matki tylko widza siebie

    • wieczna-gosia Moze konstruktywnie wiec ;)) 23.07.04, 03:38
      Jakos tak cos mi sie wydaje ze dzieci mi sie socjalizuja kolo trzeciego roku
      zycia.
      Socjalizuja czyli zaczynaja sie wstydzic gdy puszcza baka, przestaja
      wywrzaskiwac mamooo kupeeee ale podchodza i mowia mi to do ucha itp.

      No ale droga impalo- co wczesniej ;))
      Moze to nie do ciebie pytanie- jak sama piszesz bowiem wiekszosc czasu zajmuje
      sie twoim dzieckiem babcia wespol z niania- moze to one sie musza z czyms takim
      od czasu do czasu zmagac?

      Poza tym- dzieci maja rozny temperament. Sa "grzeczne" dwulatki a sa takie przy
      ktorych trzeba pojsc na pewniem kompromis i uznac ze niech rozrabia
      umiarkowanie, dobrze ze nie wrzeszczy ;) To super ze ci sie trafil taki
      grzeczny model, ale nie wszyscy mieli szczescie przy "rozdaniu" ;)
      na koniec- caly czas oceniamy sytuacje jednostkowe. Ja tak w ogole nie
      przepadam za nieswoimi dziecmi ;) nie gugam do wozkow z wyjatkiem swojego, nie
      jestem przesadnie mila do starszych. Oczywiscie sila rzeczy mam duzy kontakt z
      innymi dziecmi bo mam dzieci w wieku towarzyskim, zarowno nastoletnim jak i
      przedszkolnym i szczegolnie teraz w wakacje nie ma dnia zeby u mnie w domu nie
      siedzialo jakies towarzystwo.

      I naprawde na palcach jednej reki moge policzyc dzieci, ktore znam jakos dluzej
      a sa "niewychowane", ewudentnie zaniedbane wychowawczo, bo tak to trzeba
      nazwac. Natomiast na takie akcje trzylatek wrzeszczy w pociagu- to inna para
      kaloszy. Dzecko zmeczone podroza rzeczywiscie moze sie zachowywac nieznosnie. I
      uspokajanie go caly czas mija sie z celem. trzeba sobie wykupic osobne miejsce,
      zdjac mu buty i na pewne ustepstwa sie zgodzic. niech nie wrzeszczy ale skacze
      po fotelu ;) czy czyta na glos ksiazeczki, czy spiewa piosenki nawet. Pociagiem
      jechalam raz z trzylatka wlasnie, do Krakowa i chociaz dziecko w zasadzie
      zacowywalo sie jak aniol- mialam straszny dyskomfort. Co glosniej pisnelo czy
      zaspiewalo- to ja sie rzucalam uciszac i przepraszac caly przedzial... caly
      przedzial oczywiscie rzucal sie mnie uspokajac ze jest OK i jakie grzeczne
      dziecko- i tez se pewnie meczyli z tymi ciaglymi zapewnieniami.

      Ale konkludujac.
      Staram sie zeby moje dzieci byly jak najmniej absorbujace towarzysko.
      Staram sie karmic czy przewijac gdzies na uboczu, nawet jesli to robie w wozku
      bo nie ma pokoju matki z dzieckiem ( a umowmy sie na ogol nie ma).
      Ale niestety impalo- nie mam niani i babci. Tylko te dwie rece ;) i dzieci
      ciagam wszedzie. Takze w miejsca gdzie niekoniecznie jest ciekawie. I niestety-
      nie bede przepraszac za to ze zyje i jestem ;) dzieci sa jakie sa. czsami sie
      dra w publicznych miejscach. czsami puszczaja baki. czasmi cos im spadnie albo
      sie rozleje. Staram sie do tego nie dopuszczac- ale jak moge nie dopuscic do
      bakow u dwulatka oprocz niefaszerowaniem jej grochem ;)) moge przeprosic,
      powycierac, ale nie bede dziecka klepac tylko po to zeby obserwatorzy mogli
      sobie pomyslec- ooo to dobra matka. Wole zalatwic to w swoj dluzszy sposob,
      przeczekac wrzask, wytlumaczyc, bo wiem po osobniku 13 letnim, ze to przynosi
      efekty.

      Wcale nie uwazam, ze matki sa gorsze od innych ludzi ;) na swiecie sa po prostu
      ludzie ktorzy zwracaja na innych uwage i tacy ktorzy na innych uwagi nie
      zwracaja. Egoisci i nie egoisci slowem ;))

      Szkoda ze tak strywializowalas temat.

      Szczegolnie ze jak sama przyznajesz- jestes matka. A jednak w tytule jak wol
      tkwi "matki". Czyli co- matki oprocz ciebie?

      Mnie w miare wychowywania dzieci rosnie przekonanie ze to wcale nie jest
      proste, oraz rosnie we mnie pokora jesli chodzi o ocene innych jako
      wychowawcow. Znam kolka strasznie fajnych kobiet, idealnych jako matki, ktore
      maja takie problemy z dziecmi ze szok. Znam tez takie wiewiadomo co, srednio
      fajne, o beznadziejnych na oko metodach wychowawczych, ktorym bardzo fajne
      dzieci porosły ;)

      mysle ze na tym swiecie znajdzie sie miejce i dla matek i dla trzylatkow.
      I uwazam, ze wlasnie takie podejscie do dzieci w ogole czyli dzieci
      przeszkadzaja- niech siedza w domu- jest scisle zwiazane np. z tym ze mamy
      dzieci niepelnosprawnych siedza w domach zamkniete. Bo zacznie sie takie
      dziecko wydzierac... albo baka pusci... albo co gorszego...

      Matka poprzez fakt bycia mataka nie przestaje byc czlowiekiem- nadal chce
      uzywac autobusow (chyba ze w pakiecie z dzieckiem zaczna dawac samochod..),
      chodzic do restauracji, czy latac na Kanary.
    • nika69 a ile Szanowna Interlokutorka wychowala własnych 23.07.04, 10:13
      dzieci, że sie wypowiada na temat wychowania cudzych?
    • Gość: młoda Re: Uspokójcie sie!!!!!!!!!!!!!!1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 12:10
      Powariowaliście z tym atakowaniem matek. Przecież CI MALI LUDZIE- mam tu na
      myśli dzieci, też mają prawo do życia - takiego, jakie chcą. Wrzeszczenie,
      piszczenie, ogólnie pojmowana aktywność to składowa część rozwoju dzieci. Czy
      chcielibyście, żeby matki ciągle karciły, "przyprowadzali do porządku",
      uspokajały dzieci? Przecież to jest fizycznie niemożliwe!!!!!!!!!!!!!!! i na
      pewno niezgodne z naturą - naturą dzieci!Czy chcenie, żeby były
      zahamowane, "zahukane", pełne lęków?????? cz rozwijały się normalnie. Nie chcę
      tu wchodzić w skrajności i nie mówię, że dzieciom można pozwalać na wszystko,
      ale wasze sugestie są po prostu absurdalne!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Ula Re: matki tylko widza siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 12:46
      Myślę, że wiele osób wypowiadających się tutaj bardzo przesadza. Jestem matką dwójki dzieci, starszy syn od urodzenia był dzieckiem spokojnym, i nie sprawiającym kłopotów, córka natomiast rozrabiała zawsze i wszędzie niezależnie od chwili, nastroju czy miejsca. Krzyczy, biega i psoci, czy to znaczy, że mam się zamknąć z nią w domu?
      Osobom którym przeszkadzają matki z wózkami idące złą stroną chodnika, radzę aby spojrzały pod nogi, samym wózkiem ciężko jest manewrować, dodać do tego należy jeszcze "osprzęt" niezbędny przy dziecku, trochę codziennych zakupów i okazuje się, że wózek z zawartością waży około 20 kilogramów. Proponuję go prowadzić po dziurawych chodnikach, a później się wypowiadać.
      Dziecko krzyczy w resteuracji, owszem czasem krzyczy, bo może ma gorszy dzień, ale zazwyczaj rodzice słyszą teksty o rozwydrzonych bachorach. A co można powiedzieć o grupie nastolatków w resteuracji, wybuchających raz po raz nie opanowanym śmiechem, opowiadającym bardzo głośno swoje "przygody", przeplatają je co kilka słów "przerywnikami" typu ku..., pier...., itp ?
      Co do przewijania dziecka na wierzchu, a gdzie u diabła mają to robić ? Czy ktoś zna choć jeden park, przy którym jest toaleta przystosowana do przewijania dzieci ?
      Dziecko w podróży to kłopot dla wszystkich, również dla matki. ALe nie oszukujmy się nikt nie spęta i nie zaknebluje 3-5 latka, aby współtowarzyszom podróży jechało się spokojniej.
      Rozwalone jedzenie na podłodze, kurcze czy Ci wszystcy oburzeni dostali w wieku 2 lat łyżkę do ręki i jedli kulturalnie nie rozwalając nic i nie wylewając ? Śmiem wątpić, dziecko musi się tego nauczyć i ta nauka trwa dość długo.

      Matki to też ludzie, zdecydowana większość stara się dobrze wychować swoje dzieci, nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.
      • marta31 Zrozumienia troche 30.07.04, 09:08
        Witam Wszystkich:)
        Jestem mama ktora stara sie byc poprawna spolecznie tzn nie jestem uciazliwa i
        staram sie zeby moj 15 miesieczny synek tez nie byl:). Mam pełną swiadomosc
        tego ze dla osob bezdzietnych przebywanie (przymusowe) w towarzystwie matek z
        dziecmi moze byc meczace i pewnie w wielu wypadkach tak jest. Ale bardzo prosze
        o troszke zrozumienia bo wychowanie dziecka nie jest łatwym procesem i nie
        zawsze wszystko udaje sie za pierwszym razem (nie poruszam tutaj kwestii matek
        ktore maja gleboko w rowie jak ich dziecko sie zachowuje)ale prosze o
        zrozumienie dla tych ktore sie staraja :).A jesli chodzi o kwestie przewijania
        i karmienia to dla mnie bardziej obrzydliwy jest widok sikajacego faceta w
        parku ( co to mysli ze jak mu ptaszka nie widac to juz pelna kultura). A ich
        sie jakos nie tępi.
        • Gość: Matka Re: Zrozumienia troche IP: *.chello.pl 30.07.04, 13:29
          Proces wychowania jest długi i trudny- tego nikt nie neguje. Nie można mieć
          pretensji do matki, że zajmuje 3/4 chodnika jadąc wózkiem i prowadząc starsze
          dziecko za rączkę. Natomiast mozna, gdy owe starsze dziecko pędzi na rowerku
          wprost na ludzi.
          Nikt rozsądny nie będzie robił uwag gdy matka na ławce w parku karmi piesią
          niemowlę, ale już można mieć pretensje gdy ta sama pani podrózując pociągiem w
          wagonie ogólnodostepnym przewija dziecko narażając innych na wiadome widoki i
          zapachy.
          Płacz czy "złe" zachowanie dziecka - szczególnie małego- w miejscach
          publicznych jest zrozumiałe, ale trudno uznać za normalne zmuszanie dorosłych
          ludzi, którzy przyszli do restauracji na kolację, obiad, aby zmuszeni byli do
          słuchania wycia znudzonego malucha i oglądali jego popisy przy stole.
          Umówmy się- restauracje nie są miejscem dla małych dzieci.
          Podobnie z podróżami- jeśli nie jest to sprawa życia i śmierci - zastanówmy się
          nad środkiem transportu. Mamy prawo być dalekimi od zachwytu, gdy przez 5-6 lub
          więcej godzin zmuszeni jestesmy do słuchania bajek, siedzenia w bezruchu ( bo
          dziecko zasnęło)i przy szczelnie zamkniętym oknie w przedziale ( bo się
          przeziębi).
          Mamy prawo nie chcieć stawać autokarem co pół godziny ( bo dziecko cierpi na
          chorobę lokomocyjną) itp.
          Jadąc w dłuższą podróż- wybierzmy własny samochód. Uciążliwości będziemy znosić
          MY- rodzice/dziadkowie.
          Nie zabierajmy do restauracji dzieci.
          Zachowujmy sie tak, jak chcielibysmy, aby inny zachowali się w stosunku do nas.
          I to niekoniecznie juz teraz.
          Ciekawa jestem ile oburzonych na przewijanie dzieci w miejscach publicznych
          będzie to pietnować za kilka lat, gdy pociechy wyrosna z pieluch i butelek?
          • Gość: Cytrynka Re: Zrozumienia troche IP: *.nas22.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.07.04, 08:12
            Ja również apeluję o więcej tolerancji.
            Mam dziecko, co więcej za kilka tygodni będę miała drugie i...nie zamierzam
            zrezygnować z wizyt w restauracji co jakiś czas, lotów samolotem, wycieczek itp.
            Jak każdy mam swoje prawa, moje dziecko również je ma. Nie przepadam za cudzymi
            dziećmi, za swoim i owszem, ale nie wymagam, by wszyscy ludzie wpadali w zachwyt
            na widok mojej córki. Staram się, aby Julcia nikomu nie przeszkadzała, ale
            prawda jest taka, że zawsze znajdzie się taka osoba, której nawet grzeczne
            dziecko będzie przeszkadzać. Jestem w ciąży, z mężem i dzieckim chodzę do
            ginekologa, jeżdżę na zakupy, wycieczki i latam samolotem. Nie zamierzam z tego
            rezygnować, bo i tak nigdy wszystkim nie dogodzę (jednej pani przed laty nie
            podobało się na przykład, że mam rozpuszczone długie włosy).
            Nie zawsze można wybrać samochód. Dziecko przewijam, kiedy jest taka potrzeba,
            ostatnio w McDonaldzie w Seattle. W toalecie nie było przewijaka, pieluszkę
            zmieniłam więc na ławce do siedzenia (nie na widoku). I nadal będę tak robić,
            jeśli nie będę miała innego wyjścia, bo moje dziecko jest dla mnie ważniejsze od
            tego, co pomyśli sobie inna osoba. Staram się nie dopuszczać do histerycznego
            krzyku u mojego dziecka. Na pewno nie jadłabym spokojnie obiadu w restauracji,
            gdy moje dziecko zakłócałoby spokój innym, ale nie można ode mnie wymagać, bym
            nie chodziła do restauracji wogóle.
            Cytrynka
            • zalotnica Re: i Ty masz czelnosc mowic o tolerancji...? 31.07.04, 15:42
              Gość portalu: Cytrynka napisał(a):

              > Ja również apeluję o więcej tolerancji.
              >Dziecko przewijam, kiedy jest taka potrzeba,
              > ostatnio w McDonaldzie w Seattle. W toalecie nie było przewijaka, pieluszkę
              > zmieniłam więc na ławce do siedzenia (nie na widoku). I nadal będę tak robić,
              > jeśli nie będę miała innego wyjścia, bo moje dziecko jest dla mnie ważniejsze
              >od tego, co pomyśli sobie inna osoba.

              to sie nazywa miec tupet, dziwie sie, ze jeszcze nie dostalas pozwu do sadu.
              • Gość: Cytrynka Re: i Ty masz czelnosc mowic o tolerancji...? IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 06:53
                No cóż, mieszkam w normalnym kraju (i to nie jest Polska), gdzie są normalni
                ludzie, których dzieci siusiają w pieluszki. Nie zamierzam dziecka trzymać w
                mokrej pieluszce tylko dlatego, że nigdzie nie można znaleźć przewijaka. Nie
                afiszowałam się, to że zmieniam pieluszkę widział tylko mąż, ludzi prawie nie
                było. Ciekawe co Ty byś zrobiła? Generalnie mam w nosie, co myślą o mnie inni,
                nie robię nikomu krzywdy, nikomu nie wchodzę z buciarami w życie, nie mówię, co
                ma robić, co jeść, jak myśleć. Czasem zastanawiam się, czy jest sens wracać do
                kraju, gdzie każdy wsciubia nos w nieswoje sprawy, czy wracać do kraju pełnego
                rasistów, ludzi (oczywiście nie wszyscy tacy są), którzy znaczenie słowa empatia
                powinni sprawdzić w encyklopedii.
                Pozdrawiam mimo wszystko
                Cytrynka
                • Gość: apple33 Re: i Ty masz czelnosc mowic o tolerancji...? IP: 66.189.0.* 04.08.04, 13:31
                  Witaj!

                  nie przesadzaj z ta normalnoscia kraju. W moim stanie mozna trafic do aresztu
                  za karmienie dziecka piersia w miejscu publicznym, np na plazy.

                  Natomiast jesli chodzi o przewijanie to ZAMKNIETE miejsca publiczne odpadaja I
                  nie mozesz mowic ze masz w nosie co inni pomysla o tobie. Wyobraz sobie ze ktos
                  np w otwartym parku dmucha twojemu dziecku w nos i mowi ze ma w nosie to co
                  myslisz o nim. Albo siedzisz w restauracji gdzie akurat nie ma przewijaka w
                  toalecie, i jakas matka, ktora ma w nosie to co myla o niej inni, przewija
                  obsrana pieluche. Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

                  Pzdr
                  Ania
                  • cytrynka3 Re: i Ty masz czelnosc mowic o tolerancji...? 06.08.04, 18:30
                    Aniu
                    Napisałam już, że było bardzo mało ludzi, pieluszka była tylko zasikana, nikomu
                    pod nosem nie zmieniłam tej pieluszki przecież. Widział tylko mąż. Krytyka jest
                    ważna, ale krytyka konstruktywna. Jeśli wg Was źle zrobiłam, to czekam na
                    propozycje, co zrobić w takiej sytuacji, kiedy nie ma odpowiedniego miejsca na
                    zmianę pieluszki.
                    Co do karmienia, karmiłam na plaży i w wielu innych miejscach. Rozumiem, że
                    należy się liczyć z innymi, z tym, że może ich coś obrzydzać. W takim razie może
                    zastosować metody państwa policyjnego?? Mnie też obrzydza wiele rzeczy, brzydzą
                    mnie psy załatwiające się na trawniku, śmierdzący potem ludzie, Ci, którzy mają
                    brudne paznokcie itd., nie lubię patrzeć (wybaczcie) na rozlazłe ciała grubych
                    Amerykanów. Rozumiem, że mogę podać do sądu tych, którzy mnie obrzydzają?
                    Naprawdę przydałoby się więcej tolerancji. Nie robię nikomu krzywdy, pieluszki
                    zmieniam dyskretnie, ale przecież muszę to zrobić. Tak samo jak muszę nakarmić
                    wrzeszczące niemowlę, prawda? Co jest złego w kobietach karmiących piersią
                    publicznie? Jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś patrzył na mnie z obrzydzeniem. Poza
                    tym równie dobrze można powiedzieć, że pani opalajaca się toples, też może
                    budzić czyjś niesmak.
                    Ja wiem, że się nie czepiałaś karmienia piersią, takie mam tylko refleksje.
                    W jakim stanie mieszkasz??
                    Pozdrawiam
                    Cytrynka
                    P.S. Zakładam, że w lepszej restauracji są przewijaki, a jeśli nie ma, idę do
                    obsługi i proszę o udostępnienie mi miejsca, gdzie mogłabym to zrobić.
                • zalotnica Re: ..a o higienie slyszalas ? 05.08.04, 03:28

                  Ach jaka Ty jestes "nowoczesna" a zarazem taka prymitywna...
                  • cytrynka3 Re: ..a o higienie slyszalas ? 06.08.04, 18:36
                    Nie musisz pochwalać mojego zachowania, ale nie masz prawa mnie obrażać. No cóż
                    net sprzyja temu. Wiesz, może ja jestem prymitywna, jak to zauważyłaś, ale Ty
                    jesteś, no cóż chyba niezbyt kulturalna, skoro swoją ocenę opierasz tylko na
                    kilku zdaniach. A tolerancjna z całą pewnością nie jesteś.
                    Może wyjaśnisz mi, czemu uważasz mnie za osobę prymitywną?
                    Zresztą nie musisz, Twoje zdanie mam głęboko gdzieś. Mam tylko nadzieję, nie
                    spotkać nigdy na swojej drodze ludzi takich jak Ty.
                    Wiesz co, nie odpisuj, nie wysilaj się, w końcu jesteś doskonalsza ode mnie, po
                    co będziesz męczyć swoje palce stukając w klawiaturę.
                    Cytrynka
                    • zalotnica Re:..a o higienie slyszalas ?(moze dotrze...) 07.08.04, 13:10
                      ...a czy przy jedzeniu tez czeszesz swoje wlosy ?
                      lub kladziesz grzebien na stole ?
                      • cytrynka3 Re:..a o higienie slyszalas ?(moze dotrze...) 07.08.04, 16:15
                        Nie zmieniałam pieluszki na stole. Czytaj dokładnie. A może powinnaś wybrać się
                        do okulisty, względnie nauczyć się czytać??
                        • zalotnica Re:..a o higienie slyszalas ?(moze dotrze...) 07.08.04, 23:13
                          cytrynka3 napisała:

                          >Nie zmieniałam pieluszki na stole. Czytaj dokładnie.

                          ...a jednak nic nie dotarlo, wprost nie moge wyjsc
                          ze zdziwienia ze Ty naprawde nic nie rozumiesz.
              • Gość: Cytrynka Re: i Ty masz czelnosc mowic o tolerancji...? IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 06:56
                Aha, jeszcze jedno. Napisałaś: "to sie nazywa miec tupet, dziwie sie, ze
                jeszcze nie dostalas pozwu do sadu"
                Co Ty o mnie wiesz, aby mnie osądzać?? I jakim prawem to robisz? Nie wiem, czy
                masz dziecko, czy nie, ale rozumiem, że jeśli je masz, to inni są dla ciebie
                ważniejsi od dziecka, no cóż przecież od odparzonej pupy jeszcze nikt nie umarł.
                A tak sumie to mam głęboko, co sobie myślisz.
                Cytrynka
            • Gość: Matka Re: Zrozumienia troche IP: *.chello.pl 31.07.04, 19:33
              To się nie dziw, że znajdzie się ktoś kto dmuchnie Twojemu dziecku dymem
              papierosowym w nos( jestem temu przeciwna, nie palę) bo......nie chce wąchać
              kupy. Nie miej za złe, że głosne rozmowy ludzi obudzą w samolocie dziecko,
              które własnie uspiłaś, bo wcześniej słuchali jego dwugodzinnego wrzasku, w
              końcu że usłyszysz kilka słów niekoniecznie iłych i grzecznych, bo nie każdy
              CHCE TOLEROWAĆ DZIECI INNYCH. Ty musisz - ja niekoniecznie.
              P.S. Ciekawa jestem czy za kilka lat będziesz tolerancyjna w stosunku do matki,
              której dziecko zwymiotowało Ci na kolana?
          • Gość: Pysanka asertywności troche IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.08.04, 23:27
            > Podobnie z podróżami- jeśli nie jest to sprawa życia i śmierci - zastanówmy
            się
            >
            > nad środkiem transportu. Mamy prawo być dalekimi od zachwytu, gdy przez 5-6
            lub
            >
            > więcej godzin zmuszeni jestesmy do słuchania bajek, siedzenia w bezruchu ( bo
            > dziecko zasnęło)i przy szczelnie zamkniętym oknie w przedziale ( bo się
            > przeziębi).
            > Mamy prawo nie chcieć stawać autokarem co pół godziny ( bo dziecko cierpi na
            > chorobę lokomocyjną) itp.
            > Jadąc w dłuższą podróż- wybierzmy własny samochód. Uciążliwości będziemy
            znosić
            >
            > MY- rodzice/dziadkowie.

            No tak.
            Ale nie kazdy ma wlasny samochod.
            Kiedy PKP zacznie wozic matki z dziecmi za darmo to z wlasnej woli uspie dzieci
            luminalem wychodzac z zalozenia ze jesli nie place to nie mam praw. Ale ja
            place. Za siebie i za dziecko (conajmniej te miejscowke). I niech mi ktos
            wytlumaczy dlaczego ja placac za bilet tak jak i inni mam miec mniejsze prawa
            niz inni pasazerowie? Dlaczego to wlasnie JA mam przepraszac za to ze zyje i
            smialam urodzic?

            Prawda jest taka i jest ona w gruncie rzeczy bardzo prosta:

            jesli ktos dzieci w zasadzie lubi/ ewentualnie nie ma nic naprzeciw- doceni
            moje wysilki utrzymania dziecka w ryzach. Zrozumie ze dziecko po paru godzinach
            jazdy juz nie moze ;)

            jesli ktos dzieci nie cierrrpi to jest mu ganz egal czy dziecko wariuje a ja to
            olewam czy tez dziecko jest w ryzach, ale zachpowuje sie po dzieciecemu czyli
            powie cos glosniej, zaspiewa, zaplacze itp. Wysiadzie z tego pociagu i
            conajmniej sie wyzali ze z bachrem jechal ;))

            Wiec NIBY dlaczego to JA mam byc bardziej (jak ten wrobelek.. co mial jedna
            nozke bardziej...)

            ja calkowicie rozumiem, ze latwiej jest zepchnac z siebie te przykra odpowiedz
            i powiedziec ze te matki to powinny:
            nie chodzic do restaurantow
            nie jezdzic pociagami
            nie chodzic do sklepow
            itd.

            Ale niby dlaczego?

            Mi przeszkadzaja jako czlowiekowi:

            palacze
            ludzie calujacy sie w miejscach publicznych bardzo namietnie
            ludzie niedomyci
            niespecjalnie lube pieski a ich kupy to juz w ogole (jakos nigdy nie zdarzylo
            mi sie dziwnym trafem wejsc w kupe po dziecku)

            itd.

            Ale trudno- placa i maja ;) ja sie moge co najwyzej odsunac.

            Ktos tu powiedzial zeby postepowac tak, jakbysmy chcieli zeby sie zachowano
            wobec nas. No wiec ja sie odsuwam, jak mi cos przeszkadza w towarzystie. Wiec
            niech ode mnie tez sie ktos odsunie ;))
    • panidanka Re: matki tylko widza siebie 31.07.04, 07:53
      krawca napisał:

      > Musze przyznac ze na ogol nie lubie matek malych dzieci. Kazdy ma prawo do
      > zycia, do zazywania spokoju.
      >
      > Czesto w publicznych miejscach dzieci sie dra, matki nie reaguja.W
      > restauracji mozna dostac wrzodow przy wrzasku.Ostatnio w pociagu przez
      > wiekszos podrozy 3-latek rozrabial, a matka siedziala rozanielona. Inna
      > przewijala dziecko na widoku(kupa na wierzchu).Matki sa egoistkami, ktore
      > uwazaja ze wszystko im sie nalezy bo.. sa matkami. Siostra kiedys wyslala
      > mnie na spacer przy 35stopniach. Na moje protesty ze jest upal,
      > odpowiedziala, ze dziecko ma dach nad glowa i zasnie. A ja?? - to ze sie
      > usmaze to jej nie przeszkadza? Gdy dziecko pusci baka, to znowu matka sie
      > usmiecha nazywajac smrod "baczek puscilo dzicko"? A we mnie flaki sie
      > przewracaja. Gosci z dziecmi to wogole koszmar. Matka czesto pozwala dziecku
      > na wszystko doslownie.Rzucaja jedzenie na dywan, wylewaja picie.
      >
      > Czy Wy matki nie widzicie ze tak obiektywnie Wasze pociechy moga w innych
      > budzic odraze?Robcie co chcecie ale dajcie innym zyc.

      rozdawać jako ulotki szkoleniowe w poradniach świadomego macierzyństwa( i
      ojcostwa jak takowe istnieje gdzieś jeszcze) z darmowym bonusem w postaci
      środka antykoncepcyjnego :)
    • magic00 Re: matki tylko widza siebie 31.07.04, 20:31
      Rozumiem, że dzieci mogą przeszkadzac i denerwować i nie należy im na wszystko
      pozwalać.
      Z drugiej strony dzieci mają to do siebie, że rzadko kiedy są w stanie
      posiedzieć spokojnie np. w restauracji i nie wydawać z siebie głosu, nie biegać
      i zwiedzać wszystkich kątów. Nie wynika to wcale z rozbestwienia, ale dzieci po
      prostu już takie są. Kilkulatki, które potrafią posiedzieć pół godziny przy
      stole nie wiercąc się lub czegoś nie wylewając lub nie rozsypując przypadkiem
      należą do rzadkości. Z jednej strony narzeka się na egoizm kobiet, bo nie chca
      rodzić dzieci, które powinny zapracować na nasze emerytury, ale jak te dzieci
      już są to wszystkim przeszkadzają.
      Problem kupy w pociągu dało by się rozwiązać, gdby w PKP-owskich ochydnych
      kiblach lepiej sprzatali i znalazło się miejsce do przewijania dzieci. Nie ma
      też gdzie wyrzucić takiego "prezentu". Dziecko nie może jechać usrane przez
      dwie godziny, bo odparzy mu się tyłek, co dzieciaka boli i swędzi. Intercity,
      którym często podróżowałam z dzieckiem zdziera kasę, a warunki beznadziejne. Na
      prawdę nie ma tam jak przewinąc dziecka. Kto nie ma dzieci ten rzeczywiście
      może nie rozumieć, że dzieci nie da się wyłączyć, ani zakazać im robienia kupy
      w nieodpowiednich momentach.
      Oczywiście brak jakiegokolwiek przepraszam ze strony matek za zachowania swoich
      pociech może drażnić, a takze brak jakichkolwiek prób poskromienia wrzasków
      oraz rzucający się w oczy brak krywycyzmu wobec swoich potomków. Z tym się mogę
      zgodzić. Jednak proszę wielbicieli spokoju i wygody o zrozumienie,ze dziecko
      nie działa na pilota i że nie można wymagać od matek, aby zamykały się w
      obrębie domu i piaskownicy, bo dzieci mogą komuś przeszkadzać.
      • panidanka Re: matki tylko widza siebie 31.07.04, 21:06
        magic00 napisała:

        > Oczywiście brak jakiegokolwiek przepraszam ze strony matek za zachowania
        swoich
        >
        > pociech może drażnić, a takze brak jakichkolwiek prób poskromienia wrzasków
        > oraz rzucający się w oczy brak krywycyzmu wobec swoich potomków. Z tym się
        mogę
        >
        > zgodzić. Jednak proszę wielbicieli spokoju i wygody o zrozumienie,ze dziecko
        > nie działa na pilota i że nie można wymagać od matek, aby zamykały się w
        > obrębie domu i piaskownicy, bo dzieci mogą komuś przeszkadzać.

        dziecko "nie działa na pilota" ?
        a kto daje dziecku do ręki "pilota" jak chce mieć trochę chwili "spokoju i
        wygody" dla siebie?
        z daniem do ręki emertytowi "pilota" to chyba już trudniejsza sprawa
        dla "wielbicieli spokoju", co jest naturalną potrzebą u emeryta jak wrzaski
        bachorów
        • magic00 Re: matki tylko widza siebie 31.07.04, 21:29
          > dziecko "nie działa na pilota" ?
          > a kto daje dziecku do ręki "pilota" jak chce mieć trochę chwili "spokoju i
          > wygody" dla siebie?
          Sugerujesz, że ja tak robię? Skąd to mozesz wiedzieć?

          > z daniem do ręki emertytowi "pilota" to chyba już trudniejsza sprawa
          > dla "wielbicieli spokoju", co jest naturalną potrzebą u emeryta jak wrzaski
          > bachorów

          Ciężko będzie zaspokoic tę naturalną potrzębę spokoju, zwłaszcza ludziom,
          którym z zasady wszystko przeszkadza. Nie tylko "bachory" wrzeszczą i zakłucają
          spokój.
          Jak ktoś nie może znieść, że po ulicach chodzą ludzie w różnym wieku i różnie
          się zachowują, zamiast się czepiać wszystkich na około niech sam zamknie się w
          czterech ścianach. Albo najlepiej niech wyniesie się na kompletne odludzie i
          zostanie eremitą.
          • panidanka Re: matki tylko widza siebie 31.07.04, 21:44
            magic00 napisała:

            > Jak ktoś nie może znieść, że po ulicach chodzą ludzie w różnym wieku i różnie
            > się zachowują, zamiast się czepiać wszystkich na około niech sam zamknie się
            w
            > czterech ścianach. Albo najlepiej niech wyniesie się na kompletne odludzie i
            > zostanie eremitą.

            noooo
            i jesteśmy jakby w domu, czyli na FA
            desant?
            tutaj?

            ten wątek z postem otwierajacym NIC nie wspominał o "bachorach w piaskownicach
            pod opieką mam"

            >Jak ktoś nie może znieść, że po ulicach chodzą ludzie w różnym wieku i różnie
            > się zachowują, zamiast się czepiać wszystkich na około niech sam zamknie się
            w
            > czterech ścianach. Albo najlepiej niech wyniesie się na kompletne odludzie i
            > zostanie eremitą.

            czy w "piaskownicy" piasek już zmieniłeś?
            bo wiesz, pieski i kotki tam czasem przychodzą także
            bywa nawet, ze załatwiają w piaskownicy swoje fizjologiczne potrzeby pod
            okiem "odwróconych tyłem" (ach ta skromność i przyzwoitość)" właścicieli.
            a może współczesne "bachory" już nie lubią stawiać babek z piasku?
          • Gość: Ida Re: matki tylko widza siebie IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 31.07.04, 22:17
            "Matki tylko widzą siebie"...A kogo niby mają widzieć ??? Przed nimi wielkie
            wyzwanie-wychowanie młodego człowieka,przyszłego członka społeczeństwa...A to
            kosztuje wiele pracy,wysiłku i cierpliwości.To im należą się Wszelkie
            Przywileje.Dlatego proszę miłe panie,abyście zrozumiały Matki i nie opluwały
            ich przy każdej nadarzającej się sposobności...To żenujące.A dzieci???
            Cóż,dzieci są niedojrzałe emocjonalnie i ocenianie ich zachowania wedle
            powszechnie przyjętych kryteriów "dobrego tonu" jest śmieszne...Wszyscy,
            oczywiście, chcemy jakoś "przeżyć",ale Matki(szcególnie małych dzieci)to według
            mnie osoby z samej definicji uprzywilejowane..."Ciężar gatunkowy" ich pracy
            predestynuje Je do tego,by przejechać was wszystkie wózkiem,jeśli nie macie na
            tyle kultury osobistej ,by im ustąpić miejsca na drodze...Argument z wózkiem
            mnie poprostu powalił...Co za infantylizm...
          • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 07:18
            Niestety są ludzie, którym wszystko przeszkadza. Miałam kiedyś takiego sąsiada.
            Kiedyś wpadł do mojego mieszkania wydzierając sie, że rzucam butelkami i chodzę
            w drewniakach, a na dworze była po prostu burza (nadmienię, że nie mam
            drewniaków ani zwyczaju rzucania czymkolwiek). Chodzenie w szpilkach po
            mieszkaniu o godzinie 14 przez 30 minut(raz w życiu dzień przed ślubem)też mu
            przeszkadzało. Przeszkadzało mu też dziecko mieszkające nade mną (on piętro
            niżej niż ja), rzecz w tym, że ja nie słyszałam żadnych wrzasków, skakania itp.
            No cóż, najlepiej innych obrzucić błotem.
            Cytrynka
      • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 06:59
        Magic00
        Dzięki za mądrą wypowiedź.
        Cytrynka
    • zalotnica Re: bez komentarza... 31.07.04, 21:50
      Nigdy nie zapomne pewnego zdarzenia, kiedy to grupka
      malolatow spokojnie ogladala sobie bajke. W pewnym
      momencie jeden malec podbiegl i zgasil tv. Mamuska
      dluuuuuuugo i cieeeeeeerrrrrpliwie uczyla malca
      ze tak nie mozna itd. majac obce dzieci za przeproszeniem
      w nosie, oczywiscie , jak nie trudno sie domyslec,
      malec nie reagowal, i wiecie co ? zadne dziecko nie dowiedzialo
      sie juz jak potoczyly sie losy bohaterow w bajce...

      Drugie zdarzenie, ktorego tez nie zapomne, jak pewien
      malec "pomalowal" w moim domu sciany wedlug swojego
      pomyslu, u mamuski oczywiscie zadnej reakcji, poza tym,
      ze tak nie mozna, co z pewnoscia taki 5-6 latek doskonale juz wie.
      Moim zdaniem mamuska, powinna te sciany sama pozmywac/wyczyscic,
      bo tak nam nakazuje dobre wychowanie...ale gdyby to bylo takie
      proste/zrozumiale dla wszystkich, nie byloby tego watku...

      • zalotnica Re: a mozna i tak... 01.08.04, 01:00
        wlasnie wrocilam z nad jeziora mile zaskoczona...troche mokra, ale to byl taki
        maly akcydent. Otoz zostalam ochlapana niechcacy woda, podeszlam
        zbyt blisko brzegu a w tym samym momencie dziewczynka 5-6 letnia
        wlasnie szybko wychodzila z wody chlapiac, obie na siebie wpadlysmy
        po czym obie zaskoczone spojrzalysmy na siebie widzac co sie stalo.
        Dziewczynka, pomimo, ze nie byla to jej wina szybciutko mnie
        przeprosila...
        ale to tylko zalezy od rodzicow na kogo wychowaja swoja pocieche...
        • dyrgosia Re: a mozna i tak... 02.08.04, 20:44
          zalotnica napisała:

          > wlasnie wrocilam z nad jeziora mile zaskoczona...troche mokra, ale to byl taki
          > maly akcydent. Otoz zostalam ochlapana niechcacy woda, podeszlam
          > zbyt blisko brzegu a w tym samym momencie dziewczynka 5-6 letnia
          > wlasnie szybko wychodzila z wody chlapiac, obie na siebie wpadlysmy
          > po czym obie zaskoczone spojrzalysmy na siebie widzac co sie stalo.
          > Dziewczynka, pomimo, ze nie byla to jej wina szybciutko mnie
          > przeprosila...
          > ale to tylko zalezy od rodzicow na kogo wychowaja swoja pocieche...

          a Ty ją przeprosiłaś, czy tylko skarciłaś wzrokiem ?
          • zalotnica Re: a mozna i tak... 05.08.04, 03:35
            dyrgosia napisała:
            > a Ty ją przeprosiłaś, czy tylko skarciłaś wzrokiem ?

            ani jedno ani drugie, bylysmy okolo 75 cm. od siebie,
            a nad woda przeciez wszystko moze sie zdarzyc...
    • Gość: nutka Re: matki tylko widza siebie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 31.07.04, 22:40
      Zdarzenie z dnia dzisiejszego.
      Wracam komfort busem z Mielna. Po drodze wsiada pani z małym, kilkumiesięcznym
      dzieckiem. Z tego co słyszę ma przed sobą około 9 godzin drogi. Siada przede
      mną.
      Przystanek w Bydgoszczy. Kierowca zapowiada 15 minut przerwy. Pani zostawia
      malucha pod opieką jakiejś kobiety, sama udaje się do toalety, potem jeszcze
      spokojnie z kimś rozmawia chociaż dziecko już się jakoś dziwnie zachowuje.
      Kiedy autobus rusza w dalszą drogę pani natychmiast zaczyna przewijanie
      dziecka. Zapach kupy unosi się w powietrzu a rozanielona pani mruczy do dziecka
      na cały głos: bzzzzz bzzzz bzzz, po czym wyrzuca śmierdzącą, umazaną gównem
      pieluchę do reklamówki wiszącej na poręczy siedzenia.
      Zwrócenie uwagi, że mogłaby przewinąć dziecko na postoju wywołało wściekłe
      spojrzenie mamuni: jak to, czyżby zapach gowienka mojego dzieciątka
      przeszkasdzał innym podróżnym?
      Szok.
      • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 01.08.04, 19:43
        I o to właśnie chodzi - owa mama dowiodła, że ma gdzieś otoczenie, że każdy
        musi znosić zapachy kupy jej dziecka i uciążliwości podrózy.
        Dziecko jest takim samym pasażerem/obywatelem/konsumentem jak wszyscy inni więc
        niech jego opiekunowie nie zmuszają pozostałych do oglądania i wdychania kup (
        wszak nikt nie załatwia się publicznie).
        Dziecka oczywiście nie zmusi się do kontrolowania defekacji, ale rodzice mogą w
        porę i w odpowiednim ( ustronnym) miejscu przewinąć i wyrzucić pampersa.
        Ponadto powtarzam do znudzenia WASZE DZIECI SĄ WASZYMI DZIEĆMI a nie dziećmi
        współpodróżnych czy współbiesiadników.
        Dzieci wiążą się z wyrzeczeniami, niewygodną a więc ograniczeniem podróżowania,
        wypadów do knajp itp.
        • panidanka Re: matki tylko widza siebie 01.08.04, 19:55
          Gość portalu: Matka napisał(a):

          > Ponadto powtarzam do znudzenia WASZE DZIECI SĄ WASZYMI DZIEĆMI a nie dziećmi
          > współpodróżnych czy współbiesiadników.
          > Dzieci wiążą się z wyrzeczeniami, niewygodną a więc ograniczeniem
          podróżowania,
          >
          > wypadów do knajp itp.

          a dla jeszcze "wątpiących" o prawach dziecka w życiu publicznym

          jak mam ochotę pooglądać zabawne małpki to kupuję bilet do cyrku i mam na
          arenie widok jaki się tam spodziewam zobaczyć.
          jesli jednak mam ochotę na saunę, po wykupieniu oczywiscie też biletu wstępu,
          to jak tam, w tej saunie, spotkam żywą instrukcję "małpy w kąpieli" to nie
          jestem pewna, czy trafiłam w odpowiednie miejsce dla moich aktualnych potrzeb
        • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 07:05
          Owszem, dzieci wiążą się z pewnymi ograniczeniami, ale nie widzę powodu
          rezygnowania z podróży, czy wizyty w knajpie i nie zamierzam z tego rezygnować z
          powodu obcych ludzi. Mnie także przeszkadzają różni ludzie (zbyt głośno mówiący,
          palący itp.), rozumiem, że ich nałóg (palenie) to ich sprawa i powinni siedzieć
          w domu a nie zatruwać innym powietrze??
          Cytrynka
          • Gość: uwaga rodzic odpowiada za dzieci !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 19:29
            Palacy maja specjalne miejsca gdzie siedza aby nie rpzeszkadzac innym (w Polsce
            przynajmniej). Sa od nie-palacych wyraznie izolowani. I slusznie. jestem za tym
            aby byly wydzielone miejsca dal takcih mamus z dziecmi.
            Wczoraj milam okazje byc w restauracji, (Krokiecik na Brackiej w W-wie) a
            stolik obok usiadla rodzina z dziecmi w tym na ok. 2-letnim Oczywiscie zamowili
            zupe i oczywiscie pomidorowa. oczwyscie dziecko walilo lyzka w zupe chlapiąc
            naokoło. Zabrudzil mnie. Na moja uwage do mamusi, ze powinna oddac za pranie
            zakietu, beztrosko powiedzla ze "sie zapierze" (!!!)za tym sie czepiam i robie
            halas o male plamki (!).

            Dzieci ktore nie sa w stanie sie zachowac moim zdaniem powinny miec wydzieone
            nie sektory,a restauracje. A rodzice powinni za czyny swych dzieci ponosic
            pelna odpowiedzialnośc.
            • cytrynka3 Re: rodzic odpowiada za dzieci !!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.08.04, 18:41
              Słuchaj, w takim razie idźmy za ciosem:
              Prostuluję osobne restauracje dla palących, siorbiących, grubych, pijących
              alkohol itd. Swietny pomysł, prawda?
              Ok, miałaś prawo się zdenerwować. Masz rację, że za dzieci odpowiadają rodzice.
              Matka tego dzieciaka powinna Ci zwrócić za pralnię, powinna bardzo przeprosić, a
              następnym razem nie zamawiać zupy pomidorowej.
              Co do izolacji palących od niepalących w knajpach, czasem jednak dymek
              przechodzi do sektora dla niepalących.
              Cytrynka
          • Gość: nutka Re: matki tylko widza siebie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.08.04, 16:15
            Argument o palących ludziach nie usprawiedliwia puszczania innych smrodów - w
            tym kup dzieci. Przestańmy odbijać piłeczkę na psy, palaczy, pijaków,
            plujących, śmiecących bo przecież nikt tego nie lubi i nie mówi że pijakom,
            psim kupom - tak a dzieciom - nie.
        • Gość: nutka Re: matki tylko widza siebie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.08.04, 16:12
          Właśnie o to chodzi. Przecież nie mam nic absolutnie przeciwko podróżowaniem z
          dzieckiem (o ile da się to jakoś przeżyć :-) ) ale bez przesady. Czasem kobiety
          powinny wziąć pod uwagę, że wokół są jeszcze inni ludzie, dla których ich
          dziecko nie jest czymś szczególnym.
          Wcześniej nie dopisałam jak skończyła się ta historia: nie musiałam na
          szczęście wdychać tego smrodu przez całą drogę gdyż na następnym przystanku (na
          szczęście tylko około 1,5 godziny! dalej) wyrzuciłam pieluchę do kosza na
          dworcu. Podkreślam: JA ją wyrzuciłam bo mama dziecka była wielce urażona.
      • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie IP: *.nas23.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 02.08.04, 07:10
        No fakt, jeśli już podczas postoju dzieciaczek miał brudną pieluszkę, to ona
        powinna ją zmienić gdzieś w ustronnym miejscu.
        Cytrynka
    • ik.stokrotka2001 Re: matki tylko widza siebie 02.08.04, 12:22
      Od razu przyznaję się jestem matką - i jestem dumna z tego faktu, a może
      inaczej byłam dumna dopóki niue przeczytałam tego postu, czemu nas matki tak
      obrzuca się błotem, a np. nie plujących na ulicy, smiecących - jednym słowem
      niechlujów, siorbiących w restauracji... czemu wszystkiemu są winne mamy i ich
      małe dzieci? A może to zazdrość. Nie wiem. Wiem natomiast, że małe dziecko,
      mimo, że mu się tłumaczy, aby nie robił tego czy tamtego nie jest jeszcze w
      stanie wszystkiego rozumieć, wiem natomiast, że my mamy jesteśmy często
      zmęczone i fizycznie i psychicznie, i uż nie dajemy sobie rady, są takie
      chwilowe zwątpienia - niemoce, przecież mamy to nie roboty. A i dlatego chcemy
      chodzić do restauracji itp. miejsc, a że z dzieckiem, a może nie ma z kim go
      zostawić, a może chcemy, bo tego potrzebujemy, aby się odstresować. Co do tego
      że możemy podrużować własnym samochodem, tylko nie bierzecie pod uwagę, że
      kogoś może nie stać na włąsny samochód i co mają się tylko z tego powodu
      zamknąć w 4 ścianach i nigdzie nie wyjeżdżać? To chyba nie tędy droga. Przecież
      mamy i dzieci to też społeczeństo, a jak tak barzo przeszkadzamy, to może tym
      radzącym abysmy się zamknęli w 4 ścianach - może niech one to zrobią, le nie
      zaraz przecież i cztery ściany by im przeszkadzały. Jak można być takimi
      maarudami i narcyzami i egoistami? A tak a propo kupy zastanówcie się co jest
      lepsze przewinąć szybko takiego bobasa z kupą, gdy jest w pociągu, czy żeby wam
      śmierdziało przez następne kilka godzin? Bo zapewniam Wam kupa nie przewinięta
      strasznie śmierdzi, a + marudzenie dziecka, że jest mu źle w kupie, i
      zastanówcie się gdzie go u licha przewinąć? Mówię tu o konkretnym przyjkładzie
      jakim jest pociąg, autokar, a ktos się zastanowił, może nie było przeinąć
      dziecka, które jechało w autokarze na postoju, nie wszędzie są przewijaki, a
      zepweniam Was, ze prawie nie ma nigdzie, ostatnio byłam w hipermarkecie z malym
      i zrobił kupę i co gdzie miałam go przewinąć, przewinęłam go w bagażniku
      samochodu, na powietrzu, bo nie było gdzie, a mówiecie, że może sobie
      posiedzieć w kupie, proszę bardzo sami sprubujcie sobie posiedzieć w kupie,
      miłego siedzenia wam życzę. Staram się aby nie przeszkadzać, ale trzeba zdać
      sobie sprawę,że jest to tylko dziecko które się dopiero uczy, a ponadto
      rodzice, mamy też się uczą jak być dobrą mamą. Ale są ludzie wyrozumiali i są
      ludzie nietolerancyjni, a w szczególności w Polsce, ile razy się zdarzalo, że
      to ja musialam z malym dzieckiem ustąpić a nie na odwrót, co do wózka to już
      nie wspomnę. ludzie sami pchają się pod wózek, a potem mają pretensję, nie
      patrzą jak idą - a przecież wózkiem jest rudniej wymanewrować niż nogami
      samymi, a mogłabym bez końca tak pisać, bo mną wstrząsnęlo, że ludzie nie
      potrafią patrzeć na innych bez złości, bez szacunku ect.
      • kobietapoprzejsciach Re: matki tylko widza siebie 02.08.04, 15:02
        ik.stokrotka2001 napisała:

        > Od razu przyznaję się jestem matką - i jestem dumna z tego faktu

        czy tak dumna jak matka, która na srodku pełnego ludzi deptaku
        spacerowego "wysadziła" pod drzewkiem swoją dumę matki jak robią to pieski
        dumnych z tego ich włascicieli?

        a przecież wystarczyłoby aby taka "dumna matka" skręciła z głównej trasy parę
        kroczków w bok i już nie byłaby taka "durna" matka jak ci właściciele piesków,
        którzy nie chcą po nich posprzątać, bo....przecież płacą podatki miastu
        a ja też płacę podatki miastu aby było czysto na ulicach
        • ik.stokrotka2001 Re: matki tylko widza siebie 02.08.04, 15:23
          Wiesz co dokładnie to nie wiem o co ci chodzi - może to prze zmęczenie, a może
          Ty nie umiesz wyraźnie pisać sama nie wiem, ale nie lubię porównąń ludzi i
          psów, nie lubię jak ktoś wsypuje do jednego worka ludzi i psy, itp. To nie
          smaczne. i to nie chodzi, że nie lubię piesków czy innych zwierzaków, ale to
          lekka przesada aby na równi traktować ludzi, dzieci, mamy - psy.
      • Gość: nutka Re: matki tylko widza siebie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.08.04, 16:17
        Ja nie jestem z ciebie ani z twojego dziecka dumna. Traktuję je tak jak ty mnie
        i innych ludzi, bez szczególnego angażowania się i zachwycania.
    • Gość: ruda Re: matki tylko widza siebie IP: 62.148.79.* 02.08.04, 15:41
      na ogół zachowuję się tak, jakbym chciała, żeby inni się zachowywali w moim
      towarzystwie
      zachowuję się tak zarówno, kiedy jestem z dziećmi (swoimi)

      od najmłodszych lat (miesięcy) jeżdżę z nimi pociągami, samolotami, jadam w
      restauracjach
      nie powiem, że utrzymanie ich w "granicach nieuciążliwości" jest łatwe
      wymaga czasami dużo pomysłowości, wysiłku, cierpliwości i siły woli
      (ode mnie, oczywiście)
      postronni nic z tego nie odczuwają
      owszem, rozmawiam z dziećmi np. przez kilka godzin podróży - ale tak samo
      rozmawiałabym, jakbym jechała z przyjaciółką, nikt nie powinien przysłuchiwać
      się cudzym rozmowom, to się nie dowie, że czytam tę samą bajkę po raz
      dziesiąty ;o)

      w restauracjach, jadalniach nawet półtoraroczne moje dzieci jadały w miarę
      ładnie, nie plują, nie brudzą (najwyżej przypadkiem, a to i dorosłemu się
      zdarza), tyle, że po skończeniu jedzenia trzeba wstać, i szybko wychodzić z
      nimi, a nie przesiadywać rozmawiając, bo tego już by nie wytrzymały

      fakt, zanim się nauczą nie puszczać bąki, to puszczają ;o)
      nic na to nie poradzę...

      żadna przyjemność przewijać dziecko w przedziale pociągu, ale jeśli akurat
      zrobiło kupę, to chyba lepsze to, niż trzymać go śmierdzącego jeszcze dwie
      godziny... a niestety w pociągu w WC jest to fizycznie niemożliwe (po prostu
      nie ma gdzie dziecka położyć)

      ja osobiście nie widzę nic złego w spacerze przy 35 stopni, jestem
      przyzwyczajona, moje dzieci też ;o)
      myślę, że jeśli ktoś powie wyraźnie, że nie chce wyjść, bo źle się czuje w
      takim upale, nikt go nie będzie zmuszał do spaceru z dzieckiem ...

      żadne z moich dzieci nic nikomu, będąc w gości na przykład, nie rozwalało, nie
      zepsuło, nie rzucało, nie wylewało... (chyba że przypadkiem, z częstotlowością
      podobną, jak dorosłemu też się zdarza)

      i nie są to jakieś anemiczne, apatyczne dzieci, są żywe, ruchliwe, ciekawskie,
      gadatliwe, jakie dzieci powinny być :o)

      poza tym: dwuletnie dziecko doskonale wie, co mu wolno, a czego nie
      co oczywiście nie znaczy, że nigdy nie robi tego, czego mu nie wolno ;o)

      a czy dorosły nigdy nie robi tego, o czym wie, że mu nie wolno ;o)))
      (jeździ na gapę, zdrada żonę, zadzwoni do Stanów z telefonu służbowego, itp.
      itd.)

      pozdrawiam
      ruda
      • jagoda74 Re: matki tylko widza siebie 03.08.04, 09:34
        rude nie dość ze fałszywe to jeszcze durne jak taczka źwiru
        • Gość: ruda Re: matki tylko widza siebie IP: 62.148.79.* 03.08.04, 10:46
          ale przynajmniej potrafią poprawnie napisać "żwir" :o)
          • annakarenina Re: matki tylko widza siebie 03.08.04, 10:54
            możliwe ali i tak zostają rude i fałszywe
        • wiedzma_ple_ple Re: matki tylko widza siebie 03.08.04, 11:04
          Obrazek z wakacji. Mazury, las - cicha okolica. Domki kampingowe ludzie
          odpoczywają, czytają - jeśli rozmawiają to cicho by nie przeszkadzać innym.
          Dzieci bawią się w piaskownicy wiadomo jak to dzieci ale bez żadnych skrajnych
          wrzasków, syren bez końca. Nagle z jednego domku wyłania się zadowolona mamusia
          z magnetofonem, stawia go na stoliku na zewnątrz i włącza na cały regulator
          pioseneczki pod tytułem "Puszek okruszek" i tego typu hicoiory żeby sobie jej
          synek siedzący w piaskownicy posłuchał ulubionych pioseneczek...

          Kolejny dzień dochodzi ósma rano - domki neidaleko od siebie słychac wszystko.
          Pani krzyczy na cały ośrodek "Jassssssiuuuuu baaabuuu? Jassiu babu! Jaaaaaasiu
          mówię do ciebie, czy slyszysz jak maaaaaamussssiiiaaa mówiiiiii!!! Baaaaabu!!!"
          i tak przez kwarans....

          Mojej tolerancji wyczerpana w takich przypadkach.
          • Gość: Haga Re: matki tylko widza siebie IP: *.lubelskie.pl / 212.182.119.* 03.08.04, 12:00
            jedno wyjście : uciszyć mamusie celnym strzałem w głowe. Inaczej nici z
            odpoczynku
        • umasumak Re: matki tylko widza siebie 03.08.04, 17:51
          jagoda74 napisała:

          > rude nie dość ze fałszywe to jeszcze durne jak taczka źwiru

          Aleś sympatyczna koleżanko. To prawda że nikt tak nie dokopie jak kobieta
          kobiecie.
        • Gość: nutka Re: jagoda74 IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 06.08.04, 19:21
          Stare to i pełne stereotypów!
    • Gość: native tiger lily Re: matki tylko widza siebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 23:59
      ten post mnie zachwycil, KRAWCA DZIEKI, ciesze sie ze ktos wreszcie w naszym
      prorodzinnym kraju odwazyl sie tak bez ogrodek opisac problem, pozdrawiam! :)
      • umasumak hehe 04.08.04, 01:51
        Gość portalu: native tiger lily napisał(a):

        > ten post mnie zachwycil, KRAWCA DZIEKI, ciesze sie ze ktos wreszcie w naszym
        > prorodzinnym kraju odwazyl sie tak bez ogrodek opisac problem, pozdrawiam! :)

        A to się ubawiłam tiger! Prorodzinnym??? Tyś się chyba z choinki urwał(ała)!
        przeczytaj sobie dokładnie cały wątek, a będziesz widział jaki to prorodzinny
        kraj. Obawiam się że przy takim nastawianiu nie długo żółta rasa zapanuje w tym
        pieknym kraju nad Wisłą ;/. Bo przyrost naturalny spada u nas galopująco.
        • Gość: do umasumak Re: hehe IP: *.lubelskie.pl / 212.182.119.* 04.08.04, 07:59
          No kochana to do dzieła rozmnażaj się.... przekazuj swoje dobre geny.
          Nie leń się, za dobrą robotę jak nic bedziesz miała zapewnione miejsce w niebie.
          • marta31 Re: Przykre 04.08.04, 08:42
            Powiem krotko strasznie przykre jest to w jaki sposob rozwija sie ta dyskusja
            zaczyna brakowac merytoryki a pojawiaja sie jakies osobiste ataki.Mowimy o
            wychowaniu dzieci a wiele z Pań chyba sama nie bardzo wie (czutajac posty) co
            to jest kultura wypowiedzi i takt.
            Pozdrawiam Wszystkich
          • umasumak Re: hehe 04.08.04, 15:45
            Gość portalu: do umasumak napisał(a):

            > No kochana to do dzieła rozmnażaj się.... przekazuj swoje dobre geny.
            > Nie leń się, za dobrą robotę jak nic bedziesz miała zapewnione miejsce w
            niebie
            > .

            Dzięki za radę, ale już sobie zapewniłam :)). Mam dwoje dzieci.
        • wieczna-gosia Re: hehe 04.08.04, 09:34
          No wlasnie w czym tkwi prorodzinnosc tego kraju?
          chyba w zakazie aborcji hehe ;))
          oraz sterylizacji ;))
          ale dzieki za otwarcie oczy tak w ogole.
          W tym kraju zle sie dzieje bo oprocz masonow, zydow, czynnikow
          imperialistycznych i pacholkow sowieckich sa jeszcze rodzice z dziecmi ;)))
          • podrodze Re: hehe 04.08.04, 11:11
            wieczna-gosia napisała:

            a ja jeszcze później :)
            to znaczy...
            córeczka już była, ale nijak do Ani niepodobna :)
          • impala29 Re: hehe 07.08.04, 11:31
            apropos aborcji to ja jestem za........ rodzice nie musza zajmowac sie dziecmi
            i nie maja pretensji do całego swiata z tego powodu ze bachor piluje ryja na
            ulicy ...........
        • Gość: native tiger lily Re: hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 11:41
          ja tam nie mam nic przeciwko krajom wielokulturowym, niech sobie rasy zolta,
          czarna i inne zajmuja nasz kraj na zdrowie.

          nie mam nic przeciwko dzieciom ani rodzinom z dziecmi, i jestem wielka
          zwolenniczka wychowania "do granic rozsadku bezstresowego", wychowania pelnego
          milosci i akceptacji dla dziecka. ale taki totalny permisywizm jest dla mnie
          CHORY, a takich wlasnie rodzin widze coraz wiecej. mam wrazenie ze wiekszosc
          rodzicow wychowuje swoje dzieci na male potwory.

          przyklad pierwszy z brzegu: nie mam wlasnego samochodu, jezdze tramwajami.
          niemal wszystkie matki, wsiadajace do tramwaju, natychmiast znajduja miejsce
          dla swojego dziecka (nie mowie o malych dzieciach, tylko o takich w wieku 7-11
          lat), same staja obok z jakimis ciezkimi siatami, o ustapieniu miejsca starszej
          osobie nie ma mowy... z wlasnego doswiadczenia wiem ze juz 6-latek umie
          doskonale utrzymac rownowage w tramwaju/autobusie, i gdy bylam mala rodzice
          zawsze zwracali mi uwage zeby ustapic miejsca osobie starszej lub chorej. czy w
          tym pokoleniu dzieci stracily stabilnosc i nie umieja ustac na wlasnych nogach,
          por favor? btw gdy mialam skrecona noge i chodzilam o kuli miejsca ustepowali
          mi studenci, osoby w srednim wieku, nawet staruszkowie, DZIECI I NASTOLATKI
          NIGDY.

          nie mam nic przeciw dzieciom, mam duzo przeciw wychowywaniu ich na aroganckich
          egoistow, ktorzy rosna w przekonaniu ze maja swiete prawo wejsc kazdemu na
          glowe.

          pozdrawiam
          • Gość: Haga Re: hehe IP: *.lubelskie.pl / 212.182.119.* 04.08.04, 11:54
            popieram!!!!!
            ale zaraz cie rozszarpią chore mamuśki dzieci z których wyrastają wredni ,
            nadęci egoiści.
            Takie matki nie przekazują swoim potomkom żadnych pozytywnych wartości- jak
            szanowanie innych ludzi, ich własności, i zdrowia psychicznego , bo
            doswiadczajac obcowania z nawidzonymi rodzinkami mozna sie wykończyć
          • umasumak Re: hehe 04.08.04, 15:44
            Gość portalu: native tiger lily napisał(a):


            >
            > nie mam nic przeciwko dzieciom ani rodzinom z dziecmi, i jestem wielka
            > zwolenniczka wychowania "do granic rozsadku bezstresowego", wychowania
            pelnego
            > milosci i akceptacji dla dziecka. ale taki totalny permisywizm jest dla mnie
            > CHORY, a takich wlasnie rodzin widze coraz wiecej. mam wrazenie ze wiekszosc
            > rodzicow wychowuje swoje dzieci na male potwory.

            Owszem jest dużo takich rodziców, czy większość? nie wiem.
            >
            > przyklad pierwszy z brzegu: nie mam wlasnego samochodu, jezdze tramwajami.
            > niemal wszystkie matki, wsiadajace do tramwaju, natychmiast znajduja miejsce
            > dla swojego dziecka (nie mowie o malych dzieciach, tylko o takich w wieku 7-
            11
            > lat), same staja obok z jakimis ciezkimi siatami, o ustapieniu miejsca
            starszej
            >
            > osobie nie ma mowy... z wlasnego doswiadczenia wiem ze juz 6-latek umie
            > doskonale utrzymac rownowage w tramwaju/autobusie, i gdy bylam mala rodzice
            > zawsze zwracali mi uwage zeby ustapic miejsca osobie starszej lub chorej. czy
            w
            >
            > tym pokoleniu dzieci stracily stabilnosc i nie umieja ustac na wlasnych
            nogach,
            >
            > por favor? btw gdy mialam skrecona noge i chodzilam o kuli miejsca ustepowali
            > mi studenci, osoby w srednim wieku, nawet staruszkowie, DZIECI I NASTOLATKI
            > NIGDY.

            Z tym się zgadzam całkowicie. też zawsze irytowały mnie mamy upychające swoje
            kilku i nastoletnie dzieci na siedzeniach w tramwaju. nie rozumiem także trędu
            według którego pozwala się dziecku na wszystko. Ale niektóre wypowiedzi w tym
            wątku są poprostu śmieszne :)). Masz dziecko to nie podróżuj, nie chodź na
            plaże, do restauracji, do sklepu.... Z jakiej racji pytam? Czy jako członek
            społeczeństawa ustępuje w czymś jakiejś singielce ponieważ mam dziecko? To
            oczywisty absurd przecież. Dokładma wszelkich starań, żeby moje dzieci nie były
            uciążliwe dla otoczenia, ale bez przesady, nie mam zamiaru rezygnować, że
            wszystkiego, bo wszystkim i tak nie dogodzę prawda?
            >
            > nie mam nic przeciw dzieciom, mam duzo przeciw wychowywaniu ich na
            aroganckich
            > egoistow, ktorzy rosna w przekonaniu ze maja swiete prawo wejsc kazdemu na
            > glowe.

            I tu się zgadzam. ja też mam dużo przeciw.
            >
            > pozdrawiam
      • podrodze Re: matki tylko widza siebie 04.08.04, 09:02
        Gość portalu: native tiger lily napisał(a):

        > ten post mnie zachwycil, KRAWCA DZIEKI, ciesze sie ze ktos wreszcie w naszym
        > prorodzinnym kraju odwazyl sie tak bez ogrodek opisac problem, pozdrawiam! :)

        tak po drodze tu zajrzałam....
        chyba powinno być napisane KRAWCA DZIECI a nie DZIEKI, bo tak krawiec kraje jak
        materii ....staje?

        jeszcze?
        • Gość: Jo31 Re: matki tylko widza siebie IP: *.test.so / *.crowley.pl 04.08.04, 11:39
          Mamuśki zapatrzone w swoje Skarby! Dajcie pożyć innym, którzy mają prawo
          nietolerować zapachu kupy, wrzasków, plucia itd. Jeśli nie macie samochodu, ani
          opiekunki, żeby zostawić niemowlę i jesteście na tyle sfrustrowane że musicie z
          bachorem iść do knajpy to może wybierajcie miejsca odludne :-))), bo spadek
          narodzin w naszym kraju spowodowany jest własnie takimi obrazkami! Samej
          odechciewa mi się dziecka jak się trochę napatrzę na Wasze radosne życie !!!!
          Zaznaczam, że ten post skierowany jest do Pań, które jako jedyny cel w życiu
          obrały dogadzanie swoim zakupkowanym Słodkim Maluszkom! Wkurzacie mnie
          maxymalnie i na tym forum i na ulicy i w knajpie i na wakacjach!
          • Gość: Iga Re: matki tylko widza siebie IP: *.lubelskie.pl / 212.182.119.* 04.08.04, 11:56
            mnie też doprowadzają do szału ale co zrobić- kościół każe się rozmnażać to sie
            rozmnazają. Nie dbają o to czy będą mogli dziecku zapewnić godne życie.
            Wystarczy popatrzeć na forum samodzielna czy Oddam przyjmę.... bezmozgowcy
          • canis_canis A teraz z innej beczki... 04.08.04, 12:03
            A ja poruszę inny temat niż kupki, przewijanie i bekanie, a mianowicie kwestię
            tłumu małych dzieci w hipermarketach. Bywam tam, niechętnie, raz w tygodniu w
            celu dokonania dużych hurtowych zakupów i zawsze przerażeniem mnie napawaja
            tłumy małych, 2-3 letnich dzieci szalejących radośnie podczas, gdy owładnięci
            amokiem zakupów rodzice ( bo raczej rzadko sa to samotne mamusie lub
            tatusiowie) w ogóle nad nimi nie panują. A dzieciaki jak to dzieciaki, biegają,
            bawią się w berka - bo się nudzą, co oczywiste - i wpadają pod nogi, a co
            najgorsze pod wózki innych kupujacych. Zawsze zimny pot mnie oblewa, że pewnego
            dnia staranuję jakieś dziecko ciężkim wózkiem, gdy wyskoczy mi pod niego
            znienacka, o co naprawdę nietrudno.
            Kochane matki maluchów! Błagam organizujcie sobie jakoś czas zakupów, albo
            pilnujcie w ich trakcie swoich dzieci, po prostu apeluję o trochę wyobraźni!
            Sklep to nie plac zabaw!
            • Gość: chicarica Re: A teraz z innej beczki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 13:18
              W hipermarketach jest często miejsce do zabawy, gdzie za niewielką opłatą można
              dziecko zostawić na godzinkę a samemu oblecieć z wózkiem sklep i zrobić zakupy.
              No, ale jak ktoś nie idzie na szybkie zakupy tylko na wielogodzinny spacer
              rodzinny między regałami, to trudno się dziwić że nie odda dziecka
              do "przechowalni". Mnie też cholera bierze na bachory latające po sklepie z
              wrzaskiem, przepychające się między wózkami (zawsze się boję że któregoś
              rozjadę), rozrzucające wszystko... Często są na tyle bezczelne, że np. ściągają
              z półek zabawki i bawią się nimi, a rodzice spokojnie na to patrzą. Szczytem
              wszystkiego były kilkakrotnie zaobserwowane przeze mnie sytuacje, gdy dzieciak
              JEŹDZIŁ PO SKLEPIE na rowerku czy plastikowym samochodzie.
              Generalnie lubię dzieci, ale tylko mądre i mające mądrych rodziców.
              • canis_canis Re: A teraz z innej beczki... 04.08.04, 13:24
                Pamietam ,że mój ŚP ojciec mawiał, że największa tragedia dla dziecka to mieć
                głupich rodziców (a nie miał na myśli poziomu wykształcenia!)
              • Gość: juzka Re: A teraz z innej beczki... IP: *.elpos.net 04.08.04, 13:53
                A nie denerwuję Cię jak kobiety rozrywaje opakowanie z podpaskami?Przykłady
                mozna mnożyć tylko po co?Jak juz powiedziano punkt widzenia zależy od punktu
                siedzenia.Bezdzietnych denerwują osoby z dziećmi,pieszych zmotoryzowani itd,itp.
                A cały problem nie w stanie posiadania, ale kulturze osobistej.Nigdy nie
                czyłam sie lepsza z powodu posiadania dzieci,ale też nie czuję sie gorsza bo je
                mam.
                • Gość: chicarica Re: A teraz z innej beczki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 16:39
                  Pewnie że mnie denerwuje, w ogóle denerwuje mnie jak ktoś rozwali opakowanie
                  żeby zajrzeć co jest w środku, a potem weźmie z półki nowe, nieotwarte. Tak
                  samo jak za brak kultury uważam zjadanie produktów w supermarketach i
                  zostawianie pustych opakowań albo macanie wszystkich pomidorów żeby sprawdzić
                  czy są twarde. Denerwują mnie też ludzie którzy śmierdzą w autobusie (chwała
                  Bogu od kilku dni mam własne auto, więc już koniec z tym koszmarem). Nie czuję
                  się lepsza bo nie mam dzieci, nie będę się też czuć lepsza kiedy będę je miała.
                  I zupełnie nie o tym jest ten wątek.
                  Wątek jest o ludziach którzy uważają, że wszyscy muszą się dostosować do faktu,
                  że ONI MAJĄ DZIECKO. Podobny stosunek mam do osób, które prezentują
                  postawę "UWAGA, JA JADĘ - CAŁA RESZTA NIECH STOI ALBO ZJEŻDŻA DO ROWU".
            • voluptas Re: A teraz z innej beczki... 04.08.04, 14:08
              Niestety, brak krytycyzmu u matek niekiedy dorównuje tylko ich bezmyślności.
              Najprostszy przykład: byłam w niedzielę na wojskowych Powązkach pod pomnikiem
              Gloria Victis - na uroczystościach związanych z rocznicą powstania. Kto był,
              wie, jak co się tam działo - tłum, tłok, duchota, upał, plus wszechobecny dym
              palonych zniczy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy próbując przedzierać się
              wąskimi alejkami co krok potykałam się o wózki, jeden, piąty, dziesiąty. Jaki
              ma sens zabieranie 1, 2, 3 - latka w takie miejsca? Nie mówiąc już o tym, że
              nic z tego i tak nie zrozumie, może w ramach bonusa nabawić się udaru czy
              poddusić - świetna zabawa.
              Bawi mnie mnie także pojawiający się wśród "frakcji walczących matek" psów
              paskudzących na trwanikach. Nie wspomnę już, że po moim ZAWSZE sprzątam, to w
              tej chwili nieistotne. Mieszkając natomiast nieopodal parku w centrum Warszawy
              wiem, że trzeba dokładnie oglądać ławki, czy nie są, pardon my french, obsrane,
              bo mamusia akurat tam przewijała dzieciatko, a w "sezonie spacerowym" od
              kwietnia do października we wszystkich krzakach walają się w ilościach
              hutrowych cuchnące dowody bytności słodkich maluszków.

              Canis, zgadzam się z Tobą w 100%. Już nie wspomnę, że moim marzeniem jest
              istnienie choć 1 centrum handlowego, do którego wstęp z bachorami byłby
              wzbroniony. Myślę, że klienteli mieli by w bród. Ale cóż, pomarzyć można.
              • Gość: bub Re: A teraz z innej beczki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 15:20
                Nie wiem czy sens jest w odpisywaniu na tak pełne złości posty. Bachory?? Same takie byłyście. To że wtedy nie było hipermarketów to mało zmienia.
                Mnie też denerwuje brak wyobraźni i kultury niektórych rodziców i denerwują mnie też niektóre dzieci ale w słowie "bachory" wyraża się wasza kultura i opanowanie. Tylko pogratulować waszym rodzicom.
                Jestem matką tylko jednego dziecka. Staram się go nie zabierać na zakupy ale zdarza się, że wezmę i wtedy, kiedy zrobi kupę przebieram go w ustronnym miejscu. Staram się to robić tak żeby nikomu nie przeszkadzał ani zapach ani widok (ale czasami ciekawość ludzka jest silniejsza). Nie podrzucam wtedy pieluszki do kwiatka obok. Jeśli nie mam jej gdzie wyrzucić zabieram ze sobą w woreczku. Moje dziecko nie jest moim całym światem choć jest bardzo ważną osobą w moim życiu. Oprócz niego mam pracę, którą lubię i męża, którego kocham. Wśród znajomych nie rozmawiam tylko i wyłącznie o moim dziecku bo wiem jak bardzo mnie to drażniło kiedy jeszcze dziecka nie miałam. Poza tym są wśród moich znajomych osoby, które, mimo że bardzo by chciały nie mogą mieć dzieci (Bóg je karze za wasze wypowiedzi chyba).
                Może to te panie i panowie, których widok dzieci tak drażni powinni się udać gdzieś w odludne miejsce i robić zakupy w małych sklepikach??
                Może nie pasuję do wszystkich zamieszczonych w waszych postach opisów matek ale mnie one obrażają. Bardzo proszę o mniej uogólnień.
                Pozdrowienia i życzę, żebyści nie spędziły ostatnich lat waszego życia w samotności.
                • canis_canis Re: A teraz z innej beczki... 04.08.04, 15:33
                  Bub, czy Ty naprawdę nie rozmumiesz, że szalejące samopas dzieciaki w
                  hipermarketach stanowią ogromne zagrożenie - dla siebie samych! Dlatego, zmiast
                  głupio postulować, żeby bezdzietni (ja bezdzietna nie jestem akurat) robili
                  zakupy w małych sklepikach lepiej zaapelować do nieodpowiedzialnych rodziców
                  bez wyobraźni, żeby nie narażali swoich pociech na staranowanie wózkiem na
                  zakupy? Czy jesli jakas nieodpowiedzialna mamuśka nie pilnuje, aby jej dziecko
                  nie biegalo po ulicy czy ścieżce rowerowej, to ma prawo miec pretensje do
                  kierowców czy rowerzystów,żeby "jeźdzli sobie gdzie indziej", jak im "dziecko
                  przeszkadza",ewentualnie "że to oni powinni uważać"?!
                  A propos dużych sklepów, to np.w MAKRO jest zakaz wstępu na halę dzieciom
                  poniżej 140cm chyba - po to własnie, by uniknąć zagrożenia nieumyślnego
                  staranowania dużym wózkiem właśnie.
                • Gość: chicarica Re: A teraz z innej beczki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 16:31
                  Nie zrozumiałaś mnie chyba dokładnie. Ja rozróżniam dzieci i bachory. Z tego co
                  mi wiadomo, bachorem nie byłam, choć jak każde dziecko miałam swoje wybryki.
                  Jednak moi rodzice uważali, że jedną z ich funkcji jako moich opiekunów jest
                  zadbanie, bym była jak najmniej uciążliwa dla otoczenia. Nie do pomyślenia było
                  darcie się godzinami pod balkonem, czy też wyścig między półkami w supersamie.
                  Niestety część rodziców HODUJE dzieci zamiast je wychowywać - i stąd mamy stada
                  rozwydrzonych bachorów - w odróżnieniu od normalnych, figlujących ale
                  pilnowanych przez rodziców dzieci.
                  Wyrazy uszanowania dla mam i tatusiów opiekujących się należycie swoimi
                  pociechami, bo to faktycznie trudne zadanie. Jednak nie wymagaj od nikogo, by w
                  pokorze znosił chmary szalejących gówniarzy, których mamusie-suczki i
                  tatusiowie-buce nie pofatygują się by chociażby spróbować nad nimi zapanować.
                  I nie martw się, ostatnich lat życia w samotności raczej nie spędzimy - tym
                  razem to Ty szufladkujesz.
                  • Gość: Jo31 Re: A teraz z innej beczki... IP: *.test.so / *.crowley.pl 05.08.04, 07:53
                    Jestem dziś w pracy wcześniej...absolutnie niewyspana i tak wkurzona, że mam
                    ochotę rozszarpać pierwszą osobę która sie napatoczy. Jest lato...okna
                    pootwierane...duszno w nocy, duszno w dzień, mieszkam w dużym bloku i miałam
                    pecha, że od kilku miesięcy ( chyba od listopada 2003) mieszka nademną nowy
                    członej społeczeństwa. O 23.00 każdego wieczora włącza syrenę i drze gębę tak,
                    że ma się ochotę wziąć wiatrówkę...jak był mniejszy- rozumiałam- niemowlę,
                    kwilił sobie ciuchutko, była zima, nie przeszkadzało tak bardzo. Teraz płuca ma
                    już całkiem całkiem i póki on nie zaśnie, nie śpimy i my. Ale nie o tym ten
                    post. Jestem myślącą osobą, wiem, że dziecko wieczorami płacze bez wyraźnego
                    powodu i nikt nie jest w stanie go uspokoić.
                    Ale do rzeczy. O godzinie 5.00 RANO rodzic ( nie wiem który) słodkiego sąsiada
                    z góry, rozpoczął jakiegoś rodzaju prace remontowe/porządkowe w domu, starał
                    się robić to cichutko, ale i tak nas obudził. Stukał
                    sobie...szurał...odkurzał...coś tarł...dostałam szału!. Wstaję o 6.30 więc
                    półtorej godziny miałam na minusie. Nie poszłam się awanturować, ale ostatni
                    raz, jeśli sytuacja się powtórzy, zaczne włączać przysłowiowego Ramsteina i
                    wychodzić wieczorem z domu. Uciekam w weekend do domku na działce i to jes moja
                    nadzieja na normalny sen. Dlaczego ludzie nie myślą? Czasem chciałabym żyć w
                    jakiejś pustelni, żeby nie widzieć wszechogarniającej głupoty ludzkiej!!!
                • Gość: nutka Re: A teraz z innej beczki... IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.08.04, 16:23
                  Hej bub, niech ten co śmierdzi i zakłóca spokój chodzi gdzie indziej a nie ci,
                  którym smród i hałas przeszkadza, nie sądzisz?
                  • Gość: Izabella1991 Re: A teraz z innej beczki... IP: 5.5.* / 80.58.19.* 07.08.04, 23:43
                    Teraz ja....
                    Osobiscie NIENAWIDZE DZIECI Z CALEGO SERCA I DUSZY....smierdza,dra geby i
                    jeszcze trzeba,a przynajmniej wypada zachwycac sie nimi,nie wiadomo za co!!!
                    Nigdy nie chce miec dzieci,co najwyzej adoptowane takie od wieku 3-4 lat.
                    Moje dziecinstwo coz,nie bylo slodkie,rodzice mnie i moich braci bardzo bili
                    za byle co,dlatego mysle,ze dla mnie lepiej by bylo nigdy nie miec dziecka.
                    Co najciekawsze i na pewno najokrutniejsze(ale teraz sie na mnie gromy
                    posypia) ja zawsze chcialam miec na wlasnosc DZIECKO DO BICIA-takie,zebym je
                    mogla kopac,tluc,rzucac nim po scianach-azeby zaplacilo ono na moje za....ne
                    dziecinstwo.
                    Aha,zeby nie bylo nieporozumien, mam wysoki iloraz inteligencji,wyzsze
                    wyksztalcenie,dobra prace,tylko serca do bachorow nie mam....do dzieci
                    milych,dobrze wychowanych owszem.
                    Pozdrawiam-Iza
                    • Gość: nutka Re: A teraz z innej beczki... IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 10:28
                      Nie wiem właściwie o co ci chodzi? Prowokujesz głupotą? Idź postaw kupę to może
                      ci ulży.
                    • Gość: Cytrynka Re: A teraz z innej beczki... IP: 66.52.229.* 08.08.04, 16:07
                      Izo, nie musisz kochać, a nawet lubić dzieci, nie musisz ich mieć. Powiem tak,
                      dorośli też bywa, że śmierdzą, drą gęby jak to nazwałaś. Mało tego, również
                      "srają", bekają, rzygają i robią wiele innych rzeczy, które u dzieci uznane są
                      za obrzydliwe.
                      Nie musisz mieć znajomych z dziećmi, nie musisz się dziećmi zachwycać. Szkoda
                      tylko, że jest w Tobie tyle złości.
                      Pozdrawiam
                      Cytrynka
                • Gość: Cytrynka Re: Przeczytajcie proszę, także do Zalotnicy IP: 66.52.229.* 08.08.04, 16:01
                  Witam
                  Mnie także jest przykro, jak czytam niektóre posty.
                  Staram się nikomu nie przeszkadzać, nie narzucać swojej osoby ani mojego
                  dziecka. Bardzo się staram. Mnie także przeszkadzają dzieciaki biegające po
                  supermarketach, wrzeszczące mi nad głową, kiedy właśnie mojemu dziecku zdarza
                  się usnąć a ja mam wreszcie czas na lekturę. Biorę jednak pod uwagę, że te
                  dzieci i ich rodzice też mają prawo do przebywania w parku, sklepie,
                  restauracji, samolocie. Tak samo jak ja i moja rodzina.
                  Kilkanaście postów wcześniej napisałam, że zmieniałam dziecku pieluszkę w
                  MCDonadzie. Zostałam wyzwana od prymitywów. Przykro mi po prostu, bo może źle
                  zrobiłam, ale to nie znaczy, że należy mnie równać z błotem. Niech ten, kto
                  nigdy nie zrobił niczego kontrowersyjnego, rzuci pierwszy we mnie kamieniem.
                  Ja po prostu wybrałam moim zdaniem lepsze rozwiazanie (zmieniłam zasiusianą
                  pieluszkę na ławce do siedzenia - takiej z oparciem przymocowanej na stałe do
                  stołu, z dala od ludzi - zresztą klientów było wtedy jak na lekarstwo. Nikt tego
                  nie widział i nie czuł). Ja rozumiem, że powinnam znaleźć lepsze miejsce, ale co
                  miałam zrobić jeśli takowego nie było? Zostałam więc zakwalifikowana do
                  wszystkich rodziców, którzy grzecznością i kulturą nie grzeszą.
                  Słowo "bachory" też mnie razi. Przecież każdy/każda z nas był kiedyś dzieckiem.
                  I trudno mi uwierzyć, że nie biegał, nie krzyczał, nie brudził, ani nie robił
                  innych rzeczy, które mogą razić innych. Śmiem podejrzewać, że Ci, którzy tu
                  używają ostrych słów (bachory, bezmózgowce, prymitywy itd.) o sobie myślą, że są
                  grzeczni i kulturalni. Nie wychowamy innych, możemy jedynie pracować nad sobą.
                  Jeśli przestaniemy psioczyć na innych, a zajmiemy się swoją kulturą, może się
                  okazać, że ludzie są o wiele lepsi niż nam się wydaje.
                  Rozumiem również, że mamy prawo się wkurzać na bezmyślnych rodziców (mam na
                  myśli między innymi wypowiedzi, że dziecko zabrudziło w restauracji zupą
                  pomidorową żakiet innej osoby, czy to, że jakaś mama puszczała głośno dziecku
                  muzyke, która przeszkadzała innym, rodziców, którzy zostawiają brudne pieluchy,
                  które nie ukrywajmy fiołkami nie pachną itd.). Mamy prawo się wkurzać i żądać
                  respektowania własnych praw (do porządku, ciszy, odpoczynku itd.), ale nie mamy
                  prawa zbyt pochopnie ich osądzać, oczerniać, mieszać z błotem. Szanujmy siebie i
                  swoje potrzeby i nie obrażajmy się wzajemnie.
                  Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Zalotnicę, która mnie bardzo potępia, nie
                  lubi i myśli o mnie same najgorsze rzeczy. Zalotnico, przykro mi, że w jakiś
                  sposób Cię uraziłam, ale przykro mi również dlatego, że tak łatwo mnie oceniłaś.
                  Cytrynka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja