Apple33-zdrada-c.d.

IP: 66.189.0.* 20.07.04, 06:04
Witam serdecznie wszytkich!

Glownie pisze do tych co pamietaja moja historie sprzed kilku miesiecy.
Dostalam tyle emaili od was co u mnie slychac, ze wreszcie musze cos
napisac ;)
Otoz faktycznie rozstalam sie ze swoim mezem. Wyprowadzil sie, a ja zostalam
sama z dziecmi.Tak naprawde nie wiedzialam co mi zycie przyniesie, czy
zrobilam dobrze czy zle. Podjelam decyzje i zaczelam nowe zycie. I wtedy
dostalam jakiegos niesamowitego powera, jakbym odkryla sie na nowo, jakby
narodzila sie zupelnie nowa kobieta.Wiedzialam ze mam dwojke dzieci i musze
byc silna. Do tej pory zylam w cieniu swojego faceta - bardzo zaradnego
finansowo czlowieka, ktory jednak z roznych powodow mnie dolowal, nie dasz
sobie rady, nic nie potrafisz jestes taka jestes sraka, co bys beze mne
zrobila, gdyby nie ja itd. A tu nagle pasmo malutkich sukcesow: awans w
pracy, wywalczylam sobie prestizowe stypendium na studiach, do tej pory nie
osiagalne dla mnie nawet w marzeniach i poznalam faceta. Wszystko stalo sie
tak nagle..Nie jestem wybitnie zakompleksiona ani niedowartosciowana, ale
czasami wydawalo mi sie dziwne, ze facet taki jak on, naprawde ustawiony
chlopak, inteligentny, chce zwiazac sie z kobieta starsza od niego, z dwojka
dzieci i w sumie jeszcze mezatka.
i gdzies w tym wszytskim byl moj maz, z ktorym spotylkalam sie co weekend, i
ktory nagle wbrew pozorom mi strasznie zaimponowal. On po prostu o mnie
walczyl. Ten czlowiek, ktory strasznie mocno mnie zranil, bardzo sie zmienil.
I powiem wam ze sa rzeczy po krorych mozna rozpoznac zmiane. Taka rzecza jest
np. stosunek do dzieci. Jemu zaczelo sprawiac autentyczna radosc przebywanie
ze swoimi dziecmi, zabawa czytanie ksiazek czy cokolwiek innego.Ten zapyzialy
materialista, ktoremu podczas urlopu (jesli w ogole mielismy jakies urlopy)
kiedys przewalala sie mysl jak najszybciej wrocic do domu, teraz organizuje
wycieczki piesze na szlaki, wstaje rano i robi kanapki na cala wyprawe,
cieszy sie jak dziecko kiedy wnosi swojego synka na barana na sam szczyt,
jest innym czlowiekiem. wiem ze to sa drobnostki, ale mnie wprawialy w szok.

Zaczelam rozumiec ze oszukuje siebie, nowo poznanego faceta i byc moze moge
stracic czlowieka, ktory(choc brzmi to paradoksalnie) naprawde mnie kocha.
Z nowym skonczylam kiedy zaprosil mnie z dzieciakami na rodzinna impreze, na
roczek swojej chrzesniaczki. Nie moglam pojechac do obcych ludzi, ciagnac na
dodatek swoje dzieci i miec jakies watpliwosci. szczerze powiem ze czulam sie
paskudnie, ale wolalm to skonczyc zanim ktos z nas mocniej by sie
zaangazowal.

A co z nami? Jestesmy razem. Wrocilismy do siebie choc jestesmy zupelnie inna
para. Zupelnie inaczej ze soba rozmawiamy, inaczej spedzamy czas.odkrylismy,
ze tak naprawde nic o sobie nie wiedzielismy. Po prostu teraz dopiero my sie
ze soba zaprzyjazniamy. Czasami mysle o jego zdradzie, ale nie sprawia mi to
takiego bolu jak kiedys, patrze na to zupelnie inaczej. Ja jestem zupelnie
inna.

Wbrew pozorom to nie jest historia z happyendem bo tak naprawde zostalo nam
jeszcze do przezycia z 40, 50 lat. Wiem tylko jedno ze moj maz okazal sie
facetem, ktoremu warto bylo dac druga szanse. A co bedzie dalej odezwe sie za
40, 50 lat ;)

Pzdr serdecznie
Ania
    • Gość: złośnica tylko pogratulować :) /nt IP: *.acn.pl 20.07.04, 10:48
      • Gość: apple33 Re: tylko pogratulować :) /nt IP: 66.189.0.* 20.07.04, 11:56
        Wiesz..... ja bym jednak poczekala te 40, 50 lat.

        Ania
    • monopri To b. dobrze 20.07.04, 13:13
      kiedy małżeństwo odradza się , rozpoczyna nowe życie.
      To jest sukces , to jest zwycięstwo wartości rodzinnych nad marnością
      chwilowych przygod, przelotnego seksu.
      • Gość: apple33 Re: To b. dobrze IP: 66.189.0.* 20.07.04, 23:25
        Wiesz monopro to nie do konca tak jest. Wydaje sie bardziej ze to powstanie
        zupelnie czegos innego. Ale skutkiem ubocznym jest fakt, ze ja tez sie
        zmienilam. I nie dam sobie glowy dac, nie za mojego faceta, ale przede
        wszystkim za siebie. Zrozumialam po prostu ze tak do konca nie mozna ufac nawet
        sobie samej.

        Pzdr
        Ania
    • petrela Re: Apple33-zdrada-c.d. 25.07.04, 10:39
      Nie ukrywam, że cieszę się z takiego obrotu sprawy :))) Sama dałam męzowi drugą
      szansę mimo iż ciągle spotykałam się ze zdziwieniem innych, którzy twierdzili,
      że się nie zmieni. takie sytuacje jak Twoja utwierdzają mnie w przekonaniu, że
      da się wybaczyć zdradę i co ważniejsze można potem żyć normalnie i
      kochać "zdrajcę" ;)
      Naprawdę bardzo sie cieszę. Pozdrawiam.Petrela
      • ani_ani Re: Apple33-zdrada-c.d. 25.07.04, 18:18
        mój mąż też zmienił się na lepsze. I powiedział mi , że mnie nigdy nie opuści,
        bo z żadną nie będzie mu tak dobrze.
        • joasia-ja Re: Apple33-zdrada-c.d. 25.07.04, 21:58
          bardzo bardzo sie ciesze i trzymam kciuki zeby zawsze tak bylo
      • Gość: apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 66.189.0.* 26.07.04, 19:24
        Witaj Petrelo

        Tylko widzisz jest cos co ja probowalam delikatnie zasugerowc wczesniej. Otoz
        to ze ja tez sie zmienilam. I wydaje mi sie, ze zdecydowanie na gorsze. Do tej
        cajej historii, bylam troche dzika w stosunku do innych facetow. Tzn zawsze
        istniala dla mnie niepodwazalna granica i to wytyczalam ja sobie juz bardzo
        bardzo wczesnie. Teraz ta granica zniknela i powiem szczerze ze nie czuje sie z
        tym zle. To znaczy, ze teoretycznie bedac teraz z nim, moglabym go zdradzic i
        co najgorsze, nie odczuwac po tym zadnych wyrzutow sumienia.
        po prostu cos we mnie peklo i wiem ze cos sie stalo co sie nie odwroci. Ja
        patrze na swojego meza jak na zupelnie inna osobe, troche obca, to nie jest juz
        MOJ FACET, tylko facet, ktory jest moim mezem. Ale ja tez juz nie jestem JEGO
        tylko, jestem jego zona.
        nie porafie tego do konca wytlumaczyc, ale np. ten caly bol, te wariactow
        zupelnie mi przeszlo, nabralam takiego dystansu ze moge spokojnie myslec o jego
        zdradzie o tym co sie stalo itd.
        Nawet przestalam poruszac z nim ten temat bo nie mysle o tym i wlasnie dlatego
        jestem w szoku.
        Nie mam zwidow, zlych snow, po prostu zaakceptowalam to i juz. Moze pomogl mi w
        tym fakt, ze jak rozstalismy sie na te pare miesiecy spotylam sie z kims innym
        i czulam sie zupelnie ok.
        Czasami wydaje mi sie ze zrobilam sie jakas wyrachowana i bez uczuc.Moze to
        jakis skutek uboczny mojego systemu immunologicznego :-)

        A najbardziej jestem zla, ze w pewnym stopniu mnie "rozdziewiczyl" moralnie.
        Jednak czulam sie lepiej wczesnie wiedzac, ze jest inny od wszystkich i nie
        mogly TEGO zrobic. Stal sie po prostu zwylym czlowiekiem ze zwyklymi
        slabosciami i ja zrozumialam ze ja tez jestem zwyklym czlowiekiem ze zwyklymi
        slabosciami.

        OK namotalam troche ale w koncu dzisiaj mam prawo ;-)

        pzdr
        A N I A
        • angoisse Re: Apple33-zdrada-c.d. 27.07.04, 08:41
          Gość portalu: apple33 napisał(a):

          > Witaj Petrelo
          >
          > Tylko widzisz jest cos co ja probowalam delikatnie zasugerowc wczesniej. Otoz
          > to ze ja tez sie zmienilam. I wydaje mi sie, ze zdecydowanie na gorsze. Do
          tej
          > cajej historii, bylam troche dzika w stosunku do innych facetow. Tzn zawsze
          > istniala dla mnie niepodwazalna granica i to wytyczalam ja sobie juz bardzo
          > bardzo wczesnie. Teraz ta granica zniknela i powiem szczerze ze nie czuje sie
          z> tym zle. To znaczy, ze teoretycznie bedac teraz z nim, moglabym go zdradzic
          > co najgorsze, nie odczuwac po tym zadnych wyrzutow sumienia.
          > po prostu cos we mnie peklo i wiem ze cos sie stalo co sie nie odwroci. Ja
          > patrze na swojego meza jak na zupelnie inna osobe, troche obca, to nie jest
          juz
          > MOJ FACET, tylko facet, ktory jest moim mezem. Ale ja tez juz nie jestem JEGO
          > tylko, jestem jego zona.> nie porafie tego do konca wytlumaczyc, ale np. ten
          caly bol, te wariactow > zupelnie mi przeszlo, nabralam takiego dystansu ze
          moge spokojnie myslec o jego> > zdradzie o tym co sie stalo itd.
          > Nawet przestalam poruszac z nim ten temat bo nie mysle o tym i wlasnie
          dlatego > jestem w szoku.
          > Nie mam zwidow, zlych snow, po prostu zaakceptowalam to i juz. Moze pomogl mi
          > tym fakt, ze jak rozstalismy sie na te pare miesiecy spotylam sie z kims
          innym > i czulam sie zupelnie ok.
          > Czasami wydaje mi sie ze zrobilam sie jakas wyrachowana i bez uczuc.Moze to
          > jakis skutek uboczny mojego systemu immunologicznego :-)
          > > A najbardziej jestem zla, ze w pewnym stopniu mnie "rozdziewiczyl" moralnie.
          > Jednak czulam sie lepiej wczesnie wiedzac, ze jest inny od wszystkich i nie
          > mogly TEGO zrobic. Stal sie po prostu zwylym czlowiekiem ze zwyklymi
          > slabosciami i ja zrozumialam ze ja tez jestem zwyklym czlowiekiem ze zwyklymi
          > slabosciami.




          och! doskonale Cie rozumiem. mam to samo, i nie wiem czy przez to stalam sie
          lepsza czy gorsza.
          zawsze inny zonaty facet byl dla mnie aseksualny, jesli bylam w zwiazku to nie
          zauwazalam innych mezczyzn, ani nie dopuszczalam ich blisko siebie.

          po czym doswiadczylam zdrady mojego M. , cala moje "konstrukcja ograniczen
          moralnych" sie zachwiala, tzw wyrzuty sumienia zostaly mocno ograniczone,
          nagle stalam sie innym czlowiekiem, nagle potrafie zrozumiec zdrade czyjas a
          przede wszystkim potrafilabym ja wybaczyc sobie. dalam sobie do niej prawo -
          moze z niego nigdy nie skorzystam ale jesli-to nie bedzie to tragedia zyciowa...

          wszystkim co sie wiazalo ze zdrada M. zostalam wprowadzona na dotychczas obcy
          mi "teren zdrad" i juz umiem sie w nim poruszac i obronic siebie przed czescia
          skutkow,...
          choc brakuje mi tamtych moze naiwnych uczuc, przeidealizowanego swiata... tego
          dziewictwa moralnego jak to nazwalaś...i czasem tesknie za ta slodką
          dziewczynka ktora bylam "przed"..

          a M.wiecej na swojej zdradzie stracil: mial wierna oddana kobiete, teraz ma
          kobiete ktorej musi pilnowac jesli nie chce byc rogaczem ;)
          • Gość: apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 66.189.0.* 27.07.04, 15:13
            Do angoisse:

            Widze ze mnie rozumiesz :-)

            I podpisuje sie pod ostatnim zdaniem. Moj M. mial kobiete naprawde wierna,
            ktora doskonale potrafila sie upilnowac sama i sprawialo jej to przyjemnosc -
            teraz wszystko moze sie zdarzyc. Tzn ja nie poszukuje zdrady na sile, jest mi
            bardzo dobrez z moim M w zyciu i w lozku, ale od tej pory nie zakladam nic na
            pewnosc - jednym slowem wszystko sie zdarzyc moze.

            pzdr
            Ania
        • Gość: Petrela Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 28.07.04, 07:50
          Myślę, że Twoje odczucia są normalne w tej sytuacji. Ja czuję bardzo podobnie.
          Kocham męża ale nie jest On już całym moim światem - nie jest już tak ważny jak
          kiedyś. Nie mam do Niego 100 % zaufania i nigdy już mieć nie będę. Podchodzę do
          życia z dystansem i bardziej dbam o siebie niż o Niego.
          A fakt, że czujesz że mogłabyś Go zdradzić wcale mnie dziwi. To chyba jak
          najbardziej normalne odczucia. Pozdrawiam.P
          • Gość: apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 66.189.0.* 28.07.04, 13:18
            Czesc petrelo:

            Moj maz tak naprawde nigdy nie byl moim swiatem. Ja zawsze mialam swoje zycie,
            najpierw studia, potem praca, potem samodzielne wyjazdy za granice.
            Jednak nawet w najgorszych klotniach, w najciezszych chwilach nie wpadlam na to
            ze moglby mnie zdradzic.
            I jak najbardziej wiedzialam co sie dzieje obok, bylam w stanach i doskonale
            widzialam ten jeden wielki ruchomy burdel.
            Ale wydawalo mi sie ze nie po to pobralismy sie ( z nieprzymuszonej woli z obu
            strony) by po kilku latach sie zdradzac. Jesli chcialby mnie,zdradzac prosze
            bardzo bez zadnych przeszkod moglby odejsc i cieszyc sie kochankami do wyboru,
            nawet trzema dziennie :-)
            A ja ze swej strony bylam bardzo, taka bardzo stanowcza wobec innych facetow tzn
            nigdy nie robilam tego co nie chcialabym by zrobil mi moj maz. Nie utrzymywalam
            zadnych kontaktow z nieznajomymi facetami, na pierwsze zaczepki reagowalam
            troche jak dzikus, ucinalam rozmowe zanim ona jeszcze powstala itd.
            i najwazniejsze jest to ze to pilnowanie samej siebie sprawialo mi przyjemnosc,
            autentyczna przyjemnosc, ze moge w tym popapranym swiecie byc wierna.

            A potem CIOS w glowe i sama wiesz przez co przechodzilam-zwykly zwierzecy bol
            najprawdziwszy w swiecie bol, ktory nie mija, tylko powoli rozwala cie na
            kawalki( schudlam przeciez 8 kilo co przy moich wyjsciowych 58kg, bylo widac)
            Bol nienawisc, pustka, chaos, rozstanie z mezem i powrot.
            tylko gdzies po drodze Ja sie zmienilam, nieodwracalnie.
            I to nie o to chodzi ze nie mam do mojego M, zaufania. Wbrew pozorom mam
            zaufanie. Kompletnie go nie sprawdzam, niech sam sie pilnuje.Kocham go rowniez
            i to bardzo mocno.
            Tylko ze ja jakbym narodzila sie na nowo. widzisz mozna powidziec ze ja go w
            pewnym sensie zdradzilam, bylam przeciez z kims innym, jak sie rozstalismy. Nie
            wiem czy mozna to uznac za zdrade, bo autentycznie sie rozstalismy od loza i
            stolu, ale nie zmienia to faktu ze bylismy malzenstwem. i nie czuje sie nawet w
            najmniejszym stopniu nie w porzadku.
            moj maz obudzil we mnie, na swoje nieszczescie demona. Ale takiego demona,
            ktorego obawiam sie nawet ja :-)
            I petrelo powiedz czy nie jest dziwne to ze BOL minal. Jeszcze niedawno jak
            pomyslalam o tym ze on mogk kogos dotknac przeszywal mnie taki zimny dreszcz i
            zbieralo sie na wymioty. Teraz? Teraz traktuje to jaka po prostu zwykla slabosc
            zwyklego czlowieka. skonczyly sie wypominki aluzje zarty i co najwazniejsze ja
            przestalam cierpiec i naprawde rozkwitlam.

            Pzdr Cie Petrelo bardzo bardz serdecznie i jak masz ochote to pisz kiedy
            chcesz. powiem szczerze, ze te moje wypociny na forum bardzi mi pomagaly
            Trzymaj sie
            • Gość: Petrela Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 28.07.04, 17:32
              Bardzo dobrze, że nie czujesz już bólu. Mój ból też jest już poza mną...(minął
              już przeszło rok) - czasem tylko zjawia się jakiś smutek przypominający
              przeszłość. Ale potrafie się go szybko pozbyć. Jestem szczęśliwa i silniejsza.
              W pewnym sensie jestem dumna z siebie, że zdołałam to wszystko przetrwać,
              walczyć z gniewem, bólem i smutkiem. Potrafiłam Mu wybaczyć i żyć z Nim. Teraz
              jest nawet lepiej niż przedtem. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo miłości. P
            • Gość: irka Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 17:45
              Dziękuję bardzo za poruszony w taki sposób temat. To przedziwne z jaką perfidią
              ludzie uwielbiają czytać, oglądać cudze nieszczęście. Czuję, źe wiele mamy
              wspólnego. Kilka tygodni temu dowiedziałam się, źe mój mąź, tak przeze mnie
              kochany, zdradził mnie. Więcej, zakochał. Mamy po trzydzieści parę lat. Musiałam
              to z niego wyciągnąć. Skojarzyłam telefony, sms-y, niechęć do mnie, brak
              zainteresowania. W końcu przeczytałam jeden z sms-ów. Świat mi się zawalił. Nie
              chce mi się pracować, spać, jeść - teź schudłam 6 kg przy dotychczasowej wadze
              52 kg. Wyglądam jak cień, choć staram się, źeby wszystko było normalnie, bo on
              mówi, źe być ze mną i zapomnieć o niej. Widzę jedank, źe nie potrafi. Męczy się,
              ale ze mną jest, a ja nie potrafię mu powiedzieć - odejdż. Boję się samotności.
              Poradż, co zrobić.
              • Gość: apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 66.189.0.* 28.07.04, 22:27
                Witaj Irko

                Niestety nie mam zielonego pojecia co ci poradzic, bo kazda sprawa jest
                indywidualna. Jedyna wskazowka jaka moge ci dac( co ja bym zrobila) to jest ta:
                Nie rob nic w imie czegos, jakiegos poswiecenia, a to dla domu, dla dzieci,
                albo dla wspolnie spedzonych lat. Zycie ma sie jedno i jest ono bardzo krotkie.

                Ania
              • agata.z3 Re: Apple33-zdrada-c.d. 28.07.04, 23:03
                witaj irko!
                jak dobrze cie rozumiem! Właśnie niedawno przeszłam podobną historię (po 14
                latach małżeństwa). Teraz jestem na etapie powrotu i odbudowywania tego co
                jeszcze da sie odbudować... Niestety nie jest ze mna tak dobrze jak pisze
                apple33, nie umiałam tak do końca zmienic się, a może to jeszcze jest przede
                mną... Pracuje nad tym.
                Nie wiem co ci poradzić... Ja tez bałam się samotności, bałam się wyraźnie
                powoiedzieć odejdź, chciałam uratowac małżeństwo i rodzinę. W pewnym momencie
                jednak, gdy miałam juz wszystkiego dosyc kazałam mu się wynosic. I to był chyba
                moment przełomowy w całej historii.
                Jesli chcesz pogadać napisz do mnie na email gazetowy.
                Jeszcze słowo do apple33 - dziękuję ci za to co napisałaś o finale swojej
                historii. To jak się czujesz i jak się zmieniłaś - jesli mozna potraktuje jako
                rady.
                • apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. 30.07.04, 01:29
                  witaj

                  > Jeszcze słowo do apple33 - dziękuję ci za to co napisałaś o finale swojej
                  > historii. To jak się czujesz i jak się zmieniłaś - jesli mozna potraktuje
                  jako
                  > rady.

                  Ja na to sobie ciezko musialam zapracowac i okupic.
                  Ale wiesz powiem ci szczerze, zostalam ze swoim mezem nie dlatego, ze balam sie
                  czegos, czy po to by przez nastepne lata trawic sie bolem wspominajac jego
                  zdrade. A niech ciezkie licho porwie te zdrade i jego. Zostalam bo tak
                  CHCIALAM. I nawet jesli zdradzi mnie ponownie nie sadze bym powiedziala ze
                  zmarnowalam sobie zycie zostajac z nim.

                  Pzdr
                  Ania

    • bez_loginu4 moze to chwilowa zmiana 25.07.04, 22:17
      za kilka miesiecy sytuacja wroci do "normy"
      • honeybeam Eeej Apple 27.07.04, 15:21
        To Ty jesteś Tą, której doradzano zdjęcie kochanki umieścić w internecie??? I
        podsycano tu tylko Twoją nienawiść??? Wiesz tyle tu tych zdrad, że pogubić się
        można :). W każdym razie, fajnie że się udało. Tak trzymać! Gratulacje :)
        • Gość: apple33 Re: Eeej Apple IP: 66.189.0.* 27.07.04, 15:52
          Witam!


          To stanowczo nie ja :-)
          A poza tym mi do glowy nawet nie przyszlo mscic sie na kochance meza?
          to przez nia spotkalo mnie kilka fajnych rzeczy w zyciu :-)

          Pzdr
          Ania
          • Gość: maganka Re: Eeej Apple IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 22:33
            Chciałam ci podziękować, że tak precyzyjnie wyraziłaś to, co od paru miesięcy
            chodziło mi po głowie... Ja jestem w połowie drogi. Zdradził mnie, zdrada trwa.
            Ja jeszcze czekam - może skończy się to jego szaleństwo? Nie wiem. Podejrzewam,
            że musimy jednak przejść przez rozstanie. Wiele wskazuje na to, że może
            skończyć się podobnie, jak u ciebie. Ale już teraz moje odczucia są dokładnie
            takie same!! Dystans i ta utrata moralnego dziewictwa!! Tak, to właśnie to!!
            Trochę nieprzyjemne, a trochę fascynujące. Pocieszające, że coś takiego pojawia
            się po totalnej rozpaczy. Pozdrawiam cię serdecznie!
            • apple33 Re: Eeej Apple 30.07.04, 01:50
              Gość portalu: maganka napisał(a):


              Ale już teraz moje odczucia są dokładnie
              > takie same!! Dystans i ta utrata moralnego dziewictwa!! Tak, to właśnie to!!
              > Trochę nieprzyjemne, a trochę fascynujące. Pocieszające, że coś takiego
              pojawia
              >
              > się po totalnej rozpaczy. Pozdrawiam cię serdecznie!

              To nie tylko pocieszajace. To kwintesencja calego tego zamieszania :-)

              Nie moglam zrozumiec dlaczegpo wszyscy mowili, ze czas leczy rany. Dla mnie
              problemem bylo przezycie nastepnej godziny. Moze sie to wydawac dziwne ze
              mozna tak cierpiec po glupiej zdradzie, ale tak wlasnie bylo. Nie przespane
              noce, balagan w domu, potworny bol zoladka, i ciagle mysli o nim.
              Samonapedzajace sie dolowanie. Powoli gaslam i gdyby nie praca i studia pewnie
              bym zginela. Ale ja cierpialam bo mu wybaczylam, bo musialam zaakceptowac jego
              zdrade, zrobic cos wbrew sobie.
              I nagle po 6 miesiacach powiedzialam STOP- rozstajemy sie.
              I wtedy przyszla ulga i pojawil sie jak na zawolanie nowy facet o ironio losu
              mlodszy przystojniejszy i nawet duzo bogatszy niz moj maz. Iwtedy zrozumialam
              jak latwo mozna zrobic sobie skok w bok i nie odczuwac KOMPLETNIE nic.
              Moj maz mial wyrzuty sumienia i to ogromne bo przez te wyrzuty sumienia
              strasznie mnie krzywdzil i wyrzywal sie na mnie. A ja nic zupelnie nic.

              nie wiem czy jestem potworem czy kobieta bez zadnych uczuc. Teraz jestem ze
              swoim mezem nie szukam nikogo poza nim bo jest mi z nim bardzo dobrze, w kazdej
              dziedzinie i staram sie byc dla niego prawdziwym przyjacielem.
              Ale ta zmiana naprawde mnie zaskoczyla i w sumie przypadla mi do gustu.

              Ja nie chcialam sie wcale zmieniac, dobrze mi bylo z wyidealizowanym
              spojrzeniem na swiat, ale stalo sie. Maz mnie zdradzil i tak najbardziej to
              skrzywdzil samego siebie.

              Glowa do gory i uwierz napiekniejsze uczucie to wreszcie przestac cierpiec.

              Pzdr
              Ania
              • Gość: maganka Re: Eeej Apple IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.04, 18:00
                Wiesz, czasem mi się wydaje, że tak musi być - że to rodzaj totalnego kryzysu i
                rozkładu, przez który musimy przejść, żeby w ogóle być dalej razem... Dziś
                jesteśmy w rozsypce. Na pozór nic sie nie zmieniło - dzieci jeszcze o niczym
                nie wiedzą. Ja już prawie dojrzałam do rozstania, bo wydaje mi się, że jedynym
                sposobem, żeby się wyleczył z tej dziewczyny jest codzienne życie z nią, nuda,
                rutyna, zwykłe problemy. A potem - kto wie. Może wróci, a może ja już nie będę
                chciała?.. To nie jest tak, że trzymają mnie przy nim tylko dzieci. Trzyma mnie
                kilkanaście lat przeżytych razem - i to bardzo szczęśliwie. Trudno w połowie
                życia rzucić to w kąt. Wyleczyłam się już z mściwych myśli, po prostu go
                rozumiem. Nie chcę tu opisywać jego problemów, ale ja o nich wiem - i wiem,
                skąd się wzięła ta zdrada. Najgorsze jest to, że ja zrezygnowałam z pracy, żeby
                był prawdziwy dom - dla niego i dla dzieci. Każdy, kto się o tym wszystkim
                dowiaduje - radzi (słusznie), żebym coś ze sobą zrobiła, zaczęła pracować...
                Wiem, sama o tym marzyłam - z oczywistych powodów - materialnych i
                psychicznych. Ale bardzo długo bohaterstwem było dla mnie pokonać depresję,
                wstać rano i zrobić cokolwiek sensownego, zająć się rodziną i domem, a nie
                ryczeć godzinami w łazience...Powoli z tego wychodzę. Jestem już kimś innym,
                niż rok temu. I wiesz co? Niezależnie od tego, jak to się skończy - przyznaję,
                że bardzo prawdziwe jest to przysłowie: co cię nie zabije, to cię wzmocni.
                Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
                • apple33 Re: Eeej Apple 30.07.04, 18:54
                  Gość portalu: maganka napisał(a):

                  > Ja już prawie dojrzałam do rozstania, bo wydaje mi się, że jedynym
                  > sposobem, żeby się wyleczył z tej dziewczyny jest codzienne życie z nią,
                  nuda,
                  > rutyna, zwykłe problemy.

                  Wiesz, ze ja tez o tym myslalam. Bo tak naprawde wszystko jest piekne na
                  odleglosc, na chwile, po jakims czasie pojawiaja sie dokladnie te same problemy
                  co kiedys.

                  A potem - kto wie. Może wróci, a może ja już nie będę
                  > chciała?.. To nie jest tak, że trzymają mnie przy nim tylko dzieci. Trzyma
                  mnie
                  >
                  > kilkanaście lat przeżytych razem - i to bardzo szczęśliwie. Trudno w połowie
                  > życia rzucić to w kąt.

                  Pewnie ze trudno, przeciez rozumiem cie doskonale.

                  Wyleczyłam się już z mściwych myśli, po prostu go
                  > rozumiem. Nie chcę tu opisywać jego problemów, ale ja o nich wiem - i wiem,
                  > skąd się wzięła ta zdrada.

                  Zawsze obie strony sa winne za kryzys, w mniejszym lub wiekszym stopniu, ale
                  tylko jedna jest winna zdrady.

                  Najgorsze jest to, że ja zrezygnowałam z pracy, żeby
                  > był prawdziwy dom - dla niego i dla dzieci. Każdy, kto się o tym wszystkim
                  > dowiaduje - radzi (słusznie), żebym coś ze sobą zrobiła, zaczęła pracować...
                  > Wiem, sama o tym marzyłam - z oczywistych powodów - materialnych i
                  > psychicznych. Ale bardzo długo bohaterstwem było dla mnie pokonać depresję,
                  > wstać rano i zrobić cokolwiek sensownego, zająć się rodziną i domem, a nie
                  > ryczeć godzinami w łazience...Powoli z tego wychodzę.

                  Nawet nie wiesz jak bardzo dobrze cie rozumiem. Ja co prawda pracowalam, choc w
                  niepelnym wymiarze godzin, mam szkole (jestem za granica na nowo rozpoczelam
                  edukacje ;-), ale do pelnej samodzielnosci finansowej bylo i jest daleko.
                  Jestesmy tu zupelnie sami, bez zadnej rodziny.
                  Ale to w pewnym sensie jest nauczka dla ciebie. Odrobina niezaleznosci
                  finansowej jest niezbedna kazdej kobiecie.


                  Jestem już kimś innym,
                  > niż rok temu. I wiesz co? Niezależnie od tego, jak to się skończy -
                  przyznaję,
                  > że bardzo prawdziwe jest to przysłowie: co cię nie zabije, to cię wzmocni.

                  Zgadzam sie.
                  Czy twoj maz zupelnie od ciebie odszel wyprowadzil sie? Co z rozwodem? myslisz
                  o tym?
                  A tak na koniec. Jestes silna kobieta, wiem o tym. Sprobuj, ale tak zupelnie
                  szczerze, wynajdywac plusy ze swojej sytuacji. Zacznij szukac pracy - to jest
                  najwazniejsze. A po drugie zmien sie. Chcesz zajac sie czyms? Kup farbe p
                  przemaluj mieszkanie. Wydaje sie glupie? Ale bardzo pomaga. Jedz do IKEA kup
                  nowe firanki i doniczki do kwiatkow. Zrob cos by zmienic swoje otoczenie.
                  Ubieralas sie do tej pory na niebiesko? Zacznij ubierac sie na rozowo.to sa
                  zwykle drobiazgi ale wiesz jak pomagaja? Takich rzeczy jest mnostwo.
                  Zaplanuj sobie piknik z dzieciakami, zrob fajne jedzenie, wez aparat i jedz z
                  nimi. Nie przejmuj sie ze beda nachodzily cie wspomnienia i czasami poplaczesz.
                  To nayuralne. Usmiechaj sie do ludzi czesciej. Idz do bibloteki wypozycz sobie
                  fajna ksiazke.
                  Wiesz co jest najwieksza zemsta?
                  najwieksza zemsta jest OBOJETNOSC.

                  Jak chcesz sie wykrzyczec, wyplakac napisz.
                  Nie tylko ty jestes sama uwierz

                  Serd.pzdr
                  Ania

                  > Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
                  • Gość: szalona_ona Re: Eeej Apple IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.04, 20:34
                    Nawet nie wiecie, jak to dobrze, że są takie kobiety jak Wy.
                    Takie, które mówią o swoim bólu szczerze. Dziękki Wam zaczynam wierzyć, że i
                    mnie sie uda. Jestem w podobnej sytuacji do wielu z Was. 16 lat bycia razem,
                    dziecko, stabilizacja. Ja pracuję zawodowo i staram sie za wszelką cenę być
                    niezależna finansowo. On zakochał się wirtualnie- on roku kontaktuje się z
                    kobietą, którą zaczął niedawno odwiedzać. A ja ..... cóż, zbieram odwagę, by
                    powiedzieć mu "Odejdź i nie niszcz mi życia" Nie zasługuję na to, by być
                    zdradzaną. Może on w końcu to zrozumie i mam nadzieję, że ta "druga" jego
                    ideał, matka dwójki dzieci, mężatka zdradzająca jakby nie było swojego ślubnego
                    sprawi, że jego życie stanie się szczęśliwsze niż ze mną,he,he,he (czyżbym była
                    złośliwa?) A teraz staję przed lustrem i mówię do siebie: Szalona, głowa do
                    góry, dasz sobie radę !!!!
    • Gość: irka Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 08:07
      Właśnie kazałałam mu się wyprowadzić, chcoiaź z całego serca chciałam, źeby tego
      nie robił. Chciałam, źeby błagał mnie o przebaczenie, źe mnie kocha i będziemy
      na zawsze razem. Nie zrobił tego. Kocha ją i z nią chce być. Ta myśl rozsadza mi
      głowę na milion kawałków. Wiem, źe muszę się pozbierać. Źe trzeba jutro iść do
      pracy. Ale ta myśl mnie nisczy. Nie wiem, jak sobie poradzę. Mimo wszystkiego co
      mi zrobił chcę źeby był ze mną - przytulił, posałował... Czy jestem
      nienormalna?Bez godności i czci?
      • Gość: gosia Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 80.51.253.* 01.08.04, 10:03
        Irka >trzymaj sie wiem ze jest ci ciezko .rozumiem Twój nieprawdopodobny
        bó.przechodziłam to samo ale to on sie chciał wyprowadzić a ja nie
        reagowałam.Został. Ma dziwe w pracy. Ale jest z nami .Nie wiem co mi los
        przyniesie .Irka Twój maz wróci tylko poczekaj nie wydzwaniaj za nim. pokaz
        obojetnośc. Zyczę ci kochana byś przez to przeszła w miare szybko.powodzenia.
        Czy my zdrazone żony musimy cierpieć prze te kurwichy Paskudne do gazu z nimi
        • Gość: ALE Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: 194.146.248.* 01.08.04, 15:25
          Gosia zgoda, do gazu z nimi. Ale razem z tymi którzy zdradzali- czyli z panami
          meżami.
          Bądź obiektywna i zobacz winę w obu stronach.
          On zdradzał- to do gazu z nim razem z kochanką.
          Ona - kurwicha? To o nim nie pisz cieplutko "moj mąż' tylko "ten kurwiarz"

          Jestem pełna podziwu dla Apple, ze mimo iż widzi winę W MĘŻU a nie szuka
          winnych poza zwiazkiem, nie oszukuje się ze to wina tamtej a on tylko zbłądził.
          Ona wyraźnie widzi, że on ją swiadomie zdradzil ale WYBACZA.
          Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej Apple madrości życiowej i życzę Ci żeby w
          Twoim życiu ta pozytywna przemiana Twoja i Twojego męża trwala już zawsze:-)
          • Gość: olenka Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.04, 19:51
            > Jestem pełna podziwu dla Apple, ze mimo iż widzi winę W MĘŻU a nie szuka
            > winnych poza zwiazkiem, nie oszukuje się ze to wina tamtej a on tylko
            zbłądził.
            > Ona wyraźnie widzi, że on ją swiadomie zdradzil ale WYBACZA.
            > Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej Apple madrości życiowej i życzę Ci żeby
            w > Twoim życiu ta pozytywna przemiana Twoja i Twojego męża trwala już zawsze:-)


            -ja rowniez podziwiam. i mam nadzieje ze im sie ulozy.
            bo wierze ze Takie Kobiety wygrywaja zycie,
            wygrywaja bo na to zasluguja swoim postepowaniem i wyborami,

            a niestety takie Gosie (megi2?) wola sie grzebac w swoim kurwidolku wieszajac
            psy na innych
            • Gość: maganka Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.04, 00:38
              Aniu, dzięki za wsparcie. Jesteś bardzo, bardzo dzielną osobą, to prawda,
              zwłaszcza, że - jak piszesz - jesteś za granica, czyli bardziej zdana na własne
              siły. Nie, mój mąż jeszcze się nie wyprowadził. Twierdzi, że nie chce. Ale jego
              panna nie chce słyszeć o podwójnym układzie (ma rację, ze swojego punktu
              widzenia) - i tam, gdzie ja na razie próbuje przetrwać - ona stawia twarde
              veto. Nie chcę ich oceniać. Nie lubię tych określeń - że wszystkie kochanki, to
              dziwki, a wszystkie żony - to rozwalone na kanapie kretynki, leniwe, tłuste i
              brzydkie... Myślę, że każda zdrada - tak, jak każdy człowiek - jest inna. Może
              częściej zdradzają faceci?... Nie wiem. Można doszukiwać się schematów -
              zdradza, bo przeżywa kryzys wieku średniego, bo jest narcyzem, bo się
              znudził... Wiem jedno. Po kilkunastu latach małżeństwa naprawdę trudno o super
              emocje, prawda? Łatwo jest skarżyć się na nudę. Gorzej, jeśli niewiele się
              robi, żeby takie małżeństwo ratować. A jeszcze gorzej, jeśli na ogół robi się
              dobrą minę do złej gry i udaje się, że jest świetnie. Tym samym nie daje się
              partnerowi (żonie, mężowi) szansy na poprawę sytuacji! A widzę, że bardzo
              często tak bywa. Ja miałam idiotyczne poczucie, że moje małżęństwo jest
              fantastyczne!! Przynajmniej przez pierwszy rok - dwa, kiedy już trwał jego
              romans. To mnie chyba najbardziej wścieka, tego nie rozumiem.
              Aniu, nawiasem mówiąc, zrobiłam wiele z tych rzeczy, które mi radzisz zrobić -
              jak najsłuszniej!... Remont mieszkania, dużo zmian, inne kolory w ubraniu -
              wszystko się zgadza! Książki czytam nałogowo, tu niczego nie musiałam zmieniać.
              Wracam do starych przyjaciół. A praca? Może gdzieś na mnie czeka :))...?
              Kobiety zdradzane - trzymajcie się! Strasznie jest tylko na początku. Potem
              rozwija się skrzydła! Pozdrawiam!
              • apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. 03.08.04, 14:51
                Gość portalu: maganka napisał(a):

                Twierdzi, że nie chce.

                Szczerze mowiac bardzo dziwne. Powinnien podjac normalna ZDROWA decyzje , a nie
                paprac sie w jakims chorym ukladzie.

                Po kilkunastu latach małżeństwa naprawdę trudno o super
                > emocje, prawda?

                Zalezy o jakich emocjach mowisz. Jestem 8 lat wiec powiedzmy w polowie drogi.
                Na pewno nie ma tego iskrzynia co kiedys, zgadzam sie, ale uwierz ze zycie nie
                musi byc oparte na rutynie. Wystarczy inaczej spedzac wakacje, albo w ogole
                zaczac je spedzac. Z tego co mowisz jestescie para ok 40. A wiec musicie miec
                jeden ogromny PLUS, o ktorym ja marze - odchowane w miare dzieci.

                Gorzej, jeśli niewiele się
                > robi, żeby takie małżeństwo ratować. A jeszcze gorzej, jeśli na ogół robi się
                > dobrą minę do złej gry i udaje się, że jest świetnie. Tym samym nie daje się
                > partnerowi (żonie, mężowi) szansy na poprawę sytuacji!

                Masz racje do tanga trzeba dwojga.

                A widzę, że bardzo
                > często tak bywa. Ja miałam idiotyczne poczucie, że moje małżęństwo jest
                > fantastyczne!! Przynajmniej przez pierwszy rok - dwa, kiedy już trwał jego
                > romans. To mnie chyba najbardziej wścieka, tego nie rozumiem.

                Tego kompletnie nie rozumiem.


                > Aniu, nawiasem mówiąc, zrobiłam wiele z tych rzeczy, które mi radzisz zrobić -

                > jak najsłuszniej!... Remont mieszkania, dużo zmian, inne kolory w ubraniu -
                > wszystko się zgadza! Książki czytam nałogowo, tu niczego nie musiałam
                zmieniać.

                Bardzo sie ciesze.
                Ale wydaje mi sie ze powinnas byc bardziej stanowcza wobec swojego meza i
                nalegac by sie wyprowadzil i wnies sprawe rozwodowa.Czasami trzeba cos stracic
                by potem to odzyskac.
                Twoj maz tez powinien byc postawiony przed jasna decyzja. Jesli jego romans
                trwa niech odejdzie. Niech tobie tez da szanse na ulozenie sobie zycia na nowo.
                Skad wiesz ze jednak nie poczujesz sie szczesliwsza kiedy on odejdzie?
                Jezeli pozwolisz mu na zostanie na jego warunkach skad wiesz co bedzie za 10
                lat. Czy nie dajesz mu do zrozumienia ze wszystko mu wybaczysz i on zawsze po
                kazdym romansie moze wrocic do ciebie?

                SERD PZDR
                Ania


                • Gość: jota.40 Re: Apple33-zdrada-c.d. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.04, 16:31
                  Masz rację. Od dawna wiem, że prawdopodobnie to jedyna droga. Ale po pierwsze -
                  boję sie, po prostu. Po drugie - ech, wiele jest tych po drugie i po trzecie.
                  Długo by gadać... Sytuacja jest chora, to pewne. Pewne też, że prędzej, czy
                  później dojdzie do rozstania.
                  Nasz wiek sie zgadza, ale niestety - dzieci mamy zupełnie małe. To kolejny
                  powod - po prostu nie mieści mi się w głowie, że mam podjąć taką decyzję i
                  pozbawić ich ojca. Wiem, wiem, de facto - to on podjął decyzję, nie ja. Wiem
                  też, że powinnam być twardsza. Może się nauczę. Przeczuwam zresztą, że byłoby
                  mi dużo łatwiej. W tej chwili prawie nikt o tym nie wie, poza paroma znajomymi -
                  a on cały czas chodzi w glorii dobrego męża i ojca... Chyba już za długo. Moja
                  cierpliwość się wyczerpuje.
                  Pozdrawiam Cię najserdeczniej.
                  • apple33 Re: Apple33-zdrada-c.d. 03.08.04, 20:36
                    Gość portalu: jota.40 napisał(a):

                    > Masz rację. Od dawna wiem, że prawdopodobnie to jedyna droga. Ale po
                    pierwsze -
                    >
                    > boję sie, po prostu. Po drugie - ech, wiele jest tych po drugie i po trzecie.
                    > Długo by gadać... Sytuacja jest chora, to pewne. Pewne też, że prędzej, czy
                    > później dojdzie do rozstania.


                    Widzisz w kazdej sytuacji jest wiele tych po drugie i trzecie. To nie jest tak,
                    ze tylko ty masz ich wiele. Wyobraz sobie malzenstwo ze stazem 25 lat i le oni
                    maja po drugie po trzecie po czwarte itd.

                    > Nasz wiek sie zgadza, ale niestety - dzieci mamy zupełnie małe. To kolejny
                    > powod - po prostu nie mieści mi się w głowie, że mam podjąć taką decyzję i
                    > pozbawić ich ojca. Wiem, wiem, de facto - to on podjął decyzję, nie ja.

                    Alez ty ich nie pozbawiasz ojca. Chyba ze zabronisz mu sie z nimi widywac.
                    Ojcem jest sie na zawsze, na to ani on ani ty nie macie wplywu. Ja zawsze
                    wyznawalam taka zasade. Rodzina naprawde szczesliwa to jets taka rodzina, w
                    ktorej dobrze uklada sie miedzy mezem i zona. jesli oni sa szczesliwi, dzieci
                    tez beda szczesliwe.
                    Ale decyzja i tak nalezy do ciebie. Z jednej strony to jest naprawde piekne,
                    choc z drugiej wydawac sie moze ciezkie.

                    Pzdr
                    Ania



          • Gość: Gosia Re: Do ALE IP: 80.51.253.* 03.08.04, 17:26
            ALE masz racje oni obydwoje do gazu piszac post nie wzięłam zdrajcy pod
            uwagę.My zdradzone żony najpierw myslimy jak dobiC kochanice a zapominamy o
            facetach.Moze kiedys staremu wybacze nie ma pojęcia, moze rozwód. Czas
            pokaże.Narazie wyjeżdzam z corkami na piekne wakacjie które funduje
            zdrajca.Jade odsapnąć nabrać siły Odizolować sie od wszystkiego I podjąć
            decyzję co dalej. Trzymajcie sie dziewczyny .Apple i inne choc ciezko to głowy
            do góry.Pa
            • Gość: maganka Re: Do ALE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 02:11
              Ja też wyjeżdżam! Po raz pierwszy od wielu lat - pod namiot. Przypomnę sobie
              rozkoszne wakacje sprzed wieków. Mają być przyjaciele, których nie widziałam od
              bardzo dawna. Mam cichą nadzieję, że i ja zbiorę siły... A w ogóle tyle nas
              tutaj, że powinnyśmy założyć osobne forum ;))... Są niby te rozwódki - ale nie
              wszystkich nas to dotyczy. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
              • Gość: irka Re: Do ALE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 10:48
                Alu pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się na tych wakacjach. Zbierz siły,
                żeby spojrzec na to wszystko, co się wokół Ciebie dzieje bardziej trzeźwo. Ja
                mimo najgorszych w moim życiu tygodni, wierzę, że wszystko się uda. Mój mąż
                kilka dni temu wyprowadził się. To ja mu kazałam to zrobić, chociaż oboje przy
                tym płakaliśmy. Miał kochankę. Zakochał się w niej. Była w ciąży. Powiedział mi
                o tym dopiero po naszym rozstaniu. Prosił, żebym mu wybaczyła. Że wszystko
                zrozumiał. Że o tym, jak mnie kocha i jaka jestem niby wartościowa przekonał
                się dopiero, jak mnie stracił. Bałam się podjąć decyzję, bo wiedziałam, że to
                dziecko będzie między nami. Dowiedziałam się, że ona straciła dziecko
              • Gość: Gosia Re: Do IRKi IP: 80.51.253.* 04.08.04, 13:12
                jESTES PANIA SYTUACJI.ZROZUMIAŁ JAK STRACIŁ. PANIENKA STRACIŁA DZIECKO BO
                CHCIELI ZBUDOWAĆ SWOJE SZCZESCIA NA TWOIM NIESZCZESCIU, NA TWOICH ŁZACH.NIGDY
                NIE BEDA SZCZESLIWI .TAK TO W ZYCIU JEST,ZE ZŁO WRACA ZE ZDWOJONA SIŁA. TOBIE
                IRKO ZYCZE SAMYCH RADOSCI OD DZISIAJ. TRZYMAJ SIE. JA NIE WIEM CO MNIE JESZCZE
                CZEKA W ZYCIU CZAS POKAZE ALE DECYZJIE PODEJME PO POWROCIE Z WAKACJI.
                pOSTANOWIŁAM ,ZE BEDA TO RADYKALNE CIECIA ALBO ROZWÓD ,ALBO RENESANS NASZEGO
                MAŁZENSTWA. ZOBACZE. tRZYMAJCIE SIE ZDRADZONE ZONY.
                • Gość: chwila Re: Do IRKi IP: 62.121.129.* 04.08.04, 13:19
                  >PANIENKA STRACIŁA DZIECKO BO
                  > CHCIELI ZBUDOWAĆ SWOJE SZCZESCIA NA TWOIM NIESZCZESCIU, NA TWOICH ŁZACH.


                  sory Gosiu popierniczylo cie rowno...
                • apple33 DO GOSI!!! 04.08.04, 13:48
                  Czesc, pozwole sobie wtracic w ten watek.


                  Gość portalu: Gosia napisał(a):

                  > jESTES PANIA SYTUACJI.

                  Hm.. a mi sie wydawalo, ze malzenstwo polega na partnerstwie, a nie na
                  trzymaniu wszystkich asow w rekawie.

                  ZROZUMIAŁ JAK STRACIŁ. PANIENKA STRACIŁA DZIECKO BO
                  > CHCIELI ZBUDOWAĆ SWOJE SZCZESCIA NA TWOIM NIESZCZESCIU, NA TWOICH ŁZACH.NIGDY
                  > NIE BEDA SZCZESLIWI .

                  Wiesz Gosiu to co napisalas nadaje sie lamusowej KSIEGI ZABOBONOW I STRASZYDEL.
                  Ale tak naprawde jesli ty myslisz w ten sposob to ja ci gleboko wspolczuje.
                  Ile przez ciebie przemawia goryczy, nienawisci, zgorzknienia. Obserwuje cie w
                  paru watkach -Ty jestes jednym wielkim klebkiem negatywnych emocji !

                  TAK TO W ZYCIU JEST,ZE ZŁO WRACA ZE ZDWOJONA SIŁA.

                  Tak samo jak wracaja, ze zdwojona sila negatywne emocje, ktore ty przejawiasz
                  do swiata, a co zauwazylam szczegolnie do tych, najczesciej mlodych dziewczyn,
                  ktore staja sie kochankami zonatych facetow i to do wszystkich pomimo, ze tylko
                  jedna byla kochanka twojego meza.


                  tRZYMAJCIE SIE ZDRADZONE ZONY.

                  NA LITOSC BOSKA!!!!!! Nie wrzucaj mnie do tego kubla - zdradzonych zon, jakbys
                  czynila z tego swoja najwazniejsza etykiete. Jestem Ania, Ania, Ania i
                  obojetnie czy bym byla sama czy ze swoim facetem, nadal jestem ANIA ANIA ANIA i
                  na pewno nie poczuwam sie do etykiety ZDRADZONYCH ZON.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja