Tokofobia a bycie razem

21.01.13, 23:24
Dziewczyny,

Piszę na forum, bo od dawna zmagam się z pewnym problemem, który w coraz większym stopniu mi doskwiera, a niestety stało się tak, że jestem z tym wszystkim sama.

Od dwóch lat jestem z chłopakiem, którego bardzo pokochałam. Jest absolutnie cudownym człowiekiem, bardzo dobrze mnie traktuje i czuję, że chciałabym spędzić resztę życia. Jesteśmy całkiem młodzi (tuż po studiach) i mieszkamy od jakiegoś czasu razem.

Niestety, pojawił się problem, mianowicie chłopak zmaga się z nieracjonalnym i chorobliwym lękiem przed ciążą. Uważa posiadanie dziecka za bardzo poważną sprawę (z czym się oczywiście zgadzam) i boi się, że nie podoła w tym momencie temu wyzwaniu (pod każdym względem: finansowym, mentalnym, wychowawczym etc.).

Przez jego obawy dochodziło do bardzo przykrych sytuacji między nami. Zaczęło się od kontroli, kiedy pojawia się okres, robienia paru testów ciążowych dziennie, wyrzucania blistrów z tabletkami z uwagi na możliwość uszkodzenia (np. wskutek ogrzewania w samochodzie, czy rzucenia torbą na ziemię, w której były), błagania o wzięcia Escapelle (podejrzenie, że tabletki mogły się zniszczyć przez temperaturę podczas wakacji), pytania farmaceutów o ewentualne uszkodzenia etc. Rok temu poprosił mnie o przerwie w seksie... Od tamtej pory kochaliśmy się średnio raz na mc. A w weekend wyprowadził się na kanapę, żeby totalnie wyeliminować ryzyko ciąży....

Dodam, że nawet, jak udało się pójść do łóżka, to zabezpieczaliśmy się wszechstronnie - tabletki, prezerwatywy, globulki. W zasadzie przestało to już być jakkolwiek przyjemne, tylko wiązało się ze stresem - nastawienie stopera, dokładne umycie się, chore procedury przy zakładaniu prezerwatywy.

Co więcej, nasza sytuacja życiowa jest naprawdę dobra. Oboje pracujemy w dobrych firmach, mamy umowy o pracę, naprawdę nieźle zarabiamy, a i tak rodzice pomagają urządzić duże mieszkanie. Mówiliśmy o ślubie za jakiś czas. Chłopak mówi, że chce mieć dziecko, ale za jakiś czas.

Po roku ostrych schiz na tym punkcie wyegzekwowałam pójście do psychologa. Psycholog powiedziała mu, że po prostu musi pogodzić się z ryzykiem, na co on powiedział, że nie czuje się gotowy, żeby ponieść nawet minimalne, teoretyczne ryzyko. Przy okazji postawiła diagnozę: zaburzenia kompulsywno-obsesyjne (to trochę jak kompulsywne mycie rąk w obawie przed zarazkami, które mogą zabić - totalnie nieracjonalne). Nie chce już dalej chodzić. Jeszcze wczoraj był temat zmiany terapeuty, a dziś zmienił stanowisko na następujące: dam ci wszystko, czego potrzebujesz, chcę cię rozpieszczać i robić na co, masz ochotę, ale daj mi czas dojrzeć do tego. I faktycznie traktuje mnie jak księżniczkę. Tylko ja już nie mogę spokojnie patrzeć, jak idzie spać do innego pokoju, a rano mnie nie budzi tak, jak kiedyś. :( Ostatni dni to płacz i histeria (jego i moja). Od dawna jestem rozkojarzona, ale teraz naprawdę odechciewa mi się żyć, a zdrowie znalazło się w totalnej rozsypce. Nie lepiej jest z nim zresztą.

Wiem, jakie pojawią się komentarze. Nie zgrywam żadnej męczennicy, wiem, że w paru momentach powinnam być nieustępliwa, ale nie jest to łatwe, widząc, co się dzieje z najbliższą osobą.

Nie chcę od niego odchodzić, bo bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie chcę go też zostawiać z problemem. Boję się przyszłości, nie wiem, czy wytrzymam w takim życiu. Nie mogę się przytulić do ukochanej osoby, nie widzę pożądania w oczach, całuje mnie głównie w policzek, czasem daje buziaka w usta.

Chcę porady, a nawet otuchy, bo jestem z tym wszystkim naprawdę sama (nikomu się nie zwierzałam, rzecz jasna) i nie wiem, co mam zrobić.

Błagam o pomoc.
    • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:32
      Niech się wysterylizuje, będzie miał 100% pewności, że może do woli, do syta i bez ponoszenia odpowiedzialności.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:42
        O, faktycznie.
        Proste i absolutnie skuteczne rozwiązanie.
        Tyle że racjonalne.
        A to jest obsesja. On nie chce podejścia racjonalnego. On chce poczucia kontroli (tak zakładam).
        Realne szanse i procenty nie mają znaczenia.
        Wystarczy że przeczyta że jeden na 100 milionów plemników przejdzie przez podwiązane/podcięte nasieniowody. I będzie miał powód aby reagować jak wcześniej.
        Tutaj pomoże tylko zawodowiec.
        • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:50
          Przy prawidłowo wykonanym zabiegu, nawet niepełnosprawny plemnik się nie prześlizgnie. Wycinają spory kawałek nasieniowodu, plemnik skakać by się musiał nauczyć i to jeszcze ostro w dal, żeby się przedostać. Obsesje mu od tego nie przejdą, ale z takimi odpałami to faktycznie lepiej, żeby się nie rozmnażał. Co to za dzieci z tego by były.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:02
            > Co to za dzieci z tego by były.

            Strach pomyśleć, ale w dżungli rady by sobie nie dały na pewno, co tego nie ma dwóch zdań.
            • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:04
              Co do dżungli, to obawiam się, że mało kto dałby sobie radę. Nie jest łatwo znaleźć spermodawcę.
              • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:07
                > Co do dżungli, to obawiam się, że mało kto dałby sobie radę.
                > Nie jest łatwo znaleźć spermodawcę.

                To znaczy takiego spermodawcę, żeby z jego nasienia mógł powstać zdatny do czegokolwiek obywatel dżungli? To chyba tylko piłkarze dysponują takim materiałem, ewentualnie też prawnicy.
                • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:10
                  dlaczego akurat piłkarze i prawnicy ?
                  • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:17
                    > dlaczego akurat piłkarze i prawnicy ?

                    Ponieważ mają oni wyjątkowe powodzenie u płci przeciwnej, ta z kolei ocenia kandydatów pod kątem prawdopodobieństwa przeżycia w dżungli.

                    Berta na przykład, szukając partnera, zwraca uwagę na muskulaturę, słuszny wzrost, inteligentny wyraz twarzy oraz zdolności artystyczne – bo te właśnie cechy gwarantują sukces w dżungli.
                    • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:21
                      > Berta na przykład, szukając partnera, zwraca uwagę na muskulaturę, słuszny wzro
                      > st, inteligentny wyraz twarzy oraz zdolności artystyczne – bo te właśnie
                      > cechy gwarantują sukces w dżungli.

                      I kasę, tylko zapomniałam dopisać w tamtym wątku. W końcu musi być jakieś namacalne potwierdzenie tego, że kandydat ma zdolności wykorzystania swojego potencjału w praktyce.
                      • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:23
                        > I kasę, tylko zapomniałam dopisać w tamtym wątku.

                        Słusznie! W dżungli za kasę kupisz rzecz. :)
                        • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:26
                          opłaci przewodnika, który ją przez dżunglę bezpiecznie przeprowadzi :)
                        • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:33
                          Odkąd mamuty wyzdychały, to zostały zastąpione kasą. Poza tym nawet jak piękne ciało nie gwarantuje przetrwania w betonowej dżungli, to z całą pewnością ułatwia osiągnięcie orgazmu. Mam na myśli własny orgazm, nie orgazm ładnego pana. Ten ma dla mnie marginalne znaczenie.
                          • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:39
                            > Poza tym nawet jak piękne ciało nie gwarantuje przetrwania w betonowej dżungli, to z całą
                            > pewnością ułatwia osiągnięcie orgazmu. Mam na myśli własny orgazm, nie orgazm ładnego
                            > pana. Ten ma dla mnie marginalne znaczenie.

                            To dość egoistyczne podejście, nie sądzisz?
                          • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:39
                            Nie bądź egoistką - przyjemność ma być dla każdej ze stron :)
                    • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:23
                      Piłkarze mają powodzenie u kobiet - żartujesz ?
                      no chyba że mówimy o 15 latkach
                      • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:28
                        > Piłkarze mają powodzenie u kobiet - żartujesz ?

                        Jeszcze mi się nie zdarzyło na tym forum. Otóż mają. Po pierwsze, uchylają rąbka tajemnicy pokazując opalone, muskularne łydki; po drugie – rywalizują, biegną za celem itd., a to działa na kobiety bardzo pociągająco.

                        Na przykład celebrytka Kazimiera Szczuka zwierzyła się kiedyś publiczności, że jej ideał mężczyzny to muzułmanin i ekspiłkarz Zinedinde Zindnane (chyba tak się to pisze).
                        • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:32
                          zgoda rywalizacja wśród mężczyzn działa w pewien sposób na kobiety
                          ale nóżki odziane w długaśne skarpety - proszę Cię :)
                          Ja się z Kazią nie zgadzam
                          • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:37
                            > Ja się z Kazią nie zgadzam

                            Ja też nie. Moim ideałem mężczyzny jest Kevin Costner. :) Wygląda ten Kevin Costner tak oto:

                            https://i.imgur.com/0PygJMA.jpg

                            Nad wyraz przystojny mężczyzna!
                            • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:42
                              Kobietę ideał zaprezentuj
                              a pan Kevin jak dla mnie to niezbyt urodziwy ...
                              • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:46
                                > Kobietę ideał zaprezentuj

                                Nie mam zdjęcia, bo podarłem. Ale kiedy zobaczę swojego pierwszego anioła, rzecz jasna, o ile Bóg mi na to pozwoli, to będę się z zachwytem gapił na jego skrzydła, a nie na twarz. Ponieważ widziałem już najśliczniejszą twarz, jaką można sobie wyobrazić.

                                > a pan Kevin jak dla mnie to niezbyt urodziwy

                                Ważne, że mnie się podoba. :)
                                • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:51
                                  nie wiesz przecież jak wygląda najpiękniejsza twarz - bo ilu ludzi tyle najpiękniejszych twarzy
                                  to będzie pech jak anioł bez skrzydeł przybędzie
                                  Nie mow że gustujesz w facetach ? bo jak siedzę to się przewrócę :)
                                  • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:55
                                    > Nie mow że gustujesz w facetach ? bo jak siedzę to się przewrócę :)

                                    Skąd, jestem heteroseksualny. Nie zmienia to jednak faktu, że Kevin Costner jest zabójczo przystojnym mężczyzną. A zwłaszcza był, bo obecnie nieco już posunął się w latach.
                                    • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 01:03
                                      I tu pewna część forumek przyzna Ci rację
                                      Idę spać jutro kolejny dzień pracy
                                      Dobrej nocy koledze życzę
                        • rekreativa Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 12:11
                          Od kiedy piłkarzom nie wolno na boisku obnażać torsów, piłka nożna straciła dla mnie cały urok :(
                          • good_morning Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 14:24
                            przerzucilas sie na plywakow?
                            • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 14:27
                              > przerzucilas sie na plywakow?

                              Stracili urok, odkąd nie wolno im obnażać genitaliów. :>
                              • rekreativa Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 14:34
                                Oj, krytyku, nie bądźmy zbyt wymagający :)
                                A pływacy jak najbardziej.
                                Chociaż jeszcze lepsi są ci, którzy wykonują skoki do wody, bo oni mają na sobie tylko małe slipeczki :)
                                • good_morning Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 22:38
                                  a przede wszystkim nie maja rozbudowanych barow ;)
                                  mnie w ogole nie ruszaja zadni zreszta (apetyczny wyglad albowiem to sprawa indywidualnego sportowca, a nie grupy, do ktorej nalezy), wiec tak wam tu tylko towarzysze po znajomosci w ploteczkach ;P
            • gr.eenka Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 04:16
              krytyk-systemu-edukacji napisał:

              > > Co to za dzieci z tego by były.
              >
              > Strach pomyśleć, ale w dżungli rady by sobie nie dały na pewno, co tego nie ma
              > dwóch zdań.
              >
              no chyba, że od mała zacznie się je uczyć łapania jaszczurek
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:08
            Twierdzisz że gość z manią/obsesją (nie wiem, nie znam się na tym) nie wynajdzie w necie badań które potwierdza że wazektomia nie jest w 100% skuteczna? Gwarantuję że znajdzie.
            Bo przecież tu nie chodzi o faktyczne ryzyko.
            • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:12
              Może powiniem wstąpić do klasztoru lub zostać pustelnikiem ?
              • berta-death Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:16
                Albo gejem zostać. Z tego też podobno dzieci nie ma.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:18
                  > Albo gejem zostać.

                  To da się zrobić, trzeba tylko w jego kierunku uprawiać propagandę homoseksualną. :)
                  • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:34
                    obawiam się że nie posłucha
                    do niego nie trafiają żadne argumenty
                  • rekreativa Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 12:15
                    To by nic nie dało. Jako gej wynalazłby sobie HIV-ofobię i dalej by wykonywał te rozmaite rytuały higieniczne, o jakich wspomina koleżanka.
                • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:28
                  a kto by go zechciał jeszcze będzie chciał testy wykonywać czy aby partner to nie kobieta :)
        • maitresse.d.un.francais Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 16:37
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > O, faktycznie.
          > Proste i absolutnie skuteczne rozwiązanie.
          > Tyle że racjonalne.
          > A to jest obsesja. On nie chce podejścia racjonalnego. On chce poczucia kontrol
          > i (tak zakładam).

          A ty czego byś chciał, gdybyś się bał obsesyjnie i nieracjonalnie?

          Rusz wyobraźnią albo empatią (jeżeli masz któreś :-PPP).
      • wielkafuria Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 11:17
        to jest mysl, niech sobie zamrozi sperme, wysterylizuje sie i bzyka do woli.
    • krakoma Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:42
      tez idz do psychologa
    • six_a Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:44
      > i czuję, że chciałabym spędzić resztę życia.

      co Ty wogle piszesz? wyobrażasz sobie cyrki z tymi testami ciążowymi przez resztę okresu rozpłodowego? facet robi horror z Twojego życia - ile tego escapelle już wzięłaś, are u nuts?

      wtf???
      • senseiek Chyba nie kupilas tego belkotu? :> 22.01.13, 00:01
        Chyba nie kupilas tego belkotu? :>
        • six_a Re: Chyba nie kupilas tego belkotu? :> 22.01.13, 00:15
          pszesz za darmo jest:)
          psycholog z diagnozą się udał.
    • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:46
      Twój chłopak powinien jak najszybciej pójść do psychiatry
      Nie wiem jak możesz z nim żyć - kontrole tabletki brak zbliżeń - dlaczego się na to godzisz.
      Dlaczego wykonujesz testy nie umiesz wytłumaczyć facetowi że nie jesteś w ciąży ?
      Ten związek nie ma żadnych szans na przetrwanie
      Ciekawe jak on zachowuje się poza domem np. w pracy ?
      • simply_z Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:52
        mysle ,ze on w ogole nie chce miec dzieci ,a nie tylko w tym momencie.
        poza tym brzmi jak rasowy swir.
        • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:04
          Jedynym rozwiązaniem ( ratunkiem ) dla faceta jest leczenie w zakładzie zamkniętym
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Tokofobia a bycie razem 21.01.13, 23:59
      > Jesteśmy całkiem młodzi (tuż po studiach)

      Ech, ci studenci…

      > Błagam o pomoc.

      Żak Justyna też błagała i niczego nie zdziałała
      . :)
    • anastezja22 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:33
      Ja bardziej skupiłabym sie na tym skąd w nim ten paniczny lek przed ciąźą. Bo szczerze powiedziawszy gdyby moj facet reagowal tak histerycznie na mozliwosc splodzenia ze mna potomstwa to zastanowilabym sie nad jego zamiarami wzgledem mojej osoby. No uwazam źe jesli sie kogos kocha to.taka ewentualnosc nie powinna byc az takim.problemem. Chce dzieci ale nie teraz ? Sranie po scianie. Na forum pelno jest podtow rozzalonych dziewczyn ktoryvh faceci odwlekaja kwestie dzieci w nieskonczonosc. Bo nie sa gotowi i tego typu pie...ty. W zwiazku moze byc wiele roznic ale w kwestii prokreacji powinna byc zgodnodc pogladow. Jednym slowem ja na Twoim miejscu powaznie rozwazylabym sens dalszego brniecia w ten zwiazek. Chociaz mam wrazenie zes trol. Az nie chce sie wierzyc ze ktos ms tak nierowno pod sufitem. Wybaczcie koslawizny pisze z tel.
      • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:36
        Pani troll :)
    • lusseiana Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:50
      Powiadasz porady chcesz? A cóż my, anonimowi użytkownicy forum możemy Ci poradzić? Najbardziej uniwersalną poradę (rzuć go!) już dostałaś. O inną będzie ciężko, bo... bo chorób psychicznych nie da się leczyć zdalnie i przez internet. Cudotwórców u nas niestety niet. Patrząc na to z boku, zupełnie na chłodno i możliwie obiektywnie mogę napisać tyle: masz dwa wyjścia. Albo pogodzisz się, że żyjesz z osobą zaburzoną i będziesz musiała znosić jego manie i histerie (o ile wiem są nieuleczalne, można farmakologicznie je mniej lub bardziej "przytłumić"), albo przełkniesz tę gorzką pigułkę rozczarowania i zaczniesz szukać kogoś normalnego, kończąc rzecz jasna obecny związek. Innych opcji nie widzę, bo po dobroci nie przetłumaczysz, do leczenia nie zmusisz, więc de facto jesteś zdana na jego humory i urojenia. Z tym nie zrobisz nic. To ON musi chcieć i musi konkretnie zadziałać. Tylko i wyłącznie. Choćbyś go w swoim ogromie miłości utopić chciała, to jeśli nie będzie chęci zmiany z jego strony, to naprawdę będzie to na nic. Tylko sobie zaszkodzisz, bo dla Twojej psychiki na pewno nie będzie taki obrót sprawy niczym budującym. Dla własnego dobra realnie zastanów się nad rozstaniem, bo jeśli już teraz obawiasz się czy wytrzymasz, to naprawdę, później bardziej różowo już nie będzie. Jeśli będziesz zdecydowana, ale tak bankowo - na 1000%, że tak życia spędzić nie chcesz, to po prostu mu to powiedz. Że albo zaczyna się leczyć i żyjecie jak NORMALNI ludzie (bo to co on wyczynia normalne z pewnością nie jest - strach strachem, niedojrzałość niedojrzałością, ale on już dawno odleciał w jakieś nierealne rejony tych pojęć) albo się rozstajecie, bo dłużej tego ciągnąć nie chcesz i nie dasz rady. I to nie od jutra, nie jak przemyśli, nie jak dorośnie, tylko od dziś, teraz i zaraz. Ustępując mu coraz dalej i dalej nie zmienisz niczego, nie dasz mu żadnego bodźca i w niczym nie pomożesz. Godząc się na takie traktowanie tylko pogarszasz sprawę, co już chyba pewnie sama zauważyłaś. Wierzę w szczerość Twoich uczuć, ale dziewczyno, pomyśl o sobie... Czy tak chcesz właśnie żyć? A jest tego życia jeszcze kupa przed Tobą. Zastanów się. Tak czy inaczej trzymam kciuki, bo jakiego wyjścia byś nie wybrała, będzie ono wymagać od Ciebie dużo siły, której Ci również życzę...

      Pozdrawiam.
      • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 00:53
        Jak wybierze 1 rozwiąznie to skończy w psychatryku ( razem z nim )
        • lusseiana Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 01:07
          Bez przesady, nikt z nas jasnowidzem nie jest i z taką pewnością, z jaką piszesz, zawyrokować tego nie można. Akurat przy tej opcji bardzo wiele zależy od niego, ale również od jej wytrzymałości psychicznej. Jeśli facet odmówi leczenia i nie będzie w swoim zachowaniu widział niczego niewłaściwego, to owszem, trwanie w takim związku to balansowanie na krawędzi.
    • alpepe Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 08:24
      on wyświadcza ci przysługę. To świr i dzięki jego niechęci do zapłodnienia ciebie, nie naprodukujecie sobie małych świrków. Ciesz się i szukaj normalnego, albo kogoś, kto się lepiej kamufluje ;)
    • wredny-typek to nie on powienien chodzic do psychologa 22.01.13, 10:00
      tobie przydałaby się terapia - może odpowiedziałabyś sobie na pytanie, dlaczego jesteś z kimś takim
      • krytyk-systemu-edukacji Re: to nie on powienien chodzic do psychologa 22.01.13, 10:10
        > tobie przydałaby się terapia - może odpowiedziałabyś sobie na pytanie, dlaczego
        > jesteś z kimś takim

        Poprośmy o pomoc Edytę: jest on absolutnie cudownym człowiekiem, bardzo dobrze traktuje kobiety, chciałoby się spędzić z nim resztę życia.
    • jeriomina Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 11:27
      Ten wątek utwierdza mnie w jednym - ilu ludzi na ziemi, tyle jednostek chorobowych...
    • alienka20 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 13:12
      Wiesz, miałam krótki czas chłopaka, który nie chciał chodzić ze mną za rękę, jakby z tego dzieci miały wyjść. Stwierdziłam, że to nie dla mnie i zerwałam, choć łatwo mi nie było - Tobie również nie będzie. Sama widzisz, że ogarnia Cię frustracja, że seks nie spełnia Twoich oczekiwań, dalej będzie już tylko gorzej. Wiele osób boi się ciąży i dzieci (mój narzeczony też się bał, ja sama się bałam), dlatego zabezpieczają się przed tym ale w przypadku Twojego chłopaka to już jest bardzo uciążliwa jednostka chorobowa.
    • light_in_august Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 13:22
      Takie poważne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne czy fobie trzeba leczyć. Bez psychotropów/terapii się nie obejdzie, a jeśli on nie chce się leczyć, to ja tego w ogóle nie widzę...
      Nawet jak dojrzeje do dziecka, to przez jakiś czas będzie może normalnie. A co po co dziecku? Znowu takie same jazdy? Chcesz się tak męczyć całe życie, tzn. do menopauzy?
    • good_morning Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 14:30
      no no no, coraz ciekawiej na forum
    • headvig Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 14:31
      tylko współczuję i zastanawiam się, po co jeszcze z nim jesteś.
    • wredny-typek Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 15:10
      histerektomia rozwiąże problem
      • alienka20 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 15:16
        Ale to on przecież boi się ciąży, nie ona. Nigdy bym się do tego stopnia nie poświęciła dla czyjejś "psychozy", żeby aż się okaleczać.
        -
        https://www.suwaczki.com/tickers/piu3vfxmyay9c5mx.png
        • wredny-typek Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 20:01
          Kładę na karb Twojego błogosławionego stanu, ze nie czytasz ironii ;-)
    • 5th_element Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 15:23
      pan chłopak ma - mówiąc wprost - nierówno pod sufitem. Jeśli jednak w innych dziedzinach życia funkcjonuje normalnie to podejrzewałabym o bleff. Zwyczajnie nie chce miec dzieci tylko Cie oklamuje tym swirowaniem.
    • stephanie.plum Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 15:37
      tak to już jest, że w związku kobiety i mężczyzny zawsze (przy dopełnieniu pewnych koniecznych warunków...) jest jakaś, choćby minimalna możliwość pojawienia się dziecka.

      jeżeli go to tak strasznie przeraża, to znaczy, że nie jest gotowy na związek.
      bo co to znaczy, że ON się boi, ale to TY masz ładować w siebie piguły wszelkiego rodzaju?
      niegotowy. niedojrzały.

      powiedz mu, że rozumesz jego problem, czemu nie. możesz mu nawet dać czas, żeby spróbował się z nim uporać - nie skreślasz ukochanego, tylko dlatego, że ma problem.

      po czym WYPROWADŹ SIĘ. albo niech on się wyprowadzi.
      po co udawać związek?
      jeśli będzie facet miał ciepłą kobietkę w łóżku, która gotowa jest nawet się wypatroszyć, żeby ON nie musiał się bać jej ciąży, to nigdy nie zdobędzie motywacji, żeby wziąć się za bary ze swoją fobią.

      przemyśl uczciwe, ile możesz mu dać czasu.
      nie zmarnuj, sobie, kurde, życia. możesz go KOCHAĆ jak brata czy przyjaciela, ale żebyś mogłą kochać go jak MĘŻĄ, on też musi tego chcieć.
    • 0riana Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 18:23
      A czy on czasem nie buja z ta fobia przed ciaza? Bo z tego co piszesz nawet zupelnie ryzykiem ciazy nieobarczone zachowania wyeliminowal z Waszego zycia. Nie caluje? Zero seksu oralnego? Czy on sie wogole onanizuje? Zastanawialas sie czy nie jest aseksualny?
    • mam.kaszel Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 18:32
      zmieńcie specjalistę. do d*py taki psycholog.
    • hermenegilda_zenia Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 19:18
      Szczerze powiedziawszy to nie słyszałam jeszcze, żeby na tokofobię cierpiał mężczyzna, zresztą nie znalazłam nigdzie w literaturze wzmianki o takim przypadku. Może on rzeczywiście nie chce ciąży, ale nie nazwałabym tego tokofobią, on przecież nie doświadcza fizycznie ciąży ani porodu. W przypadku kobiet źródłem fobii może być np. wcześniejsze molestowanie seksualne. Co do faceta, to wydaje mi się, że on po prostu ma nierówno pod sufitem, a nie tokofobię.
    • self-inflicted Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 19:36
      odpowiedzi na forum mnie totalnie rozwalają. Rozumiem, że z taką chorobą trudno jest sobie poradzić. Ale jeśli delikwent będzie chciał i miał wsparcie kochanej osoby, to jest szansa z tym żyć i nawet się wyleczyć. Wazektomia nie rozwiązuje problemu, bo on sam chce mieć dzieci - w przyszłości.
      Choroba jak każda inna. Jakby miał stwardnienie rozsane, to też by wszyscy doradzali, żeby go rzucić? Paranoja.
      • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 19:47
        Porównanie kogoś kto ma stwardnienie rozsiane do zachowania tego faceta to przesada
        On delikatnie mówiąc szaleje niszcząc kobietę którą niby kocha a tym samym swoj związek
        Osoby chore na stwardnienie codziennie walczą z chorobą razem ze swoimi najbliższymi .Jest to walka wspólna pełna wzajemnego sacunku i miłości
        • self-inflicted Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 21:35
          a gdybyś (czego nigdy nie życzę) zachorowała kiedykolwiek na ciężką depresję lękową. Kompletnie nie nadajesz się do niczego, nie wstajesz, nie sprzątasz, ledwo się myjesz. I to nie trwa miesiąc. To chyba też oczekujesz, że osoba, z którą jesteś też będzie codziennie walczyć z chorobą.Osoby chore na stwardnienie codziennie walczą z chorobą razem ze swoimi najbliż
          > .Jest to walka wspólna pełna wzajemnego sacunku i miłości

          Właśnie z powodu szacunku i miłości. I nie poddajesz się po pierwszym razie. Nie chcesz, to nara. To wszystko nie jest takie proste.
          • light_in_august Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 21:42
            Masz rację, ale pod jednym warunkiem - osoba chora decyduje się na leczenie, a nie tylko obciąża swoim problemem innych, a sama nic z nim nie robi.
            • gr.eenka Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 21:54
              a jeśli to choroba psychiczna to może nie widzieć takiej potrzeby leczenia. Ja bym zwiała od takiego faceta. Bałabym się zwyczajnie.
              • self-inflicted Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 22:05
                bać się nie ma czego. Można po prostu nie chcieć/nie umieć razem z tą osobą tego unieść.
              • light_in_august Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 22:27
                AKurat fobie to nie jest jakieś wielkie halo i świadomości nie odbierają - autorka nie pisze, że facet nie funkcjonuje normalnie poza tą jedną "schizą". Zapewne trudno choremu jest podjąć decyzję o leczeniu, może sam nie widzi problemu, może mu to w ogóle nie przeszkadza w życiu i tutaj partner/-ka może spróbować namówić, wperswadować, ,wyjasnić swój punkt widzenia itd. Ale jeśli chory ciągle odmawia i tym samym świadomie dezeluje komuś życie, to krzyżyk na drogę i sorry.
                • gr.eenka Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 22:35
                  no skoro tak facet się boi ciąży to niech podwiąże sobie nasieniowody, niech żyje w celibacie ale czemu zmusza kobietę do łykania tabletek wczesnoporonnych ( jeśli dobrze zrozumiałam) no i te ciągłe testy . To już jest wywieranie presji na drugim człowieku. To nie jest natręctwo ciągłego mycia rąk . JUż bym zniosła ciągła wymianę tabletek na nowe.
          • mila2712 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 22:06
            W zdrowiu i chorobie ...
            ale ten facet dziwnym trafem świruje tylko w domu, ile można wytrzymywać takie zachowanie
            pytanie dlaczego dziewczyna biernie czeka ( bo rozmowa z psychologiem to jakby nic )
      • light_in_august Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 19:55
        Ale zauważ, że facet odmówił leczenia. To chyba zmienia nieco postać rzeczy, prawda? Choroba nie wybiera (o ile to faktycznie choroba, a nie ściema), to jest jakiś tam większy lub mniejszy dramat chorego i trzeba się nad tym pochylić, ale to też nie znaczy, że chory ma prawo zatruwać życie swoim bliskim.
      • wolverine_14 Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 20:09
        > Wazektomia nie rozwiązu
        > je problemu, bo on sam chce mieć dzieci - w przyszłości.

        To niech sobie zamrozi nieco plemników.
        • olewka100procent Re: Tokofobia a bycie razem 22.01.13, 23:29
          a mi sie wydaje ze jest w tym troche winy rodzicow , a znajac zycie - matki. pewnie słyszał z każdym wyjściem z domu tekst typu ,, tylko dzieciaka nie przynieś , albo nie zrób,, itd . I chłopak się nabawił schizy
    • andels Re: Tokofobia a bycie razem 24.01.13, 08:07
      Szanowna Autorko, "tokofobia" to lęk przed ciążą i porodem, a nie przed posiadaniem dziecka. Występuje zatem tylko u kobiet. Radzę na przyszłość poczytać zanim się zacznie używać niezrozumiałych słów.
    • black-cat Re: Tokofobia a bycie razem 25.01.13, 14:54
      Niech się podda wazektomii. Prosty, skuteczny zabieg. Jeżeli będzie miał jeszcze jakiekolwiek obawy niech dodatkowo stosuje prezerwatywy - będzie miał 100 % gwarancję, że w ciążę nie zajdziesz.
      Brałaś pod uwagę, że jest gejem? Mąż mojej przyjaciółki miał podobnie. Po 12 latach małżeństwa okazało się, że przez ten czas często i gęsto uprawiał "bezpieczny" seks z panami. Z żoną raz w miesiącu, kiedy miała dni niepłodne ze wszystkimi możliwymi zabezpieczeniami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja