lacido
18.11.12, 20:33
tak mnie naszło po ostatniej "przygodzie" ;)
Zaczęłam się zastawiać co jest lepsze: życie w błogiej nieświadomości czy poznanie przyczyny która stoi u podstawy decyzji, że ktoś nie chce się więcej spotykać. Chodzi mi o krótkotrwałą znajomość.
Z jednej strony człowiek ma szansę nie powielać błędów (choć ja jakoś nie mogę wypośrodkować, raz została nazwana gadułą potem znowu, że za mało mówię itd)
Staram się unikać informowania kim jestem z wykształcenia bo ludzie się spinają, dawkuję wiedzę o sobie. Innym razem usłyszałam, że się popisuję i używam trudnych słów zamiast mówić zwyczajnie (absurdalny zarzut ale to było takie "na dobicie" przeciwnika) Jeszcze wcześniej pan oznajmił że lubi kobiety spełniające 3C - no ja nie spełniałam wiec odpadłam ;)
Ale z drugiej strony to po co się jeszcze obarczać odpowiedzialnością za nieudaną znajomość (w stylu: mogłam tego nie mówić/robić), zmieniać się, hamować itp?
Tez tak macie? ;)