eenka Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:46
        głodnemu chleb na myśli :D
        • wersja_robocza Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 23:01
          Poprawnie to brzmi: głodnemu chłop na myśli.:cool:
          • gocha033 rzucił facet bitki na patelnie ? 06.11.12, 08:09
            wersja_robocza napisała:
            > Poprawnie to brzmi: głodnemu chłop na myśli.:cool:

            Znaczy - poznawalas dobrze gotujacych ? :)
    • nom73 Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:11
      julcia_bleble napisała:

      > Musze dodac, ze wyslalam mu ostatnio smsa ze zwyczajnie brakuje mi go, ale nic
      > nie odpisal..;/ bez sensu to bylo, ale emocje wziely gore

      Smsy czasami nie dochodzą (może ma przepełnioną pamięć w komórce). Poza tym może znowu powinniście zostać przyjaciółmi? Jeżeli Wam nie wyszło to nie znaczy, żeby definitywnie zrywać znajomość. :-)
      • mozambik87 Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:13
        Zdecydowanie!
        Jak go naprawdę lubi, powinna uszanować jego decyzję... i nie histeryzować.
        Tego kwiatu jest pół światu:P
    • gr.eenka Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:44
      no tak to jużz facetami jest
      naczarują, naobiecują
      i sięulatniają
      a Ty człowieku musisz ich jeszcze rozumieć :)
      • zuzi.1 Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 22:58
        Julcia, napiszę Ci tak: nigdy nie staraj się w związku bardziej niż Twój partner, nigdy nie zabiegaj bardziej, nigdy nie utrzymuj związku za niego, taki związek może oznaczac, że facet Cię nie kocha..., nie zalezy mu na Tobie i dlatego się nie stara, nie warto trwac w takim związku, gdyby Cię kochał to stawał by na uszach, żeby Ci dogodzic.... Dodam jeszcze jedno, z takich związków powstałych i czesto własnie podtrzymywanych bardziej przez kobiety są potem BARDZO KIEPSKIE małżeństwa... Daj sobie z nim spokój i poszukaj kogoś, kto dla Ciebie będzie chciał zrobic wszystko...
        • jeriomina Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 23:10
          Jeszcze dodam - nie wyskakuj z wyznaniami, nie pokazuj, że coś czujesz nawet jeśli czujesz. Jak tylko się chłopina orientuje, że ma Cię w garści emocjonalnie natychmiast to wykorzystuje. Czasem świadomie, perfidnie, z premedytacją, czasem mniej świadomie, na zasadzie wygody.
          Dzisiaj moja 47-letnia przyjaciółka powiedziała - faceci robią tak, żeby im było wygodnie. I coś w tym jest.
          • gr.eenka Re: rzucił mnie facet 06.11.12, 03:37
            o dzięki za podpowiedzi, choc ja nie julcia :)
        • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 07.11.12, 11:02
          Dzieki wielkie zuzi.1 To jest prawda to o czym piszesz. Dla mnie to rowniez powinno wygladac tak ze jesli budujemy cos to tylko we dwoje. On daje cegielke, ja dorzucam druga i tak to sie buduje wszystko stopniowo. Dla mnie to on jest takim 30letnim niby dojrzalym, ale ciagle gowniarskim facetem. Dla niego licza sie kumple, mecze. No bo jak to moze byc, ze z nimi jedzie w gory, a mnie nigdzie nie wezmie nawet na 1 dzien?? sygnalizowalam mu to nie raz, chcialam cos organizowac, ale zawsze bylo jakos tak pod gorke..
    • varia1 Re: rzucił mnie facet 05.11.12, 23:35
      przyjaźń między kobietą a meżczyzną zaczyna się lub kończy w łóżku, nie ma co rozpaczac , u ciebie zaistniał po prostu ten drugi przypadek

      nie sądze abyście jeszcze mogli odbudować przyjacielską relację, tak że chyba pora pozamiatać i uznać że to kolejne życiowe doświadczenie do kolekcji
    • corgan1 czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 06.11.12, 03:47
      i czy będąc nawet będąc w związku na pół gwizdka możemy stwierdzić że "to jednak nie jest to"?

      bo mi się wydaje że nie możemy....
      • julcia_bleble Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 06.11.12, 08:15
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Uwazam ze swojej strony, ze jesli wiedzial ze cos mu we mnie nie pasuje to nalezalo to wczesniej skonczyc, a nie ciagnac i mamic mnie jaka to jestem cudowna itp, planowac narty, sylwestra. Przeciagal to. Strasznie mi przykro tej znajomosci, ale nie wiem czy bede w stanie sie z nim przyjaznic. Aktualnie teraz obecnie ejstem tak zraniona, ze sobie tego nie wyobrazam.
        Tak jak ktos napisal, nie potrafie pojac tego jak mozna mowic, ze "to nie to" nie dajac wiele z siebie, tkwiac tak na "pol gwizdka".
        • mocno.zdziwiona Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 06.11.12, 11:48
          Jesteś zraniona i surowo go osądzasz. Chłopak postąpił właściwie. Przemyślał sobie w czasie Twojej nieobecności wiele spraw i doszedł do wniosku, że nie tęskni, nie jest zakochany a może wręcz wygodniej mu samemu. Powiedział Ci to i odszedł. I chwała mu za to. Wolałabyś żeby Ci to powiedział za rok, dwa, pięć? Żeby próbował obudzić w sobie uczucia, których nie ma i nie będzie? Dopiero byś to przeżyła gdyby Cię rzucił po kilku latach, wspólnych wakacjach, wypadach a może i ślubie.
          Wyszło jak wyszło, z tego co wśród znajomych obserwuję to pary, które przeszły przez etap wcześniejszej przyjaźni często się rozpadają. Znacie się trochę jak rodzeństwo więc nieraz trudno mówić o namiętności, łatwo o czułości i przyzwyczajeniu. A na tym się związków nie buduje.
          Zrób to co Ci serce dyktuje - czy to podtrzymanie kontaktu czy też zerwanie całkowite. Daj sobie czas na przetrawienie sytuacji. Kolegi nie naciskaj i nie obwiniaj. Trzeba iść do przodu i nie płakać nad rozlanym mlekiem. Głowa do góry, niedługo będziesz sytuację z rozbawieniem wspominać.
          • julcia_bleble Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 07.11.12, 11:14
            mocno.zdziwiona dzieki za dlugasny post, bardzo madrze to napisalas. Jestem zraniona i nie bede zaprzeczac.Ale czy jakos surowo go osadzam? nie wydaje mi sie.. Dla mnie jesli sie widzi, ze cos komus nie pasuje w zwiazku to przede wszystkim trzeba to zasygnalizowac, powiedziec co lezy na sercu..jakos probowac to naprawic a nie tkwic w tym, uprawiac seks, spotykac sie, wspominac o jakims wspolnym zamieszkaniu itp. Spodziewalam sie czegos innego, chocby ze wzgledu na nasza wczesniejsza dluzsza znajomosc.Znal mnie tyle czasu, wiedzial z kim ma do czynienia. Liczylam, no i sie przeliczylam. Jasne, ze ciesze sie, ze wyszlo to teraz niz np, po slubie. Chwala Bogu! Ale to nie zmienia postaci rzeczy, ze czuje sie oszukana, zraniona no i jest mi tak strasznie przykro i zal tego wszystkiego, ze tak to wszystko skasowal. On w pewien sposob obudzil juz we mnie uczucia i nie moge ich/jego teraz ot tak wykasowac, bo nagle powiedzial po ciezkich przemysleniach ze " to nie to". Nie bylo tak, ze traktowalismy sie jak rodzenstwo. Byl seks, namietnosc, poklady uczuc.. i to nie tylko z mojej strony. Bo takie "odwidzenie" nie dzieje sie w jeden dzien, musial czuc ze cos mu nie pasuje, ale tkwil w tym..bo mu bylo albo wygodnie, albo zwyczajnie traktowal mnie jak "kolo zastepcze" do momentu w ktorym kogos nie pozna...
            Nie odzywam sie do niego, on teraz tez nie pisze, takze nie mam pojecia co u niego. Nie wiem czy mialabym rowniez ochote sie z nim gdzies zobaczyc, bo czuje mega wielki niesmak...ale jednak zal mi tego.
            • good_morning Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 07.11.12, 15:17
              po pierwsze seks to jeszcze nie 'poklady uczuc'
              po drugie w twoim pierwszym poscie jakos tych pokladow nie widac, skoro nawet za reke facet publicznie nie chcial cie trzymac, ba, nawet wychodzic i wyjezdzac z toba. nic ci to nie dalo do myslenia, co?
              po trzecie ty widzisz tylko te posty, ktore potwierdzaja twoja teorie; jestem zraniona, bo UDAWAL
              a nie widzisz, ze z boku to troche inaczej wyglada. byla sobie para dobrych znajomych, w pewnym momencie postanowili zostac para kochankow. facet mzoe i cos tam czul, wiec pomyslal, moze faktycznie cos z yego wyjdzie, jak sprobujemy. no ale nie wychodzilo. probowal ograniczyc kontakty i zwiekszyc dystans. w tym samym czasie pani zakochala sie na amen
              teraz pani ma pretensje, ze pan jej powiedzial prawde, zamiast zaciagnac do oltarza i probowac do u-piiiip smierci. bo ona juz go kocha. zamiast sie cieszyc, ze pan nie robil jej w jajo i nie prowadzil podwojnego, potrojnego itp zycia.
              potem ludzie nie chca byc uczciwi, bo za uczciwosc sa pretensje.
              • julcia_bleble Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 07.11.12, 17:08
                Seks nie, zgadzam sie. Fakt- nie bral mnie za reke, ale obejmowal, tulil.. byl czuly, calowal.I nie trwalo to 2 miesiace, tylko prawie 9. Wcale nie chcialam zeby bral mnie do oltarza i slubowal dozgonna milosc!
                Ja mam pretensje jak juz to tylko o to, ze wczesniej tego nie skonczyl, tylko tkwil w tym i mamil mnie swoimi czulymi slowkami, mowieniem o wspolnym zamieszkaniu itp.
                No nie moge powiedziec, ze byl szlachetny i uczciwy. Jasne..lepiej ze powiedzial prawde, ale czemu tak pozno?
        • zuzi.1 Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 06.11.12, 21:50
          faceci tak potrafią, dla nich to norma, nie przejmuj się, jest to kolejna nauka zycia, wyciągnij wnioski i patrz uważnie w przyszłosci
      • varia1 Re: czy my faceci możemy was w ogóle porzucać? 06.11.12, 12:17
        oczywiście że możecie nas porzucać, tylko tak żeby nam się wydawało, że to my was porzucamy :D
    • wez_sie zapewne rzucil cie, bo 06.11.12, 09:29
      bylas xujowa w lozku
      lub
      odpychalas go czyms innym (zapach, wyglad o poranku, zachowanie, niemycie rak po wyjsciu z kibla, styl ubierania sie, wiecznie spocone rece, brzydka cera)
      chlopak w koncu nie wyczymal i cie pogonil
      ot cala historia
      • konrado71 Re: zapewne rzucil cie, bo 06.11.12, 12:43
        ewe. była tylko chwilowa zabawka co też jest możliwe:)
        • wez_sie Re: zapewne rzucil cie, bo 07.11.12, 11:06
          tak
          chwilowa na rok, czy tam ile
        • julcia_bleble Re: zapewne rzucil cie, bo 10.11.12, 09:38
          konrado71 chyba miales racje. Kolezanka go widziala wczoraj w kinie z jakas dziewczyna..
          W sumie to rowniez mialam isc do tego kina na ten sam seans, jednak gdzies ma sie ten zmysl..i nie poszlam.
          Utwierdzilo mnie to w przekonaniu, ze ze mna planowal sobie skonczyc, a ja juz urabial wczesniej, poniewaz ciezko mi sobie wyobrazic ze "nagle" znalazl sobie kogos..w sensie tak szybciutko. Musialo to juz gdzies cos sie dziac wczesniej...
          • kseniainc Re: zapewne rzucil cie, bo 10.11.12, 14:16
            julcia-jak widać i tak bywa. Niech się chłopaczyna ustawia. U Ciebie wreszcie emocje wygasną i też zaczniesz chodzić z facetami do kina;-) i nie tylko;-)
    • globox2 Re: rzucił mnie facet 08.11.12, 10:48
      Weź mnie maleńka! Zawsze jestem wolny!
    • uleczka_k Re: rzucił mnie facet 10.11.12, 14:03
      Dlatego usuń jego numer z telefonu, albo zmień numer. Odetnij się od niego: poboli, może nawet bardzo i przestanie. I idź do przodu. Tak bywa, serce nie sługa.
      • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 11:55
        Kobitki..zapominalam o nim i juz calkiem nawet dobrze szlo mi w tej materii, az tu nagle wczoraj dostalam sms od niego. Oczywiscie najmniej sie tego spodziewalam, wiec cisnienie lekko mi skoczylo do gory. Chyba go wzielo na jakies sentymenty albo przed swietami chce sobie sumienie oczyscic bo napisal, ze "przejezdzal kolo mojej pracy dzisiaj, jak mi w niej leci" No i najlepszy txt na koniec: "Zla jestes na mnie caly czas??"
        Czyzby wyrzuty sumienia go zjadaly?
        Oczywiscie nic nie odpisalam, bo w sumie to nie wiem czy jest sens odpisywac no i co ja jemu mialabym w ogole odpisac.....
        Z drugiej strony to moze tak grzecznosciowo nie wypada nie odpisac na sms.... ale jaak on zrywal to w sumie tez sie nie przejal co wypada a co nie..
        • thelma.333 Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 13:26
          dziewczyno! masz jedyna szanse, ktora on na dodatek sam tobie dal, zeby dac mu do wiwatu za takie lekkie podejscie do twoich uczuc ;
          z twojego oryginalnego posta wnioskuje, ze on wlasciwie zawsze mial watpliwosci - czytaj - nie jestes ta wlasciwa - ale z braku laku moze byc; tak sie nie robi;
          jesli nic mu jeszcze nie odpisalas, to napisz mu cos w tym styly: "u mnie super; o co mialabym byc zla? juz dawno zapomnialam, wiec wrzuc na luz; na razie" ;
          jakby sie chcial z toba umowic , nawet kolezensko, to pisz mu,ze jestes zajeta ,a ze ta znajomosc jest skonczona, to szkoda ci czasu na kawe;
          milosci u niego nie wzbudzisz nigdy, ale powinien cie szanowac, a nie robi co chce, i pisze badz dzwoni, bo 'mu sie przypomnialo';
          • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 13:35
            Nic mu nie odpisalam bo w sumie to hmm...jakos nie mam natchnienia na odpisywanie mu, bo niby co...
            Nie zamierzam wzbudzac w nim milosci! Nic a nic.
            • light_in_august Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 14:00
              Ależ szybko Ci to przeszło. Ale to oczywiście dobrze :)
              Nie odpisuj. Nie pisz, że Ci dobrze, bo to albo zabrzmi fałszywie, albo on odbierze to jako rozgrzeszenie ("skoro u niej super, to uff, mam to z głowy"). Niczego mu nie ułatwiaj, po prostu nie wdawaj się w żadne dyskusje. Życie toczy się dalej :)
              • julcia_bleble Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 14:11
                light_in_august hmm.. czy tak przeszlo dokumentnie to chyba nie. Sklamalabym mowiac, ze przeszlo. Wiesz.. nie dawal o sobie znac, staralam sie nie myslec o nim a codzienna praca, jakies tam hobby sprawilo ze nie myslalam o nim non stop no i co najlepsze..zaczynalam juz jakos przyzwyczajac sie do tego ze go nie ma.Az wlasnie do wczoraj...scielo mnie z nog.
                Tez wydaje mi sie, ze nie warto odpisywac na sms..chociaz zal nadal tej znajomosci.
                Mysle jednak, ze przed nadchodzacymi swietami chce miec chlopak czyste sumienie...haha bo szczerze watpie w to, ze naszly go sentymenty bedac w poblizu mojej pracy.
        • ursyda Re: rzucił mnie facet 22.11.12, 21:02
          Odpisz mu: a kto pyta?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja