Zaczynam rozumieć

20.03.13, 14:31
mojego NIEzwiązkowca - jeśli ktoś pamięta moje rozterki z wątku pt. "Poświęca mi 3 godziny".
DDA, lęk przed bliskością, przed utratą niezależności, przyciąganie i odpychanie jednocześnie.
I co teraz ? Zaczyna wysyłać nieśmiałe sygnały, że zależy mu, ale ...a mnie to wszystko coraz bardziej psychicznie rozwala, bo nie chcę kolejnych emocjonalnych huśtawek w życiu, a boję się, że tak będzie wyglądała nasza znajomość.
Czy związek, w naszym wypadku nazwę to zażyłość, z DDA musi oznaczać cierpienie ?
Od razu dodam - terapia w jego wypadku nie wchodzi w grę.
    • triismegistos Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:39
      A dlaczego nie wchodzi w rachubę? Pan nie chce bo nie, czy coś innego?
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:43
        Terapia ?
        Pan jest z tych co to żaden psycholog nie bedzie mu kitu wyuczonego na studiach wciskał,
        bo sam wie co czuje i sam sobie poradzi.
        • triismegistos Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:47
          Daruj sobie. Owszem, można byc z kimś, kto ma różne problemy ze sobą, bliskością, zaangażowaniem i takie tam, ale tylko wtedy, kiedy istnieje chęć pracy nad sobą.
          Jeśli chcesz walczyć, to postaw sprawę jasno, potrzebujesz większej bliskości (zawsze można tutaj pójść na jakiś kompromis) i realnej pracy nad sobą. I od razu się zdystansuj, bo inaczej to będzie tylko kwękanie i trucie.
          Jeśli mu zależy, to go to otrzeźwi, jeśli nie to nie.
          • nelamela Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:54
            Ja zrezygnowałam...Czytając tamten wątek uświadomiłam sobie że jednak dobrze zrobiłam.I chociaż kosztowalo mnie to bardzo dużo teraz wiem że nie warto było brnąć w jakieś dziwne relacje...Tym bardziej że w końcu trafiłam na kogoś normalnego, który myśli i zachowuje się jak normalny człowiek...Pozdrawiam i będzie dobrze...zobaczysz :).
        • sumire Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:52
          no to niech sobie radzi sam.
          nie ciągnęłabym takiej relacji, chłop będzie Cię obciążał swoimi jazdami i wiecznym niezdecydowaniem z cyklu 'chciałbym, a boję się'. szkoda czasu i emocji.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:55

            sumire napisała:

            > no to niech sobie radzi sam.
            > nie ciągnęłabym takiej relacji, chłop będzie Cię obciążał swoimi jazdami i wiec
            > znym niezdecydowaniem z cyklu 'chciałbym, a boję się'. szkoda czasu i emocji.

            Jakimi znowu jazdami?

            Jazdy to pani sobie w głowie robi, z tego co widzę. A jest to tylko efekt tego że panu aż tak bardzo się z nią nie chce. Do tego nie trzeba być zaburzonym, wystarczy nie być zbytnio zakochanym.
            I mamy wtedy tak - w weekend bym się spotkał albo i poseksił, bo czasu sporo, ale w tygodniu to nawet gadać mi się nie chce... Taaa, straszne zaburzenie. Leczenia wymaga.
            • rekreativa Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:56
              Cokolwiek to jest: czy wersja DDA czy Twoja, to i tak na miejscu autorki należy sobie z panem dać spokój.
            • sumire Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:01
              no to świetnie, tylko niech wystosuje jasno, czego chce, a czego na 100% nie można się po nim spodziewać. nie mam nic przeciwko relacjom opartym na weekendowych figlach, ale imho taki układ musi być jednakowo jasny dla obu stron, żeby nikt nie robił sobie złudzeń pt. 'a może jednak mu/jej zależy'. nie przeczę, że autorka mogła sobie to i owo dopowiedzieć, ale jeśli facet sam nie wie, czego chce, to jego problem.
        • altz Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:18
          chinski_czosnek napisała:
          > Terapia ?
          > Pan jest z tych co to żaden psycholog nie bedzie mu kitu wyuczonego na studiach
          > wciskał, bo sam wie co czuje i sam sobie poradzi.
          Jaka terapia? Co to pomoże?
          Trzeba się po prostu zdecydować, że się szanujemy, kochamy pomagamy, wspieramy... i ryzykujemy, najwyżej może nie wyjść, ale nagroda jest dostatecznie duża, że warto zaryzykować. Takie zachowania na pół gwizdka są bez sensu. Miłość na dystans? A co to takiego?
          Z kolei wymaganie od pana bliskości jest bez sensu, tego się nie da zaprogramować i powiedzieć, że od jutra będę z Tobą blisko. Raczej powstanie nowa bariera i jeszcze większy problem.
    • triss_merigold6 Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:53
      Pitu pitu. Jakby chciał bardzo, to by przełamał owe lęki przed bliskością z pieśnią na ustach.
      • nelamela Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 14:57
        triss_merigold6 napisała:

        > Pitu pitu. Jakby chciał bardzo, to by przełamał owe lęki przed bliskością z pie
        > śnią na ustach.

        Like it :).
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:04

        triss_merigold6 napisała:

        > Pitu pitu. Jakby chciał bardzo, to by przełamał owe lęki przed bliskością z pie
        > śnią na ustach.

        To dość oczywiste. :)
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:04
        Jednak jego przeszłość, to co spowodowało, że ma syndrom DDA, jednak była jaka była, więc czy na pewno jakby chciał to by się przełamał ? Blokady to blokady.
        • sumire Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:09
          rada starszej cioci - nie tłumacz wszystkich męskich zachowań DDA czy jakimikolwiek innymi problemami w dzieciństwie, bo po pierwsze to często ściema, a po drugie tacy (zwłaszcza jeśli nie chcą ze sobą zrobić porządku) lubią manipulować i każdą swoją wtopę tłumaczyć tym, że mieli ciężkie życie za młodu. daj sobie spokój z gościem, chyba że za parę lat chcesz sobie wyjaśniać, że ma pięć innych dziewczyn na boku, bo jest DDA.
        • po-trafie Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:09
          Jakby chcial przelamac blokady to by poszedl na terapie, chociazby wychodzac z zalozenia, ze przeciez mu nie zaszkodzi a sprobowac warto nawet egzorcyzmow, jesli powod wazny.
          Jesli mu nie zalezy, blokada jest i juz.
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:21
            Gdzieś tam kiedyś wylądował na terapii grupowej, ale skończylo się tym, że powiedział wszystkim, że są bandą użalających się nad sobą mięczaków i wyszedł ;P
        • princess_yo_yo Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:18
          blah, blah, blah, jaki ja jestem biedny mialem xujowe dziecinstwo i to bedzie tlumaczylo wszystkie moje wybryki, braki, problemy i co tam jeszcze ze mna nie tak do konca swiata.
          doskonale podejscie do zycia, nic tylko zyc w otoczeniu takich ludzi - cud miod i orzeszki.
          • triss_merigold6 Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:21
            To świetne wytłumaczenie dla empatycznych panienek. I jakie skuteczne!
          • rekreativa Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:23
            I dlatego właśnie niektórzy za cholerę nie pójdą na terapię, albo jak już pójdą to stosują opór i sabotaż.
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:23
            A nienie, świetnie sobie radzi w życiu, tę taktykę stosuje, jeśli już, to tylko wobec mnie.
            • princess_yo_yo Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:44
              bardzo watpie ze sobie tak swietnie radzi
              a jesli rzeczywiscie tylko ty jestes obiektem tej taktyki to jak na dloni widac jakie ma do ciebie podejscie. powiedz mu wprost co myslisz o jego wyimaginowanych 'issues' przynjamniej tyle twojego na zakonczenie tej historii.
            • z_pokladu_idy Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 18:53
              chinski_czosnek napisała:

              > A nienie, świetnie sobie radzi w życiu, tę taktykę stosuje, jeśli już, to tylko
              > wobec mnie.


              Czyli dla wszystkich się stara, a przy Tobie nie musi? Zapewne będziesz chciała sobie wmówić, że dopiero przy Tobie jest sobą i pozwala sobie na pokazanie prawdziwego 'ja', ale efekt jest taki, że to tylko Tobie pokazuje, jak mało ważna jesteś.
              A skoro związku nie chcesz, a tylko luźną znajomość, tym bardziej nie rozumiem po co sobie życie komplikujesz.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 15:22

          chinski_czosnek napisała:

          > Jednak jego przeszłość, to co spowodowało, że ma syndrom DDA, jednak była jaka
          > była, więc czy na pewno jakby chciał to by się przełamał ? Blokady to blokady.

          Wszystko źle.
          Nawet temat wątku zły.
          To nie jest "zaczynam rozumieć"
          to jest "szukam usprawiedliwienia".

          Tak naprawdę przyczyny są nieistotne. Albo ci relacja pasuje, albo nie pasuje i adresujesz wątpliwości, albo kończysz. Po co się rozwodzić nad przyczynami i filozofować.
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 16:38
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Tak naprawdę przyczyny są nieistotne. Albo ci relacja pasuje, albo nie pasuje i
            > adresujesz wątpliwości, albo kończysz.
            Po co się rozwodzić nad przyczynami i f
            > ilozofować.

            Bo boję się, że przez pochopnie podjęte decyzje i pośpiech zmarnuję coś co może ma szansę powoli rozwinąć się w coś ważnego dla nas.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 16:46

              > Bo boję się, że przez pochopnie podjęte decyzje i pośpiech zmarnuję coś co może
              > ma szansę powoli rozwinąć się w coś ważnego dla nas.

              Nie twierdzę że trzeba się decydować tu i teraz i śpieszyć.
              Chodzi mi tylko o sposób myślenia. Nie szukamy wyjaśnień, trzeciego dna.
              Bierzemy to co jest, i oceniamy czy na ten moment możemy to zaakceptować i czy długofalowo możemy coś zaakceptować.
              • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 17:11
                Masz rację. Od początku wiedziałam jaka jest jego przeszłość, ale że robi wrażenie bardzo silnego faceta sądziłam, że ma to załatwione ze sobą, nie myslałam o tym, że to wpływa na nasze relacje jakoś szczególnie.
                Teraz, im dłużej trwa nasza znajomość i im więcej czasu ze soba spędzamy zaczynamy się poznawać, otwierać i dostrzegam w jego zachowaniu coraz więcej nieprzepracowanych emocji, żalu do rodziców o przekichane dzieciństwo itede. Stąd moje wątpliwości, czy jestem w stanie udzwignąć jego walkę z samym sobą, jaką teraz obserwuję i czy warto, czy to może się udać.




                • triss_merigold6 Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 17:13
                  Ależ cherie, on może być naprawdę silny, a z Tobą sobie pogrywa, bo mu na to pozwalasz.
                  • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 17:25
                    On jest silny, wiem też, że umie manipulować kobietami i kosić na pęczki, jednak myślę, że zależy mu na relacji ze mną, bo trwa już dość długo i rozwija się, powoli, bo powoli, ale rozwija.
                    Tak, pozwalam na zbyt wiele, on też mi to zarzucił :) ale nie jestem silną babą gdy mi na czymś zależy, nie lubię gierek pod tytułem "mam cie gdzies" i co z tym fantem zrobić ?
                    • triss_merigold6 Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 20:28
                      (...)Notoryczna narzeczona
                      Nie pamięta chamskich wrzaw
                      W całym życiu tylko ona
                      Wierzy w wielkość waszych spraw
                      I nie może choćby chciała
                      Nawet was po pysku zbić
                      Bo ją babcia kiedyś ostrzegała
                      Że rozsądną trzeba być (...)
      • obrotowy chwileczke... 20.03.13, 15:09
        triss_merigold6 napisała:
        > Pitu pitu. Jakby chciał bardzo, to by przełamał owe lęki przed bliskością z pieśnią na ustach.

        Pitu pitu. Ja tez chciałbym bardzo :) taki weekendowy uklad wlasnie.
        po co mi baba w tygodniu ?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: chwileczke... 20.03.13, 15:12

          > Pitu pitu. Ja tez chciałbym bardzo :) taki weekendowy uklad wlasnie.
          > po co mi baba w tygodniu ?

          Ale nie chciałbyś AŻ TAK BARDZO aby z weekendowego układu zrezygnować.
          • obrotowy Re: chwileczke... 20.03.13, 15:21
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
            Ale nie chciałbyś AŻ TAK BARDZO aby z weekendowego układu zrezygnować.

            jasne, ze nie. od malego ciocia mnie uczyla, ze niedziela to dzien swiety.
            a swieta trzeba szanowac i czcic - jedzac ciasteczka :)

            a potem od poniedzialku do czwartku - jak kazdy przyzwoity czlowiek: praca, pub, piwo i koledzy.
    • gr.eenka stara a naiwna 20.03.13, 15:23
      czemu wszyscy doszukują się jakiś psychologicznych podtekstów.
      facet ma to co che bez zbędnych zobowiązań czy obietnic.
      • obrotowy Re: stara a naiwna 20.03.13, 15:25
        daj jej zyc...
        jak to kobieta, doszukuje sie "drugiego dna" - wiec niech jej bedzie na zdrowie :)
    • jeriomina Re: Zaczynam rozumieć 20.03.13, 21:37
      Czosnek,
      Skończ już to racjonalizowanie.
      Facet ma Cię w dupie.
      Mówi Ci to ta, która też niedawno jeszcze racjonalizowała.
      Bo miał matkę DDA, trudną przeszłośc, bo to, tamto, sramto, bo były między nami takie sytuacje, że świata poza mną nie widział. Ale... raz na czas :D
      NIE CHCIAŁ BYĆ ZE MNĄ. I tyle.
      Naciągnąć majty, wysmarkać nos, i do przodu.

      Przy okazji wyszło, że chociaż w poprzednim wątku strasznie się zarzekałaś, że nie potrzebujesz itd. to jednak POTRZEBUJESZ GO. Żeby z Tobą BYŁ. A on nie chce. No to trzeba twardym być, nie miętkim i przeciąć to.
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 10:39
        Dzieki Jeriomino za mocne słowa...zwłaszcza to Twoje:naciągnąć majty, wysmarkać nos, i do przodu "przypomnę sobie będąc w biedzie" :)
    • lusseiana Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 01:40
      Więc tak - będzie oznaczać cierpienie. Jeśli na starcie terapia odpada, to znaczy, że problemu nie ma, nie chce się o nim wiedzieć, a już tym bardziej go pokonać. Czyli Ty będziesz musiała wiele poświęcić, znaleźć nieludzką cierpliwość, a i tak może się nie udać. Jeśli wiesz, że tego nie chcesz, to zwijaj żagle dziewczyno, poważnie. Bo chyba nie liczysz, że sam ogrom Twojej miłości, niczym różdżka czarodzieja, odmieni go w księcia z Twoich marzeń? Wybacz ten ironiczny ton, ale nie bądźmy naiwni... jak sama twierdzisz, nie tworzycie nawet związku, a już masz obawy i wątpliwości, już czujesz, że będzie ciężko i nie masz na to siły ani ochoty. Nie wiem, czego oczekiwałaś pisząc na tym forum, ale różowo nie będzie, sama to wiesz najlepiej.
    • blond_suflerka Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 08:10
      A autoterapia wchodzi w grę? Jak on nic nie zacznie robic to samo nic się nie zmieni. Będzie się tak bujać sam ze sobą i z kimś(Tobą) od zimna do ciepła i od chęci do niechęci.
      Są pewne rzeczy, które można zmienić samemu ale wymaga to świadomości problemu i dużej pracy nad sobą. Z drugiej strony należy pamiętać, że taka samotna praca nad sobą i niechęć do terapii to też co może wynikać z DDA właśnie. Zamiast prosić o pomoc ktoś znowu jest sam ze swoimi problemami(w terapii chodzi też o przełamanie schmatu samotności w przeżywaniu trudnych uczuć), no i znowu robi sobie pod górę pomimo tego, że można iść łatwiejszą drogą.
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 09:50
        Mnie traktuje trochę jak terapeutkę....myślę, ze to wyrzucanie z siebie różnych emocji, skrawków wspomnień z traumatycznych chwil w dzieciństwie, żalu do rodziców to rodzaj terapii.
        Ale na co dzień nie jest typem ofiary, tak jak napisałam w poście do kogoś, szybko zakończył terapię grupową, bo zdenerwowali go ludzie użalajacy się nad sobą.
        Boję się, że podświadomie dam sie złapać na haczyk "będę twoją zbawicielką" i wpakuję się w toksyczny związek (jeśli to związkiem kiedykolwiek będzie).
        • blond_suflerka Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 11:31
          Traktowanie partnera jak terapeuty to kiepski pomysł. Oczywiście szczere rozmowy są ważne i potrzebne, możliwość opowiedzenia o sobie, o swoich trudnych przeżyciach to ważny element przyjaźni czy związku ale nie może to być terapia bo ani Ty nie jesteś w stanie w sposób terapeutyczny z nim pracować ani dla niego wyrzucenie z siebie tych wspomnień to nie jest cała praca jaką ma on do wykonania.
          Poza tym-jak się zaczyna partnera traktować jak terapeutę to się od niego odchodzi po osiągnięciu równowagi(wtedy jak już terapia nie jest potrzebna).
          I tu nie chodzi o bycie typem ofiary ani o to co jest na zewnątrz czy na co dzień. Tu chodzi o to co jest w środku-i o to co on czuje i jakie podejmuje wybory w życiu. Naprawdę wiele osób DDA/DDD to są osoby, które na przykład świetnie sobie radzą w sprawach zawodowych. Tylko, że to fasada. W środku taki ktoś często bywa zagubiony i niepozbierany.
          A jak go denerwowało użalanie się nad sobą oznacza to, że on sam nie daje sobie prawa do takiego użalania i właśnie na tym powinien się skupić. Widocznie nie dano mu w domu a potem on sam nie dał sobie prawa do bycia również słabym(czasem) lub do użalenia się nad sobą i nad swoim trudnym dzieciństwem. A bez tego nie pójdzie dalej.
          Co do związku toksycznego to Ty już w nim jesteś. Przy całym zrozumieniu dla jego problemów, prawda jest taka, że nie bez powodu się z nim związałaś(o czym Ci już kiedyś pisałam) i Ty też masz swój problem do przepracowania. Ludzie wiążą się po deficytach. On jest mężczyzną grającym w grę ciepło-zimno(tak w skrócie), Ty jesteś kobietą, która boi się bliskości więc wybrałaś takiego 'bezpiecznego' partnera. I już jest piękny toksyczny związek;)
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 22:35
            blond_suflerka napisała:
            > .
            > Poza tym-jak się zaczyna partnera traktować jak terapeutę to się od niego odcho
            > dzi po osiągnięciu równowagi(wtedy jak już terapia nie jest potrzebna).

            Taki własnie scenariusz podejrzewam.

            > A jak go denerwowało użalanie się nad sobą oznacza to, że on sam nie daje sobie
            > prawa do takiego użalania i właśnie na tym powinien się skupić. Widocznie nie
            > dano mu w domu a potem on sam nie dał sobie prawa do bycia również słabym(czase
            > m) lub do użalenia się nad sobą i nad swoim trudnym dzieciństwem. A bez tego ni
            > e pójdzie dalej.

            Tak właśnie jest. Był rodzicem swoich rodziców. Jak go nauczyć, że zdjęcie skorupy to nic złego ? Na terapię nie pójdzie.

            > Co do związku toksycznego to Ty już w nim jesteś. Przy całym zrozumieniu dla je
            > go problemów, prawda jest taka, że nie bez powodu się z nim związałaś(o czym Ci
            > już kiedyś pisałam) i Ty też masz swój problem do przepracowania. Ludzie wiążą
            > się po deficytach. On jest mężczyzną grającym w grę ciepło-zimno(tak w skrócie
            > ), Ty jesteś kobietą, która boi się bliskości więc wybrałaś takiego 'bezpieczne
            > go' partnera. I już jest piękny toksyczny związek;)

            Ok, jest :) choć w zwiazku nie jesteśmy ;) Najciekawsze, że sam mi to powiedział, że nie może się przede mną odkryć, oddać, bo wtedy stracę zainteresowanie...dokładnie tak jak napisalam Ci w tamtym wątku. Ale to nieprawda, chyba już nie.
            • sumire Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 07:31
              > Najciekawsze, że sam mi to powiedział, że nie może się przede mną odkryć, oddać, bo wtedy stracę zainteresowanie...
              > Ale to nieprawda, chyba już nie.

              nie czujesz się trochę manipulowana? przynajmniej trochę?...
              w tym, co piszesz w tym wątku, bardzo często pojawiają się słowa typu rozmawiamy, powiedział, wspomniał. wydaje mi się, że ogromnie dużą wagę przywiązujesz do jego słów. a słowa to słowa tylko, nic za nimi stać nie musi.
              • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 08:59
                Biorę to pod uwagę, potrafiłby to robić. To typ mężczyzny, który znakomicie dogaduje się z kobietami, więc umie też nimi manipulować....gdy chce. Tylko po co miałby to robić ? Wie, że jestem mocno przywiązana do niego, aż za mocno :/ i nie stawiam go pod ścianą, żeby określił się co do uczuć, przyszłości. Drama dla dramy ?
                • sumire Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 09:19
                  ależ nie - dla napompowania sobie ego.
                • ruda_owca Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 14:29
                  > Biorę to pod uwagę, potrafiłby to robić. To typ mężczyzny, który znakomicie do
                  > gaduje się z kobietami, więc umie też nimi manipulować....gdy chce. Tylko po co
                  > miałby to robić ?

                  Po to, ze w pewnym momencie doprowadzi do tego, ze bedzie bzykac inne, a ty bedziesz pozwalala mu wracac do siebie i bedziesz go glaskac po glowce, bo on taki nieszczesliwy, niedobry, nie wie czego chce, a ty taka kochana jestes :]
                  • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 14:59
                    Tu akurat zakomunikowałam jasno, że żadnych głodnych kawałków o więzi tak głębokiej, że zdrada fizyczna w jej obliczu jest nieistotna nie uznaję ;P
    • kocham_bratki Czosneczku, powtórzę swoją wypowiedź... 21.03.13, 10:08
      ...z poprzedniego wątku: przeczytaj sobie książkę pt. "Nie zależy mu na tobie".

      Dlaczego zakochane dziewczyny oczywisty brak zainteresowania rozkminiają na wszelkie sposoby, tłumacząc go wszystkim, tylko nie oczywistym brakiem zainteresowania?

      Dziecko, tłumaczenie jego zachowania "lękiem przed bliskością" czy "skutkami nieudanego dzieciństwa" to tylko wymówka. Na ogół gdy taki niby bojaźliwy pan spotka kogoś w kim się zakocha, poczuje że to jest to - wejdzie w nowy związek z niezwykłą łatwością.

      Tak to, niestety, działa.

      PS. Po czym wnosisz, że Wasza znajomość "wolno, ale się rozwija"?
      • chinski_czosnek Re: Czosneczku, powtórzę swoją wypowiedź... 21.03.13, 10:33
        Po tym, że z tych ostrożnych 3 godzin zrobił się cały dzień, a czasem i noc, gdy jest taka możliwość z mojej strony, że seks jest nadal super i taki jak być powinien, ale zszedł na plan dalszy, teraz ważne sa dla nas rozmowy, bardzo emocjonalne. No i zdarza mu się przebąknąć coś o tym co będzie w przyszłości, drobnostkach ale jednak...czego zupełnie nie było wcześniej, wspomniał też coś o poznaniu mojego dziecka, że to pewnie nastąpi.
    • babyaggie może minąć dużo czasu 21.03.13, 17:08
      Mój obecny mąż też ma problem, innego kalibru, ale podjęcie decyzji o terapii zajęło mu 7 lat naszego związku. Chcesz tyle czekać? Moim błędem było nianczenie go zbyt długo i wejście w jego biadolenie. Teraz jest suPer, ale 7 lat męki mam za sobą. Sama musisz sobie odpowiedzieć czy warto...
    • yoko0202 tak, DDA jest bardzo modne ostatnio 21.03.13, 21:30
      i ogólnie wszelkie nerwice, lęk przed zaangażowaniem, związkofobie, terapie, grupy wsparcia, farmakologia itp.
      do psychologa się teraz chodzi, zamiast np. na basen.

      nikt za Ciebie życia nie przeżyje, chcesz być masochistką to OK, z tym że trochę mnie dziwi takie podejście u osoby, która ma dziecko - masz po co żyć, masz co robić, masz kim się zajmować, zegar biologiczny już nie tyka, coś po Tobie na świecie zostaje więc powinnaś wyluzować, a taka desperacja i naiwność jest po prostu dziwna.

      aha, normalni faceci nie wysyłają 'sygnałów' - albo Ciebie chce i z Tobą jest, albo Ciebie nie chce i z Tobą nie jest.
      • chinski_czosnek Re: tak, DDA jest bardzo modne ostatnio 21.03.13, 22:16
        Mnie z kolei dziwi Twoje podejście - samotna kobieta z dzieckiem nie ma prawa pragnąć bliskości z mężczyzną i dzielić z kimś życia - bo ma dziecko ?
        Gdzie tu desperacja ? Nie oświadczam się panu, nie przykuwam do kaloryfera w jego mieszkaniu, czekam spokojnie na rozwój wypadków, bo akurat na tej znajomości mi zależy szczególnie.
    • aka667 Re: Zaczynam rozumieć 21.03.13, 22:48
      Co jest takiego pociągającego w ratowaniu rozechwianych chłopców przed ich ciemnym wnętrzem? Przecież to sam początek związku(?), powinno być przyjemnie i różowo, problemy z dzieciństwem to atrakcje na szarą codzienność. zrób sobie bilans i zastanów się czy masz z tego więcej cierpienia czy przyjemności.
      Przyznaj sama przed sobą czego oczekujesz, niedawno twardo twierdziłaś że związku nie chcesz bo masz dziecko, a teraz (jak nieśmiało okazał zainteresowanie) bronisz prawa do bliskości pomimo dziecka. Aż tak bardzo od niego zależysz, że nawet swoje potrzeby dopasowujesz do jego cyklu? Pragnienie związku to naprawdę żaden wstyd. tyle tylko, że wchodzisz w to z perspektywy tej, która musi rozumieć, nie płoszyć, wysłuchać itd. Powiedziałabym że kiepsko weszłaś w turniej..
    • jeriomina Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 09:18
      Czosnek,
      Różne dziewczyny bardzo mądrze tu piszą.
      Po co zakładasz kolejne wątki o tym samym, szukasz potwierdzenia swojej decyzji trwania przy nim? Ależ to Twoje życie. Trwaj, jeśli tak postanowiłaś. Jeśli potrafisz walczyć za dwoje o tę relację, walcz. Cokolwiek byś tu o nim nie napisała, reakcje forum są do przewidzenia :) to Ty musisz wiedzieć, czego tak naprawdę chcesz...
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 09:40
        Heej, to dopiero drugi wątek ;D i postaram się, żeby był ostatni, bo niekomfortowo się czuję
        pisząc o takich osobistych sprawach. Potrzebuje jednak trzezwego spojrzenia osób z zewnątrz, bo zdaję sobie sprawę, że zanadto ulegam emocjom i zachowuję się czasem jak zbyt ufne dziecię. Dlatego proszę o te kubły zimnej wody na naiwny łeb. Nawet jesli będę w to brnąć dalej będę pamietać o tym, co tu mi napisano, ooobiecuję ;)
        • jeriomina Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 09:49
          Ale nie musisz nic obiecywać :)
          Wiesz, ja Cię naprawdę dobrze rozumiem i myślę, że niektóre inne dziewczyny też. Nie namawiam do pójścia moim śladem, bo wiem, że każdy człowiek jest inny. Sama też często zadaję sobie pytanie, czy kiedyś nie będę żałować swojej decyzji, jednak wolałam tak zrobić i dać sobie szansę na coś lepszego i bardziej skierowanego do mnie niż 10 albo i więcej lat takiej walki.
          A współczuję Ci bo widzę, że bardzo wiele cech się pokrywa, rodzaj manipulacji słownych także podobny (chyba są jakieś kursy ;-)), nawet czasem się zastanawiam, czy nie o tym samym facecie jest mowa ;-) Tylko tamten mój to już do 40 się zbliża więc też uznałam, że szanse na cokolwiek są raczej marne :D
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 10:06
            :) Też o tym pomyślalam czytając Twoje posty, że to mógłby być ten sam człowiek :D bo zakładając, że Twój były wywodzi się ze środowiska w jakim się poruszasz byłoby to prawdopodobne.....ale tak, nie ten wiek i nie to miasto, o ile dobrze kojarzę ;)
            To prawda trudne to, bo rozum i resztki rozsądku mówią jedno, a to głupie serce....
            • jeriomina Re: Zaczynam rozumieć 22.03.13, 10:51
              Mój "były" jak to określasz nie jest muzykiem i nie mieszkamy w tym samym mieście. Dzieli nas odległość 80 km, niby łatwa do pokonania, gdy ludziom na sobie zależy. W tym jednakże przypadku i ona znacznie dołożyła się do problemów z komunikacją między nami.
              Natomiast brak wspólnych znajomych i świadomość, że nie wychynie zza rogu kiedy chodzisz po mieście znacznie ułatwia przerwanie takich więzi. Przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż jeszcze za mało czasu minęło, żebym mogła to stwierdzić z całą stanowczością.
              • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 10:52
                Zerwanie kontaktów tak by się nie spotykać to nie problem, miasto jest na tyle duże, że lata całe można się nie zobaczyć :) Nie bywamy w tych samych miejscach, o tych samych porach - moje życie obraca się wokół spraw związanych z macierzyństwem przede wszystkim, on żyje życiem singla....
                Była już kilkumiesięczna przerwa w kontaktach, dla mnie trudna do wytrzymania. Spotykałam się z kimś tam, mam wielu znajomych płci odmiennej ;) ale myślami byłam z nim.
                • jeriomina Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 18:05
                  To ile to już trwa?
                  • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 18:13
                    KIlkanaście miesięcy z półrocznym antraktem gdzieś w połowie ;)
    • z_pokladu_idy Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 11:12
      Przeczytałam cały poprzedni i obecny wątek i mam wrażenie, że jesteś tak samo rozchwiana emocjonalnie, jak Twój obiekt westchnień. Sama sobie przeczysz. Pisałaś, że związek w grę nie wchodzi, bo już kiedyś oberwałaś i masz dziecko, ale od relacji koleżeńsko-seksualnej zaczęłaś oczekiwać pełnego zaangażowania emocjonalnego. Teraz widujecie się coraz częściej i świetnie się spełniasz w roli jego terapeutki i pewnie dopniesz swego i faktycznie ten związek powstanie, ale odpowiedzialność za jego trwanie i samopoczucie pana będzie spoczywać na Twoich barkach. To przecież Ty do niego ciągle wydzwaniałaś i oczekiwałaś coraz więcej. I chociaż mówiłaś, że związku nie chcesz, a pakujesz się w niego i to w opcji full drama, pomimo jasnych komunikatów ze strony faceta, że zbyt wiele oczekiwać nie powinnaś, bo miał mało czasu, rzadko dzwonił i sam Ci powiedział, że na zbyt wiele mu pozwalasz.
      Z boku wygląda to niestety tak, jakbyś próbowała naciągnąć na siebie zbyt mały kocyk - namęczysz się, ale i tak zmarzniesz.
      • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 12:04
        Emm, no nie przeczę, że najbardziej zrównoważonym człowiekiem na świecie nie jestem ;) Właściwie zawsze byłam w związkach nazwijmy to "dziwnych", z wysokim poziomem emocji, na różnym tle, więc samo słowo "związek" nie budzi we mnie dobrych skojarzeń, a ponadto mam wrażenie, że związki kończą się zawsze klęską....więc bezpieczniej się czuję, gdy nie używam tego określenia. Choć z kolei romantyczna, potrzebująca stabilizacji strona mojej natury chciałaby usłyszeć od "obiektu westchnień" jakieś potwierdzenie, że jestem traktowana poważnie :)
        Chciałabym i boję się - pan pasuje mi niemal idealnie, lecz ta temperatura emocji, która ostatnio towarzyszy naszym spotkaniom zaczyna być za wysoka, nawet jak dla mnie, boję się, że znów wpakuję się w coś co dalekie jest od normalności, a powrócić do równowagi będzie trudno.
        • z_pokladu_idy Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 13:50
          Wiem, że ta rada na forum jest już nieco wyświechtana, ale i tak jej udzielę - może jakaś terapia, ale dla Ciebie. Tak po prostu, żebyś się sama ze sobą poukładała, a i relacje z panem mogą się okazać łatwiejsze. Może się nawet okazać, że za jakiś czas zrozumiesz, że tej relacji nie potrzebujesz. Masz spore doświadczenie w związkach, ale to nie znaczy, że związki powinny Ci się z klęską kojarzyć. Zaklinanie rzeczywistości nazywaniem związku inaczej niczego nie zmieni. Możesz na puszcze z groszkiem konserwowym napisać 'marchewka', ale nie zmienisz zawartości. Widać, że masz ogromną potrzebę bycia w relacji z kimś bliskim. Nie będę radziła, jak wiele osób tutaj, żebyś rzuciła go w cholerę, bo tylko będziesz cierpiała, a następny pan okaże się tak samo trudny. Bo trudne okazy lgną do niepoukładanych kobiet i to niepoukładanie jest dla ich problemów idealnym gruntem. Być może stąd te Twoje wcześniejsze 'dziwne związki', a szykuje się kolejny.
          I nie piszę tego wszystkiego z pozycji 'ja normalna', tylko z pozycji kogoś, kto sam się niedawno musiał ze swoim bałaganem uporać. Poszłam na terapię, ciągle się staram i widzę efekty. Mam dużo zdrowsze podejście do swojego związku, do innych ludzi i do siebie, czego i Tobie życzę :)
          • chinski_czosnek Re: Zaczynam rozumieć 23.03.13, 17:21
            Dzięki, za życzenia ;) choć obawiam się, że terapia to nie dla mnie. Za duży dystans mam i nie potrafię się zaangażować (próbowałam).
    • lena_80 Re: Zaczynam rozumieć 24.03.13, 14:13
      Wiesz co, chiński_czosnku, moja przyjaciółka często powtarza, że związek w którym TYLKO jedna osoba się stara, jest do niczego... To chyba prawda...
      • kalllka Re: Zaczynam rozumieć 24.03.13, 14:50
        no tak, pol prawdy, ktorymi posluguje chinski_ czosnek nie opisuja zwiazku.
        sa czescia wiedzy o sobie-samej przypisanej temu- ktorego uznala,,, ze chce z nim byc.
        problem wiec w tym, ze nie posiadajac podstawowej umiejetnosci rozwiazywania zadan tekstowych: o dwoch pociagach z- A, jadacych roznymi predkosciami na dworzec w B, programuje-atrakcje elektryczne. i dla wszystkich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja