grzeczna_dziewczynka15
23.12.12, 14:03
Prawdopodobnie i u Was w życiu są niektóre osoby, które, choć kiedyś były Wam z jakiegoś powodu bliskie, Wasze drogi jednak rozeszły się.
Jak sobie radzicie ze "spławieniem" znajomych, których znacie od lat, ale na tyle jesteście inni, że ze spotkania nie czerpiecie już, choćby nostalgicznej, przyjemności, a te osoby jednak nalegają na spotkanie? Ja się zastanawiam, dlaczego, bo i te osoby, prawdopodobnie czują tak samo - że spotkanie wlecze się, jest czymś w rodzaju odwiedzenia nie do końca lubianej rodziny, z którą nic Was nie łączy emocjonalnie?
Z drugiej strony, nie potrafię po prostu powiedzieć w twarz: nie sądzę, że nasze spotkanie ma sens: Ty się nudzisz, ja się nudzę, po co to odbębniać? Może pora sobie uświadomić, że różnice są na tyle istotne, a podobieństw tak niewiele, że się tylko irytujemy?
Czy może wymówić się brakiem czasu.
Eh, te dylematy moralne;)