samni-ewiem
23.02.13, 12:29
Stanowiliśmy trojke przyjaciół, ja Marcin i Monika. Monikę znałem trochę dłużej niż Marcina, bardzo mi kiedyś w zyciu pomogła, a poznaliśmy się wszyscy w jednej pracy. Monika i Marcin stanowili bardzo fajne małżeństwo, aż w sierpniu 2011 roku rozstali się z hukiem. Rozwód był okropny, Monika odsunęła się wtedy od wszystkich znajomych i ode mnie, sprawa ocierała się o prokuraturę, Marcin wtedy zadzwonił, nagadał na Monikę i poprosił mnie, abym zeznawał przeciwko niej. Zdecydowanie odmówiłem, poprosiłem aby mnie w to nie mieszał. W międzyczasie wyprowadziłem się do innego miasta ( 300 km dalej), załozyłem rodzinę. Wtedy bardzo mi pomógł Marcin- polecił tam swojemu kumplowi do pracy itd. Z Moniką miałem mierny kontakt- w ciągu roku moze 3-4 telefony, opowiadała ile przeszła przez Marcina, ze jej ojciec miał przez niego wylew ale była dosc neutralna w tym wszystkim. Az do teraz, gdy urodziło mi się dziecko i poprosiłem Marcina na chrzestnego, chrzciny mają się odbyć w ich miescie już niebawem. Zadzwoniłem do Moniki i poinformowałem ją o tym, bo uznałem że tak jest uczciwie. powiedziałem, ze go bardzo lubię, nie wtrącam się w ich sprawy i czy chciałabym przyjsc na chrzciny, to bedzie mi bardzo miło. Monika wpadła w furię, uznała, że tym samym jednoznacznie opowiedziałem się po stronie jej ex, wykrzyczała, zebym jeszcze na chrzcinach podziękował tatusiowi chrzestnemu za to, co jej zrobił i że mało nie wpędził jej ojca do grobu, tłumaczyłem że nic podobnego, ze mnie Marcin bardzo pomógł, przypomniałem, że odmówiłem zeznań przeciwko niej, wrzasnęła ze trzeba było się nie krępować i zeznawać itd itd. Napisałem ze jestem w ten weekend w ich miescie, chciałbym się spotkac z nią i pogadać i ze bedzie mi miło, ze się zgodzi a jak odmówi to zrozumiem. Jak Wy byscie rozwiązali tę sytuację?