Wątek wsparcia kobiety upadłej

13.01.13, 13:18
Witam! Kto mnie wesprze i podtrzyma na duchu w procesie odkochiwania? Sprawa jet banalna i raczej nie stanowi podwalin pod dramat milosny godny piora Tolstoja, wiec nie ma co drzec szat, trzeba wziac sie w garsc. Ona - nie wadzaca nikomu i nie pchajaca sie przed szereg, on - moze troche rozgoryczony zyciem, a moze lubiacy sie zabawic - kwestia dotad nierozstrzygnieta. On poderwal ja, spotkania raz, dwa razy w tygodniu, po dwoch miesiacach ona jednak zaczyna zauwazac, ze to chyba nie idzie w strone zwiazku, wiec pyta wprost, otrzymuje potwierdzenie (jest dzika zadza i chemia niewiarygodna, milosci nie ma i nie bedzie) wiec nie bardzo jej sie chce tkwic w takim ukladzie. Dziekuje panu za uwage. Szkopul w tym, ze sie zakochala i pytanie, jakim cudem on smial nie zrobic tego samego spedza jej sen z powiek :-) Drugi szkopul, ze pan w ogole spedza jej sen z powiek i ciezko go wyprosic z mysli. W dodatku jest sasiadem, wiec jego codzienny widok nie ulatwia sprawy. Ale postanowienie jest powziete, a wprowadzenie go w zycie nieuniknione. Nie oczekujemy tu wyjasnien, ze widocznie nie jest sie ta jedyna, ze pan najwyrazniej szuka kogos innego, a to bylo jedynie stanowisko kryzysowej narzeczonej, bo to autorka niniejszego postu doskonale wie. Wie i nie chce tego drazyc, gdyz rani to jej dusze. Jedynie pokrzepienie potrzebne dla zlamanego i odrzuconego serca. A takze madre slowo, ktore pomoze wprowadzic decyzje w zycie i wytrwac, co wszak nielatwe, gdy obiekt tak zainfekowal umysl, a mowiac "czesc" chce sie na niego rzucic i zostac strawionym przez piekielny ogien pozadania. Cholera, pomozcie!
    • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:23
      a myślałam że to ja mam skomplikowane życie uczuciowe...
      jesli jestes masochistką to się nie przeprowadzaj a jak masz mozliwości to pozwól mu zniknac z oczu i sie wyprowadz. czego oczy nie widza itd...

      ciekawe ile wytrzymacie :D czasami chemia jest silniejsza od rozumu :P
    • six_a Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:24
      a gdzie ta upadłość?
      jestem rozczarowana.

      w każdym razie mogę zaproponować wymianę na mojego sąsiada, który kaszle tak, że już się zastanawiałam poważnie, czy mu nie postawić jakiegoś syropu na wycieraczce albo pouczającego materiału drukowanego o suchotach.
      • gr.eenka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 14:52
        masz coś puoczającego na katar ogromnaśny, drapanie w gardle i pustość w głowie ???
    • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:32
      Upadlosc nastapila kilkakrotnie zanim do postanowienia doszlo. Ale coz to za upadlosc byla, ach!!!! Nie jestem mlodka, ale smialo moge powiedziec, ze pan robi mi jak zaden inny w calym zyciu. Jak zadeklarowal, moja skromna osoba dziala na niego podobnie. Tylko jakos ja chce zasypiac z nim i budzic sie, a on juz nie bardzo.
      • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:35
        siostro...
        • gr.eenka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 14:56
          :)))
          nie to że z was, tak ogólnie :))))
          • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:21
            no to ulżyło mi od razu :P
            ponadto to wcale nie jest smieszne :D
    • zamysleniee Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:37
      Tego kwiatu pół światu więc chwilę pocierpisz i zapomnisz. Jak podstawą związku ma być pożądanie to daj sobie luz bo to podstawa z d. wzięta. Jak pożądanie i chemia minie to o czym będziecie rozmawiać? O pożądaniu które było i nie ma?
      • gr.eenka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 14:51
        no bez przesady, ile to można gadać ?
      • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 14:55
        To nie takie proste, bo chemia jest rowniez umyslowa. erekcja w mozgu. On mi sie idealnie wpasowal pod kazdym wzgledem, a zaczelo sie wlasnie od rozmow, nie od seksu.
        • gr.eenka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:17
          kurczę, ludzie to mają fajnych sąsiadów :0
        • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:22
          Jesuuu, powiedz ze nie jestes z Warszawy :D
          • gr.eenka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:24
            wielkafuria napisał(a):

            > Jesuuu, powiedz ze nie jestes z Warszawy :D
            oby to przynajniej nie był ten sam sąsiad :D
          • light_in_august Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:26
            Furia, myślisz, że Autorka dzieli się panem z Tobą? :)
            Ja mogę dorzucić, że też miałam takiego w Wawie - kto wie, może ten sam ;))
            • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:02
              ja tam nie wiem, ale swiat jest mały :D:D o czym sie niedawno przekonalam
              byłoby smiesznie jakby moj czasoumilacz umilał zycie komus z forum :P
          • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:39
            nie :-)
            • wielkafuria Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:04
              uff :) ulżyło mi :D:D
              chcoiaz w sumie to mogloby być naprawde ciekawe :P
    • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 13:59
      Kurczę, nie znam recepty na taką mega chemię, za to mega chemię znam. I mam dziwne wrażenie, że z tego się nie da wyleczyć. Tzn. można przestać robić sobie źle czyli wyjść z takiego niefajnego układu, wyjechać do Pakistanu albo zamieszkać w górach, w samotni ale pomimo to jak jest to chemia z TYCH CHEMII to mnie się wydaje, że to nigdy nie znika.
      No chyba, że tu nie o chemię chodzi tylko o jakieś psychiczne uzależnienia i iluzje, to wtedy polecam psychoterapię.
      Co do sąsiadów to wprowadził się do mojego bloku bardzo interesujący pan i nie wiem czemu wpadam na niego zawsze wtedy jak nie wyglądam przesadnie ładnie. A wiadomo przecież, że liczy się pierwszy wrażenie. A jakie mogło być jego pierwsze wrażenie jak zobaczył mnie po dwóch godzinach snu w piżamie, kurtce i butach na śnieg?
      • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:04
        Tu o iluzjach nie ma mowy. Nie oklamuje sie. Uslyszalam, ze ze zwiazku i love love nici, wiec nie mamie sie nadzieja i zludzeniami. Postanowilam, ze koniec kontaktu. Tylko czy dam rade powiedziec "nie"?
        • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:29
          jungle-julia napisał(a):

          > Tu o iluzjach nie ma mowy. Nie oklamuje sie. Uslyszalam, ze ze zwiazku i love l
          > ove nici, wiec nie mamie sie nadzieja i zludzeniami. Postanowilam, ze koniec ko
          > ntaktu. Tylko czy dam rade powiedziec "nie"?

          Mnie chodziło o iluzję dotyczącą samego zakochania. W sensie projektowanie swoich własnych pragnień i wyobrażeń na mniej lub bardziej przypadkową osobę;) Czyli jesteś tak spragniona miłości, że przypisujesz temu facetowi cechy, których tak naprawdę nie ma i/lub jesteś zakochana ale wcale nie w nim(albo nie aż tak jak Ci się wydaje) ale w sobie, w tym jaka jesteś w tej relacji albo w odczuciach i doznaniach jakie daje Ci ta relacja.
          • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:38
            Hm... nie wiem czy to przypadkowa osoba. Na pewno jestem spragniona milosci, ale jego miloci, bo jestem dosyc wybredna i nie zakochuje sie ot tak, w pierwszym lepszym... ciezko powiedziec, mozesz rozwinac ten temat?
            • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:22
              No tutaj nie chodzi o kogoś przypadkowego w sensie 'pierwszy lepszy'. Raczej spotykasz kogoś, kto okazuje Ci zainteresowanie, którego dawno nie miałaś, sprawia, że czujesz się zaopiekowana, pożądana czy co tam jeszcze i są to na tyle cudownie doznania, że się dość mocno zakochujesz. Pytanie-w kim lub w czym bardziej jesteś zakochana? Naprawdę w tym facecie czy może w całej reszcie, która sprawia, że masz ten haj?
              Inna sprawa, że na takie stany jakie opisujesz może się składać wiele rzeczy i pewnie trudno jakoś tak to logicznie zdefiniować.
              Skoro jest chemia to znaczy, że reagujecie oboje na swój zapach. Po drugie po tych wszystkich cudownych upadłościach pewnie jesteś zalana oksytocyną, która sprawia, że jeszcze bardziej jesteś zakochana. No i jak w takiej sytuacji się odciąć?;)
              Mój wrodzony romantyzm kazałby mi w takiej sytuacji trochę powalczyć;) Może jednak facet się zakocha i będzie happy end?
              • kitek_maly Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 19:52

                > Mój wrodzony romantyzm kazałby mi w takiej sytuacji trochę powalczyć;) Może jed
                > nak facet się zakocha i będzie happy end?

                Oj chyba romantyzmu to tu nie należy włączać do akcji. Raczej rozum.
                :)
      • hermina5 Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:27
        w samotni ale pomimo to jak jest to chemia z TYCH CHEMII to mnie si
        > ę wydaje, że to nigdy nie znika.

        Ależ oczywiście, że znika i to po około 18 miesiącach w najlepszym wypadku, co zostalo zbadane przez neurofizjologów. To naturalna, chemiczna reakcja mózgu, nic więcej i wystarczy PRZYZWYCZAJENIA I STAŁA OBECNOSC TAKIEGO OBIEKTU CHEMII, żeby mózg zaczal się przyzwyczajac i nudzić. Kweatia czasu. Niby to dlaczego wszystkie wielkie miłosci opiewane w ksiazkach i romansach sa NIESPEŁNIONE? Bo to jedyny wariant, w którym taki stan nie osiąga etapu znudzenai i przyzwyczajenia.

        Słowem, pomieszkaj z facetem 1,5 roku i chemia ci całkowicie minie, zaczniesz zauwazać smierdzące skarpetki itp rzeczy.
        • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:39
          hermina5 napisała:

          > w samotni ale pomimo to jak jest to chemia z TYCH CHEMII to mnie si
          > > ę wydaje, że to nigdy nie znika.
          >
          > Ależ oczywiście, że znika i to po około 18 miesiącach w najlepszym wypadku, co
          > zostalo zbadane przez neurofizjologów. To naturalna, chemiczna reakcja mózgu, n
          > ic więcej i wystarczy PRZYZWYCZAJENIA I STAŁA OBECNOSC TAKIEGO OBIEKTU CHEMII,
          > żeby mózg zaczal się przyzwyczajac i nudzić. Kweatia czasu. Niby to dlaczego w
          > szystkie wielkie miłosci opiewane w ksiazkach i romansach sa NIESPEŁNIONE? Bo
          > to jedyny wariant, w którym taki stan nie osiąga etapu znudzenai i przyzwyczaj
          > enia.
          >
          > Słowem, pomieszkaj z facetem 1,5 roku i chemia ci całkowicie minie, zaczniesz z
          > auwazać smierdzące skarpetki itp rzeczy.


          No tutaj właśnie jest mowa o miłości niespełnionej i do tego się odniosłam. Można wyjść z układu/związku, który Cię krzywdzi ale zostaje się z tą chemią i ona nie znika. Tak jak piszesz jest jeszcze podkręcana przez fakt, że owy ktoś jest poza Twoim zasięgiem.
          Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, że chemia znika z racji zamieszkania razem i dostępności 'obiektu';) Jak zamieszkasz z kimś od takiej 'mega chemii' to oczywiście zaczniesz widzieć też te inne rzeczy ale ta chemia trwa. Może nie jest tak intensywna po 15 latach ale 1,5 roku dla 'mega chemii' to jest nic.
          • hermina5 Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:15
            Może nie je
            > st tak intensywna po 15 latach ale 1,5 roku dla 'mega chemii' to jest nic.

            To jest dokładnie tyle, ze przestają działać hormony i mija czas zakochania. To jest własnie tyle, ile potrzeba do zobaczenia swojego partnera/ partnerki na trzeżwo. Jesli kogoś łączył dobry seks i inne chemie, to jest własnie koniec związku. Nie mylmy pewnych rzeczy.
            • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 20:46
              hermina5 napisała:

              > Może nie je
              > > st tak intensywna po 15 latach ale 1,5 roku dla 'mega chemii' to jest nic
              > .
              >
              > To jest dokładnie tyle, ze przestają działać hormony i mija czas zakochania. To
              > jest własnie tyle, ile potrzeba do zobaczenia swojego partnera/ partnerki na t
              > rzeżwo. Jesli kogoś łączył dobry seks i inne chemie, to jest własnie koniec zw
              > iązku. Nie mylmy pewnych rzeczy.

              No to chyba się nie zrozumiałyśmy. Ja pisałam o chemii ale z założeniem, że związek nie opiera się na samym seksie i na samej chemii. I taka chemia trwa znacznie dłużej. Poza tym to co piszesz o zakochaniu i jego trwaniu to też chyba nie do końca tak. Mówi się, że te hormony od zakochania trwają około 2-3 lat. A prawda jest taka, że to kiedy mija stan zakochania zależy od wielu czynników i nie jest to takie proste jak opisują to naukowcy.
    • mila2712 Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 14:04
      Miłość jest piękna ale nie zawsze spełniona...
      jedyna rada przeczekaj, czas leczy rany - sprawdzone
    • tully.makker Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:15
      Przeczytaj to:

      www.amazon.com/Not-Your-Mothers-Rules-Secrets/dp/1455512583
      Next!
    • light_in_august Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:29
      Albo trzymaj się tego mówienia "nie" - co będzie trudne, bo jak ciągnie człeka do kogoś mocno, to trudno to powiedzieć, nawet jeśli się postanowiło, że już nigdy, przenigdy...
      Albo zmień swoje nastawienie. Nie licz na nic, wbijaj sobie do głowy, że ze związku nici, a tylko korzystaj z układu, jaki on Ci proponuje.
    • khadroma Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:37
      A nie mogłabyś się z nim jeszcze troche poprzytulać, tak bez związku?
      Po co od razu układanie sobie życia i obietnice na przyszłość?
      Można przecież podejść do życia przyjemnościowo i bez wielkich słów. :)
      • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:43
        Nie, to wlasnie problem, ze nie moge. Po mega cudownym i kosmicznym seksie (i wiem, ze to odczucie z obu stron), pan sie ulatnia i nie odzywa przez kilka - kilkanascie dni, co jest dla mnie absolutnie nie do zniesienia, wole wiec, calkowcie to wyciszyc, niz tkwic w takim zawieszeniu. Dodam, ze to jest zawieszeniem tylko dla mnie, bo to ja jestem in love. Dla niego to pewnie mile urozmaicenie zycie raz na jakis czas. Jak jet okazji - to git, jak nie ma - trudno.
        • khadroma Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:46
          Ale chodzi o to, że się nie odzywa czy o to, że ten seks jest raz na kilkanaście dni, a Ty chciałabyś częściej?
          Bo przecież wspaniały seks bez zobowiązań, to marzenie wielu ludzi.
          • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:55
            Ja chce zwiazku, on chce tylko seksu.
          • light_in_august Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:56
            Nie każdy chce/potrafi bez tzw. zobowiązań, bez uczuć. Tutaj dziewczyna się zakochała i chce odwzajemnienia, którego nie dostaje i trudno w takim wypadku emocje odłożyć na bok, a zostawić samą fizyczną przyjemność...
            • khadroma Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:05
              Jest to dosyć czytelne, ale przecież nie ma zbyt dużego wyboru.
              Rozstanie się oznacza rezygnację ze spotkań z obiektem swoich gorących uczuć. Natomiast zgoda na spotykanie sie na dotychczasowych zasadach daje możliwość widywania ukochanego i czerpania z tych spotkań rozkoszy zmysłowych.
              Wiecej korzyści i przyjemności, moim skromnym zdaniem, wyniknie z tej drugiej opcji. :)
              • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:25
                Niestety nie dla mnie :-/ Probowalam tak do tego podejsc, ale tylko sie oszukuje. Nie umiem, nie ma co sie oklamywac, ze sie ciesze, jak on sie przez tydzien nie odzywa i nie proponuje spotkania.
                • blond_suflerka Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:28
                  jungle-julia napisał(a):

                  > Niestety nie dla mnie :-/ Probowalam tak do tego podejsc, ale tylko sie oszukuj
                  > e. Nie umiem, nie ma co sie oklamywac, ze sie ciesze, jak on sie przez tydzien
                  > nie odzywa i nie proponuje spotkania.

                  A o co chodzi z tym milczeniem? Co on wtedy robi? Ma żonę i dzieci czy parę innych koleżanek? Czy to po prostu samotnik? A może chwilowo niepozbierany po jakichś tam przejściach? Wersja optymistyczna-'on też jest zakochany i broni się przed tym uczuciem'-wchodzi w grę?
                  • aka666 Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:32
                    blond_suflerka napisała:

                    > jungle-julia napisał(a):
                    >
                    > > Niestety nie dla mnie :-/ Probowalam tak do tego podejsc, ale tylko sie o
                    > szukuj
                    > > e. Nie umiem, nie ma co sie oklamywac, ze sie ciesze, jak on sie przez ty
                    > dzien
                    > > nie odzywa i nie proponuje spotkania.
                    >
                    > A o co chodzi z tym milczeniem? Co on wtedy robi? Ma żonę i dzieci czy parę inn
                    > ych koleżanek? Czy to po prostu samotnik? A może chwilowo niepozbierany po jaki
                    > chś tam przejściach? Wersja optymistyczna-'on też jest zakochany i broni się pr
                    > zed tym uczuciem'-wchodzi w grę?

                    nie idźcie tą drogą. brak zainteresowania zawsze oznacza brak zainteresowania. nie ma co jej wkręcać że jest inaczej (on by chciał ALE...), bo dziewczyna się nigdy nie wykaraska.

                    w ogóle na związki warto patrzeć faktograficznie a nie życzeniowo. a fakty są takie, że facet nie chce love love..
                    • light_in_august Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:49
                      > nie idźcie tą drogą. brak zainteresowania zawsze oznacza brak zainteresowania.
                      > nie ma co jej wkręcać że jest inaczej (on by chciał ALE...), bo dziewczyna się
                      > nigdy nie wykaraska.

                      100% racji. Jeśli powiedział, że nie ma szans na związek, to po prostu nie ma. Dla niego to jest seks, zabawa, rozrywka, miłe spędzenie czasu.
                      Ja przez chyba 10 lat się łudziłam (z przerwami oczywiście), że facet, do którego czułam wielką chemię (a on do mnie), z którym w łóżku było fantastycznie, wreszcie coś do mnie poczuje, no bo skoro ciągle wraca po jeszcze, tzn. że COŚ w tym być musi. A nie było nic poza pożądaniem i względną sympatią. I żałuję, że zrozumiałam to tak późno i tyle bólu mnie to kosztowało. Dlatego jeśli kobieta wie, że nie umie podejść do tego lekko, to lepiej żeby odpuściła od razu niż pozwalała samej sobie żyć złudzeniami.
                  • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:21
                    Nie wiem, co on robi, nie sledze go, a raczej staram sie unikac od czasu, gdy okazalo sie, ze zwiazku niet. Jak mi facet mowi, ze chce seksu bez zobowiazan to jest jasne, ze wiecej nie chce. Rzeczywiscie raz mu sie wymsknelo, ze jest zauroczony, no ale fakty mowia same za siebie - on nie dazy do zaciesnienia tej relacji.
                • khadroma Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:49
                  > e. Nie umiem, nie ma co sie oklamywac, ze sie ciesze, jak on sie przez tydzien
                  > nie odzywa i nie proponuje spotkania.

                  To tak wygląda, że siedzisz w domu i czekasz aż jaśnie pan zaproponuje spotkanie?
                  A nie możesz sama zainicjować? Nie dzwonisz do niego w ogóle?
                  Przecież mamy równouprawnienie. Poza tym może on nawet nie wie jakie Ty masz potrzeby.
                  • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:17
                    Proponowalam, ale kilka razy odmowil bez kontrpropozycji wiec przestalam proponowac. Potem sie objawil po moim dluzszym milczeniu, ale jak mowie, nie bardzo mnie to bawi.
    • kombinerki.pinocheta Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:45
      Kolejny przyklad tego co dobry seks robi z babami.

      Najgorsze jest to, ze sprawdza sie scenariusz gosci, ktorzy ukladaja podreczniki dla podrywaczy. Tak wysmiewane przez forumowe gwiazdy teorie o tym, ze dobre bzykanie to klucz do uzaleznienia kobiety od mezczyzny maja swoje potwierdzenie w rzeczywistosci.

      A kolega dobrze radzil "odstaw gitare i cwicz sztuke ars amandi, bo seks to klucz do sukcesu, a nie spiewanie/granie przy ognisku".
      • kombinerki.pinocheta Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:47
        *cwicz ars amandi
      • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:49
        Uczucia z mojej strony pojawily sie, zanim doszlo do seksu. I tak, chcialabym czesciej, i chcialabym wiecej. Poza tym, on nie jest jakims lozkowym wymiataczem - po prostu jest chemia i tyle.
        • kombinerki.pinocheta Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:07
          >I tak, chcialabym c
          > zesciej, i chcialabym wiecej

          Jezeli on mowi, ze nic z tego nie bedzie to tutaj strzelasz sobie samoboja, ale to twoj wybor. Brniesz dalej w te relacje, inwestujesz emocje i sie uzalezniasz coraz mocniej. Nalezaloby sie odciac albo zacisnac poslady i bzykac sie bez zbednego idealizowania.

          >Poza tym, on nie jest jakims lozkowym wymiataczem

          Co charakteryzuje wymiatacza lozkowego?
          • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:23
            Ale gdzie brne? Przeciez podjeclam decyzje, ze ucinam. To ze chcialabym jeszcze i wiecej jest od tego niezalezne i przeciez nie wylacze tych uczuc. Moge jedynie sie z nim nie spotykac, aby je jakos stlumic. Co tez niniejszym czynie. Chce to nie znaczy, ze cos robie.

            Wymiatacza lozkowego w mojej opinii charakteryzuje pasja do seksu, umiejetnosci techniczne, pewnosc siebie i wyobraznia. Wiec biorac pod uwage te definicje i moje zyciowe doswiadczenia, ten pan nie jest najlepszym kochankiem z jakim bylam, mimo to chemia jest taka, ze miekne na sam jego widok/dzwiek glosu/zapach/musniecie dlonia.
            • triismegistos Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 27.01.13, 20:57
              Nie dyskutuj z tym. W ogóle nie czyta tego, na co odpowiada tylko dyskutuje sam ze sobą.
    • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 15:47
      Acha, i dodam, ze to na poczatku zapowiadalo sie na normalnie rozwijajacy sie zwiazek. Byly czeste spotkania, smsy, i cale to ogolne zainteresowanie z jego strony. Raz czy dwa zaniepokoilo mnie jakies zachowanie z jego strony, wiec zapytalam wprost, czy on jest zainteresowany normalna relacja, czy mam sobie nie zawracac glowy. Wiec mam sobie jej nie zawracac i dokladnie od tego momentu zainteresowanie oklaplo z jego strony, tzn. objawia sie raz na kilkanascie dni, jakos z tym walcze, jak wspomnialam pare razy nie zwlaczylam ;-) no ale teraz postanowienie jest ostateczne, bo ja sie zwyczajnie mecze.
    • blondynka.online Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:12
      Siadaj i pisz powieść, masz talent!
    • aka666 Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 16:34
      wygadać się, choćby i tutaj.
      chowając to w środku ryzykujesz że się do niego odezwiesz żeby dać upust emocjom.

      poza tym czas.. zobaczysz że przyjdzie taki moment że będziesz się zastanawiała co w nim widziałaś
      • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 13.01.13, 17:23
        Taka mam nadzieje :-) Oby tak bylo... ech, faktycznie lepiej mi po wygadaniu sie, bede relacjonowac postepy w leczeniu :-)
    • maly.jasio ne gryzc sie, nie bic sie z myslami :) 14.01.13, 18:52
      tylko dalej mietosic sie, piescic i calowac.

      z czasem idealizacja przeminie, luski z oczu opadna, rzadze uleca w niebyt.

      a czego sie w miedzyczasie nachapiesz - to Twoje i bedzie co wspominac na stare lata :)
    • jungle-julia Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 26.01.13, 16:21
      Taki updejt: wczoraj odmowilam spotkania z rzeczonym panem :-( Pewnosc, ze postapilam slusznie: 100 procent. Samopoczucie: totalna beznadzieja. Odmawiajac musialam sobie przypomniec wszystkie beznadziejne zachowania z jego stony, swiadczace o tym, jak ma na mnie wywalone i tylko dzieki temu przez to przebrnelam. No nic, moze teraz pojdzie juz lepiej.
      • sjanna Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 27.01.13, 14:36
        Brawo, wiem jak to boli! Kochana, trzymaj się, jak już powzięłaś decyzję, to teraz będzie tylko łatwiej. Też jestem w tym miejscu, z takim panem.
        Pozdrawiam, S.
        • nelamela Re: Wątek wsparcia kobiety upadłej 28.01.13, 17:50
          Kobiety nie dajcie się...Wiem że to boli,wiem jak serce rwie do takiej osoby a rozum mówi dokładnie co innego...Przeczekajcie...Bo nie warto się oszukiwać.Ja tkwiłam w czymś takim prawie półtora roku...Dopiero kiedy zrozumiałam że ja sama ranię siebie,że to ode mnie tak naprawdę zależą te kontakty-niekontakty z tym dziwnie zachowującym się facetem...Uciełam wszystko,zakończyłam znajomość...Bolało jeszcze długo...ale dziś wiem żę było warto...I chociaż mój partner?nadal dzwoni ja nie odbieram i wiem że wygrałam...Powodzenia...i trzymajcie się :).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja