malise28
02.01.13, 17:15
Jestem z moim facetem prawie rok w związku,za nami pewien kryzys który udało nam się wspólnie pokonać i wyjść na prostą. Teraz jest między nami wszystko tak jak powinno być,tak mi się przynajmniej zdawało... Z racji tego,że dzieli nas pewna odległość nie jesteśmy w stanie widywać się jakoś bardzo często,dlatego też postanowiliśmy że święta spędzamy z naszymi rodzinami a Sylwestra i Nowy Rok wspólnie. Wszystko było naprawdę super,miło,romantycznie,czule,dodam że spędzaliśmy sylwestra tylko we dwoje bo właśnie tak chcieliśmy i tylko jedna rzecz mnie jakoś zdziwiła a mianowicie fakt,że nie dostałam od niego żadnego prezentu na święta. Szczerze mnie to zaskoczyło bo to jakoś niepodobne do niego. Nie jestem materialistką i nie chodzi tu o sam prezent tylko o sam fakt,w końcu są święta,jakoś tak przykro mi się zrobiło bo ja już od dawna miałam dla niego przygotowany prezent gwiazdkowy. I kolejna głupia sytuacja to taka,ze nie wiedziałam do końca jak sama mam się zachować w związku z tym. Najpierw zrobiło mi się przykro,potem byłam zła a na końcu doszłam do wniosku że jeśli teraz ja wyskoczę z prezentem dla niego to zrobi się niezręczna sytuacja,nie chciałam żeby jemu zrobiło się głupio i w efekcie prezent dla niego nadal leży schowany w mojej szafie. W weekend jadę do niego i tak się zastanawiam czy dać mu teraz ten prezent czy jednak nie, darować sobie i nie wnikać w całą sytuację,zostawić to tak jak jest. Z jednej strony chcę mu go dać,z drugiej co mam powiedzieć? spóźniony prezent od Mikołaja? Przecież mogłam go dać jak był u mnie. Też jakoś dziwnie wyjdzie. Jak Wy na to patrzycie,co byście zrobiły/zrobili na moim miejscu?