boskie_cappucino
16.02.13, 22:23
Ostatnio opisywałam tu swoje zdziwienie facetem o tzw. ścisłym umyśle. Na początku potraktowałam go z góry, ale jak też pisałam postanowiłam dać mu szansę, także spotkaliśmy się kolejne 2 razy. I co się okazało na 2 randce? Że jest świetny, zabawny, zdystansowany - byłam zadowolona, że go nie skreśliłam. Potem na 3 spotkanie poszliśmy do kina i też było ok, ale co ja głupia zrobiłam... Jak siedzieliśmy w samochodzie, coś mi się w głowie uroiło, że on (skoro ja już go zaszczyciłam i 2 razy się z nim spotkałam po 1 niezbyt udanej randce) powinien uczynić jakiś gest w moją stronę (nie miałam w głowie dokładnie co to miało by być, ale chciałam żeby trochę pokazał mi, że mu się podobam). No i tak gadaliśmy gadaliśmy, on nic nie zrobił, ja udawałam, że wszystko jest w porządku, pożegnaliśmy się, ja pojechałam do domu swoim autem.
A później napisałam mu smsa: "To było nasze ostatnie spotkanie". On odpisał jak normalny człowiek: "o co Ci chodzi, co zrobiłem nie tak?", a ja na to: "Nic, po prostu Ci się nie podobam, nie pisz do mnie ani nie dzwoń, usuwam Twój numer".
No i przestał się odzywać... Następnego dnia w południe nie wytrzymałam i do niego zadzwoniłam, nie odebrał...
W końcu odezwał się na fb. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, ja swoją reakcję tłumaczyłam stresem, on stwierdził, że nie jest zły, ale, że trochę mnie poniosło. Zapytałam czy kończymy to, na co on, że lepiej byłoby się jeszcze widywać i poznać. To było tydzień temu. Raz zaproponował spotkanie na fb - odmówiłam, w walentynki w ogóle się nie odezwał, no i tak jak wcześniej dzwonił codziennie, tak teraz nie dzwoni wcale... Czy da się jeszcze to naprawić? Kurcze, chyba znowu odstraszyłam wartościowego chłopaka...