0rablinka
06.11.12, 13:14
bo juz sama nie wiem. Nie chcę się zachowywać jak w gimnazjum bo oboje mamy po 30 ale jakos nie możemy sie dogadać. Spotykamy się ponad rok a ostatnio widujemy sie coraz rzadziej. Po częsci z mojej winy bo zmienilam prace i dojezdzam do Wawy wieć w tyg raczej nie mogę.
Ale weekendy mam wolne.
Ostatnio mialam urodziny ale niestety powniewaz bylo swieto zmarlych powiedzialam mu ze nie moge sie spotkac bo przyjezdza do mnie babcia. Wieczorem jednak zadzwonila kolezanka i spotkalam sie ze znajomymi w knajpie. Zadzwonilam zeby wpadl ale nie przyjechal.
Nastepnego dnia mielismy sie spotkac, czekam caly dzien a on o 21 pisze smsa ze musi jeszcze cos zalatwic i moze byc pozniej. Pozniej zadzwonil o 24 i przepraszal .
Mowil cos o kolacji nastepnego dnia ale sie rozlaczylam.
Chyba mialam prawo sie wkurzyc skoro czekalam caly dzien a on dopiero pisze smsa o 21.
Od tego czasu cisza. Wyglada na to ze sie obrazil. Jakas paranoja.
Czy tylko ja tak sądze??