snowymountain
03.02.13, 20:35
Brat męża planuje przyjechać z żoną i dwuletnim dzieckiem do nas na tygodniowe wakacje -na zaproszenie mojego męża (ale to na razie plany, nic konkretnego). Mieszkam z mężem w USA nad oceanem w atrakcyjnym mieście. Mąż jest z Belgii. Byli już u nas trzy lata temu jeszcze przed narodzinami ich córki i naszego synka. Widujemy się raz lub dwa razy w roku w Belgii.
Mój mąż bardzo liczy się z moim zdaniem ale nie chcę być zołzą i nie chcę żeby on czuł, że ja "odraniczam" mu kontakty z jego rodziną. Ale tym razem nie podoba mi się robienie sobie hotelu z naszego domu bo mamy malutkie dziecko. Mój mąż wstaje o 5 rano do pracy a wraca o godz 18. Ja jestem cały dzień w domu z dzieckiem, jestem zmęczona, chronicznie niewyspana, mam mnóstwo obowiązków i nie chcę mieć przez tydzień na głowie gości i to jeszcze z dzieckiem. Wzięcie urlopu w tym czasie przez mojego męża nie wchodzi w grę bo oszczędza dni abyśmy sami mogli wyjechać.
Dodam, że brat męża jest sknerą bez honoru. Mieszkają w Belgii, ciągle narzekają na brak pieniędzy a co roku jeżdzą na wakacje do jakiegoś kraju w Europie. Do tego (jeszcze przed naszym ślubem) pożyczył od mojego męża dość dużą sumę pieniędzy (równowartość ceny biletów z Belgii do USA dla całej jego rodziny) i wcale nie myśli aby oddać te pieniądze. Na swoje skromne przyjęcie ślubne (mieli wtedy po 35 lat) zaprosili 16 osób do restauracji i nie uregulowali rachunku tylko każdy musiał zapłacić za siebie sam. Byłam w szoku. I nie jest to bynajmniej belgijski obyczaj. My do nich jeździmy tylko w odwiedziny jednodniowe i chociaż nas zapraszają to za bardzo gościnni nie są bo nawet nic do jedzenia nie uszykują. Mają mieszkanie o takim samym metrażu i rozkładzie jak my ale nie mają pokoju gościnnego więc chcą nas nocować na kanapie albo liczą na to, że przenocujemy w hotelu. Ostatnio jak byliśmy to mój mąż zamawiał jedzenie przez telefon dla wszystkich.
Jesteśmy finansowo wyżej sytuowani niż brat męża i mój mąż nie czuje się wykorzystywany. Ale czy to oznacza, że ja muszę się godzić na zabawianie jego rodziny bo oni nie chcą wydać pieniędzy na hotel? My mamy mały salon, dwie łazienki i dwa pokoje o małym metrażu. Mój mąż twierdzi, że oni nie przyjeżdzają na wakacje tylko w odwiedziny. To skoro tak bardzo chcą nas zobaczyć to czy nie mogą się w hotelu się zatrzymać?
Dodam, że zanim urodził się nasz synek to często przyjeżdzali znajomi albo rodzina męża na wakacje i nie miałam nic przeciwko temu. Teraz to mogę przyjmować gości na weekend ale na dłużej nie mam ochoty. I to nie chodzi nawet, że nie chcę u nas rodziny męża ale generalnie nikogo na dłużej niż na weekend.
Moja rodzina nie zwala się do nas na wakacje. Raz mnie odwiedzili zanim zamieszkałam z moim mężem i wcale nie garną się do przyjazdu bo widujemy się w Polsce.
Jakie jest wasze zdanie? Czy powinnam nalegać aby brat męża z rodziną zatrzymali się w hotelu?