na kolanach u syna:)

11.02.13, 10:39
Witam Napiszcie proszę czy teściowa, która w towarzystwie swojej synowej wskakuje swojemu synowi na kolana ze słowami "no co mogę" jest "NORMALNA"? Jest to co prawda syt sprzed kilku lat ale co jakiś czas powtarzają się podobne incydenty czułości i bezradności samotnej starszej kobiety. Kiedyś mnie to paraliżowało, teraz reaguję co jest źle widziane przez oboje Zarzuca mi się zazdrość i czepialstwo. Jak ich przywołać do porządku?
    • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 10:41
      >Jak ich przywołać do porządku?
      weź męża na kolana. no na trzeciego chyba nie wskoczy.
      chocia kto to wie? może jednak tak.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 10:49
      No tak. Bo bliskość wśród rodziny to rzecz zła i trza ją wyplenić.

      Oj chyba rzadko jesteś przytulana że innym tego bronisz.
    • georgia241 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 10:52
      Myślisz, że chce go podniecić? Moim zdaniem to chyba tylko żart.
    • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:45
      Syn ma 40 lat :) Czas na czułości matczyne już dawno minął W tym wieku dawcą czułości jest partnerka. Nie chodzi mi o seksualny podtekst zachowań teściowej Ja to czytam jak niepogodzenie się z wiekiem dorosłego dziecka i zdolnością odpempowienia się obu stron. Ale byłam ciekawa jak to odbierają inne kobiety:)
      • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:52
        A oprócz tego siadania na kolanach to jak wygląda relacja matka-syn-synowa?
      • maitresse.d.un.francais odpĘpowienia 11.02.13, 16:25
      • facettt Kobiety nie maja tu nic do gadania 11.02.13, 17:21
        basiabasia5 napisała:
        Ale byłam ciekawa jak to odbierają inne kobiety:)

        Inne Kobiety nie maja tu nic do gadania i ty tesz - nie :)
        Oczywiscie sytuacja jest niesmaczna i nie na miejscu, jednak prawo,
        a nawet zasady savoir vivre´u tego nie zabraniaja.
        Jezeli nie przekonasz go poprzez rozmowe, by na cos takiego sie nie zgadzal
        - to Twoje mozliwosci sie na tym koncza.
        Mozesz sie conajwyzej obrazic :)
    • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:51
      cha cha no niezła jazda, mamuska wskakuje na kolana synkowi... o_O ja bym zdębiała... ta baba ma coś z głową
      • georgia241 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:55
        A mnie by to rozśmieszyło - mąż jest obecnie chudzielcem a teściowa waży ze 120 kg.
        • ognista.potwora Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 21:48
          georgia241 napisała:
          > A mnie by to rozśmieszyło - mąż jest obecnie chudzielcem a teściowa waży ze 120
          > kg.

          Tu się nie ma z czego śmiać - taka akcja w jej wykonaniu stanowiłaby zagrożenie dla zdrowia i życia ;)
      • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:35
        a basia to dlaczemu zdzis sie obudzila z tesciowa w lozku?
        • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:38
          teściowa była a syna nie było.... co tez pani opowiada



          Dzieci to kupa szczęścia, z przewagą kupy
    • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:55
      a do łóżka Wam nie wchodzi
    • nie.mam.20 twoja kolezanka martwi sie o matke , ktora 11.02.13, 11:58
      dba o siebie.
      Moze zalozycie jakies jealous anonymous ?
    • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 11:58
      > Witam Napiszcie proszę czy teściowa, która w towarzystwie swojej synowej wskaku
      > je swojemu synowi na kolana ze słowami "no co mogę" jest "NORMALNA"?

      :O

      nie, nie jest
    • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:01
      No co Ty, o matkę jesteś zazdrosna?? Boisz się, że po tyych czułościach w łóżku wylądują?
      Inna sprawa, że matki raczej nie wskakują na kolana dorosłym synom... ale przytulenie, całus albo pogłaskanie po głowie - jak najbardziej normalne i w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że coś jest nie tak.
      • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:03
        a czy ktoś tu pisał że ma problem z głaskaniem po głowie?
        • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:11
          No ale czy to włażenie na kolana to aż takie nie do przeżycia jest? Owszem, dziwne, ale to problem tej teściowej - jakieś deficity emocjonalne, może próbuje pokazać synowej, że jest ważniejsza, może relacje syn-matka nie są do końca zdrowe - trudno ocenić na odległość i z tak małą ilością danych. No ale co zrobić? Zabronić facetowi czulić się z matką, kazać mu trzymac dystans? Czy to faktycznie ma taki wielki wpływ na życie małżeństwa? Wątpię.
          • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:21
            Owszem, dzi
            > wne, ale to problem tej teściowej - jakieś deficity emocjonalne, może próbuje p
            > okazać synowej, że jest ważniejsza, może relacje syn-matka nie są do końca zdro
            > we - trudno ocenić na odległość i z tak małą ilością danych. No ale co zrobić?

            pytanie było czy teściowa (sytuacja) jest normalna
            odp. nie jest

            Czy to faktyczn
            > ie ma taki wielki wpływ na życie małżeństwa? Wątpię
            tego nie wiemy
            • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:31
              > pytanie było czy teściowa (sytuacja) jest normalna
              > odp. nie jest
              Wg Ciebie nie jest. Wg mnie jest rzeczywiście trochę nietypowa, ale nie widzę w tym czegoś przestraszliwego, czego nie można zaakceptować. Dziecko jest dzieckiem, a rodzic rodzicem, niezależnie od wieku. Sama widuję moich rodziców rzadko i jak u nich jestem, to się przytulę, tak żartobliwie wlazę ojcu na kolana i go uściskam albo położę matce głowę na kolanach. Czy to nienormalne, bo nie jestem dzieckiem? Może dla kogos tak, ale dla mnie to sa cenne chwile, których od pewnego momentu w nie tak znowu dalej przyszłości (chociaż oby jak najdalszej) już nigdy nie doświadczę.
              • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:36
                no może perspektywa zmienia się z wiekiem. majac 20 lat można ojcu na kolana wskoczyć, ale w po 40-stce kiedy ojciec zaczyna być już dziadusiem to raczej nie za bardzo
                • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:44
                  No ja 20 lat z pewnością już nie mam ;) A mój ojciec też do najmłodszych już nie nalezy,, ale czy to znaczy, że go uściskać nie mogę?
                  Jasne, że jak się widzi rodziców codziennie/co tydzień, to takie czułości byłyby trochę dziwne i pewnie niepotrzebne. Ale autorka nic nie pisze, czy u nich się to zdarza nagminnie, przy każdej wizycie, jakie sa relacje poza tym itp., więc trudno jednoznacznie powiedzieć, czy to jest normalne, czy niennormalne... Tzn. ja przynajmniej nie potrafię ;)
                  • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:50
                    no ja tam czepnęłam się tylko tych kolan, bo uściski, przytulaski i takie tam są OK
              • fuzja.jadrowa Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:53
                > Sama widuję moich rodziców rzadko
                > i jak u nich jestem, to się przytulę, tak żartobliwie wlazę ojcu na kolana i g
                > o uściskam albo położę matce głowę na kolanach. Czy to nienormalne, bo nie jest
                > em dzieckiem?

                Ale ty caly czas mowisz o sytuacji, w ktorej to rodzic bierze dziecko na kolana. Widzialas kiedys matke siadajaca swojemu synkowi (niezaleznie od wieku) na kolanach?
                • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:00
                  Fakt, nie widziałam, ale to, że nie widziałam czy że Ty nie widziałaś, to nie znaczy, że to taka straszna straszność ;) Więcej tolerancji i zrozumienia! Peace and love! ;))
              • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:54
                Dziecko jest dzieck
                > iem, a rodzic rodzicem, niezależnie od wieku. Sama widuję moich rodziców rzadko
                > i jak u nich jestem, to się przytulę, tak żartobliwie wlazę ojcu na kolana i g
                > o uściskam albo położę matce głowę na kolanach. Czy to nienormalne, bo nie jest
                > em dzieckiem?
                to jest normalne

                ale tamto, to ostentacja skierowana w stronę synowej, deprecjonowanie jej pozycji, konkurowanie o uwagę syna
                i to NIE JEST NORMALNE,
                matki nie są partnerkami dla swoich synów, nie powinny się zachowywać w stosunku do synowej jak głupia nastolatka konkurująca o uwagę chłopaka swojej koleżanki

                matki powinny dbać o szczęście swoich dzieci poprzez sprzyjanie ich małżeństwom, pozytywne doradzanie im, a nie sianie fermentu
                • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:58
                  No z zasady nie powinny. Dlatego napisałam, że prawdopodobnie teściowa ma jakieś emocjonalne niehalo w stosunku do syna. O rany, ale to matka przecież. Co ma facet zrobić? Zepchnąć ją z kolan i powiedzieć: heloł, mamusiu, nie życzę sobie takich akcji, bo moja żona jest zazdrosna, musisz sie uporać ze swoimi schizami, a tymczasem ode mnie wara! Rodzicom w pewnym wieku się wiele wybacza. Tzn. ja bym wybaczyła. trudno się zmienić na starość,o psychoterapii nie wspominając nawet, a jeśli te zachowania nie sa agresywne, nieprzyjemne, obraźliwe itp., to nie ma co robić z tego wielkiej historii i się odcinać.
                  • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:04
                    Co ma
                    > facet zrobić? Zepchnąć ją z kolan i powiedzieć: heloł, mamusiu, nie życzę sobie
                    > takich akcji, bo moja żona jest zazdrosna, musisz sie uporać ze swoimi schizam
                    > i, a tymczasem ode mnie wara!

                    nie
                    powinien powiedzieć:
                    > heloł, mamusiu, nie życzę sobie
                    > takich akcji,musisz sie uporać ze swoimi schizami
                    i nie mieszać w to żony
                    • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:10
                      Może powinien, nie wiem.
                      Ja wiem tylko tyle - a mam doświadczenie w użeraniu się z teściową i mam świadomość, że to rzadko są łatwe relacje - że warto czasem przymknąć oko na pewne rzeczy, o ile faktycznie nie mieszają w codziennym życiu.
                • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:59
                  Właśnie ja tak to odebrałam dosłownie wtedy i w wielu innych sytuacjach To takie w białych rękawiczkach szlachtowanie świniaka.

                • rudenko ziuta mądra z Ciebie kobieta, fajną będziesz teści 11.02.13, 13:15
                  ziuta mądra z Ciebie kobieta, fajną będziesz teściową

                  piataziuta napisała:

                  > Dziecko jest dzieck
                  > > iem, a rodzic rodzicem, niezależnie od wieku. Sama widuję moich rodziców
                  > rzadko
                  > > i jak u nich jestem, to się przytulę, tak żartobliwie wlazę ojcu na kolan
                  > a i g
                  > > o uściskam albo położę matce głowę na kolanach. Czy to nienormalne, bo ni
                  > e jest
                  > > em dzieckiem?
                  > to jest normalne
                  >
                  > ale tamto, to ostentacja skierowana w stronę synowej, deprecjonowanie jej pozyc
                  > ji, konkurowanie o uwagę syna
                  > i to NIE JEST NORMALNE,
                  > matki nie są partnerkami dla swoich synów, nie powinny się zachowywać w stosunk
                  > u do synowej jak głupia nastolatka konkurująca o uwagę chłopaka swojej koleżank
                  > i
                  >
                  > matki powinny dbać o szczęście swoich dzieci poprzez sprzyjanie ich małżeństwom
                  > , pozytywne doradzanie im, a nie sianie fermentu
                  • basiabasia5 Re: ziuta mądra z Ciebie kobieta, fajną będziesz 11.02.13, 13:25
                    Też tak myślę!
    • mocno.zdziwiona Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:37
      Skoro sytuacja zdarzyła się raz i kilka lat temu to w ogóle bez sensu ją wyciągać. Ludzie w różny sposób okazują przywiązanie i bliskość emocjonalną. Ja akurat nie widzę niczego zdrożnego w zachowaniu tej kobiety, zwłaszcza że trzeba by widzieć kontekst sytuacji - może to były jakieś przekomarzania i żarty a może jeszcze coś innego. Czy jest normalna? Tak. A podobać Ci się to wcale nie musi. Pamiętam jaka kupa śmiechu była kiedy moja teściowa wyciągnęła "płaszczyk", w którym był ubrany jej syn jak go chrzciła. Syn w wieku 30+, z zarostem, w okularach, włożył wdzianko, czapeczkę i przysiadł mamie na kolanach pozując do zdjęcia w tej samej pozycji co przy chrzcie. To zdjęcie do tej pory jest hitem rodzinnych spotkań :)
      • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:46
        > t nie widzę niczego zdrożnego w zachowaniu tej kobiety, zwłaszcza że trzeba by
        > widzieć kontekst sytuacji - może to były jakieś przekomarzania i żarty a może j
        > eszcze coś innego.

        Dokładnie. Kontekst jest dość istotny. Przecież to widać, z jakimi emocjami ta kobieta włazi synowi na kolana czy go przytula. Jeśli to w formie żartu (a na to wygląda przy słowach: a co nie mogę?), to w ogóle zero problemu.
        • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:53
          ja w słowach "a co nie mogę" nie widzę żartu, raczej chęć pokazania kto tu jest wazniejszy.

          A jeśli miał to byc żart to dośc kiepski.
          • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:03
            A dlaczego żona po prostu nie może tego przyjąć z pobłażliwością i wyrozumiałością wobec starszej, samotnej kobiety, która tyle z tego syna ma, że mu wejdzie na kolana raz na rok? Nawet jeśli intencje teściowej były "patrz, to ja jestem ważna". No bo co z tego wynika? Autorka faktycznie czuje się przez to mniej ważna?
            Jak niepewnym siebie i swojej pozycji w małżeństwie trzeba być, żeby być zazdrosną o takie sytuacje? Ja tego nie ogarniam, wybaczcie.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:08

              > Jak niepewnym siebie i swojej pozycji w małżeństwie trzeba być, żeby być zazdro
              > sną o takie sytuacje? Ja tego nie ogarniam, wybaczcie.

              Dokładnie. To jest jedyne wyjaśnienie i jest dość smutne.
            • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:10
              Bo autorka po 10 latach podobnych manifestacji zaczęła wyrażać co myśli na ten temat. Jest zbyt atrakcyjna żeby robić za kwiatek na kołnierzu teściowej i łykać jej wszystkie żaby z uśmiechem na twarzy.
              • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:12
                Autorko, piuzesz o siadaniu na kolanach i do tego się odnoszę. Jeśli teściowa na inne sposoby próbuje z Tobą konkurować czy też upokarzać Cię przy mężu, to faktycznie jest to bardziej złożony problem. I do rozwiązania z mężem, a nie z teściową.
                • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:24
                  Tylko wiecie kobietki jak działa programator? Synowie nie widzą pewnych rzeczy gołym okiem widocznych dla otoczenia W zasadzie to już teraz moje wypowiedzi po woli zbliżają się do żalenia a nie o to mi chodzi Byłam po prostu ciekawa opinii innych kobiet PODKREŚLĘ TYLKO ŻE GDYBY TO BYŁA INCYDENTALNA SYTUACJA SPRZED LAT NIE TRUDZIŁABYM SIEBIE I WAS Dziękuje za te odpowiedzi :)
                  • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:29
                    Wiesz, ja Cię tu nie chcę obwianiać o nic i tłumaczyć zachowania teściowej, bo nie mam w tym żadnego interesu. Pisze tylko, że z mojego punktu widzenia, kiedy próbuję sobie wyobrazić to wszystko i siebie na Twoim miejscu, nie widzę realnego problemu.
                    Po prostu autentycznie myślę, że powinnaś szczerze pogadać o tym z mężem, bo to na niego i jego zachowanie możesz mieć wpływ. Wpływu na zachowanie teściowej - kobiety, która jest starsza, już ukształtowana itp. - raczej mieć nie będziesz.
                    • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:52
                      light_in_august napisała:

                      > Wiesz, ja Cię tu nie chcę obwianiać o nic i tłumaczyć zachowania teściowej, bo
                      > nie mam w tym żadnego interesu. Pisze tylko, że z mojego punktu widzenia, kiedy
                      > próbuję sobie wyobrazić to wszystko i siebie na Twoim miejscu, nie widzę realn
                      > ego problemu.

                      Wiesz, tak samo tym, którzy mają fajnych rodziców nie mieści się w głowie o co chodzi z rodzicami toksycznymi. Wydaje im się, że to jakaś fanaberia i czepianie. A jakby tak poczytać dłuższe opisy albo pobyć w takim domu to od razu zmienia się perspektywa.
                      • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:56
                        pod warunkiem ze pobyt bylby staly,
                        na przyklad tak 10 lat bez zawiasow
                      • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:59
                        Rozumiem to. Ale nie jestem w stanie zrozumieć, że autorka ma problem z teściową, a nie z mężem. Gdyby facet był w porządku, to ten problem włażenia na kolana i pokazywania swojej ważności w ogóle by dla Autorki nie istniał - jestem tego pewna na tyle, na ile mogę być, nie będąc naocznym świadkiem.
                        Oczywiście można iść dalej w tym obwinianiu teściowej i stwierdzić, że wszystko jej wina od samego początku, bo źle synusia wychowała. Rzecz w tym, że dorośli ludzie sami kształtują swoje życie, nawet jeśli z powodu wychowania mają pod górkę.
                        • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:03
                          > Ale nie jestem w stanie zrozumieć, że autorka ma problem z teściową, a nie z mężem.

                          z mężem też ma problem, napisała to w pierwszym poście: jak ich przywołać do porządku?
                        • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:05
                          jestem zdania, ze watas zostal celowo nakrecony
                          sie w nim pieprzy o 'oczywistych oczywistosciach' byle uzyc cudzego internetu.


                        • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:05
                          light_in_august napisała:

                          > Rozumiem to. Ale nie jestem w stanie zrozumieć, że autorka ma problem z teściow
                          > ą, a nie z mężem. Gdyby facet był w porządku, to ten problem włażenia na kolana
                          > i pokazywania swojej ważności w ogóle by dla Autorki nie istniał - jestem tego
                          > pewna na tyle, na ile mogę być, nie będąc naocznym świadkiem.
                          > Oczywiście można iść dalej w tym obwinianiu teściowej i stwierdzić, że wszystko
                          > jej wina od samego początku, bo źle synusia wychowała. Rzecz w tym, że dorośli
                          > ludzie sami kształtują swoje życie, nawet jeśli z powodu wychowania mają pod g
                          > órkę.

                          Oczywiście zgadzam się. Autorka jest w związku z mężem a nie teściową i to z nim ma problem. Nie mniej jednak nie jest to wcale takie normalne jeśli teściowa próbuje zatrzymać przy sobie syna i objawia się to przeróżnymi męczącymi zachowaniami z jej strony.
                          A dorośli oczywiście sami kształtują swoje życie ale wyobraź sobie jak to jest jak masz coś przez całe życie wmawiane i jako już dorosła osoba masz tak naprawdę wkodowany chory obraz siebie czy relacji z rodzicami na przykład. Skąd wziąć zdrową perspektywę, żeby zacząć być tego świadomym? Nie jest to wcale takie łatwe.
                          To jednak teściowa wychowała w taki a nie inny sposób swojego syna i oczywiście jest to jej wina. Nie mniej jednak skupianie się na winie niewiele tu zmieni.
                          • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:12

                            > Oczywiście zgadzam się. Autorka jest w związku z mężem a nie teściową i to z ni
                            > m ma problem. Nie mniej jednak nie jest to wcale takie normalne jeśli teściowa
                            > próbuje zatrzymać przy sobie syna i objawia się to przeróżnymi męczącymi zachow
                            > aniami z jej strony.
                            Domyślam się, co już gdzieś tu napisałam, że wcale nie chodzi o te kolena i że problem najwyraźniej większy. Ja się skoncentrowałam jednak na kolanach i czułościach ;) bo gdzie jest wypisane, w jaki inny sposób teściowa zatruwa IM życie? Tyle tu postów popodpinanych różnie, że mogłam tego nie wyłapać.
                            • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:21
                              light_in_august napisała:

                              > Domyślam się, co już gdzieś tu napisałam, że wcale nie chodzi o te kolena i że
                              > problem najwyraźniej większy. Ja się skoncentrowałam jednak na kolanach i czuło
                              > ściach ;) bo gdzie jest wypisane, w jaki inny sposób teściowa zatruwa IM życie?
                              > Tyle tu postów popodpinanych różnie, że mogłam tego nie wyłapać.

                              No na przykład tutaj:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,16,142455774,142459831,Re_na_kolanach_u_syna_.html
                        • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:08
                          >Rzecz w tym, że dorośli ludzie sami kształtują swoje życie, nawet jeśli z powodu wychowania mają pod górkę.

                          + trochę idealistyczne podejście do życia reprezentujesz. swoje życie można kształtować jak najbardziej. ale relacje między synem a matką ukształtowały się raczej przed pojawieniem się żony. dlatego jeśli ktoś z taką symbiozą i takimi "czułościami" nie miał wcześniej do czynienia, teraz może mieć jak najbardziej problem. i nie ma w tym żadnej jego winy.
                          • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:17
                            Ok, ale ja piszę, że to mąż może kształtować swoje życie i to od niego zależy, czy się od matki odpępni. Tu jest miejsce na jego pracę ze sobą, na późniejszym etapie byc może z matką, ale nie na zasadzie zmienia matki, tylko zmienienia swojego podejścia do niej, stworzenie zdrowego dystansu itp.
                            Mój mąż bardzo był z matką związany, taki synuś mamusi od dziecka i też mógł sobie powiedzieć "no tak mnie wychowano, taki juz jestem, żono, zaakceptuj", ale nie, wziął sie za siebie, za swoje życie i teraz to ja mu musze przypominać, żeby do matki zadzwonił raz na tydzień, bo to w końcu matka... Tak że da się, tylko to jest zadanie dla faceta. Od rozmowy z nim trza zacząć, a nie od reformowania starej kobiety, której prawdopodobnie zreformować się już nie da...
                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:20
                              Rozumiem że tylko ten model relacji jaki odpowiada żonie jest jedyny i prawidłowy?
                              • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:25
                                Nie odpowiem, bo nie wiem :) Za mało danych, żeby stwierdzić "kto ma rację".
                                Widzę tylko, że Autorka tego stanu nie akceptuje, a w końcu to mąż ma jej "robić dobrze", a nie teściowa, dlatego myślę, że jeśli faktycznie te relacje są niezdrowe (czy naprawdę są - nie wiem, włażenie na kolana to mało, że to tak ocenić), to z mężem trzeba gadać, a nie z teściową...
                            • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:27
                              >Od rozmowy z nim trza zacząć,

                              tak jest. jeśli sytuacja krępuje żonę i nie wydaje jej się normalna, bo niestety normalna nie jest, to powinna porozmawiać z mężem. a mąż powinien tych krępujących sytuacji unikać lub porozmawiać o tym z matką.

                              nie ma sensu wmawiać komuś, że problemu nie ma i go wymyślił, albo że sam ma problem.
                              • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:34
                                No dobrze, jeśli to brzmiało, jakbym odmawiała komuś prawa do posiadania takiego problemu, to biję się w pierś.
                                Ale to też nie do końca tak, że jeśli ktoś widzi problem, to znaczy, że on faktycznie jest akurat TAM, gdzie go widzi. Bo można gdybyć, że to Autorka ma sama ze sobą jakiś problem, który nie pozwala jej spokojnie patrzeć, jak teściowa się normalnie czuli z synem... Ale w to już dalej nie brnę ;)
                  • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:32
                    skoro o programatorze, mysle ze samas zaprogramowana i nie chcesz tego zauwazyc.
                    zapytalam skad nagly zryw o tesciowej, snila ci sie w nocy czy niedzielny skok- spektakularna akcja przywrocila dawne urazy?
            • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:12
              >która tyle z tego syna ma, że mu wejdzie na kolana raz na rok?

              dżizas, a nie może mieć coś normalnego z tego syna? tylko głupie demonstracje?
              no przepraszam. ale to jest robienie obciachu i jeszcze stawianie w głupiej sytuacji tej żony, niezależnie zupełnie od tego, czy ona jest zazdrosna, pewna siebie czy niepewna.

              litości!
              • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:19
                O co kaman z ta teściową? Jeśli żona czuje się tak niedowartościowana, to może niech z mężem pogada, bo to on jest z nią w związku, nie teściowa! Litości!
                • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:21
                  pytanie było czy teściowa zachowuje się odpowiednio, to rozmawiamy o teściowej.

                  nie rozumiem tłumaczenia dowolnie idiotycznych zachowań niedowartościowaniem obserwatora tego cyrku.
                • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:23
                  I jeszcze jedno - jeśli w małżeństwie wszystko gra, to co takie obściskiwania teściową moga realnie zmienic na gorsze? Jeśli kobieta ma oparcie w mężu i czuje się z nim szczęśliwa, spokojna, dowartościowana, to naprawdę takie zachowanie teściowej może to zepsuć? Kosmos dla mnie.
                  Upieram się przy tym, że problem jest dużo bardziej skomplikowany i dotyczny relacji Autorki z mężem.
                  • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:27
                    >to co takie obściskiwania teściową moga

                    nie ma znaczenia, wystarczy że są to zachowania nienormalne i konieckropka. poza sytuacją żartu, no ale nie wygląda na to. szczególnie przy argumentowaniu tego w sposób: nic z niego nie ma, niech mu wlezie chociaż na kolana.

                    no skoro matka włazi na kolana synowi, to problem jest przede wszystkim na tej linii.
                    • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:34
                      Różne są definicje normalności. Wybacz, ja zostanę przy swojej. Straszny byłby mój świat, gdybym incydentalne (jak rozumiem) włażenie matki na kolana synowi miała uważać za NIENORMALNE. No chyba że faktycznie włazi mu na te kolana codziennie i przy każdej możliwej okazji, i odkleić się od niego nie może, chociaż żona ją szarpie wte i wewte albo syn się wyrywa - wtedy pewnie w końcu zadzwoniłabym na pogotowie psychiatryczne.
                      • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:39
                        a propo okazji, w polskim porzekadle.... czyni zlodzieja
                        w taki sposob tez skonstruowany jest watek o tesciowej
                        nic z logiki wydarzen - tylko znienacka strzal w dojrzaly elektorat by pograc na kompach w godzinach pracy.

                      • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:40
                        > Różne są definicje normalności
                        no nie wiem. czym innym jest przytulenie, uściskanie syna, a kompletnie czym innym siadanie mu na kolanach. siadanie na kolanach ma tylko sens, gdy na kolanach siada dziecko i to małe, a nie dorosły koń, lub gdy dziewczyna siada na kolanach chłopakowi.

                        dorośli faceci nie siadają na kolanach swoim dziewczynom, ojcowie dorosłym córkom, dyrektorzy sekretarkom, a matki dorosłym synom. pomijam sytuację wygłupu, wtedy można wszystko. no prawie:)
                        • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:42
                          No chyba, że dyrektor to dyrektorka a sekretarka to sekretarz-wtedy siadanie na kolanach jest dopuszczalne(oczywiście tylko w delegacjach:P).
                • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:28
                  Masz męża? masz teściową?
                  • light_in_august Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:36
                    Owszem. Drugiego męża i drugą teściową ;)
            • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:17
              > Jak niepewnym siebie i swojej pozycji w małżeństwie trzeba być, żeby być zazdro
              > sną o takie sytuacje? Ja tego nie ogarniam, wybaczcie.

              Gdy matka jest samotna i przelewa niespełnioną miłość damsko-męską na syna, syn może nie umieć odróżnić jaka powinna być jego rola w stosunku do żony a jaka do matki (bo nikt go tego nei nauczył) i myśli że jest zmuszany do wybierania kto jest dla niego ważniejszy.
              Niechcący pełni rolę partnera swojej matki, czy może spowodować niepewność żony co do jej pozycji w małżeństwie - i jest to całkiem naturalne.
              Sytuacja nie powinna mieć miejsca. Winna jest matka. Płaci za to żona, ale pretensje powinna kierować faktycznie do męża, który jest dorosły, nie do starej kobiety, która najwyraźniej nie umiała syna wychować.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:23
                piataziuta napisała:

                > Gdy matka jest samotna i przelewa niespełnioną miłość damsko-męską na syna, syn
                > może nie umieć odróżnić jaka powinna być jego rola w stosunku do żony a jaka
                > do matki (bo nikt go tego nei nauczył) i myśli że jest zmuszany do wybierania k
                > to jest dla niego ważniejszy.

                A skąd ten pomysł? Czy autorka o tym pisała?

                Ja bym w takiej sytuacji polecał ignorować takie zachowania ponieważ.
                a) jest to naturalna zdrowa bliskość w rodzinie. Nie ma powodów do reakcji
                b) próba rozegrania męża w jakiejś głupiej emocjonalnej potyczce z żoną. Tym bardziej należy ignorować.
                • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:27
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:


                  > A skąd ten pomysł? Czy autorka o tym pisała?

                  Napisała:P
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,142455774,142459831,Re_na_kolanach_u_syna_.html
                • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:28
                  a) jest to naturalna zdrowa bliskość w rodzinie. Nie ma powodów do reakcji

                  nie jest normalna. dzieci siedzą na kolanach u rodziców, a nie na odwrót. Tobie matka też wchodzi na kolana? o_O
                  :)
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:41

                    > nie jest normalna. dzieci siedzą na kolanach u rodziców, a nie na odwrót. Tobie
                    > matka też wchodzi na kolana? o_O

                    Będziesz się tych kolan czepiać? Proszę cię.
                    Ludzie znajdują mnóstwo różnych fizycznych form okazywania uczucia czy przywiązania.
                    Forma nie ma znaczenia - ważne jest tylko to czy emocje które do niej skłaniają są zdrowe.
                    • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:47
                      > Będziesz się tych kolan czepiać? Proszę cię.
                      a czego mam się czepić? przecież autorka nie mówi, że matka ściska się z synem na pożegnanie, tylko że mu włazi na kolana.


                      > Forma nie ma znaczenia - ważne jest tylko to czy emocje które do niej skłaniają
                      > są zdrowe.
                      forma i kontekst mają ogromne znaczenie i są jak najbardziej wyrazem emocji.
              • aka666 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 19:22
                piataziuta napisała:

                > > Jak niepewnym siebie i swojej pozycji w małżeństwie trzeba być, żeby być
                > zazdro
                > > sną o takie sytuacje? Ja tego nie ogarniam, wybaczcie.
                >
                > Gdy matka jest samotna i przelewa niespełnioną miłość damsko-męską na syna, syn
                > może nie umieć odróżnić jaka powinna być jego rola w stosunku do żony a jaka
                > do matki (bo nikt go tego nei nauczył) i myśli że jest zmuszany do wybierania k
                > to jest dla niego ważniejszy.
                > Niechcący pełni rolę partnera swojej matki, czy może spowodować niepewność żony
                > co do jej pozycji w małżeństwie - i jest to całkiem naturalne.

                oczywiście że jest zmuszany do wybierania, żonie się nie podoba "czułość i bezradność samotnej starszej kobiety", a w dodatku jest "zbyt atrakcyjna" na takie przepychanki :D

                > Sytuacja nie powinna mieć miejsca. Winna jest matka. Płaci za to żona, ale pret
                > ensje powinna kierować faktycznie do męża, który jest dorosły, nie do starej ko
                > biety, która najwyraźniej nie umiała syna wychować.

                nie umiała wychować? daleka analiza jednego zdania: "matka usiadła synowi na kolanach". może napisz coś o ojcu, przecież aż się prosi żeby jakiś psycholog amator wrysował jego profil charakterologiczny w tę całą skandaliczną próbę okazania czułości przez staruchę :D
    • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 12:45
      Jest tak Teściowa od ponad 20 lat jest sama Całe swoje emocje przelała na synów Starszy odszedł z domu duuużo wcześniej od mojego męża i to na nim właśnie skupiło się wszystko. Po ślubie zamieszkaliśmy u niej na jego prośbę Ja zakochana zaślepiona, zgodziłam się Po drodze było kilka mniejszych i większych przegięć Gdyby nie mój upór i zaangażowanie do dziś mieszkalibyśmy u niej Jednym słowem stałam się tą złą bo nie reagowałam na jej pochlipywania po kątach kiedy tylko zaczynaliśmy urealniać zakup mieszkania - totalna manipulacja. Ale jak to jest zawsze w życiu rozłączenie się lokalowe nie równa się odcięcie tej cholernej stalowej pępowiny! W zasadzie jesteśmy o krok przed rozwodem bo maz nie rozumie z kim powinien iść przez życie.
      • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:00
        współczuję i życzę wytrwałości
        nawet mój ojciec mówi, że dla dobra synów, powinni oni być jak najszybciej separowani od swoich mamuś
        • rudenko Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:10
          mądrego masz tatusia
          • piataziuta Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:26
            razem z matką nauczyli mnie jeszcze, że dla rodziców najważniejsze są dzieci, a dla ich dzieci powinny najważniejsze być ich związki, po to, żeby mogły w tych związkach dobrze wychowywać swoje własne dzieci
            • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:39
              No i tak to leci Mądry rodzic powie dorosłemu dziecku " kochanie czas się usamodzielnić" a toksyczny nie będzie chciał puścić bo w domu tyle miejsca i tanie i wygodniej:)
      • blond_suflerka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:32
        basiabasia5 napisała:

        > Jest tak Teściowa od ponad 20 lat jest sama Całe swoje emocje przelała na synów
        > Starszy odszedł z domu duuużo wcześniej od mojego męża i to na nim właśnie sku
        > piło się wszystko. Po ślubie zamieszkaliśmy u niej na jego prośbę Ja zakochana
        > zaślepiona, zgodziłam się Po drodze było kilka mniejszych i większych przegięć
        > Gdyby nie mój upór i zaangażowanie do dziś mieszkalibyśmy u niej Jednym słowem
        > stałam się tą złą bo nie reagowałam na jej pochlipywania po kątach kiedy tylko
        > zaczynaliśmy urealniać zakup mieszkania - totalna manipulacja. Ale jak to jest
        > zawsze w życiu rozłączenie się lokalowe nie równa się odcięcie tej cholernej s
        > talowej pępowiny! W zasadzie jesteśmy o krok przed rozwodem bo maz nie rozumie
        > z kim powinien iść przez życie.

        Może napisz tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
        Czy mąż w ogóle dostrzega problem czy dla niego wszystko jest ok tylko Ty się czepiasz?
        • basiabasia5 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:43
          Sporadycznie coś tam go zakuje w oku ale dla swojego spokoju wewnętrznego trzyma się wersji że jestem czepialska a mamie zawdzięcza wszystko i jest ok.
          • kalllka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 13:48
            no to w czym rzecz, po kiego grzybas czepila dzisiaj?
            • six_a Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 14:05
              może dziś jej się przelało, a czemu ci przeszkadza, że dziś? 11 lutego niedobra data na wątek?
      • allatatevi1 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 19:44
        Ty masz Basiu poważne problemy psychiczne - sypie ci się małżeństwo, a ty zamiast przeznaczyć ten kryzys na dogłębną analizę pt. "gdzie popełniłam błąd?", "gdzie mój mąż popełnił błąd?" na siłę szukasz kozła ofiarnego.
        Nakręcaj się dalej - na pewno za wasz kryzys w związku odpowiadają również: sąsiedzi, pani sprzedająca bułki w sklepie na dole, koleżanki z pracy męża i 100 innych osób.
    • grassant Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 16:37
      wskocz i ty na kolana synowi, albo teściowi. komu wolisz.
      • konwalka Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 18:22
        rzucilabym pawia - nie demonstracyjnie, ale z naturalnej, niepohamowanej potrzeby
        jak bardzo trzeba miec zryty gar zeby odwalac skoki na czterdziestoletniego syna ?
        odpowiedz- bardzo
    • jeriomina Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 19:44
      Patologia i Unterwelt.
    • varna771 Re: na kolanach u syna:) 11.02.13, 21:39
      Dla mnie ta cała sytuacja z siadaniem matki na kolanach syna to normalna nie jest ! nie dziwię się autorce wątku bo również czułabym się nieswojo, a konkretniej zażenowana i zawstydzona tym "przedstawieniem" Bałabym się różnego rodzaju uroczystości rodzinnych by ten przykry incydent się nie powtórzył! obciach straszny!!!
    • mila2712 Rozwiązanie problemu 11.02.13, 21:46
      Poszukaj teściowej jakiegoś samotnego starszego pana :)
      • konwalka Re: Rozwiązanie problemu 11.02.13, 23:43
        ale niech starszy pan bierze te leki, zeby mu kolana nie skrzypieli


        Jest nieskończenie ciężko, gdy w cudowny letni dzień widzisz nad sobą bezkresne, błękine niebo, uroczo puszyste obłoczki, jasne, ciepłe słońce. A zamiast tego powinieneś widzieć nad sobą spadochron.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja