Dodaj do ulubionych

Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się mogła

11.01.13, 18:18
"Dziecko to najfajniejsza rzecz, która mi się mogła przytrafić,"

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13184439,List_czytelnika__W_nosie_mam_pieniadze__prace__imprezy___.html#BoxSlotII3img
Idzcie sie dzis pobzykac na imprezce.. :))
Trzeba wyprodukowac nastepne pokolenia.
Wiem jak zbudowac silnik dzialajacy na annihilacje.
Wiec stworzcie mi kolonistow, abysmy mogli nimi obsadzic okoliczne uklady sloneczne.
Obserwuj wątek
      • senseiek Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 11.01.13, 18:58
        > fajny tytuł wątku tylko jakoś nikt się nie wpisuje :)

        Nie lubia mnie.. ;)

        > A z obserwacji to chyba trochę ludzi z tego jest zadowolonych.
        > Mam kolegę w pracy , który z uśmiechem opowiada o perypetiach swojego małego sy
        > na - a dumny.

        Za pare lat bedzie opowiadal o bojkach w szkole, wagarach itp.. :)
    • triss_merigold6 Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 11.01.13, 21:46
      Oooo czyżby coming out?
      Zastrzegam, że dzieci mi się nie przytrafiły, były planowane. Pierwsze urodziłam mając prawie 31 lat, a drugie w podeszłym wieku 37 lat. Hm... cóż... mają pewne zalety? DDD
      Do trzydziestki dzieci nie chciałam i czułam się świetnie bez nich. Teraz bez dzieci byłabym zwyczajnie nieszczęśliwa.
      Tatuś młodszej absolutnie zdecydowanie nie chciał swoich dzieci, mimo że dzieci ogólnie lubił. Po dobrych 2 latach mojej ciężkiej pracy uznał niech się dzieje wola Nieba i zaryzykował, teraz może startować w konkursie na Ojca Roku, bo pop....ło go prodzieciowo totalnie.
      • gr.eenka Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 11.01.13, 22:13
        hm, ja nie mam dzieci . Przez jakiśczas - dłuższy przebywałam z ludźmu którzy mieli jużdorosłe dziec, później pracowałam z kobietami które miały dzieci w róznym wieku i o dzieciach mówiło sięczasami często , obecnie pracuję gdzie właściwie jeden kolega opowiada o dziecku, koleżanka czasami , i ja jakoś nie mam parcia na dziecko, że czas ucieka, że jajeczko leci .
        Fajnie że są gdzieś ale to że ja nie mam - to nie jest dla mnie jakaś wielka tragedia. Być może za kilka lat obudzę się z 'ręką w nocniku' i na dziecko już będzie za późno.
        • coffei.na Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 11.01.13, 22:25
          wróciłam dziś z pracy,wchodzę do pustego domu..prawie,bo wiem,że w pokoju na górze śpi moja najsłodsza,cudowna istotka,składam pocałunek na jej ciepłym czółku i wiem,że mam dla kogo żyć..jeszcze 4 lata temu szalałam i używałam życia,teraz wiem że moje życie śpi słodko wtulone w maskotkę, a jutro z roześmianą buzią obudzi mnie i powie: kocham Cie narbardziej na świecie....


          albo się starzeję,albo za mocny drin :P
                • magnusg Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 11:00
                  Egoisci,wygodni albo wiecznie bojacy sie odpowiedzialnosci-taka jest prawda.I przynajmniej mozna oczekiwac,zeby mieli wystarczajaco odwagi by sie do tego przyznac.
                  Z tej grupy nalezy wyjac tylko dwie kategorie.Ludzie,ktorzy z powodow zdrowotnych dzieci miec nie moga albo rzeczywiscie majacy tak zla sytuacje materialna,ze nie mogliby ich wychowac i utrzymac.Pod ta druga z wygodnictwa wielu sie chetnie podepnie, bo przeciez majac dziecko juz nie mozna poleciec 2 razy do roku pod palmy albo sobie nowych bucikow zafundowac co chwile,wiec dla wielu to wystarczy by uznac,ze ten warunek jest spelniony.Ale to tylko samowygodne oszukiwanie.
                  • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 11:16
                    A dzieci to się ma z altruizmu. W żadnym wypadku dla zaspokojenia swoich egoistycznych zachcianek? Nie mówi się o nich rzeczy i nie wymienia całej litanii korzyści jakie płyną z ich posiadania nie wspominając ani słowem, jaki one mają z tego przyjścia na świat biznes.

                    No i z tymi palmami to nie takie głupie porównanie. W końcu nie samym chlebem człowiek żyje i nie po to, żeby dziadować. W związku z tym jak już się kogoś powołuje do życia, to zwykła przyzwoitość nakazuje zagwarantować mu godne warunki do tego życia. A godne to nie tylko żeby nie umrzeć z głodu i chłodu, ale też takie, które umożliwią swobodne korzystanie z dóbr i możliwości epoki w jakiej przyszło się delikwentowi urodzić.
                      • berta-death Re: swobodne korzystanie? hm... 12.01.13, 12:01
                        Przypominam, że biedota dawnych epok to nic innego tylko zwierzęta hodowlane z gatunku homo sapiens. Mieli pracować dla arystokracji, tak jak woły, konie i cała reszta inwentarza. I tak jak inwentarz być płodni, bo przyszłe pokolenia też chciały mieć z czego żyć. Teraz zostali zastąpieni maszynami, więc nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Powszechną antykoncepcją nieco zmniejszono pogłowie, ale nie do zera.
                            • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 12:34
                              Nie mam na myśli skrajnej nędzy, w stylu głodujących dzieci w Afryce. To raczej nie podlega dyskusji. Bo takie coś chyba nie pozostawia żadnych wątpliwości i oprócz może ultrakatolików cała reszta jednak nie popiera rozmnażania się w takiej sytuacji.

                              Mnie chodzi o umiarkowaną biedę, czyli to co napisałam wcześniej, niemożność korzystania z dóbr epoki w jakiej się żyje. To wbrew pozorom potrafi być bardziej wkurzające niż skrajna bieda będąca udziałem całego społeczeństwa.
                              Co to za życie, gdzie od urodzenia człowiek słyszy, popatrz Jasiu jakimi pięknymi zabawkami sklep wyłożony, od podłogi po sufit, ale żadna nie będzie twoja, będą należeć do innych dzieci. Co najwyżej możesz sobie na półce pudełka pooglądać i reklamy w tv jak się inne dzieci tym świetnie bawią. Potem słyszy, popatrz jakie piękne gadżety, ale żaden nie będzie twój, tylko innych młodych ludzi, ty sobie na zdjęciach pooglądaj, albo zobacz jakie piękne ciuchy i kosmetyki, ale żaden nie będzie twój, bo inne kobiety będą dzięki nim olśniewające, obejrzyj sobie katalog. Popatrz jakie piękne krajobrazy i hotele, ale do żadnego nie pojedziesz, będą się tam bawić inni ludzie, ty sobie folder pooglądaj. Zobacz jakie piękne i bezpieczne samochody, ale żaden nie będzie twój, będą należeć do kogo innego, ty sobie przez szybę w salonie pooglądaj. I wymieniać można w nieskończoność, te wszystkie piękne rzeczy i możliwości, na które sobie można tylko popatrzeć z daleka, łącznie ze szkołami i uczelniami, do których dostanie się wymaga chodzenia na odpowiednie lekcje.

                              Przecież takie coś to komunę dobiło. Uchylili rąbek żelaznej kurtyny, pokazali ludziom blichtr zachodu, na który ich nie stać było i towarzystwo poczuło się sfrustrowane. A przecież nikt za PRL z głodu nie umierał, problemem było tylko to, że nie mieli tych wszystkich kolorowych, markowych gadżetów, jakie były na wyciągnięcie ręki dla mieszkańców zachodu.
                              • six_a Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 12:47
                                >problemem było tylko to, że nie mieli tych wszystkich kolorowych, markowych gadżetów,

                                taaa, to był największy problem pereelu. a teraz już masz dostęp i co, możesz mieć wszystkie gadżety ze sklepu? jesteś dzięki temu mniej sfrustrowana? kupujesz sobie wszystko, żeby inni nie zorientowali się, że jesteś jakaś inna? czy będąc rodzicem, kupiłabyś dziecku każdą zabawkę, o jaką poprosi? żeby miało "godne życie" bez obciachu przed rówieśnikami.
                                sorry, ale sprowadzasz życie do konsumpcji i robisz z tego bożka. nie wiem, jest taki okres gdzie człowiek faktycznie goni za tymi dobrami. ale potem przeważnie ma dosyć. z ilu samochodów naraz jesteś w stanie korzystać? z ilu domów? z ilu telefonów + to wszystko musisz utrzymywać, opłacać i używać, żeby to całe "posiadanie" w ogóle miało sens.
                                • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 13:01
                                  Obawiam się, że jednak był to główny problem szarego człowieka PRLu. Szedł do pewexu, widział te wszystkie cuda, zaglądał do portfela i go szlag trafiał. A jeszcze większy jak widział, że z byle jakiej i krótkotrwałej pracy na zachodzie, ma tyle kasy, że kupi sobie telewizor na pilota, magnetowid, antenę satelitarną, spodnie dżinsowe i jeszcze na dokładkę czekoladę z orzechami taką w pudełku z okienkiem.
                                  To nie chodzi o to, żeby sobie z domu zrobić galerię handlową i kupować wszystko jak leci, tylko żeby ta głupia barbie, adidasy, telewizor 3d, samochód albo sprzęt sportowy i wypad w alpy, nie były dla człowieka nieosiągalnym produktem luksusowym, skoro jest to ogólnodostępne i powszechne dobro współczesnej cywilizacji.
                                  • kochanic.a.francuza Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 18:24
                                    To nie chodzi o to, żeby sobie z domu zrobić galerię handlową i kupować wszystko jak leci, tylko żeby ta głupia barbie, adidasy, telewizor 3d, samochód albo sprzęt sportowy i wypad w alpy, nie były dla człowieka nieosiągalnym produktem luksusowym, skoro jest to ogólnodostępne i powszechne dobro współczesnej cywilizacji.

                                    Ale tylko tej cywilizacji, w ktorej pokolenia ciezko pracowaly na dostatnie zycie. W bloku wschodnim, cale pokolenia obijaly sie dajac zly przyklad mlodym, czego nie sposob wyplenic przez jedno pokolenie. Dostatek nie spada z nieba, wypracowuje sie przez pokolenia...

                                    Dla porownania: znajomy Polak po doktoracie, wlasna firma, dorobek naukowy, funkcje w kilku powaznych konsyliach i co? Jedzie na Zachod na wycieczke i zaluje kilku euro na muzeum. Dlaczego? Bo liczy kazdy grosz i ma swiadomosc, ze stan finansowy wlasnej rodziny zalezy tylko od jego pracy.
                                    Inny przyklad. Znajoma: wyszla za Anglika. Anglik przecietnie wyksztalcony, przecietnie bogaty, jakies 2 tys. euro miesiecznie. Ale...zmarla prababcia-dom po prababci sprzedany za 3 tys. euro. Zmarla ciotka, dom po ciotce sprzedany za kolejne kilka tysiecy. W drodze na tamten swiat stoi jeszcze pewnie kilka seniorow, kazdy z domem i oszczednosciami, bo starzy ludzie, doswiadczeni wojna zawsze zyja oszczednie.
                                    I co? Ta moja znajoma z mezem sa milionerami! Bez zadnego solidnego wyksztalcenia, specjalizacji w niczym, zero osiagniec zawodowych.

                                    Tak to wyglada. A czyja to wina to juz osobna historia.
                                    • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 13.01.13, 02:18
                                      Żyje się zawsze w tej a nie innej cywilizacji i do oferty tej a nie innej cywilizacji porównuje się swoje możliwości. To nie chodzi o to, żeby pławić się w luksusach, nie pracować i mieć więcej kasy niż jest się w stanie ją wydać. Wystarczy mieć w miarę wygodne, bezpieczne i godne życie, czyli żeby te ogólnodostępne drobne produkty i usługi życia codziennego były łatwo osiągalne. Natomiast co konkretnie jest tym produktem zależy od danej epoki. Np dzisiaj są to ciuchy z sieciówki, wcześniej był to materiał i pójście do krawcowej. Dla dziecka dzisiejszego jest to barbie i kinder jajo a dla dawnego był to odpustowy wiatraczek i lizak. Generalnie chodzi o to, żeby nie musieć się frustrować jak Polak w pewexie, że na nic nie mogę sobie pozwolić, wszystko mogę sobie jedynie pooglądać z daleka.

                                      I w związku z tym rodzenie dziecka, które co prawda głodować nie będzie, ale będzie dziadować i frustrować się z każdym wyjściem na zakupy, z każdym obejrzeniem reklamy albo filmu pokazującego dostatnie życie i każdym spotkaniem z zamożniejszym rówieśnikiem, jest mocno niehumanitarne. Nie mówiąc o tym, że to nie tylko o gadżety dnia codziennego chodzi. Jak kogoś na to nie stać, to zazwyczaj też nie stać go na prywatne leczenie, prywatną edukację, korepetycje, zajęcia dodatkowe, korzystanie z dóbr kultury, sportu i rozrywki, wakacje, itp. Jednym słowem na to wszystko co zapewnia lepszy start w życiu, albo chociaż czyni to życie znośniejszym, bezpieczniejszym i przyjemniejszym. Niekoniecznie trzeba z tego wszystkiego na raz korzystać, ale trzeba być przygotowanym na każdą sytuację.
                                      • good_morning Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 13.01.13, 10:14
                                        berta zdecyduj sie w koncu, o co ci chodzi
                                        swobodnie?
                                        w miare?
                                        latwo?
                                        te slowa maja rozne znaczenia - to raz
                                        przedtem zdaje sie stawialas na alpy, teraz na ciuchy z sieciowki - to tez nie ejst to samo
                                        odpustowe wiatraczki - jak sama nazwa wskazuje - byly na odpustach, za grosze. nie w peweksach. co do peweksow, zaloze sie, ze wieksza czesc spoleczenstwa nie chodzila ogladac tam towarow, ktorych miec nie mogla. a juz na pewno nie wysylali tam dzieci, bo i po co? no, moze ta czesc o sklonnosciach masochistycznych ;)
                                        a teraz ci powiem cos o dzieciach i ich niefrustrowaniu:
                                        otoz, zapewne nie wiesz, ale dziecko CHCE cos miec niemal w KAZDYM sklepie, w ktorym sie znajdzie. nawet jak pojdziesz po srubki. dziecko chce - bo mu sie cos tam spodoba. chcialoby tez miec te kaczke, ktora zobaczy na trawniku w parku itd itd. lekcje godzenia sie z ograniczeniami nastepuja wiec dosc szybko (powinny z logicznym wyjasnieniem, dlaczego tego miec nie mozna). rodzice, ktorzy aby nie frustrowac (wtf?!) dzieciecia niemoznoscia podania na tacy wszystkiego na jego zadanie sa, delikatnie mowiac, nierozsadni i kreca biczyk na samych siebie oraz na przyszle osoby, ktorym przyjdzie sie z takim osobnikiem zetknac. to o takich dzieciach po wizycie znajomi mowia 'bachory' bo dzieciaczki owszem, same sfrustrowane niczym absolutnie nie sa, za to na maksa frustruja kazdego, kto ma te watpliwa przyjemnosc spedzic z nimi czas jakis, zwlaszcza we wlasnym domu.
                                        prywatna edukacja , mam ambiwalentne odczucia co do prywatnych szkol.
                                        dostep do dobr kultury - no tu masz racje, prywatne lekcje w razie potzreby, tez czesciowo (czesciowo, bo najpierw wypadaloby sie wlasnym dzieckiem zajac troche w domu), prywatne leczenie, tak, ale z podkresleniem, ze na poziomie leczenie zwyklych przeziebien itp to nie ma az takeigo znaczenia, ani wplywu na to 'frustrowanie' dzieci
                                        i tak bede sie upierac, ze zycie sklada sie tez z ograniczen, chocby dlatego, ze chociaz mozesz, to ktos ci czegos nie da, czegos zabroni i co wtedy z twoich nieograniczonych srodkow? nie wszystko mozna kupic, nie wszystko w zyciu dostaniesz - i tego trzeba dzieci nauczyc. dla ich zdrowia psychicznego.
                                        (matko, wyczerpalam tygodniowy limit pisania, albo i wiecej :D)
                                        • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 13.01.13, 11:44
                                          Chyba jasno się wyraziłam, że chodzi o to, żeby te wszystkie dobra, które są ogólnodostępnymi dobrami danej cywilizacji, nie były nieosiągalnymi dobrami luksusowymi. Odróżnienie produktów pierwszej czy nawet drugiej potrzeby od produktów luksusowych jest jasne. Te pierwsze są dostępne ogółowi, bez większych trudności a te luksusowe tylko dla elit. Mało kto jest sfrustrowany tym, że nie stać go na najnowszy model ferrari, ale każdy będzie odczuwał dyskomfort jak nie będzie mógł sobie pozwolić na samochód z niższej półki. Bo samochód z niższej półki w naszej cywilizacji jest powszechnym, ogólnodostępnym dobrem dla każdego. Nie chodzi o to, żeby koniecznie być jak Kulczyk, chodzi o to, żeby nie musieć dziadować i wszystkiego sobie odmawiać.

                                          Analogia z PRL powinna wszystko tłumaczyć. Te wszystkie pierdółki jakie można było kupić w pewexie, w rzeczywistości były najtańszymi hipermarketowymi gadżetami, jakie przeciętny mieszkaniec zachodu za swoją przeciętną pensyjkę kupował sobie na pęczki. Czyli żaden towar luksusowy, tylko zwykłe produkty pierwszej potrzeby dla obywatela XX wieku. Ale nie dla Polaka, który mógł sobie je tylko przez szybę pooglądać i frustrować się tym, że on zarabia 30$ a nie 3tys. Dla niego to było dobrem luksusowym.
                                          I dzisiaj jest tak samo, skoro ceny mamy unijne, to ktoś kto nie ma unijnych zarobków, to jest dziad, bo z jego pkt widzenia to nawet głupia barbie za 6euro jest produktem luksusowym, jaki kupuje się od święta a nie przy okazji rodzinnego wypadu do centrum handlowego. Nawet ten wypad to bardziej przypomina wizytę w muzeum niż cotygodniowe sprawunki. Podobnie jest z wakacjami, sportem, rozrywką, kulturą i całą resztą. I co to za frajda żyć skoro nie da się z tego życia w pełni korzystać?
                                          • senseiek Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 13.01.13, 12:34
                                            > ale każdy będzie odczuwał dyskomfort jak nie będzie mógł sobie pozwolić na samochód z niższej półki.

                                            Innymi slowy popelnia sie grzech zazdrosci..

                                            > Bo samochód z niższej półki w naszej cywilizacji jest powszechnym, ogólnodostępnym dobrem dla każdego.

                                            Przekonasz sie za calkiem niedlugo ze samochod to przezytek... :)

                                            > Analogia z PRL powinna wszystko tłumaczyć. Te wszystkie pierdółki jakie można b
                                            > yło kupić w pewexie, w rzeczywistości były najtańszymi hipermarketowymi gadżeta
                                            > mi, jakie przeciętny mieszkaniec zachodu za swoją przeciętną pensyjkę kupował s
                                            > obie na pęczki.

                                            Gdyby te same produkty byly produkowane przez PRL-wskie fabryki to by kosztowaly 20 razy mniej niz w pewexie. Pewex byl sposobem pozyskania dolarow od obywateli ktorzy dostali je w paczkach od ludzi pracujacych na zachodzie/lub takich ktorzy je przewiezli pracujac na zachodzie, przez rzady PRL-u zeby mialo na splate dlugu zagranicznego.

                                            > Czyli żaden towar luksusowy, tylko zwykłe produkty pierwszej po
                                            > trzeby dla obywatela XX wieku. Ale nie dla Polaka, który mógł sobie je tylko pr
                                            > zez szybę pooglądać i frustrować się tym, że on zarabia 30$ a nie 3tys. Dla nie
                                            > go to było dobrem luksusowym.

                                            Rownie dobrze mozesz mowic, ze amerykanin moglby sie frustrowac, ze on wydaje na jedzenie 20 razy wiecej anizeli przecietny obywatel PRL-u, i 1000 razy wiecej na mieszkanie, bo w PRL-u dostawalo sie je za darmo.

                                            > I dzisiaj jest tak samo, skoro ceny mamy unijne, to ktoś kto nie ma unijnych za
                                            > robków, to jest dziad, bo z jego pkt widzenia to nawet głupia barbie za 6euro j
                                            > est produktem luksusowym, jaki kupuje się od święta a nie przy okazji rodzinneg
                                            > o wypadu do centrum handlowego. Nawet ten wypad to bardziej przypomina wizytę w
                                            > muzeum niż cotygodniowe sprawunki. Podobnie jest z wakacjami, sportem, rozrywk
                                            > ą, kulturą i całą resztą. I co to za frajda żyć skoro nie da się z tego życia w
                                            > pełni korzystać?

                                            Eh, straszna jestes materialistka..

                                            Ciesz sie zyciem!
                                            • senseiek Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy 13.01.13, 13:40
                                              Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy: jedzenia i milosci

                                              Wszystko inne to tylko dodatki, nie wplywajace na szczescie. To ze mu kupic np. komputer, komorke czy samochod, czy mieszkanie nie wplynie na to ze bedzie szczesliwe. Ludzie ktorzy maja doslownie wszystko tez miewaja depresje, sa nieszczesliwi i popelniaja samobojstwa. Choc wg Twojej definicji szczescia majac wszystko powinni byc najszczesliwymi ludzmi na swiecie.

                                              Im mniej bedziesz myslec nad tym co inni ludzie maja, a Ty nie, tym bedziesz bardziej szczesliwa. Usun ze swojego mozgu jakiekolwiek slady zazdrosci. Poczucia bycia gorszym, ze nie stac Cie na cos co inni maja.
                                              • berta-death Re: Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy 13.01.13, 14:04
                                                Można być i kloszardem jak ktoś lubi. Ale na własny rachunek, nie godzi się innych uszczęśliwiać kloszardyzmem na siłę. Poza tym nie samym chlebem człowiek żyje. A komputer i komórka to obecnie są dobra pierwszej potrzeby, bez których jest się wykluczonym społecznie. Tak jakoś się porobiło, że życie przeniosło się do sieci i dobrze też się tam znaleźć.

                                                I to nie jest kwestia współczesności. Po prostu dzisiaj do życia niezbędny jest ten samochód, komórka, mieszkanie, komputer itp. Sto lat temu te rzeczy były bezużyteczne, ale za to niezbędne było pole uprawne, dom, stajnia z krową, stadko kur i parę innych rzeczy, z którymi współczesny człowiek nawet nie wiedziałby co ma robić.
                                                • six_a Re: Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy 13.01.13, 14:21
                                                  większość ludzi jakoś nie jest kloszardami ani nie dziaduje, co nie znaczy, że dzieci na starcie dostają nowiusi komputer i wypasioną komórkę.

                                                  to są bzdury. nikt też nie zbiera latami na to by mieć na utrzymanie dziecka przez kolejnych 20 lat, bo rozrodczość jest ograniczona czasowo. wszystkie swoje teorie o konieczności zapewnienia bla bla bla są do niczego. ponieważ zawsze znajdzie się powód, żeby dziecka nie mieć. tylko po co to ubierać w tak karkołomne ubranka. nie wystarczy powiedzieć, że się nie chce???
                                                  • senseiek Re: Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy 13.01.13, 14:53
                                                    > większość ludzi jakoś nie jest kloszardami ani nie dziaduje, co nie znaczy, że
                                                    > dzieci na starcie dostają nowiusi komputer i wypasioną komórkę.

                                                    Jesli my mamy stycznosc z komputerami (a musimy miec skoro piszemy na forum ;), i je kupujemy nowe co pare lat, zeby byc na czasie, to nie musimy kupowac nowych komputerow naszym dzieciom, tylko dac te ktorych uzywalismy pare lat temu. Ja mam kilkanascie komputerow, kilkanascie komorek, kilka telewizor wyrzucilem/rozdalem, monitory 24" CRT wynioslem przed smietnik, po 20 minut nie bylo po nim sladu, tony "szajsu" komputerowego wyrzucalem na kg..
                                                  • berta-death Re: Dzieci potrzebuja tylko dwoch rzeczy 13.01.13, 14:54
                                                    Wątek zaczyna sprowadzać się do tego co było w temacie samodzielnego mieszkania vs mieszkania z rodzicami. Tam też nie chodziło o to, że ktoś musząc samodzielnie spłacać kredyt i czynsz umrze z głodu, bo nie będzie go stać na żarcie, tylko, że będzie dziadował, bo nie dla niego będą już wypady do kina, teatru, wyjazdy na narty w Alpy, wakacje w Egipcie czy chociażby modne ciuchy i kosmetyki z sieciówek. Niby można się bez tego obejść, ale co to za życie wtedy jest.

                                                    I problem małodzietności czy bezdzietności właśnie sprowadza się do dziadowania. Jak przeciętnego Europejczyka jeszcze stać na to jedno czy w porywach dwójkę dzieci, bez obniżenia standardu życia, tak przeciętnego Polaka na dobrą sprawę nawet na jedno nie stać. Niekoniecznie trzeba 20lat pracować, żeby dorobić się możliwości wygodnego życia. Przecież zazwyczaj dostaje się jakiś posag z domu. Dawniej były to morgi, drewniana chałupa i ta nieszczęsna krowa a dzisiaj jest a przynajmniej powinna to być edukacja, zawód i praca umożliwiające zarobki na dobrym poziomie, albo chociaż mieszkanie, gotówka czy coś równoważnego. A jak kogoś starzy z gołą dupą z domu wypuścili a nie żyje w państwie o rozbudowanej socjałce, to nie tylko w dzisiejszych czasach, ale zawsze miał przerąbane. I zawsze jak w takiej sytuacji zabierał się za rozród, to był wytykany palcami i miał etykietę dziada.
                              • kochanic.a.francuza Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 18:28
                                Przecież takie coś to komunę dobiło. Uchylili rąbek żelaznej kurtyny, pokazali ludziom blichtr zachodu, na który ich nie stać było i towarzystwo poczuło się sfrustrowane. A przecież nikt za PRL z głodu nie umierał, problemem było tylko to, że nie mieli tych wszystkich kolorowych, markowych gadżetów, jakie były na wyciągnięcie ręki dla mieszkańców zachodu.

                                Tu sie zgodze. W Korei Pln., gdzie internetu nie znaja nawet studenci politechniki, ludzie o stylu zycia w innych czesciach swiata pojecia nie maja i rezim swietnie sie trzyma.
                  • swiete.jeze Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 13:04
                    magnusg napisał:

                    > Pod ta druga z wygodnictwa wielu sie chetn
                    > ie podepnie, bo przeciez majac dziecko juz nie mozna poleciec 2 razy do roku po
                    > d palmy albo sobie nowych bucikow zafundowac co chwile,wiec dla wielu to wystar
                    > czy by uznac,ze ten warunek jest spelniony.Ale to tylko samowygodne oszukiwanie

                    Żeby 2x w roku jechać na urlop za granicę trzeba mieć lepszą sytuację finansową od większości Polaków. Ile razy do roku jeździsz/ jeździłeś w tropiki?

                    Ty naprawdę jesteś facetem?
                    • female.pl Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 23:37
                      Wszyscy narzekacie na niskie zarobki, na maly komfort zycia itp. A co was trzyma w Polsce?
                      Zachod lub Ameryka czy Australia otworem stoja. Za czasow PRL- u niestety otworem nie staly. Paszport nie lezal w szafce w pokoju tylko na komendzie milicji w wydziale paszportowym i otrzymac go, to dla niektorych byla sprawa wrecz niemozliwa. Nie mowiec juz o tym, ze na wyjazd zagraniczny na Zachod oficjlana wymiana dolarowa na ksiazeczke walutowa wynosila chyba 25 $ (juz nie pamietam za dobrze). Tak wiec pobyt na Zachodzie za te sume- wlasnie dokladnie, kon by sie usmial.
      • senseiek Ludzie nie musza zabijac istot zywych,aby przezyc 12.01.13, 21:41
        > a co ci złego zrobiły okoliczne układy słoneczne, że chcesz je obsadzić ludźmi?

        Moga istniec tylko dwie mozliwe przyszlosci: zaglada, albo kolonizacja drogi mlecznej.

        Ludzie nie musza zabijac innych istot zywych, aby przezyc.

        Zacytuje samego siebie z innego forum:

        "Kosciol powinien skoncentrowac sie na wspieraniu badan naukowych i byc glownym inwestorem w np. zdarzacze hadronow i biotechnologie.

        Zamiast demagogicznego gadania o bogu, powinien realnie pomoc wszystkim glodujacym.

        Jak?

        Gdyby oplacil biotechnologow aby skonstruowali bakterie ktora zostanie tak genetycznie zaprogramowana aby produkowac proteiny, jeszcze inna aby produkowac rozne rodzaje weglowodanow, jeszcze inna aby produkowac tluszcze. I zywnosc wyprodukowana przez te bakterie rozdawac za darmo, to juz nikt na calym swiecie by nigdy wiecej nie umarl z glodu..

        Nota bede to bylaby najczystsza forma zywnosci - przy produkcji ktorej nie zginely zadne organizmy zywe, ani zwierzeta, ani rosliny.

        Myslicie, ze pisze fantazje, poczytajcie o wykorzystywaniu bakterii do tworzenia np. insuliny
        www.eioba.pl/a/1zf6/synteza-ludzkiej-insuliny-za-pomoca-technologii-rekombinowanego-dna
        Wszystko zalezy tylko i wylacznie od checi, i od inwestycji- inwestycji ktorej inwestor nie oczekuje zyskow, i odda ludzkosci za darmo. Co oznacza, ze nie moze to byc inwestor biznesowy. Ale myslacy o dobrze ludzkosci, a nie swoim wlasnym zysku. "
        • six_a Re: Ludzie nie musza zabijac istot zywych,aby prz 12.01.13, 21:47
          >Kosciol powinien skoncentrowac sie na wspieraniu badan naukowych i byc glownym inwestorem w np. zdarzacze hadronow i biotechnologie.

          taaaaaaaaaaaaaaa to by była supernauka. zgodna z obrazkami z biblii. zresztą oni wspierają, jak najbardziej, np. leczenie niepłodności, to się tej komedii przyjrzyj.
          • senseiek Re: Ludzie nie musza zabijac istot zywych,aby prz 12.01.13, 22:00
            > taaaaaaaaaaaaaaa to by była supernauka. zgodna z obrazkami z biblii. zresztą on
            > i wspierają, jak najbardziej, np. leczenie niepłodności, to się tej komedii przyjrzyj.

            Oni mieli by byc inwestorami, a nie naukowcami, ktorzy by narzucali kierunek badan do swoich wyobrazen swiata..

            Innymi slowy- kosciol ktory pobiera dobrowolne skladki od ludnosci wyprodukowalby za darmo zywnosc ktora by dal kazdemu kto by sie zglosil np. murzynom w afryce. Przez co ci byliby wdzieczni za uratowanie im zycia. A skoro mogliby przezyc u siebie, to by nie musieli emigrowac za praca do europy.
          • senseiek Re: Ludzie nie musza zabijac istot zywych,aby prz 12.01.13, 22:56
            > W ten sposob polozylbys na lopatki cala ekonomie.

            To prawda. Terazniejsza ekonomia musi sie zmienic.
            Pensja to kupowanie czyjegos czasu zycia.
            Jedna osoba wycenia 1 godzine swojego zycia na 10 zl,
            a inna 20 zl, a jeszcze inna wycenia na 200 zl.

            Ludzie nie powinni musiec pracowac zeby zarobic, zeby przezyc, tylko po to, zeby czuli sie potrzebni. Zeby czuli ze robia cos dobrego, co jest potrzebne ludziom.

            > I bezrobocie by wzroslo. Jedynie zarobilby transport, wszyscy jechaliby do Afryki aby dostawac zarcie za darmo.

            Wszedzie by bylo za darmo.

            Skoro nie trzeba by bylo go kupowac, to nie trzeba by bylo na nie zarabiac.
            Poswiecilo by sie ten czas rodzinie i dzieciom.
        • rekreativa Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 22:17
          A jak się koło tematu stało, to już wolno się wypowiedzieć?
          Co w sytuacji, kiedy nie mam dzieci osobistych, ale zdarza mi się opiekować cudzymi? Czy to mnie już kwalifikuje do zabierania głosu w temacie dzieciowym?
          A co z dzieciofilami, którzy nie mają własnych? Czy oni mogą się wypowiadać, czy podobnie, jak dzieciofoby, powinni stulić pyski?
          • triss_merigold6 Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 22:46
            Jak nie masz dzieci osobistych, to nie jesteś w stanie ogarnąć tych oceanów cierpliwości jakie człowiek zwykle ma do własnego potomstwa (musi mieć, żeby toto przeżyło, żeby np. nie udusić poduszką budzącego się co godzinę niemowlaka). Na cudze dzieci nadal mam ograniczoną tolerancję, ale mniej więcej rozumiem co czuje rodzic, któremu zawartość wózka zaczyna wrzeszczeć rozpaczliwie w autobusie. IMO panie w żłobku i przedszkolu powinny zarabiać więcej niż prezes Orlenu, bo nie tylko ogarniają te maluchy, ale nawet je czegoś uczą.
            • rekreativa Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 12.01.13, 23:00
              " mniej więcej rozumiem co cz
              > uje rodzic, któremu zawartość wózka zaczyna wrzeszczeć rozpaczliwie w autobusie"

              No ja też rozumiem, bo byłam w takiej sytuacji i to nie raz.
              Ogólnie dzieci uważam za bardziej fajne niż nie fajne, a ponieważ mam wysoki próg odporności na ryki i wrzaski, ich obecność, nawet głośna, mnie nie irytuje.
              Natomiast nie uważam, by trzeba było koniecznie mieć własne dzieci, żeby się na tematy dzieciowe wypowiadać.
              Podobnie nie musisz być nauczycielem, żeby mieć zdanie na temat szkolnictwa, ani lekarzem, żeby krytykować służbę zdrowia.
      • berta-death Re: Dziecko to najfajniejsza rzecz,która mi się m 13.01.13, 02:42
        Dzieciofobów, czy ludzi mających realne spojrzenie na problem i niebojących się głośno wyrażać swoje opinie?

        Nie nazwałabym dzieciofilem osoby, która swoje rodzicielstwo przedstawia w kategorii poświęcenia się, bo te bachory są tak koszmarne, że strasznie dużo ją czy jego to kosztuje, żeby ich nie pozabijać. I w związku z tym nic dziwnego, że tych, którzy nie zdecydowali się na dzieci postrzega w kategoriach wygodnickich egoistów, bo poszli na łatwiznę. Albo osoby, która wszem i wobec głosi mądrości jakoby bachorowi do szczęścia wystarczała pełna micha i ciepła kapota i ani myśli mu niczego ponad to fundować, bądź propaguje przemoc wobec dzieci bo w końcu jedyna atrakcja rodzicielstwa to status kata domowego, albo w ogóle tylko patrzy, żeby je gdzieś upchnąć i pobawić się nimi okazjonalnie. O traktowaniu dzieci jako inwestycji, np służących na stare lata, kogoś kto ma odnieść sukces, żeby się lansować w jego cieniu, złapania nadzianego męża na dziecko, itp, nawet nie wspomnę. A takie osoby też bardzo chętnie wypowiadają swoje opinie o bezdzietnych.

        Ja w ogóle odnoszę wrażenie, że ta nagonka dzietnych na bezdzietnych i głoszenie populistycznych haseł w stylu dziecko nadaje sens życiu, to jakaś żałosna próba usprawiedliwiania własnej szumowinowatości i chęć skierowania oczu świata na innych, żeby przypadkiem na nich nikt nie wjechał, że są patologią. Bo na dobrą sprawę co kogo obchodzą cudze wybory, skoro nikogo nimi nie krzywdzi. Jakoś posiadacze psów i kotów nie robią z siebie poświęcających się bohaterów i nie próbują dowartościowywać się kosztem tych, którzy zwierząt w domach nie mają. Co więcej, najczęściej rozumieją ich decyzję i nawet odradzają pomysł przygarnięcia psa osobom niemającym ku temu warunków. Ale też najczęściej mało kto ma interes w posiadaniu psa, psy też rzadko wpadkowo się trafiają.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka