Slabosc do facetow "z problemami".

15.02.13, 22:36
Jak wytlumaczyc tendencje do wybierania sobie partnerow, ktorzy maja problem z normalnym funkcjonowaniem w spoleczenstwie? Moja przyjaciolka, pdziewczyna normalna, fajna, inteligentna, po studiach, z praca ktora uwielbia (z dziecmi!), z normalnego, zdrowego domu poznala nowego faceta. Jest nim zafascynowana, jak mowi, to dobry czlowiek, tyle ze ma maly roblem- jest narkomanem, obecnie na leczeniu substytucyjnym. Bral wiele lat roznej masci swinstwo, teraz podobno czysty. Bylabym w stanie to przelknac i zaakceptowac, w koncu to jej zycie i jej sprawa, ale chodzi o to, ze jej wybranek to juz ktorys mezczyzna z kolei z powaznymi zaburzeniami spolecznymi. Wczesniej byli: koles z kryminalu, facet z choroba dwubiegunowa i jeszcze jeden z problemem z narkotykami i alkoholem. Wszyscy oni mieli tzw. Trudny charakter, problemy z agresja. Martwie sie o nia, bo wszelkie proby zapoznawania jej z normalnymi mezczyznami okazywaly sie porazka, ona nie przejawia zadnego zainteresowania wartosciowymi facetami. Nie mam sily sluchac o jej zwiazku, bo wiem jak to dalej sie potoczy, a nie chce mowic "a nie mowilam?". Z reszta ile razy mozna sluchac, ze to taki dobry czlowiek, wrazliwy, tylko ciezkie zycie mial. Ona nie ma syndromu matki teresy, raczej nie chce udowodnic, ze jej milosc ich zbawi. Po prostu jest wyrozumiala, tolerancyjna. Czy da sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow? Ze normalna, atrakcyjna dziewczyna bez zlych przykladow z domu i traumatycznych przezyc jak juz sie "zakocha" to w kims takim?
    • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 22:50
      Czy da sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow? Ze normalna, atrakcyjna dziewczyna bez zlych przykladow z domu i traumatycznych przezyc jak juz sie "zakocha" to w kims takim?

      może jej się nudzi i szuka przygód ?

      a potem pojawiają się na forum wątki bidulek, które obawiają się że wpadną w depresję :/
      • gr.eenka Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:57
        spać nie moge- może to depresja?
        • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 00:02
          nie na pewno nie - może za dużo kawy ?
          ja powinnam iść spać jutro jadę do Poznania - ale ociągam się straszliwie i tak przeciągam to od 23 z jakim skutkiem to widać :)
    • ipsetta Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 22:58
      > z praca ktora uwielbia (z dziecmi!)

      a co ma piernik do wiatraka?

      >nie przejawia zadnego zainteresowania wartosciowymi facetami.

      Czy dobrze rozumiem: wartościowy facet=czysty facet?

      > Nie mam sily sluchac o jej zwiazku, bo wiem jak to dalej sie potoczy, a nie chce mowic "a >nie mowilam?

      To nie słuchaj, a niby z jakiej racji masz się nudzić.

      >Czy da sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow?

      w tym celu polecam: www.google.pl, www.wikipedia.pl
      • panna.kotta Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:20
        To, ze pracuje z dziecmi, a wiec powinna w zasadzie byc jakims autorytetem dla nich, ksztaltowac zdrowe postawy, a sama pcha sie w patologiczne zwiazki z patologicznymi facetami. A wartosciowy facet to facet kulturalny, inteligentny, z klasa, stabilny, uprzejmy. Czyli calkowite przeciwienstwo jej eksow.
        • ipsetta Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:49
          > To, ze pracuje z dziecmi, a wiec powinna w zasadzie byc jakims autorytetem dla
          > nich, ksztaltowac zdrowe postawy

          I znów: co ma piernik do wiatraka? Praca to praca, a co ona sobie robi dalej w swoich czterech ścianach nie ma tu nic do rzeczy. Na ty miedzy innymi polega profesjonalizm.

          Np. nauczyciel może być świetny zarówno w aspekcie jakości wyłożonego przez niego materiału, jak również w zakresie sposobów propagowania pewnych przekonań i postaw bez względu na własne poglądy. To też jest profesjonalizm.

          >A wartosciowy facet to facet kulturalny, inteligentny, z klasa, stabilny, uprzejmy

          Jestem w stanie się z tym zgodzić, o ile definiować takie właściwości faceta jako cechy pożądane przez kobiety.
          • ipsetta Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:52
            > w aspekcie jakości wyłożonego przez niego materiału

            chciałam napisać, że w zakresie jakości wyłożenia danego materiału
        • gr.eenka Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:58
          ooo tu juz było o facecie z klasą i na poziomie
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:00
      > po studiach

      Co to w ogóle ma do rzeczy? Jakoś nie zauważyłem, żeby ludzie po studiach byli z zasady rozsądniejsi.

      > Czy da sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow?

      Cóż, kobiety lgną do mężczyzn o antyspołecznej osobowości, to pewne.

      Zastanawia mnie jeszcze ten pociąg na narkomanów. Może to jest związane z religią? Bo zauważyłem, że kobiety bardzo kochają się w religiantach, zwłaszcza mistykach. Być może przeżycia narkotyczne (akurat nie brałem nigdy narkotyków, więc nie wiem) są w jakiś sposób podobne do religijnych. Sam pewno bym miał kontakt z absolutem, gdybym zapie...ł po kablach. Ha! ha! :D

      PS Moja była narzeczona, ateistka i racjonalistka humanistyczna (nie znoszę obu tych ideologii chyba bardziej nawet od religianctwa) powiada, że Wiara jest piękna. Ona, co prawda, Jej nie podziela, ale człowiek wierzący, silny w Panu i pokładający w Nim ufność jest piękny, bo to takie ludzkie.

      Tak jej się niepodzielane przez nią religianctwo spodobało, że aż się związała z przedstawicielem. Widocznie też jest piękny, kiedy mówi tak: „Panie Boże na Niebie, wybacz mi, proszę, moje grzechy” albo: „Dziękuję Ci, o Panie, że pozwoliłeś mi w swej nieskończonej dobroci skończyć prawo na uniwersytecie, tak żebym mógł się czuć lepszy od innych”. Ha! ha! :D
      • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:10
        krytyk-systemu-edukacji napisał:
        > > Czy da sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow?
        > Cóż, kobiety lgną do mężc
        > zyzn o antyspołecznej osobowości
        , to pewne.

        No co Ty żarty przy piwku ?
        >
        > Zastanawia mnie jeszcze ten pociąg na narkomanów. Może to jest związane z relig
        > ią? Bo zauważyłem, że kobiety bardzo kochają się w religiantach, zwłaszcza mistykach.

        Tak w religiantach i mistykach szczególnie - jak nic kulą w płot :)

        Krytyku jestem po kapuście ze śmietaną (OMG jakie mistyczne przeżycie - jeszcze nie mogę tego "wydychać" ) boli mnie brzuch i nie mogę się śmiać proszę nie syp kawałami bo padnę :D
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:15
          > Tak w religiantach i mistykach szczególnie - jak nic kulą w płot :)

          Tyle wynika z moich obserwacji, natomiast nie ręczę za nie. :)

          > Krytyku jestem po kapuście ze śmietaną (OMG jakie mistyczne przeżycie - jeszcze
          > nie mogę tego "wydychać" ) boli mnie brzuch

          Zaszkodził Ci mój specjał? Nie chciałem się przyczyniać do bólu brzucha… :( A jak w smaku?
          • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:25
            1. Kobiety zwracają uwagę na interesujących facetów a aspołeczni do nich nie należą

            2. widać mam słaby żołądek :)
            mówiłam że spróbuję więc nie twoja wina a że ciekawa jestem to zjadłam,
            no nie powiem widok też ciekawy

            ale raczej już nie będę próbowała nie mój smak.
            co tam w Krakowie ciekawego jeszcze macie do jedzenia ?

            Piwo Noteckie próbowałeś ? ( zapewniam brzuch po nim nie boli :) )
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:36
              > ale raczej już nie będę próbowała nie mój smak.
              > co tam w Krakowie ciekawego jeszcze macie do jedzenia ?

              Nie sądzę, żeby to był krakowski przysmak, zresztą ja akurat jestem napływowy, pochodzę z Łodzi. Śp. babka moja natomiast, od której przejąłem taki sposób jedzenie kiszonej kapusty, pochodziła pierwotnie z podłódzkiej wsi, być może tam się tak jada, trudno powiedzieć.

              > Piwo Noteckie próbowałeś ? ( zapewniam brzuch po nim nie boli :) )

              Nie jeszcze… ja bardzo rzadko obecnie piję piwo. Ale jeśli kiedyś spotkam, to na pewno kupię, podobno jest w Almie, zobaczymy. :)
              • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:48
                u mnie w przepięknym Czarnkowie tak nie jadamy kapuchy ( wcinamy bez dodatków ) z pyrami oczywiście ( jak na pyry poznańskie przystało )

                z Łodzi powiadasz - ja mam w rodzinie faceta , który pochodzi z Zelowa k. Łodzi :p

                • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 00:11
                  > u mnie w przepięknym Czarnkowie tak nie jadamy kapuchy ( wcinamy bez dodatków )

                  Bez dodatków swoją drogą, tak zresztą najlepiej chyba nawet. Ale jeszcze jest wersja z oliwą. Ja w każdym razie id kapustki elegancki humor mam, chodzę jak zegareczek. :)

                  > z Łodzi powiadasz

                  Tak, ale nie polecam: paskudne miasto.

                  > ja mam w rodzinie faceta , który pochodzi z Zelowa k. Łodzi :p

                  Trudno, co zrobić… ;)
                  • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 00:18
                    No oliwa ewentualnie może być. Kapucha ponoć wspomaga odporność ( jakoś u siebie tego nie zauważam ).
                    Jak zegareczek powiadasz - to raczej się nie spóźniasz ;)

                    w Łodzi nie byłam może niedługo pojadę ( dzięki nabytkowi rodzinnemu z Zelowa ). Ale żona tego faceta powiada że piękne miasto.

                    • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 00:29
                      > Kapucha ponoć wspomaga odporność ( jakoś u siebie tego nie zauważam ).

                      Ponoć. Natomiast pyszna jest na pewno. :) Chyba sobie kiedyś zrobię sam, własną. Chociaż miałem kiedyś już zajawkę na robienie własnego kwasu chlebowego oraz żuru – żur spleśniał, a za kwas chlebowy nawet się nie zabrałem. Aha, jeszcze ogórki kiszone są niezwykle smaczne. Chwała fermentacji!, zawsze to powtarzam.

                      > Ale żona tego faceta powiada że piękne miasto.

                      Miasto jak miasto, ma ładne miejsca, natomiast gospodarczo jest to ruina, wszyscy stamtąd uciekają.
                      • mila2712 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 17:36
                        Uwielbiam kiszone ogórki !!!!!!!!!!!!!!!!!
                        Zur i kwas - nie próbowałam ale latem robię mnóstwo przetworów ( dżemy, powidła, ogórasy kiszone, ogórasy curry maliny w cukrze przeciery pomidorowe ). Na szczęście nic nie pleśnieje. W mroźne zimowe wieczory nie ma nic pyszniejszego niż herbata z malinami i miodem :p
                        Co do kwaśnych potraw to mogę jeść bez końca. Kapuchy nie kiszę bo nie mam gdzie jej trzymać ( ma być ciemno i zmino a w piwnicy nie ma miejsca )

                        Z Łodzi może uciekają a do mojego Czarnkowa napływają ( dosłownie miszmasz z calej Polski) :p

                        Ciekawostka : taki sobie mały Czarnków a mamy zabytkową skocznie narciarską ( i to gdzie 200 m od mojego domu :) )
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 18:14
        Co studiowała Twoja narzeczona?
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 20.02.13, 00:00
          > Co studiowała Twoja narzeczona?

          Kulturoznawstwo. :/
    • light_in_august Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:08
      Pytanie zasadnicze: czy ci faceci robią jej krzywdę, wykorzystują ją, ranią, unieszczęśliwiają? Czy te związki są w jakimkolwiek sensie toksyczne z Twojego punktu widzenia? Jeśli nie, to wszystko gra i nie ma co się wtrącać. A jeśli tak, to po prostu z nią pogadaj.

      To Twoja przyjaciółka, więc nie widzę problemu, żeby powiedzieć jej, co o tym myślisz. Że powinna się zastanowić, bo jedzie od dawna tym samym schematem i że może niekoniecznie jej to wychodzi na dobre. A co ona po takiej rozmowie z Tobą zrobi, to już inna sprawa - JEJ sprawa. Być może terapia byłaby wskazana, bo dają znać o sobie jakieś jej emocjonalne braki, które sobie w takich związkach rekompencuje. No ale to ona musi chcieć coś zmienić...
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:10
        > Pytanie zasadnicze: czy ci faceci robią jej krzywdę, wykorzystują ją, ranią, unieszczęśliwiają?

        Ja również mam pytanie zasadnicze, tym razem do Ciebie: ilu znasz narkomanów lub alkoholików (to zresztą bez różnicy), którzy tego nie robią?
        • panna.kotta Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:16
          Wlasnie.
          Ten obecny na razie nie bierze (tylko substytucja), chociaz tyle dobrze.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:30
            > Ten obecny na razie nie bierze (tylko substytucja), chociaz tyle dobrze.

            Leczenie substytucyjne oznacza uzależnienie od opiatów, a więc powrót do brania jest niezwykle prawdopodobny, ponieważ nie ma silniejszego nałogu. Facio zresztą i tak będzie narkotykomanem do końca swoich nędznych dni, nawet jeśli już nigdy nie weźmie.

            Poza tym takie leczenie substytucyjne wiąże się z bardzo wieloma niedogodnościami: z tego, co wiem, koleś musi się regularnie meldować, jest kontrolowany itd.

            No ale cóż, skoro koleżanka po studiach, to pewno jest niezwykle mądra, pozwólmy więc jej radzić sobie samej. Zresztą największym zabójcą miłości w przypadku kobiet jest nuda, a z facetem uzależnionym od opiatów nudzić się nie sposób. :)
        • light_in_august Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 09:56
          Znam tylko dwóch i oni z całą pewnością robią ;)
          Ale tu zdaje się była mowa o kimś leczącym się - ?
          • light_in_august Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 10:30
            Poza tym, ktoś, kto przeszłość kryminalną albo jest niepijącym alkoholikiem, albo ma wykształcenie podstawowe może być całkiem dobrym partnerem w codziennym życiu. Więc nie wyciągałabym od razu wniosku, że ci panowie się nad panią znęcali psychicznie czy coś tam jej złego robili... Stąd moje pytanie do Autorki wątku.
    • gr.eenka Re: Slabosc do facetow "z problemami". 15.02.13, 23:56
      ta jej miłość to ich zabija czy co , bo tak jakoś ich duzo
    • sundry Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 09:33
      Niech sobie przeczyta książkę "Kobiety, które kochają za bardzo", a potem idzie na terapię.
    • jeriomina Psychika a zdrowie kobiety? 16.02.13, 09:48
      Psychika psychiką - nie jestem psychologiem i nie wiem czemu ona się w takie relacje ładuje, zresztą znam takie przypadki, kiedy kobiety chcą "pomóc" mężczyznom. Niepokoi mnie w tym przypadku co innego. Jej zdrowie. Jak rozumiem, ona miesza swoją mikroflorę z tymi panami. Mówię całkiem poważnie, powinna zrobić badania w kierunku wszystkich możliwych chorób tego typu. Skoro nawet od "porządnych" facetów można coś złapać, tym bardziej chyba od kryminalnych.
      Jak się okazuje, Szkoci i Anglicy bez wstydu bywają co pół roku u wenerologa się sprawdzać, a Scarlett Johansson chwaliła się tym wręcz publicznie. Tylko w Polsce panuje ciemnogród i zacofana wstydliwość pod tym względem.
    • sootball Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 09:57
      Najlepiej pisze o tym chyba Sorvina.

      Proszę:
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,139006130,,Osoby_toksyczne_oraz_DDD_Pytania_i_odpowiedzi.html?v=2


      "Dlaczego przyciągałaś do siebie osoby toksyczne?

      Przede wszystkim dlatego, że nie wiedziałam, że mogę żyć/budować relacje inaczej. Nie wierzyłam, że mogę być szanowana i kochana od tak, za to, że jestem. Wśród ludzi toksycznych czułam się z jednej strony źle, z drugiej swojsko. Widziałam jaką rolę mam grać. Starałam się walczyć o miłość, szacunek, wierząc, że TYM RAZEM, z TĄ OSOBĄ mi się uda. Ale wychodziło to co zawsze. Poza tym przyzwyczajona do zachowań naruszających moje granice, nie protestowałam, ani nie uciekałam, bo przecież „nie działo się nic niezwykłego”. Nie chodzi o to, że w pełni świadomie zgadzałam się na stosowanie wobec mnie przemocy. Raczej nie uznawałam tego co się dzieje za przemoc, bo uczono mnie nazywać to troską, usprawiedliwioną reakcją na moje zachowanie itp. Dodatkowo mając zamrożone uczucia, tylko w sytuacjach silnych przeżyć czułam, że żyłam, więc takie relacje były dla mnie atrakcyjne. "

      I inny post Sorviny:
      "Dlaczego przyciągałam toksycznych ludzi?

      Najprościej – człowieka, wbrew świadomym deklaracjom ciągnie do tego co zna. Absurdalnie więcej stresu budzi jedno spotkanie z poukładanym człowiekiem, o zupełnie nieznanych Dorosłemu Dziecku sposobach komunikacji, niż tydzień z rodziną czy kolejna relacja z toksykiem. Owszem boli, ale to swojski ból. Wiemy jak boli, wiemy jak pokierować rozmowę by bolało trochę mniej. Zdrowa osoba, budująca relacje w oparciu o szacunek i miłość to wielka niewiadoma, a nieznane wywołuje strach, bo może boleć jeszcze bardziej, a na to nie mamy już siły.

      Po drugie: chcemy odtwarzać znane schematy tylko dograć nowe zakończenie. Dostać wreszcie to czego nie dostaliśmy od rodziców, bo to od nich tego chcemy. Czyli atrakcyjny jest dla mnie wycofany emocjonalnie facet, z napadami agresji, który ma mnie gdzieś, bo chcę poczuć, że potrafię się do niego przebić i w nagrodę zostanę pokochana. Nie ma w mojej głowie scenariusza – nie musisz walczyć o miłość, może być dobrze od początku. Bez terapii wierzę tylko w coś podobnego, tylko nieco lepszego. Ale podobni ludzie zachowują się podobnie i szukanie miłości i empatii u osoby, która po pierwsze jest tak zablokowana, że sama nie wie czy coś czuje poza złością, po drugie nie jest zainteresowana zmianą tego, nie skończy się lepiej niż u tatusia. Przyjmować bezwarunkową miłość, szacunek i docenienie dla tego jacy jesteśmy, a nie co dla kogoś zrobiliśmy – trzeba się nauczyć.

      Po trzecie: projektujemy jak jasna cholera i dostrzegamy rodziców i podobne schematy tam gdzie ich nie ma i na siłę je budujemy. Jak zauważyła ecco – czasem ludzie nie są toksyczni dla innych, ale są dla nas – co to oznacza? Każdy ma swój cień, swoje wady. Nie u każdego przechodzą one w nawyki postępowania. W stosunku do osoby, która ma zdrowe poczucie własnej wartości, potrafi stawiać granice, komunikuje się bez manipulacji, nie ma silnych wzorców ofiary, które działają jak płachta na byka, dla wszystkich osób, które coś męczy i chciałby by sobie ulżyć cudzym kosztem; będą zachowywać się zdrowo. A wobec nas zastosują klasykę toksyczności. Słyszałam od zaprzyjaźnionego terapeuty historię kobiety, która miała 2 mężów, którzy ją bili (a wcześniej bijącego ojca i cierpiącą matkę). W trzecim związku przeżyła szok: podczas jednej rozmowy, która coraz bardziej zmierzała w stronę awantury mąż powiedział dość: „nie wiem po co to robisz, ale robisz wszystko bym cię uderzył, ja tego nie chcę; staram się szukać rozwiązania, ale ciebie interesuje tylko podkręcanie napięcia i prowokowanie mnie. Widzę to i mam już dość. Albo się za siebie weźmiesz, albo się rozstaniemy, bo ja odmawiam wejścia w rolę Twojego kata.” Na początku było oburzenie, jak to, przecież ona niewinna, ale w końcu dotarło do niej, że coś może w tym być. Poszła na terapię i przestała prowokować agresję gdy uświadomiła sobie, że to była jej metoda kontroli partnera.

      Po czwarte: nie wiemy co jest normalne. Jako Dorosłe dzieci jesteśmy jak dzieci, które wyszły z buszu do cywilizacji i zupełnie nie wiedzą jakie zachowania są normalne. Zaczynamy zgadywać, uczymy się metodą prób i błędów. Gdzie zaczyna się pozwalanie by nas wykorzystywano? A gdzie my zaczynamy przekraczać cudze granice? Jak nie mam kontaktu ze swoimi uczuciami, to tego nie czuję. Pozwalam na zbyt wiele, albo staram się tą granicę dostrzec intelektem, a tak często się nie da, bo sytuacje są różne. Nie rozumiemy też, że często nie ma jednej zasady – co jest dobre, każdy ma prawo do własnych norm, lepszych i gorszych dni i to jest ok. Ja na przykład strasznie długo byłam zaprzątnięta pytaniem „co jest dobre?” wierząc w uniwersalną prawdę, która okaże się idealnym rozwiązaniem, które wszyscy zrozumieją i docenią. A tu się okazywało, że po pierwsze, spora część ludzi ogólnie rozumiane dobro ma mówiąc kolokwialnie gdzieś, po drugie ja nie mam najczęściej ani wiedzy ani mądrości by wiedzieć co jest dobre dla wszystkich, za to jestem jedyną kompetentną osobą, która czuje co jest dobre dla mnie (ale sobie nie wierzyłam i szukałam potwierdzenia na zewnątrz), po trzecie głupiałam w sytuacjach gdy ludzie dobrze chcieli dla mnie, ale były to fatalne pomysły. Takie miałam idealistyczne pomieszanie, że jak człowiek chce dobrze, to znaczy, że wie i robi dobrze, a to nie tak. Ale to radosna mentalność dziecka ^^ Trzeba było dorosnąć.

      Po piąte: sama nie potrafiłam zachowywać się w inny niż toksyczny sposób. No może nie tak skrajnie jak moi rodzice, ale pomimo dobrych chęci wynosząc się z domu nie potrafiłam komunikować się otwarcie, tylko manipulując i pławiąc się w niedomówieniach, nie potrafiłam doceniać i komplementować – byłam mistrzem szukania wad i usterek; gdy słusznie zwracano mi uwagę, odbierałam to jako kolejny irracjonalny atak i przechodziłam do obrony wyciągając najcięższe działa budząc totalne zdumienie u drugiej osoby. Nie zdawałam sobie też sprawy z tego jak bardzo się zamykałam i usztywniałam chcąc chronić się przed zranieniem przez innych i częściowo innych przed potworkiem tkwiącym w mojej osobowości. Żadna zdrowa osoba nie będzie czuła się dobrze w towarzystwie kogoś takiego, kto więc mi pozostał? Inne Dorosłe Dzieci, dobrze jeśli same w trakcie terapii. "
      • sootball Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 10:07
        Dodatkowo, mylenie miłości z litością, czyli wybieranie tylko takich partnerów, którzy mają jakiś problem i którym można pomóc (ta potrzeba niesienia pomocy w związku jest kluczowa) to jedna z cech DDD. Normalni bez problemów są dla niej kompletnie nieatrakcyjni, bo nie może przy nich realizować jednej ze swoich b. poważnych potrzeb: dawania.
        Bo się czuje, że się jest kochanym nie za to że się jest, tylko za to, co się daje.
        A skoro nie może komuś nic dać, znaleźć żadnej przepaści, którą mogłaby wypełnić, to taki facet jest dla niej jak lalka z plastiku.
    • kora3 koleżanka kwalifikuje się na terapię 16.02.13, 10:18
      tłumaczenie i gadka znajomych, czy przyjaciół nic nie dadzą. Mam podobny przypadek w otoczeniu, takze niereformowalny:(
      Problem MUSI tkwic gdzie w jej psychice. Cudów nie ma
    • magnusg Na jakiej podstawie twierdzisz,ze ona 16.02.13, 10:22
      jest inteligentna?Bo jak dla mnie jest wyjatkowo glupia.Popelnic blad to jedno,nie wyciagnac z niego jednak wnioskow i go powielac to niestety debilizm.
      • mojemieszkanie24 Re: Na jakiej podstawie twierdzisz,ze ona 16.02.13, 18:08
        Też byłam kiedys taka głupia, myślałam ze zmienię świat i rozwiąże z facetem wspólnie jego problemy. Nie wiem.. jakoś mnie ciągnęło do takich. Potem się przekonałam, że nie będę dla kogoś darmową terapeutką :/
    • wersja_robocza Re: Slabosc do facetow "z problemami". 16.02.13, 18:16
      panna.kotta napisała:

      Ona nie ma syndromu matki teresy, raczej nie chce udowo
      > dnic, ze jej milosc ich zbawi. Po prostu jest wyrozumiala, tolerancyjna. Czy da
      > sie jakos wytlumaczyc ten schemat wybierania partnerow? Ze normalna, atrakcyjn
      > a dziewczyna bez zlych przykladow z domu i traumatycznych przezyc jak juz sie "
      > zakocha" to w kims takim?

      Da się wytłumaczyć. W jej życiu musiało być coś, co ją pcha a w zasadzie sama wchodzi w takie a nie inne relacje. Może spróbować szukać odpowiedzi metodą chałupniczą różnymi testami np. tutaj: www.kobieceserca.pl/psychotesty.html , poszukać info w necie, albo jeśli ma odwagę to poszukać terapeuty. Kwestia czasu i motywacji, by do tego dotrzeć.
    • hiadami Też się zastanawiam 16.02.13, 21:22
      Mam w bliskiej rodzinie panią, która dobiega czterdziestki i ma chyba dość podobną słabość. Pierwszy facet ją zdradzał i to tak na bezczela, drugi był żonaty, trzeci też, czwarty naciągnął ją na mnóstwo kasy i zniknął (z długów to się chyba do starości kobieta nie wygrzebie), piąty to alkoholik. Ona do wszystkich tych związków podchodziła ze stoickim spokojem, nawet żadnemu z tych absztyfikantów nie spróbowała odpłacić pięknym za nadobne. Nie jestem żadnym psychologiem i nawet nie próbuję dociekać mechanizmu pewnej powtarzalności takich a nie innych wyborów. Ale jej matka wbijała jej systematycznie do głowy, że wszyscy faceci to świnie. I żadnym nic się nie uda, i w ogóle to tylko wykorzystują kobiety etc. Może jej się wbiło do głowy, że z facetami to może być tylko dno i kupa mułu? Jej dom nie był zły, żadna patologia. Był moim zdaniem zimny plus te gadki o biednych, wykorzystywanych kobietach.
      I może ona podświadomie wybiera taki "odpad" z którym faktycznie nie ma szans? Bo jeden czy dwa błędy OK. Ale notorycznie? Za każdym razem? Może w przypadku Twojej znajomej jest jakoś podobnie? Szuka facetów z problemami, facetów którymi się może zaopiekować byle nie takich, z którymi można stworzyć fajny, ciepły i trwały związek?
      • senseiek Re: Też się zastanawiam 16.02.13, 22:01
        Jak sie cale zycie kupowalo i jezdzilo tylko czerwonymi ferrari, to trudno sie przestawic na cos innego.. :)
        • hiadami Re: Też się zastanawiam 16.02.13, 22:06
          no, co prawda to prawda.
    • izkaparyska Re: Slabosc do facetow "z problemami". 17.02.13, 22:01
      A może Twoja koleżanka potrzebuje tego typu stymulacji? Sama nie prowadzi życia "na krawędzi" - nie jest typem charakteru/osobowości, który mógłby w taki sposób funkcjonować. Będąc z "bad boyem" dostaje zastrzyk adrenaliny - jest ciekawie, inaczej, bardziej hardcorowo.

      Pojawia się też pytanie - w jaki sposób kończyły się jej poprzednie związki, jak ona zachowywała się po rozstaniu. Jak w tamtych związkach funkcjonowała? Chciała swoich facetów zmieniać, czy raczej przyjmowała ich z całym inwentarzem?

      Pozdrawiam,
      Malvina
      www.malvina-pe.pl
    • 1monisz Re: Slabosc do facetow "z problemami". 19.02.13, 14:11
      Zbawić ich raczej nie da rady - wiem, co mówię - jako 19 latka postanowiłam zbawić ekscentryka ze skłonnościami do izolowania się. To zawsze odbywa się własnym kosztem i nic dobrego z tego nie wynika. Trzeba się zastanowić, dlaczego ona dokonuje takich wyborów. Może to ma podłoże w jej dzieciństwie. Czytałam ostatnio fajną książkę, w której można znaleźć odniesienia do przeżyć z dzieciństwa, wpływających na późniejsze życie. Podsuń tę książkę koleżance. Tytuł może być trochę mylący - "Jak wychować szczęśliwe dzieci" (autorzy - Wojciech Eichelberger i Anna Mieszczanek), ale tak na prawdę, to jest książka o "wewnętrznym dziecku" w dorosłym człowieku. Może skoro jest pedagogiem, nie odrzuci od razu takiej lektury :) Jeszcze lepiej, gdyby koleżanka wybrała się do terapeuty - może uda się ją na to namówić. Poszukaj w googlach "Family & Dialog Coaching". Polecam
      • zuzi.1 Re: Slabosc do facetow "z problemami". 19.02.13, 23:36
        www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=kobiety%20kt%C3%B3re%20kochaj%C4%85%20za%20bardzo&source=web&cd=1&cad=rja&ved=0CDoQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.kobieceserca.pl%2F&ei=M_wjUbPGBMTZtAaM6IHQBg&usg=AFQjCNFZoLdjoROjBhvoaoKrnD8RNcC_5w&bvm=bv.42553238,bs.1,d.d2k
Inne wątki na temat:
Pełna wersja