Męskie wakacje

IP: *.proxy.aol.com 19.07.04, 06:43
OCZYWISCIE ZE JEZELI FACET JEDZIE SAM NA WAKACJE TO ZNACZY ZE JEGO ZONA , NIE
JEST JEGO PRZYJACIELEM I TZW SOUL MATE, JEST JEDYNIE ZABAWKA SEKSULANA, KTORA
SIE ZNUDZIL, JEGO ZONA JEST PRZEDMIOTEM , GENERALNIE BEZ OPAMIETANIA SIE JEST
TO POCZTEK KONCA
    • Gość: maciek Re: Męskie wakacje IP: 80.50.5.* 19.07.04, 07:40
      oczywiście że każde ma prawo do samotnych wyjazdów.
      moja żona ciągle jeżdzi na szkolenia z koniem jej pasją Ja konia oglądam tylko
      z ziemi, za to uwielbiam żeglować więć jak dobrze pójdzie we wrześniu pojadę na
      bałtyk - zimno i mokro. I co mamy oboje rezygnować albo co jeszcze gorsze
      jechać z drugą połową sie męczyć. mowy nie ma. A tak odpoczniemy sobie od
      siebie nabiezemy świerzości w wspólnych kontaktach. A razem jedziemy na wakacje
      już z pare dni.
      • Gość: kula Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 20:12
        To po co małżeństwo(zwiążek), skoro chce się odpoczywać bez drugiej połówki
        (ha, ha!!!)Lepiej żyć samotnie(nie mieć wobec nikogo zobowiązań) i realizować
        swoje pasje, po co się wiązać. Jest mnóstwo ludzi , którym odpowiada taki model
        życia i tak chcą żyć.Można się dobrać.
        Przecież można jechać razem, niech kobiety opalają się na plaży.Jeżeli obie
        strony uważaja, że to w porządku i chcą od "siebie odpocząć" to nie ma co
        dyskutować, gorzej jeśli jedna chce.
        • Gość: justynka Re: Męskie wakacje IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 19.10.04, 21:23
          hmm, moj mężczyzna miał taki "męski wyjazd" sylwestrowy, z kolegami, na narty,
          na Słowację:) po roku dowiedzialam sie, że to nie był tylko męski wyjazd, była
          jeszcze jego "druga dziewczyna" o której ja nic nie wiedziałam:(
          A wyjazd miał być podobno odpoczynkiem w męskim gronie, argumentowanym: każdy
          mężczyzna musi spędzić troche czasu tylko z kumplami.....................

          od tamtego czasu juz nie jestem tak naiwna
    • Gość: Zawodowiec kasia jest rąbnieta a basia w miaer mądra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 07:50
      ta kasia to brzmi jak facet jakis
      • Gość: KR$ Re: kasia jest rąbnieta a basia w miaer mądra IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 19.07.04, 16:08
        ty jestes rabnieta a na pewno nawet nie w miare madra
      • Gość: AAAAAAAAAAAAAAAAAA Ty kobieto chyba nigdy mężczyzną nie byłaś IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.07.04, 21:37
        Ty kobieto chyba nigdy mężczyzną nie byłaś
        zrozum, że tak jak twój facet(jeśli takiego masz, bo po Twojej wypowiedzi można
        wnioskować, zę nie bo nie miałaś szansy poznać potrzeb mężczyzn) nigdy Ci nie
        zastąpi rozmów z pswiapsiułkami, tak kobieta nigdy nie zastąpi facetowi jego
        kolesi - i nie ma w tym nic złego
    • Gość: gs Re: Męskie wakacje IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 19.07.04, 08:42
      Jestesmy ze soba 14 lat, choc po slubie dopiero rok. Mamy po 30 lat i staramy
      sie tworzyc zwiazek partnerski. Moj maz ma swoj krag przyjaciol i wspolne z
      nimi sprawy - zreszta tak jak ja. Nie jestem o to zazdrosna i nie czuje sie
      zraniona czy pokrzywdzona. Choc przyznam ze poczatkowo tak sie zachowywalam.
      Zrozumialam jednak szybko ze on nie idzie z nimi na imprezke lub nie jedzie z
      nimi z mojego powodu. Nie chcialam zeby tak bylo, bo to nie mialo sensu. Ja tez
      mam swoj krag znajomych i oni sa dla mnie wazni. Tak jak dla niego.
    • Gość: Tomek Re: Męskie wakacje IP: *.comarch.pl 19.07.04, 08:46
      Jestem mężem z czteroletnim stażem i nie wyobrażam sobie, żebym mógł pojechać
      sam na wakacje. To jedyny okres, kiedy możemy być razem przez cały tydzień/dwa.
      W ciągu roku - wiadomo, praca.
    • Gość: Rafał Re: Męskie wakacje IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 19.07.04, 09:27
      Jednego kobiety nie są stanie zrozumieć, że mężczyźni od wieków rywalizowali ze
      sobą, wyprawaliali się na polowania,pokonywali własne słobości tylko
      dlatego,żeby udowodnić innym samcom,że nie są od nich gorsi,a najlepszy z nich
      zdobywał przywództwo w grupie i takie męskie wyjazdy są nam bardzo potrzebne,
      żeby zaspokoić drzemiace w nas pierwotne instynkty samca.
      Dlatego apeluje do Was kobiety i żony: popuście łańcuch raz na rok.
      Jeżeli tego nie zrobicie za parę lat będziecie miały u boku ostatniego
      safandułę, a nie faceta, na którego zawsze można liczyć i który potrafi stawić
      czoła przeciwnościom.
      Wybór należy do Was.

      Pozdrawiam,
      Rafał
      • Gość: Ula Re: Męskie wakacje IP: *.proxy.aol.com 19.07.04, 10:16
        Rafal nie zgadzam sie z Toba sa czasy kawalerskie po to aby wlasnie kazdy
        mezczyzna mogl spedzac je w dowolnej formie,potem nastepuje malzenstwo z jego
        z ich wyboru i czasy kawalerskie zostaja "historia" milym wspomieniem i
        nastepuje obowiazek odpowiedzialnosc za druga osobe i slowo ja zamienia sie na
        slowo MY i urlop "jade na wczasy " zamienia sie na "jedziemy na wczasy" ja
        mysle,ze biorac ja nic mu nie przeszkodzi spedzic WSPANIALY urlop.Poplywa sobie
        ile bedzie chcial a potem beda razem i bedzie zgoda i zadne nie domowienie i
        niepewnosc nie zakradnie sie miedzy nimi, sa razem tylko od wrzesnia czy to
        dlugo???????meskie wyjazdy sa potrzenbe? na co? tak z ciekawosci sie
        pytam.Przezylam z moim mezem 20 lat i kazde WAKACJE spedzamy RAZEM i nie moge
        powiedziec,ze mam safandule,na ktorego nie moge liczyc wrecz przeciwnie to on
        organizuje kazdy wyjazd sobotnio-niedzielny a takze wakacje.Wakacje sa po to
        aby malzenstwa BYLI razem ze soba aby "odswiezyli" swoje uczucia aby ona
        poczula sie na nowo,ze ma 20 lat a on ,ze jest tylko zwylkym chlopakiem po to
        sa wakacje.Zycze duzo slonca i spedzenia wakacji razem, pozdrawiam.
        • Gość: Bart Re: Męskie wakacje IP: *.bci.net.pl 19.07.04, 10:51
          Witam,
          Rozumiem Twój punkt widzenia, bo trudno Ci inaczej myśleć, skoro masz w domu
          żywy przykład, że facet może przeżyć bez takich wyjazdów :) Ja jestem facetem i
          nie wyobrażam sobie urlopu bez mojej Ukochanej. Faktem jest jednak, że
          mężczyźnie potrzebny jest czas na to, co określił Rafał jako "zaspokojenie
          pierwotnych instynktów". Ja powiedziałbym, że potrzebne mu jest ujście dla
          energii rywalizacji, która jest właściwa facetom i szuka ujścia. Ja na przykład
          mogę ją zaspokoić poprzez grę w piłkę nożną, którą uwielbiam i która jest
          doskonałym sposobem na ujście tej energii. Dlatego raz w tygodniu znikam na
          wieczór z domu żeby pograć w nogę. Taki sport nie wymaga wyjazdów, więc nie ma
          problemu z wakacjami, ale rozumiem facetów, których pasją jest na przykład
          żeglartstwo (też pływam co nieco :), a ich piekniejsze połowy łódka nie
          pociąga. Wtedy faktycznie trudno znaleźć złoty środek, ale chyba jednak można -
          jeśli dwie osoby kochają się, a nie tylko "są razem" to takie kwestie narawdę
          da się rozwiązać. Powodzenia życzę wszystkim, którzy spróbują go rozwiązać w
          ten czy inny sposób :)
          P.S. Nic nie jest czarno-białe. Zawsze istnieje trzecie wyjście, a jeśli go nie
          widzimy, to może trzeba spojrzeć z innej strony?
        • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 12:57
          Ula a zastanawialas sie nad faktem ze moze twoj maz nie ma pasji ? Jestem
          sportowcem i wyjezdzajac na obozy, campy, zgrupowania czy zawody mam zabierac
          ze soba swoja zone ? Taki koles ktory jedzie poplywac na desce na rodos
          traktuje to jako camp. Chce sie odciac od zycia codziennego i oddac sie swojej
          pasji, a wieczorami isc na piwo z kolegami... To ciebie tak dziwi ? Twoj maz
          musi byc niezlym pantoflarzem, bo znam takich co to bez siebie godziny nie moga
          wytrzymac a mimo to czasem lubia wyskoczyc gdzies sami - chociaz na dluzszy
          weekend, ale do tego wszystkiego trzeba miec tzw jaja ! A twoj maz pewnie je
          ma, ale male... Pozdrawiam wszystkie wyrozumiale kobiety i mezczyzn ktorzy
          wiedza co to znaczy zyc a nie trwac...
          • Gość: snifer Re: Męskie wakacje IP: *.dsl.telesp.net.br 19.07.04, 20:22
            Te sportowiec - zobaczymy jak za 20 lat bedziesz jezdzil na swoje campy. U ciebie nastapil przerost masy miesniowej nad rozumem. Sterydy ci poszly w te twoje wielkie jaja a resztki szrych komorek wyginely.
            Dlaczego krytykujesz ich styl zycia? Oddawaj sie swojej pasji drap sie po swoich WILEKICH JAJACH ale nie krytykuj czyjegos szczescia skoro sam go nie umiesz znalezc. Jak przestaniesz pracowac wylacznie miesniami a ruszysz kiedys glowa to moze to pojmiesz. Wal sie na ryj - koles.
          • Gość: Ula Re: Męskie wakacje IP: *.proxy.aol.com 19.07.04, 20:29
            Koles moj maz ma dwie pasje sportowe pierwsza to karate jest championem Ontario
            z lat 60/80 bral udzial w walce na Hawaiach,ma bardzo duzo medali i mase
            wycinkow z gazet.Druga jego pasja to rajdy samochodowe/wyscigi/,gdzie i tu moze
            sie pochwalic ladna kolekcja nagrod.Piwa nie pije,gdyz twierdzi ze za duzo lat
            poswiecil na trening aby teraz mial to zniszczyc,pasja samochodowa pozostala mu
            do dzisiaj co udzielia sie i dal mnie.Pantoflarzem nigdy nie byl i nie mysle,ze
            nim bedzie jest wspanialym organizatoerm czasu potrafi tak zorganizowac czas,ze
            on bierze udzial w wyscigu a ja sie nie nudze co prawda moje gardlo jest
            nadszarpniete ale wynik jest fajny a czasami wspanialy oh zapomnialam dodac
            jest jeszcz motor ktoremu poswieca bardzo duzo czasu.Szkoda,ze nie mieszkamy
            blisko siebie.Pozdrawiam
          • Gość: Ania Re: Męskie wakacje IP: *.13.net.pl / *.net.pl 12.08.04, 11:01
            Zeby miec jaja nie trzeba spedzac wakacji oddzielnie.Co to ma byc??Nie moge
            pokazac, ze kocham swoja zone, bo koledzy beda uwazac mnie za
            pantoflarza.Paranoja jakas.Wlasnie tym, ze facet nie zostawia swojej kobiety,
            bo koledzy, bo zgrupowanie, bo cos tam, jest pokazaniem, ze ma jaja i stac go
            na wyrzeczenia.Moj facet nawet by sie dobrze nie bawil beze mnie i tak samo ja
            bez niego.Wy w ogole mowicie o milosci czy przelotnych zwiazkach??Bo w milosci
            maz nie zostawia zony i nie jedzie sobie z kolegami na Rodos.No i co z tego, ze
            zawsze to robil.Skoro jest z kims kogo kocha, to nie powinien mu robic
            przykrosci, bo jakby nie patrzec, to nic milego, ze kobieta zostaje w 4
            scianach sama, a maz sie dobrze bawi.Gdyby moj facet w ogole cos takiego
            zaproponowal to chyba by mnie cos trafilo.Chociaz nie jestesmy jeszcze
            malzenstwiem, nie wyobrazam sobie spedzenia dnia bez niego i odwrotnie.Jesli
            chcial wyjechac za granice do ojca, ktorego nie widzial 1,5 roku to zabral mnie
            ze soba, i nie widzial zadnego problemu, zreszta sam mi powiedzial, ze byloby
            mu bardzo trudno wytrzymac beze mnie i nie wyobraza sobie zebym mogla zostac
            sama.Ludzie zastanowcie sie po co jestesmy razem, po co sie pobieracie,
            tworzycie rodziny, skoro wolny czas chcecie spedzac osobno??Przeciez to jedyna
            chwila kiedy mozna naprawde pobyc ze soba...Pozdrawiam
            • Gość: grin20@wp.pl Re: Męskie wakacje IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.04, 20:27
              witam czy można przysłać zdjęcie jaj proszę
      • Gość: wjaz Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 22:15
        Ty stary to masz rację - zgadzam się z każdym słowem.
        Idąc dalej - jak facet ma synów, to powinien potem brać ich na takie wyjazdy.
        Jest w tym coś pierwotnego i pięknego. W takich sytuacjach dziecko staje się
        pomału prawdziwym mężczyzną i nabiera do siebie szacunku.

        Kobieta będzie miała z takiego mężczyzny więcej pożytku niż z tego co wszystkie
        wakacje spędza wspólnie na szukaniu grajdołków na plaży.

        Powiedziałem
        wjaz


    • Gość: 100kropka Nie rozumiem!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:14
      chyba jestem staromodna konserwatystka, albo zupelnie nie rozumiem
      wspolczesnego swiata...jestem w zwiazku od dluzszego juz czasu, slub planujemy
      za rok, ale powiem szczerze, ze nigdy nie uslyszalam, od mojego mezczyzny, ze
      chce sobie gdzies pojechac z kolegami, na dluzej niz 1 dzien!!! czesto we
      wakacje wybieraja sie na ryby i spedzaja razem wieczor nad jeziorem popijajac
      piwko i uskuteczniajac rozmowy "egzystencjalne" (w domysle o tylku Maryni) to
      jest dla mnie wpelni akceptowalne, po prostu normalne, ale powiem szczerze, ze
      nigdy nie uslyszalam od mojego ukochanego, ze chce pojechac gdzies na tydzien
      sam, wrecz przeciwnie, jak ja wyjezdzam w delegacje, to on zachodzi w glowe i
      dzwoni co chwile mowiac, zebym wracala juz do niego bo teskni, przykro mi ale
      Twoj facet jest palantem skoro zostawia Ciebie samą w domu i to w dodatku w
      stanie blogoslawionym, nie ma czegos takiego jak prywatnosc w zwiazku dwojga
      ludzi, Wy jestescie dla siebie prywatnoscia i najbardziej intymna czescia
      swojego zycia, a poza tym irytowaloby mnie, ze moj mezczyzna pojechal na
      gorace plaze Rodos, gdzie roi sie od pieknych kobiet, a wieczory sa dlugie i
      upalne, a knajpki pelne powietrza przesaczonego seksem.....
      • Gość: Kobieta Ja też Nie rozumiem!!! IP: *.parp.gov.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 10:31
        Chyba na prawdę musisz poważnie porozmawiać z Twoim mężem, wydaje mi się, że to
        nie jest najlepszy moment, żeby zostawiać Ciebie samą - posiadanie dziecka
        wymaga odpowiedzialności od obojga rodziców, a Twój mąż raczej jeszcze nie jest
        tego do końca świadomy...Poza tym, chciałabym naiwnie wierzyć w żelazne męskie
        zasady ;) ale rzeczywistość jest bardziej przyziemna i jakoś takie "męskie
        wyjazdy" niespecjalnie dobrze mi się kojarzą, ale może Ty masz 100 % zaufanie
        do męża...
      • Gość: Welcome to Poland To jeszcze NIC - a mąż pracujący np. na Cyprze ??! IP: *.spray.net.pl 19.07.04, 11:03
        :))
        To jest dopiero stres dla żony !
        Tak jest zawsze wtedy gdy para nie jest dla siebie nawzajem 100% atrakcyjna.
        Jeśli na maxa pożądamy i jesteśmy pożądani to tęsknimy i w d.. mamy kolegów.
        Jeśli związek oparty na rozsądku, kasie, przyzwyczajeniu i presji
        znajomych/rodziny to robią się takie hocki-klocki...
        • lena_zienkiewicz Re: To jeszcze NIC - a mąż pracujący np. na Cyprz 19.07.04, 11:15
          > To jest dopiero stres dla żony !

          No, to jest przesrane, wiem to z autopsji.Jakby się mojemu jeszcze wyjazdu z
          kolegami zachciało, to bym go już chyba w dupę kopnęła :-/
    • bez_obciachu Re: Męskie wakacje 19.07.04, 10:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14279128
      • bez_obciachu Re: Męskie wakacje 19.07.04, 10:31
        bez_obciachu napisał:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14279128
    • Gość: grzybek tylko przyjazn sie liczy IP: 141.84.43.* 19.07.04, 10:35
      i milosc i przyjazn trzeba pielegnowac, ale niestety znam wiecej przyjazni niz
      milosci, ktore przetrwaly cale zycie, rezygnacja z pasji i wyjazdow z kumplami
      to gwozdz do grobowej deski, poza tym jaki jest pozytek z mezczyzny trzymanego
      na sile przy sobie, ktory wewnetrznie jest nieszczesliwy bo nie moze sie
      realizowac, to odbija sie tez na zwiazku...
      • Gość: olina Re: tylko przyjazn sie liczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:56
        Rozumiem jego chęć kontynuacji wcześniejszych wypadów w męskim gronie, ale
        uważam, że w sytuacji gdy jesteś w ciąży wybór jest jasny. Uważam, że powinien
        zostać z Tobą. Ma jeszcze wiele lat do męskich wypadów. Teraz Ty jesteś
        najważniejsza. To może zawazyć na dalszym Waszym pożyciu, gdyż wygląa to tak,
        że on się dalej bawi nieświadomy twojej ciąży. Zgadzam się z opinią , że musi
        ustalić co dla niego ważniejsze ; rodzina czy koledzy. Ty bardziej go możesz
        potrzebować niż koledzy a on ich. Zostaw jemu wybór, ale uświadom go
        konsekwencjami i w razie czego niech je poniesie. A ty zajmij się sobą i
        dzieckiem. Bo może jemu się wydajeże ożenił się z "mamusią". No to się / mam
        nadzieję pomylił/. Pozdrawiam Cię przyszła Mamusiu.
      • Gość: Welcome to Poland Grzybku - masz może wolne koleżanki IP: *.spray.net.pl 19.07.04, 11:00
        ..które rozumują tak jak Ty (rzadkość !!!) ??? :)
        To co mówisz brzmi mądrze ale zbyt nowatorsko jeszcze jak na Polskę...
      • Gość: Biedronka Re: tylko przyjazn sie liczy IP: *.user.ono.com 19.07.04, 11:07
        Ja uwazam, ze sa dwa rodzaje facetow: jeden ktory sie nigdzie nie ruszy bez
        zony/dziewczyny bo uwaza, ze wakacje sa po to aby spedzac je razem (taki
        wlasnie jest moj maz). I jest drugi rodzaj facetow, ktorzy maja swoje pasje
        bardzo silne i sie w nich realizuja i ich potrzebuja (taki wlasnie jest moj
        byly chlopak). Rozumiem te dwa typy poniewaz mialam z nimi do czynienia.
        Oczywiscie dla kobiet lepszym typem jest ten pierwszy poniewaz nie mamy wtedy
        rozterek typu: juz sie ze mna nudzi, woli kumpli ode mnie, jego hobby jest
        wazniejsze ode mnie, itp. Ale jesli juz wyszlas za maz za ten drugi typ wydaje
        mi sie, ze nie mozesz go ograniczac. To dla niego bardzo wazne wiec albo musisz
        sie z tym pogodzic, albo.... tez nauczyc sie plywac na desce i dotrzymywac mu
        towarzystwa! W tej sytuacji musisz jednak zdac sobie sprawe z jednej rzeczy: on
        jedzie zeby sie nacieszyc swoim ulubionym sportem, naplywac sie na maxa w
        trudnych, extremalnych warunkach. Dlatego nie potrzebuje przy sobie
        malego "mazgaja", ktory mu sleczy nad uchem ze sie boi, ze zmeczony, ze nozki
        bola... W takiej sytuacji musisz byc twarda i stanowic dla niego partnera w
        sporcie. W taki sposob jego hobby przerodzi sie wasze hobby i oboje bedziecie
        zadowoleni. Oczywiscie sa odstepstwa od tej sytuacji: np. twoja ciaza. Wiadomo,
        ze w tym stanie nie bedziesz plywac na desce ani uprawiac innych trudnych
        sportow. Moglabys z nim porozmawiac, ale tylko dlatego, ze masz powazny powod.
        Nie powinnas z gory zakladac, ze tak bedziesz robic za kazdym razem i ze go
        zmienisz. Jest juz osoba dorosla i sie nie zmieni, jesli to zrobi to tylko dla
        ciebie i moze byc z tego powodu nie do konca szczesliwy.
        • Gość: jacek Re: tylko przyjazn sie liczy IP: *.cs.ubc.ca 19.07.04, 19:24
          Po pierwsze - chyba lepiej zeby gosc pojechal teraz niz za rok, kiedy w domu
          bedzie male dziecko - wtedy bedzie naprawde roboty dla dwojga.

          Po drugie - jakby razem pojechali, to zapewne ona i tak spedzilaby wiekszosc
          czasu sama, chocby dlatego ze nie bedzie plywac na desce. Jestem zapalonym
          narciarzem, ucze swoja narzeczona jezdzic na nartach, ale i tak na wiekszosc
          wyjazdow jezdze sam, bo wtedy moge pojezdzic na miare swoich umiejetnosc, poza
          tym jej narty az tak nie pociagaja. Ona wie, ze nie jezdze zaliczac panienek, a
          poza tym do zdrady to i tak nie potrzeba wyjazdu. Ja z kolei nie mam nic
          przeciwko samotnym wyjazdom mojej narzeczonej.

          Rozumiem, ze niektorym kobietom moze odpowiadac mezczyzna, ktory nie wyobraza
          sobie samodzielnego wyjazdu, mysle jednak ze drugi typ mezczyzny tez moze byc
          dobra "druga polowa".

          Pozdro,
          Jacek
          • Gość: jacek Re: tylko przyjazn sie liczy IP: *.cs.ubc.ca 19.07.04, 19:29
            Zapomnialem dodac, ze to mialy byc slowa poparcia dla Biedronki.

            J
    • Gość: Welcome to Poland Huk se KIEDYKOLWIEK gdzieś pojedzie.... IP: *.spray.net.pl 19.07.04, 10:58
      ...z kumplami - skoro ma potomka w drodze ! :)))
      Nawet razem przez 2-3 lata mogą nigdzie nie jechać.
      "Straci" też żonę na min. ROK a kumple nie zrekompensują mu celibatu, a więc
      taki gość o skłonnościach do "trochę prywatności w małżeństwie" zacznie sobie
      szukać "koleżanki, przyjaciółki" albo "nadgodzin" (wszak haruje na dom :)

    • denay1 Re: Męskie wakacje 19.07.04, 11:01
      sa malzenstwem od wrzesnia..a wczesniej nie wyjezdzal sam? a moze sie nie znali
      jeszcze w lipcu???....Kobieto obudz sie, zostawia cie w ciazy bo musi pojechac
      z kolegami na deske...smieszne. Czy to jest facet czy jeszcze dzieciak, ktory
      nie dorosl do malzenstwa?
    • triss_merigold6 Re: Męskie wakacje 19.07.04, 11:08
      Uważam, że każdy ma prawo do samotności i wyjazdów również bez partnera
      życiowego. Jeśli któreś ma hobby nie podzielane przez mężą/żonę to nie widzę
      powodów żeby z tego hobby rezygnować o ile nie koliduje radykalnie z planami
      wakacyjnymi i ta druga strona też ma coś w zamian.
    • razorjack Re: Męskie wakacje 19.07.04, 11:12
      głupiś Ty i tyle,
      to normalne że czasem trzeba sobie poprzebywać z kumplami lub wyjechać i
      odetchnąć na chwilę, próbując to na siłę zmienić zniszczysz związek,
      mąż może nie będzie nic mówił, ale będzie to trzymał w sobie, będzie mu z tym
      źle, to właśnie będzie początek kłopotów.
      • Gość: sawa Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:21
        mój ojciec od 40 lat wyjeżdża co roku na samotne miesięczne wakacje i bawi się
        wtedy w harcerzyka (jest to określenie mojej mamy)spływy kajakowe, biwaki w
        puszczy, zwiedzanie wschodu europy nie dotkniętego cywilizacją itp. i wraca
        cały szczęśliwy i naładowany energię na cały rok
      • Gość: realistka Re: Męskie wakacje IP: *.elektrosat.pl / *.elektrosat.pl 19.07.04, 11:25
    • Gość: RWerp Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:24
      Generalnie uważam, że jeśli facet spodziewa się dziecka (naumyślnie tak
      napisałem), to na 100% nie powinien jechać. Żonę na Rodos mógłby zresztą
      spokojnie wziąć, co to za pieprzenie. Poleżałaby by sobie na plaży, popływała.
      Pozwiedzali by sobie wyspę. Inna sprawa, kiedy ktoś kto jest np. himalaistą,
      jedzie na kolejną wyprawę. Wtedy żona, jeśli nie dzieli jego pasji, może
      zostać w domu. I tak mężulo nie raz do niej zatęskni ;-) Ja mam przyziemne
      upodobania wyjazdowe (góry, zwiedzanie, jeziora) i w życiu nie uważałbym
      wyjazdu bez żony za atrakcyjny. Żona musi być!
      • denay1 Re: Męskie wakacje 19.07.04, 11:33
        Zgadzam sie z Toba calkowicie!
        Jesli ktos kocha druga polowe, to potrafi podzielic swoja pasje z miloscia, ja
        tez nigdy nie chodzilam po gorach dopoki moj maz nie zarazil mnie swoja pasja.
        Ale to jest o czym ty mowisz, on mnie kocha i chce pokazywac mi swiat swoimi
        oczami, dzielic sie tym co jest w jego zyciu wazne.
        Bylam kiedys z czlowiekiem ktory tez plywal na desce, i tez usilnie wmawial mi
        ze te jego wypady, to meskie eskapady polegajace tylko na plywaniu.
        Nic bardziej mylnego, po 3 latach bycia razem i dosc burzliwym rozstaniu, ktos
        bardzo zyczliwy zapozanal mnie lista panienek zaliczonych przez tego goscia w
        czasie tych czysto "meskich" wypraw (min. na Rodos). A koledzy, rowniez moi
        znajomi , milczeli jak zakleci w imie "meskiej solidarnosci"
        Uwazam, ze jesli znajdzie sie prawdziwa milosc, to wakacje to najszczesliwsze
        chwile w zwiazku, a nie powod do klotni i walka o to by pojechac samemu.

        Gość portalu: RWerp napisał(a):

        > Generalnie uważam, że jeśli facet spodziewa się dziecka (naumyślnie tak
        > napisałem), to na 100% nie powinien jechać. Żonę na Rodos mógłby zresztą
        > spokojnie wziąć, co to za pieprzenie. Poleżałaby by sobie na plaży,
        popływała.
        > Pozwiedzali by sobie wyspę. Inna sprawa, kiedy ktoś kto jest np. himalaistą,
        > jedzie na kolejną wyprawę. Wtedy żona, jeśli nie dzieli jego pasji, może
        > zostać w domu. I tak mężulo nie raz do niej zatęskni ;-) Ja mam przyziemne
        > upodobania wyjazdowe (góry, zwiedzanie, jeziora) i w życiu nie uważałbym
        > wyjazdu bez żony za atrakcyjny. Żona musi być!
    • Gość: m Re: Męskie wakacje IP: 195.117.237.* 19.07.04, 13:06
      Tak, wakacje sie należą, każdemu mężczyźnie! Każdy ma swoje potrzeby i nie ma
      sensu 'dusic' ich w sobie.. prędzej, czy później to wybuchnie.. troche swobody
      się należy.. inaczej staniemy się niewolnikami nie drugiej osoby, a samych siebie.

      a nawiązując do artykułu, to miejsce tego człowieka jest przy żonie !!!!!!
    • Gość: aye Re: Męskie wakacje IP: *.toya.net.pl 19.07.04, 13:17
      hm ...czytam opinie wasze i dwa skrajne podejscia. Albo hulaj duszo ...albo
      siedz na d...w domu. Przeciez to chyba ludzie zoobowiazuja sie dla samych
      siebie. Kazdy zwiazek ma swoje zasady. Moj brat tez wyjechal w czasie ciazy
      zony..i to wszystko chyba kwestia dojrzalosci...umiec sie porozumiec. Ja tez
      potrzebuje chociaz na chwile przezyc cos z kolegami ..przyjaciolmi. Moj ojciec
      mam ponad 50 lat i tez wyjezdza z kolegami na grzyby. Malzenstwo to nie ma byc
      wiezienie..a zona straznikiem kluczy. Nie dajmy sie zwariowac...w najwiekszej
      milosci kazdy musi miec cos swojego...i odbieranie tego..bedzie dzialalo
      odwrotnie moim zdaniem

      pozdrawiam
    • Gość: Q A co Wy robiliście przed ślubem ?! IP: 195.20.110.* 19.07.04, 13:20
      Patrzyliście sobie w oczy zaświergoleni bez joty realizmu ?
      Po to sie jest ze sobą przed ślubem by sie poznac, dogadać, dotrzeć ...
      Przed ślubem jest czas by ustalić kto czego od kogo oczekuje.
      Jasno postawić sprawe - nie chce byc wieźniem mojej żony ...
      Nie chce być kurą domową i zachciewajką mojego męża ...
      Nie bede gotowac... nie bede pracowała
      Ja bede to, ty siamto ...
      Pasuje - OK. Chajtamy sie.
      Nie pasuje - SORRY. Zostajemy przyjaciolmi (albo i nie) i tyle.
      A biadolenie po ślubie ?
      Jedno tylko przychodzi mi do glowy zeby powiedziec - A dobrze wam tak ...
    • Gość: 100kropka mieć coś dla siebie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:34
      co znaczy, że każdy musi miec coś dla siebie w związku?? odrobinę samotności???
      jak ja mam nastrój na samotne rozmyślanie, to wysyłam mojego Pana z kolegami na
      pifko i robię sobie kąpiel przy świecach i z płatkami róż, ale nie zbyt długo
      trwają te moje relaksacje, bo mój robaczek wraca po godzinie, albo dwóch i
      ładuje mi się do wanny oznajmiajac, ze on juz sie nacieszyl kolegami i wrocil
      do domku bo sie stesknil!!! NIKT nie uwaza z tego powodu mojego mezczyzny za
      pantoflarza, czy potrąconego. KOCHAM GO tak najprawdziwiej jak tylko umiem, a
      on odwdziecza mi się tym samym, czy to dziwne, ze dwoje ludzi chce z soba
      spedzic reszte zycia??
      • Gość: Koles Re: mieć coś dla siebie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:39
        Nie kropka, to nie jest dziwne, ale powiedz mi co po za toba kocha twoj maz ?
      • Gość: aye Re: mieć coś dla siebie?? IP: *.toya.net.pl 19.07.04, 13:40
        A jestes pewna ze tak bedzie zawsze ...? ze zawsze bedziesz miala ochote na
        jego obecnosci ...w najzdrowszym zwiazku czasem potrzeba chwili samotnosci. I
        to nie ma nic wspolnego z tym ze nie kochamy ...czasem czlowiek jest tak
        toksyczny, ze czuje ze ta chwile lepiej przezyc samemu ...co w tym dziwnego ..?
        jedni zyja tak a inni inaczej..chyba nie ma tylko jednego zdrowego standardu
        zwiazku ..?
      • Gość: fasOlka Re: mieć coś dla siebie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:45

        Rany, Ludzie !!!

        Czytając dwie skrajne opcje czułam się jak na przeciąganiu liny - raz jedni
        maja rację i zgadzałam się z nimi, raz drudzy.....

        Ale naszła mnie taka refleksja:

        Dlaczego wszyscy próbują pokazać wyższość jednej opcji nad drugą ???

        Dlaczego wszyscy chcą sprowadzić związek do jednego idealnego modelu, który ma
        się sprawdzać w przypadku wszystkich ??

        Przecież jesteśmy rózni - jedni potrzebuja samotnych wyjazdów, inni nie.
        (mówię zarówno o kobietach jak i mężczyznach) - i cudownie, jesli mamy
        partnera, który to rozumie i akceptuje. I po to właśnie, jak już ktoś
        przytomnie wspomniał, jesteśmy ze sobą przed ślubem, żeby się dowiedzieć i
        sprawdzić na ile upodobania i zwyczaje partnera są dla nas akceptowalne.

        Oczywiście każdy przypadek należy rozpatrywać osobno - ciąża jest pewną
        okolicznością łągodzącą postawę autorki listu, ale z drugiej strony , jeśli
        czuje się dobrze , to nie robmy z ciąży choroby, która wymaga stałej opieki
        drugiej osoby.....toż mówimy o tygodniu a nie o np. 3 miesiącach.
        A co z tego, że są ze sobą od września, chyba wczesniej też sie znali i żona
        wiedziała jakie sa upodobania jej jeszcze wtedy chłopaka...przecież sama pisze,
        że to nie jest pierwsza taka wyprawa tylko on organizuje taki wypad od kilku
        lat....(no chyba, ze znaja sie od niecalego roku - wtedy gratuluje odwagi, ale
        info, że to nie jest po raz pierwszy powinna z kolei uspokoic autorke listu, ze
        to nie z jej powodu ta "ucieczka" - to po prostu juz "rytual", który nalezy
        spelnic....

        pozdrawiam wszystkich rozsadnych i tolerancyjnych ;))))
    • Gość: 100kropka związek - zdrowy, toksyczny, jednostronny, trudny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:01
      ....każdy jest inny.... zgadzam się ze wszystkimi argumentami, każdy ma swoją
      rację i szanuję to. w odpowiedzi: mój mężczyzna kocha poza mną rybki, i
      łowikowanie, godzinne przesiadywanie nad jezorkiem i gapienie się w spławik,
      sama kupuję mu na wszelkie okazje rózne łowikowe gadżety, a potem oczywiście
      zachecam do wyjazdów na rybki.... poza tym kocha samochody, w pelnym tego slowa
      znaczeniu, odwiedza (sam) targi samochodowe i potem przez tydzien łazi za mna z
      konspektami najnowszych modeli z róznych renomowanych stajni....
      jeszcze jedno, nie wyobrażam sobie ,zeby chcial dokads wyjechac w czasie mojej
      ciazy, bo ostatnio zobligowal sie, ze bedziemy razem jedli sledzie w lodach
      czekoladowych z odrobina kiszonych ogorkow!!!!! przezywa to bardziej niz ja
      A JA NIE JESTEM NAWET JESZCZE W CIAZY!!!!
    • Gość: arex30 Re: Męskie wakacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:04
      Saotne wyjazdy bez kobiet?
      Nierealne
      Przecież zawze sie cos przygrucha na miejscu
      A zona...
      Czego oczy nie widzą tego sercu ....

    • Gość: Miki Re: Męskie wakacje IP: *.dtcentrum.pl 19.07.04, 14:08
      jesli sie bardzo kochaja malzonkowie - na wakacje powinni jezdzic wylacznie
      razem. W zyciu jest zbyt wiele pokus, ktore potem moga sie okazac bledem na
      cale zycie. I po co komu to?..
      • Gość: fasOlka Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:40

        Rany, Ludzie - to moze sobie wyklujcie oczy, co ???
        wtedy juz w ogole zadnych pokus nie bedzie.....
        I jesli niepuszczanie partnera osobno na wakacje jest jedynym sposobem na
        unikniecie zdrady, to po co w ogole jestescie razem ????

        Ja jednak wierze, ze jesli ludzie sie kochaja, to taki samotny wyjazd nie jest
        w stanie tego zachwiac - a pokusy czychaja wszedzie, w aptece, banku, pracy,
        itd.

        wiec moze "zlota klatka" ????
    • Gość: pawlik Re: Męskie wakacje IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 19.07.04, 14:12
      sądząc z treści wypowiedzi i podpisu "też facet" myślę ze mamy do czynienia z
      wojującą lesbijką ogarniętą nienawiąścią do mężczyzn. Nie ładnie tak podszywać
      się, nie ładnie. jedna wielka bzdura. a w kwestii meritum - moja zona nigdy nie
      postawiła by warunku: ja albo twój meski wyjazd. kobieta do tego zdolna ngdy
      nie zostałaby moją żoną. jedna narzeczona próbowała i rozstaliśmy się
      natychmiast. miłość to równierz zrozumienie i szacunek dla pasji drugiego
      człowieka.
      • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:17
        re pawlik - i wszystko na temat. Na tym powinna sie uciac ta dyskusja... Nawet
        nie wiedzialem ze jest tyle kobiet z tak banalnym podejsciem do zycia. Kocha
        rybki - a to dobre. Przeciez ten facet kocha deske a nie rybki a to dosc spora
        roznica.
      • Gość: 100kropka a kto mówi o rezygnacji z życiowych pasji???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:13
        mówimy o pasjach wie c sie KOLES nie nabijaj z tego, ze moj Pan woli akurat
        rybki od plywania na desce, moze dlatego, ze woli plywac na jachtach, na ktorej
        jezdzimy co roku, i w miedzy czasie sobie lowkuje, zreszta co za dyskusja kazda
        paja jest wazna. nie chodzi tez o wybieranie miedzy kobieta, a swoimi pasjami,
        bo wezmy ten problem z drugiej strony TO TEN PAN SIE PRZYCZYNIL DO CIAZY SWOJEJ
        MALZONKI i w takim ukladzie ona nie moglaby pojechac np. na swoje ukochane
        wakacje ze wspinaczka wysokogorska, bo jakby spadla....., zreszta pewnie nie
        wlazlaby nawet na gubalowke. i ona musi czuc sie odpowiedzialna i siedziec w
        domu, bo jest w ciazy... cos z wami nie tak.....wiecej zrozumienia dla stanu
        blogoslawionego!!!sami kiedys byliscie w brzuszku i pewnie nigdy po tem nie
        bylo wam juz tak dobrze.....jak z obojgiem kochajacych rodzicow oczekujacych na
        swojego potomka
        • Gość: Koles Re: a kto mówi o rezygnacji z życiowych pasji???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:43
          Po pierwsze ciaza to nie choroba, nic sie jej nie stanie jak pobedzie dwa
          tygodnie sama. Po drugie jestes chyba strasznie ograniczona. Jedno jest pewne -
          niereformowalna !!! Bujaj sie na tej lodce ze swoim malzonkiem i ciesz sie ze
          pasuje to tak i tobie jak i jemu. Gosciowi o ktorego sie rozchodzi taki klimat
          nie pasuje i to jest jego sprawa bo to jest jego zycie bo on jest taki a nie
          inny !!! Ja jako sportowiec doskonale go rozumiem. Tez mam problemy ze swoja
          druga polowa jesli sie rozchodzi o te kwestie ale ja jej do niczego nie
          zmuszam. Jak jej to nie pasuje to juz jej problem... Po za tym to jest forum i
          mialas wyrazic swoja opinie a nie mowisz co ciebie kreci, co kreci twojego
          malzonka. Jedno jest pewne - tobie sie to nie podoba, ale musisz pamietac o
          jednym - on ma gdzies twoja opinie i to mnie wlasnie cieszy...
    • Gość: claudel do: 100kropka IP: *.citicorp.com 19.07.04, 15:18

      a skąd wiesz, że NIKT nie uważa twoje "kochanie" za pantoflarza?
      przeprowadziłaś wywiad z jego kolegami? zresztą - mysłisz, że ktoś by Ci
      popwiedział prawdę?
      Dla mnie facet, który nie jest w stanie wytrzymać godziny bez swojej kobiety i
      nie ma potrzeby męskich spotkań czy tzw. wypadów to pantoflarz. Może fajny i
      milusi, ale jakbym chciała mieć przy sobie misia, a nie faceta, to bym poszła
      do sklepu z zabawkami.
      Każdy oczywiście wybiera to, co lubi, ja zawsze wybierałam facetów z bardzo
      silnymi swoimi pasjami, które zawsze były wazniejsze od wszystkiego i bardzo
      często kolidowały z np. wspólnie spędzanym czasem i z moim widzimisię.
      I chociaz uderza to pośrednio we mnie, to wolę taki model mężczyzny, bo inny
      mnie psychicznie nie pociąga.
      • Gość: mcca Re: do: 100kropka IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 15:29
        a ja Ci claudel bardzo współczuję, bo mimo wszystko facet powinien mieć coś z
        misia i coś z twrdziela z pasją. Trudno wytrzymać z każdą z tych skrajności...
        • Gość: claudel Re: do: 100kropka IP: *.citicorp.com 19.07.04, 15:40
          ale nie masz co mi współczuć - przeciez napisałam, że sama wybieram. Nikt mnie
          nie skazuje na takich facetów, to mój wybór. Po prostu są dla mnie bardziej
          interesujący.
          Też np. mogłabym napisać, że Ci współczuję ograniczonej wiedzy życiowej albo
          infantylnego charakteru. Ale czy to moja sprawa?
          • Gość: rena Re: do: 100kropka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 21:33
            100kropek gratuluję Tobie charakteru i obrony własnych wyborów. NIe dziwię się
            że interesują Cię faceci z pasją, bo Ty też masz pasję i klasę. Tak Cię
            odbieram. Ktoś kto jest pasjonatem, może być jednocześnie ciepłym facetem. Mój
            mąż jest taki. j esteśmy 24 lata po ślubie. Ma bzika na punkcie antyków, więc i
            ja jestem dla niego coraz bardziej atrakcyjna.
    • Gość: mcca Re: Męskie wakacje IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 15:25
      fajna dyskusja, a ja Cie pozdrawiam 100kropka, bo mój mąż też jadł ze mną
      czekoladę, śledzie i o 24 jechaliśmy na hamburgery. unikał wyjazdów służbowych
      i dzwonił do mnie co godzinę, pytając jak się czuję. a gdy zapytałam go dzisiaj
      co sądzi o temacie dyskusji stwierdził, że i tak nie mógłby się oddać na Rodos
      żadnej pasji, bo lęk o nas (czyli o mnie i dzidzię w brzuszku) odbierał by mu
      radość "samotnego" surfowania.
      dzisiaj jesteśmy rodzicami dwójki wspaniałych Maluchów i żadne z nas (oboje
      pracujemy) nie wyobraża sobie wyjazdu bez całej Rodzinki. Wystarczy, że
      wyjeżdzamy służbowo, czasami w piękne miejsca i wcale nas to nie cieszy, bo
      miłość to nie patrzenie na siebie, ale patrzenie razem w tym samym kierunku....
      • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:49
        A swoje potrzeby w toalecie tez razem zalatwiacie ? Bo na to mi wyglada. Pewnie
        sobie nawet sprawy nie zdajesz z faktu jaka jestes nudna i nie dla swojego meza
        ale dla innych... Jak widac zycie towarzyskie ciebie nie kreci, ale to twoja
        sprawa. Jedno jest pewne, jestes kobieta z zasadami jakze nie odpowiednimi jak
        na owe czasy. Ale jednego moge tobie zazdroscic. Pewnie sobie zyjesz spokojnie
        jak za czasow PRL... Nuda... Nuda... Nuda... Zero stresow. Super...
        • Gość: mcca Re: Męskie wakacje IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 15:59
          dzięki Koleś, że mi to uświadomiłeś.ok.jestem nudna i nie mam znajomych :))) i
          żyję sobie na tym świecie jak za PRL - u - pewnie jeszcze pamiętasz te czasy
          sądzac po sposobie w jaki "dyskutujesz". A jedno jest pewne - masz wiele
          problemów i frustracji, temat nie jest istotny - ważne, żeby kogoś
          ocenić,obrazić. no comments.
          • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 16:07
            Jestes strasznie nieelastyczna... Czy ja gdzies napisalem ze nie masz
            znajomych ? Mimo iz sadze ze macie jedynie wspolnych znajomych co koliduje z
            prywatnoscia nalezna kazdemu czlowiekowi to mnie to jednak malo obchodzi.
            Jezeli nie potrafisz docenic tego ze ktos chce sobie jechac na deske bez
            malzonki to zal mi ciebie... Albo nie, nie zal. Zal mi twojego meza, ale on
            pewnie lubi kobiety godne politowania... Wiec chyba nie ma KOGO zalowac.
            • Gość: mcca Re: Męskie wakacje IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 16:22
              widzę Koleś, że negatywna riposta i logiczne myślenie są jedynymi mocnymi
              stronami Twojego charakterku. wspomniałam coś o braku komentarza, ale nie mogę
              się powstrzymać. może jednak powinieneś poszukać dla siebie miejsca na którymś
              z mniej ambitnych internetowych czatów, a może po porostu to ja zrezygnuję z
              czytania tych Twoich sympatycznych komentarzy. Ale poprawiłeś mi nastrój i nie
              tylko mi więc bardzo dziękuję.
              • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 16:30
                Dlaczego ty negujesz czyjas postawe ? Jezeli uwazasz ze masz racje to wytlumacz
                mi racjonalnie - co tobie przeszkadza ze on chce jechac na ten rodos bez zony ?
                W czym widzisz problem ? Przeciez twoje myslenie o partnerstwie jest gorsze niz
                za prl'u. Ono nawiazuje do czasow gdzie ludzie zyli w osadach i o prywatnosci
                mowy nie bylo. Naprawde musisz byc nudziara z miernym podejsciem do zycia skoro
                przeszkadza tobie ze obcy facet jedzie bez zony na rodos. Slyszalas kiedys o
                czyms takim jak zaufanie ? No ale zostawmy to i odpowiedz mi tylko. W czym
                widzisz problem ? Pamietaj ze to nie twoj maz tam jedzie tylko jakis obcy
                facet. Czekam z niecierpliwoscia - twoj cichy fan...
                • Gość: mcca Re: Męskie wakacje IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 19.07.04, 16:43
                  chyba nie muszę Ci przypominać, że forum porusza jakiś ogólny temat, ktoś ma z
                  czymś problem i to nie ja, ale jakaś obca kobieta. ale to tylko mała dygresja
                  do kwestii forum. mogę chyba mieć swój własny komentarz na ten temat, nikogo
                  przy tym nie obrażając. nie wyobrażam sobie, zeby mój własny facet zostawił
                  mnie w ciąży i wyjechał na Rodos. ale nie wyobraża sobie też tego mój facet - a
                  może przede wszystkim ON. to był ten komentarz. nie napisałam nic na temat
                  zachowywania swojej prywatności i realizowania pasji, a tym bardziej o
                  zaufaniu. Ale cóż... tracę tylko czas.
                  Najłatwiej jest z kimś polemizować poprzez krytykę tej drugiej strony i życzę
                  Ci powodzenia
                  • Gość: Koles Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 17:03
                    Ale jej nie chodzi o to czy ty sobie to wyobrazasz i czy twoj facet - szkoda ze
                    nie mezczyzna ma taki sam poglad. Tu chodzi o konkretna sytuacje. I piszesz ze
                    sobie tego nie wyobrazasz i sie powtarzasz - drazysz w okol tego samego. A ja
                    sie pytam w czym ty widzisz tutaj problem ? Co on takiego zlego robi ? Nie
                    potrafisz zrozumiec mezczyzny bo masz faceta ktory "poluje" na bezbronne rybki
                    siedzac z dupa na jakims niewygodnym krzeselku. Teraz tobie powiem ze ja jestem
                    snowboardzista. I mam zabierac na zawody i inne zgrupowania moja zone ? Co ona
                    bedzie robila w snowparku na streghtjumpach ??? Tak samo nudzila sie jak na
                    falach !!!
      • Gość: KR$ Re: Męskie wakacje IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 19.07.04, 16:21
        Boze - zarzygac sie mozna i zadusic... A twoj maz to by cie w Iraku pod
        okupacja bez pieniedzy i dachu nad glowa zostawial jadac na ten hipotetyczny
        Rodos? Czy w Polsce, w domu pod opieka lekarza, rodziny i z odpowiednia iloscia
        gotowki?

        Jesli wierzysz w to co ci mowi to sa tylko dwie mozliwosci - jedno z was jest
        ograniczone - albo on przezywajac takie obawy albo ty wierzac w jego klamstwa.


        Ludzie no jak mozna byc takim patafianem?
    • Gość: ANNA TRAVEL Re: Męskie wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 16:20
      CZĘSTO PODRÓŻUJEMY W POJEDYNKĘ
      JAK SIĘ RAZEM PROWADZI FIRMĘ
      TO WSKAZANY JEST ODPOCZYNEK OD SIEBIE
      NAJATRAKCYJNIEJ BAWIĘ SIĘ SAMA ZA GRANICĄ
      ANNA TRAVEL
Pełna wersja