enen4
26.12.12, 00:39
Witam.
Postaram się napisać to zwięźle. Jest w moim życiu kobieta, którą kocham od prawie 20 lat. Mogła nie wiedzieć tego od razu, taki już jestem zamknięty w sobie typ. Na pewno wie to od kilku lat, bo w końcu zdobyłem się na odwagę, aby jej to wyznać. Jednak ona wolała innych. W przeciągu naszej znajomości przewinęło się kilku.
Kilka lat temu przespałem się bez zoobowiązań z jej przyjaciólką. Wtedy nie miałem pojęcia, że ona chciała coś więcej ode mnie. Nadal nie jestem tego pewien, bo po za tym, że usłyszałem, że ona "kocha mnie od zawsze, ale intuicja jej podpowiada, że nic by z tego nie wyszło", pomimo moich szczerych deklaracji, powracała do swojego byłego, a teraz gdy rozstała się z nim definitywnie, nadal słyszę, że "nam by to nie wyszło".
O moim epizodzie z jej przyjacióką dowiedziała się ode mnie, stało się to gdy ja nie miałem pojęcia o jej uczuciach do mnie. Teraz jednak zarzuca mi, że to nie w porządku, że nie powinienem i jak mogłem.
Ja nie czuję się winny, ona wtedy była zakochana, ale nie we mnie.
Jak myślicie drogie panie, czy to ja jestem zły? Czy może ona przesadza? Czy czułybyście się zdradzone/oszukane?
Odpowiedzcie co myslicie. Odpowiedzi panów pomimo, że to forum kobieta mile widziane.