Nie rozumiem

15.03.13, 12:11
Będzie ciąg dalszy moich narzekań (w końcu muszę się gdzieś wygadać).
Nasza (w sensie moja z żoną, dzieci nie mamy) sytuacja wygląda następująco. Ja pracuję (zarabiam średnio, ale na utrzymanie wystarczy). Żona nie pracuje. Jest jej z tym źle i niby chciałaby pracować. Piszę "niby", bo jak tylko pojawia się jakaś okazja do znalezienia tej pracy, to żona robi wszystko aby tej pracy nie dostać. A to za daleko. A to poniżej jej kwalifikacji i t.p.
No i wymyśliła sobie ostatnio, że powinniśmy się przeprowadzić. Oczywiście wiązałoby się to z tym, że ja musiałbym zrezygnować z mojej pracy. Ona uważa, że gdzie indziej prace znajdzie, a tutaj akurat nie. No to jej mówię dobrze, kochanie, znajdź tam pracę i się przeprowadzamy, bo ja nie jestem pewien czy w innym mieście uda mi się znaleźć jakąś pracę. Wtedy żona by nas utrzymywała a ja zostałbym kurem (kogutem?) domowym. Nawet by mi to odpowiadało. Tylko, że wtedy żona mówi, że niekoniecznie znajdzie tą pracę od razu. Może za trzy miesiące, może za pół roku, a może za rok. Nie wiadomo. Ale i tak powinniśmy się przeprowadzić i szukać tej pracy. No to się pytam: a za co będziemy żyć? Ona beztrosko: jakoś sobie poradzimy. A ja poważnie: ale jak? Ona jeszcze nie wie jak, ale sobie poradzimy. Ona nie będzie pracować, ja nie będę pracować, ale sobie poradzimy.
    • coffei.na może żona 15.03.13, 12:27
      chce byście żyli samą miłością??

      powiem Ci w sekrecie : masz lenia w domu!!dzieci nie ma a do pracy się nie bierze?to co ona robi cały dzień??pewnie podrywa na czacie :P
      a ugotuje Ci chociaż??!!
    • lolcia-olcia Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:28
      ha ha z castingu ją masz ?
    • last_unearthly Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:30
      Współczuję.
      Przyzwyczaj się do myśli, że dopóki ona będzie Twoją żoną, cała odpowiedzialność za wszystko będzie na Twojej głowie, bo ona do każdej sprawy będzie miała podejście, że jakoś sobie poradzicie. Ale to jakoś będzie spoczywało na Tobie bo ona jak widać nie rwie się do pracy. Szanowna małżonka ma podejście do pieniędzy jak mój 6 letni bratanek - uważa że pieniądze biorą się z bankomatu, po prostu podchodzisz, wkładasz kartę i je bierzesz i już możesz mu kupić nową zabawkę:)) Musisz jej uświadomić, że w życiu nie żyje się powietrzem, ale to chyba będzie trudne zadanie.
    • ursyda Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:31
      trzeba było wziąć pełnoletnią
      • last_unearthly Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:36
        raczej dojrzałą psychicznie i odpowiedzialną a nie pasożyta i dzieciucha
    • light_in_august Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:38
      Ja też nie rozumiem - dlaczego nie możesz kobietą potrząsnąć i wybić jej z głowy głupie pomysły? Mówisz "kochanie, ten pomysł jest absurdalny i nie ma opcji, żebyśmy do niego wracali. Jeśli chcesz coś zmienić, to zmieniaj, ale zachowuj się przy tym jak dorosła osoba, a nie 5-letnia dziewczynka". Taki problem powiedzieć wprost?
      Gódź się dalej na wszystko, co sobie wyduma i zobaczysz, w jakim punkcie się znajdziesz za x lat...
      I żeby nie było - ja nie będę psów na niej wieszać za to, że nie pracuje. Jeśli Ty się na to godzisz i ją utrzymujesz, a ona np. zajmuje się domem, to super. Ale jeśli nie zarabia, to powinna zejść na ziemię i się trochę z tymi swoimi maniakalnymi pomysłami powstrzymywać.
      • altz Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:57
        light_in_august napisała:
        > Gódź się dalej na wszystko, co sobie wyduma i zobaczysz, w jakim punkcie się zn
        > ajdziesz za x lat...
        Małpa spokojna, wypoczęta, spełniona, znajdzie sobie nową gałąź, gdy się taka trafi, bo ten mąż to nudziarz, nic tylko pracuje i zaniedbuje swoje słoneczko... ;-)
        Przed odejściem poprosi o połowę uczciwie wypracowanego majątku. :-D
    • alpepe Re: Nie rozumiem 15.03.13, 12:41
      dobrze brała, czy ma fajne cycki, bo przecież jakiś powód miałeś, by ją poślubić?
      • amancjuszka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 17:09
        Jelen babe utrzymuje to naciagnela, cwana.
        • rekreativa Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:04
          Ale na co naciągnęla?
      • mam.kaszel Re: Nie rozumiem 18.03.13, 14:44
        Co to znaczy: "dobrze brała"?
    • gyubal_wahazar Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:01
      Jak dzieci nie macie, to klaśnij w łapki, spakuj ją i zrób jej kanapki na drogę, nim się rozmyśli.
      • tonik777 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:13
        Nie zdążyłem. Już się zgodziłem (na jej pomysł), żeby ona pojechała poszukała pracy i jak już znajdzie to wtedy ja zrezygnuje z mojej i pojadę do niej aby tam czegoś szukać. Niestety wyszło jak zwykle - zmieniła zdanie. A tak naprawdę te jej teksty są tylko manipulacją, żebym uwierzył, że niby ona chce pracować, ale nie ma takich możliwości. A jej się po prostu nie chce. Pasuje jej obecny układ, ale żebym nie marudził o jej nicnierobienie to wymyśla absurdalne pomysły, żeby potem było, że to ja ją blokuje.
        A ja też jestem temu winny. Niestety jestem za miękki, bo powinienem już dawno złożyć papiery rozwodowe.
        • twojabogini Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:18
          tonik777 napisał:

          > A ja też jestem temu winny. Niestety jestem za miękki, bo powinienem już dawno
          > złożyć papiery rozwodowe.

          Nie jesteś za miękki. Kochasz swoją żonę. Znasz ją, gdybyś naprawdę czuł, że z jej strony nie ma uczucia, że jest leniem i pasożytem już dawno zadziałałby mechanizm obronny - i bylibyście po rozwodzie. czujesz że to inaczej, ale nie wiesz co. Twoja żona tez nie umie ci wyjaśnić - bo nie wie.
          Słusznie uważasz, że to co się dzieje nie jest normalne - bo nie jest. Ale osoba w takiej sytuacji jak twoja żona nie potrzebuje kopa w d. tylko rozsądnej pomocy.
          • tonik777 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:31
            Próbowałem (nie jeden raz) ją namówić na wizytę u specjalisty, ale ona konsekwentnie odmawia. Wg niej ona nie ma żadnego problemu. Jak tylko zmieni miejsce zamieszkania, to wszystko będzie rewelacyjnie. Tylko, że ja wiem, że nie będzie, ale do niej moje argumenty nie docierają. Wg niej tam pracę będzie miała nawet gdyby miała dojeżdżać do niej dwie godziny w jedną stronę. Tutaj miała możliwość z dojazdem 40 minut i było za daleko. Tam mogłaby pracować w sklepie. Tutaj sklepy jej nie odpowiadają. Tak więc jasne jest, że i tam nie będzie miała pracy tylko tak sobie mówi.
            • soulshuntr Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:50
              chlopie, utnij kase na waciki, lakierki do pazurkow, kosmetyki, majtki i podpaski a zaraz pojdzie do roboty.
              • twojabogini Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:02
                Nie pójdzie. Nie może. Załamie się i przyjmie postawę ofiary, albo zacznie cierpieć na liczne dolegliwości fizyczne (które będzie uważać za realne). Z nieodpowiedzialnego dziecka zamieni się w dziecko chore i wymagające uwagi.
                • soulshuntr Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:04
                  czyli na moje wychodzi, ze pozostaje odstrzal albo klasztor.
                  • twojabogini Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:11
                    Wsparcie, pomoc, zrozumienia. Małżeństwo jest takim rodzajem zwiazku, który wiąże się z odpowiedzialnością za drugą osobę. Niektórzy rozumieją to jako akceptację sytuacji anormalnych. Ja nie. Opisana sytuacja jest anormalna. Dlatego trzeba ja zmienić - udzielając zonie pomocy i wsparcia - nawet jeśli ona nie widzi i nie chce zobaczyć problemu. Gdy ona nie chce iść do terapeuty - zacząć może mąż - choćby po to, aby sam dostał wsparcie, bo na pewno jest mu ciężko. No i może uzyskać cenne wskazówki jak pomóc żonie przestać myśleć życzeniowo, dojrzeć.
                    To właśnie jest ładne w małżeństwach, że ludzie pomagają sobie przełamać własne słabości, wspierają się, rozwijają, pokonują razem trudności. W praktyce takich małżeństw nie ma zbyt wiele - ale każdy może swoje małżeństwo w ten sposób widzieć i prowadzić.
                    • soulshuntr Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:44
                      ale takie dzialanie nie jest trendi. Poza tym nie wiemy jak bylo naprawde.
                    • light_in_august Re: Nie rozumiem 15.03.13, 15:10
                      Masz trochę racji, ale też nie przeginajmy w drogą stronę - małżonek nie jest od tego, żeby niańczyć. Można spróbować pomóc, wesprzeć w potrzebie raz, drugi, trzeci, ale jeśli druga strona niezmiennie staje okoniem i nie robi nic, żeby pomóc samej sobie, to sorry, ale do widzenia. Chyba że ktoś ma wizję małżeństwa, w którym się tkwi, choćby się waliło i paliło...
                    • 0riana Re: Nie rozumiem 15.03.13, 17:06
                      > Małżeństwo jest takim rodzajem zwiazku, który wią
                      > że się z odpowiedzialnością za drugą osobę.

                      Słowo 'małżeństwo' nadzwyczaj często pojawia się w Twoich postach w tym wątku. Skąd to przekonanie o takiej niezywkłości tych akurat związków?
                      • twojabogini Re: Nie rozumiem 18.03.13, 12:55
                        > Słowo 'małżeństwo' nadzwyczaj często pojawia się w Twoich postach w tym wątku.
                        > Skąd to przekonanie o takiej niezywkłości tych akurat związków?

                        Sądzę, że zawierając małżeństwo podejmujemy swojego rodzaju zobowiązanie: do miłości, lojalności, wierności oraz do wytrwałości. Niewielu ludzi na dłuższy dystans traktuje to zobowiązanie poważnie.
                        Najpowszechniejsze jest chyba trwanie przy obietnicy "nie opuszczę", przy zaniedbaniu pozostałych obietnic. Wciąż spotykam puste małżeństwa, których nie łączy już nic poza przysięga pozostania razem aż do śmierci.
                        Szanuję słowo które daję. Przy czym jeśli dwoje ludzi chce się nawzajem zwolnić z danego słowa, lub też jedno zdecydowanie narusza dane obietnice i przy tym domaga się dochowania obietnicy od drugiego - małżeństwo przestaje istnieć. Jestem przeciwniczką "noszenia krzyży", dochowywania słowa za wszelka cenę (umowa jest dwustronna, jeśli jedna osoba ją zrywa, druga jest wolna) ale też przeciwniczką łatwego poddawania się.
            • twojabogini Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:59
              tonik777 napisał:

              > Próbowałem (nie jeden raz) ją namówić na wizytę u specjalisty, ale ona konsekwe
              > ntnie odmawia. Wg niej ona nie ma żadnego problemu. Jak tylko zmieni miejsce za
              > mieszkania, to wszystko będzie rewelacyjnie.

              Toteż właśnie ci piszę - to jest klasyczny syndrom ucieczki. Przy czym osoba, która ma zamiar zbudować wszystko od nowa w nowym miejscu, jest naprawdę szczerze przekonana, że w nowym miejscu wszystko potoczy się gładko. Jedne osoby mają tyle siły życiowej, żeby dokonać takiej zmiany - inne mają tylko siły, żeby o tym mówić i marzyć. Obserwując kolegę, który od lat męczy się z taką partnerką - lepiej gdy taka osoba nie ma siły - inaczej życie jest ciągłą rewolucją (co często wiąże się z brakiem pieniędzy, stratami związanymi z nagłymi sprzedażami majątku itp.).
              Wiem, że bardzo ciężko jest przekonać taką osobę do terapii. Ona dlatego chce uciekać i myśli życzeniowo - bo nie dopuszcza do siebie myśli, że ma problem. Mogę opisać ci jak to działa tylko na przykładzie osób molestowanych - bo tylko z takimi przypadkami się zetknęłam. Aczkolwiek przypuszczam, że taka chęć ucieczki może też wynikać z innych przyczyn.
              Osoba molestowana w dzieciństwie nie zawsze jest pewna czy to co pamięta jest prawdziwe. Boi się też szczerze rozważyć temat, bo w głębi duszy ma problem z zaakceptowaniem faktu molestowania, czuje się też winna, jakby była wspólnikiem osoby molestującej. Jeśli rodzina oprócz tego funkcjonowała poprawnie, to taka osoba tworzy sobie pozytywny obraz rodziny, także sprawcy molestowania. Osoba molestowana czuje się też brudna (winna) i chce uciec także przed sobą.
              Przyznanie się do problemu oznaczałoby konieczność zmiany obrazu własnej szczęśliwej rodziny, zaakceptowania siebie, zmierzenia się z bardzo trudnymi uczuciami, także z poczuciem winy (które jest absurdalne dla osób z zewnątrz, ale w ofiarach molestowania jest bardzo głęboko). Dlatego problem jest wypierany ze świadomości.
              Ale problemy pozostają i taka osoba często nie jest zdolna do funkcjonowania jako osoba dorosła, dojrzała. Jednak z opisanych powyżej powodów nie jest w stanie dostrzec, że jej problemy wynikają z nierozwiązanych problemów z przeszłości, tak więc widzi problemy i przeszkody w swoim otoczeniu. A z drugiej strony, ponieważ wciąż czuje się winna i brudna - czuje potrzebę ucieczki. Łudzi się, że zostawi to wszystko za sobą i zacznie od nowa.
              Pierwsza ucieczka jest najczęściej ucieczka w małżeństwo - w młodym wieku. Takie osoby zawierają małżeństwo z miłości - często odczuwanej bardzo intensywnie, wierzą, że ta miłość je uleczy. Druga ucieczka - to wyprowadzka w miejsce gdzie nie będzie kontaktu z rodziną (formalnie są one poprawne, ale dla osoby z trudna przeszłością zawsze wiąże się to z emocjami). W ten sposób taka osoba próbuje pozbyć się napięcia, które odczuwa. Czasem naprawdę następuje poprawa, ale od siebie uciec się nie da...
              To nie są procesy świadome, ale tak właśnie w dużym uproszczeniu przebiegają. Znam trzy historie takich małżeństw - dwie z happy endem, kobiety przy wsparciu mężów uświadomiły sobie problem, przeszły terapię, ułożyły się na nowo (choć po drodze obojgu było trudno, czasem mieli dość - ale naprawdę się kochali, wspierali) i jedna gdy małżonkowie się rozwiedli (co nie zakończyło ich problemów).
        • stasi1 A jak nie była Twoją żoną 15.03.13, 20:47
          to pracowała czy tylko się uczyła?
          • gr.eenka Re: A jak nie była Twoją żoną 15.03.13, 21:18
            jak się uczyła, to jednak coś robiła, różnie się ludzie uczą
            • stasi1 Rzeczywiście,,tylko" 19.03.13, 22:28
              nie powinno być
      • kalllka Re: Nie rozumiem 18.03.13, 13:31
        sprawdzilam wahalu,
        ze zartowanie przez skojarzenia z naszymi czasami- nie daje efektu,
        panien tonik z dzonem kanapki kojarzy wylacznie z sofa ( dabl lozkiem) badz sofistami ( no ewentualnie z tacytem) ale juz zone ( wylacznie) z cycata blondyna.
        i ani rusz go z tej pozycji bo wezwie tate na pomoc
    • twojabogini Re: Nie rozumiem 15.03.13, 13:14
      Syndrom ucieczki - tu nic mi się nie udaje, w nowym miejscu będzie wspaniale, wszystko się ułoży. Oczywiście najczęściej nawet gdy dojdzie do zmiany - nic się nie układa, pojawiają się nowe "obiektywne" przeszkody.
      Osoby, które mają takie tendencje do ucieczek, najczęściej próbują uciec przed sobą, przed swoimi problemami - których nie chcą dostrzec. mam kolegę, którego partnerka zachowuje się w ten sposób - przewędrowali już kawał świata, a ziemie obiecana ciągle przed nimi.
      Oczywiście można zobaczyć w twoje żonie lenia, ale sam zapewne widzisz, że to nie to. Bardzo często syndrom ucieczki mają kobiety molestowane w dzieciństwie. Dopóki nie pokładają sobie wszystkiego w głowie - najczęściej z pomocą terapeuty, zachowują się właśnie jak małe i nieodpowiedzialne dziewczynki. Co nie oznacza, że akurat twoja żona była molestowana. Warto jednak zapewnić jej wsparcie, pomóc ustalić co jest dla niej problem, przed czym tak chce uciekać.
      Dopiero poradzenie sobie z zastarzałymi emocjami, problemami pozwala dojrzeć, zmierzyć się z wyzwaniami jakie niesie dorosłe życie. Tylko zanim wkroczysz na taka drogę, musisz być pewien, że jesteś gotowy twojej żonie pomóc, skłonić ją do terapii, poczekać, aż dorośnie.
      • wredny-typek Re: Nie rozumiem 15.03.13, 16:27
        > Oczywiście można zobaczyć w twoje żonie lenia, ale sam zapewne widzisz, że to n
        > ie to.
        No miejże litość. Leń i manipulatorka. A on naiwny jelonek.
        • yoko0202 bez kitu 15.03.13, 19:09
          wredny-typek napisał:

          > No miejże litość. Leń i manipulatorka. A on naiwny jelonek.

          teraz ciągle jakieś DDA, molestowanie, zagubienie, podejrzenie o chorobę dwubiegunową i ogólnie spójrz w głąb siebie.
          co za pitolenie
          tak długo jak są takie jelenie, jak autor wątku, to takie pasożyty, jak jego żona będą mieć się świetnie
          ja w ogóle nie rozumiem gdzie to się lęgnie.
    • mm969696 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:41
      kurde, trochę mnie przeraża że facet cieszy się, że mógłby być na utrzymaniu żony.
      • soulshuntr Re: Nie rozumiem 15.03.13, 14:43
        no co, jest w koncu rownouprawnienie czy go nie ma?
        • baba-baba Re: Nie rozumiem 15.03.13, 16:50
          Ludzie,jaka terapia!!!Tej babie jest potrzebny kop w cztery litery i do roboty.Jest znudzona życiem i wymyśla.
    • wredny-typek mała manipulacja 15.03.13, 18:44
      Ja pracuję (zarabiam średnio, ale na utrzymanie wystarczy). Mąż nie pracuje. Jest mu z tym źle i niby chciałby pracować. Piszę "niby", bo jak tylko pojawia się jakaś okazja do znalezienia tej pracy, to mąż robi wszystko aby tej pracy nie dostać. A to za daleko. A to poniżej jego kwalifikacji i t.p.
      No i wymyślił sobie ostatnio, że powinniśmy się przeprowadzić. Oczywiście wiązałoby się to z tym, że ja musiałabym zrezygnować z mojej pracy. On uważa, że gdzie indziej prace znajdzie, a tutaj akurat nie. No to mu mówię dobrze, kochanie, znajdź tam pracę i się przeprowadzamy, bo ja nie jestem pewna czy w innym mieście uda mi się znaleźć jakąś pracę. Wtedy mąż by nas utrzymywała a ja zostałabym kurą domową. Nawet by mi to odpowiadało. Tylko, że wtedy mąż mówi, że niekoniecznie znajdzie tą pracę od razu. Może za trzy miesiące, może za pół roku, a może za rok. Nie wiadomo. Ale i tak powinniśmy się przeprowadzić i szukać tej pracy. No to się pytam: a za co będziemy żyć? On beztrosko: jakoś sobie poradzimy. A ja poważnie: ale jak? On jeszcze nie wie jak, ale sobie poradzimy. On nie będzie pracować, ja nie będę pracować, ale sobie poradzimy.

      Bogini, czy tuz tez doradzasz terapie? Czy może kopa w ....
      • krokodil123 Re: mała manipulacja 15.03.13, 19:56
        Tonik777 a jak u niej w rodzinie?
        Czy jej matka pracowała zawodowo?
      • twojabogini Re: mała manipulacja 18.03.13, 13:47
        Bogini, czy tuz tez doradzasz terapie? Czy może kopa w ....

        Terapia. "Zmiana płci" niewiele zmienia. Pozostaje anormalnie zachowujący się małżonek i drugi, który czuje się bezradny i nie wie co o tym myśleć i jak sobie poradzić. Pierwsza sprawa - trzymać normę i nie dać się wciągnąć w fikcję, która tworzy małżonek zaburzony. Druga sprawa - spróbować zaburzonemu małżonkowi pomóc. Nie za wszelka cenę, a już przede wszystkim nie za cenę swojej destrukcji.
        O ile u kobiet częsta (choć nie jedyną możliwą) przyczyną opisanych zachowań jest molestowanie w dzieciństwie (czasem najpierw diagnozuje się depresję, potem fakt molestowania zostaje ujawniony podczas terapii).
        Z mężczyznami "nierobami" spotykam się rzadziej. Najczęściej są to mężczyźni, którzy stracili pracę i zapadli na depresję, czasem przy tym popadli w nałóg (a czasem nałóg jest rzeczywistą przyczyną utraty pracy i na bezrobociu tylko się wzmaga lub ujawnia). Spotkałam też dwóch młodych mężczyzn w związkach którzy nie podjęli pracy po ukończonych studiach - jeden okazał się mieć zaburzenia psychiczne, drugi był wieloletnim palaczem marychy. Obu narzeczone opuściły.
        O ile stale bezrobotni mężczyźni są najczęściej kawalerami, o tyle bezrobotne kobiety bardzo często zawierają małżeństwa. Mężczyźni popadający w bezrobocie często są opuszczani, żony rzadziej. Stereotypy o płciach są nadal silne. Niemniej jednak mężczyźni popadający w bezrobocie nie dostają pomocy, tylko są opuszczani, a kobiety nie dostają pomocy - i tkwią w związkach. Tu i tu stereotyp działa na niekorzyść jednostki, niezależnie od jej płci.
    • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 20:58
      Twoja żona to zwyczajny leń. Przestań ją usprawiedliwiać i tłumaczyć.
      Odetnij ją od pieniędzy - inaczej nigdy nie zrozumie.
      Jak zostaniecie rodzicami to dopiero zobaczysz - doby nie starczy na wszystkie zajęcia ....
      • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:04
        no ale on nie napisał,że żona w domu nic nie robi więc czemu im doby nie starczy?
        • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:08
          mogę się założyć że jak nie chce ruszyć za przeproszeniem tyłka i pracować to w domu nie jest lepiej.
          A czy autor nie narzekał na żonę i jej fochy odtyczące prania ? - o ile mnie pamięć nie myli
          Jak żona urodzi dziecko to zacznie wymyślać chorować i na końcu w depresję wpadnie

          PS Uwielbiam takie gwiazdy rozgwiazdy w stylu jego żony.Wstyd :>
          • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:12
            no cóż, może się po porodzie rozchorować i wpaść w depresję
            i to wcale nie musi być wymyślona;/
            a jak sięzniążenił to mu się podobała chyba, nie?
            • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:30
              co do depresji poporodowej - tak to poważna sprawa - ale mam wrażenie że ona się dobrze na przyszłe zdarzenia przygotuje,
              kto jest przyzwyczajony do tego że nie pracuje nie ma stałych obowiązków, a te domowe i tak w niewielkim stopniu wykonuje to przy dziecku - padnie

              jeżeli przed ślubem była taka sama to przepraszam ale nie będe go żałowała.
              jeżeli była inna to przyłożył to tego nieróbstwa rękę
              • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:39
                no jeśli do nieróbstwa przyłożył rękę to teraz ma co chciał.
                Czasami tak jest, człowiek robi, stara się, na rzęsach chodzi, a czasami ktoś się przyłozy i dupa blada.
                • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:42
                  gr.eenka napisał:

                  > no jeśli do nieróbstwa przyłożył rękę to teraz ma co chciał.
                  > Czasami tak jest, człowiek robi, stara się, na rzęsach chodzi, a czasami ktoś s
                  > ię przyłozy i dupa blada.
                  zgadzał się na to by NIC nie robiła więc przyłożył do tego ręke
                  to jest nienormalne
                  już widzę ich kłótnie ....
                  • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:44
                    widocznie przed ślubem miał inne priorytety które skłoniły go do ślubu , zapewne wtenczas zakładał, że jakoś to będzie :)
                    • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:50
                      dokładnie tak
                      facet się przeliczył
                      lub też żona jest bardzo cwana i złapała kolesia z bogatego domu
                      • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:56
                        no nie przesadzajmy z tą cwanością facet wiedział z kim się żeni , na siłęnikt ich nie zmuszał
                        • mila2712 Re: Nie rozumiem 15.03.13, 22:00
                          a kto to wie
                          zdarzają się jeszcze małżeństwa kojarzone

                          autor wspominał o tym że właściwie powinien złożyć papiery rozwodowe - kolorowo więc nie jest
    • gr.eenka Re: Nie rozumiem 15.03.13, 21:03
      weź się chłopie w garść, w końcu masz żonę
    • minasz Re: Nie rozumiem 15.03.13, 23:29
      a kopnij w d tego nieroba co bedziesz utrzymywał darmozjada(jaskby to facet był bezrobotny takie by były odpowiedzi hehe)
    • mijo81 Re: Nie rozumiem 16.03.13, 19:47
      Jesteś dobrym człowiekiem, należy pomagać potrzebującym a nie lenion jak twoja kobita
    • 5th_element Re: Nie rozumiem 18.03.13, 13:12
      ale masz pasożyta w chałupie. Długo ojna tak zamyla z tym brakiem pracy?
    • 5th_element Re: Nie rozumiem 18.03.13, 13:15
      pozwij ja o alimenty na życie. Dorosła, zdwowa, wiec niech tez utrzymuje dom!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja