kozyla
15.12.12, 19:50
Mam 20 lat i od zawsze była mowiac wprost - gruba. Nie puszysta, nie przy kości, zwyczajnie gruba. Dokarmiana przez babcię, tatę, rodzinę z czasem sama już uzależnilam sie od jedzenia. Zdarzyło się ze w gimnazjum kradłam pieniadze nawet by kupowac za to jedzenie. Mimo wszystko, nigdy nie mialam problemow z akceptacją wsrod znajomych ze szkoły, studiów, mam duzo znajomych, garstkę bliskich przyjacioł, Kochało mnie paru facetów, studiuję prawo, pracuję. Nigdy nie odczuwałam tego, ze przed swoj wyglad nie mogę byc dobrą przyjaciołką, swietną uczennicą czy zostanę odrzucona po rozmowie kwalifikacyjnej. Jednak.. Moja mama.
Moja mama jest osobą dosc krytyczną do wszystkich i wszystkiego, nie odbija sie to tylko na mnie, ale na tacie, na wszystkim co ją otacza. Całe zycie byłam przzez nią nazywana "obleśnym grubasem". Nigdy nie nazwała mnie córeczką czy po imieniu. Nigdy nie odczułam by była ze mnie dumna, no, moze przez oceny, ale tez nie było pochwały. Nie przepadam za rodziną od strony mamy, gdy wiem od kuzynów, ze jak nie ma mnie na rodzinnym spędzie to jestem obśmiewana, głownie przez chrzestnego i mamę. Ogolnie staram sie tego nei słuchac, ale jest mi przykro. Nigdy nie czułam sie przez mamę kochana, do taty szłam ze wszystkim, z mamą mogę porozmawiac tylko o nauce i odchudzaniu. Tyle ze ja narazie nie czuje takiej potrzeby.. Nie boli mnie nic, jesem pod opieką endokrynologa, nie mam cholesterolu, cukrzycy, stawy w porządu.. Słowem, jestem zdrowa. Chodzi tylko o aspekt wizualny. Nawt teraz kiedy mama szuka pracy i staram sie jej pomagac (pisze za nią listy motywacyjne, pomagam z Exelem) ona potrafi mi powiedziec zamiast dziękuję: "Boze, jetes tak obleśna ze nie moge na Ciebie patrzec.."
Czuje sie jakbym prowadziła dwa zycia: poza domem wesolej i akceptowanej dziewczyny, a w domu strasznie zakompleksionej..
Co zrobilibyscie na moim miejscu? Kocham mamę, ale juz mam dosc tego. Łapei sie na tym ze czkam az kiedys sie wyprowadzę i bede przyjeżdzac tu jak najrzadziej a przeciez tak nie powinno byc.. albo przysiegam sama sobie, ze jak u mnie w domu ktokolwiek bedzie krytykował mnie lub moje dziecko czy męża kazę "wypie..." . Co robic?