Moja przyjaciółka płakała przeze mnie

30.11.12, 11:54
...a ja uważam, że to niedorzeczność. Poszło o e-mailową dyskusję na temat kosmetyków i wiedzy w dziedzinie kosmetologii. Moja koleżanka uczy się w zaocznej szkole kosmetyki. To studium 2-letnie, a ona jest na I semestrze II roku. No i uważa, że jest fachowcem w dziedzinie kosmetyki, zaś ja, w dodatku – o zgrozo – nie używająca kosmetyków i wszyscy inni „użytkownicy” kosmetyków na niczym się nie znają. Napisałam, że irytuje mnie u ludzi podejście na zasadzie, że skoro nie ma się dyplomu z danej dziedziny, to gęba w kubeł. Wcześniej podzieliłam się z nią swoją opinia nt. poziomu kształcenia zaocznego w naszym kraju (studiowałam dziennie i zaocznie w tym samym kierunku i w niedługim odstępie czasu, więc mam skalę porównawczą). Ani jednej, ani drugiej swojej opinii nie adresowałam imiennie do niej, bo ogólnie wkurza mnie taka postawa „specjalistów”, no i mam takie, a nie inne zdanie o zaocznym systemie kształcenia, ale ona wzięła to do siebie i zarzuca mi, że ją obrażam i że przeryczała przeze mnie pół nocy.

No i teraz ja nie wiem, co z tym fantem zrobić. Jeśli ją przeproszę, to wyjdzie na to, że jej łzy podziałały na mnie i zmieniam swoje rozumowanie. A ja nie zamierzam go zmieniać. I uważam, że jej łzy nie były adekwatne do „mojego przewinienia”. A z drugiej strony, jeśli w moich słowach jednak było coś nie tak (ale co??? były „ogólne”!!!) i faktycznie ją uraziłam?? Jak pozostać przy swoim zdaniu, a nie sprawiać tym przykrości innym?
    • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 11:56
      > No i teraz ja nie wiem, co z tym fantem zrobić. Jeśli ją przeproszę, to wyjdzie
      > na to, że jej łzy podziałały na mnie i zmieniam swoje rozumowanie. A ja nie za
      > mierzam go zmieniać. I uważam, że jej łzy nie były adekwatne do „mojego p
      > rzewinienia”. A z drugiej strony, jeśli w moich słowach jednak było coś n
      > ie tak (ale co??? były „ogólne”!!!) i faktycznie ją uraziłam??

      Ty się zastanawiasz, czy ją uraziłaś? Burak z ciebie wyszedł i się jeszcze zastanawiasz?
      • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:03
        Możesz uzasadnić, dlaczego burak? Dlatego, że jest moją przyjaciółką, to we wszystkim mam myśleć tak jak ona? W przyjaźni nie można mieć swojego odmiennego zdania, jeśli ta odmienność może dotknąć ego (czasami "przerośniętego") przyjaciela? Czy to, że mam swój rozum i wiedzę ma się nijak do wiedzy teoretycznej zdobywanej przez przyjaciółkę w szkole?
        • horpyna4 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:16
          Widzisz, dobre wychowanie polega między innymi na tym, że człowiek nie wyskakuje zawsze i wszędzie ze swoją opinią/wiedzą na jakiś temat. Skoro koleżanka jest "zaoczna", to po co wypowiadać się przy niej o bylejakości takich studiów? Czasem lepiej pewne rzeczy przemilczeć, choćby miało się 150% racji. I jeżeli Twoja wiedza praktyczna jest dużo lepsza od jej wiedzy wyuczonej, to się ciesz, ale nie musisz tego ostentacyjnie demonstrować.

          • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:23
            No dobra, może i nie powinnam do "zaocznej" mówic o "zaocznym" (nota bene wypowiadając się o kształceniu zaocznym, nie powinna obrazić się ona, a "system zaoczny";-), bo to nie jej wina, że zaocznie uczą jak uczą). Natomiast jej "wszechwiedza" o dziedzinie, w której kształci się zaocznie doprowadza mnie czasem do szewskiej pasji:-(. Bo to ona ostentacyjnie ją demonstruje, a na mnie takie cos to jak płachta na byka, chociaż z natury jestem bardzo spokojna.
            • ingeborg Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 16:12
              OMG. Czyli generalnie deprecjonujesz jej wykształcenie i mądrzysz się przy niej na tematy ktore ona na bank ma opanowane lepiej? Super przyjaciółka, srsly.

              Natomiast jej "wszechw
              > iedza" o dziedzinie, w której kształci się zaocznie doprowadza mnie czasem do s
              > zewskiej pasji:-(. Bo to ona ostentacyjnie ją demonstruje, a na mnie takie cos
              > to jak płachta na byka, chociaż z natury jestem bardzo spokojna.

              Znam takie panny i omijam je szerokim łukiem. Takie, które koniecznie muszę się dowartościować kosztem rozmówcy i pokazać, że są mądrzejsze, bardziej wykształcone albo mają większe powodzenie.
        • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:24
          > Możesz uzasadnić, dlaczego burak? Dlatego, że jest moją przyjaciółką, to we wsz
          > ystkim mam myśleć tak jak ona?

          Już tłumaczę, skoro nie pojmujesz.

          Zakwestionowałaś całą jej wiedzę zdobytą na studiach, podpierając się argumentem, że Ty nie używasz żadnych kosmetyków i to jest najlepszy z możliwych wyborów.
          Zakwestionowałaś jej edukację, bo Ty studiowałaś dziennie, więc jesteś więcej warta.
          Zakwestionowałaś jej wiedzę, inteligencję i wybór szkoły, udowadniając jednocześnie, że jest nic nie warta w porównaniu z Tobą.

          Wybacz koleżanko, ale myślałam, że przyjaciele są od wspierania, a nie gnojenia się wzajemnie.

          Kwestionować jej wybór szkoły trzeba było w momencie, gdy ona tę szkołę wybierała i jeszcze mogła zmienić zdanie.
          Udowadniając jej, że źle zrobiła, kiedy ona jest na półmetku szkoły pokazałaś jej dobitnie, że ani nie ma być z czego dumna, ani tematu szkoły nie powinna z Tobą więcej poruszać, ani tematów kosmetycznych (bo Ty się przecież lepiej znasz), ani nawet nie powinna okazywać dumy, gdy szkołę skończy, bo szkoła przecież funta kłaków nie jest warta.

          Powinna kopnąć Cię w d.ę i to mocno, za to, że podbudowujesz własne ego jej kosztem.

          Wiesz, moja najlepsza przyjaciółka - moim zdaniem - popełnia największy błąd swojego życia kurczowo trzymając się patologicznego faceta, bo mają dziecko i bo ona sobie sama nie poradzi, ale jedyne, co mogę zrobić, to ją wspierać w jej wyborach. Bo ja jej pod dach niestety przyjąć z dzieckiem nie mogę. Za rączkę również nie poprowadzę, póki ona sama tego nie będzie chciała. A truć jej d.ę, że ma beznadziejnego faceta nie ma sensu, bo ona sama to wie. Będzie jej przykro, będzie płakać, a nic to nie zmieni. Jak sama zdecyduje, że go zostawia - wtedy będzie mogła na mnie liczyć.

          I Ty też powinnaś w pewnych momentach trzymać buzię w ciup, choćby dlatego, żeby przyjaciółki nie ranić. Bo ona szkoły i zawodu nie zmieni, a tylko poczuje się dzięki Tobie g.o warta.
          Załapałaś?
          • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:32
            sfornarina napisał(a):

            > Zakwestionowałaś całą jej wiedzę zdobytą na studiach, podpierając się argumente
            > m, że Ty nie używasz żadnych kosmetyków i to jest najlepszy z możliwych wyborów

            Ona kpiła i ironizowała z mojej "naturalności".

            > .
            > Zakwestionowałaś jej edukację, bo Ty studiowałaś dziennie, więc jesteś więcej w
            > arta.

            Studiowałam i dziennie i zaocznie, więc mam porównanie.

            > Zakwestionowałaś jej wiedzę, inteligencję i wybór szkoły, udowadniając jednocze
            > śnie, że jest nic nie warta w porównaniu z Tobą.

            Ona tak to odebrała.

            >
            > Wybacz koleżanko, ale myślałam, że przyjaciele są od wspierania, a nie gnojenia
            > się wzajemnie.
            >
            > Kwestionować jej wybór szkoły trzeba było w momencie, gdy ona tę szkołę wybiera
            > ła i jeszcze mogła zmienić zdanie.

            Kwestionowałam!!!!!!! I nie od kilku dni zna moje zdanie nt. kształcenia zaocznego.

            > Bo ona szkoły i zawodu nie zmieni, a tylko poczuje si
            > ę dzięki Tobie g.o warta.

            >

            Pójście do tej szkoły to był jej "zabijak czasu", bo fach zawodowy wykonuje inny.

            > Załapałaś?
            >

            Załapałam.
            • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:39
              > Ona kpiła i ironizowała z mojej "naturalności".

              Jedna drugiej warta.

              > Studiowałam i dziennie i zaocznie, więc mam porównanie.

              I to Ci daje monopol na wiedzę?

              > Ona tak to odebrała.

              I miała rację.

              > Kwestionowałam!!!!!!! I nie od kilku dni zna moje zdanie nt. kształcenia zaocznego.

              W tym momencie obrażasz połowę tego forum, która studiowała zaocznie. Niestety nie wszyscy mają tę szansę pójść na studia dzienne.
              Inna sprawa, że część studiów dziennych również nic nie jest warta. Więcej, ponad 50% młodych ludzi uzyskuje tytuł magistra, więc ten tytuł też już o niczym nie świadczy. Co dobitnie widać na Twoim przykładzie - można mieć dzienne wykształcenie, a i tak być niewychowanym burakiem.

              > Pójście do tej szkoły to był jej "zabijak czasu", bo fach zawodowy wykonuje inny.

              I co z tego? Chcesz wszystkim dyktować, co mają robić? Moje namiętne zbieranie kapsli też będziesz kwestionować, bo strata czasu i pieniędzy? Spuść trochę z tego nadęcia, bo naprawdę masz z czego.

              > Załapałam.

              Chyba jednak nie.
              • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:50
                > > Ona kpiła i ironizowała z mojej "naturalności".
                >
                > Jedna drugiej warta.

                Różnica w naszej dyskusji polegała na tym, że ona drwiła ze mnie "imiennie", a ja wypowiadałam się ogólnie. Sorry, ale nie będę kładła uszu po sobie, gdy ktoś ze mnie kpi tylko dlatego, żeby swoją opinią, a tym bardziej ogólną, kogoś nie urazić.

                > > Studiowałam i dziennie i zaocznie, więc mam porównanie.
                >
                > I to Ci daje monopol na wiedzę?

                A co ma wiedza (nota bene ja studiowałam kierunki ekonomiczne) do "doświadczenia życiowego" polegającego w tej sytuacji na tym, że mam porównanie obu systemów kształcenia.

                Więcej, pon
                > ad 50% młodych ludzi uzyskuje tytuł magistra, więc ten tytuł też już o niczym n
                > ie świadczy.

                Niestety...:-( W tym przyznaję Ci 100% rację. Sama papierek zdobyłam na studiach zaocznych, a wiedzę zawodową w 2-letniej szkole dziennej.
                • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:00
                  > Różnica w naszej dyskusji polegała na tym, że ona drwiła ze mnie "imiennie", a
                  > ja wypowiadałam się ogólnie. Sorry, ale nie będę kładła uszu po sobie, gdy ktoś
                  > ze mnie kpi tylko dlatego, żeby swoją opinią, a tym bardziej ogólną, kogoś nie
                  > urazić.

                  Jesteś pewna, że jesteście przyjaciółkami?
                  Jedna drugiej tylko dogryza i udowadnia, że właśnie ona ma rację.

                  Niemniej uważam, że Ty wyrządziłaś jej większą 'krzywdę'. Podważyłaś cały sens jej edukacji, podczas gdy ona podważyła wyłącznie Twój sposób pielęgnacji skóry. I prawdopodobnie miała rację, bo w obecnym klimacie używanie choćby filtrów przeciwsłonecznych powinno wszystkim wejść w krew.

                  > A co ma wiedza (nota bene ja studiowałam kierunki ekonomiczne) do "doświadczeni
                  > a życiowego" polegającego w tej sytuacji na tym, że mam porównanie obu systemów
                  > kształcenia.

                  Ja też studiowałam i tak, i tak, a jednak mam zdanie inne od Ciebie. A ponieważ studiowałam kierunki uważane powszechnie za trudniejsze niż ekonomiczne i na pewno na uczelni stojącej wyżej w rankingu niż Twoja, mam teraz pojechać po Tobie i udowodnić Ci wyższość moich argumentów?
                  • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:07
                    >udowodnić Ci wyższość moich argumentów?

                    chętnie poczytam. Może nawet zmienie swoje postrzeganie poziomu kształcenia na studiach zaocznych. Bo może to tylko ja miałam takiego "pecha" i faktycznie niesłusznie generalizuję.
                    • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:10
                      > chętnie poczytam. Może nawet zmienie swoje postrzeganie poziomu kształcenia na
                      > studiach zaocznych. Bo może to tylko ja miałam takiego "pecha" i faktycznie nie
                      > słusznie generalizuję.

                      Wybacz, ale to było pytanie ironiczno-retoryczne.

                      Nie zamierzam przeciągać liny i bawić się w tego typu gierki, jak Ty z Twoją przyjaciółką:)
                    • jeriomina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 02.12.12, 11:07
                      Ja też studiowałam i dziennie i zaocznie. Najpierw jeden kierunek dziennie, potem poszłam do pracy i zachciało mi się zrobić drugi kierunek, na który nie miałam wcześniej czasu, bo pierwszy był pochłaniający. I studiowałam zaocznie, pracując. W dodatku na prywatnej uczelni, bo tylko ona miała tryb zaoczny, który mi odpowiadał (UJ nie miał w ogóle, UP miało wieczorowy który nie pasował do mojej pracy). To co, mam się powiesić? Też musiałam ostro zakuwać, chociaż zdaję sobie sprawę, że po tym samym kierunku skończonym dziennie na UJ pewnie miałabym większą wiedzę itd. no ale jest jak jest. Cieszę się, że w ogóle ten kierunek udało mi się zrobić przy tym trybie życia, jaki prowadziłam.
                  • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:13
                    > Jesteś pewna, że jesteście przyjaciółkami?

                    Szczerze? Nie. To ona takie nazewnictwo wprowadziła. Ja przyjaciółkę (wg mojej definicji) miałam jedną w życiu. Cała reszta to koleżanki, znajome. Moją przyjaciółkę śmierć zabrała:-(. Nie, nie jestem obłudna, moja "obecna przyjaciółka" o tym wie, ale nazewnictwa nie zmienia, a ja "się przyzwyczaiłam".
                • ingeborg Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 16:19
                  > > > Ona kpiła i ironizowała z mojej "naturalności".

                  Tak, usprawiedliwiaj swoje buractwo dalej.
                  >
                  > Różnica w naszej dyskusji polegała na tym, że ona drwiła ze mnie "imiennie", a
                  > ja wypowiadałam się ogólnie. Sorry, ale nie będę kładła uszu po sobie, gdy ktoś
                  > ze mnie kpi tylko dlatego, żeby swoją opinią, a tym bardziej ogólną, kogoś nie
                  > urazić.
                  >
                  > > > Studiowałam i dziennie i zaocznie, więc mam porównanie.
                  > >
                  Studiowałaś kosmetologię w tej szkole w ktorej studiuje koleżanka? Bo jesli nie, to porównania raczej nie masz.

    • soulshuntr Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:01
      Nic nie rob. Masz o jedna "przyjaiolke" mniej. Jak powiedzial Armand Jean Richelieu "Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam."
      • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:05
        Lubimy się. A powód rozpadu przyjaźni jest moim zdaniem bzdurny!!!
      • gr.eenka Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 01.12.12, 15:34
        soulshuntr napisał(a):

        > Nic nie rob. Masz o jedna "przyjaiolke" mniej. Jak powiedzial Armand Jean Riche
        > lieu "Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam."
        jest jeszcze jedno fajne powiedzonko
        prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie
        :)
        a sprawdza się jak mało co
    • six_a Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 12:03
      ludzie mają prawdziwe problemy.

      https://pobierak.jeja.pl/images/d/3/c/24327_tymczasem-w-kanadzie.jpg?1353669797
      • mariuszg2 Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 12:27
        a wiesz jak się nazywa łoś kochanki?
        łośnieżony :)
        • six_a Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 12:43
          no prosz, a myślałam, że oś oł
          • mariuszg2 Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 13:01
            eee tam ...dawno śniegu nie widziałaś...
            • six_a Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 14:58
              no, w październiku;)
              następny atak w lutym.
              • mariuszg2 Re: tymczasem w kanadzie 30.11.12, 15:05
                a jak przyjdzie wcześniej w porze kiedy się tego najmniej spodziewasz? a łosia nie będzie pod ręką czy tez sań z reniferem? a waljonki nabyła użje? drewek naciapała? bo jak coś to moge porąbać....a mniału zakupiła?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:08
      > Jeśli ją przeproszę, to wyjdzie
      > na to, że jej łzy podziałały na mnie i zmieniam swoje rozumowanie.

      Tak się stać nie powinno. Śmiało możesz przeprosić ją za fakt sprawiłaś jej przykrość, bez rezygnowania ze swojego zdania na temat poziomu kształcenia w Polsce.

      Możesz też zastosować klasyczne przeprosiny "przepraszam że źle mnie zrozumiałaś" :D
      • wez_sie kasuj te sygnaturke 30.11.12, 12:13
        ale jusz
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kasuj te sygnaturke 30.11.12, 12:17
          Zadblockuj sobie :P
          • wez_sie Re: kasuj te sygnaturke 30.11.12, 12:23
            spoko, napisalem juz do administracji forum
      • triismegistos Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 12:45
        Graf, masz bosską sygnaturkę :)
    • wez_sie czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:12
      czy poplakala sie wirtualnie? w sensie ze na twoja wypowiedz zareagowala wstawieniem tej emotki ;-( ?????
      • jagabaga92 Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:16
        Między innymi;-). Ale napisała też, że już dawno nikt jej nie doprowadził do takiego stanu i że z powodu, że ja jako przyjacióka tak bezsensownie ja obrażam, przeryczała pół nocy. Pogratulowała mi "umiejętności".
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:18
          Może to był that time of the month?
          • princessjobaggy Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:31
            > Może to był that time of the month?

            Mowisz o pelni? Rzeczywiscie, 28 listopada.
        • wez_sie Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:22
          > Między innymi;-)

          no widze, ze ciebie to bawi ta sytuacja.
          szkoda, bo chcialem ci pomoc, gdyz niedawno wlasnie znalazlem sie w bardzo podobnej sytuacji, ale skoro piszesz sobie dla jaj, to radz sobie sama
          • jagabaga92 Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:26
            puściłam oczko do Twojego "wirtualnego płaczu". No i tak jak napisałam - powód do północnego płaczu jest dla mnie niedorzeczny, a jako powód do rozpadu przyjaźni - bzdurny.
        • light_in_august Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:37
          Gdyby mi ktoś, kto się nazywa moim przyjacielem, dos.ywał mi w taki bezpośredni sposób, to bym nie płakała, tylko "podziękowała" za taką przyjaźń... Powinnas przeprosić, jeśli Ci na niej zależy. A jeśli nie za bardzo, to co się przejmujesz, że się popłakała?
          • jagabaga92 Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:42
            Znaczy przeprosić i pilnować się na przyszłość, żeby nie poruszać tematu jej szkoły i w ogóle szkolnictwa zaocznego, ani kosmetyki? Ok, do zrobienia.
            • sfornarina Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:52
              > Znaczy przeprosić i pilnować się na przyszłość, żeby nie poruszać tematu jej sz
              > koły i w ogóle szkolnictwa zaocznego, ani kosmetyki? Ok, do zrobienia.

              boże, chroń mnie od takich przyjaciół.
            • light_in_august Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:52
              Och, to Twój wybór.
              Ale wyobraź sobie, że np. straciłaś pracę albo Twój facet jest niższy od Ciebie o 15 cm i że Twoja przyjaciółka w Twojej obecności komentuje, że bezrobotni to nieudacznicy, a jeśli kobieta ma niższego faceta, to widocznie nikt inny jej nie chciał - fajnie by Ci było tego słuchać? Pewnie tak, bo przecież to tylko wyrażenie opinii...
              Naprawdę ta opinia o zaocznych studiach (bzdurna zresztą moim zdaniem, bo sama studiowałam 3 kierunki dziennie i 1 zaocznie, i nie widzę wielkiej różnicy oprócz tego, że zaocznych uczelnia traktuje jak piąte koło u wozu) jest aż tak ważka, że wymaga natychmiastowego wyrażenia "tu i teraz", przy przyjaciółce?
          • ajaksiowa Re: czy przyjaciolka poplakala sie 30.11.12, 12:47
            Postąpiłaś bardzo niedelikatnie-oględnie mówiąc.Ja bym się wypięła na taką ,,przyjażń,,z tobą.:(
    • alpepe Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:46
      niech się lepiej ta przyjaciółka nad sobą zastanowi, bo to ona windowała sobie dobre samopoczucie twoim kosztem i wreszcie się doigrała. Nie przepraszaj, tylko olej, najpóźniej za tydzień ona się odezwie, potrzebny jej ktoś do gnojenia.
      • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 13:51
        a wiesz, że ona zawsze ceniła mnie za to, że potrafię ustawić ją do pionu? Właśnie tym, że nigdy "nie owijałam w bawełnę". Zawsze mówiła, że woli najgorszą prawdę, niż kłamstwo. Tym bardziej jej reakcja na dyskusję o kosmetykach tak bardzo mnie zdezorientowała.
        • alpepe Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:00
          ma o sobie niskie mniemanie, a jak ty to potwierdziłaś, to ubodło.
          • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:03
            Jesteś psychologiem? Diagnoza w 10-tke, a nawet lepiej, tylko ja do tego dochodziłam stopniowo, a Ty załatwiłaś to w dwóch postach!!
            • alpepe Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:11
              psychologiem nie.
          • light_in_august Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:16
            Chyba żartujesz. To raczej Autorka ma o sobie niskie mniemanie, skoro musi się dowartościowywać, do...walając znajomym. I leczy swoje kompleksy tym, że ktoś "gorszy", bo zaocznie studiuje.
            • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:23
              leczy swoje kompleksy tym, że ktoś "
              > gorszy", bo zaocznie studiuje.

              pudło!!! sama studiowałam zaocznie.
              • light_in_august Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:30
                Aha, to ja bym na miejscu Twojej koleżanki skwitowała: po co sama zaocznie studiowałaś, skoro to gorsze studia, dla zasady? I tyle w temacie :)
                • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:40
                  ja bym na miejscu Twojej koleżanki skwitowała: po co sama zaocznie stud
                  > iowałaś, skoro to gorsze studia, dla zasady? I tyle w temacie :)

                  Nie musi kwitować, bo już od dawna wie, że na zaoczne poszłam, żeby nauczyć się więcej, aniżeli umiałam po 2-letniej szkole dziennej, ale szybko zorientowałam się, że tam to tylko papierek zdobędę. Trochę pouczyć się trzeba było, ale poziom żenujący jak na wyższą uczelnię. I to nie jest tylko moje odczucie jako absolwentki polskiej szkoły zaocznej. Co do zagranicznych nie wypowiadam się, bo nie mam pojęcia jak na nich jest.

                  Dla mnie białe jest białe, czarne jest czarne i nie potrafię dąć, co to nie ja.
            • soulshuntr Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:25
              A ja sie absolutnie zgadzam z alpepowna i tyle w temacie. Pinda (bynajmniej nie autorka watku) myli ze zjadla wszystkie rozumy bo zaocznie studiuje wyzsza szkole glansu, a kiedy zostala sprowadzona do realiow parteru to foch. Tez znam taka babe 40-to letnia, zachowujaca sie jak male dziecko bo wszyscy kolo niej skakali jak kolo krolewny. Kiedy tylko cos nie jest po jej mysli to placz i dasy jak male dziecko.
            • alpepe Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:59
              light_in_august napisała:

              > Chyba żartujesz. To raczej Autorka ma o sobie niskie mniemanie, skoro musi się
              > dowartościowywać, do...walając znajomym. I leczy swoje kompleksy tym, że ktoś "
              > gorszy", bo zaocznie studiuje.

              przeczytałam cały wątek, zanim wydałam opinię i twoje zdanie już znam i się z nim nie zgadzam.
              • jagabaga92 Do Alpepe 30.11.12, 15:04
                Alpepe, proszę, doradź, co i jak robić?
                • jagabaga92 Re: Do Alpepe 30.11.12, 15:10
                  dodam, że gra na przeczekanie nie wchodzi w rachubę, bo my sobie korespondujemy na bieżąco, niezależnie od różnicy zdań. Drogą e-mailową wyjaśniamy sobie te różnice. Teraz jednak jestem skołowana, jak to "rozegrać":-( Pliiizzz, doradź...
                  • sfornarina Re: Do Alpepe 30.11.12, 15:13
                    > dodam, że gra na przeczekanie nie wchodzi w rachubę, bo my sobie korespondujemy
                    > na bieżąco, niezależnie od różnicy zdań. Drogą e-mailową wyjaśniamy sobie te r
                    > óżnice. Teraz jednak jestem skołowana, jak to "rozegrać":-( Pliiizzz, doradź...

                    Wybacz, ale Ty strasznie głupia jesteś.
                    Nie mogłam się powstrzymać:)
                    • jagabaga92 Re: Do Alpepe 30.11.12, 15:17
                      > Wybacz, ale Ty strasznie głupia jesteś.

                      Przyjmuję na klatę Twój osąd. Niemniej wybacz, ale nie do Ciebie skierowałam post.
                • alpepe Re: Do Alpepe 30.11.12, 15:22
                  broń swojej pozycji, o ile ona będzie powracała do tematu i próbowała wymusić przeprosiny. Natomiast na przyszłość spróbuj powstrzymać jej zapędy do gnojenia ciebie i jak tylko zacznie się wyżywać na tobie, jaka to z ciebie ignorantka kosmetyczna, zapytaj wprost, czemu to robi.
    • bar.anek Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:04
      jak jej kupisz w necie tytuł profesora z kosmetologii to znowu będziecie przyjaciólkami.
    • good_morning Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:18
      charakterystyczne dla wielu osob, ktore maja w d-piiip uczucia innych
      jak kogos urazisz bez intencji, to tez jak przeprosisz, korona ci z glowy nie spadnie?
      nie wspomne juz o takim drobiazdzku, jak takt, jak posiadanie tzw przyjaciela i co z tego wynika (np powinna glebsza wiedza na temat co mu sprawi/nie sprawi przykrosci i takie tam)
    • tellmehow Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:41
      Ja pracowałam w szkole policealnej gdzie był kierunek technik kosmetologii... uważam, że masz rację... na 20 dziewczyn egzamin zdawały 2-3 więc wiedza tych dziewczyn była ... no cóż... samo się nasuwa... Ogólnie rzecz ujmując co nieco to ta twoja koleżanka wie ale każdy kto trochę poczyta może wiedzieć więcej, i nie trzeba do tego dyplomu... Skoro tak zareagowała to ma jakis problem, może uważa, że umniejszyłas jej ta szkołę i nabytą w niej wiedzę... Może ona musiała bardzo duzo czasu poświęcić by sie czegokolwiek nauczyć a tobie przychodzi to łatwiej... trudno cos poradzić jak się nie zna żadnej z was... ale uważam, że powinnyście iść na drinka i sobie pogadać...
      • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 14:49
        > na 20 dziewczyn egzamin zdawały 2-3 więc wiedza tych dz
        > iewczyn była ... no cóż... samo się nasuwa...

        Ta moja koleżanka mówi to samo, że np. na 20 słuchaczek egzamin zdaje 3-4. Ale ona jest święcie przekonana o tym, że dzieje się tak dlatego, ponieważ poziom kształcenia w JEJ szkole jest bardzo wysoki. Ale czego można nauczyć się chodząc do szkoły co dwa tygodnie, a czasem rzadziej, z czego sobota to teoria, a niedziela (od rana do 14.00) to pracownia? Zaleczenie teorii odbywa się na zasadzie napisania w domu prac kontrolnych i czasem jest jakaś kartkówka, na której podpowiadanie wre.
        • simply_z Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 15:07
          coz w zwiazku z tym..?
          jesli kogos lubisz to nie wysmiewasz sie z czyjejs pracy lub studiow. Tak to dziala ,mialam kolezanke,ktora lubila wtykac mi szpile dotyczace a to studiow ,a to pracy itd.
        • tellmehow Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 15:22
          Tak w sumie to czegoś można się nauczyć ale pod warunkiem, że się siedzi w domu przy książkach. Jak pamiętam zakres nauczania to teorii było sporo i u nas dziewczyny pisały naprawdę bardzo długie referaty, czasem na kilkanaście stron A4 i nie mogły to być wklejki z Wikipedii ale cały wachlarz bibliografii, wykładowca był szalenie wymagający. Co do pracowni to dziewczyny pracowały na nas, na pracownikach szkoły a potem otwieraliśmy pracownie i udostępnialiśmy płatne usługi dla każdego za naprawdę symboliczne kwoty gdzie w mieście ceny były często kilkakrotnie wyższe. Ponadto, akurat tak się zdarzało, że te dziewczyny, które zdawały bez problemów juz pracowały jako kosmetyczki w domach, tylko papierka nie miały, więc praktykę miały o wiele większą... szkoła była im potrzebna by móc otworzyc własna działalnośc i np. uzyskać dotacje z PUP...
    • anna_sla Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 16:23
      powiedz jej, że przesadza i czy nie ma większych problemów do przeryczenia w nocy?
    • krakoma Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 17:00
      opowiedz lepiej, co to byl za problem kosm. i co powiedziala ona, a co ty.
      moze sie czegos nowego dowiem :P
    • easyblue Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 30.11.12, 17:10
      Przydało by się trochę kultury i szczypta empatii...
    • mirtillo25 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 01.12.12, 14:57
      Studia zaoczne to jakaś kpina. Tak samo te wszystkie prywatne uczelnie wyższe i szkoły policealne, które urosły jak grzyby po deszczu. Trzeba to krytykować i się przeciw temu buntować, bo nie może być tak, że byle osioł będzie magistrem. Mogą sobie niestacjonarni mówić co chcą, ale różnica w poziomach jest ogromna.
    • obrotowy Racja nie oznacza akceptacji :) 01.12.12, 15:08
      Miewalem zajecia i z dziennymi i z zaocznymi i statystycznie tak jest, ze studia dzienne ksztalca lepiej, gdyz i "sort" studentow jest wyzszy i kazdy (chocby ze wszgledow czasowych) uczy sie przecietnie wecej.

      Jednak to czysta statystyka. Z pewnoscia natomiast nie nalezy tej prawdy mowic wprost jakiemus "zaocznemu" - gdyz zawsze moze sobie wziac ja do serca.

      Nie kazdy Czukcza toleruje dowcipy o Czukczach :)
      • simply_z Re: Racja nie oznacza akceptacji :) 01.12.12, 20:23
        problem polega na tym,że u nas brakuje czesto studiow w trybie wieczorowym albo dziennych w godzinach po poludniowych.
        np w WB z tego co slyszalam raczej nie ma studiow zaocznych weekendowych.
        natomiast zaoczne są dobre dla osob ,ktore już pracują ale z roznych wzgledow chcą sobie podwyższyc kwalifikacje. W tym momencie ze względu na system pracy nie moglabym sobie raczej pozwolic na studia dziennie ,gdybym znów chciala coś studiowac ..tym bardziej ,że nasze studia sa mało skondensowane.
    • po-trafie Wóz albo przewóz 02.12.12, 12:00
      To, co prezentujesz w tym wątku, to poglądy, które mogą zaboleć Twoją przyjaciółkę.
      Twierdzisz, że kształcenie zaoczne ma niski poziom, że taki weekendowy 'kurs' kosmetyczny jest niewiele wart merytorczynie, że drażni Ciebie jej wymądrzanie się i próba udowodnienia, że wie dużo w danej dziedzinie.

      I teraz skup się:
      NIE JEST WAŻNE czy masz rację Nikomu tu nie chodzi o to, że wypowiadałaś ogólne tezy, które były błędne. Chodzi o to, że skrzywdziłaś uczucia swojej przyjaciółki. Że powiedziałaś czy napisałaś możliwe, że prawdziwe twierdzenia, bez żadnego dobrego celu, poza udowodnieniem swojej wyższości czy racji.
      Przyjaciele mówią sobie bolesne rzeczy, jasne, ale wtedy, kiedy to prowadzi do czegoś dobrego. Np powiedzenie PRZED wyborem takich studiów, ze moze zaoczne sa nienajlepsze, przedyskutowanie wspolnie opcji na studia dzienne czy inne formy ksztalcenia: OK.

      Krytyka systemu, w ktory Twoja przyjaciolka sie angazuje i w ktory wklada czas i starania i z ktorym wiaze marzenia i cele bez zadnego innego powodu niz: bo ja nie dam sobie w kasze dmuchac, bo ja mam racje jest MALE. I mialkie. I zwyczajnie nieempatyczne i niesympatyczne.
      I nie ma w sobie nic przyjacielskiego.
      • jagabaga92 Re: Wóz albo przewóz 02.12.12, 12:38
        > Twierdzisz, że kształcenie zaoczne ma niski poziom, że taki weekendowy 'kurs' k
        > osmetyczny jest niewiele wart merytorczynie, że drażni Ciebie jej wymądrzanie s
        > ię i próba udowodnienia, że wie dużo w danej dziedzinie.

        Ok, może faktycznie przegięłam krytykując system kształcenia zaocznego, podczas gdy koleżanka na takowe "studiumowanie" się zapisała, pomimo moich równie niepochlebnych opinii przed tym, zanim się zapisała. Jej wybór, a ja powinnam była go uszanować i trzymać przy niej gębę zamkniętą na kłódkę w tym temacie.

        że drażni Ciebie jej wymądrzanie s
        > ię i próba udowodnienia, że wie dużo w danej dziedzinie.

        Dlatego, że jesteś my bliskimi znajomymi, mam głaskać ją po głowie za jej "kosmetyczną bufonowatość" i dawanie wszystkim do zrozumienia jaka to ona jest ważna i mądra, bo "studiumuje" kosmetykę??? Nie potrafię... Zarozumialstwa, "bucowatości", "chamowatości" i "bufonowatości" nie toleruję u nikogo - bez względu na stopień pokrewieństwa, powinowactwa, czy siłę zażyłości. A jej uderzyła woda sodowa do głowy w tematyce kosmetycznej:-(. Dodam, że w innych dziedzinach i tematach jest całkiem normalna i fajna.
        • wielkafuria Re: Wóz albo przewóz 02.12.12, 12:49
          co to jest "studiumowanie" i czym sie rozni od studiowania?
        • po-trafie Re: Wóz albo przewóz 02.12.12, 14:25
          Pomiedzy " głaskać ją po głowie " a werbalnym okazywaniem, ze "nie toleruję u nikogo" jest morze opcji.

          Zauwaz, ze odpowiedzialas sobie sama na pytanie zadane na poczatku watki: dlaczego przyjaciolka plakala cala noc? Bo dalas wyraz temu, co myslisz o jej studiach, ze uwazasz ze jest zarozumiala czy bufonowata na tym tle i ze nie bedziesz tego tolerowac. Jesli zalezalo jej na Twojej opinii lub jest wrazliwa na tym punkcie, to nie dziwne, ze zareagowala placzem.

          Teraz pozostaje juz tylko Twoj wybor w kwestii czy:
          - wierzysz, ze jestes w stanie jej 'bufonowatosc' zmienic, jest to konieczne i chcesz to zrobic, ryzykujac ze wasza przyjazn tego nie przetrwa;
          - jestes w stanie nieco schowac swoje 'nie toleruje' do kieszeni i nie dawac jej odczuc, ze takie zachowanie Cie u niej irytuje;
          - nie jestes w stanie tego zachowania zmienic ani z nim zyc nie powodujac konfliktow.


          Na innej plaszczyznie, zadalabym sobie na Twoim miejscu pytanie, dlaczego akurat takiego zachowania nie tolerujesz? Rozumiem, ze mozna nie tolerowac przemocy domowej, klamstwa czy wulgaryzmow - wszystko to sa zachowania bardzo destruktywne.
          Ale przemadrzalosc, czy to ze komus sie wydaje ze bardo BAARDZO duzo wie na jakis temat, jest wrecz eskpertem a inni nie maja racji? To bardzo czesta cecha, jak zarozumialosc. Dlaczego az tak cie dotyka?
          • jagabaga92 Re: Wóz albo przewóz 02.12.12, 19:36
            > Teraz pozostaje juz tylko Twoj wybor w kwestii czy:
            > - wierzysz, ze jestes w stanie jej 'bufonowatosc' zmienic, jest to konieczne i
            > chcesz to zrobic, ryzykujac ze wasza przyjazn tego nie przetrwa;
            > - jestes w stanie nieco schowac swoje 'nie toleruje' do kieszeni i nie dawac je
            > j odczuc, ze takie zachowanie Cie u niej irytuje;
            > - nie jestes w stanie tego zachowania zmienic ani z nim zyc nie powodujac konfl
            > iktow.
            >

            Mam nadzieję na skorygowanie tej cechy u koleżanki, tym bardziej że przejawia się ona tylko we "wszystkowiedzeniu" w dziedzinie kosmetyki i pojawiła się niedługo po rozpoczęciu przez nią nauki w tej szkole kosmetycznej.

            dlaczego akura
            > t takiego zachowania nie tolerujesz?

            Może nie tyle nie toleruję, co nie lubię przebywać w towarzystwie takich osób. Po prostu unikam zarozumialców i nie chcę mieć nimi nic wspólnego, no chyba że jestem na nich w jakiś sposób "skazana". Jednakże na znajomych nie muszę "się skazywać" i jesli pewne cechy charakteru u innych osób mi nie odpowiadają, nie zaznajamiam sie z tymi osobami bliżej, bo po co się męczyć.

            To tak samo jak nie lubię lodów czekoladowych. Sama sobie takich nie kupuję, ale jesli zostane nimi jednorazowo poczęstowana, to zjem, a następnym razem mówię, że najbardziej lubię jogurtowe;-).

            W bliskich znajomościach nie lubię obłudy. Sama nie jestem obłudna i tego samego oczekuje od drugiej strony i ta druga strona ma prawo walić mi prawdę o mnie między oczy.
            • po-trafie Re: Wóz albo przewóz 03.12.12, 09:30
              > ta druga strona ma prawo walić mi prawdę o mnie
              > między oczy.

              Chyba, ze ta prawda jest to, ze ktos przez Ciebie cala noc placze. Wtedy w ramach przyjecia prawdy na klate napiszesz na forach, ze czyjes emocje to niedorzecznosc ;-)

              Napiszesz tez na poczatku, ze wcale nie mialas na mysli tej osoby i wypowiadalas prawdy ogolne, po czym w paru postach zmienisz wersje na taka, ze jednak cie zachowanie tej osoby drazni i zamierzasz ja zmienic.
              Ciekawe, czy w ramach swojej szczerej i nieobludnej przyjazni poinformujesz przyjaciolke, ze ma sie zmienic, bo to, jak okazuje dume i radosc ze swoich studiow oraz zdobytej wiedzy ci nie odpowiada.
              • jagabaga92 Re: Wóz albo przewóz 03.12.12, 09:41
                > Chyba, ze ta prawda jest to, ze ktos przez Ciebie cala noc placze.

                Rozmawiałam z koleżanką. Króciutko. Ona zadzwoniła. Powiedziała, że nie gniewa się na mnie i że rozmawiała o tej sytuacji z osobą postronną. Ta osoba przedstawiła jej swój punkt widzenia, ona to sobie wszystko przemyślała, poukładała i... umówiłyśmy się na za kilka dni na "nasze przyjęcie urodzinowe":-).
    • swiete.jeze Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 02.12.12, 19:05
      > A ja nie za
      > mierzam go zmieniać. I uważam, że jej łzy nie były adekwatne do „mojego p
      > rzewinienia”. A z drugiej strony, jeśli w moich słowach jednak było coś n
      > ie tak (ale co??? były „ogólne”!!!) i faktycznie ją uraziłam??

      Te twoje studia chyba odbywały się w jakiejś innej językowej rzeczywistości.
    • six_a Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 02.12.12, 19:41
      >nt. poziomu kształcenia zaocznego w naszym kraju (studiowałam dziennie i zaocznie w tym samym kierunku i w niedługim odstępie czasu, więc mam skalę porównawczą).

      fyi: ta twoja koleżanka nawet nie studiuje. chyba że też uczęszczałaś do studium i uważasz to za studiowanie.
      • jagabaga92 Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 02.12.12, 20:08
        Przeczytaj moje wpisy, a może dowiesz sie, że moja koleżanka uczy się w studium, a ja uczyłam sie w studium dziennym, a następnie studiowałam zaocznie na wyższej uczelni.
        • six_a Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 02.12.12, 20:22
          >Przeczytaj moje wpisy
          jusz lecę.
        • sfornarina Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 03.12.12, 09:44
          > , a ja uczyłam sie w studium dziennym, a następnie studiowałam zaocznie na wyżs
          > zej uczelni.

          Ręce mi opadły. Do pół łydek.

          Wypłodziłaś w tym wątku niemalże rozprawkę porównawczą dotyczącą studiów dziennych i zaocznych. Wypowiadasz się we wszechwiedzącym tonie jakbyś wszystkie rozumy tego świata pozjadała.
          Po koleżance jedziesz z góry na dół, za to, że uważa się za autorytet w pewnej dziedzinie, chociaż nim nie jest.

          A Ty co robisz?? Dzienne studium robiłaś i naprawdę uważasz, że dzięki temu masz monopol na wiedzę o kształceniu wyższym? Trochę samokrytyki i pokory, do choinki.
    • mocno.zdziwiona Re: Moja przyjaciółka płakała przeze mnie 03.12.12, 14:20
      Nie przyszło Ci do głowy, że ona może mieć szerszą wiedzę w dziedzinie kosmetyki / kosmetologii niż Ty? Bo mimo wszystko ma za sobą już rok zajęć więc i teorię, i praktykę w części opanowała.

      Nie każde studia zaoczne są łatwe i złe - sama studiowałam na uniwersytecie dziennie i zarazem na uczelni prywatnej (na 1-szym miejscu w rankingu uczelni prywatnych w Polsce wówczas) zaocznie. Nieraz na zaocznych było ciężej niż na dziennych - bo materiału moc a czasu niewiele. Bardzo wiele konkretnej wiedzy ze studiów zaocznych wyniosłam, czego nie do końca można o dziennych powiedzieć.

      Uraziłaś koleżankę, sprowadziłaś jej wiedzę do parteru, podczas gdy sama wiedzy konkretnej w temacie nie masz tylko jakieś przeczucia i przemyślenia wynikające z lektury netu itd. Gdyby ktoś kwestionował moją wiedzę ze studiów zaocznych to co prawda bym nie płakała, ale wkurzyłabym się mocno. I pewnie zerwałabym znajomość, bo nie lubię tracić czasu na słowne przepychanki i udowadnianie wyższość Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja