Dodaj do ulubionych

Przyjęłybyście nazwisko męża?

16.02.13, 22:45
Jeśli byłoby oględnie mówiąc niezbyt reprezentacyjne?
Na przykład: Kapusta, Mahujski, Szkodnik, Skwara, Rura, Bucior?
Obserwuj wątek
      • stephanie.plum Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 16.02.13, 22:58
        jak się zacznie widzieć wszędzie coś uwłaczającego, to w efekcie te naprawdę uwłaczające rzeczy można przeoczyć...
        :~)
        ja mam nazwisko męża i specjalnie tym spotwarzana się nie czuję. ani upodlona, ani nic.
        ale fakt, to nazwisko nie brzmi jakoś obraźliwie.
        • aka666 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 17.02.13, 13:36
          stephanie.plum napisała:

          > jak się zacznie widzieć wszędzie coś uwłaczającego, to w efekcie te naprawdę uw
          > łaczające rzeczy można przeoczyć...
          > :~)
          > ja mam nazwisko męża i specjalnie tym spotwarzana się nie czuję. ani upodlona,
          > ani nic.
          > ale fakt, to nazwisko nie brzmi jakoś obraźliwie.

          No i o to chodzi, zeby kazdy podejmowal decyzje taka jaka chce. Przyznasz kednak ze facet ktory deklaruje 'albo moje nazwisko albo won!' normalny nie jest
          • urko70 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 11:38
            aka666 napisała:

            > stephanie.plum napisała:
            >
            > > jak się zacznie widzieć wszędzie coś uwłaczającego, to w efekcie te napra
            > wdę uw
            > > łaczające rzeczy można przeoczyć...
            > > :~)
            > > ja mam nazwisko męża i specjalnie tym spotwarzana się nie czuję. ani upod
            > lona,
            > > ani nic.
            > > ale fakt, to nazwisko nie brzmi jakoś obraźliwie.
            >
            > No i o to chodzi, zeby kazdy podejmowal decyzje taka jaka chce.

            Chodzi o to, że jesli ktoś zaczyna widzieć w powszechnie utrwalonym zwyczaju przyjmowania nazwiska męża coś uwłaczającego to ma problem.

            > Przyznasz kednak
            > ze facet ktory deklaruje 'albo moje nazwisko albo won!' normalny nie jest

            Przyznasz jednak, że kobieta która jasno oświadcza: "nigdy niczego nie ugotuję" normalna nie jest.
            :)
            • aka666 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 11:50
              urko70 napisał:

              > aka666 napisała:
              > > No i o to chodzi, zeby kazdy podejmowal decyzje taka jaka chce.
              >
              > Chodzi o to, że jesli ktoś zaczyna widzieć w powszechnie utrwalonym zwyczaju pr
              > zyjmowania nazwiska męża coś uwłaczającego to ma problem.
              >

              dlaczego uwłaczającego? po prostu nie widzi sensu zmieniać nazwiska pod którym funkcjonowała całe życie. jeśli kobieta nie ma z tym problemu, jej mąż nie ma z tym problemu, to jakie znaczenie ma to że ty uważasz, że ta para obcych ludzi ma problem? :D

              > > Przyznasz kednak
              > > ze facet ktory deklaruje 'albo moje nazwisko albo won!' normalny nie jest
              >
              >
              > Przyznasz jednak, że kobieta która jasno oświadcza: "nigdy niczego nie ugotuję"
              > normalna nie jest.
              > :)

              nie widzę najmniejszego związku z tematem. popracuj nad analogiami
              • urko70 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 12:19
                aka666 napisała:

                > > > No i o to chodzi, zeby kazdy podejmowal decyzje taka jaka chce.
                > >
                > > Chodzi o to, że jesli ktoś zaczyna widzieć w powszechnie utrwalonym zwycz
                > aju przyjmowania nazwiska męża coś uwłaczającego to ma problem.
                >
                > dlaczego uwłaczającego?

                Spytaj liliankaa77 to ona tak twierdzi:
                "zwyczaj przejmowania nazwiska męża przez żonę uważam za uwłaczający "

                > po prostu nie widzi sensu zmieniać nazwiska pod którym
                > funkcjonowała całe życie. jeśli kobieta nie ma z tym problemu, jej mąż nie ma z
                > tym problemu, to jakie znaczenie ma to że ty uważasz, że ta para obcych ludzi
                > ma problem? :D

                Nie ja tylko stephanie.plum.:
                "jak się zacznie widzieć wszędzie coś uwłaczającego, to w efekcie te naprawdę
                uwłaczające rzeczy można przeoczyć... "


                > > > Przyznasz kednak ze facet ktory deklaruje
                > > > 'albo moje nazwisko albo won!' normalny nie jest
                > >
                > > Przyznasz jednak, że kobieta która jasno oświadcza: "nigdy niczego nie
                > > ugotuję" normalna nie jest.
                > > :)
                >
                > nie widzę najmniejszego związku z tematem. popracuj nad analogiami

                Jak widać z powyższych Twoich pomyłek wielu rzeczy nie widzisz, także
                to Ty popracuj nad swoim patrzeniem/rozumieniem.

                :)
                • aka666 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 12:33
                  to nie są moje pomyłki, tylko punkt widzenia (jeśli jesteś taki dobry w drzewku to zobacz co ja z niego zacytowałam), a brzmi on: sprawa nazwiska jest pomiędzy żoną i mężem. to że tradycjonaliści się zapowietrzają kiedy obcy ludzie podejmują inną decyzję niż się utarło uważam za śmieszny.
                  nie musisz się zgadzać, możesz się dalej zapowietrzać i diagnozować problemy tam gdzie ich nie ma. na zdrowie :)
                  • urko70 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 13:00
                    aka666 napisała:

                    > to nie są moje pomyłki,

                    Pytasz mnie o stwierdzania innych osób.
                    Piszesz "ty uważasz" podczas kiedy tak uważa inna osoba.
                    To są Twoje pomyłki i żadne wypieranie tego nie zmieni.

                    Resztę okraszoną "śmieszny... zapowietrzony" litościwie pomijam.
                      • urko70 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 19.02.13, 14:37
                        aka666 napisała:

                        > aha, czepiamy się słów, a temat nazwisk już cię nie interesuje? powinnam zauważ
                        > yć wcześniej że przylazłeś sie poboksować. mnie to nie interesuje,

                        Jeśli uważasz się za osobę mogącą innym mówić "popracuj" to licz się z tym,
                        że szybko okaże się, że to Ty masz popracować.
                        Jeśli sugerujesz komuś zapowietrzenia czy śmieszność to nie dziw się, że
                        zostaniesz również obcesowo potraktowana.

                        Jeśli uważasz, że Ty możesz się mylić, możesz innym sugerować popracowanie,
                        możesz próbować wycieczki osobiste, a rozmówca nie może Ci wykazać, że się
                        mylisz to uprzejmie Cię informuję, że jesteś w dużym błędzie.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 17.02.13, 00:33
            rekreativa napisała:

            > Ja sobie na przykład nie wyobrażam ślubu z facetem, który uważa, że poślubiając
            > mnie cokolwiek straci.

            każdy mężczyzna traci, to coś nazywa się "święty spokój", jeśli kobieta tę stratę rekompensuje mu innymi swoimi zaletami to luz, jeśli nie to kiepski jego los :)

                • rekreativa Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 17.02.13, 00:44
                  Jeśli sobie znajdziesz kobitkę, która nie będzie ciągle kłapać "znowu śmieci nie wyniosłeś, szklanki nie umyłeś, wymień wreszcie te żarówki w pokoju, bla bla bla" i nie będzie próbowała Cię urabiać i przerabiać, to chyba zachowasz ten swój drogocenny święty spokój, prawda?
                  • gr.eenka Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 17.02.13, 01:00
                    rekreativa napisała:

                    > Jeśli sobie znajdziesz kobitkę, która nie będzie ciągle kłapać "znowu śmieci ni
                    > e wyniosłeś, szklanki nie umyłeś, wymień wreszcie te żarówki w pokoju,
                    chyba nie myślisz ze te zarowki to zona bedzie wymieniała?
                    bla bla
                    > bla" i nie będzie próbowała Cię urabiać i przerabiać, to chyba zachowasz ten sw
                    > ój drogocenny święty spokój, prawda?
                    • maitresse.d.un.francais Re: ale to zupełnie co innego 17.02.13, 18:08
                      jan_hus_na_stosie2 napisał:

                      > maitresse.d.un.francais napisała:
                      >
                      > > wyobraź sobie husinka że przyjmujesz nazwisko żony
                      >
                      > nie potrafię, to wykracza poza moje horyzonty myślowe :D

                      No rusz wyobraźnią, nie masz jej?

                      Ty się nazywasz powiedzmy Kowalski, żona in spe Kapusta. Od dnia ślubu jesteście Janem i, powiedzmy, Ewą Kapusta.

                      Niektóre społeczności stosują system matryfokalny (he, he) i jakoś nie popadły z tego powodu w ogólną anarchię tudzież rozpustę.
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ale to zupełnie co innego 17.02.13, 19:13
                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        > Niektóre społeczności stosują system matryfokalny (he, he) i jakoś nie popadły
                        > z tego powodu w ogólną anarchię tudzież rozpustę.

                        Jeśli w takiej społeczności istnieje taki system to nie widzę problemu.

                        U nas panuje system w który kobieta bierze nazwisko męża. Kropka (minus wyjątki).
                        To jest jednoznaczny symbol połączenia się w małżeństwo. I oczywiście że łączy się to z pewną utratą tożsamości. Ale przecież na tym polega małżeństwo (w sensie intencjonalnym, nie prawnym) - na poświęceniu części samodzielności na rzecz wspólnoty.

                        A ponieważ małżeństwo (w sensie intencjonalnym) nakłada na mężczyznę obowiązki i odpowiedzialność za swoją rodzinę, zaś kobieta oddaje mu część odpowiedzialności, otrzymując prawo do wymagania od niego pewnych powinności to symbolem tej relacji jest przyjęcie nazwiska męża.

                        Aha - żeby było jasne. Nie trzeba się realizować w ramach małżeństwa, można samemu czy w jakiejkolwiek innej konfiguracji. Ale jeśli któraś pragnie małżeństwa i oczekuje oświadczyn od partnera, a jednocześnie nie chce jego nazwiska przyjąć, to bardzo źle to wróży na przyszłość.
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ale to zupełnie co innego 17.02.13, 19:27

                            rekreativa napisała:

                            > Ale przyjęcie nazwiska męża nie musi się wiązać z rezygnacją ze swojego nazwisk
                            > a, z którym się żyło przez 20 parę czy 30 lat. Czy według Ciebie musi?

                            Według mnie nikt nie musi nic.
                            Natomiast JA WOLAŁBYM aby moja ewentualna przyszła żona przyjęła moje nazwisko. Właśnie ze względów symbolicznych. Tak samo jak przez 20 czy 30 lat żyliśmy jako panny/kawalerowie, to też się kończy.
                            • maitresse.d.un.francais A ty byś przyjął jej nazwisko? 17.02.13, 20:26
                              Wszak stajecie się wspólnotą, n-est`ce pas?

                              Na warszawskich Powązkach znajduje się nagrobek, w którym idea niby to wspólnoty małżeńskiej (de facto PRZYNALEŻNOŚCI żony do męża) wyraziła się w postaci skrajnej.

                              Jest tam mianowicie napisane PREZYDENTOWA IGNACOWA MOŚCICKA. Nieszczęsna kobieta nie ma nawet imienia.
                              • gr.eenka Re: A ty byś przyjął jej nazwisko? 17.02.13, 20:32
                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                > Wszak stajecie się wspólnotą, n-est`ce pas?
                                >
                                > Na warszawskich Powązkach znajduje się nagrobek, w którym idea niby to wspólnot
                                > y małżeńskiej (de facto PRZYNALEŻNOŚCI żony do męża) wyraziła się w postaci skr
                                > ajnej.
                                >
                                > Jest tam mianowicie napisane PREZYDENTOWA IGNACOWA MOŚCICKA. Nieszczęsna kobiet
                                > a nie ma nawet imienia.
                                jest książka lub film w którym jest Kaziukowa
                                pewnie kiedyś ta było, że kobietę identyfikowało się po mężu
                                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: To oddania się czy wspólnoty? 17.02.13, 22:39

                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                    > bo to zdecydowanie inne pojęcia.

                                    Oczywiście że inne. Oboje tworzą wspólnotę, w ramach której żona oddaje się pod opiekę męża, a on bierze ją pod opiekę.
                                    "Pod opiekę" - to zdecydowanie zbyt płytkie i powierzchowne określenie, ale mam nadzieję że choć trochę oddaje sens.
                                    • rekreativa Re: To oddania się czy wspólnoty? 17.02.13, 23:00
                                      Naciągane :)
                                      Równie dobrze można powiedzieć, że mąż przechodzi spod opieki mamy pod opiekę żony, bo to ona będzie dbała choćby o jego posiłki czy wizyty u dentysty :)
                                      Ale przyjmuję do wiadomości, że faceci mają bardzo silnie rozwinięte poczucie własności w stosunku do kobiety, którą darzą jakimiś uczuciami i mają instynktowną potrzebę, żeby ją jakoś oznaczyć, niczym rewir w przyrodzie, w tym przypadku swoim nazwiskiem.
                                      Dlatego jestem dobrą kobietą i mogłabym pójść na kompromis, czyli dodać nazwisko męża do swojego.
                                      Szczęściem mojemu mężowi takie rzeczy zwisają kalafiorem, więc zostałam tylko przy swoim, coby papierów nie wyrabiać od nowa.
                                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf jest prawak i tyle :-P 17.02.13, 23:32
                                          maitresse.d.un.francais napisała:

                                          > na forum to świntuszy, a tak naprawdę pewnie szuka kobiety domowej, w dodatku c
                                          > ertyfikowanej dziewicy :-PPPP

                                          GDYBY zależało mi na małżeństwie na całe życie to faktycznie statystyka podpowiada że dziewica byłaby najlepsza.

                                          Prawak... Taa, nie ma to jak prosta, najlepiej jeszcze pejoratywnie nacechowna, szufladka.
                                          • aka666 Re: Graf jest prawak i tyle :-P 18.02.13, 10:13
                                            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                                            > maitresse.d.un.francais napisała:
                                            >
                                            > > na forum to świntuszy, a tak naprawdę pewnie szuka kobiety domowej, w dod
                                            > atku c
                                            > > ertyfikowanej dziewicy :-PPPP
                                            >
                                            > GDYBY zależało mi na małżeństwie na całe życie to faktycznie statystyka podpowi
                                            > ada że dziewica byłaby najlepsza.
                                            >

                                            są takie statystki?? :D
                                            poka!
                                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf jest prawak i tyle :-P 18.02.13, 10:30
                                              No oczywiście że jest taka statystyka.
                                              Nie lubię słów na wiatr rzucać.
                                              https://3.bp.blogspot.com/_R-WhB9g9eYk/TJNmT1kCE0I/AAAAAAAAAOo/1goljoWCDl0/s800/Male+female+2002a

                                              Jak widać ta zasada dotyczy również mężczyzn.
                                              I oczywiście jest to bardziej korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy. A co do zasady, się zgadza.

                                              https://1.bp.blogspot.com/_R-WhB9g9eYk/TJDSr8V_ShI/AAAAAAAAAOg/VmMGTymAVcI/s1600/teachman
                                              Same kobiety.

                                              Źródło?
                                              onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1741-3737.2003.00444.x/abstract
                                              Bazuje na danych z National Survey of Family Growth, które jest badaniem rządowym, więc raczej nieobarczony ideologią.
                                                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf jest prawak i tyle :-P 18.02.13, 10:52
                                                  aka666 napisała:

                                                  > korelacja w czystej postaci: im mniej mężów tym mniej rozwodów - czy im mniej r
                                                  > ozwodów tym mniej mężów?

                                                  Nie to miałem na mysli.
                                                  Statystyka mówi - miałaś 15 partnerów przed ślubem? szanse że twoje małżeństwo przetrwa 10 lat wynosi 50%.
                                                  Natomiast to nie znaczy że ono nie przetrwa Z POWODU tych 15 wcześniejszych. Tylko że te same powody które skłoniły cię do poszukiwani 15 partnerów przed ślubem ZAPEWNE spowodują że i małżeństwo zakończysz przed czasem.
                                                  Tak samo to nie dziewictwo gwarantuje stałość małżeństwa. Chodzi o powody które spowodowały że kobieta(oraz mężczyzna) z seksem czekali do ślubu - zapewne są to MOCNE powody religijne, które jednocześnie zabraniają rozwodu.
                                                • maitresse.d.un.francais Re: Graf jest prawak i tyle :-P 19.02.13, 16:31
                                                  thelma333.3 napisała:

                                                  > boska ta statystyka! a jaka wyzwalajaca!
                                                  > uwaga, drogie panie! miedzy 2 a 20 partnerami jest tylko 10% roznicy,
                                                  > chyba samo przez sie rozumie co z ta wiedza mozemy teraz zrobic? : -)

                                                  zaraz, ale u panów? u pań opcja "20+" nie występuje

                                                  ponadto zależy jeszcze, w jakim wieku wstępujemy w związek małżeński ;-P jak ktoś ma 80, to chyba tych 20 może mieć?
                                                  • thelma333.3 Re: Graf jest prawak i tyle :-P 19.02.13, 23:54
                                                    a faktycznie, ale to pewnie dlatego, ze panie się nie przyznają powyżej 20 ;-)

                                                    swoja droga, fajnie policzyli ta statystykę - nie ile % wśród nierozwiedzionych stanowią ci z 1 partnerem, ale ile wśród tych z 1 partnerem się rozwiodło

                                                    jak przebadali na ten przykład 1000 małżeństw, i z tego np tylko 20 kobiet miało 1 partnera ( a cala reszta to łajzy szlajające się z > 1 partner) i z tych 20 załóżmy 19 się nie rozwiodło, to daje nam piękny wynik 95 % kobiet, które miały 1 partnera i nigdy się nie rozwiodły;

                                                    niestety ta cala reszta łajz to ponad 500 kobiet, które tez się nigdy nie rozwiodły, i mimo posiadania nawet i 20 partnerów, całkowita ilość małżeństw które nigdy się nie rozpadły z tymi łajzami to ponad 95%;
                                                    a wszytko dlatego, ze pan z 1 partnerem było 20, a tych z więcej niż 1 - 500;
                                                    i jak tu wierzyć statystykom?

                                                    ale i tak mój pierwszy wniosek bardziej mi się podoba!
                                                    a co tam!
                                                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf jest prawak i tyle :-P 20.02.13, 00:12
                                                    thelma333.3 napisała:
                                                    >
                                                    > swoja droga, fajnie policzyli ta statystykę - nie ile % wśród nierozwiedzionych
                                                    > stanowią ci z 1 partnerem, ale ile wśród tych z 1 partnerem się rozwiodło

                                                    Naturalnie że ta statystyka nie jest doskonałym wyznacznikiem zachowań i zależności, trzeba by się przyjrzeć dokładnie metodom i regułom tworzenia tego prostego wykresu.
                                                    Sporo można mu na pewno zarzucić, ale nie sądzę aby błędy były tak proste jak opisujesz.
                                                    Aha - ja to wrzuciłem humorystycznie, nie aby do jakiejś prawdy przekonywać.
                                                  • thelma333.3 Re: Graf jest prawak i tyle :-P 20.02.13, 00:25
                                                    ależ to co na ja napisałam to nie są żadne błędy!
                                                    to jest po prostu analiza tych samych danych ale pod innym katem
                                                    w końcu statystyka do tego służy prawda? do produkowania danych i analiz które poprą jeden , konkretny punkt widzenia
                                                    i to właśnie te powyższe wykresy robią;
                                                    ja tylko pokazałam, ze zależnie od tego o co zapytasz, to dostaniesz inna odpowiedz, nawet z tych samych danych

                                                    i myślę, ze jednak nie było to humorystyczne; czytałam trochę ten watek (btw: ze ludziom się chce aż tak produkować na temat tego nazwiska, to samo w sobie jest humorystyczne) i myślę, ze Twoje stwierdzenie odnośnie małżeństwa i trwałości było na poważnie ( choć w praktyce możesz mieć trudności z realizacja ; -)
                                                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf jest prawak i tyle :-P 20.02.13, 09:49
                                                    > to jest po prostu analiza tych samych danych ale pod innym katem
                                                    > w końcu statystyka do tego służy prawda? do produkowania danych i analiz które
                                                    > poprą jeden , konkretny punkt widzenia

                                                    Owszem, ale można taką analizę zrobić lepiej albo gorzej. Np. w tym przypadku "zneutralizować"(nie wiem jak to statystycy nazywają) wpływ fundamentalnej religii.


                                                    > i myślę, ze jednak nie było to humorystyczne; czytałam trochę ten watek (btw:
                                                    > ze ludziom się chce aż tak produkować na temat tego nazwiska, to samo w sobie j
                                                    > est humorystyczne) i myślę, ze Twoje stwierdzenie odnośnie małżeństwa i trwałoś
                                                    > ci było na poważnie ( choć w praktyce możesz mieć trudności z realizacja ; -)

                                                    Na poważnie było to że fakty istotnie mówią co mówią.
                                                    A humorystycznie w tym sensie że nie zamierzam ani nikogo nakłaniać do określonego zachowania, ani sam sie szczególnie stosować.
                                          • maitresse.d.un.francais Nic ci nie będzie :-PPP 18.02.13, 16:01
                                            od jednorazowego zaszufladkowania.

                                            Osobiście jestem nawet zdania, że wpływa to pozytywnie na empatię - osobnik zaszufladkowany, doświadczywszy tego na swojej osobistej d..., mniej jest skłonny szufladkować bliźnich.

                                            A poglądy wygłaszasz prawackie, nic na to nie poradzę.

                                            Ciekawe, jak Ty sam wyglądasz na tej skali, i jak się liczy %, kiedy jedna strona miała inną ilość partnerów niż druga. Średnią matematyczną? :-PPP
                                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nic ci nie będzie :-PPP 18.02.13, 17:19

                                              > od jednorazowego zaszufladkowania.

                                              No pewnie że nic mi nie będzie. Tylko tobie trudniej może się ze mną rozmawiać, jak mi jednoznaczne cechy prawaka przypiszesz.

                                              > A poglądy wygłaszasz prawackie, nic na to nie poradzę.
                                              Ach ta przeklęta chwilowa zgodność poglądów :D

                                              > Ciekawe, jak Ty sam wyglądasz na tej skali, i jak się liczy %, kiedy jedna stro
                                              > na miała inną ilość partnerów niż druga. Średnią matematyczną? :-PPP
                                              Na pewno jakąś matematyczną :P
                        • leniwy_pierog Re: ale to zupełnie co innego 18.02.13, 08:15
                          Małżeństwo nakłada na obie strony takie same obowiązki i powinności. Więc jeśli przyjmując na siebie identyczną odpowiedzialność jedna strona ma się dodatkowo pozbyć swojej tożsamości to relacja robi się mocno na jej niekorzyść.
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ale to zupełnie co innego 18.02.13, 10:00

                            leniwy_pierog napisała:

                            > Małżeństwo nakłada na obie strony takie same obowiązki i powinności. Więc jeśli
                            > przyjmując na siebie identyczną odpowiedzialność jedna strona ma się dodatkowo
                            > pozbyć swojej tożsamości to relacja robi się mocno na jej niekorzyść.

                            Pod względem prawnym masz rację. Ale patrząc pod względem tradycji i zwyczajów, kultury - to MOIM zdaniem na mężczyźnie leży odpowiedzialność za los rodziny. To on ma "na utrzymaniu" żonę i dzieci.
                            • leniwy_pierog Re: ale to zupełnie co innego 18.02.13, 15:03
                              Te tradycje i zwyczaje już dawno się zmieniły. A jeśli to się zdezaktualizowało, to naturalne, że cała otoczka towarzysząca małżeństwu też się zmienia. Szczególnie, że jeśli chodzi o dzieci to raczej u nas obowiązującym zwyczajem jest, ze to kobieta ma je "na utrzymaniu".
                              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ale to zupełnie co innego 18.02.13, 15:17

                                leniwy_pierog napisała:

                                > Te tradycje i zwyczaje już dawno się zmieniły. A jeśli to się zdezaktualizowało
                                > , to naturalne, że cała otoczka towarzysząca małżeństwu też się zmienia. Szczeg
                                > ólnie, że jeśli chodzi o dzieci to raczej u nas obowiązującym zwyczajem jest, z
                                > e to kobieta ma je "na utrzymaniu".

                                Owszem, zwyczaje i tradycje są płynne i się zmieniają. Ale nie tak szybko jak nam się wydaje.
                                Co zresztą potwierdziły ankiety w Polsce gdzie zdecydowana wiekszość młodych marzy o tradycyjnym małżeństwie. Zresztą ilość godzin pracy przepracowywanych przez mężów, ilość lat na urlopie wychowawczym spędzana przez kobiety pokazuje że ten model o którym pisze trzyma się mocno.
                                • leniwy_pierog Re: ale to zupełnie co innego 18.02.13, 15:30
                                  Akurat w tej kwestii zmieniły się bardzo szybko. Wystarczy porównać życie osób w wieku lat 20-30 z tym, jak to wyglądało jedno czy dwa pokolenia wcześniej. Między życiem moim i moich rówieśniczek, a życiem i związkami pokolenia naszych babć jest przepaść.
                      • tais86 Re: ale to zupełnie co innego 17.02.13, 20:21
                        > Ty się nazywasz powiedzmy Kowalski, żona in spe Kapusta. Od dnia ślubu jesteści
                        > e Janem i, powiedzmy, Ewą Kapusta.

                        forumowa purystko językowa, nie chodziło Ci przypadkiem o "de domo" zamiast "in spe" (łac. "w przyszłości", dosłownie "w nadziei")?
          • urko70 Re: Przyjęłybyście nazwisko męża? 20.02.13, 12:24
            leniwy_pierog napisała:

            > A co takie traci po ślubie facet, czego nie traci kobieta? Generalnie ślub powi
            > nien być przede wszystkim zyskiem, nie stratą

            Możliwość spotykania się z innymi kobietami. Kobieta tego nie traci.
            ;)