Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta

23.12.12, 14:03
Prawdopodobnie i u Was w życiu są niektóre osoby, które, choć kiedyś były Wam z jakiegoś powodu bliskie, Wasze drogi jednak rozeszły się.

Jak sobie radzicie ze "spławieniem" znajomych, których znacie od lat, ale na tyle jesteście inni, że ze spotkania nie czerpiecie już, choćby nostalgicznej, przyjemności, a te osoby jednak nalegają na spotkanie? Ja się zastanawiam, dlaczego, bo i te osoby, prawdopodobnie czują tak samo - że spotkanie wlecze się, jest czymś w rodzaju odwiedzenia nie do końca lubianej rodziny, z którą nic Was nie łączy emocjonalnie?

Z drugiej strony, nie potrafię po prostu powiedzieć w twarz: nie sądzę, że nasze spotkanie ma sens: Ty się nudzisz, ja się nudzę, po co to odbębniać? Może pora sobie uświadomić, że różnice są na tyle istotne, a podobieństw tak niewiele, że się tylko irytujemy?
Czy może wymówić się brakiem czasu.

Eh, te dylematy moralne;)
    • anemia.sierpowata Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 17:01
      Przezylam kilka razy. Tak naprawde nie mialam ochoty na spotkanie, zycie tych osob dawno przestalo mnie interesowac, jakies grzecznosciowe maile - czemu nie, ale nic poza tym. Wymowilam sie brakiem czasu.

      Masz czas, zeby tracic czas? Bo ja juz wolalabym polezec na lozku i pogapic sie w sufit. Czyli wal (czesciowa) prawde - ze nie masz czasu. ;)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 20:58
        Tłumaczę się brakiem czasu. Z drugiej strony, przez długość trwania znajomości (od liceum), czuję trochę winna. Winna, że się nie spotykam, winna wyjaśnienie.
    • samuela_vimes Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 17:18
      Stopniowy brak odzewu i ciągłe odwlekanie spotkania jakoś samo sprawiło, że te znajomości od dawna nie istnieją.
      Ostatnio ogromne oburzenie wywołałam nie pokazując się na wigilii z pracy.
      Uznałam, że moja obecność tam jest zbędna, bo osób ktore lubię i szanuje w pracy jest garstka. Po co mam spędzać czas z kimś, jeśli źle się czuje w jego towarzystwie?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 21:01
        Mój styl:)
        Choć ja w tym roku poszłam pierwszy raz na Wigilię pracową. Nigdy nie chodzę, a w sumie lubię ludzi z pracy,choć bez przyjaźni, na zasadzie sympatii w pracy.
        No i poszłam i pożałowałam;) Było miło itd., ale ja się źle czuję w takich sytuacjach. Więcej nie pójdę.
      • gnomowladny Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 21:06
        Ucieszyłbym się ze spotkania z każdym kogo kiedyś znałem (wyłączają może kilka osób które zrobiły mi eweidentne świństwo).Nawet 30 min na kawie jest fajne.Ze znajomymi łączy chociażby wspomnienie wspólnych dni kiedy było się bliżej.Coś co uświadomisz sobie dopiero za 50 lat jak będziesz się już tylko ślinić a jedyna bielizna którą bedziesz wymieniać to pieluchomajtki.
        Co zaś się tyczy koleżanki od Wigilii służbowej to gdybym miał szacunek do tylko jednej osoby na spotkaniu to przyszedłbym tylko dla niej.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znajomi, z którymi nas nic nie łączy - święta 23.12.12, 21:38
          Gdybym miała bardzo dużo czasu, chętnie bym się spotykała może z różnymi ludźmi. Niestety, czas to najcenniejsze, co mam, a raczej czego nie mam. Więc, skoro jest tyle osób, na których mi zależy, trochę szkoda mi czasu na szablonowe rozmowy z poczucia obowiązku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja