fluorosce
04.02.13, 21:11
Od kilku lat nie mam partnera, a że tak z byle kim to nie ja - więc siłą woli wyciszyłam potrzeby na tyle, że brak seksu na co dzień nie doskwiera. Chociaż te 7 lat wcześniej seks był codziennie i zaraz po rozstaniu wydawało mi się niemożliwością opanować chuć. A jednak możliwe.
Zaś moja znajoma była mężatką i oboje z mężem się po cichu zdradzali, nie raz w jeden dzień uprawiała seks z mężem rano bo chciał, z kochankiem po południu. Od rozwodu ma stałego kochanka w którym jest zakochana - żonatego faceta który ani myśli rzucać żonę. Za to znajoma dla niego się stara jak może. Właśnie niedawno zorganizowali sobie kilka upojnych godzin w hotelu, gdzie ona wystąpiła w specjalnie kupionej bieliźnie a chcąc go rozgrzać odstawiła taniec na rurze - gdzie tak się walnęła o tę rurę, że sobie palec u nogi złamała, ale twardo dalej kontynuowała akcję bo najważniejsze zadowolić faceta i mieć z nim seks jak się już mu udało wyrwać od żony i być do dyspozycji kochanki.
Jak szanowne forum uważa, czy trzeba dbać żeby seks mieć, bo to zdrowe?