odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? Help!!

03.02.13, 20:35
Brat męża planuje przyjechać z żoną i dwuletnim dzieckiem do nas na tygodniowe wakacje -na zaproszenie mojego męża (ale to na razie plany, nic konkretnego). Mieszkam z mężem w USA nad oceanem w atrakcyjnym mieście. Mąż jest z Belgii. Byli już u nas trzy lata temu jeszcze przed narodzinami ich córki i naszego synka. Widujemy się raz lub dwa razy w roku w Belgii.

Mój mąż bardzo liczy się z moim zdaniem ale nie chcę być zołzą i nie chcę żeby on czuł, że ja "odraniczam" mu kontakty z jego rodziną. Ale tym razem nie podoba mi się robienie sobie hotelu z naszego domu bo mamy malutkie dziecko. Mój mąż wstaje o 5 rano do pracy a wraca o godz 18. Ja jestem cały dzień w domu z dzieckiem, jestem zmęczona, chronicznie niewyspana, mam mnóstwo obowiązków i nie chcę mieć przez tydzień na głowie gości i to jeszcze z dzieckiem. Wzięcie urlopu w tym czasie przez mojego męża nie wchodzi w grę bo oszczędza dni abyśmy sami mogli wyjechać.

Dodam, że brat męża jest sknerą bez honoru. Mieszkają w Belgii, ciągle narzekają na brak pieniędzy a co roku jeżdzą na wakacje do jakiegoś kraju w Europie. Do tego (jeszcze przed naszym ślubem) pożyczył od mojego męża dość dużą sumę pieniędzy (równowartość ceny biletów z Belgii do USA dla całej jego rodziny) i wcale nie myśli aby oddać te pieniądze. Na swoje skromne przyjęcie ślubne (mieli wtedy po 35 lat) zaprosili 16 osób do restauracji i nie uregulowali rachunku tylko każdy musiał zapłacić za siebie sam. Byłam w szoku. I nie jest to bynajmniej belgijski obyczaj. My do nich jeździmy tylko w odwiedziny jednodniowe i chociaż nas zapraszają to za bardzo gościnni nie są bo nawet nic do jedzenia nie uszykują. Mają mieszkanie o takim samym metrażu i rozkładzie jak my ale nie mają pokoju gościnnego więc chcą nas nocować na kanapie albo liczą na to, że przenocujemy w hotelu. Ostatnio jak byliśmy to mój mąż zamawiał jedzenie przez telefon dla wszystkich.

Jesteśmy finansowo wyżej sytuowani niż brat męża i mój mąż nie czuje się wykorzystywany. Ale czy to oznacza, że ja muszę się godzić na zabawianie jego rodziny bo oni nie chcą wydać pieniędzy na hotel? My mamy mały salon, dwie łazienki i dwa pokoje o małym metrażu. Mój mąż twierdzi, że oni nie przyjeżdzają na wakacje tylko w odwiedziny. To skoro tak bardzo chcą nas zobaczyć to czy nie mogą się w hotelu się zatrzymać?

Dodam, że zanim urodził się nasz synek to często przyjeżdzali znajomi albo rodzina męża na wakacje i nie miałam nic przeciwko temu. Teraz to mogę przyjmować gości na weekend ale na dłużej nie mam ochoty. I to nie chodzi nawet, że nie chcę u nas rodziny męża ale generalnie nikogo na dłużej niż na weekend.

Moja rodzina nie zwala się do nas na wakacje. Raz mnie odwiedzili zanim zamieszkałam z moim mężem i wcale nie garną się do przyjazdu bo widujemy się w Polsce.

Jakie jest wasze zdanie? Czy powinnam nalegać aby brat męża z rodziną zatrzymali się w hotelu?
    • wersja_robocza Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:41
      Ty nie lubisz tych ludzi, prawda?
      • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:47
        Poza tym, że uważam ich za sknery bez honoru to ani nie mogę powiedzieć, że ich lubie ani, że ich nie lubię. Generalnie w naszej sytuacji to teraz dla mnie goście po trzech dniach są jak ryba. Szczególnie ci którzy przyjeżdzają z dzieckiem. Nigdy nie wpadłabym na to, żeby zwalić się do kogoś z dzieckiem na tydzień.
        • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:53
          no ale możesz się wymówić opiekowaniem się/ goszczeniem gości bo zajmujesz sie dzieckiem. Bierzesz dzieciaka do pokoju i już, niech się goszczą sami. Ja bym też nie gotowała dla całej rodziny.
          Ja ją trochę rozumiem, też nie lubię gości . Przeważnie traktowali mnie jak niedojdę i właściwie nikt mnie nie zapraszał do siebie ani mojej rodziny, za to sami chętnie siedzieli u nas z całodziennym wyżywieniem.
        • wersja_robocza Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:06
          Przyznaj, ze ich nie lubisz. Będzie ci lżej i łatwiej podejmiesz jakąkolwiek decyzję. Porozmawiaj z mężem. Szczerze, bez osadzania, uświadom go. Powinniście grać w jednej drużynie. Serio.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:49
        Też tak uważam.
        Nie lubi ich i próbuje oszukać siebie i innych że chodzi o pieniądze.
        • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:54
          no jeśli ją ugościli tak, że musiała sobie kupować jedzenie, to się nie dziwię
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:07

            gr.eenka napisał:

            > no jeśli ją ugościli tak, że musiała sobie kupować jedzenie, to się nie dziwię

            Ja też się nie dziwie, i nie widzę w tym nic złego.
            Nie przepadam za kimś, choć to członek rodziny - to nie chcę go przez tydzień gościć.
            Lubię kogoś? To nawet nie myślę ile mnie będzie kosztował - pieniędzy i wysiłku.
            Bo jego towarzystwo mi to wynagradza 10 krotnie.
        • izak28 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:55
          A ja akurat rozumiem autorkę, bo też mieszkam nad morzem i znam ten rodzaj rodziny co całkiem przypadkiem latem bywa w okolicach.

          Albo dogadujesz się z mężem, że przyjeżdżają ale zajmują się sami sobą, albo niech wpadną jak mąż będzie miał wolne.
          • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:57
            tak, to dobre rozwiązanie
        • wersja_robocza Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:03
          To chyba kwestia sympatii. Bo zakładam, że osobę darzoną sympatią zwyczajnie by uświadomiła i obyłoby się bez uników i udawania. Wydaje mi się też, że przy szczerych intencjach z mężem dałoby się dojść do porozumie przy przyjmowaniu gości, których jedno z nich nie trawi.
      • gwiazdka-4 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 20:54
        Nie każdy lubi odwiedziny rodziny czy znajomych na dłużej niż 1-2 dni - sama do takich osób należę. Wszyscy wkurzają, głośno jest, trzeba porozmawiać, pomyśleć żeby było coś do jedzenia. No ale życie już takie jest. Nie ugościsz to dupsko obrobią ;) Każdy ( większość) patrzy tylko jakby do siebie zagarnąć wszystko, taka już natura ludzka niestety. No a wracając do rodziny to przeanalizuj czy bardziej Ci się opłaca przygarnąć rodzinę męża i męczyć się czy odmówić i być brana na języki przez nich...trudny wybór. No a może niech przyjadą a ty udawaj, że się zle czujesz nie gotuj, nie pracuj - tylko tyle co musisz przy dziecku i zamawiaj przez ten tydzień jedzienie oczywiście każdy płaci za siebie;p Może po takim przywitaniu już nie beda tacy chętni na odwiedziny...no ale Ciebie nie oficjalnie nie mogą się czepiać bo chora byłaś;p
        • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:08
          Mi to właściwie różnicy nie robi co powiedzą o mnie ludzie, którzy każą gościom płacić za jedzenie na własnym weselu. Nie zależy mi na dobrej opinii u takiego typu ludzi. Chodzi bardziej o to żeby mąż nie poczuł się dotknięty. A z drugiej strony czy on może ode mnie wymagać zabawiania jego rodziny? I to takiej żerującej:) Przecież sam będzie w tym czasie w pracy.
          • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:18
            no ale musisz ich zabawiac? masz małe dziecko
            • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:19
              może do domu ędą wracać tylko na spanie?
              • izak28 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:25
                No to ty nam musisz powiedzieć, czy mąż może tego wymagać. Jak ty nie wiesz, to my tym bardziej.
              • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:29
                Nie sądzę, że będą wracać tylko na spanie bo z małym dzieckiem przecież nie mogą całymi dniami gdzieś jeździć. Kilkuletnie dziecko tego nie zniesie, musi przecież też spać w ciągu dnia. A ja chę mieć święty spokój bo moje dziecko mi wystarczająco "daje w kość". Poza tym chciałabym "przerobić" pokój gościnny na pokoj dla małego bo na razie jest w naszej sypialni.
                • gr.eenka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:49
                  chcesz przerabiać akurat kiedy oni przyjadą, to bez sensu wymówka
                  :)
    • mila2712 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:03
      Porozmawiałabym z mężem i zaproponowałabym krótszy okres ( jak dla mnie 4-5 dni to max. ). Dwa tygodnie - nie mam mowy - za długo - nie jestem w stanie obsługiwac gości przez taki czas. Pozostaje więc hotel.
    • myaka Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 03.02.13, 21:49
      Ja jestem w podobnej sytuacji... ale z innej strony.
      To moja rodzina (ktora mieszka ok. 1500 km od miejsca mego zamieszkanai) nas odwiedza, spedza u nas urlop. Jako, ze mieszkamy w gorach... to i znajomi z Polski lubia wpasc, czy ktos z rodziny.
      Facet moj ma rodzine oddalona od nas o 10-15 km - odwiedzaja nas ale bez noclegow.

      I gdyby facet mi powiedzial, ze moja siostra nie moze mnie odwiedzic, nie moze u mnie spac... - albo sama bym wyszla z naszego domu albo jego wyrzucila. Za niecale 2 mieaiace przylatuje ma siostra ze swoim synkiem (na 10 dni) - sama dla nich kupilam bilety (choc ona do biednych nie nalezy, zrobilam im taka niespodzianke - dla mego faceta to zaden problem).

      To nasz wspolny dom. I zarowno on, jak i ja mozemy zapraszac gosci. Zanim zamieszkalismy razem - on zostal uswiadomiony, ze moja rodzina bedzie mnie kilka razy w roku odwiedzac i ja nawet nie wpadne na pomysl wyslania ich do hotelu. Bo ja chce miec ich jak najblizej, bo chce jesc z nimi sniadania i pic wino do 3 nad ranem.
      Ostatnio nawet, gdy odwiedzil mnie przyjaciel, ja musialam isc do pracy - to moj facet wsadzil w auto mego przyjaciela i pokazal mu okolice - choc niekoniecznie wielce sie znaja, lubia itd.
      Ale moj facet wie, ze odwiedziny czy to znajomych, czy to rodziny sa dla mnie mega wazne.

      U nas problemem jest bariera jezykowa. Np. moj ojciec z mym facetem absolutnie sie nie dogadaja... a tez juz zostawali sami w domu, moj facet gotowal dla mego ojca, pokazal mu okolice itd.
      Gdy lecimy do Polski, nie spimy tez w hotelu. Zarowno moi znajomi, jak i rodzina chetnie nas ugoszcza.

      Ale my raczej lubimy odwiedziny. Nasz dom jest 'otwarty'. Goscie sa zawsze mile widziani. Nawet tacy 7 czy 10-dniowi. Dla nas to wielka frajda. Moc przezyc wspolnie chwile. Z tym, ze my wielce nie obslugujemy gosci. Nasi goscie pomagaja nam przy przyrzadzaniu potraw, gdy chce sie im pic - wiedza, gdze spizarnia z napojami sie znajduje itd... U nas jest... tak swobodnie, naturalnie. Ja nie pieke tysiaca ciast na powitanie, nie serwuje super wykwintnej kolacji. Ja ciesze sie, ze spotkam osoby, ktore kocham, a ktore tak daleko ode mnie mieszkaja. I moj facet naprawde potrafi to zrozumiec, uszanowac...
      Oczywiscie nie wymagam od niego, by skakal (jak ja) z radosci, iz manp. siostra wpadnie do nas. Nie wymagam by kochal ma rodzine, czy mych znajomych. Ale wymagam, by uszanowal, iz to dla mnie mega wazne jest.
      • kochanic.a.francuza Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 00:02
        Tutaj problemem nie jest jak ugoscic tych ludzi caly tydzien, tylko jak ich ugoscic z malym dzieckiem na glowie. Jak mialam niemowlaka, to potrafilam spac na podlodze w dzien, tak bylam wykonczona. Ewentualni goscie musieliby mnie obslugiwac.
        Autorka powinna sie dogadac z mezem, ze tych gosci powinni zaprosic za jakis czas, kiedy dziecko podrosnie, a i maz powienien sobie na ta okazje wziac urlop. W koncu to jego brat i do niego jada a nie do niej.
        Goszczenie sie u malzenstwa z malym dzieckiem to juz przegiecie, a caly tydzien to brak kompletny manier, wyobrazni.
    • kora3 Tydzień? Pikuś :( 04.02.13, 00:25
      Moja przyjaciólka ma taką sytuację: ma dwoje rodzeństwa za granicą i ojca w PL w tym samym mieście co ona.
      Ojciec ma małe mieszkanie, które dzieli z druga żoną (starsi ludzie). Ona ma 120 m kw., które aktualnie dzieli z meżem, tylko, bo dzieci już na swoim.

      ROKROCZNIE zwala sie do niej rodzeństwo: siostra z mezem i synem (syn dorosły) z USA. Brat z Kanady z zoną tylko owszem, pojawia sie, ale w zasadzie dzień przed Wigilia i pozostają na 1 dzień swiat, potem jadą do rodziny jego żony (też POlka, z innego miasta). Brat i jego zona w miare potrezby i możliwosci pomagają w swietecznym gotowaniu, sprzątaniu po posiłkach, "hamerykanie" zwyczajnie siedzą.

      W tym roku zjechali już w poczatkach grudnia i nie widać, żeby mieli zamiar sie, zbierać. NIE PARTYCYPUJA w adnych kosztach - ani posiłkow w domu, ani tych na zewnątrz. NIE ROBIĄ zadnych zakupów! - zapytani o to niesmiało przez przyjaciókke twierdzą, ze nie mają złotówek:) le co roku umieją kupowac prezetnty znajomym i krewnym w USA na wyjazd - ot zagadka.
      Mąz przyjaciółki jest na emeryturze (nie jest zła) ona pracuje jeszcze. Nie są biedni, ale taka długa wizyta skrobie ich po kieszeni - posiłki na 2 osoby, a na 5 dorosłych to jest przez 2-3 miechy róznica, do tego wyjścia, benzyna, bilety np. do kina. Nie mówiąco tym, że 3 dodatkowe osoby to koszta takze wody, prądu i ogrzewania (kiedy są sami z mezem 2 pokoje, których nie uzywają praktycznie grzeją minimalnie).
      Siostra i siostrzeniec ptrzyjaciolki mowią po polsku,daliby sobie radę sami na miescie, ale nie - wszelkie wysjcia muszą być z nią l/lub jej mezem - zeby ktoś zaplacil po prostu. Sami umieją tylko jechac do ojca, ale samochod trzeba im pozyczyć.

      Potrafią tak siedzieć nawet 3 miechy rocznie. Na odjezdne zostawiają ...100 dolarów amerykanskich. Kiedy w zeszłym roku przyjaciłóka nie przyjęla schowali w komodzie w pokoju, który uzytkowali.

      Co na to powiecie?
      • kochanic.a.francuza Re: Tydzień? Pikuś :( 04.02.13, 00:31
        Dluzej niz tydzien bez partycypowania w kosztach i wyrzucam z domu, oczywiscie kuturalnie: wyjezdzam, ide na operacje, matka mi choruje, cokolwiek. Chyba, ze to na zasadzie wzajemnosci: ja siedze trzy miechy u nich w Stanach a potem oni do mnie na wymiane.
        Ale w tym wypadku, ktory wyzej opisalas to frajerstwo z jednej strony i bezczelnosc z drugiej. Ze bezczelni szukaja glupij do dojenia to rozumiem, ale ze glupi daja sie doic to nijak nie kumam.
        • kora3 No jateż nie kumam 04.02.13, 00:37
          ani jak moizna ać się tak wykorztywac, ani tak wykorzystywać kogoś. Przyjacióka tłumaczy, ze zadne aluzje nie działają, a wprost krepuje się.
      • grassant Re: Tydzień? Pikuś :( 04.02.13, 12:22
        twierdzą, ze nie mają złotówek

        haha, niech wezma te 100$ i wymienia w kantorze i sie rzadza.
    • mm969696 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 00:45
      jestem introwertyczką, dla mnie 3-godzinne odwiedziny gości to dramat, a co dopiero 2 tygodnie! zmusiłabym męża by do tego nie dopuścił
    • pelissa81 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 02:34
      Generalnie rozumiem dłuższe odwiedziny, bo sam lot z `Eu to 12 godzin - ciężko nastawić się na 2-3 dniowa wizyte. Niedawno sama bylam 4 dni u brata i uwazam, ze te 4 dni to juz sporo. Ale rozumiem, ze mimo wszystko to wyprawa dla nich.

      A dla ciebie: proponuje asertwnosc. Brat zaprasza = brat gosci. PALCEM nie kiwnij by ich ugoscic - serio. Niech poczuja jak to super. Idz spac w ciagu dnia, zrob sobie i dziecku male jedzenie a na wymowne spojrzenie rodziny powiedz, ze sklep jest pod domem. A i ze masz ochote na pizze kakby zamawiali:) Jak mowie - bylam u brata, kochamy sie bardzo a nie oczekiwalam wcale ugosczenia. Raz oni zrobili nam obiad, raz my ich zaprosilismy na pizze itd. Wzajemna wymiana byla dla nas naturalna...:/
      • izak28 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 09:05
        Ja myślę, że to jest kwestia komunikacji. Nie umiesz powiedzieć wprost, że ci to nie pasuje, to cię wykorzystują. Tak było, jest i będzie.
        Z tymi polskimi amerykanami to już chyba reguła, mojej przyjaciólki rodzinka jak tu przyjeżdża to zawsze oczekuje, że będzie obsługiwana, trzeba im gotować, wozić, zapewniać rozrywkę. Sami za nic nie płacą.
        No ale jak ktoś się daje, to tak ma.
      • vandikia Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 12:07
        > A dla ciebie: proponuje asertwnosc. Brat zaprasza = brat gosci. PALCEM nie kiwn
        > ij by ich ugoscic - serio.


        no tak, wtedy na pewno nie dotknie męża (na czym jej zalezy) ani gości, bez sensu
        dorosłych ludzi się nie wychowa, nie w ten sposób

        w temacie - uważam tydzień z gośćmi raz na 3 lata do przeżycia
    • light_in_august Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 11:57
      Ja bym nie naciskała na ich pobyt w hotelu. Przeciez to bliscy Twojego męża, przyjeżdżają tylko na tydzień i to w dodatku po 3 latach... Bez przesady, nie jest to jakieś wielkie poświęcenie.
      • grassant Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 12:24
        owszem, to powinni przyjechać z wałówką, albo przynajmniej z alkoholem.
    • grassant Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 12:18
      W ciula lecom, wyslij im 2, 3 linki do moteli odpowiadających ich statutowi i niech sie bujajom.
    • lonely.stoner Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 13:29
      powiedz mezowi ze narazie jestes zmeczona i potrzebujesz spokoju, niech wpadna np. za pol roku jak dziecko odchowasz, albo mam lepszy pomysl- jedzcie gdzies wszyscy razem na wakacje - oczywiscie kazdy placi za siebie :) i mieszka w osobnym apartamencie. Niech sie maz dogada z bratem i po prostu mozecie razem spedzic gdzies wakacje.
      • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 04.02.13, 14:16
        Świetny pomysł. Zasugeruję wspólne wakacje. Nie byłoby źle. Ale założę się, że wtedy ich chęć zobaczenia się z bratem osłabnie:)
        • gocha033 a co to za filozofia ? 04.02.13, 14:31
          powzedziec slubnemu i jego bratu, ze dopoki dziecko jest male, nie masz sily, ani warunkow by na dluzej ich goscic ? Chyba, ze maz wezmie na ten czas urlop.
          • mojemieszkanie24 Re: a co to za filozofia ? 04.02.13, 15:49
            Kobieto... przecież ty nie masz warunków na taką gościnę....Rozumiem,ze dorosły czlowiek to się jeszcze może przemęczyć ale dziecko będzie przemęczone taką sytuacja...
    • obrotowy Zasady odwiedzin na tydzien, czy dluzej : 04.02.13, 16:04
      Kiedys przyjaciel (Zachodnie Wybrzeze USA ) zaprosil mnie tymi oto slowy:
      - Starry, wpadaj do mnie na 2 tygodnie, zona wyjezdza, to powspominamy stare dobre czasy.
      Bedzie Cie to kosztowalo tylko tyle - co przelot w obie strony...

      I tylko po takiej wyraznej deklaracji mozna dac sie goscic za frico, czyli na krzywy ryj.

      W pozostalych sytuacjach (pominawszy krotkie 1-2 dniowe wizyty) gosc ma obowiazek pokrywac koszty swojego pobytu.

      koniec, kropka.
    • sijena Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 05.02.13, 18:25
      Ech, sadze, ze mamy do czynienia z typowym przykladem Matki Polki Meczennicy. Sama zajmujesz sie dzieckiem bo maz pracuje. Znojomych tez nie ma o czym swiadczy Twoja powalajaca niegoscinnosc. Siedzisz liczysz kase, nie chcesz ich ,,zabawiac,, a nawet przez mysl Ci nie przejdzie, ze moze on Ci pomoga, popilnuja dziecka, wezma je na spacer Ty sie wyrwiesz z tego marazmu.
      • atoness Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 16:00
        Mnie twoje podejście zadziwia, ale ludzie są różni przecież. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby wysłać rodzinę do hotelu. Latem siedzę cały miesiąc u siostry, obie mamy dzieci. Sprzątam, gotuję, zajmuję się dziećmi, bo ona pracuje, nie wymagam zabawiania. Hotel? Chyba by siostrunia padła. Sama mam 40 m2, i też nigdy by mi nie przyszło do głowy nie przyjąć gości. Miewałam długoterminowych, najdłuższa wizyta trwała prawie rok. Dwa razy w roku przyjeżdża znajomy z Afryki, nie mówi na jak długo, taki zwyczaj. Na tydzień do dwóch. On nas ugościł po królewsku, kiedy jeździłam z dzieciną po Afryce, i mój dom jest dla niego otwarty absolutnie zawsze. Wszyscy są zawsze instruowani, że obowiązuje samoobsługa. Tu jest pralka, tu lodówka, tu sklep, rano ja pierwsza okupuję łazienkę, bo idę do pracy. Sąsiedzi mają remont - śpią u nas. Z dziećmi, kotem i roślinami doniczkowymi. Dla mnie to nie problem, tak się po prostu robi. Żeby mnie to miało zmęczyć? Co w tym męczącego? Należę do tej szczęśliwej części ludzkości, która żyje w luksusie. A dziecko? Dziecko jest zachwycone. Nie przypominam sobie, żeby jakieś dziecko - moje albo gości - było nieszczęśliwe.
        Twoim problemem nie jest to, że inni mają takie poglądy, a ty takie. Dla mnie twoje są szokujące - i nic specjalnego z tego nie wynika. Problemem jest to, że nie chcesz ich zakomunikować. Ja swoje komunikuję wyraźnie i wszyscy wiedzą o co chodzi. I rozumiem oczywiście, że jesteś rozdarta, bo mąż... Musicie to po prostu razem rozważyć.
        • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 18:59
          atoness napisała:


          > On nas ugościł po królewsku, kiedy jeździłam z dzieciną po Afryce, i mój dom jest dla niego otwarty absolutnie zawsze.

          Jeśli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem to jeszcze raz napiszę, że oni nas nie gościli po królewsku. Wcale nas nie gościli.

          A Ty może jesteś następczynią Matki Teresy z Kalkuty, że tak wszystkich gościsz na tych swoich 40m kw. Zapomniałaś pewnie jeszcze dodać, że zimą dajesz schronienie bezdomnym, wiosną gościsz pielgrzymów w drodze na Jasną Górę a latem przygarniasz dzieci z sierocińca na wakacje. I wszyscy żyjecie jak jedna wielka rodzina.
          • atoness Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 21:57
            Rozpędziłaś się, dziewczyno złota. Nie skacz po mnie tylko dlatego, że masz problem i wszystko cię wk... Nie napisałam, że wredna jesteś, bo nie chcesz ugościć ludzi, którzy cię przyjęli po królewsku. Prawda? Napisałam o swoim znajomym. Przeczytaj spokojnie. Goszczę tych, których lubię, a lubię wielu. Rozumiem, że strasznie cię wkurza, że żeby zrobić tak, jak byś chciała, musisz przed kimś innym wyjść na zołzę. Lepiej by w takiej sytuacji było, gdyby chociaż matki Teresy nie istniały. I trochę ci lżej, jak ze mnie zrobisz wariatkę. To cię trochę we własnych oczach usprawiedliwia. Ale to tylko twoje projekcje. A ty nie potrzebujesz usprawiedliwień. Możesz zrobić tak, jak chcesz. Jeśli mogę ci coś radzić - spokojnie. Oddychaj głęboko i zrób tak, żeby cię świat nie wk... jeszcze bardziej.
            • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 22:43
              atoness napisała:

              > Rozpędziłaś się, dziewczyno złota. Nie skacz po mnie tylko dlatego, że masz pro
              > blem i wszystko cię wk... Nie napisałam, że wredna jesteś, bo nie chcesz ugości
              > ć ludzi, którzy cię przyjęli po królewsku. Prawda? Napisałam o swoim znajomym.
              > Przeczytaj spokojnie.

              Ależ ja nie skaczę po Tobie. Śmiać mi się chciało czytając Twoj post bo piszesz nie na temat.
              No właśnie mnie nie gościli po królewsku więc co ma piernik do wiatraka?
              Napisałaś, że siedzisz przez miesiąc u siostry i nie wpadłoby Ci do głowy wysyłanie jej do hotelu. Ja napisałam, że oni mnie NIE GOSZCZĄ więc mi wpadło do głowy wysłanie ich do hotelu.
              Jeśli chcesz opisywać rzeczy nie mające odniesienia do mojego wątku to proponuje założenie własnego.

              >Goszczę tych, których lubię, a lubię wielu.

              Nie pisałam o goszczeniu ludzi, których lubię a o ludziach, których raczej nie lubię. Myślałam, że nie lubisz tych sąsiadów więc musisz być Matką Teresą skoro ich tak gościsz razem z tymi kwiatami doniczkowymi :p lol

              >Rozumiem, że strasznie cię wkurza, że żeby zrobić tak, jak byś chciała, musisz przed kimś innym wyjść na zołzę.

              Gdybyś przeczytała wszystkie posty to byś wiedziała, że nie zależy mi na opinii tych ludzi. Nie chciałam tylko, żeby mojemu mężowi nie było przykro.

              >I trochę ci lżej, jak ze mnie zrobisz wariatkę.

              Wybacz ale to nie ja z Ciebie wariatkę robię. Z zaciekawieniem czytałam kogo Ty tam nie gościsz na tych 40m2.;p lol Pewnie jak tak się wszyscy zjadą to ktoś musi w wannie spać :p Zastanawiam się czy może macie łóżka piętrowe albo miejsca noclegowe np. w szafie? Ja naprawdę muszę być okropną osobą bo nie jestem zdolna do takich poświęceń.
              • atoness Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 07.02.13, 11:56
                Droga moja, nie denerwuj się tak.
                Nikt u mnie nie śpi w wannie, bo nie mam. Mam za to podłogę, kanapę i rozkładany fotel. Oczywiście że nie goszczę ludzi, których nie znoszę. Bo też niespecjalnie utrzymuję z takimi kontakt. U ciebie sprawa jest o tyle śliska, że to rodzina męża. Ja bym przyjęła bez wahania, nawet gdyby mnie to trochę zdrowia kosztowało. Ale ty przecież nie musisz. Doczytałam oczywiście, że cię nie interesuje, co powie brat męża. Chodziło mi o twojego męża. Myślę, że przed nim nie chciałabyś wyjść na zołzę. I naprawdę zachowaj spokój. Nie wkładaj tyle energii w dyskredytowanie mnie dlatego, że do pewnych spraw podchodzę inaczej niż ty. To ci nie pomoże. Pogadać powinniście i tyle, policzyć zyski i straty.
      • snowymountain Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 18:05
        Ty pewnie jesteś lub będziesz jedną/jednym z tych zwyrodniałych matek/ojców co to po urodzeniu dziecko do żłobka albo innych instytucji oddaje. Bo po co w pieluchach grzebać, niech inni Ci dziecko wychowują. (Nie mówię o tych co nie mają innego wyjścia bo to inna sprawa). Za dużo TVN się naoglądałaś/łeś oraz wywiadów z panią Środą i innymi Szczukami. Tak Cię boli, że kasę liczę, że musisz się wyżyć. Smutne to.
        Po czym wnioskujesz, że nie mam znajomych? Po tym, że liczę kasę, że nie chcę zabawiać skąpców z tendencjami do pijawkowania w momencie gdy nie mam na to czasu czy po tym, że czasami piszę "e" zamiast "ę"?
        Z pewnością ktoś kto nie płaci za obiad gości na własnym weselu, u kogo w domu muszę zamawiać jedzenie przez telefon dla wszystkich, kto mnie zaprasza ale nie nocuje wcale, i kto myśli, że zlalazł sponsora (zamiast oddać pieniądze jeździ co roku na wakacje), przyjedzie do mnie w celu pilnowania mojego dziecka.
        • aqua48 Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 21:24
          snowymountain napisał(a):

          > Z pewnością ktoś kto myśli, że znalazł sponsora (zamiast oddać pieniądze jeździ
          > co roku na wakacje), przyjedzie do mnie w celu pilnowania mojego dziecka.

          Oj tam po prostu w rozmowie z nimi powiedz z radością w głosie, że skoro stać ich na podróż to niech przy okazji przywiozą Wam pożyczone dawno temu pieniądze. Z odsetkami za zwłokę. Będziesz mieć problem gości z głowy.
        • vandikia Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 06.02.13, 23:18
          skoro jesteś taka mocna w gębie na forum, czemu się tu radzisz jak pogadać z własnym mężem?
      • lolcia-olcia Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 07.02.13, 12:58
        chyba malo znasz ludzi...
    • lusseiana Re: odwiedziny rodziny, czy nasz dom to hotel? He 07.02.13, 12:07
      A powiedziałaś mu mniej więcej to samo, co tu napisałaś? Bo myślę, że spokojne przedstawienie i przegadanie sytuacji może zdziałać cuda, no chyba, że w waszym związku funkcjonują tylko dwie opcje - "jestem zołza i drę ryja o co popadnie" oraz "cicha i pokornego serca, więc nic nie mówię, wszystko zniosę", bez opcji pośrednich.

      Ja wiem, że w dobie krótkich wiadomości tekstowych ludzie odwykli od dyskusji i rozmawiania ze sobą, ale no kurcze... żeby na forum lecieć z czymś, co można w domu załatwić w pół godziny-godzinę, odhaczyć i zapomnieć?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja