Różnice intelektualne w związku.

23.02.13, 19:00
Tak. Postanowiłam zostać sobotnią królową forum w ilości produkowanych wątków.
Pytanie bo pytanie musi być.
Czy taki związek ma szansę na przetrwanie?
Pytam bo sobie czytam teraz historię miłości Monroe i Millera. U nich nie skończyło się to dobrze.
    • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:02
      Leszka Millera z SLD?
      • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:10
        Z pisarzem Millerem, tego od "Śmierci komiwojażera".
        • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:13
          z Millerów to ja tylko Leszka znam :)
          • grassant Re: Różnice intelektualne w związku. 25.02.13, 18:17
            jak kończy?
          • 0riana Re: Różnice intelektualne w związku. 27.02.13, 11:29
            A ten od komisji i raportu to pies?
    • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:03
      aż wiadomości sprawdzę
    • triismegistos Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:09
      Niestety nie.
      • josef_to_ja Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 16:48
        Ale już bzykać się z ćwierć intelektualistą wypada, czy nie? :P
        • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 16:51
          josef_to_ja napisał:

          > Ale już bzykać się z ...

          Józek. Nie używaj słów, których nie rozumiesz.
          • josef_to_ja Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 17:05
            Co Cię dziś ugryzło? Bzykająca osa?
            • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 17:09
              Ty myslisz, że ja na Hawajach żyję?
              • josef_to_ja Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 19:48
                Jesteś tak pewna siebie, że musisz być milionerką, która zimę spędza w ciepłych krajach. :D
    • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:12
      ursyda napisała:

      > Czy taki związek ma szansę na przetrwanie?

      Nie ma. Przetestowane.
      :|
      • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:14
        dlatego pewnie merlin ukatrupili :/
        • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:20
          gr.eenka napisał:

          > dlatego pewnie merlin ukatrupili :/

          Merlin to pewnie za jfk zeszła...
      • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:15
        Opowiadaj.
        • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:19
          ursyda napisała:

          > Opowiadaj.

          Zakochany, wyględny, nadskakujący, głaszczący, całujący, przytulający, kupujący kwiaty, patrzący jak cielę w malowane wrota, spijający miód z ust, z oczętami jak kocię w Sherku... nie masz się do czego przypieprzyć, wszystko masz co chcesz, a jednak czujesz irytację...:>
          • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:24
            A może to tylko chemia? A raczej jej brak?
            • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:28
              ursyda napisała:

              > A może to tylko chemia? A raczej jej brak?

              Jakby nie było chemii, to bym go nawet paluszkiem nie dotkła:DD
              Cały pic polega na tym, że z takim facetem możesz sobie pozaspokajać pewne potrzeby, że tak powiem fizyczne. Tylko jak już masz pełno głasków, to do głosu dochodzą inne chciejstwa i wtedy czas zbierać manele, bo na dłuższą metę to strata czasu:>
              • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:32
                A ile to trwało?
                • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:36
                  ursyda napisała:

                  > A ile to trwało?

                  3,5 mca, jeżeli patrzymy na 'tryb realny'.
                  Bo jest jeszcze wirtualny, ale ten się nie liczy:>
              • senseiek Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejszy? :> 23.02.13, 21:04
                > Jakby nie było chemii, to bym go nawet paluszkiem nie dotkła:DD
                > Cały pic polega na tym, że z takim facetem możesz sobie pozaspokajać pewne potr
                > zeby, że tak powiem fizyczne. Tylko jak już masz pełno głasków, to do głosu doc
                > hodzą inne chciejstwa i wtedy czas zbierać manele, bo na dłuższą metę to strata
                > czasu:>

                Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejszy? :>
                • pollarek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 23.02.13, 21:11
                  senseiek napisał:

                  > Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejszy? :>
                  >
                  Twoja dedukcja kiedyś Cię zabije drogi Watsonie...:DD
                  • senseiek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 23.02.13, 21:13
                    > Twoja dedukcja kiedyś Cię zabije drogi Watsonie...:DD

                    A kto powiedzial ze jestem smiertelny? ;)
                    • pollarek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 23.02.13, 21:15
                      senseiek napisał:

                      > A kto powiedzial ze jestem smiertelny? ;)
                      >
                      Masz swój portrecik panie Dorianie?:D
                      • senseiek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 23.02.13, 21:17
                        > Masz swój portrecik panie Dorianie?:D

                        Polkniety, wiec w miejscu do ktorego sie nigdy nie dostaniesz.. ;)
                        • pollarek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 23.02.13, 21:19
                          senseiek napisał:


                          > Polkniety, wiec w miejscu do ktorego sie nigdy nie dostaniesz.. ;)
                          >
                          Ahahah, jestem ryzykantką, ale nie samobójczynią:DD
                  • nie.mam.20 Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 24.02.13, 12:56
                    > Twoja dedukcja kiedyś Cię zabije drogi Watsonie..

                    tak bylo? Bo w Elementary to Holmes byl bylym cpunem :(
                    • pollarek Re: Niech zgadne - to on byl ten inteligentniejsz 24.02.13, 13:05
                      nie.mam.20 napisał:


                      > tak bylo? Bo w Elementary to Holmes byl bylym cpunem :(

                      Oj tam od razu ćpunem, chemikiem brzmi lepiej:>
              • nie.mam.20 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 12:53
                a nie moglas prowadzic dialogu ze samoa soba, ale w jego imieniu takze?
                Mialabys i glaskanie i kwiaty i .... a intelekt bylby 100% kompatybilny.
                A moze za duzo jadl?
                • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 13:03
                  nie.mam.20 napisał:

                  > a nie moglas prowadzic dialogu ze samoa soba, ale w jego imieniu takze?
                  > Mialabys i glaskanie i kwiaty i .... a intelekt bylby 100% kompatybilny.

                  No nie, to takie odczłowieczone... i do czego mnie tu namawiasz, hę? A potem piskanie ogólne, jak to kobiety traktują panów przedmiotowo:>


                  > A moze za duzo jadl?

                  Ahahah, no co fakt, to fakt:DD
      • azja35 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:39

        pollarek napisała:

        > ursyda napisała:
        >
        > > Czy taki związek ma szansę na przetrwanie?
        >
        > Nie ma. Przetestowane.
        > :|

        Podpisuję się. Polli ma rację. Słabe szanse. Również przetestowane, "z drugiej" ( męskiej ) strony.
    • s-n-a-f-u Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:13
      Może być ciężko. Nie chodzi mi nawet o to, że panna całki nie policzy, bo bez tego można żyć. Zaobserwowałem jednak, że z różnicy w intelekcie wynika też różnica w zasobności słownika. Osoba bardziej oczytana, inteligentniejsza, wykształcona i obyta używa słów i zwrotów, które dla osoby mniej lotnej brzmią jak po chińsku. I z doświadczenia swojego własnego wiem, że to może okazać się dużym problemem, bo zwyczajnie utrudnia komunikację.
      • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:16
        To sie redukuje komunikacje do kilka podstawowych polecen i problem z glowy.
        Jak:
        pranie
        obiad
        posprzatac
        sex
        sex
      • josef_to_ja Zwyczajnie też brak intelektu może drażnić. 24.02.13, 16:50
        I zniechęcać do partnera. A taki partner może prowokować w głowie pytania: czy ja na pewno nie powinienem/powinnam poszukać kogoś bardziej inteligentnego, przecież chyba stać mnie na więcej?
        • s-n-a-f-u Re: Zwyczajnie też brak intelektu może drażnić. 24.02.13, 20:35
          Tak, tak! Jest dokładnie tak jak piszesz, obserwuję to aktualnie na sobie i pewnej koleżance wykazującej oznaki zainteresowania mną.
          • josef_to_ja Re: Zwyczajnie też brak intelektu może drażnić. 24.02.13, 22:12
            No bo nie każdemu facetowi starczy ładny wygląd kobiety. Ładna, ale prosta i nieokrzesana kobieta nie dla każdego faceta będzie synonimem sukcesu. Ja będąc w związku z taką bym pewnie doznał obniżenia samooceny i zaczął się uważać za marnego i beznadziejnego.
    • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:14
      Zalezy jak wyglada.
      Czy intelektualna pustke mozna zastapic atrakcyjnoscia fizyczna? Mozna.
      • triismegistos Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:39
        Nie można.
        • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:00
          Mozna, mozna
          czasem nawet taka sytuacja jest lepsza niz partnerka co najmniej dorownuja polowie Twojego intelektu
    • tanebo Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:14
      Ależ większość związków jest takich. Tylko kilka procent mężczyzn to geje jak więc mężczyźni mają znaleźć równego sobie partnera?
      • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:16
        tanebo napisał:

        > Ależ większość związków jest takich. Tylko kilka procent mężczyzn to geje jak w
        > ięc mężczyźni mają znaleźć równego sobie partnera?

        No to poleciałeś serdeńko...:DD
        • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:17
          ma rację, dlatego faceci całe dnie spędzają w pracy, do domu wracają by gacie zmienić
          • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:22
            gr.eenka napisał:

            > ma rację, dlatego faceci całe dnie spędzają w pracy, do domu wracają by gacie z
            > mienić

            I to tylko wtedy, gdy sobie intelektualne nadwyżki w owej pracy wyrobią, żeby to poniżej pewnego poziomu nie spaść...:>
            • nie.mam.20 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 13:02
              > I to tylko wtedy, gdy sobie intelektualne nadwyżki w owej pracy wyrobią, żeby t
              > o poniżej pewnego poziomu nie spaść...:>

              skad tyle goryczy ?????? :P
              • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 13:04
                nie.mam.20 napisał:


                > skad tyle goryczy ?????? :P

                Pfffff.... nie podpuszczaj mnie maleńki, bo będzie płacz:>
      • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:18
        w koncu ktos to glosno powiedzial
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:19

        tanebo napisał:

        > Ależ większość związków jest takich. Tylko kilka procent mężczyzn to geje jak w
        > ięc mężczyźni mają znaleźć równego sobie partnera?

        Żebyś się nie zdziwił. Nie-nie, nie mam na myśli że kobieta jest równym partnerem intelektualnym. To rzadkość.

        Mógłbyś się zdziwić ile za chwile pojawi się historii gdzie to mężczyzna będzie tym bytem intelektualnie znacznie prostszym. I faktycznie to nie ma szans na powodzenie.
        • azja35 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:49
          > Żebyś się nie zdziwił. Nie-nie, nie mam na myśli że kobieta jest równym partner
          > em intelektualnym. To rzadkość.
          >
          > Mógłbyś się zdziwić ile za chwile pojawi się historii gdzie to mężczyzna będzie
          > tym bytem intelektualnie znacznie prostszym. I faktycznie to nie ma szans na p
          > owodzenie.
          Graf, bywa, że jest. U mnie iskra była za słaba. Szkoda, ale trudno budować bez fundamentów.

          W drugą stronę tez nie ma szans z tym "bytem intelektualnie znacznie prostszym".
          Jak powiada mój kumpel ( cyt. z pamięci ): " po, to lubię sobie o czymś pogadać..."
          Druga część brzmi : " ... ale z samego gadania człowiek nie wyżyje..."

          Kwintesencja męskiego podejścia ( choć skrótowo i w b. uproszczonej / spłyconej formie ).
    • lonely.stoner Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:18
      > Pytam bo sobie czytam teraz historię miłości Monroe i Millera. U nich nie skońc
      > zyło się to dobrze.

      a jeszcze napisz skad wniosek ze chodzilo o roznice intelektualne? z tego co ja wiem to Monroe w niczym mu pod tym wzgledem nie ustepowala, rozstali sie z zupelnie innych powodow.
      • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:26
        Sama mu o tym mówiła, że czuje się przy nim głupia.
      • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:29
        A poza tym nie czepiaj się przykładu .
        • lonely.stoner Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:46
          ursyda napisała:

          > A poza tym nie czepiaj się przykładu .

          no ale przyklad nijaki, Marilyn ogolnie cierpiala na kompleks nizszosci i czesto czula sie przy innych gorzej- znane sa jej wrecz absurdalne spoznienia na plan filmowy bo nie czula sie dobra aktorka i bala sie wyjsc z garderoby.

          Sam Miller nigdy nie powiedzial o niej ze byla glupia czy glupsza od niego.
    • fuzja.jadrowa Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:28
      Monroe moze tytanem intelektu nie byla, ale tak calkiem glupia podobno tez nie. Zdawala sobie sprawe ze swoich niedoskonalosci, a ze znajomosci z madrzejszymi od siebie czerpala garsciami, cale zycie samodzielnie poglebiala wiedze. Czytalam kiedys jej biografie, niestety szczegolow malzenstwa z Millerem nie pamietam.

      Na forum byl juz watek pani humanistki, ktora nie mogla zrozumiec zachowania scislowca. Albo dziewczyny, ktora szczypala chlopaka, gdy ten strzelal gafy na poziomie podstawowki w towarzystwie. ;)

      Mysle, ze roznica nie moze byc zbyt duza. Zalezy rowniez na czym mialaby ona dokladnie polegac i z czego wynika (np. czy ktos jest w stanie przy bardziej inteligentnym partnerze "wyrobic sie", intelektualnie podciagnac).

      No i oczywiscie, jest to takze zalezne od oczekiwan. Czesciej spotyka sie madrych mezczyzn z glupiutkimi kobietami. Odwrotnie juz rzadziej.
      • ursyda Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:32
        fuzja.jadrowa napisała:

        > No i oczywiscie, jest to takze zalezne od oczekiwan. Czesciej spotyka sie madry
        > ch mezczyzn z glupiutkimi kobietami. Odwrotnie juz rzadziej.
        >
        I teraz pytanie: o czym to świadczy?
        • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:37
          o tym, ze wiekszosc kobiet jest beznadziejna
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:44
            A merde!!!
            Świadczy nade wszystko o tym że kobiety potrzebują faceta który im imponuje, a faceci potrzebują imponować kobiecie.

            Dlatego historie o mezaliansie z głupim chłopem kończą się przykro (choć zapewne są wypełnione gorącym seksem. :D )
            • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:01
              logicznie sie zgadza
              ale ilosciowo nie
              bo jesli by kazda miala takiego goscia to jednak wychodzi, ze wiekszosc jest glupsza
              a podobno sie rozklada 50:50
              • kalllka Re: Różnice intelektualne w związku. 27.02.13, 12:20
                Skoro logika to i statystyki - stanislawiesmietano
                Statystycznie "male"stanowi mniejszość populacyjna (intelektualna)
                bo jego śmiertelność w wieku średnim ( tzw wyż intelektualny ) jest wyższa
                Wynikałoby z tego,ze tzw męscy intelektualisci nie zdrowo ( nie mądrze) żyją -póki żyją

            • fuzja.jadrowa Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:35
              > Świadczy nade wszystko o tym że kobiety potrzebują faceta który im imponuje, a
              > faceci potrzebują imponować kobiecie.

              Dla mnie jest cos "nie halo" z tym schematem. Zarowno ze strony kobiety (stawiajacej sie na wstepie w roli glupiej gaski, co to jej mozna wzorem z fizyki zaimponowac), jak i ze strony mezczyzny (niedowartosciowany przemadrzalec, ktoremu przy kobiecie bedacej intelektualnie nizej, powiekszaja sie jaja).

              Oczywiscie nie mowie tu o sytuacjach, w ktorych partnerzy sa na mniej wiecej podobnym poziomie intelektualnym, ale zakres ich wiedzy/umiejetnosci jest rozny. Wtedy mozna sobie wzajemnie imponowac tym, o czym druga strona ma pojecie mniejsze. :)
        • alpepe Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:50
          o powierzchowności relacji.
          • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:01
            ooo

            a czym sie objawia gleboka relacja?
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:34

        > Mysle, ze roznica nie moze byc zbyt duza. Zalezy rowniez na czym mialaby ona do
        > kladnie polegac i z czego wynika (np. czy ktos jest w stanie przy bardziej inte
        > ligentnym partnerze "wyrobic sie", intelektualnie podciagnac).

        Ja myślę że na pierwszy rzut oka widoczna jest różnica w wykształceniu/obyciu, a ta nie przeszkadza, jesli faktycznie poziom inteligencji - czyli przenikliwości, zdolności do analizy i wyciągania wniosków itp.
        Kobieta/mężczyzna z miasta, po uczelniach itp powinien znaleźć nic porozumienia z partnerem "ze wsi", żyjącym światem przyrody, pod warunkiem że oboje są podobnie bystrzy.
        • ipsetta Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 19:44
          > Ja myślę że na pierwszy rzut oka widoczna jest różnica w wykształceniu/obyciu,
          > a ta nie przeszkadza, jesli faktycznie poziom inteligencji - czyli przenikliwoś
          > ci, zdolności do analizy i wyciągania wniosków itp.

          Tu się zgadzam. Poza tym, jak już gdzieś pisałam, nie powinno mylić się braku inteligencji z brakiem wiedzy.
        • zeberdee28 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:51
          Pytanie brzmi czy osoba mająca bystry i przenikliwy umysł pozwoli sobie na zaniedbania w wykształceniu/obyciu ? Czasy Lipców reymontowskich i jednej gazety na gminę już minęły.
          • ipsetta Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:01
            niestety czasy, kiedy to wykształcenie=obycie minęły.

            i nie chodzi tylko o produkcje magistrów, ale i doktorów
      • azja35 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:56

        > Mysle, ze roznica nie moze byc zbyt duza. Zalezy rowniez na czym mialaby ona do
        > kladnie polegac i z czego wynika (np. czy ktos jest w stanie przy bardziej inte
        > ligentnym partnerze "wyrobic sie", intelektualnie podciagnac).

        O, to, to właśnie. Dycha ! Trafiony - zatopiony!
        Niestety, często z tym wyrabianiem kiepsko :nie chce się chcieć :(

        Choc znam przypadki mądrych kobiet... zwyczajnie wykorzystały szansę. Budujące jak dla mnie.
    • fiigo-fago ma 23.02.13, 20:06
      Całkowita przepaść to nie do pogodzenia, ale jakaś tam mniejsza niż przepaść różnica intelektualna, to kolejna różnica między partnerami – bo nie ma dwóch identycznych osób przecież. Ważne by mimo tych różnic umieć współżyć ze sobą.
      Gdybym szukał tylko na swoim poziomie intelektualnym to byłbym singlem większość życia, bo tylko raz poznałem kobietę prawie mi dorastającą intelektem z którą mnie coś łączyło, a i tak byliśmy tylko FF. Do tego uważam że intelekt wcale nie jest najwyższą wartością, bo równie ważne jest też np. dobre serce. A jako facet i tak myślę że te dwie sprawy u kobiet idą w tyle za urodą w doborze partnerki. ;) :P
      • pollarek Re: ma 23.02.13, 20:12
        fiigo-fago napisał:

        > Całkowita przepaść to nie do pogodzenia, ale jakaś tam mniejsza niż przepaść ró
        > żnica intelektualna, to kolejna różnica między partnerami – bo nie ma dwó
        > ch identycznych osób przecież. Ważne by mimo tych różnic umieć współżyć ze sobą
        > .
        Prawda. Ale tu nie chodzi o to, by koleś był omnibusem. Po prostu musi prezentować jakiś ogólny poziom plus być w czymś lepszy ode mnie - np. informatyka, motoryzacja, inżynieria środowiska czy inna abstrakcja:D Facet, który tego nie ma, jest taki jakiś niemęski i koniec:>


        > Gdybym szukał tylko na swoim poziomie intelektualnym to byłbym singlem większoś
        > ć życia, bo tylko raz poznałem kobietę prawie mi dorastającą intelektem z któr
        > ą mnie coś łączyło, a i tak byliśmy tylko FF. Do tego uważam że intelekt wcale
        > nie jest najwyższą wartością, bo równie ważne jest też np. dobre serce. A jako
        > facet i tak myślę że te dwie sprawy u kobiet idą w tyle za urodą w doborze part
        > nerki. ;) :P
        >
        Heheh, no tu racja:>
      • fuzja.jadrowa Re: ma 23.02.13, 20:36
        > A jako
        > facet i tak myślę że te dwie sprawy u kobiet idą w tyle za urodą w doborze part
        > nerki. ;) :P

        O, i to jest jedyne wazne zdanie w twojej wypowiedzi. Reszta, to takie tam chrzandolenie. ;)

        Pojade stereotypem, ale to nie ty byles wrecz zachwycony tamta trzpiotka z filmiku, krecaca tylkiem przed lustrem? Jezeli tak przedstawia sie twoj gust, to nie dziwie sie, ze nie spotkales kobiety, ktora wzbila sie na intelektualne wyzyny.
        • pollarek Re: ma 23.02.13, 20:39
          fuzja.jadrowa napisała:


          > Pojade stereotypem, ale to nie ty byles wrecz zachwycony tamta trzpiotka z film
          > iku, krecaca tylkiem przed lustrem? Jezeli tak przedstawia sie twoj gust, to ni
          > e dziwie sie, ze nie spotkales kobiety, ktora wzbila sie na intelektualne wyzyn
          > y.
          >

          Król jest nagi!
          :DD
        • fiigo-fago Re: ma 23.02.13, 20:57
          fuzja.jadrowa napisała:
          > Pojade stereotypem, ale to nie ty byles wrecz zachwycony tamta trzpiotka z film
          > iku, krecaca tylkiem przed lustrem? Jezeli tak przedstawia sie twoj gust, to ni
          > e dziwie sie, ze nie spotkales kobiety, ktora wzbila sie na intelektualne wyzyny.

          Mój gust to to moja indywidulana sprawa. Nie jestem snobem który pozuje na kogoś z „Elyty”. Podobają mi się rzeczy i wyrafinowane, i naturalne a wręcz prymitywne, pod warunkiem że mnie zachwycają. Mam gdzieś mody, trendy, opinie innych. Równie dobrze smakuje mi hamburger w McDonaldzie co wyszukany obiad w drogiej restauracji w Paryżu.
          I tak, zachwyciła mnie ta panna prze lustrem, jej fizyczność. Przynajmniej w swojej prostocie była autentyczna, co ją różni od wielu pseudointelektualistek, co ani nie są ładne ani mądre (wbrew własnej opinii). ;)
          • fuzja.jadrowa Re: ma 23.02.13, 21:50
            W poprzednim poscie napisales:

            Gdybym szukał tylko na swoim poziomie intelektualnym to byłbym singlem większość życia, bo tylko raz poznałem kobietę prawie mi dorastającą intelektem z którą mnie coś łączyło (...)

            Po prostu, na podstawie twoich innych wpisow (lacznie z tym o pannie sprzed lustra), stawiam na konkretny gust jako jedna z mozliwych przyczyn powyzszego. Mnie twoj gust jako taki nie interesuje, nie oceniam go.
            • fiigo-fago Re: ma 23.02.13, 22:24
              fuzja.jadrowa napisała:
              > Po prostu, na podstawie twoich innych wpisow (lacznie z tym o pannie sprzed lus
              > tra), stawiam na konkretny gust jako jedna z mozliwych przyczyn powyzszego. Mni
              > e twoj gust jako taki nie interesuje, nie oceniam go.

              Niestety muszę Cię rozczarować. To nawet nie gust, ale po prostu brak kobiet będącymi prawdziwymi intelektualistkami. Inteligencję pominę, bo to nikogo wina czy zasługa jaką ma, ale dociekliwość poznawcza i wiedza ogólna to jednak jest już dla każdego w zasięgu ręki, zwłaszcza w dobie Internetu. Niestety zdecydowana większość pań i piszę tu o paniach z mgr. przed imieniem, bo głownie takie znam, nie ma kompletnie o niczym pojęcia, z wyjątkiem aktualnych trendów w modzie i urodzie, czy kto się z kim przespał w jakiej telenoweli, ewentualnie co powiedzieli w TV czy napisali w serwisie informacyjnym. Do tego, mimo że mamy XXI to wierzą w rzeczy wyssane z palca wprost ze średniowiecza czy jeszcze wcześniej – wróżkarstwo, astrologia, religia, duchy i zabobony. Czy całkiem współczesne bzdury jak – homeopatia, różkarstwo i czekramy, telepatia, itp. Kluczowym argumentem w dyskusji jest - ’a bo ja wierzę że tak jest’. Zazwyczaj czuję się jak bym rozmawiał z 5-cio latkiem, dla którego też jest to kluczowy argument.
              • senseiek Re: ma 23.02.13, 22:29
                Zgadzam sie prawie w calej rozciaglosci.

                Szczegolnie religia - nie da sie pogodzic religi z inteligencja, albo jedno, albo drugie.

                ps. homeopatia polega na wiarze czlowieka w jego wlasne uzdrowienie. Rownie dobrze mozna by podawac sobie placebo. Byleby ktos sam w nie uwierzyl.
                • stanislaw.smietana Re: ma 23.02.13, 23:04
                  dlaczego zaraz zalozenie, ze wierzacy to glupi?
                  wiekszosc fizykow wierzy w boga
                  • fiigo-fago Re: ma 23.02.13, 23:38
                    stanislaw.smietana napisał:
                    > dlaczego zaraz zalozenie, ze wierzacy to glupi?
                    > wiekszosc fizykow wierzy w boga

                    Dziwne, ostatnio czytałem kolejną książkę z fizyki teoretycznej, tym razem noblisty Stevena Weinberga, gdzie poruszył również zagadnienia religijne, i z tego co pamiętam twierdzi iż większość jego kolegów jak i innych co bystrzejszych naukowców jest ateistami. Pewnie Ci mniej bystrzy już nie są… Korelacja jest. ;)

                    Cytuję: „fizycy współcześni są tak mało zainteresowani religią, że nie kwalifikują się nawet na praktykujących ateistów.” – przezabawne porównanie. :D
                    • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 12:00
                      moze wiekszosc jego kolegow tak
                      znaczy masz racje pod warunkiem, ze on zna wszystkich fizykow swiata
                      • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 12:37
                        stanislaw.smietana napisał:
                        > moze wiekszosc jego kolegow tak
                        > znaczy masz racje pod warunkiem, ze on zna wszystkich fizykow swiata

                        On zna nawet kilku wierzących (z różnych religii), ale uważa że zdecydowana większość fizyków i innych naukowców, i tu ma na myśli osoby które coś znaczą dla świata nauki (czyli mające bystry umysł), a nie panią nauczycielkę fizyki ze wsi, jest ateistami. Co jak co, ale facet jeżdżący po świecie na różne sympozja naukowe, będący w kontakcie z instytutami naukowymi, zapraszany jako publicysta i laureat nobla do placówek naukowych i szkolnictwa, mający szeroki kontakt z naukowcami z całego świata – ma chyba jakieś rozeznanie wśród świata ludzi nauki?
                        No chyba że masz większe niż on, to wtedy przyznaję Ci rację. ;)
                        • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 12:41
                          bystry umysl nie oznacza, ze taka osoba szerzej patrzy na sprawy duchowe i spoleczne
                          wpadasz tu w jakis mit o tym, ze ktos kto potrafi rozwiazac calke ma lepszy osad swiata niz ktos kto umie malowac albo grac
                          a te zdolnosci sie miedzy soba nie roznia
                          • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 13:08
                            stanislaw.smietana napisał:
                            > bystry umysl nie oznacza, ze taka osoba szerzej patrzy na sprawy duchowe i spol
                            > eczne
                            > wpadasz tu w jakis mit o tym, ze ktos kto potrafi rozwiazac calke ma lepszy osa
                            > d swiata niz ktos kto umie malowac albo grac
                            > a te zdolnosci sie miedzy soba nie roznia

                            Szkoda że nie pamiętasz nawet skąd się wzięła ta dyskusje o fizykach, ale Ci przypomnę:

                            stanislaw.smietana napisał:
                            > dlaczego zaraz zalozenie, ze wierzacy to glupi?
                            > wiekszosc fizykow wierzy w boga

                            Sam wyjechałeś tu z fizykami, myśląc iż ta wyssana z palca teza o wierzących fizykach jest jakimś argumentem o głupocie czy mądrości wierzących. Niestety trafiłeś na kogoś komu nie wystarczy powiedzieć że : „naukowcy to”, „gdzieś napisali”, „ktoś powiedział”, ze mną masz twarde fakty. I w momencie gdy te fakty przemawiają przeciw Twojemu bzdurnemu stwierdzeniu, to nagle okazuje się już Ci sami naukowcy których tu wezwałeś nadaremnie, tak naprawdę do niczego się nie nadają w tej dyskusji. ;)))) Ale dziękuje za poprawienie mi humoru. :)
                            • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 16:27
                              chyba przedobrzyles

                              napisales ze glupi wierza w boga co skwitowalem stwierdzeniem, ze fizycy wierza w boga i nie uwazam ze sa glupi
                              potem wszedles na temat bystrosci dajac za przyklad swiatle umysly, ze skoro one sa ateistami to w domysle ci mniej bystrzy co wierza sa glupi
                              a ja ci napisalem, ze to iz ktos jest bystry nie oznacza ze jest ma patent na wiedze i wiare

                              polaczyles dwie rozne rzeczy i sie smiejesz
                              chyba ze swojej glupoty

                              • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 17:43
                                stanislaw.smietana napisał:
                                > napisales ze glupi wierza w boga co skwitowalem stwierdzeniem, ze fizycy wierza
                                > w boga i nie uwazam ze sa glupi
                                a potem:
                                > a ja ci napisalem, ze to iz ktos jest bystry nie oznacza ze jest ma patent na w
                                > iedze i wiare

                                To się w końcu zdecyduj czy ci fizycy są głupi czy nie. ;)

                                > polaczyles dwie rozne rzeczy i sie smiejesz
                                > chyba ze swojej glupoty

                                Widzę że u Ciebie tam gdzie sia kończą merytoryczne argumenty to zaczynają się inwektywy.
                  • senseiek Re: ma 23.02.13, 23:42
                    > dlaczego zaraz zalozenie, ze wierzacy to glupi?

                    Odwrotnie. Jesli jest sie inteligentnym to nie mozna wierzyc w boga.
                    Jesli wierzy sie w nadprzyrodzone rzeczy, to znaczy, ze nie jest sie inteligentnym.

                    > wiekszosc fizykow wierzy w boga

                    Bzdura.
                    Chyba ze przez "fizyka" masz np. pania fizyczke w podstawowce we wsi.

                    Fizycy dziela sie na takich ktorzy wierza w andropologiczna teorie powstania wszechswiata, i takich ktorzy ja stanowczo odrzucaja, i probuja wytlumaczyc innymi metodami np. nieskonczenie wiele wszechswiatow rownoleglych o wszystkich mozliwych wlasciwosciach fizycznych.
                    • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 12:01
                      to pani fizyczka-nauczycielka na wsi nie jest fizykiem?
                      dziwne
                      • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 12:29
                        stanislaw.smietana napisał:
                        > to pani fizyczka-nauczycielka na wsi nie jest fizykiem?
                        > dziwne

                        Ale pani nauczycielka ze wsi będąca fizykiem, nie musi być ani mądra ani inteligentna, ani wybitny mieć umysł. Może być głupia, ciemna, tępa, i dalej być fizykiem. Zatem pisanie o fizykach wierzących w coś czy niewierzących traci wtedy sens. A sens byłby gdybyśmy pisali o wybitnych fizykach, którzy coś wnieśli do tej dziedziny, bo wtedy jest spora szansa iż ich umysł jest bystry. Bo co za różnica w co wierzy tępy umysł czy chory na debilizm?
                        • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 12:39
                          nie sadze by ktokolwiek kto skonczyl fizyke jest glupi, ciemny i tep
                          chyba sie rozpedziles z tym idealizowaniem prawdziwych fizykow
                          wiara u fizykow wiaze sie czasem nie z wewnetrznym przekonaniem czy lekiem (jak u tych ciemnych i tepych) tylko brakiem sesnownej odpowiedzi na podstawowe pytania natury
                          • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 13:20
                            stanislaw.smietana napisał:
                            > nie sadze by ktokolwiek kto skonczyl fizyke jest glupi, ciemny i tep
                            > chyba sie rozpedziles z tym idealizowaniem prawdziwych fizykow

                            Powiem więcej, można być ciemnym, głupim, powiedziałbym nawet że umysłowo być na poziomie debila - będąc profesorem zwyczajnym biologii. Genetyk wierzący w kreacjonizm, nie rozumiejący teorii Darwina. Ten to zawsze mi poprawia humor, gdy pomyślę iż głupota ludzka nie zna granic. Pan M. Giertych cokolwiek powie to wywołuje banana na mojej twarzy. ;))))

                            > wiara u fizykow wiaze sie czasem nie z wewnetrznym przekonaniem czy lekiem (jak
                            > u tych ciemnych i tepych) tylko brakiem sesnownej odpowiedzi na podstawowe pyt
                            > ania natury

                            Wybitni fizycy nie opierają swojego światopoglądu na niewiedzy co jest za następna górka, bo nigdy tam nie byli. Oni badają co tam jest, a gdy nie znajdują odpowiedzi to nie wymyślają głupot iż są tam smoki, tylko wymyślają różne teorie naukowe, które da się zbadać, lub choćby matematycznie tam się zapuścić gdy technologia jest jeszcze w tyle. Ale skąd byś mógł o tym wiedzieć… Prościej jest wymyśleć ‘co robią naukowcy” niż to zbadać. ;) A naiwniacy dają się nabrać na stwierdzenia wyssane z palca na temat naukowców. ;)
                            • senseiek Re: ma 24.02.13, 14:32
                              > Powiem więcej, można być ciemnym, głupim, powiedziałbym nawet że umysłowo być n
                              > a poziomie debila - będąc profesorem zwyczajnym biologii. Genetyk wierzący w kr
                              > eacjonizm, nie rozumiejący teorii Darwina.

                              Naprawde istnieja takie indywidua? :>

                              Powinni pokazywac je niczym UFO..

                              > Ten to zawsze mi poprawia humor, gdy
                              > pomyślę iż głupota ludzka nie zna granic. Pan M. Giertych cokolwiek powie to w
                              > ywołuje banana na mojej twarzy. ;))))

                              A on wierzy w kreacjonizm?!

                              Nigdy nie slyszalem takich jego wypowiedzi..

                              Nawet powiem wiecej, jak slysze jego wypowiedzi od czasu kiedy przestal byc politykiem, a mowiace nt prawnicze, to jeszcze nigdy nie moglem sie z tym co mowi nie zgodzic..

                              Z tego co pamietam syn Tuska go wynajal, lub Giertych sie wypowiadal na temat zwiazany z synem Tuska.
                              • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 15:01
                                senseiek napisał:
                                > Nawet powiem wiecej, jak slysze jego wypowiedzi od czasu kiedy przestal byc pol
                                > itykiem, a mowiace nt prawnicze, to jeszcze nigdy nie moglem sie z tym co mowi
                                > nie zgodzic..

                                A to pewnie piszesz o synu pana M. ;)
                            • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 16:32
                              nie gosci ty w ogole jestes superman
                              kasanowa, znawca swiata naukowego (pewnie nawet nie piszesz do tego szmatlawca nature tylko do szufaldy bo i tak nikt nie zrozumie) i setki innych rzeczy

                              nie martw sie mitomanie mozna leczyc - CBT i jedziesz

                              a sorry, pewnie ty wymysliles CBT...

                              powiem ci co jest smieszne - jak ludzie robia zalozenia o kims kogo kompletnie nie znaja
                              to jest dopiero benny hill
                              • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 17:57
                                stanislaw.smietana napisał:
                                > powiem ci co jest smieszne - jak ludzie robia zalozenia o kims kogo kompletnie
                                > nie znaja
                                > to jest dopiero benny hill

                                A mam się zaprzyjaźnić z gościem i spędzać z nim każda Wigilię, by po tym co mówi stwierdzić iż jest głupszy niż mój but? Nigdzie nie napisałem że moja opinia jest poparta latami badań na gruncie prywatnym nad facetem, bo nawet nie znam go prywatnie. Ale gdy ktoś jest osobą publiczną i wypowiada się publicznie, to na podstawie tych wypowiedzi kreuje swój wizerunek, a ja mam prawo odnieść się do tego. I np. gdy ktoś całkiem poważnie stwierdził że jest czarodziejką z Księżyca, i przyleciał tu na swoim odkurzaczu – to albo jest kretynem albo inaczej chorym/zaburzonym psychicznie. A by postawić taką diagnozę naprawdę nie trzeba być ani geniuszem ani robić specjalnych badań nad przypadkiem… Chyba że się ma strasznie maleńkie IQ, i faktycznie nie rozumie się rzeczy banalnych wręcz.
                                • stanislaw.smietana Re: ma 24.02.13, 19:27
                                  dla mnie jestes mitomanem i klamczuchem i takie prawo oceny niezaleznie od rzeczywistosci mam
                                  wiec te prawo oceny Ciebie w taki sposob sobie zostawiam
                                  a takze prawo traktowania Twoich postow z lekka lajtowo
                                  a Ty nie musisz wprowadzac taka agresywna retoryke i na sile udowadniac, ze ktos jest glupi badz tez w taki sposob go obrazac bo czlowiek pewny swojej wartosci i wiedzy a wiec na takiego na jakiego sie kreujesz nie musi uciekac sie do epitetow i proby przekonania rozmowcy za wszelka cene ze on ma racje
                                  • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 20:47
                                    Ale to Ty włożyłeś mi do ust stwierdzenie - że uważam iż ktoś jest głupi. Ja pisałem o wrażeniach jak z 5-cio latkami. I wcale nie uważam że mądrość to najwyższa wartość, i że każdy musi ją mieć, a jak nie ma to jest gorszy. Zresztą mądrość to dość złudne pojęcie, i sam nawet nie mam jej za wiele. Zdziwiony moim stwierdzeniem? Choć pewnie nie, bo i tak byś napisał coś w stylu - „to widać!” ;). Zatem u mnie nie ma agresywnej retoryki, choć się może taką wydawać gdy o rzeczach poważnych piszę poważnie i rzeczowo.
                                    A chodziło mi bardziej o wiedzę niźli mądrość. Bo zdobyć mądrość jest nie lada sztuką, ale wiedza, ta rzetelna, naukowa, to niemal wala się na ziemi, wystarczy tylko schylić się i podnieść. Niestety mało kto czyni ten drobny gest, i zamiast schylić się po wiedzę woli wierzyć w różne bzdury wyssane z palca...
                                    • stanislaw.smietana Re: ma 25.02.13, 22:47
                                      no i ok
              • fuzja.jadrowa Re: ma 23.02.13, 23:10
                > Niestety muszę Cię rozczarować. To nawet nie gust, ale po prostu brak kobiet bę
                > dącymi prawdziwymi intelektualistkami.

                To, co piszesz, nadal nie udowadnia, ze twoj gust nie odgrywa tu zadnej roli.

                Moglabym sie spierac, ze to nie kwestia ogolnego braku kobiet bedacych "prawdziwymi intelektualistkami", tylko moze ty do tej pory, zawieszales oko glownie na kobietach, ktore nimi nie sa.
                • fiigo-fago Re: ma 23.02.13, 23:43
                  fuzja.jadrowa napisała:
                  > Moglabym sie spierac, ze to nie kwestia ogolnego braku kobiet bedacych "prawdzi
                  > wymi intelektualistkami", tylko moze ty do tej pory, zawieszales oko glownie na
                  > kobietach, ktore nimi nie sa.

                  Być to może i słuszna teoria, mogłem pominąć co brzydsze kaczątka w bliższym poznaniu, bo pochopnie nie oceniam na pierwszy rzut oka. Ale to by się sprowadzało do tego że tylko te brzydkie są światłe, co jest dość mało prawdopodobne, i używając „Brzytwy Ockhama” raczej nie skłaniam się do tej teorii. ;)
                  • fuzja.jadrowa Re: ma 24.02.13, 00:46
                    > Ale to by się sprowadzało do tego że tylko te brzydkie są światłe,

                    Nie, nie, swiatle nie musza byc brzydkie. Wystarczy, ze nie posiadaly zestawu innych cech, ktore zazwyczaj dzialaja przyciagajaco na ciebie.

                    Lub - w druga strone - to ty nie masz w sobie nic, co przyciagaloby "prawdziwe intelektualiski". :P
                    • fiigo-fago Re: ma 24.02.13, 01:20
                      fuzja.jadrowa napisała:
                      > Nie, nie, swiatle nie musza byc brzydkie. Wystarczy, ze nie posiadaly zestawu i
                      > nnych cech, ktore zazwyczaj dzialaja przyciagajaco na ciebie.

                      Mnie tam głownie uroda przyciąga u kobiet, więc intelekt i inne cechy traktuję drugoplanowo, zatem ta teoria odpada. ;)

                      > Lub - w druga strone - to ty nie masz w sobie nic, co przyciagaloby "prawdziwe
                      > intelektualiski". :P

                      To być może i tak się sprawy mają. :P Bo i zdarzyło się że jakieś kobiety nie były mną zafascynowane, z tych które wykazały chęć poznania mnie. ;) A całe miliardy nawet nie wykazały chęci poznaniea mnie, to a nuż tam się ukrywają. ;)
      • stanislaw.smietana Re: ma 23.02.13, 23:02
        ooo fiigo-fago
        to co tu napisales to mi sie podoba
    • maly.jasio Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:13
      ursyda napisała:
      Pytam bo sobie czytam teraz historię Monroe i Millera.
      U nich nie skończyło się to dobrze.
      Tylko dlatego, ze panienka byla zbyt kobieca :)

      Od dawna na tym foro wspominam, ze w sytuacji, gdy 57 % studiujacych stanowia kobiety,
      a tylko 43 % mezczyzni (z ktorych wielu brak wyksztalcenia wyzszego u zony zupelnioe nie przeszkadza), otoz w tej sytuacji coraz czesciej spotykana relacja bedzie slub Stacha-Hydraulika, porzadnego chlopa, z indywidualistka-intelektualistka z Uniwersytetu :)))
      • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:16
        maly.jasio napisał:


        > Od dawna na tym foro wspominam, ze w sytuacji, gdy 57 % studiujacych stanowia k
        > obiety,
        > a tylko 43 % mezczyzni (z ktorych wielu brak wyksztalcenia wyzszego u zony zupe
        > lnioe nie przeszkadza), otoz w tej sytuacji coraz czesciej spotykana relacja be
        > dzie slub Stacha-Hydraulika, porzadnego chlopa, z indywidualistka-intelektualis
        > tka z Uniwersytetu :)))

        No i dlatego w wygląd trza inwestować!:D
        Żeś mnie Jasieńq znowu katastroficzną wizją do porządku przywołał:DD
        • maly.jasio Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:31
          ee tam... wyciaglem Ci tylko spod nozek czerwony dywan...

          bo lubie, gdy stereotypy same sie lamia :)

          podobnym lamaniem stereotypow bylo w 19.tym wieku zamazpojscie cory nowobogackiego kapitalisty bez rodowodu - ze zbiednialym Panem Hrabia Rostworowskim...
          (cos jak w Lalce Prusa - tylko w druga strone...).
          Czcigodne Towarzystwo krecilo z niesmakiem nosem, za lamanie regul, a rodzice Pana Mlodego i Panny Mlodej zacierali z radosci rece z dobrze ubitego Interesu :)
          • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:37
            maly.jasio napisał:

            > ee tam... wyciaglem Ci tylko spod nozek czerwony dywan...
            >
            I znowu kłody pod nogi, no i jak tu błyszczeć kuźwa, no jak?:>


            > bo lubie, gdy stereotypy same sie lamia :)
            >
            > podobnym lamaniem stereotypow bylo w 19.tym wieku zamazpojscie cory nowobogacki
            > ego kapitalisty bez rodowodu - ze zbiednialym Panem Hrabia Rostworowskim...
            > (cos jak w Lalce Prusa - tylko w druga strone...).
            > Czcigodne Towarzystwo krecilo z niesmakiem nosem, za lamanie regul, a rodzice
            > Pana Mlodego i Panny Mlodej zacierali z radosci rece z dobrze ubitego Interesu
            > :)

            No i nie dość, że mam być ładna, to i majętną być? Cholera, cholera...!
            :DD
            • maly.jasio Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:44
              pollarek napisała:
              > I znowu kłody pod nogi, no i jak tu błyszczeć kuźwa, no jak?:>

              od kiedy to odstawienie od cysia , czy kroplowki - to jak klody pod nogi ?
              a wez_ze obsyp sie zlotym konfetti - to bendziesz blyszczec co sie patrzy.

              > No i nie dość, że mam być ładna, to i majętną być? Cholera, cholera...!

              - ja tam niewymagajacy jestem. mnie wystarczy jak bedziesz bogata z domu.

              • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:53
                maly.jasio napisał:

                > od kiedy to odstawienie od cysia , czy kroplowki - to jak klody pod nogi ?
                > a wez_ze obsyp sie zlotym konfetti - to bendziesz blyszczec co sie patrzy.

                Albo polerkę jaką dostać w łapięta. HILTI chyba ma najlepsze na rynku?:>


                > - ja tam niewymagajacy jestem. mnie wystarczy jak bedziesz bogata z domu.

                Żeby to mój ojciec dawał się oskubać, to ja bym już dawno sposób na to znalazła:DD
                • senseiek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 21:23
                  > Żeby to mój ojciec dawał się oskubać, to ja bym już dawno sposób na to znalazła
                  > :DD

                  Zainstaluj mu na laptopie keyloggera to bedziesz miala hasla do jego kont.. ;)

                  No i widzisz - odstajesz IQ.. taki prosty myk, a nie potrafisz wykombinowac workarounda.
                  • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 21:29
                    senseiek napisał:

                    > Zainstaluj mu na laptopie keyloggera to bedziesz miala hasla do jego kont.. ;)
                    >
                    > No i widzisz - odstajesz IQ.. taki prosty myk, a nie potrafisz wykombinowac wor
                    > karounda.
                    >
                    Pfi! Mój ojciec to wierzy tylko w twardą gotówkę i dwa banki. Oddając swoje maleństwa musi spojrzeć kasjerowi w twarz.

                    https://www.google.pl/search?q=podejrzliwe+spojrzenie&hl=pl&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=NCYpUcedLYnbtAat0YD4Dw&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1280&bih=639#hl=pl&tbm=isch&sa=1&q=i%60m+watching+you&oq=i%60m+watching+you&gs_l=img.3..0i10i19.25018.33102.0.33933.35.22.0.0.0.0.149.1667.8j8.16.0.crnk_timediscountc..0.0...1.1.4.img.aX1gbRhOlz4&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&bvm=bv.42768644,d.Yms&fp=c9362bafd23c5d59&biw=1280&bih=639&imgrc=Fyes6LhrOVA79M%3A%3BqBq8DPrlgWxunM%3Bhttp%253A%252F%252Falccorting.files.wordpress.com%252F2011%252F12%252Fim-watching-you.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Falccorting.wordpress.com%252F2011%252F12%252F07%252Fim-watching-you%252F%3B570%3B399

                    :>
                    • senseiek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 21:31
                      > Pfi! Mój ojciec to wierzy tylko w twardą gotówkę i dwa banki. Oddając swoje mal
                      > eństwa musi spojrzeć kasjerowi w twarz.

                      Czyli jest golodupcem... :>
                      • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 21:35
                        senseiek napisał:

                        > Czyli jest golodupcem... :>
                        >
                        No, Carrington to nie jest, na bank:>
                        Bardziej jednak chodzi o 'i`ll remember Ur ugly face, madafaka':DDD
                        Edek wieje grozą!
                        :D
      • gr.eenka Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:22
        to chyba nie tak, gdyby facet był miły, kulturalny, taki przyzwoity chłop jak to się mówi, nie sądze by brak wyższego wykształcenia miał dla kobiety tak duże znaczenie.

        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 20:25
          gr.eenka napisał:

          > to chyba nie tak, gdyby facet był miły, kulturalny, taki przyzwoity chłop jak t
          > o się mówi, nie sądze by brak wyższego wykształcenia miał dla kobiety tak duże
          > znaczenie.

          Nawet nie żartuj. Wyższe wykształcenie prawie nigdy znaczenia nie ma.
          Bo to żaden wyznacznik.
        • stanislaw.smietana Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 23:05
          czyli zaradny hydraulik jest spoko?
      • tycho99 Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 22:19
        Mylisz intelekt z wykształceniem.
        • pollarek Re: Raczej odwrotnie, Aniele... 23.02.13, 22:23
          tycho99 napisał:

          > Mylisz intelekt z wykształceniem.
          >
          Bo to powszechna przypadłość:>
    • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 20:24
      ja zawsze z wielkim podziwem patrzę na mechaników, którzy naprawiają mój samochód a jakoż żaden nie był zainteresowany niczym innym jak tylko zapłatą za robotę :)
      może to wynik tego, że jeżdżę starym samochodem ;/
      • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:30
        > ja zawsze z wielkim podziwem patrzę na mechaników, którzy naprawiają mój samoch
        > ód a jakoż żaden nie był zainteresowany niczym innym jak tylko zapłatą za robotę :)

        Coz to sie porobilo z mechanikami..

        Za moich czasow to tankowali C2H5OH bez mrugniecia okiem zamiast zaplaty.. ;)
        • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:37
          jak to co się porobiło wyspecjalizowali się

          To nie wiesz że kobiety fantazjują na temat mechaników ( usmarowanych oczywiście )
          • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:40
            > To nie wiesz że kobiety fantazjują na temat mechaników ( usmarowanych oczywiście )

            Wolalbym zeby fantazjowaly nt informatykow... :P
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:42

              senseiek napisał:

              > > To nie wiesz że kobiety fantazjują na temat mechaników ( usmarowanych ocz
              > ywiście )
              >
              > Wolalbym zeby fantazjowaly nt informatykow... :P

              To się usmaruj :D

              Niestety - w przeciwieństwie do samochodów, oprogramowanie nie było nigdy projektowane ani reklamowane jako seksowne...
              Co innego samochody. Btw. Ten mechanik z marzeń, to on raczej skody czy daewoo nie naprawia... :D
              • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:51
                :)
                a sie spodobało no
              • zeberdee28 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:56
                Heh - skąd ja to znam:) Seksowny jest design - czyli np. w przypadku budynków to co robią architekci, natomiast wcielenie w życie rysuneczków to już robota konstruktorów czyli tej szarej masy bez szaliczka pod brodą. Potem szaliczki mówią że coś wybudowały.
              • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:58
                usmarowany informatyk też wygląda zachęcająco

                nieważne jaki zawód ważne jak się facet prezentuje przy pracy :p

                nie ma być z marzeń ma być realny namacalny
                • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:05
                  myjacy kible tez?
                  • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:08

                    żadna praca nie hańbi

                    a ilu facetów opowiada na temat swojej pracy bajki żeby babka uwierzyła
                    • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:09
                      a fantazjować można na temat niektórych zawodów - to w ramach korekty
                    • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:09
                      nieprawda
                      praca faceta na wynajem hanbi
                      zreszta nie wiem, ja nie klamie swoim statusie
                      • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:39
                        Tak ta hańbi
                        i napawa wstrętem
                        • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:05
                          to sie zdecyduj czy kazda nie hanbi czy hanbi
                          • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:17
                            są wyjątki
                            • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:38
                              jak sa wyjatki to znaczy ze teoria nieprawdzia
                              jest tak albo nie
                              • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:50
                                Są wyjątki
                                resztę już wiesz
                                • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:55
                                  ok mila
                                  • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:58
                                    ok stan
            • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:50
              senseiek napisał:

              > > To nie wiesz że kobiety fantazjują na temat mechaników ( usmarowanych ocz
              > ywiście )
              >
              > Wolalbym zeby fantazjowaly nt informatykow... :P
              >informatycy, a co to to to ?
            • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:56
              fantazjują spokoja Twoja głowa :P

              Jak mniemam jesteś informatykiem ?
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:58

                mila2712 napisała:

                > fantazjują spokoja Twoja głowa :P

                A jakie atrybuty informatyka ich pociągają?
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:58

                  > A jakie atrybuty informatyka ich pociągają?

                  JE pociągają... Coś mam z odmianą przez rodzaje problem :D
                • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:02
                  to jak fantastycznie z błyskiem w oku tłumaczą na czy polegała awaria i jak wspaniale trudzą się aby babka zrozumiała jak ma dalej z programem postępować ( żeby nic więcej nie spaprać )
                  i jak fajnie się uśmiechają i załamują ręce nad tym co tam babka pokręciła....
                  ......oraz ich umiejętności ( dla mnie czarna magia - w większości )

                  I tak można o innych zawodach
                  • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:06
                    no to ja jeszcze takiego utrudzonego informatyka nie widziałam, przewaznie słysze idź mi z tym
                    • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:16
                      ja tylko parę razy
                    • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:18
                      > przewaznie słysze idź mi z tym

                      Nawet nie musisz pokazywac fotki.. :P
                      • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:27
                        Tu nie o takie idź z tym chodzi
                        tu chodzi o to że nie mają zamiary pomóc w rozwiązaniu probemu albo są leniami
                        • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:32
                          > Tu nie o takie idź z tym chodzi
                          > tu chodzi o to że nie mają zamiary pomóc w rozwiązaniu probemu albo są leniami

                          Jakby Scarlett Johansson poprosila by sie zrobilo w mig..

                          chyba ze to byl gej, wtedy musi prosic Antonio.. ;)
                          • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:37
                            To znaczy że brunetkom nie pomagasz ?

                            Ciężko mają z Tobą babki ;)
                            • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:42
                              > To znaczy że brunetkom nie pomagasz ?

                              Musza blagac na kolanach.. :P
                              • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:44
                                Jesteś wyjątkiem
                                Kobietę na kolana posyłać - cóż za pomysły

                                ja poproszę i zaraz kolega informatyk mi pomaga :)
                        • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:55
                          mila2712 napisała:

                          > Tu nie o takie idź z tym chodzi
                          > tu chodzi o to że nie mają zamiary pomóc w rozwiązaniu probemu albo są leniami
                          nawet nie wiem o jakie inne idż z tym chodzi,
                          ide spac, może jakiś informatyk się przyśni
                          • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:55
                            dobranoc, zapomniałam dopisac
                          • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:06
                            bo faceci wszystko opacznie odbierają ;)
            • fuzja.jadrowa Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:59
              > Wolalbym zeby fantazjowaly nt informatykow... :P

              Powiem ci, ze u mnie w pracy, panowie od kompow;) to same rowne chlopaki.

              Co prawda, akurat ja na ich temat nie fantazjuje (za to grywam z nimi w badmintona), ale moje kolezanki - a i owszem.
          • gr.eenka Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:42
            nie fantazjuje ale oni potrafia naprawic cos co mnie wprawia w przerazenie
            jak ruszyc te kupe złomu :)
    • jeriomina Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 20:29
      Dopóki jest szacunek, jest szansa. Jeśli kończy się szacunek, kończy się uczucie.
      • josef_to_ja Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 17:05
        Można kogoś szanować, jednocześnie uważać za osobę zbyt prostą, zbyt nieokrzesaną i za mało "wielkomiejską" na swojego partnera.
    • mila2712 Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 20:35
      ursyda napisała:
      > Czy taki związek ma szansę na przetrwanie?

      oczywiście że ma
      wszystko zależy od tego czego oczekujemy od drugiej osoby
      są ważniejsze "wartości".
    • light_in_august Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 21:57
      Jeśli to facet jest na wyższym intelektualnie poziomie, a kobieta na niższym, to związek ma chyba dużo większą szansę przetrwania niż w drugą stronę...
      Ja sobie nie wyobrażam bycia z facetem, który wie dużo mniej niż ja, wolniej myśli itd. Lubię, kiedy mężczyzna mi imponuje, lubię, kiedy ma rozeznanie w dziedzinach dla mnie niepojętych, lubię dowiadywać się od niego różnych rzeczy. Inaczej to se ne da.
      • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:01
        O! O i o.
        :>
      • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:11
        > Jeśli to facet jest na wyższym intelektualnie poziomie, a kobieta na niższym, t
        > o związek ma chyba dużo większą szansę przetrwania niż w drugą stronę...
        > Ja sobie nie wyobrażam bycia z facetem, który wie dużo mniej niż ja, wolniej my
        > śli itd. Lubię, kiedy mężczyzna mi imponuje, lubię, kiedy ma rozeznanie w dzied
        > zinach dla mnie niepojętych, lubię dowiadywać się od niego różnych rzeczy. Inac
        > zej to se ne da.

        A jak jeszcze lepiej od Ciebie gotuje, to po co mu jestes potrzebna? :P
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:13

          > A jak jeszcze lepiej od Ciebie gotuje, to po co mu jestes potrzebna? :P

          Od zawsze i na zawsze jest jeden kluczowy powód...
          • senseiek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:14
            > Od zawsze i na zawsze jest jeden kluczowy powód...

            Pranie skarpetek i mycie kibla? :>
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:21

              > Pranie skarpetek i mycie kibla? :>

              Większości facetów brudne ani skarpetki ani kibel nie przeszkadzają :P
              Przynajmniej taki jest popkulturowy konsensus...
        • light_in_august Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:34

          > A jak jeszcze lepiej od Ciebie gotuje, to po co mu jestes potrzebna? :P
          Sądzisz, że inteligentny, oczytany i dobrze gotujący facet nie potrzebuje kobiety? :)
        • kino.mockba Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 10:25
          senseiek napisał:

          > A jak jeszcze lepiej od Ciebie gotuje, to po co mu jestes potrzebna? :P

          Ahh, teraz już wiem, czemu kawał wypłaty musisz w burdelach zostawiać:/
      • facettt lubisz jezdzic autobusem na gape. 23.02.13, 22:28
        lubisz jezdzic autobusem na gape.

        niestety (dla myslacych podobnie jak Ty) mamy dzis wiecej rozgarnietych i ogarnietych kobiet,
        niz mezczyzn i dla czesci z nich nastaly ciezkie czasy "deficytu chlopa na poziomie" :)))
        • light_in_august Re: lubisz jezdzic autobusem na gape. 23.02.13, 22:50
          To prawda. Ja się chyba jeszcze załapałam na te wcześniejsze czasy i zdążyłam jednego takiego rozgarniętego wyhaczyć ;) (chociaż żeby być sprawiedliwą - zawsze miałam szczęscie trafiać na mądrych mężczyzn, którzy lubili mądre kobiety ;))
    • drinkit Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:04
      Zależy jakie różnice - matoł i profesor - raczej nie. Inteligentna i super-inteligentna osoba - raczej tak?
    • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:13
      Ja potrzebuję takich różnic, lubię jak facet jest bardziej inteligentny i oczytany ode mnie, bo dzięki temu jest dla mnie niekończącym się źródłem fascynacji. Nie zniosłabym związku z kimś, kto np. nie lubi czytać, nie zna klasyki w literaturze i sztuce. Ale i tak najbardziej kręcą mnie nauki ścisłe, w których mój facet także jest świetny :) Także dobrze trafiłam :P
      • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:16
        dziewczyna_rzeznika napisała:

        > Ja potrzebuję takich różnic, lubię jak facet jest bardziej inteligentny i oczyt
        > any ode mnie, bo dzięki temu jest dla mnie niekończącym się źródłem fascynacji
        > . Nie zniosłabym związku z kimś, kto np. nie lubi czytać, nie zna klasyki w lit
        > eraturze i sztuce. Ale i tak najbardziej kręcą mnie nauki ścisłe, w których mój
        > facet także jest świetny :) Także dobrze trafiłam :P

        Jedyny znany mi facet na Polibudzie, który miał na półce Bułhakowa dostał ataku psychozy maniakalnej i zdemolował pół akademika. Beware:>
        • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:47
          mojemu bliżej raczej do Aspergera niż dwubiegunówki, więc o to raczej jestem spokojna :D
          • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 22:50
            dziewczyna_rzeznika napisała:

            > mojemu bliżej raczej do Aspergera niż dwubiegunówki, więc o to raczej jestem sp
            > okojna :D

            Asperger przynajmniej upierdliwy nie jest:>
          • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:13
            jak taki autystyczny to raczej nie rozumie co to milosc albo zwiazek wiec nie placz jak pewnego dnia sobie pojdzie
            • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 23.02.13, 23:41
              wez_sie nie wtrącaj
              • stanislaw.smietana Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:04
                uwielbiam nadinterpretacje ludzka
        • azja35 Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 12:22
          To zależy co sie znajdowało na tej półce : mistrz, czy gwardia :P
          ( czy jeszcze co innego :P )
          A może pewnej nocy wyskoczył płk. Naj-Turs i go tak spostponował ( choleha, junkieh ), że mu zupełnie odbiło ;)
          • pollarek Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 12:36
            azja35 napisał:

            > To zależy co sie znajdowało na tej półce : mistrz, czy gwardia :P
            > ( czy jeszcze co innego :P )
            > A może pewnej nocy wyskoczył płk. Naj-Turs i go tak spostponował ( choleha, jun
            > kieh ), że mu zupełnie odbiło ;)
            >

            Mistrz. Zdecydowanie Mistrz:>
            Odbiło mu, jak odstawił leki na 3 mce. A odstawił, bo zakochał się w prostytutce i mający wybór apteka, czy widzenie ukochanej, za głosem serca poszedł. No i wkrótce inne głosy mu się objawiły:|
      • facettt Trawestujac koncepcje jana husa 23.02.13, 22:33
        "moj nick swiadczy o mnie" - powatpiewalbym, czy ten meski intelektualizm rzeczywiscie Cie tak pociaga :)
        www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1280&bih=923&q=rzeznik&oq=rzeznik&gs_l=img.3..0l4j0i24l6.1749.2898.0.3240.7.7.0.0.0.0.91.456.7.7.0...0.0...1ac.1.4.img.YZj_MCKB7jo#imgrc=-ZkBG4PyVk4sPM%3A%3B3YcmPS9ABInRcM%3Bhttp%253A%252F%252Fi2.pinger.pl%252Fpgr161%252F6681ee940004397a4ae85435%252Frzeznik.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fmartynek26.pinger.pl%252Fm%252F2049670%3B1000%3B753
        • tycho99 Re: Trawestujac koncepcje jana husa 23.02.13, 22:41
          Z X kg pułtuszy ile wyjdzie kg schabu bez kości?
          Nie wiesz? A on wie. W pamięci obliczy.
        • dziewczyna_rzeznika Re: Trawestujac koncepcje jana husa 23.02.13, 22:45
          hahahaahahhahahahahhaah XD
      • fuzja.jadrowa Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 00:51
        > Ja potrzebuję takich różnic, lubię jak facet jest bardziej inteligentny i oczyt
        > any ode mnie, bo dzięki temu jest dla mnie niekończącym się źródłem fascynacji.

        A ty dla niego? czego jestes zrodlem?
        • marguy Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 01:02
          fuzja.jadrowa napisała:

          > > Ja potrzebuję takich różnic, lubię jak facet jest bardziej inteligentny i oczytany ode mnie, bo dzięki temu jest dla mnie niekończącym się źródłem fascynacji.

          > A ty dla niego? czego jestes zrodlem?


          No jak to czym? Zrodlem podziwu. A gdy zrodelko sie wyczerpie to albo facet zmieni ja na inny obiekt, albo ona jego.
          • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:02
            > No jak to czym? Zrodlem podziwu. A gdy zrodelko sie wyczerpie to albo facet zmi
            > eni ja na inny obiekt, albo ona jego.

            Dlaczego tak piszesz? Naprawdę chęć napisania komuś czegoś obiektywnie przykrego jest silniejsza niż racjonalne myślenie? Mam Ci przypomnieć, czego dotyczyło pytanie Ólki? Nigdzie nie napisałam, że różnica intelektualna między nami jest podstawą naszego związku. Istnieją jeszcze inne dziedziny, takie jak uczucia, wspólne spędzanie czasu/zainteresowania, seks, etc. Tak trudno to pojąć?

            Cóż, chyba jestem zbyt wielka idealistką, bo wymagam od ludzi myślenia.
        • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 10:59
          Dobroci, empatii, poczucia humoru, radości, etc. Ponadto kształcę się w dziedzinie, o której on nie ma zielonego pojęcia, więc także mogę mu zaimponować. Mimo wszystko nadal, jeśli chodzi o wiedzę i inteligencję (pojmowaną klasycznie, a nie np. inteligencję emocjonalną) stawiam go od siebie dużo wyżej i jest mi z tym zajebiście. Nic mnie tak nie podnieca jak inteligentny facet, którego często mogę "używać" zamiast Google'a.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 01:11
        > Ale i tak najbardziej kręcą mnie nauki ścisłe, w których mój
        > facet także jest świetny :) Także dobrze trafiłam :P

        Tak że. Ty jakąś polonistykę studiujesz, nie?
        • dziewczyna_rzeznika Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:03
          nie.
        • xolaptop Re: Różnice intelektualne w związku. 24.02.13, 11:12
          Daj spokój kobiecie. Ona nawet kupionej matury nie ma.
    • jeriomina Wnioski z lektury tego wątku mam takie :) 24.02.13, 15:19
      Żaden z facetów narzekających na poziom intelektualny, urodę i dobroć serca swoich partnerek byłych lub obecnych nie zna mnie osobiście :D
      • stanislaw.smietana Re: Wnioski z lektury tego wątku mam takie :) 24.02.13, 20:44
        czasem lubimy cos sobie wmawiac, bo latwiej sie nam zyje :>
        • jeriomina Re: Wnioski z lektury tego wątku mam takie :) 24.02.13, 22:14
          Eeeee, tam.
    • pelissa81 Re: Różnice intelektualne w związku. 25.02.13, 15:16
      Ciekawe, czy ta parka by się dogadała.
      www.cda.pl/video/38080e1/Studentka-2-roku-AWF-vs-kibic-Lechii-Gdansk-bez-matury
      To a propos "różnic w wykształceniu" ;)
      • josef_to_ja Re: Różnice intelektualne w związku. 27.02.13, 00:30
        Znam ten filmik. Ciekawe czy panna już wyleciała z uczelni.
    • lolcia-olcia Re: Różnice intelektualne w związku. 27.02.13, 12:27
      zakładając, że studia wyższe nie odpowiadają inteligencji to znam pary ( mgr i podstawowe/zawodowe), zakłając, że tylko inteligenci mają wyższe to do pary szukają drugiego inteligenta :-)
    • malwi.2 Re: Różnice intelektualne w związku. 27.02.13, 19:08
      facet bardziej inteligentny niż kobieta - tak lubię ; )
Inne wątki na temat:
Pełna wersja