kleks.keks.eks.seks
10.01.13, 13:13
Witajcie.
Tytuł celowo jest dramatyczny, żeby przyciągnąć jak najwięcej osób.
Klasycznie - mam problem. Sprawa jest poważna, więc proszę o poważne odpowiedzi.
Mam przyjaciółkę (27 lat), która zawsze była osobą bardzo towarzyską, żywą, wesołą, aktywną. Niecałe 8 miesięcy temu poznała faceta. Zaiskrzyło od razu. Po 2 tygodniach wyznali sobie miłość (ekhm). Po 6 miesiącach zaręczyli się (chociaż pierścionek kupiony po miesiącu). Od samego początku ta relacja była bardzo bardzo silna.
Słówko o narzeczonym - starszy od przyjaciółki o 12 lat. Ma dziecko z poprzedniego związku. Podczas pierwszego spotkania ze mną i moim facetem mówił o sobie, że jest pewnego rodzaju medium, że ma 'moc' (czy jakoś tak; dokładnie nie pamiętam, bo miało to miejsce ponad pół roku temu, i słowa były skierowane do mojego chłopa). Pamiętam, że śmialiśmy się wtedy, że gość jest jakiś dziwny (chociaż sympatyczny).
I właściwie tutaj mogłaby się kończyć historia z moim udziałem. Przez ostatnie pół roku widziałam się z przyjaciółką RAZ. W pewnym momencie przestałam dopraszać się o spotkanie, i tak się kontakt urwał. Dopiero w zeszłym miesiącu udało nam się zobaczyć. Od tamtego momentu trzykrotnie próbowałam się z nią spotkać, i za każdym razem, już po uzgodnieniu terminu odmawiała (z powodu różnych zobowiązań związanych z narzeczonym).
Ostatecznie przydybałam ją facebooku, i sprawa wygląda tak: gość-jest-psychiczny. Przyjaciółka, niegdyś dusza towarzystwa, została bez przyjaciół. Nie ma przy sobie nikogo, jej bliższe koleżanki plus dwie przyjaciółki nie mają z nią kontaktu (dwie z nich otwarcie przyznały, że nie lubią jej faceta). Gość włamuje jej się na skrzynkę mailową, czyta wiadomości, robi jej awantury i grozi zerwaniem (planowany ślub za 5 miesięcy) za to, co przeczytał (bo śmiała odmówić koledze spotkania). To jedna z wielu niepokojących informacji dot. tego pana.
Ogólnie rzecz biorąc - ona absolutnie nie powinna za niego wychodzić, powinna jak najszybciej z nim zerwać. Ma jednak kompletnie wyprany mózg i wcale nie uważa, żeby on robił coś złego. Pytanie brzmi - co mam zrobić, żeby jej pomóc? Sama mam kilka pomysłów, ale zdecydowanie potrzebuję porady.
Kto dotrwał do końca i coś zrozumiał - gratuluję. Wiem, że notka jest chaotyczna, ale właśnie skończyłam rozmawiać z przyjaciółką i cała się trzęsę.