Idę w góry i mam w dupie wszystko..

06.03.13, 23:35
... prowokacyjnie.

Rozumiecie tych śmiałków? A rodzina i jej cierpienie ? Przecież znają warunki i cenę.
Podajcie mi powód, dlaczego to robią.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:37
      wpieniona napisała:

      > Podajcie mi powód, dlaczego to robią.

      bo mogą

      • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:41
        czasem wyprzedzam TIRy jadące jakieś 90-10 km/h, teoretycznie wyprzedzanie tira jeśli nie ma się auta z super przyśpieszeniem jest dość niebezpiecznym manewrem, a jednak wyprzedzam...

        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:42
          To jest złe !
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:48
            ale nawet wykonując ten niebezpieczny manewr robię co w mojej mocy aby jednak to niebezpieczeństwo ograniczyć tzn. nie wyprzedzam na ciągłej, nie wyprzedzam przy złej pogodzie gdy jest ślisko a widoczność jest ograniczona

            himalaiści też próbują ograniczyć niebezpieczeństwo podczas wspinaczki, a że czasem okazuje się to niewystarczające, no cóż...

            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:52
              Nie mogę zrozumieć przyjęcia możliwości śmierci dla pasji. Nie mogę.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:56
                nie zakładam, że zginę podczas wyprzedzania, himalaiści nie zakładają, że zginą podczas wspinaczki -> tzn. wiedzą, że to niebezpieczne, że wielu już zginęło, ale jednocześnie zakładają, że ich to akurat nie spotka... tak samo jak złodziej nie zakłada, że zostanie złapany a przecież powinien zakładać taką ewentualność
                • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:58
                  wyprzedzanie tira kontra himalaizm
                  rzondzis na tym forum jasiu
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:00
                    śmiem zaryzykować stwierdzenie, że przy wyprzedzaniu ginie więcej ludzi niż od wspinania się po górach :)

                    • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:02
                      i z pewnością masz rację
                      ;~)
                    • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:03
                      procentowo?
                      wiesz ilu ludzi jezdzi samochodem a ilu sie wspina zawodowo?
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:06
                        a ty wiesz?
                        • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:13
                          nie wiem i rowniez nie glosze zadnych teorii z du***
                          • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:17
                            ty ogólnie niewiele "głosisz", niewiele wartościowych rzeczy z twoich wypowiedzi, jedyne na co cię stać to tandetna imitacja czegoś, co niektórzy nazywają sarkazmem :)

                            • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:19
                              haha to sobie znalazles pole do blyszczenia intelektualnego :):)
                              • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:24
                                ja sobie tu przychodzę pogadać, czasem mniej, czasem bardziej poważnie, a czasem zupełnie niepoważnie, ty najwyraźniej szukasz zaczepki, trochę to smutne, ale nie martw się, może kiedyś ktoś doceni twój intelekt :D
                                • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:28
                                  Poprosiłabym o ciutkę powagi w tym wątku. Ludzie zginęli.
                                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:32
                                    codziennie giną, gdyby przejmować się każdą śmiercią to człowiek by w wariatkowie wylądował, zresztą, nie widzę powodu dla którego osoba, która zginęła w górach miała być traktowana na innych zasadach niż osoba, która zginęła w wypadku samochodowym albo w wypadku na budowie


                                    • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:34
                                      jan_hus_na_stosie2 napisał:

                                      > codziennie giną, gdyby przejmować się każdą śmiercią to człowiek by w wariatkow
                                      > ie wylądował, zresztą, nie widzę powodu dla którego osoba, która zginęła w góra
                                      > ch miała być traktowana na innych zasadach niż osoba, która zginęła w wypadku s
                                      > amochodowym albo w wypadku na budowie

                                      No to mery kristmas !
                                      >
                                      >
                                  • altz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:32
                                    wpieniona napisała:
                                    > Poprosiłabym o ciutkę powagi w tym wątku. Ludzie zginęli.

                                    Pan ich natchnął do wspinaczki i Pan ich zabrał.
                                    Ciekawe, jak Pan losował, który ma zginąć, a który nie?
                                    • leptosom Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 10:49
                                      Selekcja naturalna - zginęli najsłabsi.
                • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:01
                  Złe podejście. Oni idą na kompletny żywioł. Zagrożenie jest o wiele większe. Oni to muszą kochać, albo nie wiem, co.
                  • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:04
                    mysle, ze nie wiem co
                    • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:10
                      Na to wychodzi.
                      • leptosom Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 10:50
                        każdy ma swój powód i na ogół go nie wyjawia.
              • po-trafie Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:04
                A umiesz przyjmowac mozliwosc swojej smierci kazdego dnia?
                Wychodzisz z domu i ryzykujesz smierc, wsiadasz do samochodu i ryzykujesz smierc, jedziesz na narty i ryzykujesz smierc, jesz tluste i ryzykujesz smierc.
                Co lepsze, masz jej pewnosc. Jakkolwiek nie jest to straszne, pewnego dnia kazdy z nas umrze.
                Nikt ci nie daje gwarancji nawet na najblizszy rok.

                Oni po prostu zwiekszaja prawdopodobienstwo smierci w najblizszej przyszlosci, ale nie zwiekszaja prawdopodobienstwa swojej smierci ogolnie, bo ono jest 100% dla kazdego z nas.
                • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:06
                  Oni po prostu zwiekszaja prawdopodobienstwo smierci w najblizszej przyszlosci, ale nie zwiekszaja prawdopodobienstwa swojej smierci ogolnie, bo ono jest 100% dla kazdego z nas.

                  To jest chyba oczywiste. Nie trzeba o tym pisać. Natomiast ja mam na myśli to mniej lub bardziej świadome zwiększanie prawdopodobieństwa własnej śmierci w najbliższym czasie.
            • gr.eenka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:57
              wiesz co Hus, ja kiedyś wykonałam manewr, dość prosty- wyprzedzanie. Tylko , że zbiegiem okoliczności taki sam manewr wykonał jadący samochodem z przeciwka. Kiedy zaczynaliśmy droga była wolna, kiedy byliśmy w trakcie - wszystkie dwa pasy po obu stronach były zajęte. Ja i ten drugi wyprzedzający musieliśmy jednocześnie wjechać na właściwe pasy.
              Owszem , adrenalina była, jednak stworzyliśmy zagrożenie dla co najmniej czterech pojazdów z pasażerami.
              • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:35
                jak widac, po wpisujacej, dummny manewr sie powiodl;
                mam pytanie do grinki, pamietasz kto z was pierwszy, ty czy kierowiec z naprzeciwnego pasa, wymusil wzrokowo docisniecie pedalow (akceleratorow) ?

                (bo czasem wyryty na czole mars zawodnika, powoduje,
                ze sie zapomina poprawic makijaz w przednim lusterku)

                • gr.eenka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:01
                  to było dość dawno, wszystko odbyło się szybko, nawet nie wiem kto był za kierownicą z naprzeciw jadącego samochodu. Skoro oba samochody wyprzedzały to miały większą prędkość niż jadące obok. Powrót na oba pasy musiał być jednoczesny, w innym wypadku wszystkie samochody by się zderzyły .
                  Wracając do wątku i bezpieczeństwa, nawet jeśli się wszystko zrobi ze swojej strony i wszysko wygląda poprawnie, nie można przewidzieć nieoczekiwanych sytuacji.
                  • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:15
                    mozna przewidziec i zapobiec , rezygnujac z nadmiernej predkosci
                    ale to trzeba umiec pamietac:|

                    (wlasnie na potrzebach, a nie 'mozliwosciach' projektuje sie normy- standardy bezpieczenstwa)
              • leptosom Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 10:53
                Zaczęłaś wyprzedzać gdy z naprzeciwka jechał pojazd? Gratuluję.
                • gr.eenka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 11:34
                  leptosom napisał:

                  > Zaczęłaś wyprzedzać gdy z naprzeciwka jechał pojazd? Gratuluję.
                  nie doczytałeś, oba samochody wyprzedzające wykonały ten sam manewr , owszem mogłam się zatrzymać i wjechać na swoje miejsce, tylko tyle, że to miejsce już zostało 'dojechane' przez inny samochód. Mogłam tylko jechać do przodu.
                  • leptosom Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 18:04
                    Tylko , że zbiegiem okoliczności taki sam manewr wykonał jadący samochodem z przeciwka. Kiedy zaczynaliśmy droga była wolna, kiedy byliśmy w trakcie - wszystkie dwa pasy po obu stronach były zajęte. Ja i ten drugi wyprzedzający musieliśmy jednocześnie wjechać na właściwe pasy.

                    Skoro jadący z naprzeciwka zaczął wyprzedzać, to: a) jechał z przeciwka pojazd wyprzedzany, b) jechał za nim pojazd, który go wyprzedzał, więc jak droga była wolna? Droga jest wolna, gdy wolny jest cały odcinek przeznaczony na manewr wyprzedzania. Dobrze, że prrzy takim wyprzedzaniu, nikt nie wjecha z lewej strony na drogę..
                    • gr.eenka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 18:22
                      tak, masz rację


        • jan_hus_na_stosie2 errata 06.03.13, 23:44
          oczywiście powinno być 90-100 km/h ;)

          • leptosom Re: errata 08.03.13, 10:55
            i to było za mało? Czyli w sposób stały przekraczasz dozwoloną prędkość? Ach ta podwójna moralność...
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:41
        > bo mogą

        zajebista odpowiedź. Lepiej się zapić na śmierć.
        • mvszka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 20:17
          idę się napić i mam wszystko w dupie, tak też można
          pasja to pasja, może nie masz swojej co?
          chociaż ja też nie rozumiem jak można lubić wchodzenie pod górę i to jeszcze w zimnie
    • athroposs Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:38
      wolność pani, wolność
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:40
        athroposs napisała:

        > wolność pani, wolność
        >
        To już chyba lepiej wstrzyknąć sobie coś. Też można być "wolnym". Podobno wyżej można wylecieć niż na 8 tys.
        • athroposs Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:48
          niestety chodzi o to, by bez wstrzykiwania :)
    • jan_hus_na_stosie2 hm 06.03.13, 23:53
      tak mi się nasunęło...

      człowiek chodzący po Himalajach -> himalaista
      człowiek chodzący po Alpach -> alpinista
      człowiek chodzący po Tatrach -> taternik

      człowiek chodzący po Kordylierach?
      • stephanie.plum Re: hm 06.03.13, 23:59
        kordyliernik?
        kordylierysta?

        a może Tarahumara?
      • nobezkitu Re: hm 07.03.13, 00:00
        turysta
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:55
      > Podajcie mi powód, dlaczego to robią.

      Ja bym wolał poznać powód, dla którego się zakłada rodzinę ze wspinaczem. Owszem, jakiś luźniejszy związek, relacja typu ff itd., zawsze jakiś dreszczyk jest (kobiety bardzo lubią emocje). Ale fundować sobie na własne życzenie kilkadziesiąt lat życia na gwoździach? Trzeba być niespełna.
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:58
        Matki też cierpią. One z wyboru nie były.
        To jest właściwie chęć do własnej zagłady. Powodowana, właśnie nie wiem,czym.
        • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:07
          nie wiem, czy będąc matką chciałabym, żeby mój syn siedział w domu całe życie, i nigdy nie podjął żadnego ryzyka, bylebym tylko nie cierpiała.

          obawiam się, że taka postawa rodziłaby w matce poczucie, że syn jest do niczego...
          • nie.mam.20 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:19
            moja corka skakala ze spadochronem, moja zona zwiedzila pionowo wszystkie wysokie drzewa w NSW i WA (60-70 m)
            en.wikipedia.org/wiki/Gloucester_Tree
            syn lowi ryby ze skal
            en.wikipedia.org/wiki/Rock_fishing
            . Mnie wystarczy wyprzedzanie przy 150 kmh.
            Trwa kilka, kilkanascie sukund.
            • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:24
              fajną masz rodzinkę
              :~)
              • nie.mam.20 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:26
                zwlaszcza zony wspinanie sie po pretach na drzewo :(
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:58
        no wiesz, wspinanie się po górach, przecież to takie męskie i podniecające... czyż nie?

        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:02
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > no wiesz, wspinanie się po górach, przecież to takie męskie i podniecające... c
          > zyż nie?
          >

          Nie rozumiesz tematu
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:04
            chyba ty nie rozumiesz :)

            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:07
              To może jeszcze raz powtórzę: chodzi mi o odpowiedzialność "śmiałków" za ich rodziny, ludzi, którzy na nich czekają... i się nie doczekają.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:06
          > no wiesz, wspinanie się po górach, przecież to takie męskie i podniecające...
          > czyż nie?

          Z pewnością, nie wiem tylko, po cholerę w związku z tym rokrocznie (albo i częściej) zdychać z nerwów. To musi być jakiś obłęd.
    • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:55
      ja to poprostu lubie:)
    • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 06.03.13, 23:59
      ja ich rozumiem
      idą, bo to jest skrajne, potężne, piękne doświadczenie.
      myślę, że jest to rodzaj mistycyzmu w połączeniu z upojeniem własną siłą.

      ja jestem miękka jak psia kupa, i na żadne Himalaje bym nie wlazła, ale taka postawa nie jest mi obca...
      mojemu mężowi zdarzało się już myśleć, że jest wdowcem, kiedy mnie pociągnął tego typu zew.
      • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:01
        to twój wybór ze jestes mieka jak psia kupa tak sie okreslasz i taka jestes
        • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:02
          bzdura
          • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:06
            to nie jest bzdura:)
            czesto ludzie okreslaja sie po swoim typie antropologicznym
            np jestem przy kosci to costam albo jestem laska to costam hehe
            coz jest to wynik jedynie seksizmu albo ogladania tv
            • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:11
              sprostuję - chciałam tylko powiedzieć, że nie jestem zbyt silna ani zbyt wytrwała.
              gdzie mi tam do himalaistów, ja sypiam co najniżej w temperaturze 0 stopni, no i cenię sobie ciepły prysznic.
              telewizji nie oglądam, o seksizmie nic mi nie wiadomo.
              :~)
              • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:33
                zmieniasz tryb zycia i wszystko wyglada inaczej
                ja np kiedys iles czasu traciciłem przez cyfre plus ale wymieniłem dekoder i mi sie zje-bał
                efekt jest taki ze od paru miesiecy nie ogladamn tv i jesten z tego powodu zadowolony:)
              • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:58
                e tam masz takie ciało jak ja jak ja dalbym rade to czemu nie ty:)
            • nobezkitu Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:15
              albo jest wynikiem dzieciecego PTSD (patologiczna rodzina) i chocby nie wiem jak sobie wmawiala, ze bedzie silna to bedzie sie czuc slaba
              • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:59
                ja znajdziesz w sobie smoka to nie ma mozliwosci abys była słaba
        • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:02
          no i?
          • minasz Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:09
            mozesz po prostu przyjac inna opcje
    • nie.mam.20 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:08
      > Podajcie mi powód, dlaczego to robią.

      glupota i proznosc.
      Czlowiek idacy w Himalaje zima jest durniem.
      • pollarek Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:15
        nie.mam.20 napisał:

        > Czlowiek idacy w Himalaje zima jest durniem.

        Nic dodać, nic ująć.
        • stephanie.plum Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:19
          nie zgadzam się
          :~)
          • pollarek Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:20
            stephanie.plum napisała:

            > nie zgadzam się
            > :~)

            I o to chodzi, nudno by było:)))
          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 00:21
            Zgadzam się
          • nie.mam.20 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 01:15
            wygodnie jest byc kibicem w cieplym domku :D
            Ja kibicowalem lotom na Ksiezyc, sam bym tez polecial.
            Juz wspominalem, jest u nas pani planujaca swobodne nurkowanie na 100m, ponoc moze wstrzymac oddech na 5-6 minut.

            Pytanie, po xuj?

            ja tam wole poplywac z rurka po rafie, przyjemniej i bezpieczniej.
    • facettt egocentryzm i glupota ? 07.03.13, 00:32
      wpieniona napisała:
      > Podajcie mi powód, dlaczego to robią.

      egocentryzm i glupota ?
      przypominam, ze wchodzenie w wysokie gory w slowackich Tatrach ZIMA jest zabronione.
      pod grozba wysokiej grzywny.
      • wpieniona Re: egocentryzm i glupota ? 07.03.13, 00:37
        A na 8 tys metrów podobno nie ma możliwości, żeby doleciał śmigłowiec. Nie rozumiem, wypisuję się.
        • nie.mam.20 australijczyk potrafi!!! 07.03.13, 00:54
          www.australiangeographic.com.au/journal/dick-smith-circles-everest.htm
          tyle, ze pogoda musi byc. A nie wtedy, gdy pizdzi 140 kmh.
        • facettt sa ludzie, ktorzy maja dosc zycia 07.03.13, 13:39
          wpieniona napisała:
          Nie rozumiem, wypisuję się.

          sa ludzie, ktorzy maja dosc zycia i chca zejsc LADNIE z powierzchni tej Planety.
          (a smierc poprzez wychlodzenie jest podobno bezbolesna - cos jak zasniecie)

          nie rozumiem tylko , po co musza to robic na oczach innych, a nie gdzies w zaciszu ?
    • sumire Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 01:15
      tak, rozumiem śmiałków. nie, nie rozumiem twojego 'prowokacyjnie' i szlag mnie trafia, gdy obserwuję zbiorowe jaranie się tą nieszczęśliwą historią.

      a powód jest prosty - bo góry są. acz skoro musisz o to pytać, to i tak nie zrozumiesz odpowiedzi.
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:03
        a powód jest prosty - bo góry są

        Acha.

        • sumire Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:23
          no właśnie.
          a to była odpowiedź niejakiego George'a Mallory'ego, gdy zapytano go, po co pcha się na Everest.
    • jeriomina Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 06:43
      Denerwuje mnie, gdy się osądza ludzi pod kątem tego, jak inni zareagują na to, co oni robią. Przecież to dorośli faceci. Ich rodzice, jeśli żyją, powinni się pogodzić z faktem, że ich rola się dawno skończyła i akceptować prawo do wyboru własnej ścieżki życiowej, nawet jeśli jest ona śliska i stroma i ponoszenia konsekwencji. A żony, kobiety - cóż, też miały wybór, zadawać się z nimi albo nie zadawać.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 07:13

        jeriomina napisała:

        > Denerwuje mnie, gdy się osądza ludzi pod kątem tego, jak inni zareagują na to,
        > co oni robią. Przecież to dorośli faceci.

        Bo każdy powinien żyć tak jak MY uważamy za właściwe. Więc mam prawo krytykować wybory każdego innego człowieka :/

        A temat podjęty przez autorkę wyjątkowo durnie.
        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 08:59
          > Bo każdy powinien żyć tak jak MY uważamy za właściwe. Więc mam prawo krytykować
          > wybory każdego innego człowieka :/


          Heloł ! A widzisz różnicę między krytykowaniem kogoś za inny sposób życia, inną orientację i inną szynkę, którą ten "drugi" je, a krytykowanie zachowania ryzykownego, niosącego ze sobą potencjalnie wielkie cierpienie innych ludzi ?
          Zbierz grupę i wspinaj się tam w zimę, skoro to takie normalne.
          Dziwię się tylko, że pokazują to w telewizji i piszą o tym w gazetach. Przecież to jak kupić bułki.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:06

            > Heloł ! A widzisz różnicę między krytykowaniem kogoś za inny sposób życia, inną
            > orientację i inną szynkę, którą ten "drugi" je, a krytykowanie zachowania ryzy
            > kownego, niosącego ze sobą potencjalnie wielkie cierpienie innych ludzi ?

            Czy mogę prosić abyś logicznie skonstruowała myśl wobec której mam się ustosunkować w tym temacie?
            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:09
              Przeczytaj po prostu to, co napisałeś wcześniej.
          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:54
            wpieniona napisała:

            > Heloł ! A widzisz różnicę między krytykowaniem kogoś za inny sposób życia, inną
            > orientację i inną szynkę, którą ten "drugi" je, a krytykowanie zachowania ryzy
            > kownego, niosącego ze sobą potencjalnie wielkie cierpienie innych ludzi ?

            Każdy podejmuje działania mniej lub bardzij ryzykowne, niosące za sobą potencjalnie wielkie cierpienie innych ludzi. Jedziesz np. na wakacje samochodem albo lecisz samolotem, w wyniku czego możesz zginąć. Nie lepiej byłoby zostać w domu i nie ryzykować?
            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:56
              Jeśli dla Ciebie jazda samochodem i wspinaczka na 8 tys metrów przy wietrze ponad 100 km/h to to samo, no to ok.
              • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:02
                Nie, to nie to samo, ale zaróno jazda samochodem dla przyjemności jak i wspinanie się dla przyjemności to niepotrzebne rzyzyko, które niesie zagrożenie dla bliskich.
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:13
        Właśnie.
        Powinniśmy również odkrzanić się od alkoholików, którzy rujnują sobie i innym życie. Ich wybór. Wara innym.
        • materac.francuza Re: Idę w góry 07.03.13, 09:25
          Prosisz o powagę w tym wątku, a sama porównujesz himalaistów z alkoholikami. Co ma jedno z drugim wspólnego? Wyprawy są przygotowane, uczestnicy ubezpieczeni, na pewno zdają sobie sprawę z ryzyka i biorą na siebie odpowiedzialność. Co Ciebie w tym wszystkim uwiera, może w końcu wyjaśnisz?
          • wpieniona Re: Idę w góry 07.03.13, 09:28
            Wyjaśniłam to już wielokrotnie. Uwiera mnie to, że podejmują się wyczynu ekstremalnego, grożącego ich życiu w stopniu bardzo dużym, nie bacząc (?) na skutki, które poniesie za to ich najbliższe otoczenie. To tyle. Jaśniej nie potrafię.
            • materac.francuza Re: Idę w góry 07.03.13, 09:50
              Ich życie, ich wybór. Może Ci się wydaje, że jesteś bardziej odpowiedzialna przez to, że nie chadzasz zimą w Himalaje? Nie jesteś. Codziennie możesz zginąć w bardziej banalny sposób, nie będąc specjalnie na to przygotowana ani zabezpieczona, a skutki tak samo poniesie najbliższe otoczenie. Spróbuj zrozumieć, czym jest wypadek, a przestaniesz obwiniać ofiary.
              • wpieniona Re: Idę w góry 07.03.13, 09:55
                Spróbuj zrozumieć, czym jest wypadek, a przestaniesz obwiniać ofiary.

                Rozumiem, że tam tłumy codziennie chodzą, tylko im się "noga powinęła". Weź rusz głową, co ?
                • materac.francuza Re: Idę w góry 07.03.13, 10:05
                  Masz rację, to są tłumy, jak na tak niewielki kraj. Sprawdź, ile ludzi rocznie wyłazi w Himalaje, a ile w stosunku do tej liczby jest zaginięć.
                  • wpieniona Re: Idę w góry 07.03.13, 10:49
                    Kurcze no. To dlaczego takie drogie ubezpieczenia takich wycieczek? Hmmmm, muszę to przemyśleć.
                  • leptosom Re: Idę w góry 08.03.13, 11:09
                    sprawdziłeś? podaj dane.
                    • kino.mockba Re: Idę w góry 09.03.13, 09:22
                      tvnmeteo.tvn24.pl/informacje/swiat,27/tlok-na-mount-everest-200-osob-na-weekend,45906,1,0.html
    • tanebo Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 07:31
      Powód jest prosty. Laski mają majty pełne kisielu gdy słuchają opowiadań o ekstremalnych przeżyciach. A tak na serio to po pierwsze - oni są bardzo dobrze przygotowani. Po drugie - powiem po sobie co dają mi góry - oderwanie. Gdy muszę myśleć o tym gdzie postawić stopę lub gdzie skoczyć nie mogę myśleć o niczym innym. Taki stan jest jak zen. Stan pustego umysłu. To pozwala uporządkować myśli.
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:06
        Stan pustego umysłu można osiągnąć inaczej.
        W tym przypadku masz na plecach oddech śmierci. I to ich jara. Tam ma być adrenalina a nie jakiś tam "ZEN".
        • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:16
          Myślisz, że oni to dla adrenaliny robią, nie dla rywalizacji? Nawet jak jest to nieco dziwnie pojęta rywalizacja. Celem jest bycie pierwszym i lepszym od innych. Nikt nie dokonał czegoś takiego jak ja. Albo udowodnienie samemu sobie, że dam rady? Ciekawe czy ktoś dokonał kiedyś psychoanalizy tego typu osób. Jak im się układały w dzieciństwie stosunki z rówieśnikami, rodzeństwem, itp. Może tutaj tkwi odpowiedź na twoje pytanie.
          • tanebo Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:35
            Z tą adrenaliną to przesada. Akurat niebezpieczeństwo w himalaizmie nie kryje się w adrenalinie. Zdobycie ośmiotysięcznika to odrobinę coś innego niż zdobycie pionowej ściany. Tam po prostu idzie się po śniegu pod górę. I tyle. Niebezpieczeństwo kryje się w braku tlenu i zimnie. To nie daje adrenaliny. Za to widok z takiej góry daje sporo endorfin.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:41
              >Za to widok z takiej góry daje sporo endorfin.

              Trzeba by poczytać relacje (albo lepiej wspiąć się samemu :D) ale wydaje mi się ze z tymi endorfinami to nie na 8000m. Wchodzą, robią zdjęcie jako dowód, raz biorą się w ramiona i od razu schodzą.
              • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:50
                Plotka głosi, że większość wcale nigdzie nie wychodzi. Nawet nie ma komu to sprawdzić. Zdjęcie można zrobić tuż za pagórkiem bazy wypadowej u podnóża gór, bo całe himalaje wyglądają tak samo. Nie ma żadnych twardych dowodów, że ktoś coś zdobył, to wszystko jest na słowo honoru.
                • tanebo Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:55
                  Taa... znam człowieka który usiłował wejść zimą na K2. Powiem tak - zaczynał już w szkole. Trudno więc mówić że to jest jakaś moda.
            • nie.mam.20 bez wspinania sie 8 km 07.03.13, 12:05
              mozna byc w zaczarowanym miejscu

              www.nachohat.org/top_end_2001/arnhem_land.html
    • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 08:08
      Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że z tymi ekstremalnymi sportami to jest jak z lataniem samolotem. Czyli, że tylko pozornie jest to bardziej niebezpieczne niż zwykła rodzinna wycieczka w góry. I, że z większym prawdopodobieństwem zginie albo ulegnie poważnemu wypadkowi taka nieprzygotowana rodzinka, która prosto z kanapy wybrała się na spacer nawet najprostszym szlakiem, niż profesjonalny himalaista, który do takiej wyprawy przygotowywał się latami we współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin i jeszcze jest wyposażony w zaawansowany technicznie profesjonalny sprzęt.

      W podobnym tonie wypowiadają się toprowcy o narciarzach. Większość połamańców to są amatorzy, którzy raz na ruski rok założą narty albo zrobili to po raz pierwszy i sobie jeżdżą na płaskich stokach, niż świetnie jeżdżący profesjonaliści szalejący na czarnych trasach.

      Myśląc tymi kategoriami, to zwykła wycieczka rowerowa po okolicznym lasku jest większym w dupie maniem wszystkiego i wszystkich, niż np taki skok ze stratosfery.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:17
        berta-death napisała:

        > Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że z tymi ekstremalnymi sportami to jest j
        > ak z lataniem samolotem. Czyli, że tylko pozornie jest to bardziej niebezpieczn
        > e niż zwykła rodzinna wycieczka w góry. I, że z większym prawdopodobieństwem zg
        > inie albo ulegnie poważnemu wypadkowi taka nieprzygotowana rodzinka, która pros
        > to z kanapy wybrała się na spacer nawet najprostszym szlakiem, niż profesjonaln
        > y himalaista, który do takiej wyprawy przygotowywał się latami we współpracy ze
        > specjalistami z różnych dziedzin i jeszcze jest wyposażony w zaawansowany tech
        > nicznie profesjonalny sprzęt.

        Nie przesadzajmy.
        Rodzinka może, owszem, ulec wypadkowi, ale to raczej przez jakiś tragiczny błąd, albo "siłą statystyki" - czyli że na 100 milionów rodzinek na wycieczce którejś musi stać się coś złego.
        Co innego alpinizm, zwłaszcza powyżej 7000-8000 m. Każda godzina spędzona na tej wysokości cię biologicznie zabija, niezależnie od posiadanego wyposażenia i sprzętu.

        "Rodzinki" bez problemu mogą sobie setkami tysięcy chodzić po górach i nic im się nie dzieje, bo to bezpieczne zajęcie (tak jak przejażdżka rowerem po parku). A himalaista zaczyna z bazy na 4000 i przez cały czas wspinaczki jego życie zależy od koncentracji, umiejętności, niezawodności sprzętu i przypadku. Gdy zawiedzie jeden element - byebye.

        A dlaczego oni tam poszli i zostali?
        Bo ta konieczność zdobycia szczytu jest osnową ich osobowości. To stanowi o tym kim są.
        Dlatego nie rozumiem pytania "dlaczego".
        • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:29
          Nie miałam na myśli spaceru po tatrzańskim parku narodowym, tylko takie atrakcje jak zdobywanie kasprowego zimą albo wejście na giewont. Chociaż i z tymi spacerami różnie bywa, bo dnia nie ma, żeby toprowcy po kogoś iść nie musieli, bo ktoś nie pomyślał o tym, że nawet latem ciepłą kurtkę trzeba wziąć, że nie każde buty się do spacerów nadają, nie każda pogoda sprzyja i nie każdy ma wystarczającą sprawność fizyczną do tego.

          Z uwagi na to, że łażenie po górach, podobnie jak i jazda rowerem, pływanie w rzeczce i jeziorku czy narciarstwo wpisały się na stałe w krajobraz rodzinnej rekreacji dla amatorów, nikomu przez myśl nie przechodzi, że to są ekstremalne sporty dla osób mających fizyczną zaprawę i doświadczenie. Z całą pewnością nie jest to zabawa dla cioci Gieni i wujka Zdzicha, którzy przez ostatnie 30lat wysiadywali kanapę i pewnego dnia skuszeni jakąś promocją na tani sprzęt, opowieścią znajomych, programem tv, czy ofertą last minute, poszli na żywioł, razem z tymi, którzy przez ostatnie 30lat prowadzili aktywny tryb życia.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:44

            berta-death napisała:

            > Nie miałam na myśli spaceru po tatrzańskim parku narodowym, tylko takie atrakcj
            > e jak zdobywanie kasprowego zimą albo wejście na giewont. Chociaż i z tymi spac
            > erami różnie bywa, bo dnia nie ma, żeby toprowcy po kogoś iść nie musieli, bo k
            > toś nie pomyślał o tym, że nawet latem ciepłą kurtkę trzeba wziąć,

            Ale to jest kwestia tłumów i statystyki.
            Kasprowy zimą to wycieczka dla szkoły podstawowej, a na Giewoncie głównym zagrożeniem jest tłok i pośpiech który on wywołuje. To nie jest aktywność o wysokim ryzyku, co zresztą potwierdzają ubezpieczenia. Łażenie po górach obejmują zwykłe ubezpieczenia. WSPINACZKI (czyli "łażenia z liną") oraz narciarstwa (nawet na zwykłych trasach) - nie. Bo ilość urazów jest dużo większa. Wogóle narciarstwo jest nagroźniejszym sportem jaki można uprawiać. Może nie zabija, ale łamie kończyny.
      • kolonistka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:31

        W podobnym tonie wypowiadają się toprowcy o narciarzach. Większość połamańców t
        > o są amatorzy, którzy raz na ruski rok założą narty albo zrobili to po raz pier
        > wszy i sobie jeżdżą na płaskich stokach, niż świetnie jeżdżący profesjonaliści
        > szalejący na czarnych trasach.

        Z calym szacunkiem Berta - jezdzac na plaskim stoku nie polamiesz sie "skutecznie" bo nie osiagasz odpowiedniej predkosci. Lamia sie brutalnie "poczatkowi", ktorzy wlasnie "posiedli umiejetnosc" i pchaja sie na czarne trasy.

        Zas w temacie - zgadzam sie z przedmowca - dorosli byli, wiedzieli ze nie ida na spaer z psem, to samo dotyczy rodzin.
        Taka ekstrema to nie moja bajka, juz predzej wyprzedzanie TIRa :) jednak nie widze powodu by pietnowac milosnikow ekstremy. Zyjmy i dajmy zyc innym. Kazdy z nas jest inny - a czy lepszy czy gorszy nie nam rozstrzygac.

        Jedynie co wkurzajace jest to te szalenstwa mediow. Jednego dnia duma bijaca z odbiornika "Polacy dali rade" a nastepnego dnia smutne miny i wywiady z bliskim oraz ekspertami.
        Zgadzam sie z opinia przedpiscy (chyba Jasiek to napisal), smierc jest smoercia i nie widze roznicy pomiedzy smiercia himalaisty, Lady Diany czy Nowaka z Kaszub. Rodzina cierpi, bliscy odczuwaja pustke, smutek pozostaje na dlugo.
        To moje 5 groszy w temacie wiec zmyckam bo siem rozgadalam ...
        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:35
          nie widze roznicy pomiedzy smiercia himalaisty, Lady Diany czy Nowaka z Kaszub

          No a ja właśnie widzę. I to dużą.
          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:41
            wpieniona napisała:

            > No a ja właśnie widzę. I to dużą.

            Masz prawo widzieć, a himalaiści mają prawo wspinać się. Podejmowanie ryzyka leży w ludzkiej naturze i jest zjawiskiem powszechnym.
            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:44
              Podejmowanie ryzyka leży w ludzkiej naturze i jest zjawiskiem powszechnym.

              Taaak ? O ja cie. No że ja nie znam żadnego himalaisty. Dziwne. Setki ludzi znam.
              • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:56
                wpieniona napisała:

                > Taaak ? O ja cie. No że ja nie znam żadnego himalaisty. Dziwne. Setki ludzi znam.

                Sądzisz, że tylko himalaiści podejmują ryzyko? Naprawdę? Rekreacyjna jazda na rowerze to też ryzyko i może skończyć się śmiercią.
                • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:57
                  Rekreacyjna jazda na rowerze to też ryzyko i może skończyć się śmiercią.

                  O !
                  • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:06
                    wpieniona napisała:

                    > Rekreacyjna jazda na rowerze to też ryzyko i może skończyć się śmiercią.
                    >
                    > O !

                    Naprawdę nie potrafisz sobie tego wyobrazić? No to pomyśl - wsiadasz na rower, jeździsz po mieście albo lesie, przejeżdżasz przez drogi publiczne, więc może potrącić cię samochód. Możesz zostać rozjechana przez pędzący czterokołowiec. Jest ryzyko śmierci. Nie lepiej zostać w domu, żeby nie ryzykować bolesnymi konsekwencjami dla najbliższych?
                    • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:50

                      > Naprawdę nie potrafisz sobie tego wyobrazić? No to pomyśl - wsiadasz na rower,
                      > jeździsz po mieście albo lesie, przejeżdżasz przez drogi publiczne, więc może p
                      > otrącić cię samochód. Możesz zostać rozjechana przez pędzący czterokołowiec. Je
                      > st ryzyko śmierci. Nie lepiej zostać w domu, żeby nie ryzykować bolesnymi konse
                      > kwencjami dla najbliższych?

                      Za dużo roboty. To już lepiej chyba w te Himalaje iść.
                      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:55
                        wpieniona napisała:

                        > Za dużo roboty. To już lepiej chyba w te Himalaje iść.

                        No przecież! I są tacy, którzy chodzą. ;-)
            • leptosom Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 11:17
              Masz prawo widzieć, a himalaiści mają prawo wspinać się. Podejmowanie ryzyka leży w ludzkiej naturze i jest zjawiskiem powszechnym.

              A jaki ma motyw Orlen sponsorujący taką wspinaczkę? Bo mnie bardziej interesuje cena paliwa, czy np. dożywianie dzieci w szkołach, jak ich wspinaczka.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:39

          > Jedynie co wkurzajace jest to te szalenstwa mediow. Jednego dnia duma bijaca z
          > odbiornika "Polacy dali rade" a nastepnego dnia smutne miny i wywiady z bliskim
          > oraz ekspertami.

          Media i "eksperci" jeszcze się za tą sprawę nie wzięli. Ciągle "czekają" na komunikat od organizatora wyprawy. Artykuł już gotowe, eksperci zabukowani. Żółty pasek na tvn24 też.
          Aż się palą w blokach do startu.
        • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:46
          Zależy o jakich wypadkach mówimy. Statystycznie samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu, nie mniej jednak jak się rozbije to najczęściej nie ma już czego zbierać. Bo statystycznie łatwiej przeżyć a nawet przeżyć bez szwanku wypadek samochodowy.

          Tak samo jest z tymi turystami amatorami czy narciarzami amatorami. Jak tylko nie wpadnie im do głowy, że po kilku zjazdach na oślej łączce czy spacerkach po parku mogą iść na czarny szlak i naśladować zawodowców, to prawdopodobieństwo śmierci czy trwałego kalectwa jest nikłe. Natomiast czy mniejsze niż prawdopodobieństwo poważnego wypadku jaki może się zdarzyć zawodowcowi podczas profesjonalnie przygotowanej wspinaczki albo zawodów narciarskich? A jeśli chodzi o wypadki mniejszego kalibru, to jednak częściej przytrafiają się amatorom na trasach dla amatorów niż profesjonalistom na profesjonalnych.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:38

            berta-death napisała:

            > Zależy o jakich wypadkach mówimy. Statystycznie samolot jest najbezpieczniejszy
            > m środkiem transportu, nie mniej jednak jak się rozbije to najczęściej nie ma j
            > uż czego zbierać. Bo statystycznie łatwiej przeżyć a nawet przeżyć bez szwanku
            > wypadek samochodowy.

            Co ciekawe - okazuje się że ten wynik zależy od tego "jak liczyć". Bo jeśli liczyć czas spędzony w samolocie x prawdopodobieństwo wypadku, to ryzyko rośnie. Dlatego zresztą ludzie boją się latać. ale mniejsza z tym

            > Tak samo jest z tymi turystami amatorami czy narciarzami amatorami. Jak tylko n
            > ie wpadnie im do głowy, że po kilku zjazdach na oślej łączce czy spacerkach po
            > parku mogą iść na czarny szlak i naśladować zawodowców, to prawdopodobieństwo ś
            > mierci czy trwałego kalectwa jest nikłe

            Narciarstwo to z natury bardziej ryzykowne zajęcie. Wspinacza górska też. Chodzenie po górach, nawet zimą - nieszczególnie. Tutaj ryzyko pojawia się w przypadku popełnienia oczywistego błędu, w poprzednich dwóch dyscyplinach - niekoniecznie.
      • nie.mam.20 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:32
        latanie jest bodaj najbezpieczniejszym sposobem podrozowania. Sporty ekstremalne dlatego sa extremalne, poniewaz niosa znacznie wyzsze ryzyko niepowodzenia. Wycieczka rodzinna bez przygotowania niesie znacznie mniejsze ryzyko, poniewaz pomoc moze przyjsc szybko.
        Jakis czas temu jakis menel z UK polazl sam w Gory Blekitne (ok. 1100 mnpm), nie mial GPS, mobile nie mial zasiegu. Gdy nie wrocil na czas, Policja oraz ochotnicy z SES przeczesali teren i gnoja znalezli. Koszt - 150 tysiecy dolarow. Polakow ze szczytu nie mogl zabrac helikopter bo bylo ciemno i wialo.
        Nie wiem, jak czesto chodzisz szlakami, ale z mojej praktyki wiem, ze na szybka pomoc mozna liczyc. Nawet na niektorych drogach w pustyni.
        Gina ci, ktorzy zamiast czekac na pomoc, oddalaja sie od pojazdu.
        Skoro polscy himalaisci byli tak zaawansowani, czemu nie mieli lub nie uzywali GPS z wbudowana radiostacja. U nas takie cos kosztuje jedynie 500 dolarow, ma moc 5W, co daje zasieg ponad 20 km. Jednym przyciskiem wysylasz wiadomosc ze swoim polozeniem. Glosem podajesz informacje o swoim zmeczeniu, o swojej decyzji - ide, siadam. Plus minus 3 metry.
        Ja nawet na znanych mi szlakach zawsze mam gps wlaczony. na wypadek, gdybym zgubil we mgle droge.
        Jazda rowerem 20 km rzadko konczy sie smiercia, przynajmniej w Australii, gdzie jest obowiazek jazdy w kasku. Natomiast zabijaja sie zawodowcy pedzacy 300 kmh na torze. Energia kinetyczna rosnie z kwadratem predkosci. Skok ze stratosfery omal nie zakonczyl sie tragicznie.
        Jest ryzyko i RYZYKO. Na 8 km brakuje tlenu, droga jest wyczerpujaca, pogoda zmienna, nie ma kolejki w dol. Wystarczy na zimno policzyc zapotrzebowanie na kalorie/kilojoule, zbadac organizm na wydolnosc, jak robia to sportowcy. Wyjdzie na to, ze sie nie uda.
        Niestety mamy do czynienia z chora aukcja, kto zrobi cos trudniejszego. Na Mieguszowiecki mozna wejsc od przodu (trudno), albo od tylu - latwiej. "Ambitni" pojda zima od przodu, a na wiosne ich wylowia z Morskiego Oka. Bo beda pierwsi.
        Ludzie maja prawo realizowac swoje chore ambicje, ale nie wymagajmy uznania dla takiego postepowania.
        • female.pl Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:48
          "Niestety mamy do czynienia z chora aukcja, kto zrobi cos trudniejszego".

          Zgadzam sie z toba. Tylko, ze niestety my jako ludzkosc jestesym zaprogramowani na ryzyko. Gdyby tak nie bylo to Homo sapiens nie zdolalby pokonac Australopitka.
    • mallwia > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 09:45
      Bo są wtedy szczęśliwi.A umrzemy wszyscy jakie znaczenie czy wcześniej czy później,ważne,że czują spełnienie w danej chwili.


      www.youtube.com/watch?v=RUM_Tn-SmYM
      • wpieniona Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 09:52
        Wszystko byłoby super, gdyby to ich szczęście jeszcze najbliżsi podzielali.
        • sumire Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 10:28
          1. skąd wiesz, że nie podzielają?
          2. człowiek nie przychodzi na świat po to, żeby uszczęśliwiać innych. nie sądzę zresztą, że wszyscy ci, co się teraz zapluwają, każdą życiową decyzję podejmują li dla dobra najbliższych.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 10:30

          wpieniona napisała:

          > Wszystko byłoby super, gdyby to ich szczęście jeszcze najbliżsi podzielali.

          Tak jak wcześniej pisałem - konieczność wspinania się jest bazą tego kim są.
          Żona wspinacza jest żoną wspinacza, gdyby wspinaczem nie był, to ona jego żoną by nie była - bo byłaby to zupełnie inna osoba.
          • wpieniona Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 10:54
            Tak jak wcześniej pisałem - konieczność wspinania się jest bazą tego kim są.
            Żona wspinacza jest żoną wspinacza, gdyby wspinaczem nie był, to ona jego żoną by nie była - bo byłaby to zupełnie inna osoba.


            W sumie można jej to teraz powiedzieć. On jest teraz szczęśliwym aniołkiem, a ona też powinna to przyjąć to tak lightowo jak powyżej opisano.
            • po-trafie Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 12:12
              Myslisz ze tacy malzonkowie wspinaczy, ludzi uprawiajacych sporty ekstremalne lub bardzo niezpieczne zawody nie sa swiadomi tego, ze raczej nie dozyja wspolnie spokojnej starosci?
              Ze smierc bliskiego jest dla nich takim szokiem i zaskoczeniem jak nagly zawal serca czy pekniecie tetniaka w mozgu bliskiej osoby?

              Nie watpie, ze cierpia, ze smierc osoby bliskiej zawsze jest dramatem. Natomiast wydaje mi sie, ze wybierajac zycie z kims takim, bedac z ta osoba blisko cale zycie biora pod uwage mozliwosc tragicznego konca.
              Sa ludzie, ktorzy mowia 'nigdy nie moglbym miec za malzonka policjanta czy strazaka, strach kazdego dnia bylby nie do wytrzymania'. A sa tez tacy, ktorzy sie z tym strachem godza.
              Osobiscie wolalabym byc zona osoby o potencjalnie smiertelnym hobby/zawodzie niz zadeklarowanego wieloletniego palacza.
        • berta-death Re: > Podajcie mi powód, dlaczego to robią. 07.03.13, 10:36
          Najbliżsi doskonale zdawali sobie sprawę z kim się związali. To nie jest sezonowe szaleństwo, jeden z tych gości od ponad 30lat się wspina. Poza tym weź poprawkę na szczególny rodzaj relacji rodzinnych w momencie jak ktoś decyduje się na samorealizację. To już bardziej kontrakt z rozsądku niż związek. Przecież oni są gośćmi w domu. Cały rok spędzają albo na zdobywaniu kolejnych szczytów, albo na treningach. A żeby nie wyjść z wprawy to biegają po mniej ekstremalnych górach. I jeszcze żyć z czegoś muszą, więc albo normalnie pracują albo zawodowo zajmują się trenowaniem innych albo robią za przewodników górskich.
          Znalazłam blog, w którym ktos opisuje swoje spotkanie z jednym z tych zaginionych facetów, on na tym zarabiał.
          helena-rotwand.bloog.pl/id,333693592,title,Maciek-2C-nie-ma-na-to-zgody,index.html?_ticrsn=5&ticaid=6102fb
          W domu bywają od święta, więc nawet jak zginą to nie jest to taka sama trauma jak dla żony czy dzieci, które tracą męża i ojca, z którym spędzali całe dnie i byli bardzo zżyci. Zastanawiać się można na jaką cholerę im rodziny. Chyba tylko po to, żeby mieć święta i wakacje z kim spędzić i jak raz na ruski rok w domu się pojawią, żeby wrócili do posprzątanego, ugotowanego i jeszcze z pełnym entuzjazmem żeby miał ich kto witać. I z drugiej strony też można się zastanawiać dlaczego ktoś chce się związać z kimś takim. Prawdopodobnie są to osoby, którym z jakiegos powodu potrzebny jest status żony, zwłaszcza żony kogoś znanego, comiesięczna kasa a przy tym święty spokój, bo chłop nie siedzi na głowie, nie czepia się i można robić co się chce.
          • nie.mam.20 ostatnio dwoch weteranow lalo sie po twarzach 07.03.13, 12:46
            ogladalem wywiaday z pania Holota i ta druga. Nie byly zadowolone z zawodu pana meza.
            Celem wyprawy bylo wejscie i zejscie. Skoro nie zeszli, to cala wyprawa na xuj.
            Nie ma sie czym chwalic. W skokach narciarskich trzeba skoczyc daleko, ladnie i utrzymac sie na nogach.
            Tutaj podobnie. Ostatecznie - przegrali.
            A tak filozoficznie -jaka korzysc ma ludzkosc z takiego wyczynu?
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ostatnio dwoch weteranow lalo sie po twarzach 07.03.13, 12:58

              nie.mam.20 napisał:

              > ogladalem wywiaday z pania Holota i ta druga. Nie byly zadowolone z zawodu pana
              > meza.
              > Celem wyprawy bylo wejscie i zejscie. Skoro nie zeszli, to cala wyprawa na xuj.

              W pełni się zgodzę. Bez zejścia w komplecie wyprawa to porażka. Bo wejście samobójcze byłby znacznie prostsze. I jaki pewny dowód zdobycia szczytu :D
    • gr.eenka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 09:54
      wpieniona napisała:

      > ... prowokacyjnie.
      >
      > Rozumiecie tych śmiałków? A rodzina i jej cierpienie ? Przecież znają warunki i
      > cenę.
      > Podajcie mi powód, dlaczego to robią.
      w każdym miejscu można umrzeć, idąc ulicą, w domu, czy w pracy. Jednak ta śmierć w górach dla mnie jest straszna. To takie okrucieństwo stworzone na własne życzenie.
      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:01
        gr.eenka napisał:

        > w każdym miejscu można umrzeć, idąc ulicą, w domu, czy w pracy. Jednak ta śmier
        > ć w górach dla mnie jest straszna. To takie okrucieństwo stworzone na własne ży
        > czenie.

        Wyobraź sobie, że wybierasz się w rejs statkiem wycieczkowym. Statek tonie, ty giniesz. Ginie też 1000 innych osób. To przecież śmierć na własne życzenie. Jest rzeczą oczywistą, że statki od czasu do czasu toną. Nie lepiej byłoby, gdyby turyści zostali w domu zamiast ryzykować?
        • dziala_nawalony Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:15
          stokrotka_a napisała:
          >
          > Wyobraź sobie, że wybierasz się w rejs statkiem wycieczkowym. Statek tonie, ty
          > giniesz. Ginie też 1000 innych osób. To przecież śmierć na własne życzenie. Jes
          > t rzeczą oczywistą, że statki od czasu do czasu toną. Nie lepiej byłoby, gdyby
          > turyści zostali w domu zamiast ryzykować?

          jaja sobie robisz? ..he..he nie rozwalaj mnie bo dostane zajadów. Znasz takie okreslenie - stopień prawdopodobieństwa ? nie? ..no to podąrzając twoim tokiem myślowym to robiąc kanapke w kuchni tez mozesz wbic sobie noż w ucho.
          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:28
            dziala_nawalony napisał:

            > jaja sobie robisz? ..he..he nie rozwalaj mnie bo dostane zajadów. Znasz taki
            > e okreslenie - stopień prawdopodobieństwa ? nie? ..no to podąrzając twoim toki
            > em myślowym to robiąc kanapke w kuchni tez mozesz wbic sobie noż w ucho.

            A jaki stopień prawdopodobieństwa jest akceptowalny, a jaki nie? Dlaczego ryzykowanie podczas rekreacyjnej jazdy na rowerze w mieście lub terenie pagórkowatym jest akceptowalne a wspinaczka wysokogórska nie? Znasz stopień prawdopodobieństwa śmierci podczas wspinaczki w górach?
            • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:41
              mój brat wyjechał do pracy do Anglii. ma się świetnie, dobrze zarabia, jest zadowolony.
              a moja 80letnia ciocia modły zawodzi by wracał stamtąd natychmiast, bo ANGLIA JEST NA WYSPIE! , a na wyspach jest zawsze niebezpiecznie i na pewno mu się tam cos złego przytrafi. do tego latanie samolotem..... niedopuszczalne! to samo zło!
              no i modli się ciotunia, by brat wracał do domu, i siedział sobie bezpiecznie na zasiłku dla bezrobotnych, bo tak było wczesniej i wg ciotuni było dobrze przeciez.
        • nie.mam.20 mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 12:50
          utraty zycia podczas porodu jest wieksze, zatem plody powinny odmawiac wyjscia na swiat.
          Statki powinny miec wystarczajaca ilosc tratw czy lodzi ratunkowych. To nie jest smierc na zyczenie, ci ludzi maja zaufanie, ze statek bedzie sprawny i bedzie mial radar ostrzegajacy przed plywajacymi lodami.
          Pozostajac w domu ryzykuja, ze im na glowe spadnie samolot albo i meteoryt o wielkosci autobusu.
          • stokrotka_a Re: mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 13:43
            nie.mam.20 napisał:

            > utraty zycia podczas porodu jest wieksze, zatem plody powinny odmawiac wyjscia
            > na swiat.
            > Statki powinny miec wystarczajaca ilosc tratw czy lodzi ratunkowych. To nie jes
            > t smierc na zyczenie, ci ludzi maja zaufanie, ze statek bedzie sprawny i bedzie
            > mial radar ostrzegajacy przed plywajacymi lodami.
            > Pozostajac w domu ryzykuja, ze im na glowe spadnie samolot albo i meteoryt o wi
            > elkosci autobusu.

            Argument oczywiście nie jest z tej samej półki, co ryzyko w himalaizmie, ale zauważ, że i do ryzyka związanego z pływaniem statkami lub z transportem lotniczym też są różne podejścia. Znam ludzi, którzy uważają, że podróżówanie statkiem lub samolotem bez absolutnej konieczności życiowej jest niepotrzebnym ryzykiem i oni takiego ryzyk anie chjcą podejmować.

            Himalaiści, którzy idą w góry też mają zaufanie do swoich umiejętności, sił, do nowoczesnego sprzętu, który wspomaga ich wspinaczkę. To oczywiste, że stopień ryzyka nie jest taki sam podczas wchodzenia na Mount Everest jak podczas podróży statkiem po Karaibach, ale ryzyko śmierci jest i istnieją różne, indywidulane oceny tego ryzyka.
            • nie.mam.20 Re: mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 14:03
              nie, wspinacze wiedza, ze sukces jest daleki, ryzyko wielkie, szanse na przezycie ograniczone. Mimo to, ida. Chca pokonac samych siebie, wbrew rozsadkowi.
              Ocena ryzyka nie jest indywidualna. Poszukaj sobie risk/hazard template.
              Bierzesz pod uwage stopien trudnosci/niebezpieczenstwo/skutki oraz prawdopodobienstwo/czestotliwosc zdarzenia. W wypadku wspinaczki mamy do czynienia z najgorszym niebezpieczenstwem - smierc lub ciezkie kalectwo, a czestotliwosc - czesto, jakies jeden na 100-1000.
              To jest ekstremalne wyzwanie, mozliwosci zlagodzenia skutkow sa minimalne. Dlatego powinnismy takich sytuacji unikac.
              Jesli tego nie robimy, to swiadomie narazamy sie na bardzo prawdopodobna utrate zycia.
              Co kto lubi.
              ps-jak raz w pracy tego rodzaju szacunki robimy kazdego dnia. Wypadki smiertelne czy near misses sa niemal wylacznie spowodowane ludzka glupota, lekcewazeniem przepisow BHP.
              Ja nie toleruja zadnego lamania przepisow, gdy bylo trzeba to zakablowalem swojego szefa, bo mial ciagoty do niepotrzebnego ryzyka.
              • stokrotka_a Re: mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 14:32
                nie.mam.20 napisał:

                > nie, wspinacze wiedza, ze sukces jest daleki, ryzyko wielkie, szanse na przezyc
                > ie ograniczone. Mimo to, ida. Chca pokonac samych siebie, wbrew rozsadkowi.

                Wspinacze wiedzą, że ryzyko jest wielkie, ale jest to dla nich akceptowalne ryzyko.

                > Ocena ryzyka nie jest indywidualna. Poszukaj sobie risk/hazard template.

                No jak nie jest? Dla mnie ryzyko latania samolotem jest minimalne, a dla niektórych ludzi (moich znajomych) jest duże i nie do zaakceptowania.

                > To jest ekstremalne wyzwanie, mozliwosci zlagodzenia skutkow sa minimalne. Dlat
                > ego powinnismy takich sytuacji unikac.


                To co dla mnie jest ekstremalne (wspinaczka na Rysy) dla himalaisty jest bułką z masłem. :-)

                > Jesli tego nie robimy, to swiadomie narazamy sie na bardzo prawdopodobna utrate
                > zycia.
                > Co kto lubi.

                To oczywiste - lubienia są różne. ;-)

                > ps-jak raz w pracy tego rodzaju szacunki robimy kazdego dnia. Wypadki smierteln
                > e czy near misses sa niemal wylacznie spowodowane ludzka glupota, lekcewazeniem
                > przepisow BHP.
                > Ja nie toleruja zadnego lamania przepisow, gdy bylo trzeba to zakablowalem swoj
                > ego szefa, bo mial ciagoty do niepotrzebnego ryzyka.

                No i dobrze, ale zuważ że nie da się urządzić świata w oparciu o surowe zasady BHP i skłonić wszystkich do ich ścisłego przestrzegania. :-)
                • nie.mam.20 Re: mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 14:53
                  > To co dla mnie jest ekstremalne (wspinaczka na Rysy) dla himalaisty jest bułką
                  > z masłem. :-)

                  w wejsciu na Rysy tylko w jednym miejscu byly lancuchy, nie bylo tak zle. Orla Perc przeszedlem sam, mimo, ze w kilku miejscach mialem cykora giganta i zmusilem sie do przekroczenia niebezpiecznego miejsca. Byl to moj strach, a nie extremalne warunki.

                  > No i dobrze, ale zuważ że nie da się urządzić świata w oparciu o surowe zasady
                  > BHP i skłonić wszystkich do ich ścisłego przestrzegania. :-)

                  daje sie, ale nie w Klechistanie. Od ubieglego roku mamy zaostrzone przepisy, kary sa bajonskie, dla firmy i dla kierownictwa. Mozna takze wyladowac w pudle.
                  W mojej firmie mozesz odmowic wykonania pracy, gdy nie sa spelnione warunki BHP. Jeszcze sie nie zdarzylo, by kogos za to ukarano.
                  Jak sie bardzo chce, to sie da pracowac bezpiecznie. Ja nie chce odpowiadac za czyjas smierc lub kalectwo. I nawet minister mnie nie zmusi.
                  Aha, bowiem za mna stoi prawo i niezalezne sady.
                  • stokrotka_a Re: mocno naciagany argument, bowiem ryzyko 07.03.13, 15:00
                    nie.mam.20 napisał:

                    > w wejsciu na Rysy tylko w jednym miejscu byly lancuchy, nie bylo tak zle. Orla
                    > Perc przeszedlem sam, mimo, ze w kilku miejscach mialem cykora giganta i zmusil
                    > em sie do przekroczenia niebezpiecznego miejsca. Byl to moj strach, a nie extre
                    > malne warunki.

                    Dla ciebie nie były ekstremalne, ale zaręczam ci, że dla wielu byłyby ekstremalne.

                    > daje sie, ale nie w Klechistanie. Od ubieglego roku mamy zaostrzone przepisy, k
                    > ary sa bajonskie, dla firmy i dla kierownictwa. Mozna takze wyladowac w pudle.
                    > W mojej firmie mozesz odmowic wykonania pracy, gdy nie sa spelnione warunki BHP
                    > . Jeszcze sie nie zdarzylo, by kogos za to ukarano.
                    > Jak sie bardzo chce, to sie da pracowac bezpiecznie. Ja nie chce odpowiadac za
                    > czyjas smierc lub kalectwo. I nawet minister mnie nie zmusi.
                    > Aha, bowiem za mna stoi prawo i niezalezne sady.

                    Ale ja mówię o urządzaniu świata według ścisłych zasad BHP, a nie BHP w miejscu pracy. :-)
                    • nie.mam.20 zgoda, ale pod jednym warunkiem 08.03.13, 01:05
                      Ale ja mówię o urządzaniu świata według ścisłych zasad BHP, a nie BHP w miejscu pracy. :-)

                      nie na MOJ rachunek.
                      Przyklad - jakis brytol poplynal lajba dookola swiata, gdy byl pod Australia to mu zaczelo cieknac, nadal SOS. Nasz okret poplynal go ratowac - koszt dla podatnika - setki tysiecy dolarow, bo takie jest prawo morza. ja pier..e prawo morza, jak taki cwany, mogl sie ubezpieczyc, albo poplynac przez Kanal na dziwki w Paryzu.
                      Swiadome pakowanie sie w ryzykowne sytuacje - finansowe, turystyczne.... - powinny odbywac sie na wylaczny koszt delikwenta.
                      Masz dom, ale go nie ubezpieczasz? TWOJA wola, ale nie skamlej pozniej, ze ci dach sie spalil........
                      btw - moim zdaniem ta wyprawa byla zle zorganizowana.
    • dziala_nawalony Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:05
      kazda inna smierc wywoluje u mnie żal,wspolczucie, zrozumienie i myśli ktorymi staram sie duchowo 'pomóc' tym ktorzy zostali , ..ale w tym przypadku i w przypadku idiotów,szalencow drogowych mam w głebokim 'poważaniu co sie z nimi dzieje niech teraz radza sobie sami..i jakże durnie brzmi ich gadka o adrenalinie...noo panowie/anie wspinacze przeciez JEST RYZYKO JEST ZABAWA ! tak,ale tym razem nie jest juz chyba tak zabawnie,co?
      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:30
        W przypadku idiotów i szaleńców drogowych występuje też ryzyko smierci ludzi postronnych, którzy nie chcą być zabijani lub poranieni w wyniku brawurowej jazdy iinych kierowców. Himalaiści nie ryzykują życiem innych.
    • fuzja.jadrowa Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:33
      A co z wyprawami w kosmos? Co za idioci. Zamiast siedziec na du.pie przed telewizorem, zeby nie martwic rodzicow, to im sie eksploracji kosmosu zachcialo.
      • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:59
        fuzja.jadrowa napisała:

        > A co z wyprawami w kosmos? Co za idioci. Zamiast siedziec na du.pie przed telew
        > izorem, zeby nie martwic rodzicow, to im sie eksploracji kosmosu zachcialo.



        hyhyhy

        najpierw "żeby nie martwic rodzicow, potem "żeby nie martwić małżonka/ki, później "żeby nie martwić dzieci, następnie "bo wnuki bedą się martwić... (choć te już najmniej bo na spadek czekają;) ) ..... i w ten sposob cale życie można godnie przesiedzieć przed tv! to jedyny istotny cel życia ;)
    • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:48
      forum.gazeta.pl/forum/w,760,143002889,143002889,Himalaista_z_Dabrowy_Gorniczej_uznany_za_zagini_.html
      Mężczyźni są stworzeni do wyższych celów, typu udowadnianie sobie i światu nie wiadomo czego. Otwórz link i poczytaj, jakie wiadro pomyj się na mnie wylało, sami mężczyźni.
      Oni idą na wojnę, filozofują, wspinają się, skaczą bez spadochronów, świat ma ich podziwiać. Szare życie zaś, to najbardziej heroiczne, nie jest cenione, bo to domena kobieca. Ja też mogłabym zająć się własną chwałą i sławą przez robienie skomplikowanych stuntów typu łażenie po barierce balkonu na 50. piętrze, ale ważniejsze jest dla mnie przygotowanie obiadu dla córki, która właśnie dostała aparat nazębny.
      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:54
        alpepe napisała:

        > Mężczyźni są stworzeni do wyższych celów, typu udowadnianie sobie i światu nie
        > wiadomo czego. Otwórz link i poczytaj, jakie wiadro pomyj się na mnie wylało, s
        > ami mężczyźni.
        > Oni idą na wojnę, filozofują, wspinają się, skaczą bez spadochronów, świat ma i
        > ch podziwiać. Szare życie zaś, to najbardziej heroiczne, nie jest cenione, bo t
        > o domena kobieca. Ja też mogłabym zająć się własną chwałą i sławą przez robieni
        > e skomplikowanych stuntów typu łażenie po barierce balkonu na 50. piętrze, ale
        > ważniejsze jest dla mnie przygotowanie obiadu dla córki, która właśnie dostała
        > aparat nazębny.

        Kobiety też chodzą na wojnę, skaczą, filozofują i wspinają się na niedostępne szczyty.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:04

          >
          > Kobiety też chodzą na wojnę, skaczą, filozofują i wspinają się na niedostępne s
          > zczyty.

          Owszem, ale zdecydowanie w ramach wyjątku a nie reguły. Zresztą nie chodzi o to co robią, tylko o motywy, o wewnętrzną inspirację. A ta u kobiet i mężczyzn jest zupełnie inna.
          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:15
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Owszem, ale zdecydowanie w ramach wyjątku a nie reguły.

            Uważasz, że ryzykowanie życia właściwe dla himalaistów jest regułą wśród mężczyzn, a wyjątkiem wśród kobiet?

            > Zresztą nie chodzi o to
            > co robią, tylko o motywy, o wewnętrzną inspirację. A ta u kobiet i mężczyzn je
            > st zupełnie inna.

            Jesteś pewien? To poproszę o opisanie tej zupełnej inności.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:23
              stokrotka_a napisała:

              > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > Uważasz, że ryzykowanie życia właściwe dla himalaistów jest regułą wśród mężczy
              > zn, a wyjątkiem wśród kobiet?

              Oczywiście. Ryzykowanie własnym życie, czy ogólnie niska wycena życia mężczyzny w obliczu ryzyka/zagrożenia jest znamienną cechą naszej kultury.
              Od mężczyzny oczekuje się, a także on jest na to gotów, aby zaryzykować swoje życie dla jakiejś idei. Pierwotnym źródłem dla tego zachowania jest konieczność konkurowania o szanse na rozmnażanie.
              I z tych samych powodów dla kobiety typowe jest zachowanie odwrotne - czyli unikanie ryzyka i wysokie cenienie swojego życia. Najlepszy przykład to wojna/najazd od czasów najdawniejszych. Mężczyźni byli pokonywani/zostawali niewolnikami(często po wykastrowaniu) a kobiety mogłby żyć i rodzić najeźdźcom dzieci (naturalnie zależy to sytuacji demograficznej).
              Mężczyzna nic nie zyskiwał poddając się, kobieta nic nie zyskiwała walcząc.

              No, ale odchodzimy od tematu.
              Nie oznacza to że nie ma wśród kobiet himalaistek czy osób wykonujących inne mocno ryzykowne czynności. Ale to wyjątek w stosunku do tego jak zachowują się mężczyźni.
              • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:30
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > Oczywiście. Ryzykowanie własnym życie, czy ogólnie niska wycena życia mężczyzn
                > y w obliczu ryzyka/zagrożenia jest znamienną cechą naszej kultury.

                No tak, historycznie rzecz biorąc masz rację, ale w dzisiejszych czasach różnice dotyczące ryzykownych zachowań mężczyzn i kobiet już nie są takie duże.

                Poza tym nie powiedziałeś nic na tema tej "zupełnej inności" motywacji i wewnętrznych inspiracji w podejmowaniu ryzyka.
                • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:53
                  Rutkiewicz miała męża i dzieci?


                  Odpowiedź znam.
                  Poza tym chodziło mi o coś innego, o podziwianie samobójców. Osobom, które chcą się utopić nie bijąc rekordów głębokości lub skaczących z ósmego piętra jakoś zatroskanych o ich los kibiców brak, a nad himalaistami nagle zbiorowe ubolewania i żale, bo poleźli zmagać się z własną słabością. Koń by się uśmiał. Chcieli umrzeć, to im się powiodło, o co płacze?
                  • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:01
                    a po co płakac po ofiarach wypadkow lotniczych i innych? wleźli do samoloty sami i spadli, co za problem.

                    jakoś nie widzę tych użalajacych się nad losem alpinistów, ci co się martwią martwią się jak o każdego innego który mógł wrócic a nie wrócił.
                    natomiast jest wielki zalew ich krytykantow, ktorych jedyną pasją jest przełączanie kanałów w pilocie tv i szlag ich trafia, że ktoś się z tego wyłamał, żyje inaczej i uprawia himalaizm.
                    wiele sportow wyczynowych kończy się kalectwem sportowców, tylko nie na wizji, ale kilka lat po zakonczeniu kariery umieraja zapomniani w samotności, niepełnosprawności i biedzie. wg ciebie, to jest dużo właściwsze, bo nie kole widza w oczy. a taki himalaista potrafi, cham jeden, zginać prawie że na oczach telewidzów i nie wrócić z gór. no skandal.
                    • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:05
                      sandrad2 napisała:

                      > jakoś nie widzę tych użalajacych się nad losem alpinistów, ci co się martwią ma
                      > rtwią się jak o każdego innego który mógł wrócic a nie wrócił.
                      Zajrzyj wobec tego do zalinkowanego przeze mnie komentarza, dotyczy on właśnie artykułu o martwieniu się o tych egoistycznych głupków, współczesnych herosów, których się powinno niby podziwiać, bo niby są lepsi.
                      • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:07
                        aaa... już rozumiem. dość pierwotne kompleksy cię trzymają na tym poziomie. ale to do swoich rodziców miej pretensje, że sie zawsze "gorsza" czujesz od kogoś :D
                        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:11
                          sandrad2 napisała:

                          > aaa... już rozumiem. dość pierwotne kompleksy cię trzymają na tym poziomie. a
                          > le to do swoich rodziców miej pretensje, że sie zawsze "gorsza" czujesz od kogo
                          > ś :D

                          OJP
                      • po-trafie Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:16
                        Kazdy ma prawo sie martwic o kogo mu odpowiada. Nikt ci nie mowi, ze ci ludzie sa od ciebie lepsi - to twoja wlasna interpretacja.
                        Dla jednych idolem bedzie osoba probujaca przezyc bardzo trudne warunki.
                        Dla innych idolem moze byc osoba prowadzaca bardzo zdrowy i bezpieczny tryb zycia.
                        Dla jeszcze innych osoba ktora codziennie medytuje z duza wytrwaloscia, a dla kogos innego - rodzice niepelnosprawnych dzieci lub wolontariusze.

                        Nikt ci nie mowi, ze ty konkretnie masz kogos podziwiac. Skad tyle jadu i zlosci, ze inni taka osobe podziwiaja?
                        • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:34
                          OJP
                  • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:19
                    alpepe napisała:

                    > Rutkiewicz miała męża i dzieci?
                    >
                    > Odpowiedź znam.

                    Nie wim, czy miała, ale nawet jeśli nie, to miała innych bliskich jej ludzi.
                    • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:45
                      tak ma matkę, która się nie pogodziła z jej śmiercią, ale to coś innego, wyfrunięcie dziecka z gniazda jest normalne.
                      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 13:46
                        alpepe napisała:

                        > tak ma matkę, która się nie pogodziła z jej śmiercią, ale to coś innego, wyfrun
                        > ięcie dziecka z gniazda jest normalne.

                        A co ty możesz wiedzieć o uczuciach i cierpieniach ludzi, dla których Rutkowska była kimś bliskim?
                        • alpepe Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 20:13
                          co najmniej tyle, co i ty.
                          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 08.03.13, 09:06
                            alpepe napisała:

                            > co najmniej tyle, co i ty.

                            No właśnie. :-)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:59

                  > No tak, historycznie rzecz biorąc masz rację, ale w dzisiejszych czasach różnic
                  > e dotyczące ryzykownych zachowań mężczyzn i kobiet już nie są takie duże.

                  Twierdzisz że 50 lat nowoczesności wygra z 100 tysiącami lat natury?

                  > Poza tym nie powiedziałeś nic na tema tej "zupełnej inności" motywacji i wewnęt
                  > rznych inspiracji w podejmowaniu ryzyka.
                  Pisałem - to ma źródło w innej strategii rozrodczej. Kobieta nic nie zyskuje ryzykując, mężczyzna - nic nie zyskuje rezygnując z ryzyka, w kontekście szansy na rozmnażanie.

                  To powtarzało się przez 100 tys lat... mamy to absolutnie zakodowane w naszej naturze.
                  • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:14
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > Twierdzisz że 50 lat nowoczesności wygra z 100 tysiącami lat natury?

                    Ale przecież tu nie ma żadnej gry. Zmiany kulturowe, społeczne i wymiarze indywidualnym dokonują się bez przerwy. Dzisiaj nie jest już tak samo jak 1000 lat temu, a jutro będzie jeszcze inaczej.

                    > Pisałem - to ma źródło w innej strategii rozrodczej. Kobieta nic nie zyskuje ry
                    > zykując, mężczyzna - nic nie zyskuje rezygnując z ryzyka, w kontekście szansy n
                    > a rozmnażanie.

                    Nie pisałeś, bo tu nie chodzi o żaden kontekst rozmnażania tylko o ludzi obojga płci, którzy idą zdobywać wysokie góry. Wykaż że ich motywacje, pchające ich w te góry, są zupełnie inne.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:18

                      > Ale przecież tu nie ma żadnej gry. Zmiany kulturowe, społeczne i wymiarze indyw
                      > idualnym dokonują się bez przerwy. Dzisiaj nie jest już tak samo jak 1000 lat t
                      > emu, a jutro będzie jeszcze inaczej.

                      Słucham? Ja twierdzę że ludzie, nasze potrzeby, namiętności i problemy nie zmieniły się od tysiący lat. Bez problemu możemy ustosunkować się do pism z czasów antycznych. Ludzie naprawdę zmieniają się wolniej niż nam się wydaje.

                      > Nie pisałeś, bo tu nie chodzi o żaden kontekst rozmnażania tylko o ludzi obojga
                      > płci, którzy idą zdobywać wysokie góry. Wykaż że ich motywacje, pchające ich w
                      > te góry, są zupełnie inne.
                      A, to może źle cię zrozumiałem. W tym wypadku motywacja może być podobna. Ale zasadniczo, podejmowanie ryzyka dla samej idei jest typowe dla mężczyzn i wyjątkowe dla kobiet.
                      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:25
                        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                        > Słucham? Ja twierdzę że ludzie, nasze potrzeby, namiętności i problemy nie zmie
                        > niły się od tysiący lat. Bez problemu możemy ustosunkować się do pism z czasów
                        > antycznych. Ludzie naprawdę zmieniają się wolniej niż nam się wydaje.

                        Ty mówisz o rzeczach, które się nie zmieniają, a ja o tych, które się zmieniają. Oboje mamy rację, bo są "rzeczy" stare i nowe.

                        > A, to może źle cię zrozumiałem. W tym wypadku motywacja może być podobna.

                        > Ale zasadniczo, podejmowanie ryzyka dla samej idei jest typowe dla mężczyzn i wyjątk
                        > owe dla kobiet.

                        Nie byłabym pewna, że w dzisiejszym świecie ta różnica jest tak diametralna, choć zapewne ona istnieje.
            • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:31
              do tego, ze wspinanie sie ( w gorach) to ekstremalne zmaganie ze soba, przekonal mnie Kukuczka ( a po jego smierci zachowanie jego rodziny)
              Rutkiewicz tylko potwierdzila majestat- 'nieba gwiazdzistego i prawa moralnego'



      • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:58
        czy jawiem czy mezczyn?
        Rutkiewicz byla piekna i bardzo kobieca, ale to wola zycia- sztywna, nieugieta kierowala nia i jej wyborami ( wiec wybrala dla niej rodzaj smierci - zahibernowanie)

        pani Grodzka np wybrala inna' droge na szczyt'
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:05
        Cudowny ten zalinkowany wątek.
        Myślę, że oprócz "facetowości" w tym zjawisku ma znaczenie, jak przypuszczała Berta, również psychiczne strony takiego gościa. Udowadnianie sobie ? Innym ? Czy to zabicie chorągiewki to jakiś orgazmiczne przeżycie jest ?
        Nie lubię tematów w stylu "za wszelką cenę". Nie i już.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:13

          wpieniona napisała:

          > Cudowny ten zalinkowany wątek.
          > Myślę, że oprócz "facetowości" w tym zjawisku ma znaczenie, jak przypuszczała B
          > erta, również psychiczne strony takiego gościa. Udowadnianie sobie ? Innym ? Cz
          > y to zabicie chorągiewki to jakiś orgazmiczne przeżycie jest ?
          > Nie lubię tematów w stylu "za wszelką cenę". Nie i już.

          Ty tego nie rozumiesz, a oni nie rozumieją jak można bez tego żyć.
          Fundamentalna różnica, przy czym nie można stwierdzić że któreś podejście jest WŁAŚCIWE, a to drugie błędne.
          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:17
            Nie piszę, co jest błędne, a co nie, tylko, co ma jakie reperkusje. Dalej nie rozumiesz ?
          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:19
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Ty tego nie rozumiesz, a oni nie rozumieją jak można bez tego żyć.
            > Fundamentalna różnica, przy czym nie można stwierdzić że któreś podejście jest
            > WŁAŚCIWE, a to drugie błędne.

            Jak to nie można? Przecież wiadomo, że podejście Wpienionej jest właściwe, a podejścia inne są niewłaściwe. :-)
    • sandrad2 Echhh...... 07.03.13, 10:55
      Sama bym poszła gdybym byla mniej leniwa i silniejsza :)

      Himalaje to moje marzenie, a wiem, że pozostanie niespelnione bo zdrowie już nie to :-/
    • no_way_me Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 10:55
      przecież himalaiści słyną ze swojego egoizmu. Poczytajcie o takich wyprawach. Tam każdy myśli tylko o swoim nosie, nie ma czegoś takiego jak wspieranie się nawzajem w zespole. Jak ktoś jest słabszy to go zostawiają bez mrugnięcia okiem. Na wyprawach z przeszłości towarzysze takich wypraw ZAMARZALI OBOK KOMPANÓW a ci nie ruszyli palcem, mijali zwłoki jak truchło psa i szli sobie dalej, tylko to się dla nich liczy! Ostatnia rzecz, jakiej się można spodziewać po himalaiście to pomoc.... Ale swoją totalną znieczulicę zawsze tłumaczą "to pasja, nie rozumiesz więc się nie odzywaj, masz nudne życie". No może i mam ale nie potrafiłabym tak zostawić drugiego człowieka. Ba, oni nawet nie udawali, że się trzymają razem, każdy popie...ł z powrotem sam, w końcu swój cel osiągnął, zdobył górę, co go obchodzą inni..... Adam był po całej nocy odpoczynku, dlaczego wczoraj od razu z rana nie podszedł w miejsce, gdzie widziano światło Berbeki?? To już było w zasięgu, to nie był końcowy odcinek tuż przed szczytem, Berbeka z najgorszej części zszedł sam, wystarczyło podejść!! Nie wyobrażam sobie tego, Adam z Arturem w dobrej kondycji (sam kierownik tak ocenił!), po nocy w obozie więc odpoczęli, i cały dzień nie ruszyli dupy by pomóc!!!! Styl himalaistów "a co mnie to, niech sobie radzi sam". Straciłam resztki szacunków do himalaistów.............
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:09
        no_way_me napisał(a):

        > przecież himalaiści słyną ze swojego egoizmu. Poczytajcie o takich wyprawach

        Zasadniczo to prawda. Zresztą nieliczenie się z emocjami swoich rodzin to też ich typowa cecha - o tym pewnie autorka całego wątku chciała pisać. Bo wbrew pozorom walka o życie, jaka jest toczona w góra jest prosta. Nie ma zbyt wielu wyborów i dylematów, a jeśli są, to rezultat właściwej bądź błędnej decyzji pojawia się od razu. To jest prosty, zerojedynkowy świat. Dla niektórych dużo prostszy niż życie na nizinach, wśród rodziny, społeczeństwa ich oczekiwań i emocji.

        A co do tej wyprawy - nie znam się na himalaizmie (co, zgodnie z regułami internetu daje mi PEŁNE PRAWO do wypowiadania się autorytarnym tonem :D ) ale wydaje mi się że fakt że każdy schodził sam pokazuje że cała czwórka o życie walczyła, tylko wprost o tym nie mówią. dwóm się udało, dwóm zapewne nie...
        • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:13
          a dlaczego zakladacie, że żony tych panów to są z tych "zawsze się wspinał i ryzykował , ale ja myślaaalam że po śśślubie mu się zmieeeeni! " . nie róbcie z kobiet niepełnosprawnych umysłowo, ludzie się wiażą w pary z wlasnej woli i nie muszą się wiązać z tymi, których styl życia lub zawód im nie odpowiada.

          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:15
            Jeszcze są dzieci, matki, siostry, bracia, przyjaciele.
            Idź i im powiedz teraz, żeby się przestali mazać.
            • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:17
              wpieniona napisała:

              > Jeszcze są dzieci, matki, siostry, bracia, przyjaciele.
              > Idź i im powiedz teraz, żeby się przestali mazać.

              A ty myślisz o dzieciach, rodzicach, siostrach, braciach i przyjaciołach, gdy podejmujesz niepotrzebne ryzyko?
              • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:20
                gdy podejmujesz niepotrzebne ryzyko?


                Niepotrzebne ryzyko podejmuje osioł.
                • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:24
                  wpieniona napisała:

                  > Niepotrzebne ryzyko podejmuje osioł.

                  To znaczy, że ty nigdy nie ryzykujesz? Nie jeździsz na wakacje, nie latasz samolotem, nie pływasz rekreacyjnie, nie jeździsz samochodem dla przyjemności, itp.? Wykonujesz tylko swoje obowiązki i nic poza tym?
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:30

                    stokrotka_a napisała:

                    > wpieniona napisała:
                    >
                    > > Niepotrzebne ryzyko podejmuje osioł.
                    >
                    > To znaczy, że ty nigdy nie ryzykujesz? Nie jeździsz na wakacje, nie latasz samo
                    > lotem, nie pływasz rekreacyjnie, nie jeździsz samochodem dla przyjemności, itp.
                    > ? Wykonujesz tylko swoje obowiązki i nic poza tym?

                    Źle zadane pytanie...

                    Droga wpieniona - zdefiniuj słowo POTRZEBNE w kontekście podejmowanego ryzyka.
                    Potrzebne DO CZEGO?
                    • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:52
                      Nie chce mi się dyskutować o tym, jaka jest różnica w jeździe na rowerze i wyprawą w himalaje na 8 tys z wiatrem 140h. Chyba sam rozumiesz, że bez sensu bić pianę.
                      Ale dla Ciebie zacytuję Ciebie:
                      Nie oznacza to że nie ma wśród kobiet himalaistek czy osób wykonujących inne mocno ryzykowne czynności.
                      • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:01
                        wpieniona napisała:

                        > Nie chce mi się dyskutować o tym, jaka jest różnica w jeździe na rowerze i wypr
                        > awą w himalaje na 8 tys z wiatrem 140h. Chyba sam rozumiesz, że bez sensu bić p
                        > ianę.

                        To prawda, nie ma sensu bić pianę, bo wydaje się, że nie przyjmujesz do wiadomości, że twoje podejście do życia i ryzyka nie jest jedynym możliwym i właściwym.
                        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:04
                          Uważam za kompletny brak pojęcia porównywanie jednego z drugim, tak, że kończę to "studium".
                          • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:18
                            wpieniona napisała:

                            > Uważam za kompletny brak pojęcia porównywanie jednego z drugim, tak, że kończę
                            > to "studium".

                            Wydaje się, że nie rozumiesz na czym polega wolnośc wyboru i prawo do indywidualnego wyboru akceptowalnego ryzyka. Ty masz określone podejście do tego i nie akceptujesz faktu, że ktoś może mieć zupełnie inne podejście. Gdyby wszyscy ludzie byli tacy ostrożni jak ty, to sądzę, że nadal bezpiecznie siedzielibyśmy na drzewach. ;-)
                            • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:21
                              A Ty znów nie rozumiesz, że pomiędzy Himalajami a kanapą i TV jest caaaaaaałe spektrum możliwości realizowania się.
                              Rozumiem ludzi, którzy chcą zdobywać szczyty wysokogórskie, tylko nie rozumiem, dlaczego robią to wiedząc, jaki dramat może stać za tym. Robią to zimą, w najgorszych warunkach - świadomie.
                              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:27
                                wpieniona napisała:

                                > A Ty znów nie rozumiesz, że pomiędzy Himalajami a kanapą i TV jest caaaaaaałe s
                                > pektrum możliwości realizowania się.
                                > Rozumiem ludzi, którzy chcą zdobywać szczyty wysokogórskie, tylko nie rozumiem,
                                > dlaczego robią to wiedząc, jaki dramat może stać za tym. Robią to zimą, w najg
                                > orszych warunkach - świadomie.

                                Widać nie rozumiesz, nie potrafisz sobie nawet wyobrazić co to znaczy być zwycięzcą/zdobywcą.
                                Każdy najlepszy muzyk, sportowiec, biznesmen, artysta, naukowiec ma w sobie tą samą energię co himalaiści. Potrzebę zrobienia więcej niż ktokolwiek inny i chęć aby zapłacić za to dowolną cenę.

                                Myślisz że sportowcy czy artyści(ci ze szczytów) działają dla pieniędzy? Bzdura - działają bo pcha ich ta sama energia. Pragnienie zwycięstwa.

                                Tobie wystarczy to "całe spektrum możliwości", większości ludzi też. Ale IM NIE. Dlatego oni są na szczycie (dowolnie zdefiniowanym) a reszta - cóż, zajmuje to "spektrum" poniżej.
                                • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:31
                                  Dalej będziesz porównywał skok wzwyż ze spinaczką wysokogórską na tej wysokości zimą ?
                              • stokrotka_a Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:29
                                wpieniona napisała:

                                > A Ty znów nie rozumiesz, że pomiędzy Himalajami a kanapą i TV jest caaaaaaałe s
                                > pektrum możliwości realizowania się.

                                Ależ rozumiem i rozumiem również, że zawsze będą istnieć ludzie wybierający ekstremalne możliwości. Taką mamy naturę. ;-)

                                > Rozumiem ludzi, którzy chcą zdobywać szczyty wysokogórskie, tylko nie rozumiem,
                                > dlaczego robią to wiedząc, jaki dramat może stać za tym. Robią to zimą, w najg
                                > orszych warunkach - świadomie.

                                To jest łatwe do zrozumienia, komuś kto nie zamyka się we własnym postrzeganiu świata. Zbyt jesteś "przywiązana" do własnego podejścia i chciałabyś, żeby inni postępowali podobnie jak ty. Nie ma oczywiście w tym nic dziwnego - ludzie dążą zazwyczaj do niwelowania różnic i obawiają się iności. ;-)
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:01
                        Ja chcę tylko wiedzieć co to znaczy "potrzebne ryzyko".

                        Potrzebne oznacza zmierzające do rezultatu który jest korzystny, cenny.
                        Jak kwalifikujesz ryzyko jako potrzebne bądź nie? Co w twoich oczach jest warte ryzyka śmierci a co nie?
                        • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:15
                          Nic nie jest warte ryzyka śmierci.
                          Natomiast jest też coś takiego, wyobraź sobie, jak warunki, prawdopodobieństwo, wszystkie możliwe zabezpieczenia, które zmniejszają ryzyko. Codziennie oceniamy ryzyko. Przy niemalże każdej czynności. Niewiele jest jednak zwykłych życiowych czynności, w których wypadku śmierć jest bardzo prawdopodobna.
                          • princess_yo_yo Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:24
                            dla ciebie nie jest dla innych tak, takie zycie. tak samo jak w kazdej innej sytuacji, co czlowiek to podejscie do danej kwesti. taka banalna prawda.
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:33
                            wpieniona napisała:

                            > Nic nie jest warte ryzyka śmierci.
                            > Natomiast jest też coś takiego, wyobraź sobie, jak warunki, prawdopodobieństwo,
                            > wszystkie możliwe zabezpieczenia, które zmniejszają ryzyko. Codziennie oceniam
                            > y ryzyko. Przy niemalże każdej czynności. Niewiele jest jednak zwykłych życiowy
                            > ch czynności, w których wypadku śmierć jest bardzo prawdopodobna.

                            Doprawdy?
                            Jest mnóstwo zawodów, zwykłych, bez pasji, które ludzie podejmują i płacą za to albo ryzykiem śmierci gwałtownej, albo degradacją zdrowia.
                            Tyle że jest to ryzyko i cena którą płacimy niezbędna do przetrwania. W momencie gdy sobie los w miarę zabezpieczymy, rozchodzimy się na całe spektrum "potrzeby ryzyka". Jedni zostają na kanapie, inni realizują się w miarę bezpiecznie, a inny ryzykują dużo bardziej.
            • sumire Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:18
              a skąd wiesz, czy się mażą? i skąd wiesz, czy to, czego sobie teraz życzą, to gremialne potępianie ich utraconych bliskich?

              wielkie nieba, jakże się od wczoraj zaroiło w internecie od szlachetnych, co żyją tylko dla innych...
            • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:23
              wpieniona napisała:

              > Jeszcze są dzieci, matki, siostry, bracia, przyjaciele.
              > Idź i im powiedz teraz, żeby się przestali mazać.

              a ty z głową na pewna masz wszystko dobrze?:))))
              zrób awanture własnej babci, że śmie umierac i ty "musisz" po niej płakac. No skandal.
              ile ty masz lat?

              Gdyby Berbeka był obrzuchatym kanapowym informatykiem ktory właśnie zszedł na zawał to by było wszystko ok i prawidlowo "bo się niepotrzebnie nienarażał".



              • fuzja.jadrowa Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:31
                > zrób awanture własnej babci, że śmie umierac i ty "musisz" po niej płakac. No
                > skandal.

                O tym samym pomyslalam. Nasi rodzice to egoisci. Sprowadzaja na swiat dziecko, a pozniej sobie (statystycznie) pierwsi umieraja.

                Obrazmy sie na naszych mezow. Oni tez (znow statystycznie) odejda przed nami. Chamstwo.

                > Gdyby Berbeka był obrzuchatym kanapowym informatykiem ktory właśnie zszedł na z
                > awał to by było wszystko ok i prawidlowo "bo się niepotrzebnie nienarażał".

                :D
                • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:37
                  a jaki mój wujek był okropny i egoistyczny! został kierowcą, i nie dosc że do pracy poszedł, to jeszcze w niej bezczelnie zginął! i to umarł wcześniej niż jego rodzice! wredny typek. a mógł z domu nie wychodzić i czekać az mama da jeść a ktoś zasilek przyniesie...
        • no_way_me Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:23
          masz rację, ja też się nie znam na alpinizmie. Nie wiem co tam się stało. Podejrzewam też, że Artur z Adamem nigdy nie powiedzą całej prawdy. Nie wiem jakie były warunki. Wiem, że w takim zwykłym ludzkim odruchu szkoda ludzi, bo to totalnie bezsensowna śmierć. I sposób postępowania wspinających się jest spoza mojego pola rozumu- bo oni ich zwyczajnie zostawili tam samych... Jeden z nich powinien być zostać w C4 jako wsparcie przy schodzeniu- i tu znowu wychodzi charakter himalaistów- no bo jak to, tak blisko jestem, mam się zatrzymać tuż przed metą tylko po to, by w razie czego pomagać innym? Zero odpowiedzialności, wyobraźni, totalny egoizm. I tak to się właśnie kończy. Bezsensowna śmierć.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:29
            Tu się zgodzę. Też wydało mi się dziwne że tak trudnej wyprawy nie wspiera się zdublowanym teamem który NIE atakuje szczytu, tylko na sygnał że zdobywcy schodza wychodzi z IV obozu aby pomóc w zejściu.
            Obawiam się jednak że ciężko byłoby chętnych do tego znaleźć. Bo tak jak pisałeś - wszyscy himalaiści to zdobywcy - nie są stworzeni do wspierania.
          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:00
            Nie pisz już więcej takich rzeczy, bo Cię od ścierkowo-kuchennych zwyzywają.
        • female.pl Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:51
          "przecież himalaiści słyną ze swojego egoizmu. Poczytajcie o takich wyprawach".

          Alpinizm, himalaizm, wspinanie to poprostu dyscypliny sportowe. Wspinacz jak kazdy inny sportowiec jest egoistyczny bo pragnie zwyciestwa. Dla kolarza jest to przyjazd na mete jako pierwszy, dla himalaisty wejscie na szczyt (odpowiednia droga) i powrot do bazy. Warunki w ktorych dziala himalaista sa extremalne- tam niestety nie ma mozliwosci pomocy partnerowi. Tam trzeba ratowac wlasna skore i myslec jedynie o sobie. Tam jestes skazany na siebie i nie mozesz oczekiwac pomocy od partnera. I o tym kazdy himalaista wie. Jest takie powiedzenie w srodowisku wspinaczy "schodzac z wierzcholka, popie...sz jak naszybciej w dol- to jest twoj cel".
          Wybierajac sie w Himalaje czy inne gory na wspinanie (albo i skalki) zaden wspinacz nie zaklada, ze mu sie cos przytrafi. Oczywiscie wie, ze takie ryzyko istnieje, ale wierzy, ze mu sie nic nie przytrafi. Ty takze jako zwyczajny kierowca, siadajac za kierownice, nie zastanawiasz sie na ryzykiem dojazdu do pracy- w koncu robisz to codziennie- a przeciez ryzyko wypadku na drodze istnieje i jest o wiele wieksze niz ryzyko wypadku w gorach.
          Co do rodzin i malzestw alpinistow. Najczesciej wspinacze hajtaja sie miedzy soba. Dzieci wspinaczy tez sie wspinaja i wszyscy czlonkowie rodziny maja te sama pasje. Oczywiscie nie oznacza to, ze gdy rodzina dowie sie o smierterlnym wypadku swojego "czlowieka" w gorach, nie bedzie rozpaczy. Bedzie, oczywiscie ze bedzie, ale nikt bedzie zadawal sobie tego glupiego pytanie ktore tu padlo: dlaczego on to robil?
          Dlaczego takie pytanie nie padnie, kiedy facet ginie z z wlasnej winy (za przekroczenie predkosci) w wypadku samochodowym. Tu wszyscy rozumieja dlaczego, ale kiedy ktos ginie w gorach, zwlaszcza wysokich - tego juz nikt nie rozumie. A odpowiedz jest ta sama- jedni i drudzy uzaleznieni byli od wysokiego poziomu adranaliny- ryzyko pociaga ich i pociagalo zawsze.


      • no_way_me Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:14
        zwyczajnie mam poczucie, że ta dwójka została po prostu zostawiona na śmierć. nikt im nie pomógł. Poza tym nie porównujmy tu wypraw w kosmos- wejście na górę gdzie są warunki zagrażające życiu, w zimie "bo tak ambitniej", nie wnoszą absolutnie NIC w życie świata. Nie ma tu żadnych odkryć, nie robi się tego by poznać nowe gatunki (jak np przeczesując dna oceanów), by zdobyć nową wiedzę (kosmos), by wspomóc rozwój społeczeństwa. Zwyczajnie nie znaczy to NIC, to jest tylko po to, by ktoś mógł poczuć jakąś tam satysfakcję. Że niby pasja blablabla i ci co nie rozumieją mają nudne życie. Ja znam wiele innych sposobów realizowania siebie, bez wystawiania się głupio tam, gdzie ryzyko śmierći jest tysiące razy większe. Bez narażania swojej rodziny na taki stres.
        • sandrad2 Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:20
          tak samo można powiedzieć o każdym sporcie. co wnosi do "życia" skakanie Małysza czy medale Justyny. Nic! a jakos ludzie chcą sporty uprawiać, być najlepsi, pierwsi, szybsi,
          a nie spędzać życia na kanapie bo tak bezpiecznie.
        • fuzja.jadrowa Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:25
          > Poza tym nie porównujmy tu wypraw w kosmos- wejście na górę
          > gdzie są warunki zagrażające życiu, w zimie "bo tak ambitniej", nie wnoszą abso
          > lutnie NIC w życie świata. Nie ma tu żadnych odkryć, nie robi się tego by pozna
          > ć nowe gatunki (jak np przeczesując dna oceanów), by zdobyć nową wiedzę (kosmos
          > ), by wspomóc rozwój społeczeństwa.

          Po pierwsze, autorka skupia sie glownie na stronie emocjonalnej takich wyborow, a nie tym, czy dana aktywnosc przyniesie cos ludzkosci.

          Po drugie, to jest ten sam typ ludzi - odwazni, uparci, z pasja tak wielka, ze przecietny smiertelnik nie jest w stanie tego pojac. Gdyby kazdy rozumowal jak autorka, waznej dla ludzkosci czesci tych egoistow rowniez by nie bylo. Do dzis przemieszczalibysmy sie konno i gowno o otaczajacym nas swiecie wiedzieli.
          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:44
            Po drugie, to jest ten sam typ ludzi - odwazni, uparci, z pasja tak wielka, ze przecietny smiertelnik nie jest w stanie tego pojac. Gdyby kazdy rozumowal jak autorka, waznej dla ludzkosci czesci tych egoistow rowniez by nie bylo. Do dzis przemieszczalibysmy sie konno i gowno o otaczajacym nas swiecie wiedzieli.

            Mogłabyś mnie poinformować, jakie zdobycze naukowe przynieśli ci konkretni panowie, którym udało się przeżyć ?
            • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:15

              z wazniejszych zdobyczy- medyczne, ( komory kesonowe, krioterapia )
              doswiadczenia z ekstremalnych warunkow (niedotlenienia organizmu) wykorzystywane sa takze w badaniach naukowych ( nad przyczynami zawalow serca, mozgu) pracach nad nowoczesnymi systemami cyfrowymi np w komputerowych- chlodzenia procesora:|
              • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:18
                Wszystko fajnie, tylko to zrobili ich prekursorzy, a ja pytam o tych KONKRETNYCH panów, którym udało się przeżyć.
                • sumire Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:22
                  a nie wystarczy, że chcieli?
            • fuzja.jadrowa Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 14:14
              Cytujesz fragment mojej wypowiedzi i okraszasz pytaniem, ktore swiadczy tylko o tym, ze tej wypowiedzi nie zrozumialas.

              Tu nie chodzi konkretnie o tych panow, ale o twoje podejscie. Glowni bohaterowie twojego watku naleza do grupy ludzi z pasja (czesto silniejsza od powszechnie rozumianego zdrowego rozsadku). W grupie ludzi z pasja, sa tez tacy, ktorzy w znacznej mierze (posrednio lub bezposrednio) przyczynili sie do rozwoju ludzkosci. A ty bys chciala, zeby tacy jak oni, ze wzgledu na najblizszych, siedzieli w domu i popijali herbatke.
      • berta-death Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 11:22
        Są głosy, że ten najstarszy właśnie został z tym młodym, który nie dał rady, dlatego obaj nie wrócili. Nie mniej jednak faktycznie oni w kupie idą nie dlatego, żeby się nawzajem wspierać, tylko dlatego że im się przypadkowo terminy zsynchronizowały i każdy na własną rękę w tym samym czasie postanowił zdobyć szczyt.

        Ale tak jest wszędzie gdzie liczy się statystyka przeżywalności. W zbiorowych katastrofach jako pierwszych ratuje się tych najlżej rannych nie tych najciężej. Właśnie po to, żeby nie ryzykować, że w czasie reanimowania tego ciężko rannego stan tego lżej rannego się pogorszy i może się okazać, że będą dwa trupy, bo tego w ciężkim stanie i tak nie udało się uratować.
      • dziala_nawalony Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 17:44
        no_way_me napisał(a):

        > przecież himalaiści słyną ze swojego egoizmu. Poczytajcie o takich wyprawach. T
        > am każdy myśli tylko o swoim nosie, nie ma czegoś takiego jak wspieranie się na
        > wzajem w zespole. Jak ktoś jest słabszy to go zostawiają bez mrugnięcia okiem.
        > Na wyprawach z przeszłości towarzysze takich wypraw ZAMARZALI OBOK KOMPANÓW a c
        > i nie ruszyli palcem, mijali zwłoki jak truchło psa i szli sobie dalej, tylko t
        > o się dla nich liczy! Ostatnia rzecz, jakiej się można spodziewać /.../Nie wyobrażam sobie tego, Adam z A
        > rturem w dobrej kondycji (sam kierownik tak ocenił!), po nocy w obozie więc odp
        > oczęli, i cały dzień nie ruszyli dupy by pomóc!!!! Styl himalaistów "a co mnie
        > to, niech sobie radzi sam". Straciłam resztki szacunków do himalaistów.........
        > ....

        to o czym piszesz zawsze podejrzewalem, kiedy docieraly do nas informacje o podobnych tragediach. Smutna prawda o zachowaniu ludzi w skrajnym niebezpieczenstwie..Daje głowe ze zaraz dostaniemy opinie ze jestesmy ignorantami w tej dziedzinie sportu i jako tacy nie mamy zabierac glosu,ale niech tam sobie łażą po tych himalajach.Jedno jest wiadome oni wiedzą na co sie w razie czego decyduja i jaki ich czeka los w razie chwili słabości na takiej wyprawie..
    • sandrad2 Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:34
      że ktoś śmie żyć inaczej niż ona, miec inne wartości w życiu, nie tkwić w biurze w nudnej pracy 8 godzin i na kanapie resztę warcząc na dzieci ktore zasłaniają ekran...
      Autorka musi być strasznie sfrustrowana swoim życiem do ktorego to stylu chce zmusić innych :)
      • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:46
        Autorka musi być strasznie sfrustrowana swoim życiem do ktorego to stylu chce zmusić innych :)

        Pękam wręcz z tej mej frustracji. No rozsadza mnie. Tak na prawdę to zazdroszczę tym himalaistom, że mają takie ciekawe przeżycia i popychają cywilizację do przodu. Jacy oni muszą być teraz szczęśliwi ! Wręcz niewyobrażalne dla mnie. Rozgryzłaś mnie !
        • sandrad2 Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:52
          Ja wiem, że dla ciebie pewne sprawy sa i będą niewyobrażalne:) każdy żyje na swoim "poziomie", ty życia z pasją nie doswiadczysz ani go nawet nie potrzebujesz. i dobrze. nie może każdy być wszystkim. ktos musi odsiedziec te 8 godzin w biurze i chodzić ze ścierka po domu :) padło na ciebie. Mi w to graj :D)
          • alpepe Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:56
            ty jesteś pewnie z tych z mokrymi majtkami na widok "męskich mężczyzn z pasją" lub "artystów".
            • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:57
              Nie no. Ona pisze z tych Himalajów.
      • sumire Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:53
        ja tam myślę, że to po prostu niziutka chęć wetknięcia kija w mrowisko - z pospolitej nudy albo z głupoty.
        nic tak nie dowartościowuje, jak cudze nieszczęście, wiadomo.
        • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 11:57
          nic tak nie dowartościowuje, jak cudze nieszczęście, wiadomo.

          O ! Proszę ! Jeszcze się dowiaduję, że mnie ta śmierć cieszy. Jak tam twoja szklana kula i kot ? Chyba coś nie bardzo.
          • sumire Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:00
            jakoś mało żałobny ten Twój wątek.
            • alpepe Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:01
              to wątek o współczesnych herosach, braku empatii, egoiźmie i tragedii rodzin.
        • sandrad2 Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:06
          sumire napisała:

          > ja tam myślę, że to po prostu niziutka chęć wetknięcia kija w mrowisko - z posp
          > olitej nudy albo z głupoty.
          > nic tak nie dowartościowuje, jak cudze nieszczęście, wiadomo.


          w sumie też tak myślę, mali ludzie sięgają po niskie metody na urozmaicenie swojego życia.
          • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:11
            > w sumie też tak myślę, mali ludzie sięgają po niskie metody na urozmaicenie sw
            > ojego życia.


            Rozumiem, że tyś wielkim człowiekiem jest. Na to wychodzi. Poza tym wiesz nawet, że mam telewizor w domu i zajmuję się przełączaniem kanałów. Wybacz, ale wróżenie do tak światłej postaci nie pasuje. Ogarnij się.
            • princess_yo_yo Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:21
              ale to niezbyt wazne jakie mialas motywacje zakladajac ten watek, i co robisz na codzien. istota jest brak zrozumienia dla innego stylu zycia i priorytetow czyli waskie horyzonty albo za mala wyobraznia, wybierz sobie sama.
              • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:40
                Nie widzę korelacji między wąskimi horyzontami a niechęcią podejmowania ryzyka.
                • princess_yo_yo Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 12:54
                  a widzisz korelacje miedzy waskimi horyzontami a nieumiejetnoscia zrozumienia ze ludzie sa rozni, maja rozne potrzeby, priorytety, itd? spojrz w lustro.
                  • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:00
                    Ależ ja nigdzie nie zabroniłam tym ludziom podejmowania takiego ryzyka. Niech tam chodzą rzędami. Mam natomiast prawo wypowiedzieć swoje zdanie, że uważam to za niepotrzebne stwarzanie wysokiego prawdopodobieństwa śmierci i wielkiej tragedii dla najbliższych.
                    Niestety parę osób dopowiada sobie, że ponieważ nie rozumiem takiego ryzyka, jestem ograniczona, mierna i głupia. Jak to się pisze: nocusz.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:04

                      wpieniona napisała:

                      > Ależ ja nigdzie nie zabroniłam tym ludziom podejmowania takiego ryzyka. Niech t
                      > am chodzą rzędami. Mam natomiast prawo wypowiedzieć swoje zdanie, że uważam to
                      > za niepotrzebne stwarzanie wysokiego prawdopodobieństwa śmierci i wielkiej trag
                      > edii dla najbliższych.

                      Zdecyduj się. Albo chodzi o ryzyko cierpienia nabliższych w wyniku śmierci, albo o słuszność samej idei wspinaczki, czy ryzyka sportowego.
                      Oczywiście że masz rację co do tego pierwszego. Ryzyko związane ze wspinaczką powoduje często gęsto stres i cierpienie u rodziny. Podobnie jak praca policjanta czy strażaka.
                      • wpieniona Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:14
                        Podejmowanie bardzo wysokiego ryzyka w imię udowadniania jedynie sobie samemu czegoś. Oni nie rzucali się ogień ratując inne życie, nie poddawali się operacji, aby oddać najbliższym nerkę, nie wnieśli żadnego wkładu w rozwój cywilizacji (jak to niektórzy tu argumentują) Oni tam szli DLA SIEBIE. Niestety człowiek nie żyje w oderwaniu i w większości przypadków, zawsze ktoś na nich czeka. Oni podejmując ryzyko w takich warunkach zapominają o tym, co będzie, gdy zginą.

                        I jeszcze jedno, niektórzy piszą tu: każdy umrze, skaleczysz się, zginiesz w wypadku. Jestem absolutnie zdania, że to, w jaki sposób ktoś zginął ma potężne znaczenie dla ludzi, którzy po nim pozostają. Bo zawsze, ale to zawsze pozostanie pytanie: jak można było tego uniknąć.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:29
                          > nie wnieśli żadnego wkładu w rozwój cywilizacji(jak to niektórzy tu argumentują)

                          Tu się akurat mylisz. Każdy człowiek napędzany pasją rozwija cywilizację. Ba, można powiedzieć że tylko ci ludzie ją rozwijają.
                          Bo reszta kalkuluje co się opłaca i czy ryzyko nie jest zbyt duże.

                          I tak próba podboju kosmosu może przynieść na ziemi 10 razy więcej dobrego niż wydanie tych pieniędzy na np. próbę zlikwidowania głodu.
                          Z jednego zasadniczego powodu - inspiracji, która popycha ludzie do nadzwyczajnej inwencji i pomysłowości.

                          Poruszając się tylko po alpiniźmie. Gdyby nie ci którzy wciąż chcą wchodzić wyżej i tam gdzie nikt nie był, chodzilibyśmy tylko do Morskiego oka. O rekreacyjnej wspinaczce skalnej można by zapomnieć, podobnie jak o wejściu na mont blanc . Nie byłoby sprzętu, nie było schronów wysoko w górach, nie byłoby szlaków. Bo to wszystko powstało z inicjatywy tych którzy szli dalej. Całe spektrum tych którzy chcą bawić się bezpiecznie (powtarzam że NIE MA w tym nic złego - ci na nizinach nie są GORSI od tych co pchają się w górę) po prostu musiałby realizować się znacznie niżej. A tak, dzięki zdobywcom którzy byli gotowi zginąć, można rekreacyjnie na mont everest wejść. Bo oni wymyślili rozwiązania, techniki i rozwinęli umiejętnośći z których reszta korzysta.
                        • princess_yo_yo Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:31
                          oczywiscie ze ma znaczenie, to ze ktos zginal robiac to co kochal ma bardo duze znaczenie i przynosi komfort w takiej sytuacji.
                          postawa pt. badz taki jak JA, nie rob tego co JA uwazam za niebezpieczne bo JA sie martwie, i JA bede cierpiec jak umrzesz to nie jest egoizm? interesujace.
                    • princess_yo_yo Re: Pierwotny strach autorki i jawna niechęć 07.03.13, 13:14
                      wow, to swietnie ze niczego nikomu nie zabraniasz, ulzylo mi.
    • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:18
      ha, czekałem kiedy się pojawi taki wątek i która miernota go założy!

      ludzie podejmują się przedsięwzięć i wyznań ryzykownych, sięgają po dotąd nieosiągalne i docierają do miejsc w które nikt nie dotarł bo taka jest natura ludzi (przynajmniej niektórych)

      oczywiście jest to niepojęte i niezrozumiałe dla przeciętniaków jakimi jest większość, a oburza miernoty bo właśnie uświadamia ich własną miernotę

      jednak to dzięki tym nielicznym sięgającym dalej ludzie wyszli z jaskiń, co więcej jak stwierdzają raporty NASA przetrwanie ludzkości wymaga osobowej eksploracji kosmosu, a do tego jest koniecznym zerwania z dominującą obecnie kobiecą kulturą bezpieczeństwa i ożywienie ducha przygody i ryzyka

      a wy też nie będzie wieczne, a zamiast się dziwić i złośliwie szczekać z fotela, lepiej się ruszcie i zróbcie coś ze swoim życiem, bo u schyłku uświadomicie sobie że największym osiągnięciem waszego życia był zakup nowego smartfona


      • kalllka Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:22
        per aspera ad astra (astrofan)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:23

        > jednak to dzięki tym nielicznym sięgającym dalej ludzie wyszli z jaskiń, co wię
        > cej jak stwierdzają raporty NASA przetrwanie ludzkości wymaga osobowej eksplora
        > cji kosmosu, a do tego jest koniecznym zerwania z dominującą obecnie kobiecą ku
        > lturą bezpieczeństwa i ożywienie ducha przygody i ryzyka

        Czasami odnoszę wrażenie że zimna wojna nie była szczególnie wysoką ceną za powszechną chęć podboju kosmosu i gotowości aby za to płacić.
        Bo niestety ludzi bardziej interesuje nowy smartphone niż perspektywa podboju marsa.
      • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:25
        Mogłabym tak po cichutku spytać, jaki jest twój wkład w rozwój ludzkości, naukę i ogólny rozwój cywilizacji. Czytałam może już jakąś twoją publikację ?
        • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:30
          skąd mam wiedzieć czy ją czytałaś? niemniej, nie sądzę byś ją zrozumiała
          • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:32
            Liczyłam na mniej/więcej taką odpowiedź.
            Śmiech.
            • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:41
              w Polsce nie ma kobiet które tym się zajmują/publikują, najbliższa kobieta z tego obszaru jest bodajże w Finlandii

              a ty? mierna postawa, mierne odpowiedzi, i osąd innych swoją mierną skalą,

              • wpieniona Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:48
                A skąd to w naukowcach/zdobywcach/bohaterach takiego formatu jak ty taki szybki osąd innych ludzi ? Wydaje mi się, że do prędkiego osądu innych jako gorszych bardziej skłonni są ludzie zaściankowi, głupi i mierni jak ja.
      • praktyczna Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:33
        a wy też nie będzie wieczne, a zamiast się dziwić i złośliwie szczekać z fotela
        > , lepiej się ruszcie i zróbcie coś ze swoim życiem, bo u schyłku uświadomicie s
        > obie że największym osiągnięciem waszego życia był zakup nowego smartfona

        nieee no teraz przegiales :) ktos musi isc na 8 godzin do fabryki a z zarobionej kasy nabyc tego smarcika, coby producent smarcika mogl pozniej czesc zysku przeznaczyc na sponsorowanie tych ryzykownych przedsiewziec :)
        nie opluwaj wiec prosze sponsorow :)
        • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:45
          o przepraszam, nie mam nic do smartfonów jako takich i nikogo nie opluwam

          choć nie zauważyłem by sponsorowali jakieś ekstrema, za to brawo Orlen :)
          • praktyczna Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:51
            najwyrazniej Orlen dala najwiecej :)
    • light_in_august Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 12:35
      Sama nie mam skłonności do ryzyka, nie lubię sportów ekstremalnych, nie lubię zbytniego wysiłku - nie kręci mnie to ani trochę. Ale jestem w stanie zrozumieć, że niektórzy potrzebują adrenaliny, potrzebują udowodnienia sobie czegoś., pokonania własnych słabości, zmagania się z czymś wqiększym od nich i pokonania tego... W sumie to dzięki takim ludziom świat idzie do przodu.
      Jeśli ktoś ma takie potrzeby, to powinien je realizować. Dla siebie. A rodzina? Rodzina musi się pogodzić z ryzykiem, z oczekiwaniem, ze strachem itd. Nie można ograniczać kogoś tylko dlatego, że tak nam wygodnie i czujemy się bezpiecznie. A tragedia/wypadek mogą się zdarzyć każdemu i wszędzie. Gdyby chciec tego uniknąć., trzeba by z domu nie wychodzić.

      A tak na marginesie - wielka tragedia :((
    • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 13:22
      o życiu pasją, tu macie wywiad z Adamem Bieleckim, chłopak ma 30 lat i już przeszedł do historii, ma dwa pierwsze ośmiotysięczniki zimą,

      krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,12444857,Himalaista_Adam_Bielecki__Zadna_gora_nie_jest_warta.html
    • twojabogini Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 13:49
      Z góry zakładasz, że osoby idące w góry mają wszystko w d... oraz, że ich rodziny cierpią. To jakaś bzdura.
      A dlaczego ludzie chodzą w wysokie góry? Trzeba samemu wyjść. Inaczej się tego nie dowiesz, nie zrozumiesz. Spróbuję jednak to opisać: wszystko co robisz w górach jest autentyczne, decyzje, które podejmujesz są ważne. Zyskujesz zupełnie inną perspektywę, twoje życie jest, ale zostaje jakby trochę poza tobą, realne są jedynie uczucia dla tych co zostali na dole, są gdzieś tam - miłość, przyjaźń. Między tobą, a osobą lub osobami z którymi jesteś w zespole powstaje niesamowita więź. Nawet z tymi, których nie lubisz lub w jakiś sposób cię drażnią. To czego doświadczasz jest też bardzo fizyczne, niektórzy mówią pierwotne. Na wyprawie bardziej czujesz swoje ciało, komunikujesz się z nim. Jesteś swoim ciałem, a jednocześnie czujesz swoją duszę.
      Inne kwestie są bardzo indywidualne - są tacy, którzy zachwycają się urokiem gór, dla innych wspinaczka jest rodzajem medytacji, inni w górze widzą wroga do pokonania, inni sprawę traktują zadaniowo, jeszcze to i to muszą zaliczyć, są tacy co wolą się zabawić i jeśli trafi się dobre towarzystwo, to nawet nie będą robić podejścia, są tacy, którzy będą pchać się za wszelką cenę, nawet nie udzielając nikomu pomocy. Są też oczywiście ryzykanci i igrający ze śmiercią, ale to mniejszość.
      Dlaczego ja się wspinałam? Bo to kochałam. Dobrze się czuję wysoko, dużo lepiej niż na nizinach. Im wyżej tym jestem radośniejsza, pełniejsza energii, ładuję się. W górach łapałam dystans do siebie, spraw tego świata, wyciszałam się. Żyłam. To była moja terapia. (Co nie znaczy, że wszyscy na szlakach maja za sobą ciężkie przejścia). Bezpieczeństwo - było parę ryzykownych lub trudnych sytuacji, ale realnego zagrożenia życia nigdy. Żeby było śmieszniej, kiedyś ze znajomymi o mało nie zmarzliśmy zimą pod Kopieńcem. (Wstyd było, że wiosną nas tam znajdą i będą się z nas śmiać i chyba dlatego przeżyliśmy - w takiej wersji to opowiadamy, ale to naprawdę byłoby żenujące, tak głupio zginąć, w takim "łatwym" miejscu). To było przeżycie ekstremalne i autentyczna walka o życie. Byliśmy przygotowani, trzeźwi - ot pech. Kiedyś latem pokazywałam znajomym miejsce gdzie rozegrała się ta walka o życie - nie uwierzyli. Tam nie miało prawa nic takiego się zdarzyć, to absurdalne, a jednak! Więc szacowanie ryzyka jest kwestią bardzo śliską.
      Co do rodziny - nie wspinam się na razie. Mam małe dzieci, które mnie wiążą, czuję się za nie odpowiedzialna. Gdy czujesz taki strach - nie możesz ryzykować, bo skończy się tym że zginiesz, albo będziesz mieć wypadek - bo stracisz zdolność oderwania się, bycia tu i teraz. Dzieci wiążą cię z ziemią. Gdy dorosną do samodzielności pewnie już będę zbyt stara, aby porywać się na wielkie szczyty, ale na szlak na pewno wyruszę - stosownie do moich możliwości. Nie będę miała nikogo w d. A jeśli zginę? Tak samo jak każdy człowiek jestem śmiertelna. Myśląc w kategoriach szacowania ryzyka nie wyszłabym nawet na drugą stronę ulicy.
      • astrofan Re: Idę w góry i mam w dupie wszystko.. 07.03.13, 14:09
        bardzo ładnie napisane,

        chyba pierwszy raz Ci to przyznam, no proszę jak góry i wspinaczka łączy

        co do wieku, właśnie na tej wyprawie, Maciej Berbeka pokazał coś niesamowitego, w wieku blisko 60 lat można dokonać niesamowitego wyczynu, w dużej mierze fizycznego/fizjologicznego, czegoś czego dotąd nikt na świeci nie dokonał, mimo że nie udało się mu wrócić, jest w tym chyba dla wszystkich coś bardzo optymistycznego odnośnie wieku

        np. marginesie w wieku 40 lat M. Wódka zrobił T.Rex VI.7


Inne wątki na temat:
Pełna wersja