calinka0
29.01.13, 23:13
Mój chłopak często gada głupoty. Ma 26 lat i ma braki w podstawowej wiedzy, do tego wszystkiego w żaden sposób tego nie zmienia. Nie twierdze że ja jestem geniuszem ale jesteśmy ze sobą dłuższy czas i jest mi głupio i wstyd kiedy widzę skrywane uśmieszki znajomych gdy palnie coś głupiego.. nie zrozumie czegoś..
Przykładów jest kilka na miesiąc.. Pragnę je zawsze zapominać, także wypiszę co pamiętam z miesiąca stycznia. np jesteśmy gdzieś.. i ktoś mówi, że najlepiej jechać do Krakowa.. a on zamiast siedzieć cicho, jeżeli mu się zapomniało gdzie to jest, to na głos musiał powiedzieć: "Kraków, Kraków coś mi się kojarzy" ja wtedy zdębiałam.. szczypię go wtedy, (umówiłam się z nim, że jak będę go szczypała to ma się powstrzymac.. bo nie raz mu powiedziałam, ze jak mógł takie cos palnąc.. ze lepiej jak czegos nie wie zeby sie mnie zapytał..) kolejny przykład: umówmy się że on mieszka w Gdańsku a ja w Sopocie.. i mój chłopak jest z tego dumny, że mieszka w Gdańsku, znajomi którzy razem ze mną mieszkają w Sopocie mówią do nas: "wiecie co najlepszego jest w Gdańsku? Autobus do Sopotu" A mój chłopak zaczyna się śmiać i mówi "chyba najlepszego" oni tak sie spojrzeli- bo tak przeciez powiedzieli.. i zmienili szybko temat.. - moja reakcja? powiedziałam mu : "tak mówili a Ty chyba nie słuchałes:P"
ale teraz kolejna akcja, to juz przegiecie na maxa.. z mojej rodziny przyjechały dzieciaki w wieku 8-12 lat.. i bawimy się w państwa i miasta.. ja i on byliśmy w przeciwnej drużynie.. moja druzyna w rzeczach miała jajko. A on powiedział z jakiej racji jajko kiedy to jest warzywo. Jak zobaczył mój wzrok, to jakoś z tego udało mu się wybrnąć, że niby zartował by w to uwierzyli i dali mu więcej punktów. Kiedy ja, znając go, wiedziałam, że wcale nie żartował. Wieczorem się go pytam czym jest jajko a on że to jest produkt.
I widzicie on ma ten minus że on nie myśli co mówi. Zupełnie. Nie raz zauwazyłam, że po chwili on wie co to jest. Tylko w danej chwili mówi takie głupoty. Jakby nie umiał zajarzyć w chwili stresujacej i nie obchodziło go co powie. Jakby poprostu coś mu zagrodziło droge do poprawnej odpowiedzi.
Ogólnie to zakochałam się w jego opiekuńczości, umie o mnie zadbać.. troszczy się o mnie, jest naprawdę kochającym mężczyzną. Mimo tego wszystkiego zawsze wie gdzie coś się znajduje.. nawet gdy ja 'roztrzepana' gdzieś coś włożę. Zawsze mogę liczyc na jego spostrzegawczość. Umie zawsze wszystko naprawić, jest chętny do pomocy, rozumie działanie sprzętów rtv, agd, sam założył elektrykę w swoim mieszkaniu. Uwielbia projektować wnętrza i szybko liczy w pamięci. Zawsze mogę z nim pogadać na jakiś temat. Umiemy się dzielić spostrzeżeniami całymi dniami. Zawsze mi doradzi w życiu. Mogę liczyć na naprawdę dobrą odpowiedź na najróżniejsze pytania tylko nie związane z wiedzą z podstawówki że tak powiem.
Fizyka, Aktualna polityka, Film ok. Ale terminy z geografi, biologi (jezeli chodzi o takie których się na co dzień nie używa) już nie, historia I i II wojny światowej, jakaś mitologia na dobrym poziomie ale reszta naprawdę klapa. TAK JAKBY W WIEKU PODSTAWÓWKI NIC SIĘ NIE KSZTAŁCIŁ i wie tylko informacje z życia.
I własnie tu jest ten problem.
Bo poprosił mnie o rękę. A ja sama nie wiem co mam zrobić. Powiedziałam tak, zgodziłam się. Bo go kocham. Ale czy kiedys nie powiem 'dość' temu, że ciągle mi za niego w otoczeniu wstyd. Tak jakby poprostu tracił rozum wśród ludzi.. Albo miał duże braki.. Żal mi go. Kiedyś uczyłam go województw i dużych miast.. to przez jakiś czas pamiętał..a potem jakby to wyrzucił z pamięci.. co widac np. w powyższym przypadku Krakowa.
Mieliście do czynienia z takim partnerem? Czy jest szansa na udany związek?? Może wymyślam sobie problemy??