Moja historia i parę pytań

12.01.13, 00:06
Witam Wszystkich!
Krótki opis mojej sytuacji, a potem kilka pytanek.
Kręci mnie od jakiegoś czasu tekmat cuckold. Zainteresował mnie tym mąż, początkowo oponowałam, ale chyba bez przekonania:-)
Jesteśmy razem siedem lat, mamy córkę. Zawsze byłam „temperamentna”, ale byłam mu w zasadzie wierna. Zdradziłam go raz – po dwóch latach bycia razem. Mieliśmy mega-kryzys, w zasadzie się rozstaliśmy. Natknęłam się na mojego ex i się parę razy z nim spotkałam. Ale mąż o tym nie wiedział. Kontynuacji nie było. To zresztą w zasadzie nie należy do sprawy…
Generalnie układało się nam dobrze, w łóżku też było nieźle. Miewałam wcześniej lepszych iż on parnerów (lepszych w łóżku), ale nie narzekałam (i do teraz nie narzekam). Zwyczajnie go kochałam i zdradzać nie chciałam – gdyby była seksualna tragedia – może miałabym inne zdanie, ale, jak napisałam było ok. Swoją jedyną zdradę traktowałam jako własną porażkę i zamkniętą kartę.
Mąż się w łóżku bardzo starał, bardzo o mnie dbał. Ewidentnie ważniejsze było dla niego moje zadowolenie niż własne. Nie bał się eksperymentów – był otwarty na moje propozycje, sam zgłaszał swoje. Cuckold zasugerował mi jakiś rok temu. Początkowo zaoponowałam (dobra żona musi początkowo zaoponowac:-). W głębi duszy – z jednej strony dawno zrezygnowałam z chęci posiadania innych mężczyzn, z drugiej strony jakoś to się wpisywało w moje fantazje. Bo fantazje o dwóch naraz miewałam. Widzicie tu sprzeczność? Jest pozorna. Miewałam (ponoć częste) fantazje o gwałcie, ale za nic nie chciałabym być zgwałcona naprawdę. Miałam fantazje o dwóch panach, ale w realu chciałam być wierna mężowi. A teraz mąż mi to sam zaproponował. Początkowo zasugerował mi to delikatnie – że ktoś mnie powinien dodatkowo dopieszczać, potem drugi raz, kolejny, aż w końcu wprost powiedział, że chciałby żeby ktoś mnie zerżnął. A on by patrzył.
Przez rok o tym dyskutowaliśmy, on łamał mój udawany opór, aż się w końcu zdecydowaliśmy.
I tu przechodzimy do pytań… Przeczytaliśmy sporo na ten temat, ale ciągle potrzeba nam rad.
Jak zacząć? Skąd wziąć tego trzeciego? Wiemy, że to musi być ktoś obcy – wydaje się więc, że tylko przez Internet go poznamy.
Czy proponujecie jakąś weryfikację jego personaliów? Jeśli tak, to czy własne dane mu pokazać?
Co dalej? Gdzie się spotykać? W domu raczej nie chcemy, więc w hotelu? Banalne i infantylne pytanie: a co gdy w hotelu się uprawia seks i się z rozkoszy aż krzyczy? A to jest w środku nocy? Dość zawstydzona bym była, gdyby ktoś w takiej sytuacji przyszedł mnie uciszać…
Jakie zagrożenia wziąć pod uwagę? Seks oczywiście w prezerwatywie, coś jeszcze?

Czy macie jeszcze inne rady/sugestie?

I ostatnie prośba – do osób, które chcą nas umoralniać – dajcie spokój. Żyjcie po swojemu i pozwólcie nam żyć po naszemu. Z góry dzięki.
    • pogromczyni.mezczyzn Re: Moja historia i parę pytań 12.01.13, 00:37
      Może przejdę wprost do odpwoedzi. Piszę na podstawie własnych doświadczeń, bo żyję w układzie cuckold od trzech lat. Mam męża i spotykam się z dwoma „bullami”.

      > Jak zacząć? Skąd wziąć tego trzeciego? Wiemy, że to musi być ktoś obcy –
      > wydaje się więc, że tylko przez Internet go poznamy.

      Tylko i wyłącznie Internet. Układ z kochankiem może się skończyć i co wtedy? Będzicie mieli w kręgu znajomych osobę, ktróa wie o Waszych preferencjach. To niekorzystne – w naszym świecie. Gdybyście się ujawnili będziecie powszechnie uchodzić za wariatów, zboczeńców itd. Więc tylko osoba obca – jak jest z innego miasta – tym lepiej.
      Ja dugo szukałam sporo chłamu musiałam przefiltrować. W końcu mailowo zaczęłam flirtować z kilkoma, z jednym częściej i częściej, aż doszło do spokania w ralu. Klasycznie – w kawiarni w galerii handlowej. Oboje z mężem – plus on.
      Z drugim – ze tego samego źródła – troche poźniej, ale podobnie.

      > Czy proponujecie jakąś weryfikację jego personaliów? Jeśli tak, to czy własne d
      > ane mu pokazać?

      Mynie weryfikowaliśmy. Trochę się z oboma bullami poznaliśmy przez net, potem zanim się umówiliśmy w hotelu 3-4 razy się spotkaliśmy na kawie/pizzy. Wspólnie z mężem i nim, potem tylko ja sama z nim (a mąż nas z oddali obserowal) – to po to, żeby zobaczyć czy bull się tak samo zachowuje przy braku obecniości męża. Trochę mocniej flirtował (tzn. po prostu flirtował – przy mężu był na „te tematy” neutralny), ale cały czas bardzo kulturalnie. Więc nie weryfikowałam. Bull (i jedne i drugi) też o to nie pytał.

      > Co dalej? Gdzie się spotykać? W domu raczej nie chcemy, więc w hotelu? Banalne
      > i infantylne pytanie: a co gdy w hotelu się uprawia seks i się z rozkoszy aż kr
      > zyczy? A to jest w środku nocy? Dość zawstydzona bym była, gdyby ktoś w takiej
      > sytuacji przyszedł mnie uciszać…

      Pierwsza część pytania – tak, u nas zawsze było w hotelu. W obu przypadkach rozwijało się podobnie. Z tym że na pierwsze spotkanie z pierszym bullem poszłam bez męża. Tzn. mąż wiedział, bull wiedział, że mąz wie i może w każdej chwili być – ale nie wiedziałam jak mąż zareaguje. I tak byłam strasznie spięta – nie wiem jak bym się przy mężu zachowywała. Ale było ok. (przez pierwsze poł godzony ok., potem – niesamowicie!). Układ był taki, że za hotel płacimy na zmianę. Ze ten pierwszy płacił bull, za kolejne spotkanie płaciliśmy my. I na zmianę. Z oboma kochankami spotykamy się co ok. 3-4 miesiące. Wybieramy hotele 3-giwazdkowe, duże, bo są bardziej. Albo Ibis (ma 2 giwazdki, ale jest ok.). Ten kto płaci – robi rezerwację. Pokój 2-osobowy. I ten kto płaci jest w pokoju najpierw. Taki jest układ. Z zostawaniem na noc jest różnie. Nigdy nie zostaliśmy we trójkę. Zazwyczja bull odchodzi po zrobieniu swojego (2-3h). Ale ze 2-3 razy odprawiłam męża. W każdym wypadku po odejściu jednego z panów, z drugim są poprawiny:-)

      Druga część pytania… Jak powiedziałam wybieramy duże hotele-molochy. Ja nie miałam ztym problemu. Wsumie nawet mi do głowy nie przyszło… Krzyczę na pewno i to głośno. Ale po prosu nie było tematu…

      > Jakie zagrożenia wziąć pod uwagę? Seks oczywiście w prezerwatywie, coś jeszcze?

      Cóż. Ja też się początkowo kochałam w prezerwatywie. Dopieo po ładnych dwóch latach spotkań z każdym zaczęłam stosować inną metodę antykoncepcji i pozwoliłam żeby jego (ich) sperma (w końcu!:-) się do mnie wlewała. Do ust brałam od początku.
      Inne zagrożenia? Jak napisałam – bałam się ( i słusznie), że przy pierwszym spotkaniu będę bardzo spięta. I bylam. Bull czekał namnie w pokoju, był miły, grzeczny, wy-ro-zu-mia-ły! Zresztą wcześniej mu powiedziałam, że boję się, że tak się będę czuła i był na to gotów. Powiedział, że jest nawet gotów na to, że za nasze pierwsze spotkanie w hotelu nie skończy się seksem! Poprzytulamy się, pocalujemy, albo i nie. Fajny gość, nie? Jestem na co dzień raczej apodyktyczną gorącą kobitką, ale tu… cóż, pierwszy raz. NApierw siedliśmy sobie w fotelikach. Zamienilismy parę słów. Szampanik z mini-baru. W końcu on podszedł, uklęknął, czał mnie gładzić po ramionach, szyi, twarzy, w końcu całować. Długo, namiętnie. Rozluźnił mnie. Potem zaskoczyło i było już noralnie.
      Potem było pierwsze spotkanie w obecności męża. Mąz był spięty, ale on był tytlko widzem. My z kochankiem od razu przystąpiliśmy do rzeczy.
      Oczywiście bałam się (oboje z mężem się baliśmy), jak ON to zniesie. Ale nie było najmniejszych problemów.
      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania – chętnie coś podpowiem. Całuski!
      • francuzica Re: Moja historia i parę pytań 15.01.13, 00:50
        A jak wyglądało pierwsze spotkanie na kawę? Jakoś się umówiliście, że będziesz np. w czerwonej sukience, czy bukietem żółtych kwiatów? :-))
        • pogromczyni.mezczyzn Re: Moja historia i parę pytań 15.01.13, 20:52
          Tak jak piszesz – w określonym stroju. Zastrzegłam sobie, że możemy się spóźnić – ale żeby on był punktualnie. Zgodził się, choć pewnie się domyślał, że to celem spojrzenia na niego z ukrycia. Bo tak było:-) Przyszedł, obejrzałam go z ukrycia, potem podeszliśmy. A dalej zwyczajnie – rozmowa o niczym. Trochę się już mailowo znaliśmy, więc i coś o zainteresowaniach było. O seksie na pierwszym spotkaniu zero. Na drugim już tak:-)
          • anna.barbara0 Re: Moja historia i parę pytań 16.01.13, 00:33
            bukietem żółtych kwiatów. Jak Małgorzata (ta od Mistrza:-)
            U mnie było tak, że na spotkania na kawę chodziłam sama (a mąż dyskretnie obesrował z boku)
            Faktycznie umówilismy się że będę w określonym stroju. Umówilismy się w knajpce w centrum miasta (było lato). Pół godziny przed godziną „X” poszdł tam mąż i siedział sobie. Gdy kochanek się zjawił (potencjalny kochanek wiedział jaki to układ, czyli że mąż wie. Ale pierwsze spotkanie było bez męża, mąż się z nim spotkał dopiero w hotelu) mąż go najpierw sobie potajemnie obejrzał, wysłał mi sms-a, że OK. i dopiero ja się ujawniłam. A mąż przez cały czas mojego z kochankiem spotkania siedział obok, nie ujawniał się i „czuwał”. Ale nie na tyle blisko by słyszeć rozmowę – tak sobie ustaliliśmy, żebym się swobodie czuła i była bardziej wyluzowana. Potem mu opowiedziałam:-)
    • alanisska Re: Moja historia i parę pytań 12.01.13, 17:16
      Ja też mam dwóch „byczków”. Jednego poznałam przez net, drugi był znajomym z byłej pracy. Wiele osób mówi, że nie należy w to wchodzić ze znajomymi i ja się z tym zgadzam, o ile to ma być klasyczny cuckold. U mnie jest tak: z bullem poznany przez Internet tworzymy klasyczny układ cuckold. Spotykam się z nim i mężem, czasem z nim samym, ale za wiedzą męża i wiedzą bulla, że mąż wie. Z drugim, tym znajomym, spotykam się za wiedza męża, ale kochanek nie wie, ze mąz wie. Sądzi, że po prostu zdradzam męża. Nie ma tu więc ryzyka, że ktoś się dowie o naszych nietypowych w społeczeństwie preferencjach.

      Jeśli chodzi o szukanie przez Internet to moja rada jest taka, że musicie się uzbroić w cierpliwość. Ja szukałam na forum na Interii i to była droga przez mękę. Faktycznie trzeba na jakimś profesjonalnym „branżowym”. Odpowiedzi dostałam setki, ich poziom jednak był żenująco niski. Wstępnie wyselekcjonowaliśmy z mężem niecałe 20 kandydatów i z nimi pisałam dlużej. Więszkość okazała się skrajną – nie zawaham się powiedzieć wprost – hołota. I to byli już ci jakoś wstępnie wyselekcjonowani. Większość z pozostałych jakoś się wykruszyła A to im coś nie odpowiadało, a to mieli wątpliwości. A to ciężko było zgrać termin spotkania na kawę itd. (zawsze gdy już doszło do rozmowy o spotkaniu najpierw była „kawa”) W sumie zostało trzech i z całą trójką zaczęłam się spotkać. Jeden odpadł po pierszym spotkaniu – nie podobał mi się zwyczajnie. Wcześniej opisywaliśmy sobie siebie, podawaliśmy wymiary, w końcu zdjęcia mi podesłali (oni mi swoje – ja nie!). Ale na zdjęciu można wyglądać inaczej i tu tak było.
      Z pozostałej dwójki spoytkałam się (najpierw sama) z oboma, ale tylko z jednym doszło do hotelu. Zdrugim się urwało…

      Weryfikacji danych niebyło, ale była weryfikacja wyglądu. Oboje opisywaliśmy wygląd, także szczegóły intymne (ja np. napisałam, że nie mam totalnie wygolonych miejsc intymnych – żeby było jasne od początku). On mi wielkość członka podał itd. Potem on mi przysłał zdjęcia – twarzy i całego (nagiego) ciała – ale osobno – nie było zdjęcia twarzy i ciała naraz – to dość logiczne. Ja od samego początku zastrzgłam, że żadnych zdjęć przez Internet.

      GDy doszło do umawiania spotkań – podawałam numer specjalnie do tego kupionej komórki na kartę. I do teraz tak jest – do komunikacjj z kochankiem używam wyłłącznie maila i telefonu przenaczonego wyłącznie dla niego.

      Na początku korespondencji podałam fikcyjne imię, ale zastrzegłam, że jest fikcyjne i że prawdziwe podam gdy się jakoś między nami rozwinie i tak się stało.

      Hotle – tak oczywiście, tylko hotel. I to nie w moim mieście. Zawsze spotykałam się w Warszawie (gdzie nie mieszkam), zawsze płacił i rezerwował bull. Podobnie jak we wpisie …. Były to duże (czytaj: anonimowe) dobre hotele. Dźwiękami się nie przejmuj. Każdy (KAŻDY!) dobry warszawski hotel ma mnóstwo takich klientów. „Takich” tzn. – spotykających się na seks. Nawet najbardziej luksusowe hotele wynajmują pokoje na godziny. Nie nazywają tak tego, jest jakiś eufemizm – na „pół doby” cyz jakoś tak. Ale przychodzi do nich para w dzień, w godiznach pracy i wycodzi przed 16.00 i płaci gotówką Nikt nikogo nie pyta, żadnych uśmieszków, pełen profesjonalizm. Ja się zawsze spotykałam na noc, więc tym bardziej nie było problemów.

      Jeśli masz inne pytania – śmiało!
    • can.non Re: Moja historia i parę pytań 13.01.13, 00:07
      Może jak „rogacz” się wypowiem. W zasadzie zgadzam się z pogromczynią i alanisską. Tak tylko przez Internet. Spotkania tylko w hotelu. Zabezpieczenie – Żona na spiralę, na początku była dodatkowo prezerwatywa, potem już nie – w końcu co to za seks, gdy sperma mężczyzny nie wypełnia Jej Pochwy. I dla niej to mniej ciekawe i dla mnie jako rogacza.
      U nas wystąpił problem z innej beczki, że tak powiem. Żona się mianowicie zakochała w kochanku. Na szczęście lekko. Nie powiedziała mi o tym wprost, ale widziałem że coś nie tak. Sama wiesz jak jest – to widać,nie wiadomo po czym. Częściej zaczęła się z nim spotykać, jakoś inaczej reagowała. Wcześniej prawie zawsze spotyakała się z nim bez mojej obecności (wystarczało mi opowiadanie i to co po nim zostało w Jej Muszelce), gdy zobaczyłem że coś nie tak – zaproponowałem spotkanie ze mną – wykręcała się jak mogła. Miedzy nami ostygło, w pewnym momencie seks zamarł prawie. W końcu powiedziała mi że jest jak jest. Powiedziała, że nie umie sobie z tym poradzić, że z jednej storny najchętniej by mi dała kopa i z nim poleciała, ale z drugiej jesteśmy ze sobą od lat, szanuje mnie i czułaby się podle, gdyby mnie zostawiła. Spytałem czy naprawdę chce ze mna zostać, poprosiłą o czas do namysłu i po jakimś tygodniu (męki dla mnie) powiedziała że tak. Że nie kocha mnie, ale zostaje. Oboje byliśmy na tyle dojrzali (Ona przede wszystkim – bo to o Jej uczucia w tym momenci chodziło), że czuliśmy, że to zapewne (100% pewności nigdy nie ma) tylko zakochanie, czy zadurzenie, a nie prawdziwa miłość. Opracowaliśmy „plan naprawczy” – kochankowi dziękuje i już więcej się z nim nie spotka. Pali wszystkie mosty, odcina się. On próbował Jej szukać – coś o niej wiedział – a u niego tez chyba kwitło jakieś uczucie – a był sporo młodszy, więc i mniej dojrzały. Ale Ona wytrzymała. Postanowliśmy, że wyjedzie na miesiąc i ochłonie. Po tym miesiącu wróciła i w zasadzie już było ok. Staraliśmy soę normalnie żyć, uczucie do mnie odżyło.
      Widzicie – do cuckold trzeba być naprawdę cholernie dobrym małżeństwem.
      Po kolejmym pół roku zaczęliśmy szukać dla Niej nowego bulla i znaleźliśmy. I Ona znów się spotyka, znów głównie sama i mi opowiada. Trochę się pilnuje, żeby się nie zaangażować uczuciowo, choć przeciez go lubi, nawet się jakoś przyjaźni.
      Co będzie jeśli się znów zakocha? Prawdopodobieństwo jest znikome, myślę że się nie zakocha. A jeśli tak? To fajną przygodę przżyje i tyle. Potem się znów otrząśnie. Mi będzie ciężko, ale to też potrzebne – żeby mąż wiedział, że nie jest jedyny w życiu swojej Pani i nie czuł się zbyt pewnie. Przyjemność z Jej sesku z innymi jest tak wielka dla nas obojga, a ryzyko ponownego zdarzenia tak małe, że warto!
      A to Jej zakochanie się, to też w sumie fajna przygoda...
      • martyna11978 Re: Moja historia i parę pytań 14.01.13, 22:39
        Od razu napiszę – nie jestem moralizatorką, z czystej ciekawości pytam: co Cię pociąga w tym, że Twoja Żona kocha siez innymi, że – to Ty sam napisałeś – Jej cipka napełnia się spermą innego mężczyzny? Jesteś BI?
        • can.non Re: Moja historia i parę pytań 14.01.13, 23:34
          Nie jestem biseksualistą. Faceci mnie kompletnie nie pociągają, nie mam najlżejszych fantazji o sobie i facecie. Jedyne co mnie pociąga w facetach to facet z moją Panią.
          Dlaczego? A bo ja wiem? A dlaczego jednego pociąga seks analny, a inny się tym brzydzi? Tu jest podobnie, tylko rozkład statystyczny jest inny. Pewnie 95% powie (a co myśli to inna sprawa), że to chore i zboczone, a 5% to podnieca. Gdyby nie wpływ kultury, nawyków, otocznia itd. proporcja byłaby inna, ale i tak bylibyśmy w mniejszości.
          Łatwiej chyba powiedzieć, co czuję wtedy, choć to splot skrajnie różnych odczuć.
          Z jedne strony skrajne podniecenie – widzę, słyszę (lub sobie wyobrażam po opowieściach Żony) jej zadowolenie, jej nagie ciało wijące się w rozkoszy, jej jęki i krzyki rozkoszy.
          Po drugie czuję zazdrość, że ktoś Ją dotyka, widzi w takich sytuacjach, bezcześci Jej święte miejsca.
          Po trzecie skrajne upokorzenie, że moja Żona rżenie się z innym i wije się z rozkoszy, ja muszę to akceptować, sam nie mam prawa do podobnych doznań z innymi kobietami – że nie ma między nami różności że Ona ma prawa wyższe niż ja.
          Po czwarte wściekłość, że Ona czuje to samo tylko na odwrót, że Ona wie, że ma te prawa, że może to odczuwać z kim Ona chce i że wie, że mnie tym poniża i wie że czuję zazdrość i upokorzenie i Jej poczucie władzy jeszcze bardziej Ją podnieca.
          To wszystko razem czuję i do granic wytrzymałości mnie to podnieca. Aż gęsiej skórki dostałem to pisząc. To tyle…
          • wikitrawel Re: Moja historia i parę pytań 16.01.13, 00:55
            To jeszcze trzeba dodać takich jak ja – mnie kompletnie nie pociąga oglądanie mojej żony w akcji z kim innym, robienie tego wspólnie z kim innym, słuchanie o tym itd. Natomiast nie mam nic przeciwko żeby żona uprawiala seks także z innymi mężczyznami. Skoro ma takie potrzeby – proszę bardzo! Bałem się tylko, by się nie zakochała, ale nie miało to miejsca, ona sama pilnuje się, by się tak nie stało.
            Dodam, że ja sam ani nie mam potrzeby spotykania się z nikim innym niż żona, ani żona by się nigdy na to nie zgodziła:-)
            • martyna11978 Re: Moja historia i parę pytań 19.01.13, 00:48
              No ja rozumiem że ktoś ma upodobania, nawet rozumiem takie związki cuckold - bo cały ich sens to to, ze mezczyzna czerpie SATYSFAKCJE z tego ze żona go zdradza, ale tak jak u was, to… Nie rozmiem! OK., rozumiem, że żona ma potrzeby, rozumiem, ze Ty to akceptujesz. Rozumiem że Ty nie masz takcih potrzeb iw efekcie ona się spotyka z kimś jeszcze, a Ty nie. Ale kompletie nie rozumiem, że ona MA takie prawo, a ty NIE MASZ takiego prawa. Pryznasz, że to nie jest związek partnerski?
              • wikitrawel Re: Moja historia i parę pytań 21.01.13, 00:38
                Przyznam:-) Ale moja rada: nie nazywaj! Nie przylepiaj etykietek i w ogóle nie ptrz na etykietki! Co za róznica jak się coś nazywa? Czy my urzędnicy, ze w odpowienim segregatorze musimy to zaszufladkować?
                Może i nie jest partnerski, ale działa! I jest nam dobrze. Może jest tu jakas dominacja żony, może jestem jej jakos poddany, ale coz z tego? Jestesmy szczesliwym malzenswem i to się liczy. A jeśli ktos chce mnie nazywac masochista, czy kims tam innym? Cóż, czniam na to:-) Urzednicy niech kataloguja, my żyjemy.
          • w-rogi Re: Moja historia i parę pytań 15.05.14, 01:16
            Witam.Bardzo dziękuje za wartościowy wpis.Interesuje mnie ten temat ,choć uczciwie przyznaje ze sam takim związku nie żyje . Chciałbym się dowiedzieć jak takie życie wygląda . Nie mam problemu ze zrozumieniem emocji i uczuć które Panem targają - nawet trochę tego dreszczyku podniecenia zazdroszczę! Może się mylę ale odnoszę wrażenie ze w Waszym związku Zona ma silnie dominującą pozycję i to Ona dyktuje warunki.Mam zatem kilka pytań.Czy to pan namówił Żonę na cuckold czy tez była to Jej inicjatywa - może nawet Jej decyzja?Czy uprawiacie seks bez ograniczeń czy też musi się pan dostosować do wymagań Żony ?Wiele pisze pan o upokorzeniu. Czy te skrajne emocje to zasługa pańskiej wyobraźni i wewnętrznego ( kontrolowanego) buntu czy tez Żona dodatkowo nakręca klimat serwując dodatkowe atrakcje.Gdzieś czytałem o małżeństwie w którym żona ustaliła takie zasady ze na kilka dni przed planowanym spotkaniem z kochankiem odmawiała rogaczowi seksu nakręcając siebie i jego.W dniu w którym wybierała się na spotkanie, erotyczne napięcie sięgało zenitu.Naprawdę podziwiam mężów, którzy otwierają swoim Żonom drzwi gdy te elegancko wystrojone wybierają się na spotkanie.Co wtedy dostrzega rogacz w oczach Żony gdy ich wzrok się na chwilę spotka ?Pogardę?( bo ty tak nie potrafisz) Podziw ?( że jesteś w stanie to znieść) Wdzięczność ?( bo dzięki tobie mam odlotowy seks) .A może tylko bijące z tych oczu ogromne pożądanie do innego mężczyzny ?I ostatnie me pytanie. Jak wiadomo nawet papier toaletowy musi się rozwijać by się na coś przydać.Jak jest w Waszym związku.Czy ustalone zasady obowiązują od początku i nie będą modyfikowane.Zapewne słyszał pan o parach które szukając nowych bodźców przekraczały kolejne granice...
            • w-rogi Re: Moja historia i parę pytań 15.05.14, 01:21
              Swój post kierowałem głównie do " can.non " a wkleiło w innym miejscu.
    • francuzica Re: Moja historia i parę pytań 21.01.13, 22:19
      Pytanie do założycielki wątku (ale do innych osob też). Napisałaś, że rok minął od czau gdy mąż zaproponował Ci związek cuckold. Długo o tym rozmawialiście. Jaką motywację podawał? Dlaczego tgo chciał? Czy podobnie mówił jak powyżej pisze can-non?
      Pytam zarówno z ciekawości, jak i dlatego, że jestem w podbnej sytuacji. Chyba. Partner nie zaproponował mi corpawda tego jescze, ale chyba go to kreci. Pare razy cos na ten temat zagadnął, pare razy pytal o moje odczucia z innymi (sprzed naszego zaiwazku), pare razy widziałam ze w Internecie czytal na ten temat (nie „nakryłam” go tylko jawnie to robił. Byliśmy od dawna kochajaca sie parą, wiec mnie to zaczęło dziwic. Ze jakto, ze facet się nie tylko nie martwi, ze kobieta mu rogi przyprawia, ale sam do tego naklania? Martwic to się nie martwilam, może nawet jakis dreszczyk czuje i jak sobie pomysle,ze ja mogłabym jawnie mieć innych (a on nie!:-) to calkiem mi się to podoba:-) Zaczelam o tym czytac i coraz bardziej mam ochote.
      Do innych pan (i panow pyanie) – czy u Was tez było tak, ze to mezczyzna wyszedl z inicjatywa?
      W sumie dziwne, prawda? Gdyby o kobieta to mezowi proponowala – mam wielkie potrzeby, ie zadowalasza mnie, potrzebuje innych. A tu nie – okazuje się, ze to raczej faceci tego sami chca.
      • tangerinne Re: Moja historia i parę pytań 23.01.13, 00:33
        U mnie tez to mąż mnie do tego zaczął nakłaniać. Najpierw byłam oczywiście nieufna, nawet przeszła mi przez głowę myśl, że on to specjalnie robi, bo chce odejść i chce żebym go zdradziła, żeby miał pretekst do rozwodu. Ale myśl od razu wyparowała – bo my naprawdę byliśmy (i jesteśmy!) cholernie dobrym małżeństwem! Więc było klasycznie – rozmowy dlaczego tego chcesz, czy naprawdę tego chcesz itd.
        Jego argumenty były mniej-wiecej takie jak opisał can.con – że chce widzieć moją przyjemność, że chce czuć się mi poddany, a jak można bardziej iż jeśli żona może „legalnie” zdradzać.
        Postanowiłam go wypróbować – nie wymyśliłam tego, tylko na forach wyczytałam. Powiedziałam że ok., skoro tego chce, to ja nawet mam kandydata, że jest ktoś komu się podobam od dawna, że ja nie reagowałam, bo chciałam być wierną żoną, ale w sumie to mi się podoba i że jeśli ON BARDZO TEGO CHCE to się z nim spotkam. On oczywiście chciał. Więc się niby umówiłam z tamtym, cały ceremoniał był, kąpiele, ładna bielizna, pończoszki (przebiegałam niby niechcący po domu). Mąż wariował z podniecenia. Poszłam. Noc spędziłam u koleżanki w innym (pobliskim) mieście. Na wszelki wypadek (pomysł z forum) nagrałam na telefon moje jęki „podczas orgazmu”. W drodze powrotnej do domu (to MÓJ pomysł!) włożyłam sobie do majtek prezerwartywę, żeby mi cipka pachniała lateksem. Wróciłam, ze szczegółami opisałam co „było”. Mąz był zdruzgotany, załamany, ale… szczęśliwy i podniecony. Ja też się podnieciłam. Zaczęliśmy się pieścić i kochać. Wyczuł na mojej cipce zapach kondoma (wcześniej go oczywiście usunęłam, sam zapach miał zostać), z resztą on od początku wierzył, że to się stało.
        Potem jeszcze kilka razy pytałam czy na pewno jest zdowolony że „to zrobiłam”. Tak, był.
        Na wszelki wypadek miałam zeznania koleżanki, ze byłam u niej, miałam też paragon ze stacji benzynowej z datą – że byłam tam o tej porze – to na wypadek, gdyby jednak nie był zadowolony i gydybm musiała mu się przyznawać do oszustwa.
        Ale on naprawdę tego chciał. I pooooszło! Od wtedy naprawdę zaczełam się spotykać z innymi. I tak jest do dziś. Mam dwóch stałych partnerów, obaj nie są z internetu, tylko to moi koledzy. Mężowi opowiadam ze szczegółami – i zawsze gdy wracam od kochanka, to mam w domu z mężem – jak ot ktoś wyżej ujął – poprawiny. I to takie, jakich nigdy wcześniej nie bywało!
        • sand-rina Re: Moja historia i parę pytań 23.01.13, 00:46
          Dzięki wszystkim za odpowiedzi, żywą dyskusję, rady i wsparcie. Francuzico: tak, mój mąż, gdy zaczął mnie wciągać w ten temat, właśnie taką motywację podawał. Że z jednej strony kocha mnie i ubóstwia i chce, żebym zaznała jak najwięcej rozkoszy, że on jeden to dla mnie za mało, z drugiej strony, że go podnieca, że to mogę robić z innymi i że go jednocześnie podnieca, że go to boli i że go to poniża. Tak, dla kogoś zupełnie niezaznajomionego z tematyką (jak to było ze mną na początku), to może wydawać się dziwne- taka mieszanka, taki koktajl uczuć – często przeciwstawnych. Ale tak wlaśnie jest. Panów podnieca ich poniżenie i widok ich pań - excuzes-moi - rżniętych przez innych, a panie podnieca to że się kochają z dorodnym samcem lub dwoma i ból (i jednocześnie rozkosz) zadawany kochanym mężom. To nie jest układ dla zwykłych ludzi:-)
        • jakdojade Re: Moja historia i parę pytań 24.01.13, 00:13
          Przyznaję, że nie do końca łapię o co codzi z tą prezerwatywą?
          • tangerinne Re: Moja historia i parę pytań 25.01.13, 01:01
            Oj, chodziło mi o to, że zakaładałam, że owszem, może być tak, że gdy wrócędo domu to będzie „włosy sobie z głowy rwał i płakał rzewnymi łzami” że doszło do tego do czego doszło. W takiej sytuacji przyznałabym się, że to nie prawda.
            Ale tak naprawdę zkałądałam opcję druga – że gdy wrócę do domu on będzie wypytywał jak było, będzie podniecony i że zapewne sami wylądujemy w łóżku. I chciałam by mąż zobaczył/poczuł na mojej piczce ślady po stosunku z innym. Jako że stosunku nie było, bo przecież nie byłam z nikim to skąd miałam sobie wytrzasnąć czyjąś spermę? Jedyne co mi przyszło do głowy, to fakt, że lateks, z którego zrobiona jest prezerwatywa intensywnie pachnie – i dlatego wsadziłam sobie tam prezerwatywę i faktycznie – gdy zdarł ze mnie majtki od razu poczuł, że pachnie gumą (która została stamtąd usunięta minutę wcześniej).
            • rogacz11110 Re: Moja historia i parę pytań 03.09.15, 01:16
              Witam wszystkich, razem ze swoją dziewczyną będziemy studiować w większym mieście a co za tym idzie zamieszkamy razem. Jesteśmy razem 3 lata. Zdradą kontrolowaną interesuję się od wielu miesięcy i bardzo mnie ona pociąga. Niestety boje się o takim czymś cokolwiek wspominać swojej kobiecie bo może uznać mnie za zboka, świra, że jej nie kocham że jestem szurnięty... Ona jest wspaniała, multum facetów się za nią ogląda, przyciąga ich jak magnes. Jednak jest bardzo wierna i nigdy z tego faktu nie korzystała. Przypuszczam że jest wielce przeciwna od tego typu praktyk ponieważ wierność jest dla niej najważniejsza. Jest jednak osobą dominującą, stanowczą, pewną siebie. Pomyślałem że studia to idealna okazja by mogła poznać jakiegoś chłopaka który przychodził by do naszego mieszkania i się z nią zabawiał Smile Bardzo odpowiadałby mi taki układ. Chciałbym żebym mojej ukochanej też zaczął, chcę dla niej wszystkiego co najlepsze i uważam że dobry kochanek w naszym domu mógłby jej przysporzyć wiele "radości" jeśli tylko by się na takie coś zgodziła... Nie chciałbym żeby ją po prostu rżnął czy dymał, chciałbym żeby się z nią czule kochał, żeby był "przyjacielem" domu i żeby w tym układzie nie było wstydliwości :) Marzy mi się perspektywa w której oni zajmują się sobą a ja np. gotuję nam obiad :) Jednak tak jak pisałem boje się jej reakcji znam ją przecież bardzo dobrze i wiem że jest ona ostro nastawiona do tego typu perwersji. Nie wiem co zrobić jak posunąć sprawę naprzód, ba jak w ogóle zacząć, czy może lepiej dać sobie spokój czy co... Nie wiem nic jak do tego podejść czy to możliwe, bardzo ją kocham i nie chciałbym jej stracić przez to że bym jej o tym powiedział a ona by tego nieakceptowała... Przepraszam że się tak bezczelnie trochę doklejam ale liczę że znajdę tu kogoś kto w takie tematy jest "ogarnięty" :) dziękuję za pomoc.
    • kra4818 Re: Moja historia i parę pytań 08.10.15, 17:21
      Perwersje i zboczenia ludzkie są przeogromne. Każdy ma jakieś fantazje, marzenia erotyczne. Nie odbiegam od tego od innych osób zapewne. Ale nie wyobrażam sobie by moją kobietę, żonę ruchał ktoś inny za moją wiedzą,zgodą i na moich oczach. Możecie pisać różne brednie ale to nie ma nic wspólnego z miłością.
    • xmarcin7 Re: Moja historia i parę pytań 23.12.16, 14:57
      Cześć wam,
      Powiem wam że u mnie zaczęło się niewinnie może podobnie jak u innych.
      Głównie chciałbym zainteresować wymienić się poglądami z kobietami.
      Dla mnie w cuckold nie chcodzi wcale o patrzenie bierne (*sorka za określenie "patrzeć jak ktoś rźnie kobietę)...
      Tu chodzi z jednej strony o mieszankę zdrowej zazdrości z podnieceniem wynikajacym z widoku Ciebie(*jej) spełnionej, podnieconej z innym. Z drugiej strony chodzi o zdrowe podejście do tematu (gdzie wyzwalamy się z barier narzuconych na naszą kulturę- ja też kiedyś dawno temu czy w oficjalnym gronie powiedział... to nie męskie oddać ja innemu i co być "ciotą")ale teraz rozumiem że nie o to tu chodzi... jak się z pozycji faceta nie ma kopleksów ufa się partnerce to wcale żadna ujma a może być swietna zabawa dla dwojga i nowe ciekawe doświadczenie - jeszcze nie pratykowałem bo moje partnerki stronią od tego ale wiem że część kobiet marzy o czymś takim... mam wiele myśli fantazji...

      Jako iż na codzień jestem normalnym męskim facetem lubię dominować bo wiem że kobiety lubią męskich facetów i dobrze się z tą rolą czuje.
      Ale chciałem czegoś innego, jakiegoś świeżego doznania ... oczywiście pojawił się czat, porno itd... Zaczęło się od rozmów jak to jest ulegać. Zgłębiając tematykę gdzie kobieta dominuje (ale nie jakieś BDSM czy straszne fetysze typu bicie poniżanie)... mam tu na myśli dominację gdzie kobieta się realizuje- otwarcie żąda tego czego pragnie. W tej dominacji kręciło mnie to najbardziej że kobieta na tyle się otwierała ze swoimi pragnieniami że potrafiła egzekwować to czego pragnie. Mnie też podniecało to w tym że spełniając jej zachcianki - widziałem jej podniecenie z tego co wykonuje (czy mi się to podoba czy nie ) ale przekraczamy granicę odkrywamy siebie. To jest tak jak kobieta ulega facetowi czuje się jego zabawką i to jest przyjemne ze sobą możemy kogoś zainspirować i tak samo ja odczułem jak to jest być zabawką i czerpać przyjemność z przyjemności partnerki- z widoku jej w pełni spełnionej i podnieconej na jej sposób z jej inicjatywy.
      Przechodząc dalej- (*jej niezwykłym plusem było jej zaangażowanie - to fajnie wiedzieć ze moje i jej zaangażowanie jest tak samo mocne - nie liczy tylko na mój ruch).... ale właśnie przechodząc do rzeczy... Po igraszkach pieszczotach kazała mi się rozebrać aby widzieć mojej podniecenie.... pieściliśmy sie i całowaliśmy jak szaleni. Hmmm ale powiedziała ze dziś nie mogę patrzeć jak ja jej będe sprawiał przyjemność więc zawiązała mi oczy. Ja całkiem nago Ona smyrała mnie stópkami... pozniej dłonią (*wiecie gdzie)... nagle słyszę dzwonek do drzwi ... ale bardzo cicho słyszę że ktoś wchodzi. W tym momencie opadł mi bo wiecie to stres. Ona podeszła do mnie szepta mi: "kochanie nie martw się będzie miło " po kilku sekundach ciszy dodała: :zawsze możesz użyć słowa stop"...czułem oddech (*ale nic nie mówił) słyszałem kogoś i poczułem dłoń na moim udzie a drugą na penisie (nie wiedząc czyja to a przecież ktoś jest) ... to rosnące napięcie emocje kto co jak... ale delikatnie ... krok po kroku.. usiadła mi na kolanach. Było tak cicho że słyszałem jak rozsuwa się rozporek (*nie mój) i słyszałem coś ... poczułem delikatny zapach męski (nie jakiś smród nie mytego ale wiecie)... a po chwili odsłoniła mi oczy. Powiedziała to jest Tomek.....Ja wtedy zobaczyłem ze masuje tuż przed swoimi oczami i jednocześnie moimi. Widziałem to ... ba ... prawie wszystkimi bodźcami mogłem to odczuć jak ona go pieści... ja całkiem nago oni ubrani bawią się. Ten "bull" nie jakiś cham normalny facet jak ja... później możecie dopisać sobie resztę. Ale najfajniejsze ze wszyscy bawili się dobrze
      To tak naprawdę moja fantazja - ale chętnie popiszę z kimś na gg czy na e-mail o takich wizjach cuckold... osoby z wyobraźnią fantazją zapraszam mam wiele wizji lubię sie nimi dzielić i lubię jak inne kobiety czy nawet faceci dziela się ze mną wizjami....
      Jestem normlanym meskim hetero ale mam szalone myśli .....
      Piszcie na gg 10200161 lub na email: xmarcin7@gmail.com
Pełna wersja