zwierzoczlowiekoupior
23.07.04, 09:36
Wczoraj zaliczyłam piękną wywrotkę na rowerze. Jechałam dość szybko, ale bez
przesady, szaleńcza jazda to nie była. Jechałam ścieżką rowerową, obok
szeroki chodnik, przedpołudnie, poza centrum, więc prawie pusty. Nagle zza
zakrętu wychodzą dwie kobiety z wózkami. Pewnie gdyby nie te wózki nie
spanikowałabym aż tak i udałoby mi się je wyminąć. A tak skręciłam tak
gwałtownie, że pięknie się wyłożyłam. Kobiety spojrzały i poszły dalej. Brak
przeprosin, trudno - duża jestem i nie rozpłaczę się z tego powodu. Gdyby to
jednak był ktoś pędzący na szosówce mógłby nie zdążyć skręcić i całkiem
możliwe, że jednak wpakowałby się w któryś z wózków. Powiedzcie mi dlaczego
nikomu nie przyjdzie do głowy spacerować po jezdni, gdy obok chodnik, a po
ścieżce rowerowej to można?
Pozdrawiam,
Lekko potłuczony Zwierzak