Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadzicie?

18.02.13, 03:04
Jestem na etapie zwalczania instynktu macierzynskiego. Czy dobrze robie?
Wkleje swoje przemyslenia, ktore na innym forum umiescilam, odpowiadajac na podobne przemyslenia forumowiczki, ktora tez walczy z instynktem.
Jako, ze sie jednak rozpisalam - zakladam watek, liczac na ciekawa dyskusje.

Jak pokonac instynkt?
Rozmawiac ze soba.
Jest dobra ksiazka "Samolubny gen"-potrzebe rozmnazania mamy w genach. Ale czy tylko o to w zyciu chodzi?
Potrzebe bliskosci, ciepla, samorealizacji mozna na wielu plaszczyznach znalezc.

Warto tez sobie wyobrazic, co niesie ze soba macierzynstwo.
Wg danych finansowych, koszt utrzymania jednego dziecka do doroslosci to grubo ponad 200 000 zlotych.
Nasz kraj stabilny tez nie jest. Ceny ciagle rosna, a brak nadziei na lepsza polityke w najblizszym czasie. Jak i na stabilna polityke, na ktorej sie mozna oprzec.

Plus codzienna, calodobowa, wieloletnia gotowosc i potrzeba poswiecania sie dla dziecka.
Momenty, gdy chcemy po prostu odpoczac, zas maly brzdac pragnie halasliwej zabawy, przy ogolnym pisku i demolowaniu pieknie przez nas wysprzatanego i udekorowanego mieszkania.

A to powyzsze przy wariancie soft - gdy dziecko jest zdrowe i normalnie sie rozwija, my mamy dach nad glowa i bezpieczne oparcie w ukochanym partnerze zyciowym.
Schody robia sie, gdy partner zawodzi, popadamy w dlugi, a zdrowie dziecka wymaga kosztownych zabiegow czy rehabilitacji.
Takze kwestia naszego zdrowia jest tu istotna. Zdrowia fizycznego, jak i poczucia bycia kobieta, atrakcyjnosci, komfortu psychicznego - co i poniekad rzutuje na relacje z mezczyzna.

Jest wiele aspektow, ktore warto dostrzec.
Czy jestesmy gotowe poswiecic wlasny czas, forme, sylwetke, a moze i obecny schemat zwiazku i naszego zycia, dla tej malej raczki i dzieciecego usmiechu?
jesli tak, a na wszelkie kontra argumenty mamy dobre odparcie - to warto brac sie za robienie dzieci.
Jesli pojawia sie sporo znakow zapytania, niejasnosci, a wewnetrzny glos mowi, ze sa problemy warte wyjasnienia, ktore spychamy pod dywan, liczac, ze nowy projekt - dziecko - je zalatwi (w tym tez nasza potrzebe zapelnienia sobie luki w zyciu, bo nagle nie wiemy, c by mozna bylo innego robic) - to ja odradzam. Za to warto poswiecic pare miesiecy dla siebie samej. Czytac ksiazki psychologiczne, wyjechac w podroz, zabdac o swoje relacje z bliskimi, rozwiazac stare problemy, stawic im czola, zweryfikowac, czy ten mezczyzna to na pewno ten, itd... Jest mase rzeczy do zrobienia, a zycie jest nader krotkie.


Ja wlasie jestem na etapie zwalczania instynktu biologicznego, ktory pcha mnie do rozmnozenia sie.
Mam meza, ktory jest ogromnym oparciem, i kazda moja dezycje akceptuje.
Obecnie oboje zastanawiamy sie, co nam da posiadanie potomka, a z jakimi trudnosciami trzeba bedzie sie zmierzyc.
Doszlam do wniosku, ze najwieksze parcie na dziecko mam w chwilach, gdy sama sie gubie, gdy nie wiem co poczac w zyciu, czym sie zajac, albo... gdy swiat okazal sie wobec mnie okrutny, i szukam ukojenia wijac wizje bliskosci z malym czlowiekiem, spelniania sie, czucia sie wazna - tak, jakby ten projekt mial mi zapewnic solidna, bezpieczna "fuche" na najblizsze lata.
To troche takie budowanie sobie szczescia na sile, gdy trudno jest sie samemu odnalezc, znalezc szczescie w sobie i codziennosci.
Zauwazylam, ze gdy wzbiera we mnie wiara w zycie, wowczas najmniej chce potomka. Tzn ukladam sobie, ze to moze poczekac, bo jest jeszcze tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, tyle miejsc, tyle ksiazek. Wtedy staje sie nagle pelnia, kobieta, jakas jednoscia. Reszta to tylko dodatki. Nie musze sie spelniac w zadnej roli, moge po prostu byc. Moze to momenty oswiecenia, nie wiem.
Wiem tylko, ze posiadanie dziecka nie jest recepta na szczescie.
Z pewnoscia wiele daje, otaczamy sie miloscia, cieplem, energia dziecka. Tylko ja wiem, ze ten kawalek dziecka tkwi w kazdym z nas, i on tez wola o milosc, o czym czesto zapominamy. Stad za duza ilosc rodzicow umeczonych, srednio zadowolonych z zycia, noszacych w sobie jakies poczucie niespelnienia.

Tak sie dziele moimi wnioskami - wiem, ze mozecie miec inaczej.

Mam 32 lata, i czuje, ze dopiero dojrzewam do wielu rzeczy.
Czuje, ze mam jeszcze sporo pracy nad soba, aby pokonac cienie wlasnego dziecinstwa, bledow mlodosci, wlasnych slabosci charakteru, nadwrazliwosci, tego jak odbieram swiat itd...

Doceniam tez fakt, ze jestesmy pierwszym pokoleniem kobiet na swiecie, ktore moga wybierac. MAMY WYBOR.
Mozemy dzis byc samotne, w zwiazkach, w ukladach przyjacielskich, mieszkac z kotem, wyjechac do Australii, zerwac nieudany zwiazek, bez obawy, ze wyladujemy na bruku, rozwijac sie i ksztalcic wg uznania, utyc albo schudnac, miec stu kochankow, zyc w abstynencji, spedzac weekendy na imprezowaniu albo w kosciele, ubierac sie w co chcemy, i za wlasne zarobione pieniadze, wydawac te pieniadze, bez sluchania marudzenia czy krytyki innych, obciac wlosy albo przefarbowac na zielono, no i w koncu miec dziecko lub skorzystac z opcji "childfree".
I ja tego ducha czasu doceniam - to unikalny moment, przelom w zyciu kobiet. Wiec to nowe sciezki, jeszcze nie udeptane. Moze wiec i ja wydeptam jedna z nich, idac jakas wlasna sciezka, mimo tego, co robi (i wciaz jednak nakazuje) otoczenie, i do czego daza geny? :)
Coraz wiecej takich wolnomyslicieli. Sa fora, grupy turystyczne, i jestem przekonana, ze Wigilie bedzie mozna spedzac na rozne sposoby, z ludzmi o podobnych pogladach, bez obawy, ze czeka nas pustka i samotnosc.

Uff, sie rozpisalam. :D

Dodam, ze mam dni plodne wlasnie. Meza pod reka.
Korci mnie, naprawde. Jak to sie mowi, krzyk macicy? :D
Takze nie jest latwo, nie jest latwo. :D
    • to.niemozliwe Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 03:35
      Pustka i samotnosc, to wynik deficytu intymnosci, a nie kwestia tego czy sie fizycznie z kims spedza czas. Rodzicielstwo otwiera na swiat doznan niedostepnych bez niego i nie mozliwych do zasymulowania. Takze myslenie, ze rodzicielstwo odcina od innego zycia i wiele sie traci jest bledne, bo wiele osob ogarnia i jedno i drugie. Wolnosc, o ktorej piszesz, jest wazna, ale jedynie gdy jej brak, co do tej wolnosci, to bym nie byl pewien czym ona naprawde jest, bywa, ze skrajnym uzaleznieniem od bycia niezaleznym. Moim zdaniem, do osiagania pelni czlowieczenstwa potrzebni sa inni ludzie, wlasnie po to by sie im poswiecac. I dawac i otrzymywac. Zapytaj kobiet - matek, czy szczescie z dawania siebie swojemu dziecku jest czyms poslednim i mozliwym do zastapienia, np. przez paczke znajomych?
      Jest taka piosenka Whitney Houston do tekstu Lindy Creed, jest piekna - Greatest Love of All:
      "Because the greatest love of all is happening to me
      I found the greatest love of all, inside of me".
      • light_in_august Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:48
        Z pewnością uczucia rodzicielskie są wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Ale kto powiedział, że człowiek musi doświadczyć wszystkiego? Tyle jest rzeczy do zrobienia, miejsc do odwiedzenia, emocji do przeżycia, misji do wypełnienia - czy jeśli nie przeżyjemy ich wszystkich, to znaczy, że nasze życie jest gorsze, niepełne? Ludzie żyją bez rodziny, bez partnera, bez kota czy psa, bez pracy, bez pasji i... żyją, niekoniecznie wcale z poczuciem, że coś ich omija, bo rekompensują sobie to czymś innym.
        Ja w pełni świadomie decyduję się na nieposiadaniu dziecka (chociaż życie może mnie jeszcze zaskoczyć ;)) i świadomie rezygnuję z tych uczuć w imię czegoś innego. Coś tracę, coś innego zyskuję
    • drzewny_skrzat Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 04:21
      Ja też mam 32 lata, choć sytuację trochę inną. Nie chcę mieć dzieci i nie mam takiej biologicznej potrzeby, więc nie muszę niczego w sobie zwalczać. Miewam też przeboje hormonalne, niedobór progesteronu itp więc niewykluczone, że z ciążą mogłyby być problemy. Co mnie w obecnej sytuacji bardziej cieszy niż martwi.

      Inna sprawa to taka, że mam faceta, który sam ma kilkuletnią córkę z poprzedniego małżeństwa i więcej dzieci rownież nie chce, więc nie ma parcia z jego strony. Córka mieszka ze swoją mamą, znamy się i lubimy z małą, ale ona mnie raczej postrzega jako dużą przyjaciółkę, nie jako kogoś kto miałby zastąpić mamę.

      Jak tak sobie przypominam, to były w mojej przeszłości krótkie okresy, kiedy chciałam mieć dziecko, ale było to wyłącznie wtedy, gdy byłam w nieprzyszłościowym związku z chłopakiem, który miał równolegle inną (z którą ostatecznie jest do teraz i ma z nią dzieci) i chyba bardziej wynikało to z potrzeby zabicia samotności niż z instynktu. Po rozstaniu z nim nie pojawiła się u mnie już więcej taka potrzeba.

      Rozmawiałam na temat dzieci z wieloma znajomymi, którzy potomstwo posiadają i każdy w większym lub mniejszym stopniu potwierdza to, że dzieci SĄ OGRANICZENIEM WOLNOŚCI. Że jak się ma dzieci, to przez wiele lat nie można robić wszystkich tych rzeczy, które można było wcześniej. Jedni podkreślają, jak wiele radości daje posiadanie dzieci, inni mówią, jak to ważne mieć potomstwo, bo tylko to po nas pozostanie, inni mówią po prostu, że jest inaczej, ale na pewno trudniej. Na pewno trzeba z wielu rzeczy rezygnować i to mówią nawet ci znajomi/krewni, którzy są bardzo szczęśliwi ze swoimi dzieciakami. Jak obserwuje moją siostrę z mężem - mają trójkę dzieci w wieku szkolnym - to widzę obie strony medalu: są szczęśliwi, ale i bardzo zmęczeni i borykają się z kłopotami finansowymi. Szwagier potrafi zasnąć wieczorem niemalże w każdej pozycji na kanapie.

      Tak więc w skrócie:

      POPIERAM ideę bezdzietności z wyboru! Jeśli ktoś pragnie dzieci to do dzieła, ale naprawdę nie każdy musi!

      Pozdrawiam.
      • to.niemozliwe Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 04:26
        Kto twierdzi, ze kazdy musi?
        • drzewny_skrzat Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 04:34
          Kilka osób z rodziny regularnie przeprowadza ze mną rozmowy "nakłaniające"; usiłując mnie przekonać, że warto. Nie mówią, że każdy musi, ale ma to mniej więcej taki wydźwięk.
          • to.niemozliwe Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 05:21
            Rozumiem, ze odczuwasz to, jako silna presje?
            Czy rozmawialas takze z tymi osobami, ktore swiadomie wybraly bezdzietnosc kilkanascie lat temu i jak to oceniaja obecnie?
            • drzewny_skrzat Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 05:32
              Odczuwam to jako coś zdecydowanie nieprzyjemnego i próbę wpływania na moje życie i moje decyzje. Niestety nie mam praktycznie takich znajomych, o których mówisz. Alebo nie są na tyle bliskimi znajomymi, żebyśmy rozmawiali o sprawach prywatnych.
              Ci starsi mają praktycznie wszyscy dzieci, a ci, co nie mają, mogą jeszcze teoretycznie mieć, więc pozostaje czekać ;-)
          • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 19:45
            Moja koleżanka cały czas mi truła, że niemożliwe, że kobieta nie chce dzieci. Ja nie mówiłam nawet, że nie chcę w ogóle, tylko mówiłam, że nie chcę w tym właśnie momencie. Nie było nas wtedy stać, nie miałam pracy, kończyłam studia i planowałam co innego. Raziło ją też, że nie cieszyłam się jak wariatka, że zaszłam, że ona i wiele innych na pewno mi zazdrości. No cóż, ja się bardziej martwiłam, czy będzie zdrowe, czy nie poronię i potem byłoby przykro odpowiadać, że ciąży nie ma. Jednego kolegę objechałam z góry na dół za to, że mi wklejał na tablicę na fb jakieś pierdoły o ciąży. Nasłuchałam się, że "OJP, z dzieckiem się kryjesz?" - takim podziękowałam za znajomość. Niepotrzebni mi są misjonarze, twierdzący, że ich sposób na życie jest najlepszy, da mi najwięcej szczęścia, blablabla.
            Uważam, że do samej decyzji o dziecku trzeba zwyczajnie dojrzeć.
      • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 06:49
        >Miewam te
        > ż przeboje hormonalne, niedobór progesteronu itp więc niewykluczone, że z ciążą
        > mogłyby być problemy. Co mnie w obecnej sytuacji bardziej cieszy niż martwi.

        na to akurat medycyna już ma rozwiązanie, mogę ci nawet podać nazwy leków

        > Rozmawiałam na temat dzieci z wieloma znajomymi, którzy potomstwo posiadają i k
        > ażdy w większym lub mniejszym stopniu potwierdza to, że dzieci SĄ OGRANICZENIEM
        > WOLNOŚCI.

        osoby korzystające z takiego prawa do wolności powinny także skorzystać z prawa do braku emerytury.
        • princess_yo_yo Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 10:08
          osoby ktore korzystaja z tego typu wolnosci wiecej wkladaja do systemu niz z niego wyciagaja, wiec slogan o emeryturach jest bardzo nie na miejscu.

          jak nam sie kiedys przydarzy zerowe bezrobocie i prawdziwy brak rak do pracy to pogadamy, jakos sie nie zanosi.
        • nie.mam.20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:15
          Hedziu, w Polsce istnieje karykatura systemu emerytalnego, w dodatku modelowanego na bismarkowskim z 19. wieku.
          System, gdzie pokolenia pracuja na siebie jest do ddddd, najlepiej jest inwestowac forse z mysla wprzod. Ja nie licze na dzieci, malo tego, zemre i jeszcze im cos zostanie.
    • berta-death Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 05:39
      Nie ma czegoś takiego jak instynkt chęci posiadania dziecka. Dzieci się same z seksu robią, więc natura nie miała potrzeby wymyślania dodatkowego instynktu. Co najwyżej jest społeczna chęć posiadania tego co mają inni. A skoro inni mają mieszkanie, samochód,wakacje w Egipcie i dzieci, to ci co nie mają, też chcą mieć.
      A już robienie sobie dziecka dlatego, żeby zapełniło pustkę w życiu i dało jakieś zajęcie, to pomysł żywcem wzięty ze scenariusza Bejbi Blues. Tylko, że tam dotyczy to nastolatki z patologicznej rodziny i jest fikcją filmową, natomiast jak stara baba coś takiego wymyśla, to macki opadają. Toż to jeszcze bardziej odlotowa motywacja od tej ze szklanką wody na starość.
    • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 06:45
      > Zauwazylam, ze gdy wzbiera we mnie wiara w zycie, wowczas najmniej chce potomka
      > . Tzn ukladam sobie, ze to moze poczekac, bo jest jeszcze tyle ciekawych rzeczy
      > do zrobienia, tyle miejsc, tyle ksiazek. Wtedy staje sie nagle pelnia, kobieta
      > , jakas jednoscia. Reszta to tylko dodatki.

      wow, rozwalił mnie ten tekst. poezja jak u paulo cohello.

      to nie jest kultura "child free" tylko kultura hedonizmu i egoizmu w najczystszej postaci. i nie podawaj argumentu, że egoistami są ci, którzy mają dzieci, tylko po to, by się ktoś nimi zajął na starość, bo teraz nikt nie ma pewności, co z nami będzie na starość.

      mam nadzieję, że korzystając z powyższej opcji, także skorzystasz z opcji "emerytura free" i nie będziesz dla naszych dzieci pasożytem, tylko będziesz zarabiać na siebie do usranej śmierci.
      • swiete.jeze Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 10:30
        > mam nadzieję, że korzystając z powyższej opcji, także skorzystasz z opcji "emer
        > ytura free" i nie będziesz dla naszych dzieci pasożytem, tylko będziesz zarabia
        > ć na siebie do usranej śmierci.

        A jej składki kto jej zwróci?
        • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:05
          swiete.jeze napisała:


          > A jej składki kto jej zwróci?

          przecież system tak nie działa. nasze składki są pożerane przez obecnych emerytów.
          • swiete.jeze Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:25
            No to skoro ona utrzymuje obecnych emerytów, a ze swojej ma zrezygnować ku chwale ojczyzny, to biznes życia to nie jest, nie sądzisz?
            • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:27
              z emeryturami to żaden biznes. ale fakt ten mój argument był nietrafiony.
              • 28stasia Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 18:41
                No fakt! Argument bardzo nietrafiony ;) poza tym uważam, że nie ma co się zasypywać argumentami w tej kwestii i się przekonywać na siłę - macierzyństwo to tak wielka odpowiedzialność, że jeśli ktoś nie widzi się w roli rodzica, to powinien się tego trzymać, a nie uszczęśliwiać "społeczeństwo" na siłę.
      • thelma333.3 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:13
        jak Cie czytam na forum, to przyzwoite komentarze dajesz zawsze
        a ten to co to ma byc? opanuj sie troche i powsciagnij jezyk;
        moge to zlozyc tylko na karb burzy hormonalnej, ktora teraz przechodzisz, ale mimo wszystko, do swojej kolezanki w realu bys sie tak nie odezwala;
        • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:07
          :D::D:D:D

          wkurza mnie takie wygodnictwo niesamowicie.
          • thelma333.3 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 20:16
            to niezdrowe dla dziecka tak się denerwować ;-)

      • berta-death Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 16:14
        > mam nadzieję, że korzystając z powyższej opcji, także skorzystasz z opcji "emerytura free" i nie będziesz dla naszych dzieci pasożytem, tylko będziesz zarabiać na siebie do usranej śmierci.

        Jako, że z bliżej nieokreślonego powodu mój osobisty cenzor wywalił poprzednią odpowiedź na ten post a administracja zanim przeczyta maila i zareaguje, to minie tyle czasu, że już nikt o tym wątku pamiętać nie będzie, to napiszę jeszcze raz, bo to ważne.

        Emerytura należy się każdemu, kto całe życie obce dzieciska utrzymywał. I pasożytami w tym układzie są rodzice tych dziecisków a nie bezdzietni, którym będzie z ich składek emerytura płacona. Nawet jak dzietnym się wydaje, że są jaśnie państwo hrabiostwo i w związku z tym mogą się mnożyć za free do upadłego. Czyli leżeć do góry tyłkiem, wydalać z siebie to i owo a reszta społeczeństwa ma na nich pracować, bo im się należy.

        A z czyich podatków opłacane są szkoły, ochronki, leczenie a w późniejszej kolejności zasiłki dla bezrobotnych, przytułki dla bezdomnych, psychiatryki dla szalonych, kryminały dla bandziorów i cała masa innych rzeczy? Bo niestety rozpłodowe towarzystwo nie ponosi żadnej odpowiedzialności za nieudaczne potomstwo, które potem jest utrapieniem dla całego społeczeństwa. Nawet utrzymywać owoców swoich trzewi nie musi, bo po co, skoro jest socjałka. Ulgi podatkowe też są uzupełniane składkami tych, którzy ulg nie mają. W dzisiejszych czasach dzieci to jedynie rozrywka, bez żadnych obowiązków i konsekwencji. Wydala się takiego prosiaka, kopniak na drogę, państwo się nim zajmie. W związku z tym skoro sami tym dzieciom co najwyżej waciki kupują, bo wszystko co kluczowe i najdroższe, opłaca państwo z podatków płaconych również przez bezdzietnych, to tym bezdzietnym emerytura z tego tytułu należy się jak psu miska.
        • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 12:08
          Bo niestety rozpłod
          > owe towarzystwo nie ponosi żadnej odpowiedzialności za nieudaczne potomstwo, kt
          > óre potem jest utrapieniem dla całego społeczeństwa. Nawet utrzymywać owoców sw
          > oich trzewi nie musi, bo po co, skoro jest socjałka.

          Rozumiem, że korzystałaś z polskiego socjalu i wiesz, jaki on jest dochodowy :D.
          Socjal w Polsce jest upokorzeniem dla osób, które chociażby zaczynają się o niego starać.
          Tona papierków, że nie - naprawdę nie masz z czego żyć, straciłaś pracę, jeszcze nie znalazłaś następnej i na dobrą sprawę nie wiesz, kiedy ją znajdziesz, a po wszystkim dostajesz jakieś śmieszne grosze. A jeszcze przed wywiadem środowiskowym trzeba ukryć pralkę przed urzędniczką z MOPS, bo jak masz, to znaczy, że w biedzie nie żyjesz i bez zasiłku się obejdziesz.
          No szał po prostu - już biegnę korzystać :P.
          • berta-death Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 20:05
            Pod pojęciem socjałka rozumiem również darmową służbę zdrowia, oświatę, wszelkiej maści przechowalnie, domy pomocy społecznej, itp. Przecież to wszystko utrzymywane jest z podatków całego społeczeństwa, nie tylko tych, którzy z tego korzystają. A mało kto jest gotowy, żeby to wszystko opłacać z własnej kieszeni. Czyli wracamy do pkt wyjścia, że wszystkie dzieci nasze są i w związku z tym wszystkie muszą potem ze swoich składek utrzymywać wszystkich seniorów.
            • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 23:18
              Cz
              > yli wracamy do pkt wyjścia, że wszystkie dzieci nasze są i w związku z tym wszy
              > stkie muszą potem ze swoich składek utrzymywać wszystkich seniorów.
              Zapewne lepiej będzie, gdy zimą będzie się ich prowadzać do lasu na lekkie umieranie jak to było za starych dobrych czasów ;). Ot, taka stara-nowa forma eutanazji.
              W Polsce, żeby chorować, trzeba mieć dużo zdrowia, taki paradoks :). W USA z kolei trzeba mieć sporo kasy, gdy zdarzy się poważniejsza choroba. Nie każdy jest na to przygotowany.
              Nie da się wszystkiego sprywatyzować, chyba że chcemy się cofnąć do wcześniejszej epoki.
              • berta-death Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 23:31
                Dlatego gadki, że jak ktoś nie ma dzieci, to niech potem nie oczekuje emerytury są absurdalne. Można i na drugą stronę medalu zajrzeć. Dzięki temu, że nie wszyscy mają dzieci, to te dzieci mają większą liczbę sponsorów, zatem lepsze warunki do życia i edukacji. Mogą więcej osiągnąć i więcej w przyszłości zarabiać a co za tym idzie utrzymywać ze swoich wyższych wtedy składek, więcej emerytów. Takich kwiatków jak np w latach 70, gdzie klasy miały po 40 osób, w jednym roczniku klasy od a do f, nauka na dwie zmiany, po kilka osób na miejsce w szkołach średnich i na uczelniach, to teraz się nie uświadczy.
                • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 23:44
                  I tutaj mogę się z Tobą zgodzić.
    • jeriomina Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 07:01
      W sytuacji gdy jest kochający i wspierający partner, ludzie są zdrowi i mają dobrą, w miarę pewną pracę nie decydowanie się na dziecko (bo się boję nieprzespanych nocy) to dla mnie egoizm, zwłaszcza, jeśli mówisz, że instynkt masz i musisz z nim walczyć.
      W sytuacji gdy się jest samotnym, praca niepewna i zdrowie kiepskie to rezygnacja na tę chwilę z rozmnażania to wyraz rozsądku.
      Osobiście - a propos postów o emeryturach - nie mam ochoty słuchać, że będę żyć na czyjś koszt. Nie każdemu się układa w życiu tak, jakby chciał.
      • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 07:09
        koleje losów a świadomy "własny wybór" by się w życiu dziećmi nie ograniczać, to jest różnica. przecież nie każdy to dziecko też może mieć nawet ze względów medycznych.

        ja mówię o egoizmie i hedonizmie. a emerytura to taki bonus, który nas dotknie za 50 lat.
        • nie.mam.20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:18
          który nas dotknie
          > za 50 lat.


          dzisiaj piszesz jak 17-latka :P (hahaha)
          • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:08
            nie.mam.20 napisał:

            > dzisiaj piszesz jak 17-latka :P (hahaha)

            daruj sobie. wystarczy, że mnie małżonek wkurzył :)
            • nie.mam.20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:15
              juz dawno zgadlem :)
              Hedzia, usmiechnij sie!! plz.
              prosze, mam? :P
    • robaczywaczeresnia Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 08:19
      ale po co? po co go zwalczać?
    • lazy.eye Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 08:19
      Z jednej strony stara i biedna kobieta, której dziecko mogłoby zdemolować mieszkanie a z drugiej duch czasu i przełom w życiu kobiet:)
    • kaczkawmalinach Re: Inna sciezka 18.02.13, 08:24
      Kokieteryjna - zupelnie niezlosliwie - radze poszukac dobrego psychologa .... zamiast marnowac czas na fora. MAsz duzo problemow ... takich problemow ktorych sama w zyciu nie rozwiazesz bo to sa problemy globalne ... Przezywanie i cierpienie osobiscie za cala ludzkosc to jeden z symptomow depresji. To samo nie przejdzie .. nawet jak nie bedziecie mieli dzieci.

      Co do nieposiadania dzieci - znam sporo kobiet ktore zalowaly takiej decyzji (mezczyzni zwykle po zmianie decyzji jeszcze mogli miec dzieci). Zwlaszcza jezeli decyzja o nieposiadaniu dzieci byla podjecta pomyslami typu ze dziecko nie pasuje do chwilowego stylu zycia czy tego konkretnego partnera .. zainteresowan ...

      Sorry ale smieszne jest podejmowanie decyzji o posiadaniu dzieci uzywajac argumentow typu 'polityka' PKB ceny rosna (dlatego radze wizyte u psychologa) ...
      Rzady nigdy w przeszlosci za bardzo nie pomagaly ani matkom ani mlodym rodzinom - a ludzie sie rozmnazali ...

      Reszta argumentow rownie infantylna. Sylwetke mnostwo kobiet po ciazy ma lepsza niz przed. Koszty zwiazane z posiadaniem dziecka sa czesto przesadzone. Co do argumentow w tonie 'poswiecenia' to jezeli sie kogos kocha - a dzieci sie kocha to cokolwiek sie robi dla tej osoby to nie jest poswiecenie ale to jest przyjemnosc. Kolejny wielki problem ... sprzatanie i zniszczenie udekorowanego domu. No wiec, moi bezdzietni znajomi maja psy/koty .. tez musza sprzatac a koty/psy jeszcze skuteczniej niszcza meble niz dzieci. Mozna dalej kontynuowac z reszta tych monumentalnych problemow .... tylko po co?

      Kazdy kto mysli czy nie chce miec dzieci - powinien sobie odpowiedziec na pytanie czy jezeli nie bedzie miec dzieci - czy moze uczciwie powiedziec ze NIGDY nie bedzie tego zalowac. Glownie jest to cwiczenie na wyobraznie .. ale tez jest to zwiazane z tym czy ktos kiedykolwiek na jakism etapie zycia - chcial 'kiedys' miec dzieci.
      Co do ksiazki 'samolubny gen' to o genach wiemy zaskakujaco malo ... np. do niedawna (jak ze 2 miesiace temu) wierzono ze 90% genow to 'junk DNA' - smieciowe dna .... okazuje sie ze to nie jest taki smiec jak sie wydawalo oraz przez to ze ta czesc dna byla ignorowana bardzo dlugo - wiemy naprawde malo.

      Jest mnostwo badan naukowych o roznych fajnych i mniej fajnych rzeczach. Pare badan udowodnilo ze rodzice sa szczesliwsi od ludzi bezdzietnych.
      Nie sa bogatsi, nie maja wiecej wolnego czasu, nie zwiedzaja antarktyki ale sa SZCZESLIWSI.
      Moze na ten temat jeszcze nie ma ksiazki ale jak ktos umie uzywac googla to znajdzie zrodla i statystyki.
    • kora3 Sądzę Kokieteryjna, że 18.02.13, 08:27
      być może Twój ewidentny lęk przed posiadaniem dziecka może tkwić gdzies w Twoich własnych doświadczeniach z dzieciństwa. A sądze tak po przeczytaniu tego, co napisałaś.

      Nie zrozum mnie źle - sama nie mam dzieci z wyboru, ale te własnie nigdy nie miałam pragnienia dziecka, które musiałabym zwalczać.
      Oczywiscie, jak już któraś tu napisała forumowiczka - jesli sytuacja życiowa, że tak powiem nie sprzyja (partner, praca, finanse), to odłożenienie decyzji o dziecku w czasie jest całkiem rozsądne także, gdy pojawia sie instynkt. Ale gdy jest ona zupełnie ok, jest silne pragnienie dziecka i jest taki lęk, jak u Ciebie, to być może warto powalczyć z tym lękiem, zamiast z instynktem?

      Powtórzę - nie zrozum mnie źle - nie namawiam Cię na dziecko:) Uwazam, że powinna to być autonomiczna decyzja każdego z nas. Pytanie tylko, czy przy jednoczesnym pragnieniu i jakimś irracjonalnym lęku jest to faktycznie Twoja decyzja, czy "decyduje" pragnienie, albo lęk.

      Warto by może poznać powody tego lęku, może kryją się w Twoim własnym dzieciństwie? Sama tego nie przerobisz, potrzebny jest sensowny specjalista. Może nie być łatwo go znaleźć, bo niestety w naszym kraju psychoterapia to nadal dziedzina tkwiąca w powijakach, ale spróbuj.

      Naciskami rodziny, czy znajomych sie nie przejmuj - to jest Twoje życie i Twój wybór - jaki by on nie był.
    • triss_merigold6 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 08:46
      A zwalczaj sobie. Za parę lat Twój mąż dojdzie do wniosku, że jednak chciałby zostawić spadkobierców i zrealizuje się z inną panią - scenariusz częstszy niż myślisz.
      Ty zostaniesz sama z podróżami, fitnesem, książkami psychologicznymi, pracą i zacznie Ci odbijać po 40-tce.
      • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 09:59
        kilka bezpanskich kotow juz sie cieszy na taki scenariusz.
        • ganna_risatdinova Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:24
          Co to za bzdura z tymi bezpańskimi kotami, powtarzana jak mantra.
          Ja co prawda jeszcze nie wiem, czy pozostanę bezdzietna (bo coś nam starania z MMŻetem opornie na razie idą), ale jedno wiem na pewno, że bezpańskiego kota nie dotknęłabym nawet szczotką od klozetu. A co dopiero stada bezpańskich kotów.
          Jedynie jestem w stanie tolerować ładnego, estetycznego JEDNEGO rasowego kota, a i to pod warunkiem, że nie będzie wyrządzać zbyt wielkich szkód w naszym pięknym mieszkanku.
          Już widzę, jak wszystkie bezdzietne lecą przygarniać śmierdzące koty.
          • good_morning Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:33
            biedny kot. juz mu wspolczuje.
            • ganna_risatdinova Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:41
              Nio, biedny.
              Nie dość, że zajął najlepszą poduszkę w łóżku, drapak ma z domkiem pod palmami kokosowymi, to jeszcze pewnie skończy się na przyjmowaniu przeze mnie leków przeciwalergicznych, żeby nam się dobrze koegzystowało.
              Mówię ci, to najbiedniejszy kot na świecie.
              • good_morning Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:43
                e no skoro juz go masz, to zwracam honor ;D
                myslalam, ze na przyszlosc takie restrykcje obmyslasz ;P
      • swiete.jeze Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 18:14
        triss_merigold6 napisała:

        > A zwalczaj sobie. Za parę lat Twój mąż dojdzie do wniosku, że jednak chciałby z
        > ostawić spadkobierców i zrealizuje się z inną panią - scenariusz częstszy niż m
        > yślisz.
        > Ty zostaniesz sama z podróżami, fitnesem, książkami psychologicznymi, pracą i z
        > acznie Ci odbijać po 40-tce.

        A jak się namyśli na dziecko, to jej w innym wątku napiszą: A rozmnażaj się! Za parę lat Twój mąż dojdzie do wniosku, że jednak chciałby mieć młodszą i nieródkę i zrealizuje się z inną panią - scenariusz częstszy niż myślisz. Ty zostaniesz sama z dziećmi i zacznie Ci odbijać po 40-tce.

        Z której strony nie patrzeć, to i tak dupa.
    • irmina_anastazja Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 09:19
      Myslę, że to zależy od psychiki danej osoby- np. moi rodzice twierdzą, iz gdyby wiedzieli że ojciec ma sklonność do alkoholizmu, mama do nerwicy a oboje do depresji, wiedząc, jak ciężko im będzie i jak źle im to wyjdzie, nigdy nie zdecydowaliby się na dziecko- bo w sumie życie rodzinne to męczenie i ich i mnie
    • magnusg Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 09:43
      Rozumiem, ze twoj maz to jakas ciotka bez wlasnego zdania na ten temat i akceptuje wszystko co ty uwazasz za zasadne.Gdyby tez chlopczyk nie byl tak zgnieciony pod pantoflem to by moze zrobil taki sam bilans zyskow i strat bycia z toba razem i juz bys byla sama.
      Najmlodsza juz nie jestes-ledwo sie obejrzysz i natura podejmie decyzje za ciebie.
    • princess_yo_yo Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 10:18
      nie przeczytalam calej epistoly, jesli chcesz zyc wbrew sobie to droga wolna ale nie marudz potem zes nieszczesliwa.

      dzieci nie sa konieczne do szczescia i jest to napewno kwestia wyboru ale wyboru swiadomego i zgodnego z wlasnymi potrzebami i soba samym. nie jest to wcale taka inna i wyjatkowa sciezka, wiec az tak bardzo bym sie tym pomyslem nie ekscytowala.
    • poezja1983 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 10:21
      ostatnio przeczytałam, żeza albo przeciw jakiejs decyzji mamy jeden główny powód.jak pojawia sięich więcej, cośracjonalizujemy, tłumaczymy sobie to znaczy że się gubimy.
      powiem tylko jedno:
      można mówić o trudach rodzicielstwa(ba nawet należy), o braku pieniędzy i czasu dla własnej samorealizacji,ale ja uważam że to tylko kwestia chcenia posiadania potomstwa. i gdyby mi ktoś dzisiaj powiedział, że mogłabym, nie mieć tego małego 4-letniego człowieka a w zamian cały ogrom czasu i pieniądze przeznaczone na tego maluszka mogłabym w całości zagospodarować na siebie powiedziałabym żeby wypchał sie i tym czasem i pieniędzmi. pewnie czasem jest ciężko i człowiek chce odpocząć, ale za nic bym nie podjęła innej decyzji
    • lolcia-olcia Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 10:39
      z trudem przebrnęłam przez Twoje wypociny - jak nie chcesz to ich nie rób i tyle, ktoś ci każe mieć dzieci ? burza w łyżce wody ...
      • female.pl Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 11:02
        Kokieteryjna, twoj tok myslenia idzie w kierunku "zabezpieczyc sie przed problemami..." Tylko kto zagwarantowal ci, ze bez dziecka bedziesz mogla realizowac sie w zyciu, zrobisz oszalamiajaca kariere, bedziesz miala nadal kochajacego partnera, mnostwo czasu na realizacje hobby i nadal bedziesz piekna??
        Ja odpowiem ci na te pytania. Odpowiedz brzmi: NIKT. Nie masz takiej gwarancji i nigdy jej miec nie bedziesz.
        • kokieteryjna @ female 18.02.13, 22:24
          Oj, chyba dotknelas mojego slabego punktu. Tak, cos jest w probie kontrolowania, zabezpieczenia sie, jakies reakcje lekowe. Pracuje nad tym.
          Tylko wlasnie, im dluzej pracuje nad soba, rozwazam nad sensem calosci istnienia, ktore jest i tak drobne i marne, wowczas widze, ze mozna sie spelniac na wiele sposobow, a posiadanie potomstwa szczescia nie gwarantuje.
          Nie wiem, tak jakbym chciala wyzej, ponad biologia, ponad popedami.
          Tworzenie kogos na swoje podobienstwo to tez jakis egoizm, sycenie swoich potrzeb. Gdyby chodzilo o czysty altruizm, ludzie adoptowaliby kalekie sieroty i wszystkie bezdomne dzieci swiata, takze te trudne i te poranione zyciem. Tak nie jest.
          Wiec nie umiem sobie powiedziec, ze bycie matka jest czyms, co sprawia, ze jestesmy lepszymi ludzmi.

          Tak czy siak, dziekuje za Twoje slowa. Na pewno sa godne przemyslenia.
          • female.pl Re: @ female 20.02.13, 11:25
            Te wszystkie pytania i dywagacje na temat posiadania dzieci swiadcza o tobie, ze jestes osoba juz uksztaltowana, ktora zdaje sobie sprawe z pewnych trudnosci i rozwaza problem pod katem najlepszej alternatywy. Moim zdaniem, jesli dokonujesz wyboru, juz obojetnie w ramach jakiego problemu, to raczej nigdy na 100% nie wiesz, czy bedzie to dobre dla ciebie i w jakis sposob wplynie to na twoje zycie. Oczywiscie, ze nie mozesz przyjac "ze bedziesz dobra matka", bo nie wiesz jakie czekaja cie problemy zwiazane z macierzynstwem. Jedynie co mozesz powiedziec, ze bedziesz sie starac, rozwiazac je jak najlepiej.

            Piszesz: "Wiec nie umiem sobie powiedziec, ze bycie matka jest czyms, co sprawia, ze jest
            > esmy lepszymi ludzmi".
            Kazdy rodzic, ktory swiadomie zostal rodzicem, stara sie byc jak najlepszym tata lub mama dla swojego dziecka. To nie przypadek, ze matka czy ojciec automatycznie bronia swojego dziecka i automatycznie dbaja o nie, pielegnuja je i ucza jak przetrwac w dzungli zycia. I kiedy widza rezultaty swojej pracy, pierwsze postepy dziecka- to napawa ich to niesamowita satysfakcja i wtedy czuja sie lepszymi ludzmi. Uwierz mi, naprawde tak jest, sama jestem matka 2 chlopcow.
    • skrytapiromanka Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 11:04
      jak się ma "bezdzietnosc z wyboru" dp "zwalczania instynktu macierzynskiego"? to taki sam wybór jak wątpliwa przyjemność czytania Twojego wywodu
      • maugorzata2008 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 18:05
        > jak się ma "bezdzietnosc z wyboru" dp "zwalczania instynktu maci
        > erzynskiego"? to taki sam wybór jak wątpliwa przyjemność czytania Twojego wywod
        > u
        Dokładnie odwrotnie. Jak ktoś nie ma dzieci, bo nie miał instynktu, to wtedy można powiedzieć, że nie miał specjalnie wyboru.
        • rekreativa Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 18:35
          Ja to widzę inaczej: jak kogos dopada instynkt, to po prostu zachodzi i rodzi.
          Jak ktoś instynktu nie czuje, to rozmyśla, deliberuje, roztrząsa wszystkie za i przeciw i to on stoi przed wyborem: zajść mimo braku instynktu i liczyć, że jakoś się ułoży, czy nie zajść i później ewentualnie żałować?

          W instynkt autorki wątku osobiście powątpiewam.
    • gr.eenka głupoty piszesz i tyle 18.02.13, 11:37
      • wtopek zapodaje podobne wątki na różnych forach 18.02.13, 12:11
        a potem czeka aż rozwinie się dyskusja

        rozwalił mnie jej wpis, ze brzydzi się dzieci i dorosłych z powodu zapachu

        jak widać nerwica natręctw to kolejne schorzenie psychicznej tej pani :)))
      • wez_sie Re: głupoty piszesz i tyle 18.02.13, 14:31
        jako kocia mama nie masz za bardzo autorytetu
        • gr.eenka Re: głupoty piszesz i tyle 18.02.13, 14:54
          wez_sie napisał:

          > jako kocia mama nie masz za bardzo autorytetu
          rozstrzelaj mnie z tego powodu
          • wez_sie Re: głupoty piszesz i tyle 18.02.13, 14:58
            > > jako kocia mama nie masz za bardzo autorytetu
            > rozstrzelaj mnie z tego powodu

            nie mam zamiru
            po prostu wspolczuje

            ja bym wolal sobie hodowac kure na balkonie
            • gr.eenka Re: głupoty piszesz i tyle 18.02.13, 15:03
              wez_sie napisał:

              > > > jako kocia mama nie masz za bardzo autorytetu
              > > rozstrzelaj mnie z tego powodu
              >
              > nie mam zamiru
              > po prostu wspolczuje
              > czego współczujesz?
              > ja bym wolal sobie hodowac kure na balkonie
              to dobry pomysł - beda jajka na sniadanie
    • nie.mam.20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:11
      jesli chce sie cos zrobic, to znajdzie sie tysiac sposobow. Jesli nie chce sie czegos zrobic, to znajdzie sie tysiac przeciwnosci.
      Fajnie jest miec dzieci.
    • thelma333.3 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:22
      "Jestem na etapie zwalczania instynktu macierzynskiego. Czy dobrze robie?"

      mysle, ze nie; reszty postu czytam nie musze, choc niektore fragmenty przeczytalam;
      a sadze tak dlatego, ze skoro masz takie rozterki, to znaczy ze wewnetrznie czujesz, co jest tak naprawde dla Ciebie w zyciu najwazniejsze;
      jak bylam na studiach mielismy profersora ktory zapodal nam taka oto przypowiastke;
      mamy wielki dzban, i mamy mnostwo kamykow, wieksze, mniejsze, i jeszcze caly worek piasku; jakby tu je upchanc zeby sie wszystko zmiescilo? ano trzeba zaczac od najwiekszych - to sa najwazniejsze sprawy w naszym zyciu; potem te mniejsze, one sie zmieszcza po bokach, a na koniec mozemy wsypac piasek -to sa te wszystko, nic nie znaczace zapelniacze ktore kazdy ma w swoim zyciu - ot, kurs francuskiego, salsy, moze pstrykanie fotek na lonie natury;
      jak zaczniesz od piasku, to nigdy nie zmiescisz w zyciu tego, co najwazniejsze - bo nie starczy Ci miejsca; i naprawde go nie bedzie! bo zuzyjesz je na inne, nic nie znaczace sprawy, ktore tak naprawde powinny byc dopelnieniem;

      skoro masz takie, a nie inne watpliwosci, to mysle, ze wewnetrznie czujesz, ze jednak posiadanie dzieci jest wazna sprawa dla Ciebie, jednym z tych wlasnie 'duzych kamieni';
      wiec na Twoim miejscu zrobilabym w swoim zyciu miejsce na nie, a nie zamiatalabym pod dywan swoje pragnienia, na zasadzie - moze mi przejdzie;

      zycze powodzenia w podejmowaniu madrych decyzji zyciowych;
    • rekreativa Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:30
      Nie rozumiem, na czym polega Twój problem.
      Masz w miarę dobre warunki materialne, wspierającego partnera i tę wewnętrzną potrzebę zwaną potocznie instynktem macierzyńskim, to po kiego wała chcesz tu cokolwiek zwalczać?
      • triss_merigold6 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:45
        Bo pewnie się dziewczę naczytało głupot na temat samorealizacji i wolności.:/
        • rekreativa Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:42
          No ale co to ma być za samorealizacja, że dziecko by ją uniemożliwiło? Zdobywanie ośmiotysięczników?
          • triss_merigold6 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:44
            Eee pewnie coś w guście wolności do podjęcia decyzji o spontanicznym udaniu się do kina na film dla dorosłych albo do baru. Myślisz "poszłabym do kina" i po półgodzinie jesteś w kinie, bez uprzedniego organizowania babci/opiekunki, żeby została z dziećmi.
            • princess_yo_yo Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:10
              to swietnie ale to jest kwestia osobistych priorytetow, jak kogos dzieci nie interesuja z roznych powodow to ich nie ma i nie marudzi jak watkodajka bo sie nie musi sam do niczego przekonywac. to samo dotyczy chcenia.

              jak plodzi watki jak to chce ale wolalby nie chciec i odwrotnie to znaczy ze ma problem ze soba a tego ani dziecko ani samorealizacja nie rozwiaze.
              • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:53
                To już nawet nie problem, tylko zwykła paranoja tudzież rozegzaltowanie. Chcesz dziecko albo go nie chcesz i nie ma co dorabiać filozofii. Jak nie chcesz, to się zabezpieczasz. A że człowiek nie krowa - z czasem może mu się zdanie zmienić. Albo i nie.
    • elton_dzwon Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 12:45
      przeczytałem ten żałosny feministyczny skowyt, moją opinię zawarłem w 1 części zdania
    • aka666 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 13:20
      moim zdaniem bezdzietność z wyboru ma sens tylko kiedy nie odczuwasz w ogóle chęci posiadania dziecka - w tym sensie, że temat cię nie rusza w ogóle, nie chcesz i czujesz że już nigdy nie zachcesz dziecka.
      walka z instynktem to szybka droga do frustracji - podobnej jak ta, która wynika ze zmuszania się do rozmnażania przez ludzi którzy nie chcą mieć dzieci. z tym że w tym drugim przypadku jest nadzieja, że biologia zrobi swoje i zaakceptuje się stan rzeczy.
    • wez_sie ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 18.02.13, 13:58
      ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow
      i najlepiej kazde z inna pania, bo jak wiadomo po porodzie kobieta robi sie niezbyt atrakcyjna, zeby nie powiedziec calkowicie aseksualna :/

      widzialem program na tewuenie o klinice urody i tam wiele pan ma brzydkie brzuchy po porodzie jakies rozciagniete, nie wiem o co chodzi, ale wyglada to okropnie.
      przeciez z takim brzuchem to nawed nie wypada sie rozebrac na silowni czy basenie nie mowiac juz o plazy
      sami sprawdzcie
      https://i.pinger.pl/pgr235/b2e98d9b000cec0c500e7fd5/zwiotcza%C5%82a-sk%C3%B3ra-brzucha-po-ci%C4%85%C5%BCy-RDS.jpg
      • gr.eenka Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 18.02.13, 14:00
        to się zasłoni majtkami
        • aka666 Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 18.02.13, 14:02
          gr.eenka napisał:

          > to się zasłoni majtkami

          albo cyckami przykryje
          • wez_sie Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 18.02.13, 14:08
            przykrywanie to jezd pomys.

            tak jak laski co nie maja cyckow chodza z zalozonymi rekami na wysokosci pierwsi
            • gr.eenka Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 18.02.13, 15:07
              tak, a faceci z małymi p.tasz.kami kupują sobie duże samochody
              • wez_sie Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 19.02.13, 10:44
                ja mam meczboksa wiec se przemysl
                • gr.eenka Re: ja chce miec przynajmniej szescioro dzieciow 19.02.13, 18:43
                  wez_sie napisał:

                  > ja mam meczboksa wiec se przemysl
                  jeśli to to
                  to przynajmniej masz się czym pobawić :D
    • martishia7 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:12
      > Jestem na etapie zwalczania instynktu macierzynskiego. Czy dobrze robie?

      W tym miejscu skończyłam czytanie, bo pogląd mam już wyrobiony i jakiekolwiek ple ple które napisałaś dalej go nie zmieni. Nie, nie robisz dobrze, bo chcesz zgwałcić własną psychę i własny instynkt. To nigdy nie jest dobre.
      Z dużą dozą prawdopodobieństwa możesz też przyjąć, że Twój związek nie będzie do grobowej dechy. Mężczyznom wbrew pozorom zazwyczaj tez włącza się silna potrzeba rozmnożenia. Dowcip polega na tym, że dzieje się to u nich nieco później - zazwyczaj wtedy, kiedy u partnerek, które są ich rówieśnicami jest już pozamiatane w tym temacie. Zrobisz jak zechcesz, oczywiście.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja