Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowawczym?

12.04.13, 11:34
Nie pracuję od blisko 4 lat (przerwałam w połowie ciąży). Moje dziecko ma 3 lata i 8 miesięcy. W maju kończy mi się urlop wychowawczy. Bardzo nie chcę wracać, nie ma już mojego stanowiska, tylko jakieś inne, do którego na pewno się nie nadaję. Zresztą, po takiej przerwie to i tak nie miałoby sensu. Niestety, druga połowa naciska i zarzuca mi lenistwo. Nie rozumie, że mogę się tego bać. Nie widzi żadnego problemu, oczywiście dla niego zmieni się tylko to, że oprócz wszystkich rzeczy, które robię teraz, pójdę sobie jeszcze tylko do pracy i będzie fajnie. A on dalej rozłoży d.... i bedzie zmęczony po pracy. Nie zamierzam pracować na dwóch etatach. Jeśli i tak mam oglądać dziecko na zdjęciach po to, żeby zarobić te grosze, to przynajmniej zagroziłam, że zostanie sobie sam w swoim mieszkaniu, a my z dzieckiem odejdziemy. Co sądzicie o takich powrotach do pracy po tylu latach i naciskach? Czy godzić się na wszystko, może macie jakieś inne rozwiązania?
    • gree.nka Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 11:40
      ja bym poszła dalej i założyła sprawę o alimenty dla siebie i dziecka,
      też coś - by kobieta z dzieckiem musiała pracować!
    • jamesonwhiskey Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 11:41
      druga połowa naciska i zarzuca mi lenistwo

      a to swinia


      m odejdziemy. Co sądzicie o takich powrotach do pracy p
      > o tylu latach i naciskach? Czy g

      ja mysle ze swoje sie juz napracowalas
      teraz nalezy ci sie utrzymanie do konca zycia od tej swini co chce zebys szla do roboty
      • nchyb Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 14.04.13, 08:26
        > ja mysle ze swoje sie juz napracowalas
        > teraz nalezy ci sie utrzymanie do konca zycia od tej swini co chce zebys szla d
        > o roboty

        no dokładnie to samo sobie pomyślałam.

        Tyle lat, całe cztery i nagle rzucić wszystko i wracać do pracy. Kto normalny swojej żonie to proponuje?... ;)
    • wez_sie to chyba idealny czas 12.04.13, 11:42
      to chyba idealny czas na kolejne dziecko
    • ciasteczkowy_diabelek Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 11:46
      Moim zdaniem, takie kwestie jak powrót do pracy po ciąży, należało przedyskutować z partnerem przed zajściem w ciążę, ew. w jej trakcie jeśli była to wpadka. Teraz nie mielibyście takich zmartwień. To po pierwsze. A po drugie, nie wyobrażam sobie siedzenia w domu i zajmowania się dzieckiem. Tym bardziej, że Twoje dziecko jest już całkiem duże, by puścić je do przedszkola. Szczerze mówiąc, dla mnie to trochę wynika z lenistwa to zasłanianie się tym, że miałas przerwę i teraz się boisz. Może potraktuj to tak, jak byś zaczynała swoją pierwszą pracę? Poza tym, musisz pamiętać, że pracodawca jest zobowiązany dopuścić Cię do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeśli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed urlopem lub na innym stanowisku odpowiadającym Twoim kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem nie niższym od przysługującego przed tym urlopem.
      Inną sprawą jest to, że partner nie powinien zajmować się tylko pracą. Będziesz musiała uświadomić go o tym, że teraz zajmowanie się domem, dzieckiem podzielicie po połowie, bo Ty też będziesz zmęczona po pracy.
    • wielkafuria Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 11:55
      popraw mnie jesli zle zrozumiałam, ale chcesz odejsc od meza poniewaz chce zebys wrocila do pracy?

      masz prawo po tak dlugim okresie bac sie wrocic. Strach to strach i nie masz na to wpływu.
      ale czy w związku z tym strachem już nigdy nie masz zamiaru wrocic do roboty tylko wisiec na mezu?

      to ciekawe...

      rozumiem meza, ktory wolałby nie miec swiadomosci ze wszystko jest na jego barkach. w kwestii zarobków. Trzeba usuasc i porozmawiać że ty idziesz do pracy a on przejmuje czesc obowiazkow domowych i tyle.
      • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:41
        Dobrze zrozumiałaś, chcę zakończyć ten związek, jeśli miałabym ciągnąć dwa etaty, bez wsparcia, a tak właśnie by to wyglądało. Biedny misiaczek, nie chce mieć wszystkiego w kwestii zarobków na swoich barkach. A co on, do cholery, ma poza tym do roboty???? Po pracy uwalić się i głupie komentarze rzucać. A ja pracowałabym tyle samo za 1/3 jego pensji! I nikt w domu dalej nic by za mnie nie zrobił!!! Jeśli i tak praca i dom, to przynajmniej bez obsługi nieroba. Poradzimy sobie z dzieckiem.
        • jamesonwhiskey Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:51
          > obił!!! Jeśli i tak praca i dom, to przynajmniej bez obsługi nierob

          narazie to ty jestes nierobem

          > Poradzimy sobie z dzieckiem.

          za jego pieniadze heh





          • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:59
            jamesonwhiskey napisał:

            > > obił!!! Jeśli i tak praca i dom, to przynajmniej bez obsługi nierob
            >
            > narazie to ty jestes nierobem
            Nie, pracuję na pełnym etacie w domu, tylko formalnej pensji za to nie ma.
            >
            > > Poradzimy sobie z dzieckiem.
            >
            > za jego pieniadze heh
            > A jeśli częściowo tak, to co w tym złego? Przecież sama sobie dziecka nie zrobiłam...
            >
            >
            >
            >
            • jamesonwhiskey Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:04
              to opisz swoj dzien "pracy" w domu
            • ciasteczkowy_diabelek Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:36
              ewakinio2009 napisała:

              > jamesonwhiskey napisał:
              >
              > > > obił!!! Jeśli i tak praca i dom, to przynajmniej bez obsługi nierob
              > >
              > > narazie to ty jestes nierobem
              > Nie, pracuję na pełnym etacie w domu, tylko formalnej pensji za to nie ma.
              > >

              Opieka nad aż jednym dzieckiem oraz zajmowanie się domem to nie jest praca. Moim zdaniem ewidentnie wynika z Twoich wypowiedzi, że najzwyczajniej w świecie jest Ci wygodnie i nie chcesz zmieniać tego stanu.

              > > > Poradzimy sobie z dzieckiem.
              > >
              > > za jego pieniadze heh
              > > A jeśli częściowo tak, to co w tym złego? Przecież sama sobie dziecka nie
              > zrobiłam...

              Za np.500 zł alimentów to chyba ciężko Wam będzie z dzieckiem wyżyć, więc i tak musiałabyś pójść do pracy.

              Moim zdaniem, jesteś bardzo negatywnie nastawiona do tej sytuacji, męża "nieroba" i tego, że musisz podjąć pracę. Osobiście, nie dziwię się mężowi, że chce, abyś wróciła do pracy. Odnoszę także wrażenie, że założyłaś ten wątek, bo chciałaś się sama przed sobą usprawiedliwić, że masz rację, iż nie powinnaś iść do pracy. Moim zdaniem jesteś w błędzie.

              A co chyba najważniejsze - prowadzenie domu to nie jest praca. Współcześnie kobiety dzielą swój czas na opiekę nad dzieckiem, prowadzenie domu i pracę zawodową. Oczywiście, nieoceniona jest tu pomoc męża - na podobnych warunkach.
        • wielkafuria Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 14:03
          acha... czyli jestes z nim tylko dla pieniedzy.
          bo jak sie kogos kocha to sie podobnych bzdur nie wypisuje.
          przyznaj po prostu ze jestes jego utrzymanką.
          sad ci zasadzi z 500 zł wiec jak chcesz z tego przezyc, oplacic dziecki i mieszkanie. chyba ze znajdziesz sobie kolejnego jelenia. to wtedy tak, dacie sobie rade.
          az przykro to sie czyta.
          czy maz wie ze go nie kochasz i jestes z nim tylko dla kasy i wygody???
        • po-trafie Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 14:18
          > Dobrze zrozumiałaś, chcę zakończyć ten związek, jeśli miałabym ciągnąć dwa etat
          > y, bez wsparcia,

          A jak to sie stalo, ze masz dziecko z facetem, ktory ani troche nie chce ci pomoc?
          Jak to sie stalo ze nie dzielicie sie obowiazkami?
          Jak to sie stalo, ze jestes z kims, kto po pracy 'uwala sie i rzuca glupie komentarze'?

          Strach przed powrotem to nie jest zaden powod zeby unikac pracy. Tak jak strach przed matura albo strach przed wizyta u dentysty nie jest wystarczajacym powodem, zeby sobie te dzialania odpuscic.
          To, ze jestescie z mezem w ukladzie pelnym negatywnych emocji i oboje obwiniacie sie o lenistwo i nierobstwo - to jest cos zdecydowanie do naprawienia. Z obustronna checia i bez szantazy.
        • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 17:48
          Poradzimy
          > sobie z dzieckiem.

          ciekawe jak, skoro nie zamierzasz pracować. myślisz że jak będziesz "samotną matką" tylko na alimentach to będzie ci łatwo? jeszcze prędzej polecisz do roboty niż ci się wydaje.
          • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 17:57
            Nie pisałam, że nie zamierzam pracować, tylko skoro już i tak muszę do tej pracy iść, to niepotrzebne mi prace dodatkowe, polegające na obsłudze chłopa. Skoro nie spełni nawet tego, by nas utrzymać, to niech spada. W tym sensie sobie poradzimy.
            • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:00
              ewakinio2009 napisała:

              > Skoro
              > nie spełni nawet tego, by nas utrzymać, to niech spada. W tym sensie sobie por
              > adzimy.

              no a teraz to niby co robi?

              jak będziesz pracować i nie będziesz wyrabiać z pracą i domem, to go za fraki i niech pomaga.

              serio, twój tok myślenia jest szokujący.
              • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:08
                headvig napisała:

                > ewakinio2009 napisała:
                >
                > > Skoro
                > > nie spełni nawet tego, by nas utrzymać, to niech spada. W tym sensie sob
                > ie por
                > > adzimy.
                >
                > no a teraz to niby co robi?
                To, co powinien i niech tak zostanie.
                >
                > jak będziesz pracować i nie będziesz wyrabiać z pracą i domem, to go za fraki i
                > niech pomaga.
                >
                > serio, twój tok myślenia jest szokujący.
                Bo nie chcę wyręczać faceta w jego obowiązkach, tak jak on nie chce wyręczać mnie w moich? No, faktycznie, szok!
                • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:29
                  cóż, ty nie wykazujesz oznak demoralizacji, jesteś zdemoralizowana totalnie.
                  • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:16
                    Coż, argumenty się skończyły?
                    • gree.nka Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 20:08
                      tak patrząc na wpisy twoje to ty nie chcesz pracować - to nawet nie wynika ze strachu tylko braku chęci. No bo skoro mąż świetnie zarabia to po co masz sięwysilać. Praca w domu - jak się można domyślić jest świętnie urządzony - więc pracy masz dziennie na kilka godzin łacznie z gotowanym obiadem. Koleżanki pewnie sinieją z zazdrośći i jak tu teraz im powiedzieć że wakacje się skończyły. Czy jesteś leniwa? Raczej to cwaniactwo - niż lenistwo.
                    • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 22:00
                      > Coż, argumenty się skończyły?

                      nie - czas przed komputerem. my w większości tutaj zapylamy bez ale na dwa etat albo i więcej.

                      a propos argumentów, to raczej twoje się wyczerpały, bo jedyny jaki masz, to taki że tobie się należy siedzenie w domu, a mąż ma cię utrzymywać.
    • berta-death Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:00
      Zawsze możesz urodzić kolejne dziecko. Twoim problemem jest brak podziału obowiązków w domu. Skoro wiesz, że jak wrócisz do pracy, to będziesz harować na dwóch etatach, bo mąż nic w swoim życiu zmieniać nie zamierza, to nic dziwnego, że nie uśmiecha ci się powrót do tej pracy. Twoja Bogini niedawno cały cykl wątków na ten temat poczyniła, poszukaj sobie.
      • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:05
        >Zawsze możesz urodzić kolejne dziecko.
        i najlepiej, żeby to było dziecko sąsiada.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:20
      Oczywiście że powinnaś do pracy wrócić, jeśli wymaga tego wasza sytuacja finansowa.
      I oczywiście możesz w domu zostac jeśli was na to stać, tylko wtedy musisz mężowi obiadki gotować.
      Oraz oczywiście nie oznacza to że może się on na dupę po powrocie z pracy zwalić, niezaleznie od wybranej opcji.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 23:25
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > I oczywiście możesz w domu zostac jeśli was na to stać, tylko wtedy musisz mężo
        > wi obiadki gotować.
        > Oraz oczywiście nie oznacza to że może się on na dupę po powrocie z pracy zwali
        > ć, niezaleznie od wybranej opcji.

        A dlaczego nie? Może facet powinien utrzymywać rodzinę i dodatkowo połowę obowiązków domowych też robić? Pogięło cię? :)

        • kochanic.a.francuza Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 15.04.13, 15:07
          A co myslisz, ze dziecko samo sie wychowa? Bez udzialu tatusia?
    • light_in_august Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:24
      Hmm, ciężka sprawa. Musisz z mężem na spokojnie przedyskutować plusy i minusy Twojego powrotu do pracy - przecież nie musisz wracać do starej, której nie lubisz i w której płacą grosze, możesz poszukac czegoś nowego. Ale jeśli opieka nad dzieckiem i wszystko obowiązki domowe ciążą na Tobie, to przedstaw mu sytuację i powiedz, że do pracy możesz wrócić, ale pod warunkiem, że on przejmie połowę obowiązków. Możliwe, że mąż uświadomi sobie, że Twój powrót do pracy wcale nie będzie dla Was korzystny i zmieni zapatrywania.
    • lipsmacker Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:34
      Zawsze mnie zadziwia jak kobieta porownuje prace w domu przy jednym dziecku do etatu. Ja mam dwojke i jakos zawsze mialam czas nie tylko na prace poza domem a takze na wlasne hobby i przyjemnosci. Moze autorka zobrazuje nam jak wyglada jej dzien powszedni? Bo mnie sie niestety wydaje ze po prostu wygodnie jej jak jest i tyle.
      • kochanic.a.francuza Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 15.04.13, 15:23
        Dzieci sa rozne i ambicje matek co do pracy przy dzieciach tez rozne. Jedno dziecko moze absorbowac tyle uwagi matki co troje innych. Moje np w ogole nie spalo w dzien od niemowlectwa. Energii mialo wiecej ode mnie i chodzilam 3 lata jak z krzyza zdjeta.
        Jedna matka uwaza, ze wystarczy, ze ugotowala obiad, druga objezdza z dzieckiem lokalne "kluby malucha" baseny i konwersacje w angielskim, plus koloruje i wykonuje zabawy edukacyjne w domu.
    • twojabogini Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:39
      Prawnie - masz prawo do powrotu na równorzędne stanowisko i za to samo wyjściowe wynagrodzenie. Jeśli jednak wrócisz do pracy, a pracodawca nie będzie w stanie ci stanowiska zaoferować - będzie miał prawo cię zwolnić. Przysługuje ci wtedy pełny okres wypowiedzenia, lub skrócony, ale z wypłatą za pozostałe dwa miesiące - i będziesz zwolniona od świadczenia pracy. Ponadto, jeśli zakład zatrudnia więcej niż dwadzieścia osób będzie ci przysługiwać odprawa (w trybie tzw. indywidualnego zwolnienia w trybie zwolnień grupowych), w zależności od stażu pracy - za 1-3 wysokości miesięcznego wynagrodzenia, jakie by ci przysługiwało.
      Wielu pracodawców narusza tu przepisy - możliwe, że będziesz musiała dochodzić tych świadczeń sądownie.

      Co do relacji rodzinnych. Twój powrót do pracy to dobry moment na wprowadzenie zmian w podziale obowiązków i zmianę relacji w małżeństwie. Nie jest to łatwe, ale da się. Niektóre kobiety robią to wprost, inne uciekają się do sztuczek. Znam jedną taką, która zaraz po rozpoczęciu pracy (po tym jak mąż odmówił wykonania czegokolwiek w domu) wzięła dwutygodniowe zwolnienie lekarskie - a mężowi powiedziała, że ma szkolenie. I wyjechała. Mąż został sam z całym domem na głowie - więc po jej powrocie był bardziej skory do pomocy. Sposobów jet tysiące. Jeśli w pracy numer nie przechodzi -można "pojechać na szkolenie" przed zaczęciem pracy, na krócej. Tylko nie wolno - zatrudniac babc, zostawiac zakupów obiadów, instrukcji (za wyjatkiem instrukcji podania leków, jelsi dziecko takie przyjmuje). Przed wyjazdem nalezy tezpoinformowac męża, że podczas zajęc nie bedziesz mogła rozmawiac, więc gdyby działo sie cos powaznego z dzieckiem -niech napisze sms - wtedy natychmiast oddzwonisz.

      lęk przed powrotem do pracy jest normalny - to ostra zmiana.


    • twojabogini Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 12:54
      Innym sposobem jest powrót do pracy stopniowy - na pół albo nawet mniej etatu. Nie musisz tez wracać do pracy do tego samego pracodawcy.

      Zanim wrócisz najpierw porozmawiaj z mężem racjonalnie - jak on widzi organizacje życia domowego, podział obowiązków. Powiedz mu też o swoich lękach. Warto zasięgnąć porady terapuety rodzinnego.

      Jeśli jednak twój mąż jest z tych, co przyzwyczaili się do wygody i będą walczyć "o swoje" i nie uda się dojść do ładu w trybie uzgodnień- warto rozwiązać sprawę drastyczniej i równie ostro walczyć o swoje. gdy już się ustali, że ty harujesz na dwóch etatach, a pan mąż nic nie robi - będzie to jeszcze trudniej zmienić. W małżeństwie nie zawsze musi być zgoda - ale zrezygnuj ze straszenia rozwodem - to droga donikąd. Po prostu walcz o swoje.

      I jeszcze o lękach. Wiele kobiet pod koniec wychowawczego nie ma nawet w co się ubrać, czym umalować - i jest to bardzo frustrujące. Niezależnie od decyzji - zacznij inwestować w siebie, jeśli na razie nie stać cię na nowe ubrania - pożycz coś od kobiety z rodziny, koleżanki, albo kup używane. Kosmetyki tez nie muszą od razu być z najwyższej półki. Na raz wszystkiego nie kupisz, ale stopniowo uzupełniaj szafie i kosmetyczkę. łatwiej ci będzie wrócić, gdy zadbasz o wygląd i nie pójdziesz w szmatach i niepomalowana.
      • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:12
        >łatwiej ci będzie wrócić, gdy zadbasz o wygląd i nie pójdziesz w szmatach i niepomalowana.

        skąd założenie, że w ogóle chodzi w szmatach? dżizas, co wy za środowiska obrabiacie? no i do jakiej pracy trzeba się w polsce obowiązkowo malować? do baru nocnego?

        wygląda na to, że w świadomości społecznej kobieta na wychowawczym to jakieś potargane pomiotło, w ciuchach z liceum i bez jednej szminki w chałupie oraz tuszu do rzęs. pewnie dzieciak to wszystko przejadł.

        najlepsze rada wszechświata przy planowanym powrocie do pracy: weź się wypindrz. hahahahaha. tak, to jest to, co w pracowniku zwraca uwagę - makijaż.
        • twojabogini Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 15:35
          > skąd założenie, że w ogóle chodzi w szmatach? dżizas, co wy za środowiska obrab
          > iacie? no i do jakiej pracy trzeba się w polsce obowiązkowo malować? do baru no
          > cnego?

          Świadczę pracę społeczną na rzecz kobiet i właśnie takie środowisko obrabiam. Trafiają do mnie, gdy chcą się rozwieść z mężem, boja się pójść do pracy, albo firma narusza ich prawa po wychowawczym. Przed urodzeniem dziecka były młodymi ambitnymi i zadbanymi kobietami - po czterech latach w domu, na etacie w charakterze obsługi pana męża i dziecka, bez własnych środków do życia - są w przepaści: bez ciuchów, kosmetyków, zalęknione, zakompleksione, przerażone perspektywą powrotu do pracy zawodowej (już ledwo dyszą, a tu jeszcze ma dojść praca 8 godzin, dojazdy, organizacja opieki nad dzieckiem - a w domu pracy nie ubędzie). To nie są kobiety ze środowisk patologicznych.
          I tak - najlepszą poradą jaką można im dać, jest to, aby zadbały o swój wygląd i przeznaczyły jakąkolwiek kwotę na swoje potrzeby. Bo potrzebują czegokolwiek, co pozwoli im wrócić do dawnej siebie, gdzie zakup spodni albo szminki był normą, a nie luksusem, o którym już nawet przestały marzyć.
          Co do makijażu w pracy - całe życie etatowe przepracowałam jako specjalista - w większości korpo delikatny makijaż i nienaganny strój był obowiązkowy. Podobnie jak zadbane dłonie i paznokcie.
          • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 15:56
            > Świadczę pracę społeczną na rzecz kobiet
            na forum???
            autorka nie pisała, że ma kompleksy i chodzi w starych szmatach. w pracy też przedtem bywała i przypuszczalnie wie, jak się ubrać i umalować. w dodatku niespecjalnie jej na tym powrocie zależy, więc trochę nietrafione te porady.
          • berta-death Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 17:22
            A nie uważasz, że problem tych twoich podopiecznych tkwi bardziej w ich psychice niż sytuacji rodzinnej? Jakieś stany depresyjne albo jeszcze coś innego? Niechodzenie do pracy nie ma nic wspólnego z zapuszczeniem się. Znam całą masę kobiet nigdy niepracujących. Nie ze swojego pokolenia, tylko ze starszego ale to chyba nie ma nic do rzeczy. Różne rzeczy można im zarzucić, ale na pewno nie zaniedbania. Zawsze ubrane, uczesane, mające czas na fryzjerów, kosmetyczki i zakupy. Oczywiście na miarę swoich możliwości finansowych, jedne szalały po pewexach i krawcowych inne nieco skromniej, ale żadna nie wyglądała jak menelica. Nawet jak lubiły paradować w podomkach całymi dniami, to nie brakowało im okazji i motywacji, żeby się odstrzelić.
            • akle2 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 23:28
              Bo mąż dobrze zarabiał i oddawał im kasę, a nie zawsze tak jest.
    • soulshuntr Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:09
      I wlasnie dlatego powinni zlikwidowac urlopy wychowawcze.
      • gree.nka Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 15:37
        soulshuntr napisał(a):

        > I wlasnie dlatego powinni zlikwidowac urlopy wychowawcze.
        z jednej strony masz rację, tylko z pracą dla kobiet jest cienko, albo kiepsko płatna. Miejsc w przedszkolach i żlobkach brak, prywatne to koszt - więc się wszystko zapętla.
        • jamesonwhiskey Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 16:08
          > z jednej strony masz rację, tylko z pracą dla kobiet jest cienko, albo kiepsko
          > płatna

          praca to jest, moze bardziej wiedzy i umiejetnosci brak
          • gree.nka Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:03
            jamesonwhiskey napisał:

            > > z jednej strony masz rację, tylko z pracą dla kobiet jest cienko, albo ki
            > epsko
            > > płatna
            >
            > praca to jest, moze bardziej wiedzy i umiejetnosci brak

            jeśli pracodawca szuka specjalistów z stosem certyfikatów - no to może być problem.
    • pomysl.po.wypiciu Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:21
      no pewnie odejdź
      tylko może okazać się że ojciec nie puści Cie z dzieckiem
      a w sadzie udowodni że nie jesteś samodzielna życiowo(co wydaje się prawdziwe z Twojego opisu) i należny odebrać Ci prawa rodzicielskie
    • kino.mockba Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:21
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,13631683,Niepracujaca_matka_to_len_i_utrzymanka___WASZE_OPINIE_.html#Cuk
      To już było.
      • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 13:37
        jeszcze trochę i prace doktorskie będzie się pisać w oparciu o wypowiedzi forumowe.
        nie mogę się doczekać.
    • maly.jasio Pytanie bez sensu. 12.04.13, 13:43
      znasz sama odpowiedz - to po co pytasz ?
      Oczywiscie rozumiemy Twoje dylematy, ale troche szacunku dla forumowiczow, please,
      by nie wprowadzac ich w blad.
    • rotkaeppchen1 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 15:04
      W ogole nie rozumiem Twojego problemu. Co to znaczy: co sadzimy o powrocie do pracy po tylu latach? Sa rozne opcje. Albo sie wraca do pracy z powodow finansowych i troski o rozwoj kariery, rozwoj intelektualny, itd albo sie zostaje w domu, nie z lenistwa ale po to, zeby miec czas na 100% aktywne wychowywanie dziecka i prowadzenie domu - oczywiscie w sytuacji, kiedy finansowo mozna sobie na to pozwolic i obie strony uwazaja takie rozwiazanie za najlepsze.
      Ja osobiscie nie wyobrazam sobie rezygnacji z pracy po odchowaniu dziecka, poniewaz: po pierwsze nie poradzilibysmy sobie finansowo, po drugie nie jestem typem kury domowej, po trzecie (i chyba najwazniejsze) uwielbiam moja prace, wykonywanie jej jest dla mnie przede wszystkim przyjemnoscia i spelnieniem pasji i zainteresowan.

      Rozwiazanie Twojej sytuacji widze w powrocie do pracy (jezeli nie tej, to innej) i sprawiedliwym podzieleniu obowiazkow domowych miedzy Ciebie i Twojego meza.
    • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 17:46
      niepracowanie rozleniwia i demoralizuje. wiem to po sobie. jak chodzę do pracy, to robię to co w pracy i domu i jeszcze mam czas. gdy mam wakacje, to robię połowę i wydaje mi się że się wielce napracowałam. wracaj do pracy bo już masz oznaki demoralizacji.
      • mojemieszkanie24 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 17:57
        nie rozumiem tylko jednego. chcesz rodzić do 70 ? Bo nawet jeśli zdecydujecie sie na drugie dziecko to tak i tak musisz wrócić za kolejne 4 lata. To wtedy zdecydujesz sie na trzecie czy jak ?

        Porozmawiaj z mężem i ustalcie podzał obowiazków. JASNO I KONKRETNIE. Jeżeli sie na to zgodzi wróć do pracy a jeżeli nie to wyszłaś za nieroba...
        • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:01
          może to nie jest aż taki nierób, skoro utrzymuje całą ich rodzinę.

          mój mąż pracuje po 12h i wstyd mi byłoby go prosić, by sobie sam koszulę wyprasował.
      • rekreativa Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 18:36
        Taka Terlikowska Małgorzata to dopiero zdemoralizowana musi być.
      • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:19
        >gdy mam wakacje, to robię połowę
        a co byś chciała robić na wakacjach? zap... na dwie zmiany? :)
        • mojemieszkanie24 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:25
          headvig – pójście do pracy to pójście trochę na łatwiznę ( bo facet najwyraźniej twierdzi, ze jak idzie do pracy to już po pracy nic go nie interesuje). Kobieta oprócz tego, że pracuje to jeszcze musi ogarnąć dom i dziecko- taki system proponuje autorce wątku mąz.. To nie jest sprawiedliwe. Czasy, gdy facet skakał po drzewie i polował minęły. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że dwie osoby pracują, mają dziecko a facet po pracy rzuca się na kanapę a kobieta ogarnia wszystko ( robi na dwa etaty). Ja mieszkam w bloku wiec facet koło domu nie ma nic do zrobienia. Warto było zanim zdecydowali sie na dziecko rozmawiać o tym jak sobie wyobrażaja powrót kobiety do pracy
          • six_a Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:57
            > headvig – pójście do pracy

            czy mogłabyś w końcu łaskawie ogarnąć, że jak się do kogoś zwracasz, to dopisujesz się pod postem tej osoby a nie pod jakimkolwiek, czy to przekracza twoje możliwości?
            • mariuszg2 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 08:00
              chodzilo o urozmaicenie i roznorodnosc stylow wpisywania się....nie da się tak wszystkiego trzymać uporządkowanego....nie wiem...ogarniasz to ;p?
          • headvig Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 06:48
            mojemieszkanie24 napisała:

            > headvig – pójście do pracy to pójście trochę na łatwiznę

            wow, z takim podejściem to się jeszcze nie spotkałam. rozumiem, że ci wszyscy bezrobotni to tak naprawdę obrali dużo trudniejszą drogę życia?

            ( bo facet najwy
            > raźniej twierdzi, ze jak idzie do pracy to już po pracy nic go nie interesuje).

            wiesz, gdybym była facetem i ciężko harowała, a w moim domu siedziałaby pani, która tylko sprząta, gotuje i bawi i tak już duże dziecko, to też bym się zbuntowała i nic nie robiła. czy może jeszcze oczekiwać, by prasował, gotował i latał ze ścierą?

            > Kobieta oprócz tego, że pracuje to jeszcze musi ogarnąć dom i dziecko- taki sy
            > stem proponuje autorce wątku mąz..

            myślę, że autorka w ogóle go nie prosiła o pomoc, choćby np w zakupach, a to pewnie zgodziłby się zrobić. ona z góry zakłada że on "nic nie robi". oboje się przyzwyczaili to tego co mają teraz.

            >To nie jest sprawiedliwe. Czasy, gdy facet s
            > kakał po drzewie i polował minęły. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że d
            > wie osoby pracują, mają dziecko a facet po pracy rzuca się na kanapę a kobieta
            > ogarnia wszystko ( robi na dwa etaty).

            gdy oboje pracują do 15 to faktycznie nie.

            > Ja mieszkam w bloku wiec facet koło domu
            > nie ma nic do zrobienia.

            mój za to ma. dlatego nawet jak pisałam wcześniej, wstyd mi go prosić o to, by sobie koszulę wyprasował. tym bardziej że ja wracam z pracy czasem nawet o 13, a on o 18.30.


            >Warto było zanim zdecydowali sie na dziecko rozmawiać
            > o tym jak sobie wyobrażaja powrót kobiety do pracy

            oboje nie dojrzeli do związku i małżeństwa, a po tym jakie autorka odwala tu pyskówki, to jeszcze widać, że i rozmawiać nie potrafią.
          • crises Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 12:25
            Pani na razie nie pracuje. A skoro pani nie pracuje, to facet będący jedynym żywicielem rodziny ma pełne prawo w domu nie robić nic - w każdym razie przy jednym dziecku w tym wieku (z noworodkiem to jakby nieco inna sprawa).
            • ewakinio2009 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 16:20
              crises napisała:

              > Pani na razie nie pracuje. A skoro pani nie pracuje, to facet będący jedynym ży
              > wicielem rodziny ma pełne prawo w domu nie robić nic - w każdym razie przy jedn
              > ym dziecku w tym wieku (z noworodkiem to jakby nieco inna sprawa).
              Dokładnie tak. I ja o to nie mam pretensji. Włączam się po prostu w to zarabianie w takim stopniu, jak on w prace domowe, tzn. olewam:).
              Ale skoro facet ma zamiar przeginać i zmuszać mnie jeszcze do zarabiania kasy, to już inna sprawa, nie dam się!
    • koontza Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:24
      > zagroziłam, że zostanie sobie sam w swoim mie szkaniu, a my z dzieckiem odejdziemy. Co >sądzicie o takich powrotach do pracy po tylu latach i naciskach? Czy godzić się na wszystko, może >macie jakieś inne rozwiązania?
      Zaraz odchodzic ? a z czego sie utrzymasz z dzieckiem , z alimentów ?
      Moze spróbuj poszukac czegoś na 1/2 etatu...spróbuj męża zagonić do pomocy...
    • stara-a-naiwna Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 19:42
      a Tobie się wydaje, ze za jakiś czas będzie Ci łatwiej?
      już masz poczucie, ze wypadłaś z obiegu (i się boisz, ze sobie nie poradzisz)
      kiedy ty byś chciała do pracy isc jak dziecko skończy 18 lat czy jak się wyprowadzi z domu czy nigdy?

      nie chcesz wracać do starej pracy szukaj innej. Od siedzenia w domu nikomu się ani samoocena nie poprawiła ani poczucie bezpieczeństwa - jesteś zależna od faceta w tej chwili i twój stan nie potrafienia odnalezienia się będzie się tylko pogłębiał.

      Z chwilą pójścia do pracy podziel obowiązki w domu. I tyle.
      Konsekwentnie egzekwuj to co ma twój facet robić - niech mu się nie wydaje, ze obiad w domu sprzątanie czy pranie robi się samo, a jeśli już nie samo to jest przyjemne i odprężające i zajmuje 5 minut.
      Chyba mężowi powinnaś powiedzieć, ze nie masz zamiaru pracować na 2 etatach a nie "nam"
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 12.04.13, 23:26
      dość, że jesteś leniem patentowanym to w dodatku szantażystka, współczuję mężowi

    • kora3 Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 09:54
      w wiekszosci oceniacie sytuację.
      To znaczy, że kobieta leń itd.

      Na pewno mało ambitna zawodowo to osoba, ale czy znów wszyscy są tacy ambitni? Przecież wielu ludzi przyznaje, że nie lubi swej pracy, nie czuje, by rozwijala - ot trzeba sie pracować, zeby się utrzymać.
      Autorka wątku wyautowała się z pracy na dosc długi czas. Nie dziwi specjalnie, że moze sie bać powrotu. Wiekszosc kobitek, które znam nie korzystało z urlopu wychowawczego, a jesli to w "okrojonym" jego wymiarze. Głownie włąsnie dlatego, zeby sie nie wyautowywać z branży.
      Tak czy owak - to, że nie jest ambitna zawodowo - no niedobrze, ale zadna zbrodnia, to, że się boi powrotu - jakoś tam mozna zrozumieć.

      Ja tu widzę problem najwiekszy w tym, że kobieta najbardziej obawia się, że porwót do pracy nie zmieni panujacego w tej rodzinie "ukladu". Układ tren jest z grubsza taki: dom ( i praca w nim) oraz dziecko (i opieka nad nim) to babskie sprawy i prawdziwego faceta one nie obchodzą. A to oznacza, że prace domowe i opieka nad dzieckiem nadal bedą udziałem tylko autorki wątku, takze wowczas, gdy podejmie pracę.

      Autorko wątku - tak, na pewno warto wracac do pracy! Choćby po to moja miła, zeby się nie zadekować na amen w domu. Masz powrót zapewniony, ale przecież nie jesteś przyspawana do tej firmy, tego stanowiska pracy. Mozesz rozejrzeć się za czymś innym, masz taka mozliwosć. Praca naprawdę nie musi być przekleństwem, moze być czymś fajnym, czymś co b. rozwija, a nie tylko daje kasę.

      Pomijam już to, że w życiu bywa róznie i mąz/partner takze mozestracić pracę, ulec wypadkowi itd. W takiej sytucji nie pracując z wyboru skazujesz się na wypad z rynku pracy i ewentualne poszukiwanie jej na gwałt.
      Dziecko jest już spore, nawet jesli nie zdecydujecie o posłaniu go na parę godzin dziennie do przedszkola, to za 2 lata i tak tam trafi, a potem do szkoły. Nie bedziesz się zwyczajnie nudzić w domu?

      Porozmawiaj z mezem normalnie: powiedz mu, że nie dasz rady pogodzić opieki nad domem i dzieckiem, gdy podejmiesz pracę, a on nie bedzie w tej opiece uczestniczył. Powiedz mu też, że obawiasz się powrotu do pracy z uwagi na przerwę w niej. Tak, jak teraz stawiasz sprawę naprawdę na pierwszy rzut oka wyglądasz na lenia i roszczeniowca. A przecież tak nie jest :) Wiec jasno powiedz, jak jest
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 12:33


        Piękna diagnoza kora, tyle że całkowicie błędna, szukasz drugiego dna a prawda jest prosta i oczywista, nie ma potrzeby dorabiać ideologii uciemiężonej kobiety, która ma złego męża :)

        Przeczytaj sobie konwersację autorki wątku z headvig:
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,143845265,143853840,Re_Czy_warto_wrocic_do_pracy_po_urlopie_wychowaw.html
        Tu naprawdę sytuacja jest oczywista, kobieta jest leniwa i roszczeniowa, wygodnicka i w dodatku szantażystka :)
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 12:35
          szkoda, że mąż autorki wątku nie może na tym forum przedstawić własnej wersji wydarzeń :)

        • berta-death Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 12:50
          A czy to tak trudno zrozumieć, że po 8h w pracy, czyli de facto 10-11h na nogach i jeszcze niedospaniu spowodowanym koniecznością porannego wstania, nawet jak praca jest niezobowiązująca intelektualnie i fizycznie, to człowiek najzwyczajniej w świecie i tak jest zmęczony? I ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę, jest praca na drugi etat, tym razem czysto fizyczna, żmudna i niewdzięczna? AGD, nawet najbardziej zaawansowane technologicznie tylko wspiera a nie zastępuje. Samo się nie ugotuje, nie wrzuci do pralki, nie wyjmie z niej, nie powkłada do zmywarki a potem nie powyciąga i nie poukłada w szafkach. Mop ani odkurzacz sam nie posprząta, zakupy też same się nie zrobią, nawet on line same się nie zamówią i nie odbiorą od dostawcy. Dzieci też same się sobą nie zajmą, przynajmniej do pewnego wieku. I jak ktoś nie ma pomocy, to nie dziwię się, że nie uśmiecha mu się wracać do pracy, skoro nie musi. Chyba, że tyle zarobi, że zatrudni gosposię.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 12:56
            berta-death napisała:

            > A czy to tak trudno zrozumieć, że po 8h w pracy, czyli de facto 10-11h na nogac
            > h i jeszcze niedospaniu spowodowanym koniecznością porannego wstania, nawet jak
            > praca jest niezobowiązująca intelektualnie i fizycznie, to człowiek najzwyczaj
            > niej w świecie i tak jest zmęczony? I ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę, jest p
            > raca na drugi etat, tym razem czysto fizyczna, żmudna i niewdzięczna? AGD, nawe
            > t najbardziej zaawansowane technologicznie tylko wspiera a nie zastępuje. Samo
            > się nie ugotuje, nie wrzuci do pralki, nie wyjmie z niej, nie powkłada do zmywa
            > rki a potem nie powyciąga i nie poukłada w szafkach. Mop ani odkurzacz sam nie
            > posprząta, zakupy też same się nie zrobią, nawet on line same się nie zamówią i
            > nie odbiorą od dostawcy.

            no popatrz, a ja jakoś daję radę i jeszcze znajduję czas na pisanie na forum (w międzyczasie pralka SAMA robi mi pranie), prace domowe są przez kobiety wyolbrzymiane :)

            Jaka jest różnica jeśli kobieta zmywa naczynia po sobie a gdy zmywa po sobie i dwóch dodatkowych osobach (mąż i dziecko)? Jaka jest różnica pomiędzy robieniem prania swoich ciuchów a robieniem prania swoich ciuchów i dwóch dodatkowych osób? Minimalna.

            Jaka jest różnica między sprzątaniem domu po sobie na po 3 osobach? Prawie żadna. Więc daruj sobie opowiadanie tych banialuk o ciężkiej pracy domowej kobiet, w porównaniu z pracą zawodową na pełny etat praca w domu to pryszcz :)

            • aka667 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:04
              jan_hus_na_stosie2 napisał:

              > no popatrz, a ja jakoś daję radę i jeszcze znajduję czas na pisanie na forum (w
              > międzyczasie pralka SAMA robi mi pranie), prace domowe są przez kobiety wyolbr
              > zymiane :)
              >
              > Jaka jest różnica jeśli kobieta zmywa naczynia po sobie a gdy zmywa po sobie i
              > dwóch dodatkowych osobach (mąż i dziecko)? Jaka jest różnica pomiędzy robieniem
              > prania swoich ciuchów a robieniem prania swoich ciuchów i dwóch dodatkowych os
              > ób? Minimalna.
              >
              > Jaka jest różnica między sprzątaniem domu po sobie na po 3 osobach? Prawie żadn
              > a. Więc daruj sobie opowiadanie tych banialuk o ciężkiej pracy domowej kobiet,
              > w porównaniu z pracą zawodową na pełny etat praca w domu to pryszcz :)
              >

              różnica jest dokładnie taka sama jak pomiędzy mężczyzną zmywającym po sobie i jeszcze po żonie i dziecku :)

              zgadzam się że pani się nie chce iść do pracy (+ boi się zmiany sytuacji), ale fakt, że po jej powrocie do pracy obowiązki domowe muszą być inaczej zorganizowane nie ulega chyba niczyjej wątpliwości?
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:09
                aka667 napisał:

                > ale
                > fakt, że po jej powrocie do pracy obowiązki domowe muszą być inaczej zorganizow
                > ane nie ulega chyba niczyjej wątpliwości?

                tak, ale myślę że świadomość tego, że po pójściu do pracy ilość obowiązków domowych spadnie jej o 50% ale w zamian dojdzie ciężka praca 8 godzin dziennie po prostu leniwą autorkę wątku przeraża. Skończy się lekkie i przyjemne życie na koszt męża ;)



                • aka667 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:12
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > aka667 napisał:
                  >
                  > > ale
                  > > fakt, że po jej powrocie do pracy obowiązki domowe muszą być inaczej zorg
                  > anizow
                  > > ane nie ulega chyba niczyjej wątpliwości?
                  >
                  > tak, ale myślę że świadomość tego, że po pójściu do pracy ilość obowiązków domo
                  > wych spadnie jej o 50% ale w zamian dojdzie ciężka praca 8 godzin dziennie po p
                  > rostu leniwą autorkę wątku przeraża. Skończy się lekkie i przyjemne życie na ko
                  > szt męża ;)
                  >
                  >
                  >

                  a dlaczego ma nie spaść o 50%?
                  przecież nie trzeba dzielić szklanek do zmywania i prania do wstawienia, tylko np pranie vs zmywanie.

                  Takie pytanko pomocnicze: skoro całość obowiązków wynosi 100% to ile procent przypada na 2 osoby?
                  • aka667 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:16
                    a sorry, niepotrzebnie połączyłam ten post z poprzednim
                • kora3 Janku , mam pytanie praktyczne :) Mogę? 13.04.13, 14:22
                  Jak dawno ostatnio temu mialeś okazję bodaj obserwować jaką ilośc prania na dzień wytwarza ze tak powiem 4-latek? Ja miałam okazję w ostatnią Wielkanoc, troszkę ponad tym wiekiem mam siostrzeńca (niewiele troszkę).

                  Jestem zdania, że kiedy sytuacja na pozwola (np. zdrowotna dziecka), to kobieta powinna pracować - choćby dla włąsnego rozwoju i komfortu psychicznego. Ale nie na zasadzie: pracuj na etacie a w domu ja palcem nie kiwnę
            • berta-death Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:05
              No jest różnica czy masz rozwiesić i wyprasować 2kg prania czy 5, czy masz do poukładania w szafie kupkę prania czy trzy w trzech różnych, czy masz do ugotowania 1 porcję czy kilka, czy do umycia jeden komplet naczyń czy kilka. Różnica jest też czy masz do posprzątania jeden pokój czy kilka. Podobnie z zakupami, jedna siata to co innego niż kilka. Potem jeszcze to poukładać trzeba na swoje miejsce. I jeszcze dziećmi się zająć. Mnie by się nie chciało koło domu i rodziny zapieprzać po całym dniu pracy. Weekendy też wolałabym przeznaczyć na odpoczynek a nie na nadrabianie domowych zaległości. Praca fizyczna to nic fajnego.
              Sens pracy zarobkowej na tym m.in. polega, żeby robić coś do czego ma się wykształcenie i predyspozycje a całą resztę zlecić komuś innemu.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 13:16
                berta-death napisała:

                > No jest różnica czy masz rozwiesić i wyprasować 2kg prania czy 5

                na oko różnica jakichś 10 minut :)

                > czy masz do p
                > oukładania w szafie kupkę prania czy trzy w trzech różnych

                różnica jakichś 20 minut

                > czy masz do ugotowa
                > nia 1 porcję czy kilka

                różnica żadna, kilogram makaronu gotuje się tak samo długo jak 30 dag ;)

                > czy do umycia jeden komplet naczyń czy kilka

                dla zmywarki różnica żadna

                > Różnica jest też czy masz do posprzątania jeden pokój czy kilka

                głupie założenie, zakłada że kobieta korzysta tylko z jednego pokoju :)

                > Praca fizyczna to nic fajnego

                nieprawda, po 40 godzinach (albo i więcej) pracy przed komputerem w tygodniu marzy mi się wysiłek fizyczny, gdybym miał własny ogród to pewnie bym teraz sadził jakieś roślinki, naprawiał ławkę etc. A że nie mam to czekam aż pranie się skończy i idę na rower :)

                • kora3 Nie no Janek - rozwalasz 13.04.13, 14:34
                  Jaka to różnica - jechać 50 czy 150 km - raptem 100 km - gówienko. Jaka mieć na coś 1 h czasu, a 20 minut - raptem głupie 40 min. Itd, itp.

                  Miejjże chłopie swiadomośc, że w czasie kiedy TOBIE gotuje sie na płycie/gazie zupa np. to faktycznie masz free time, ale jesli masz pod opieką 4-latka, to musisz do diaska mieć w de oczy, żeby ci do kuchni nie polazł, nie sciągnął gara na siebie, albo czego podobnego nie wymodził.
                  • mila2712 Etam 13.04.13, 15:19
                    kora3 napisała:

                    > Jaka to różnica - jechać 50 czy 150 km - raptem 100 km - gówienko. Jaka mieć n
                    > a coś 1 h czasu, a 20 minut - raptem głupie 40 min. Itd, itp.
                    >
                    > Miejjże chłopie swiadomośc, że w czasie kiedy TOBIE gotuje sie na płycie/gazie
                    > zupa np. to faktycznie masz free time, ale jesli masz pod opieką 4-latka, to m
                    > usisz do diaska mieć w de oczy, żeby ci do kuchni nie polazł, nie sciągnął gara
                    > na siebie, albo czego podobnego nie wymodził.


                    Można ugotwać obiad wieczorem ( na następny dzień ) lub zorganizować dziecku chwilę samodzielnej zabawy....
                    • kora3 Jasne Milu wszystko mozna :) 13.04.13, 15:31
                      np. ja teoretycznie MOGE zrobić w ciągu dnia 5 x wiecej niż robię zawodowego :) Gdybym nie jadła, wstawała o 5 rano, szła spać o 1 w nocy, nie spotykala się z ludźmi prywatnie, nie czytala, niczego nie oglądala, nie chodzila na zakupy/do fryzjera/kosmetyczki, nie grala w lotki turniejowo/albo wcale, zrezygnowala z pracy społecznej, mycia się, makijazu i sprzatania normalnie z 5 razy tyle co robię bylabym w stanie zrobić do pracy - pod warunkiem, ze nie zwariowałabym i nie klęklo mi zdrowie :)
                      • mila2712 Re: Mozna wiele jeśli się chce 13.04.13, 15:38
                        wiele zależy od nastawienia ....
                        ja mam ( od rana )zrobione zakupy, ugotowane, wyprane ( moja pralka też sama pierze ) i świeżo upieczone rogale do popołudniowej kawy :p

                        Autorka wątku to leń ...a jej mąż to biedny człowiek
                        • kora3 Jejku pewnie :) 13.04.13, 15:58
                          U mnie pralka właśnie pierze:), o ok. 11.25 zaczelam myć okna - skończyłam po 12 minut 45, zakupy też mam zrobione (mój facet jest w domu w weekendy). Rozwiesiłam firanki i zaslony swieże - jakieś 15 minut roboty. Przesadziłam kwiatek. Zapiekankę obiadowa mam w piekarniku. I jeszcze pisałam w przerwach na forum:)

                          Tylko, że podczas tych prac (niecieżkich - przyznaje) NIC innego mnie nie absorbowało np. w postaci małego dziecka :)
                      • kochanic.a.francuza Re: Jasne Milu wszystko mozna :) 15.04.13, 15:56
                        Ale komu Ty to tlumaczysz? Bezdzietnemu staremu kawalerowi, ktoremu do glowy nie przychodzi, ze nie wszyscy pracuja przy komputerze? Bo on ma ochote na prace fizyczna w weekend. To niech jako wolontariusz popierze i pogotuje w rodzinach wielodzietnych. Przecie za darmo mu "pozwola"...:/
                    • kochanic.a.francuza Re: Etam 15.04.13, 16:03
                      W ogole to mozna tez niespac i np. w nocy robic kanapki rodzince do szkoly i pracy, prasowac, zmywac itd. Pewnie, wszystko mozna.
                • rekreativa Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 16:33
                  Masz rację , jeśli chodzi o wykonywanie obowiązków domowych przy układzie mąż-żona, tak jak np. u mnie: dziennie 2 godziny przeznaczam na całość prac domowych, średnio. Nie robię nic, czego bym nie robiła, gdybym mieszkała sama. I rzeczywiście, różnica między umyciem jednego talerza, czy dwóch, wyprania pięciu gaci czy dziesięciu jest żadna.
                  Natomiast w sytuacji posiadania w domu pod opieką dziecka przed wiekiem szkolnym optyka zmienia się o 180 stopni. Ja zajmowałam się kilka dni moją siostrzenicą, 5 miesięcy dzieciak.
                  Koszmar. Zrobiłam chyba 500 km latając po chacie od niemowlaka rozdartego do garów w kuchni i z powrotem i znowu do prania i do niemowlaka itd.
                  To cenne doświadczenie upewniło mnie tylko w przekonaniu, że jeśli człowiek chce mieć trochę czasu wolnego, to żadnych dzieci przy tym. Chyba że od razu takie z 10-letnie :)
                • berta-death Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 21:13
                  Z tą zmywarką to ściema, że oszczędza czas. Jednak trzeba ją ręcznie załadować a potem rozładować. I nie każdy relaksuje się pracą fizyczną.
                  Owszem zdarzają się ludzie cyborgi, ale na ogół mało kto jest tytanem pracy i ma kondycję na pracę na dwa etaty. Nie bez powodu ktoś wymyślił zasadę, że pracuje się 8h/dobę, śpi 8 a pozostałe 8 przeznacza na relaks i czas dla siebie. Zatem nic dziwnego, że przeciętny facet ani myśli po powrocie z pracy ładować się w domowo dzieciowe obowiązki i zasłania się tym, że przynosi do domu kasę, ciężko pracuje całymi dniami, więc popołudnia i wieczory chce mieć dla siebie i żeby mu nikt nie zawracał głowy. Ale przeciętna kobieta ma dokładnie tak samo, też ostatnią rzeczą na jaką ma siły i ochotę po powrocie z pracy jest kolejna praca.

                  Zauważ jak to jest w praktyce rozwiązane. Nawet w tej postępowej zachodniej europie raptem 30% matek dzieci poniżej 7rż pracuje zawodowo na pełnym etacie. A jeszcze wspomagają się zaawansowanym technicznie sprzętem AGD, średnio 3 razy w tyg rodzina jada poza domem i jeszcze zatrudniają pomoce w osobach emigrantek ze wschodu.
                  Za komuny co prawda prawie każda baba pracowała, ale matki dzieciom obsadzały stanowiska z kategorii czy się stoi czy się leży. Na jednym stanowisku zatrudniano 3 osoby, z czego jedna pracowała, jedna miała dzieci a jedna jakieś problemy zdrowotne z alkoholowymi łącznie. Normalnym było, że można się spóźnić, wyjść wcześniej a w trakcie wyskoczyć na zakupy, fryzjera czy cokolwiek innego albo sobie plotkować i popijać kawę. Kasy z tego wielkiej nie było, ale przynajmniej statystyki pokazywały, że państwo postępowe i nie ma bezrobocia. Co nie zmieniało faktu, że i tak te kobiety były przemęczone i sfrustrowane a frustracje wyładowywały na dzieciach i mężach. Sama konieczność bycia w stanie czuwania i aktywności, szumie informacyjnym i hałasie powoduje, że człowiek popołudniu jest zmęczony i średnio nadaje się do czegoś innego niż oglądanie tv.
                  • kochanic.a.francuza Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 15.04.13, 16:10
                    "Nie bez powodu ktoś wymyślił zasadę, że pracuje się 8h/dobę, śpi 8 a pozostałe 8 przeznacza na relaks i czas dla siebie. Zatem nic dziwnego, że przeciętny facet ani myśli po powrocie z pracy ładować się w domowo dzieciowe obowiązki i zasłania się tym, że przynosi do domu kasę, ciężko pracuje całymi dniami, więc popołudnia i wieczory chce mieć dla siebie i żeby mu nikt nie zawracał głowy. "

                    I nie wiadomo gdzie lezy przyczyna dla ktorej kobiety staly sie "murzynami" wlasnych rodzin, bo jeszcze znakomta wiekszosc holduje zasadzie, ze one sa od roboty domowej i tylko od czasu do czasu niesmiale pisna, ze sa zmeczone, kiedy po calym dniujeszcze w nocy trzeba spelnic malzenski obowiazek. Tuataj juz maszyna zwana kobieta zaczyna sie psuc, seks, jesli jest to do bani, zaczynaja sie klotnie i niesnanski i zanim dziecko dorosnie na tyle, by kobieta odzyla, malzenstwo jest juz nie do odratowania. Ale wez to wytlumacz przecietnemu chlopu: nie widzi zwiazku, nie ma zdolnosci pyslenia perspektywicznego. Najwazniejsze, ze ja jestem tu i teraz zmeczony a inne kobiety tez pracuja zawodowo i w domu to czemu moja nie moze?
                • kochanic.a.francuza Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 15.04.13, 16:00
                  różnica żadna, kilogram makaronu gotuje się tak samo długo jak 30 dag

                  Jestes pewny? Moze zrob doswiadczenie. Tylko wez pod uwage rowniez tez czas przed zagotowaniem sie wody.
                  Nie ma pojecia chlopak, a sie madruje...Jakie to polskie: jestem tylko salowa, ale wypowiadam sie jak profesor kliniki, bo mi sie wydaje, ze wiem.
            • kora3 Zawsze czlowiekowi raźniej, kiedy nie ma 13.04.13, 14:15
              wyobraźni Janku :) To nie moje - pewnego fraszkopisarza :)

              Janek, weź się, ze tak już ordynarnie powiem - puknij w głowę:)

              Nie przemawia przeze mnie , ani żadne uciemieżenie domowymi obowiązkami (nie mam dzieci i praktycznie przez 5,5 dnia w tygodniu jestem sama "na gospodarstwie domowym") ani solidarnosc jajników:)
              Osoby w naszym (moim i Twoim) połozeniu trudno porównać w temacie ibowiazków domowych z kimś kto ma dzieci i innych domowników nieudzielających się wcale w tychże obowiązkach - wierz mi. I naprawdę nie jest to truizm.

              Teoretycznie mój droigi to wszystko "robi się samo" - samo się pierze, samo się goruje, samo sie zmywa (w zmywarce oczywiscie). Tylko skoro to wszystko robi się samo, to dlaczego taki "pan maż" nie moze tego zachecic do robienia sie sam w postaci wsadzenia tego do pralki (po segragacji) nasypania proszku/ nalania płynu i nastawienia tego samopracza a potem wyjecia prania i rozwieszenia? Dlaczego nie zacheci tak zmywarki? Bo mu sie nie chce? Ale CO TU SIE ma chcieć, albo nie, skoro jak sam uwazasz to jest minimalny wysilek?:)

              Nie demonizuje prac domowych (a i się nie przemeczam bo do grubszych przychodzi raz na tydzień/10 dni pani sprzatajaca), ale naprawdę trudno porownywać te dotyczace jedej doroslej osoby zamieszkującej w domu z tymi, gdy tych osób jest zalożmy 4 w tym 2 dzieci i obrobić ma to jedna osoba.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Zawsze czlowiekowi raźniej, kiedy nie ma 13.04.13, 14:29
                posiadanie dzieci nie jest obligatoryjne ;)

                • kora3 Ano nie, a ja o tym wiem najlepiej :) 13.04.13, 14:35
                  nie jest natomiast ani zabronione, ani nigdzie nie powiedziano, ze opieka nad dzieckiem i obowiazki zwiazane z jego ze tak powiem "obrobieniem" nalezą tylko do kobiety
            • alienka20 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 14.04.13, 01:42
              > Jaka jest różnica jeśli kobieta zmywa naczynia po sobie a gdy zmywa po sobie i
              > dwóch dodatkowych osobach (mąż i dziecko)? Jaka jest różnica pomiędzy robieniem
              > prania swoich ciuchów a robieniem prania swoich ciuchów i dwóch dodatkowych os
              > ób? Minimalna.

              Janie, nie masz żony i dziecka, więc łaskawie się nie wypowiadaj.

              Różnica taka, że po sobie zmywasz jeden talerz, jeden kubek i widelec, a w zależności od ilości członków rodziny liczba tych kubków zwiększa się odpowiednio. Po całym dniu może się tego zmywania uzbierać tyle, że szlag może człowieka trafić, zwłaszcza, gdy się tego nie lubi i nie ma się zmywarki.

              I różnica w ilości prania i rozwieszania też jest naprawdę znaczna. We dwójkę generowaliśmy maksymalnie dwa wsady do pralki tygodniowo dajmy na to w sobotę - potem rozwieszenie tego to robota na maks 10 minut i ogólne sprzątanie 2-3 godziny. Przy noworodku/niemowlęciu pralka chodzi co drugi dzień i 70% tego prania to ciuchy dziecka. Doi tego jeszcze rozwiesić, a w międzyczasie przewinięcie dziecka, nakarmienie, zabawienie + zrobienie obiadu (porządnego, a nie żadne tam śmieci) - gdybym miała robić to wszystko sama i jeszcze obsługiwać dorosłego faceta o sprawnych rękach chyba bym rzuciła wszystko w diabły i położyła się do góry d.... jak mąż autorki wątku.

              Na szczęście nie muszę.

              Tylko czemu ja muszę takie rzeczy w ogóle tłumaczyć? ;/
            • kochanic.a.francuza Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 15.04.13, 15:51
              Od razu widac, ze nigdy nie miales rodziny ani dzieci. Zrobic obiad dla siebie a dla trzech osob to nie jest roznica MINIMALNA tylko roznica POTROJNA: dla siebie ziemniaki obieram trzy minuty, dla trzech osob razy 3 dla czterech razy cztery itd. Ziemniaki dla jednej osoby gotuja sie w malym garnku, ktory nagrzewa sie 5 minut, ziemniaki gotowe sa po 15 minutach. Dla kazdej kolejnej osoby czas ten wydluza sie. To samo z surowka kotletami zmywaniem itd.
              Pralaka SAMA pierze, ale jeda osoba moze sobie robic pranie nawet raz w tygodniu. Jesli natomiast masz dwoch chlopcow grajacych w pilke nozna, meza pracujacego w warsztacie, to wiesz ile razy dziennie trzeba zapuszczac pralke??? Trzy razy! Tak pracuje moja sasiadka, nie chodzi do zadnej pracy. Podczas wiec gdy ty sobie raz na tydzien powiesisz pranie na balkonie i zlozysz je potem w 15 minut ona wiesza takie pranie jakies 20 razy, askladanie zajmuje jej twoje 15 minut razy 20! Do tego zakupy nie w jednej sitce raz na trzy dni, a cztery siaty co drugi dzien.
              Nie masz doswiadczenia, ani dobrej woli by zrozumiec, to sie nie wypowiadaj na temat ile kobiety kosztuje praca w domu.
        • kora3 Złego? Nie, dlaczego? 13.04.13, 13:46
          Raczej się nie dogadują w temacie podzialu obowiazków domowych. A zadnego "drugiego dna' szukać nie trza - autorka sama o tym pisze.
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • ewakinio2009 Re: Mnie to tak prosto nie wygląda jak Wy 13.04.13, 16:15
        Dziękuję za jeden przychylny wpis:)
        Są jeszcze na szczęście mądre kobiety na tym świecie!
        • kora3 Ewo dziekować nie ma potrzeby 13.04.13, 16:21
          Trza się zastanowić nad tym "co dalej", bo perspektywan siedzenia w domu nie jest aż tak kusząca moim zdaniem. Wiem, nie siedzisz w sensie nic nierobienia - miałam na mysli brak rozwoju TWOJEGO
    • mila2712 Re: Czy warto wrócić do pracy po urlopie wychowaw 13.04.13, 15:13
      Przepraszam Kochana ale jesteś leniuchem
      Nie mydl nam tu oczu 2 etatami - podstawa to dobra ogranizacja i wzajemna pmoc

      A czym ty się tak przemęczasz ?
      • kora3 Ło ludzie 13.04.13, 15:50
        czy Wy na serio nie widzicie, ze kobita sie boi, iż po tym, jak pójdzie do pracy w obowiazkach domowych nic się nie zmieni.

        Nie Miliu, nie jestem na wychowawczym, ani na utrzymaniu (choć dom utrzymuje mój partner), pracuję i to sporo i intensywnie, dzieci nie mam i mieć nie chcę - to tak w ramach uprzedzania ewentualnych "wnioskow" po mej wypowiedzi:)

        Domowe obowiazki mnie nie przerastają - mam pralkę, zmywarkę itd. a grubsze prace wykonuje u nas pani sprzatająca raz na 7-10 dni. Jedyną grubszą rzeczą, jaką w domu robię, gdy mam czas to mycie okien, bo to zwyczajnie lubię (nawet ostatnio kolezance umyłam, bo nie domaga na kregoslup). Opieka , ze tak powiem nad sobą i naszymi 2 kotami (psem na czas nieobecności mego faceta w domu z racji pracy) opiekuje sie ktoś inny (odpłatnie) naprawdę nie jest absorbująca. Na ogół mam w domu coś ugotowanego przez siebie (bywa, ze na dwa dni) i na ogół lad. Niemniej zdarza mi się być po pracy tak zmeczoną, ze nic mi się nie chce. Nie chce mi się nastawiac prania, wkladac naczyń do zmywarki, przel;eciec mopem podłogi itd. Dam kotom jesc, wybiorę zuzyty zwir z kuwet, wykąpię się i chcę plezeć, poczytać, moze popisać na forum, czy cos obejrzec, ale na roboty domowe czasu i siły nie mam.

        Ile pracy jest przy malym dziecku w domu widzę po mojej siostrze mającej 4-letniego syna. Nie, nie - moja siostra pracuje:) szwagier też i to ma taka dośc czesto wyjazdowa pracę. pomocy mają nianię, mały chodzi do przedszkola. Ale po pracy trzeba zrobić pranie (którego po 4-ltku jest naprawdę wiecej niż po dorosłych), rozwiesić, przygotować jedzenie nierzadko INNE dla 4-latka niż dla dorosłego, odpowuiedzieć na "miliony" pytań, poipatrzec co dzieciak ogląda w TV, puścić bajeczkę, pobawić się z nim, uprzątnąc (gdzie przy dziaciaku szalejącym po podłodze sprzątanie musi być gruntowniejsze), pojsc na spacer, nastawić zmywanie (o ile ktoś nie zasuwa recznie) i naprawdę trudno wygospodarować czas dla siebie.

        Na rodziców (naszych szwagra) siostra moze liczyć, ale w awaryjnych sytuacjach, na mnie wcale (poza jakimś odpukać kataklizmem - mieszkam daleko), na chrzestnego malego - owszem, ale to też pracująca osoba i zajęta. Szwagra czesto nie ma kilka dni w domu i choć moja siostra nie narzeka, to mając w wolnym czasie wieczorami kontalkt on line WIDZE, ze jest zmeczona. No, ale teoretycznie to nie ma nic do roboty :)
        • mila2712 Nie ma ło 13.04.13, 16:05
          ja widzę tylko przyzwyczajoną do wygody kobietę....
          która próbuje tłumaczyć swoje lenistwo.....

          PS ja wróciłam do pracy po 6 miesiącach ( macierzyński i zaległy urlop ). Niania była do 15.30 - czyli mojego powrotu z pracy. Zajmowała sie tylko małym. Nic innego.
          Ja po pracy zajmowałam sie domem dzieckiem ( mąz pracował w innym mieście) w nocy snu było bardzo mało. Dolicz do tego epizody z chorobami i całonocnym czuwanie prz dziecku Rece mi nie odpadły żyję i mam się świetnie.
          Ale jak ktoś nie chce to zawsze znajdzie powód ...
          • kora3 Milu miła 13.04.13, 16:19
            licutacji urzadzać nie ma co - wiekszosc moich kolezanek po fachu wracala do pracy po macierzyńskim , a praca nie jest przewidywalna, że do 15.30.

            Ja jako kobieta wygodna :) i niechetna do harowy domowe przyznaję, że pracoać zawodowo po prostu lubię :) Wiec nastawienia watkodawczyni nie pojmuje w tym zakresie jednoicześnie widząc, ze ma problem z tym, iz TERAZ mą znie kwapi się do dzielenia z nią obowiazków domowych o obawia się, ze tak zostanie
            • mila2712 A Mila na to.... 13.04.13, 16:53
              kora3 napisała:

              .....ze ma problem z tym, iz TERAZ mą znie kwapi się do
              > dzielenia z nią obowiazków domowych o obawia się, ze tak zostanie

              Mąz pracuje a ona jest w tym czasie w domu....
              TO dziecko nie wymaga tego aby się nim NON STOP zajmować więc autorka może coś zrobić
              Tak poza tym co ona armii wojska jedzenie szykuje czy co ?
              leń .....
              PS takie mamusie jak ona codziennie widuję jak przechodzą koło mojej pracy..... ach szkoda słów
              • kora3 Wiesz co? Nie lubię "silaczek" 13.04.13, 17:24
                Tak, jestem kobieta wygodna i luksusowa:) Tak, lubie potkania towarzyskie, swoje zajecia i nie jestem domatorką. Tak - umialam swoim życiem pokierować tak, że mnie na top wszystko stac (nie tylko materialnie), tak - to mozliwe.

                Pomimo powyższego - nie uwazam, ze "kazdy tak ma" - sytuacje życiowe są rózne. Ja dzieci mieć nie chciałam, wiec odpadają mi obowiązki. klopoty/ zwiazane z nimi, ale nie uwazam, ze nie ma z nimi obowiązkow. Sorry, ale na to, zebym miala jednoczesnie zajmować sie dzieckiem i pracowac bez zadnego udziału [partnera zwyczajnie bym się nie zgodziła.
                • mila2712 I ja też nie :p 13.04.13, 17:50
                  kora3 napisała:
                  Sorry, ale na to, zebym miala jednoczesnie zajmować sie dzieckiem i pracowac bez zadnego udziału [partnera zwyczajnie bym się nie zgodziła.

                  Ja też nie
                  PS ja miałam pomoc męża. Niestety ograniczoną ale nie wynikało to z braku jego chęci ale ze specyfiki pracy.
                  • kora3 Re: I ja też nie :p 13.04.13, 17:58
                    Ja bym się nie zgodzila - jesli sam nie móglby (a nie mogłby z racji pracy) mozna opłacić pomoc - mnie by ta oplata bynajmniej nie interesowała :)
          • rekreativa Re: Nie ma ło 13.04.13, 16:37
            I co? I chciałabyś, żeby wszystkie się tak namęczyły?
            • mila2712 A więc... 13.04.13, 16:48
              rekreativa napisała:

              > I co? I chciałabyś, żeby wszystkie się tak namęczyły?
              ...każda ( no prawie każda ) kobieta majaca małe dziecko chodzi zmęczona, niewyspana itp.
              na pocieszenie to mija....

              • kora3 Owszem Milu 13.04.13, 17:30
                tylko nie kazda jest tak głupia, że uwaza, iż mezczyzna to pan i wladca i skoro raczy pracować to zadne obowiazki go nie dotyczą
                • mila2712 Oto moje zdanie.... 13.04.13, 17:47
                  Mężczyna to nie Pan i nie władca ale partner ....
                  Podział obowiązków musi być....

                  PS autorka powinna powaznie porozmawiać z mężem...
                  amen
                  • kora3 Ależ ja to samo jej napisałam Milu :) 13.04.13, 18:01
                    Dla SIEBIE wracać do pracy, a z mezem porozmawiać
            • kochanic.a.francuza Re: Nie ma ło 15.04.13, 16:27
              No tak, o to chodzi.
              Pracujace kobiety dziela sie na dwie kategorie: wspolczujace i szczujace.
              Wspolczujace same sie bardzo przy dzieciach i w pracy zawodowej napracowaly, wiec wspolczuja mlodszym, ktore dopiero przez to przechodza.
              Szczujace same sie w zyciu bardzo nacharowaly, wiec im gul strzela, ze inne chca sobie tego charowania zaoszczedzic i mowia "A won co pracy, leniu".
        • aka667 Re: Ło ludzie 13.04.13, 17:19
          kora3 napisała:

          > czy Wy na serio nie widzicie, ze kobita sie boi, iż po tym, jak pójdzie do pra
          > cy w obowiazkach domowych nic się nie zmieni.

          ale ona się nie boi tylko WIE że tak będzie i nawet nie zamierza próbować ani niczego zmieniać.
          a poza tym to śmierdzi trollem na kilometr
          • kora3 z tym trollem - bo ja wiem 13.04.13, 17:29
            moze tak.,moze nie ...

            Znane są w historii swiata :) przypadki, gdzie pan przyzwyczaiwszy się, ze w domu i "koło dziecka" nie robi nic, kiedy kobieta na wolnym z tytułu posiadania potomka przenosi te relację na sytuacje, gdy kobieta wraca do pracy.

            Swoją drogą - jestem w stanie zrozumieć, że w tygodniu gosc [pracując nie zajmuje się domem/dzieckiem za wiele (nie ze wcale), ale tego, ze leni sie takze w weekendy - nie.

            Jakoś sobie nie wyobrazam, ze mój facet (a nie mamy dzieci) wraca do domu w piątek i w sobote nie robi NIC w domu. Jesli wyjezdzamy oboje, to tak, ale jesli nie to normalne, ze robi zakupy, porzadki, pichci - w koncu ja nie sluzaca, a dom nie hotel, nie?
            • aka667 Re: z tym trollem - bo ja wiem 13.04.13, 17:40
              kora3 napisała:

              > moze tak.,moze nie ...
              >
              > Znane są w historii swiata :) przypadki, gdzie pan przyzwyczaiwszy się, ze w do
              > mu i "koło dziecka" nie robi nic, kiedy kobieta na wolnym z tytułu posiadania p
              > otomka przenosi te relację na sytuacje, gdy kobieta wraca do pracy.
              >

              i z tego powodu, że kobieta przewiduje że facet jest niereformowalny trzeba tkwić w domu do emerytury (skoro już po 4 latach strach przed pracą paraliżuje, to co będzie po 10, 20 latach)?
              przecież skoro on taki beznadziejny to siedzenie na jego łasce w domu do końca życia to przywiązanie sobie kamienia do szyi. on ją może w każdej chwili kopnąć w tyłek, albo ona zechce odejść i co wtedy?
              • kora3 A czytałeś co Jej napisałam? 13.04.13, 18:00
                Żeby dla swego bezpieczeństwa i rozwoju wracałą do pracy - dokładnie to. ale wg mnie oczekiwanie, ze podział obowiazków sie po tym powrocie zmieni jest normalne
                • aka667 Re: A czytałeś co Jej napisałam? 13.04.13, 18:01
                  kora3 napisała:

                  > Żeby dla swego bezpieczeństwa i rozwoju wracałą do pracy - dokładnie to. ale wg
                  > mnie oczekiwanie, ze podział obowiazków sie po tym powrocie zmieni jest normal
                  > ne

                  pokaż mi jeden post w którym ktoś napisał że podział obowiązków nie jest normalny - bo polemizujesz z tym przez cały wątek.
                  • kora3 Re: A czytałeś co Jej napisałam? 13.04.13, 18:02
                    nie w tym rzecz, ze ktoś TU polemizuje, rzecz w tym, że u nich maż nie ma najwyraźniej zadnych obowiazków domowych i "dzieciowych" a ona ma powody przypuszczać, ze po jej powrocie do pracy to sie nie zmieni
                    • aka667 Re: A czytałeś co Jej napisałam? 13.04.13, 18:06
                      kora3 napisała:

                      > nie w tym rzecz, ze ktoś TU polemizuje, rzecz w tym, że u nich maż nie ma najw
                      > yraźniej zadnych obowiazków domowych i "dzieciowych" a ona ma powody przypuszcz
                      > ać, ze po jej powrocie do pracy to sie nie zmieni

                      i z tego powodu, że kobieta przewiduje że facet jest niereformowalny trzeba tkwić w domu do emerytury (skoro już po 4 latach strach przed pracą paraliżuje, to co będzie po 10, 20 latach)?
                      przecież skoro on taki beznadziejny to siedzenie na jego łasce w domu do końca życia to przywiązanie sobie kamienia do szyi. on ją może w każdej chwili kopnąć w tyłek, albo ona zechce odejść i co wtedy?
                      • kora3 a ja gdzieś jej piszę, ze trzeba? 13.04.13, 18:12
                        mozesz zacytować ten mój post, bo sobie go nie przypominam?
                        • aka667 Re: a ja gdzieś jej piszę, ze trzeba? 13.04.13, 18:18
                          jaki post?
                          wracać do pracy nie chce, bo pan mąż nie pomoże w chałupie (i to jest pewne jak amen w pacierzu, ona to wie, ty to wiesz)
                          niewracać do pracy jak się okazuje też nie polecasz

                          więc co? może niech pójdzie pracować i niepracować jednocześnie - ale zaraz to już będą 3 etaty!
                          • kora3 e nie ściemniaj :) 13.04.13, 19:18
                            aka667 napisał:

                            > jaki post?
                            no ten, w którym pisze wątkodawcyni, by do pracy nie wracala :)

                            > wracać do pracy nie chce, bo pan mąż nie pomoże w chałupie (i to jest pewne jak
                            > amen w pacierzu, ona to wie,ty to wiesz


                            Ona pewnie z czegoś to wnioskuje:) a ja NIE WIEM, tylko ROZUMIEM, ze taka obawa u niej istnieje. CZujesz róznicę moze?

                            > niewracać do pracy jak się okazuje też nie polecasz


                            Zdecydowanie nie polecam - jak mozna wyczytac z moich postów do wątkodawczyni
                            >
                            > więc co?


                            moja rada - pogadac z meżem, ustalic jasne zasady i trzymac się ich
    • mila2712 Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 16:54
      .... napisz jak wygląda Twój dzień ( krok po kroku co robisz ... )
      To będziemy mogli dyskutować....
      Mila
      • ewakinio2009 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 17:48
        Tak chętnie wieczorem, bo wtedy bedę miała na to chwilę czasu
        • aka667 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 17:49
          ewakinio2009 napisała:

          > Tak chętnie wieczorem, bo wtedy bedę miała na to chwilę czasu

          do tej pory dawałaś jakoś radę :D
      • kora3 Milu :) a opisać Ci mój dzień? 13.04.13, 17:56
        Nie mowie o takim kiedy nie mam czasu się z przeproszeniem wyprożnic (bo bywaja w tym stylu), tylko taki w miare luźny? Jest tam praca, są znajomi, jest leniuchowanie, przyjemności. I co? Nie mam prawa do leniuchowania, "marnoitrawienia czasu" ze znajomymi, relaksu bo..? Jestem kobietą, a mój facet pracuje poza miejscem zamieszkania? Mam chodzić ze szmatka i mopem i sprzatać i czekac na niego? No bez jaj...
        Mam czysto, bo lubię, ale przemeczać się nie mam zamiaru :)
      • ewakinio2009 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 20:16
        Orientacyjny grafik mojego dnia powszedniego (nie mam nikogo do pomocy)
        Wstaję ok. 6.30. - 7.00. Przygotowuję śniadanie, wałówę do pracy, ubrania dla dziecka. Jemy śniadanie, pracujący wychodzi. Ogarniam poranny bałagan - rozpaprane naczynia, niepościelony barłóg itp. rozładowuję zmywarkę i wstawiam od nowa, segreguję i wstawiam pranie, wstawiam najpotrzebniejsze rzeczy do obiadu. Przez cały czas wykonywania tych czynności staram się także bawić z dzieckiem lub troszkę angażować je do tego, co robię / pokazywać. Potem mamy 15-minutową rytmikę - gram na pianinie. Podlewam rośliny (mam 30). Wywieszam pranie, dziecko ogląda 10-minutową bajkę. Czasem udaje mi się na chwilę wyskoczyć do ogrodu (45 m2, staram się go ładnie utrzymywać). Jemy drugie śniadanie/przekaskę, głównie dziecko. Ok. 10.00. wychodzimy na zajęcia do klubiku dziecięcego lub na spacer - zależnie od pogody. Trwa to do ok. 12.00. potem wspólnie z dzieckiem robimy bieżące zakupy, wracamy, jemy obiad 3-daniowy, przygotowany w domu. Jest ok. 14.00. Dziecko idzie spać lub nie (już nie codziennie chce spać). Jesli nie śpi bawimy się, czytamy, robimy prace plastyczne. Jeśi śpi, prasuję, piekę mięso na następny dzień, robię drobne naprawki. Dziecko wstaje ok. 16.00. Jemy podwieczorek i idziemy na spacer lub zajęcia dodatkowe typu tańce, muzyka albo robimy coś wspólnie w domu, np. pieczemy ciasto. Co drugi dzień odkurzamy, sprzątanie jest podzielone dniami, np. gruntowne sprzatanie łazienki we wtorki. Staram się codziennie uporządkować 1 półkę w jakiejs szafce i tym sposobem jest raczej zawsze porządek. Wracamy i ok. 18.30. - 19.00. wraca pracujący, dostaje obiad pod nos, zjada, zostawia rozgrzebane wszystko - naczynia, ubrania i wali się na łóżko.
        c.d.n.
        • headvig Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:24
          rozwaliło mnie podlewanie kwiatków. ja mam 25, podlanie zajmuje mi raz w tygodniu 5 min i żadna praca na etat, tak jak wyciąganie naczyń ze zmywarki, zajmuje mniej więcej tyle samo.
          a takich kwiatków masz tam więcej. małżonek przyjeżdża po całym dniu roboty o 18.30 i ty masz pretensje, że godzinę czy pół sobie poleży, z matematyki którą podałaś właśnie wynika. śmieszne. a dziecko to nadaje się już do przedszkola.
          • kochanic.a.francuza Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 15.04.13, 16:39
            Chyba dopiero zaczelas z tymi kwiatami, skoro wydaje Ci sie, ze wystarczy je tylko podlewac. Z takim podejsciem zaraz je wszystkie stracisz. Kwiaty zyja i kazdy potrzebuje oddzielnego podejscia w zaleaznosci od rodzaju. Jedne trzeba podelewac dwa razy dziennie. niektore regularnie przycinac. Co roz zmienic ziemie, jesli to doniczkowe, pamietac o nawozeniu. W jeden sezon walczyc z mszycami w inny z innymi robakami w w trzeci walczyc z grzybem czy inna choroba. No i miec pojecie o tym co sie robi, czyli czasem poczytac na ich temat w internecie badz kupic fachowe magazyny, ksiazki. Nic za darmo. A ten jej cap, przepraszam, ze tak okreslam meza utrzymujacego cala 3-osobowa rodzine, mysli ze porzadek w domu sam sie utrzymuje.
            Gdyby to byla moja zona, tobym na rzesach chodzila, byle tylko mogla dalej tak z moim dzieckiem funkcjonowac.
            • headvig Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 15.04.13, 18:02
              > Chyba dopiero zaczelas z tymi kwiatami, skoro wydaje Ci sie, ze wystarczy je ty
              > lko podlewac. Z takim podejsciem zaraz je wszystkie stracisz.

              bez przesady. moje kwiatki mają się całkiem bujnie i dobrze. chesz focie? stoją od 5 lat i nie ma mszyc. przesadzam je raz w roku, a nie co tydzień. nawożę co dwa tygodnie, ale ile czasu zajmuje wlanie nakrętki nawozu do 2-l butelki? minutę, dwie, max do kolejnych pięciu? mało tego, do każdego mam inny nawóz zgodnie z przeznaczeniem. przekwitnięte kwiaty obcinam raz w tygodniu przy sobotnim sprzątaniu, zajmuje to też minutę, bo generalnie kwitnących mam mało.

              > jesli to doniczkowe, pamietac o nawozeniu. W jeden sezon walczyc z mszycami w i
              > nny z innymi robakami w w trzeci walczyc z grzybem czy inna choroba.

              no tak. bidulka pewnie co dziennie walczy godzinami z mszycami na 30 kwiatkach. tak przy okazji, to część mojego wykształcenia to wykształcenie rolnicze i co nieco mam wiedzy w temacie chorób roślinnych, oprysków, nawozów.

              > pojecie o tym co sie robi, czyli czasem poczytac na ich temat w internecie badz
              > kupic fachowe magazyny, ksiazki. Nic za darmo.

              nie potrzebuję fachowej literatury do podlewania kwiatów. jak kupuję czy dostaję, to jest w kwiatku wkładka o warunkach hodowli i mnie to wystarczy, przynajmniej moim kwiatkom - jak widać po ich wyglądzie.
              do wypakowania zmywarki też dopiszesz taką filozofię? książki, literatura fachowa, środki czystości, temperatury itp?

              >A ten jej cap, przepraszam, ze
              > tak okreslam meza utrzymujacego cala 3-osobowa rodzine, mysli ze porzadek w dom
              > u sam sie utrzymuje.
              > Gdyby to byla moja zona, tobym na rzesach chodzila, byle tylko mogla dalej tak
              > z moim dzieckiem funkcjonowac.

              oboje są siebie warci.
      • ewakinio2009 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 20:25
        c.d.
        Sprzątam po jego obiedzie i naszej kolacji, przeładowuję zmywarkę, wstawiam. Podlewam ogród, karmię koty (przychodzą do ogrodu). Ok. 19.30. kąpię dziecko (pracujący zwleka się i przychodzi z nami posiedzieć w łazience). O 20.00. czytam bajkę na dobranoc, ok. 20.15. dziecko zasypia, pracujący już wtedy chrapie. Co drugi dzień jadę/idę (blisko) wieczorem do mojego Taty, który nie jest w pełni sprawny, zanoszę mu jedzenie i pomagam w domu. Ta pomoc obejmuje np. zabieranie prania, bo Tata nie ma pralki automatycznej (nie zgadza się na jej zainstalowanie...). Co drugi dzień wpadamy też do Dziadka w ciągu dnia. Wracam ok. 22.00. i już mam wolne, moge nawet paznokcie lakierować! A serio - czytam/oglądam/krzyżówki rozwiązuję, odpoczywam. Ok 23.30. walę sie do łóżka i zasypiam. Tak, zasypiam, o zgrozo! A mogłabym przecież "wpaść" jeszcze do jakiejś pracy na 8-9 godzin:)
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich zapracowanych - leniwa cwaniara. No bo przecież tak właśnie mnie wiekszość z Was oceniła, nie znając, prawda?
        • gree.nka Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 20:34
          znam ludzi, którzy oboje pracują i mają dzieci. Jakoś to organizują i kobieta nie wygląda na zamęczoną.
          • kora3 Bo jest qrrrrr druga osoba do pomocy 13.04.13, 21:12
            tu nikogo nie ma ... zejdź na ziemie
        • mila2712 A więc autorko 13.04.13, 20:39
          odrzucam połowę z Twojej opowieści.
          I powie Ci to niejedna matka....

          PS cud że jeszcze żyjesz ......

          • ewakinio2009 Re: A więc autorko 13.04.13, 20:41
            mila2712 napisała:

            > odrzucam połowę z Twojej opowieści.
            A to juz Twój problem. Czekam teraz na opis dnia kobiety realizującej się zawodowo, może też sobie połowę z tego odrzucę...
            > I powie Ci to niejedna matka....
            A Ty nią jesteś, czy tak w ciemno?
            >
            > PS cud że jeszcze żyjesz ......
            >
            • mila2712 Re: A więc autorko 13.04.13, 20:48
              Niestety
              plan mojego dnia mogę podać tylko moim znajomym....a Ciebie nie znam

              Odrzucam dlatego, że zbyt dokładnie wszystko podajesz,
              spisałaś to czy jak ?

              PS zamiast pisać na forum o swioch obawach idź porozmawiaj z mężem
              Pa
              • ewakinio2009 Re: A więc autorko 13.04.13, 20:55
                mila2712 napisała:

                > Niestety
                > plan mojego dnia mogę podać tylko moim znajomym....a Ciebie nie znam
                > A to ciekawe, ja mogłam ogólny plan podać każdemu (oczywiście bez zdradzania sekretów służbowych). A mój staż pracy zawodowej wynosi 16 lat, tak dla formalności. Mam porównanie, co to praca zawodowa, a co praca w domu.
                > Odrzucam dlatego, że zbyt dokładnie wszystko podajesz,
                > spisałaś to czy jak ?
                A tak, jestem dobrze zorganizowana, kiedyś spisałam.
                >
                > PS zamiast pisać na forum o swioch obawach idź porozmawiaj z mężem
                > Pa
                Miło było pokorespondować, pa
                • mila2712 Re: A więc autorko 13.04.13, 21:07
                  To tym bardziej do pracy......
                  pa
              • gree.nka Re: A więc autorko 13.04.13, 20:56
                mila2712 napisała:

                > Niestety
                > plan mojego dnia mogę podać tylko moim znajomym....a Ciebie nie znam
                >
                > Odrzucam dlatego, że zbyt dokładnie wszystko podajesz,
                > spisałaś to czy jak ?
                >
                > PS zamiast pisać na forum o swioch obawach idź porozmawiaj z mężem
                > Pa
                jeśli tak wygląda życie szczęśliwej mężatki wychowującej dziecko, to ja się cieszę żenie jestem mężatką z dzieckiem
                • mila2712 Re: A więc autorko 13.04.13, 21:12
                  Grinuś

                  moje życie wygląda inaczej

                  PS zdrowy rozsądek i zdrowy egoizm
                  PS1 ja nie jestem tylko matką ale i kobietą ( i o tym nie zapominam )
            • lia-mia Re: A więc autorko 13.04.13, 21:09
              A ja jeszcze tylko dodam, ciesz się, że masz dokąd wracać, bo na większość kobiet po tylu latach nieobecności nikt nie czeka.
              • kora3 nie opowiadaj bo to gwarantują przepisy 13.04.13, 21:14
                chyba, ze firma uległa likwidacji
            • aka667 Re: A więc autorko 14.04.13, 09:58
              ewakinio2009 napisała:

              > mila2712 napisała:
              >
              > > odrzucam połowę z Twojej opowieści.
              > A to juz Twój problem. Czekam teraz na opis dnia kobiety realizującej się zawod
              > owo, może też sobie połowę z tego odrzucę...

              czy sądzisz, że ludzie którzy pracują nie muszą prać, jeść, sprzątać, podlewać tych 30 kwiatków i robić tych wszystkich rzeczy które Tobie zajmują 15 godzin dziennie?

              rodzina w której wszyscy dorośli pracują i uczestniczą w prowadzeniu domu to naprawdę dzisiaj standard, wprowadź to u siebie dla swojego własnego dobra.
          • kora3 Ale co Miluś odrzucasz? 13.04.13, 21:10
            Ja np. robienie komuś doroslemu i sprawnemu sniadania :)
            Ogrod 42 m kw. "odrzucasz"? Rytmike? Klub dzieciaka?

            Daj spokój - ja bym swira dostala z czymś takim - serio./ Owszem, mam terminową (niekiedy niemal do minuty prace) ale po niej moge sie wyluzowac i nie jest to tak monotonne. Do tego ma opiekę nad nad ojcem ..,., Medal babie
            • mila2712 Re: Ale co Miluś odrzucasz? 13.04.13, 21:18
              Za dużo, za szczegółowo ....
              3 daniowy obiad, zmywarkę ( matko już nie pamiętam ile razy ), te całodzienne zajęcia z dzieckiem

              Jezu mnie już głowa rozbolała ...
              • kora3 Coś Ci powiem Milo 13.04.13, 21:27
                Przed chwilą wyszła ode mnie kolezanka. Pracowałyśmy z soba 8 lat. tewraz już nie pracujemy razem, ale ze tak powiem przywiazanie nam zostalo:)
                Dziewczyna w trakcie tych 8 lat: zrobila studia magistrskie, urodzila 2 dzieci. Korzystala tylko urlopów macierzyńskich. Obaj jej synowie chodzili (jeden nadal 4,5 roku, do przedszkola). Kiedy dzieci były male, a ona wracała do pracy pomagali rozice i teściowe, teraz - bardzo sporadycznie.
                Dziewczyna (35 lat) chodzi na imprezy (bez meza i z nim), fitness, spacxery z dzieciakami. Intensywnie pracuje (w niektóre dni do 20 -20.30). Jej mąż ma prace w stalych godzinach, uczy się na podyplomowce w odleglym miescie. Wszystko kochana umieją pogodzić: prace, hobby, rozrywkę, opieke nad dziećmi, wspólny czas. Jak? DZIELĄ się obowiazkami. Maż wyjezdzając na podyplomówke zabiera z soba starsze dziecko:) - mają w tym miescie krewnych chetnych do spotklań z malym i przenocowania ojca i syna. Na przyklad. Jej maż wie, jak wygląda odkurzacz, umie obslugiwac pralkę, gotowac... Da się? da !
                Ale nie samemu
                • mila2712 Re: Coś Ci powiem Milo 13.04.13, 21:43
                  Oczywiście że tak Koro...
                  :D
                  • alienka20 Re: Coś Ci powiem Milo 14.04.13, 02:07
                    No właśnie, a jak widać z postu startowego i kolejnych autorki wątku - ona z tym wszystkim radzi sobie SAMA a pan mąż ma wszystko w odwłoku. Wracając do pracy w takim układzie kobieta zajedzie się na śmierć.

                    Odnośnie tego są takie dwa dowcipy:

                    Mąż wraca z pracy, w progu wita go żona będąca na urlopie macierzyńskim i przekazuje mu dziecko do rąk ze słowami:
                    - Ja już odpoczęłam, teraz twoja kolej.


                    Mężczyzna wraca do domu i widzi taki oto obrazek: pięcioro dzieci szaleje, umorusana, mieszkanie wygląda jakby przeszło przez nie tornado, zabawki i ciuchy porozrzucone, telewizor wyje, pies szczeka, gazety porozrzucane... A w kuchni... Lepiej nie mówić, jedzenie na podłodze, na kuchence spalone garnki, w zlewie stosy naczyń, brudna podłoga, drzwi od lodówki otwarte... Mężczyzna szuka żony, gdy znalazł, ona go pyta z uśmiechem, jak minął mu dzień. On patrzy na nią i pyta zdezorientowany: "Co tutaj dzisiaj się wydarzyło?". Żona na to: "Wiesz, każdego dnia, gdy wracasz z pracy do domu, pytasz, co ja robiłam przez cały dzień?". "Tak - potakuje mąż". Na co zona: "No właśnie, to dzisiaj nic nie zrobiłam".



              • kochanic.a.francuza Re: Ale co Miluś odrzucasz? 15.04.13, 16:44
                Pewnie, przecie mozna pizze zamowic albo zdrowiej - ziemniory z mlekiem serwowac co dzien.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:21
          Na tapczanie siedzi leń,
          Nic nie robi cały dzień.

          "O, wypraszam to sobie!
          Jak to? Ja nic nie rozbię?
          A kto siedzi na tapczanie?
          A kto zjadł pierwsze śniadanie?
          A kto dzisiaj pluł i łapał?
          A kto się w głowę podrapał?
          A kto dziś zgubił kalosze?
          O - o! Proszę!"

          Na tapczanie siedzi leń,
          Nic nie robi cały dzień.
          "Przepraszam! A tranu nie piłem?
          A uszu dzisiaj nie myłem?
          A nie urwałem guzika?
          A nie pokazałem języka?
          A nie chodziłem się strzyc?
          To wszystko nazywa się nic?"
          • mila2712 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:24
            Jasiu
            a gdzie przypis o autorze ?

            Oj plagiat panie Hus.....

            PS mamy rację prawda ?
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:27
              autor też nazywa się Jan :)


              • mila2712 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:30
                jan_hus_na_stosie2 napisał:

                > autor też nazywa się Jan :)
                :D
                Wiem czytałam w oryginale

                No to mamy rację ?
                • kora3 Na serio? 13.04.13, 21:45
                  A za biurkiem siedzi leń
                  Nic nie robi cały dzień:)
                  Przeprasza... a kawy nie piłem, a kupy dziś nie robiłem?
                  A nie byłem w bufecie? A nie sprawdzalem sytuacji na swiecie?
                  A w "farmę" nie gralem? A telefonu nie odebralem?
                  Nic to, ze nic nie powiedziałem (konkretnego), wszak nie wiedzialem
                  Co rzec na zapytanie, nie do mnie bylo panie
                  A nie bylem i szefa? Nie sprawdzałem losowań UEFA?
                  Nie grzałem stołka? Nie zgrywałem matolka?
                  Nie pisałem na forum? Nie robiłem na zebraniu "kworum"?
                  Nie odbijałem karty? Nie klałem szefa w czarty?
                  Nie mowilem , że najfajnieszy aktor to Szyc? TO WSZYSTKO NAZYWA SIE "NIC"?

                  A teraz dawaj - prawda w winie :) - kro z Was pracxowici nie robi nic pozazawodoego w pracy?
                  Czesto takiej oplacanej z poienieezy podatników? Mnie mozecie krytrykowac do woli - mam nienornomowany czas pracy :) i moge w niej robic co chce, byle był efekt. Teraz też w innym oknie pracuję:)
                  • mila2712 Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 21:48
                    O tak
                    przerwę w pracy wykorzystuję nieregulaminowo ....

                    ale nie jestem leniem ...

                    • kora3 Ty też :) 13.04.13, 21:53
                      Przerwe to akuray moizesz chyba jak chcesz...
                      Ja leniem też nie jestem, ale nie powiem, że nie robię NIC poza praca ..,.,.
                      Woiec jedsli ta watlodawczyni nie jest cały czasna nogach tylko np. zerknie na serial albo notowania giełdy w casie pracy w domu, to jest bardziej leniwa, czy mniej niż my?:)
                    • rekreativa Re: Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 22:04
                      "ale nie jestem leniem"

                      Bo tak mówisz?
                      Ale wiesz:

                      "nie daj się nabrać .....
                      nie wszystko jest prawdą....nie ma takiej opcji "
                      • mila2712 Re: Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 22:15
                        rekreativa napisała:

                        > "ale nie jestem leniem"
                        >
                        > Bo tak mówisz?

                        nie jestem leniem jeśli chodzi o pracę - o tym świadczą protokoły pokontrolne i nagrody szefowej
                        w życiu też nie .... ( ale o to należałoby zapytać męża ..... )
                        > Ale wiesz:
                        >
                        > "nie daj się nabrać .....
                        > nie wszystko jest prawdą....nie ma takiej opcji "
                        • kora3 Mąz w parze z szefową 13.04.13, 22:25
                          wiele wyjaśnia :)
                          • mila2712 Re: Mąz w parze z szefową 13.04.13, 22:43
                            nie czepiaj się ......bo mi ciężko :p
                        • materac.francuza Re: Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 22:30
                          > nie jestem leniem
                          Najważniejsze, że umiesz ocenić, kto jest leniem. To cenna umiejętność. Trochę trollska, ale tym się nie przejmuj.
                          • mila2712 Re: Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 22:45
                            materac.francuza napisała:

                            > > nie jestem leniem
                            > Najważniejsze, że umiesz ocenić, kto jest leniem. To cenna umiejętność. Trochę
                            > trollska, ale tym się nie przejmuj.

                            Każdy ma prawo do własnego zdania

                            PS a jeśli autorka wątku to troll ?
                            albo nie - zaraz będzie artykuł....
                            • materac.francuza Re: Koro jesteś cudowna ..... 13.04.13, 22:51
                              >PS a jeśli autorka wątku to troll ?
                              A jaka to dla ciebie różnica? I tak jej nie znasz.
          • rekreativa Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:40
            A to już jest lekka chamówa po tym wszystkim, co wyżej autorka napisała.
            • mila2712 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 13.04.13, 21:45
              rekreativa napisała:

              > A to już jest lekka chamówa po tym wszystkim, co wyżej autorka napisała.

              Kochana
              nie daj się nabrać .....
              nie wszystko jest prawdą....nie ma takiej opcji
              Mówię to jako Matka Polka
              • kora3 Milo masz głupią manierę 13.04.13, 21:49
                wszystko mierzysz swoją miarą miarą - nie idź tą drogą - mówię Ci.
                To, ze TY inaczej żyjesz, to bardzo ok., to, ze nie wierzysz, że gdzoe indziej jest inaczej to naiwnosc
                • mila2712 Ok... 13.04.13, 21:54
                  Ok, racja
                  zmieniam nastawienie

                  • kora3 akurat :) nt 13.04.13, 22:14

        • wielkanocnaniespodzianka Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 09:53
          w pomaganiu tacie, odwiedzaniu dziadków i prowadzeniu domu nie ma żadnego heroizmu-tożycie.
          wszyscy takie życie prowadzą.
          po prostu jesteś leniwym pasosyżtem-to moja ocena ciebie na podst. twoci wypowiedzi.
          • gree.nka Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:01
            W Ostatnich wpisach dość szczegółowo opisała co robi- robi dużo. Gdyby pracowała też by to robiła.
            • aka667 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:03
              gree.nka napisała:

              > W Ostatnich wpisach dość szczegółowo opisała co robi- robi dużo. Gdyby pracował
              > a też by to robiła.

              serio? wracałaby z pracy i brałaby się za mycie okien i szybko podsuwała 3 daniowy obiad panu mężu?
              to jest zwyczajnie głupia
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:16
                aka667 napisał:

                > serio? wracałaby z pracy i brałaby się za mycie okien

                kobieta, która pisze iż myje okna częściej niż raz w miesiącu po prostu kłamie

                • six_a Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:48
                  > kobieta, która pisze iż myje okna częściej niż raz w miesiącu po prostu kłamie
                  istnieją także natręctwa, których nie wolno nie doceniać.
                  • gree.nka Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:54
                    six_a napisała:

                    > > kobieta, która pisze iż myje okna częściej niż raz w miesiącu po prostu k
                    > łamie
                    > istnieją także natręctwa, których nie wolno nie doceniać.
                    >

                    no i ewentualnie wredne ptaszysko, które potrafi nasrakać na okno
                    • six_a Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 11:38
                      >no i ewentualnie wredne ptaszysko, które potrafi nasrakać na okno
                      jeśli musisz po tym myć całe okno, a nawet wszystkie w domu, to faktycznie ptaszysko musi być wyjątkowo wredne.
                      • gree.nka Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 18:16
                        wszystkich - nie, ale obsrakane to raczej całe, no chyba że reszta by była w miarę czysta
                        a czy wredne? raz nad oknem miałam gniazdo wróbli- wytrzymałam z nimi do jesieni
                • mila2712 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 10:55
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > aka667 napisał:
                  >
                  > > serio? wracałaby z pracy i brałaby się za mycie okien
                  >
                  > kobieta, która pisze iż myje okna częściej niż raz w miesiącu po prostu kłamie

                  Widziałam na własne oczy kobieta myła okna co tydzień ( mieszkali koło mojego miejsca pracy )
                  jezusek...
                  • kochanic.a.francuza Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 15.04.13, 16:56
                    No i tylko dlatego zachecalabym autorke do powrotu do pracy: zeby jej sie z tych 3-daniowych obiadow nie zrobily 10-daniowe.
                    Kobietom niepracujacycm zawodowo czesto-gesto odbija, kiedy dzieci podrosna a sil i czasu zostaje do woli. To, ze pucuja okna co tydzien to pryszc, niech im tam. Ale chodzi potem takie babsko po "przyjaciolkach" i niechno tylko gdzie kurz zobaczy albo dziecko w wymietym podkoszulku: ola boga! obgaduje potem na cale osiedla, jaka tamta Iksinska brudna, jak nie dba o dzieci, nie hoduje kwaitkow, a na kolacje, o zgrozo podaje jedno danie, w dodatku zupe!!! itd.
                    W tym sensie siedzienie w domu demoralizuje.
                • kora3 No tu się zgadzam aczkolwiek 14.04.13, 10:56
                  Kiedyś w moim rodzinnym regionie standardem bylo mycie okien raz na tydzień, dwa.
                  Autentycznie tak było i pamietam to. Ale wynikalo to z potrzeby - oknasię naprawdę brudziły.
                  Teraz nie sądzę, by ktoś musiał tak czesto myć okna
                  • gree.nka Re: No tu się zgadzam aczkolwiek 14.04.13, 10:59
                    kora3 napisała:

                    > Kiedyś w moim rodzinnym regionie standardem bylo mycie okien raz na tydzień, dw
                    > a.
                    > Autentycznie tak było i pamietam to. Ale wynikalo to z potrzeby - oknasię napra
                    > wdę brudziły.
                    > Teraz nie sądzę, by ktoś musiał tak czesto myć okna
                    dlaczego przestały się brudzić, upadł przemysł?
                    • kora3 Re: No tu się zgadzam aczkolwiek 14.04.13, 11:04
                      gree.nka napisała:

                      > dlaczego przestały się brudzić, upadł przemysł?


                      Raz, że pozamykano sporo kopalni, dwa, że emisja brudu w powietrze sie zmniejszyła z racji uzywania innych technologii, filtrów itd.

                      Pamietam, jak podczas wizyty u mojej ciotki, ktora mieszkala w pobliżu koksowni widzialam padający snieg w kolorze rdzawym - serio. Teraz to nie do pomyślenia, ale wtedy ....
                  • mila2712 Re: No tu się zgadzam aczkolwiek 14.04.13, 11:03
                    kora3 napisała:

                    > Kiedyś w moim rodzinnym regionie standardem bylo mycie okien raz na tydzień, dw
                    > a.
                    > Autentycznie tak było i pamietam to. Ale wynikalo to z potrzeby - oknasię napra
                    > wdę brudziły.
                    > Teraz nie sądzę, by ktoś musiał tak czesto myć okna
                    Jezu
                    gdzie Ty mieszkałaś
                    to ja nie wiem co by było ze mną - nie znoszę myć okien....
                    • kora3 Re: No tu się zgadzam aczkolwiek 14.04.13, 11:06
                      mila2712 napisała:
                      > Jezu
                      > gdzie Ty mieszkałaś


                      Żadna tajemnica - pochodzę ze Sląska :)
                      Teraz mieszkam w innym regionie Pl., ale bywam w rodzinnych stronach :)

                      > to ja nie wiem co by było ze mną - nie znoszę myć okien....

                      A ja wlasnie te pracę domową, jako naprawdę jedną z nielicznych - lubię.
                • aka667 Re: Autorko mam do Ciebie prośbę..... 14.04.13, 11:02
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > aka667 napisał:
                  >
                  > > serio? wracałaby z pracy i brałaby się za mycie okien
                  >
                  > kobieta, która pisze iż myje okna częściej niż raz w miesiącu po prostu kłamie
                  >

                  te okna były przysłowiowe, nie wiem czy ona myje je codziennie
                  nie wątpię że są osoby myjące okna częściej niż raz w miesiącu, ale oni pewnie maja na to czas. u mnie myje się 2 razy w roku a jak będę miała dziecko to w ogóle będziemy to pewnie zlecać komuś za $$ - po prostu doba się nie rozciąga i pewne czynności trzeba eliminować i lepiej się organizować żeby był czas na te niezbędne rzeczy
          • kora3 nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 10:07
            calkiem sporo ludzi mających male dzieci nie tylko nie musi sie opiekować swoimi rodzicami (bo są zdrowi i sprawni), ale może także liczyć na pomoc z ich strony (nie mowie o wykorzystywaniu, tylko o sytuacjach awaryjnych).

            A z tym pasożytem - wiecie, aż mi smutno, że kobiety mają taki stosunek do innych kobiet. To po prostu straszne.

            PS. Nie jestem panią na utrzymaniu (choć mogłąbym być) ani na wychowawczym. Kobietam pracująca. To tak na wypadek "analizy" dlaczego napisalam powyższe
            • gree.nka Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 10:55
              znałam młode małżeństwo, którzy tak się organizowali by nie musieć prosić rodziców o pomoc. Może trochę mieli sprzyjające warunki na taką organizację.
              • kora3 Żadna rewela Greenko :) 14.04.13, 11:00
                Znam kupę ludzi, którzy wychowali dzieci bez nijakiej pomocy rodziców, bo tychże np. nie mieli, albo mieli daleko.
                Odniosłam się tylko do tego, że rzekomo wszyscy maja taka sytuację, że mając małe dziecko opiekuja się schorowanymi rodzicami - no własnie nie - na ogół gdy ludzie mają male dzieci ich rodzice są jeszcze na tyle sprawni, że nie wymagają opieki (podkreslam, na ogół)
            • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:15
              A wiesz, koro, co jest najlepsze?
              Że potem taki Janek, albo inny wypisze, jak to feministki z pogardą traktują kobiety, które nie wybrały kariery, tylko macierzyństwo i dom.
              No właśnie w tym wątku doskonale widać, kto tym kobietom najbardziej dosrywa. .
              • kora3 Fakt :) 14.04.13, 11:19
                To taka ambiwalencja - jakby dysputa była ogólna : czy kobieta powinna zając się dziećmi i domem to byłoby, że jassne, tylko głupie feministki chcą inaczej. A zer mowa o konkretnej kobiecie i jej dylematach, to ona jest pasozytem - dobre :)
              • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:34
                rekreativa napisała:

                > A wiesz, koro, co jest najlepsze?
                > Że potem taki Janek, albo inny wypisze, jak to feministki z pogardą traktują ko
                > biety, które nie wybrały kariery, tylko macierzyństwo i dom.
                > No właśnie w tym wątku doskonale widać, kto tym kobietom najbardziej dosrywa. .
                >

                ale uważasz że kobieta może sobie wybrać co jej się podoba bez uzgadniania tego z rodziną? czy zatem mężczyzna też może się znienacka zwolnić bo zechce się realizować na innym polu?

                związki w których jedno idzie zarobić a drugie ogarnia dom i dzieci bywają udane - pod warunkiem że jest to wspólna i szanowana przez obie strony decyzja.
                • kora3 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:42
                  aka667 napisał:
                  >
                  > ale uważasz że kobieta może sobie wybrać co jej się podoba bez uzgadniania tego
                  > z rodziną?


                  Dlaczego uwazasz, ze Reaktiva tak uwaza? Serio pytam.
                  Gdzieś ktoś w ogóle napisał, ze bez konsultacji z rodziną ? Zdaje się, że nie.


                  > związki w których jedno idzie zarobić a drugie ogarnia dom i dzieci bywają udan
                  > e - pod warunkiem że jest to wspólna i szanowana przez obie strony decyzja.


                  Oczywiście. Tylko, że WSPOLNA decyzja np. o tym, że kobieta bedzie korzystac z wychowawczego jest nomen omen brzemienna w pewne konsekwencje. Np. takie, że powrót do pracy po ponad 3 latach nieobecności w niej moze nie byc łatwy. I mowa tu nie o naszej wątkodawczyni teraz, a ogolnie.
                  Są branze i zawody, w których 3 lata przerwy to przepasć- traci się kontakty, jest się nie na topie itd.
                  • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:47
                    w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wróciła do pracy. a ona na to że skoro tak to ona się wyprowadza.

                    późniejszy wjazd forumowiczek tej postawy dotyczy, więc podciąganie tego pod tezę, że kobiety zadziobują wszystkie gospodynie domowe jak leci jest sporym nadużyciem i świadczy o tym, że czyta się wybiórczo.
                    • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:57
                      "w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wróciła do pracy. a ona na to
                      > że skoro tak to ona się wyprowadza."

                      Ale se streściłaś po manipulancku.
                      W pierwszym poście stoi wyraźnie:
                      " Nie rozumie, że mogę się tego bać. Nie widzi żadnego problemu, oczywiście dla niego zmieni się tylko to, że oprócz wszystkich rzeczy, które robię teraz, pójdę sobie jeszcze tylko do pracy i będzie fajnie. A on dalej rozłoży d.... i bedzie zmęczony po pracy. Nie zamierzam pracować na dwóch etatach"
                      I tego podejścia męża dotyczy ewentualna wyprowadzka autorki, a nie samej propozycji, by poszła do pracy.
                      • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:05
                        rekreativa napisała:

                        > "w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wróciła do pracy. a ona na t
                        > o
                        > > że skoro tak to ona się wyprowadza."
                        >
                        > Ale se streściłaś po manipulancku.


                        to też ja zmanipulowałam?

                        "Dobrze zrozumiałaś, chcę zakończyć ten związek, jeśli miałabym ciągnąć dwa etaty, bez wsparcia, a tak właśnie by to wyglądało. Biedny misiaczek, nie chce mieć wszystkiego w kwestii zarobków na swoich barkach. A co on, do cholery, ma poza tym do roboty???? Po pracy uwalić się i głupie komentarze rzucać. A ja pracowałabym tyle samo za 1/3 jego pensji! I nikt w domu dalej nic by za mnie nie zrobił!!! Jeśli i tak praca i dom, to przynajmniej bez obsługi nieroba. Poradzimy sobie z dzieckiem."

                        "Nie pisałam, że nie zamierzam pracować, tylko skoro już i tak muszę do tej pracy iść, to niepotrzebne mi prace dodatkowe, polegające na obsłudze chłopa. Skoro nie spełni nawet tego, by nas utrzymać, to niech spada. W tym sensie sobie poradzimy."


                        > W pierwszym poście stoi wyraźnie:
                        > " Nie rozumie, że mogę się tego bać. Nie widzi żadnego problemu, oczywiście dla
                        > niego zmieni się tylko to, że oprócz wszystkich rzeczy, które robię teraz, pój
                        > dę sobie jeszcze tylko do pracy i będzie fajnie. A on dalej rozłoży d.... i bed
                        > zie zmęczony po pracy. Nie zamierzam pracować na dwóch etatach"
                        > I tego podejścia męża dotyczy ewentualna wyprowadzka autorki, a nie samej propo
                        > zycji, by poszła do pracy.

                        to są jej obawy że on się uwali po pracy i ona będzie musiała (??) mu stópki wymasować i obiad pod nos podstawić. jeśli rzeczywiście jej powiedział "masz iść do roboty, ale obiad chcę mieć w domu tak jak do tej pory" to rzeczywiście lipa - tylko że to mało wiarygodne i nawet jak facet tak myśli to nie jest chyba tak głupi żeby to wprost deklarować.
                        i jeśli to rzeczywiście prawda, to uzależnianie się finansowe od takiego gbura którego nie darzy się najmniejszym uczuciem jest kuriozalne.

                        • kora3 Ako na litośc boską 14.04.13, 12:17
                          nie wierzysz, że gośc taki jest? A ja wierze, choć mam zupełnie innego! Bo WIEM, ze sa tacy faceci, którzy w domu palcem nie kiwną! po prostu uwazaja, ze gotowanie, sprzątanie, pranie opieka nad dziećmi to "babskie sprawy" i nie zmienia tego wcale fakt, że kobieta pracuje zawodowo.
                          • aka667 Re: Ako na litośc boską 14.04.13, 12:24
                            kora3 napisała:

                            > nie wierzysz, że gośc taki jest? A ja wierze, choć mam zupełnie innego! Bo WIEM
                            > , ze sa tacy faceci, którzy w domu palcem nie kiwną! po prostu uwazaja, ze goto
                            > wanie, sprzątanie, pranie opieka nad dziećmi to "babskie sprawy" i nie zmienia
                            > tego wcale fakt, że kobieta pracuje zawodowo.

                            cudownie, uzależnijmy się więc wszystkie od takich ideałów - niech nam wydziela kasę na podpaski i kręci nosem na bałagan w domu.
                            • kora3 Dziewczyno tak się nie da rozmawiac 14.04.13, 14:07
                              Po pierwsze - nie napisałam, ze to DOBRZE ze są tacy faceci, tylko że SĄ.
                              o drugie - nie napisałam wątkodawczyni, żeby nie wracala do pracy, tylko, że ROZUMIEM jej obawy co do tego, że po tymże powrocie stosunek malzonka do domowych spraw sie nie zmieni.

                              Osobiscie nie zwiazalabym się z takim gosciem, a gdyby ten z którym sie zwiazałam stał sie nagle taki, to bym mu zasadziła kopa.
                              Osobiscie rownież nie chciałam nigdy mieć dziecka, a gdyby mi sie kiedyś zdarzyło, to z pewnoscia nie chciałabym zostawa z nim dluzej w domu niż byłoby to absolutnie konieczne i chcialabym wracać do pracy. I nie tylko dlatego, że ją lubie (a autorka wątku swqojej raczej chyba nie), ale także dlatego, żeby w razie "wu" nie być bez grosza.
                              Ale my tu gadamy o tej pani, a nie o naszych przekonaniach i wyborach.

                              Skoro kobieta pisze, że obawia się iz kiedy pojdzie do pracy maż nie bedzie się nadal angazował w prace domowo-dzieciowe to wnoszę, że MA PODSTAWY do tych obaw.
                              Co na to poradzić? No moim zdaniem - pogadać, ustalić zasady itd. Tylko, że moze być tak, ze chłopisko z tych, co na takie tematy nie dyskutują, bo takie prace to babskie sprawy dla nich bez wzgledu na to, czy babka pracuje, czy nie. JA bym w tej sytuacji takiemu panu na serio podziekowała
                              • kochanic.a.francuza Re: Dziewczyno tak się nie da rozmawiac 15.04.13, 17:03
                                Tak na marginesie chcialam zapytac: niy kiedy tez maz mialby robic te prace domowe? Po powrocie do domu czyli po 19-stej?
                                Skoro oni nawet nie maja kiedy pogadac tym ewentualnym jej "pojsciu do pracy".
                        • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:25
                          Babka pisze o swoim osobistym mężu, więc widocznie ma solidne podstawy, by się obawiać, że chłop po jej powrocie do pracy dalej palcem w domu nie kiwnie. I co w tym niewiarygodnego? Nie on pierwszy, nie ostatni, takich mężulów jest od groma.
                          I rodzi się w niej bunt, że nie zamierza na dwa etaty zapierniczać. Też nic dziwnego.
                          Pytanie, po kiego wała za takiego wychodziła, to już na inny wątek.
                          Mnie uderza to, że z babki się od razu robi lenia, pasożyta, pijawkę żerującą na biednym, zaharowanym mężczyźnie. Hus jej nawet wierszyk dedykował "Na kanapie siedzi leń, nic nie robi cały dzień" - jak, kurdę, nic nie robi? Ma na głowie dom i dziecko!
                          I o tym ja pisałam, o tym pogardliwym, wrogim wręcz podejściu do konkretnej kobiety, która się przyzna, że nie zarabia. Widuję to na tym forum przy każdym podobnym wątku- zmasowany atak.
                          A jednocześnie gdy mowa ogólnie o macierzyństwie itp. to się dowala feministkom, że to one niby gardzą kobietami siedzącymi w domu. Ot, choćby ostatnio, przy okazji wywiadu z Terlikowską. Ciekawe, że w komentarzach dotyczących tej pani jakoś żadne Husy nie grzmiały, jaki z niej leń i pasożyt.
                    • kora3 No z czytaniem wybiórczym, to racja bo 14.04.13, 12:01
                      aka667 napisał:

                      > w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wróciła do pracy. a ona na to
                      > że skoro tak to ona się wyprowadza.


                      tu chociażby to widać:) W pierwszym poście stoi bowiem nie TYLKO to, ale takze to, że mąż nie udziela się w pracach domowych teraz, a wątkodawczyni ma powody przypuszczać (pewnie zna go lepiej niż np. Ty:)), że po jej powrocie do pracy to się nie zmieni
                      >
                      > późniejszy wjazd forumowiczek tej postawy dotyczy, więc podciąganie tego pod te
                      > zę, że kobiety zadziobują wszystkie gospodynie domowe jak leci jest sporym nadu
                      > życiem i świadczy o tym, że czyta się wybiórczo.


                      A konluzja Reaktivy tyczyła się tego, że paradoksalnie niektórzy z forumowiczów teraz osądzający od czci i wiary kobietę, która nie chce wracać do mało ambitnej najwyraźniej i pewnie niewysoko płatnej pracy, w innych wypowiedziach wyslawiali model z kobietą w roli strażniczki domowego ogniska i twierdzili, że feministki nimi gardzą.

                      I wiesz co? Pamietam taki wąt (nie wiem czy na tym forum) o D. Wałesowej (pojawił się przy okazji jej ksiazki). Pozwoliłam sobie w nim zauważyc, że gadka iż pani ta zrezygnowala z "kariery" dla rodziny jest śmieszna, bo osoba ta nijakiej kariery nie robila zawodowej. Ustawiono mnie, jako pogardzającą panią W. A nic podobnego miejsca nie miało. Po prostu nie uwazam pracy kelnerki, tramwajarki, czy kwiaciarki za "kariere zawodową" - w niczym paniom wykonującym ww. zawody nie umniejszając, ani nie zdradzajac cienia pogardy dla nich.
                • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:51
                  Ale w tym wątku nikt się nie zastanawia nawet, czy ona skonsultuj z mężem, czy nie, jest ogólne jechanie po babce, że leniuch i pasożyt. I co lepsze, babka przecież nie napisała, że do pracy na pewno nie pójdzie, tylko że się nad tym powrotem zastanawia i ma swoje obawy, całkiem zresztą słuszne.
                  Tymczasem większość forumowiczów od razu z miejsca ją grzmoci po łbie, zamiast jakiejś sensownej rady udzielić. Tak jakby rzeczywiście pozostanie z dzieckiem w domu było najgorszą zbrodnią, jaką może kobieta popełnić.
                  • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 11:55
                    rekreativa napisała:

                    > Ale w tym wątku nikt się nie zastanawia nawet, czy ona skonsultuj z mężem, czy
                    > nie, jest ogólne jechanie po babce, że leniuch i pasożyt. I co lepsze, babka pr
                    > zecież nie napisała, że do pracy na pewno nie pójdzie, tylko że się nad tym pow
                    > rotem zastanawia i ma swoje obawy, całkiem zresztą słuszne.
                    > Tymczasem większość forumowiczów od razu z miejsca ją grzmoci po łbie, zamiast
                    > jakiejś sensownej rady udzielić. Tak jakby rzeczywiście pozostanie z dzieckiem
                    > w domu było najgorszą zbrodnią, jaką może kobieta popełnić.

                    czytamy chyba inne wątki.
                    • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:06
                      Czytamy ten sam wątek, tylko interpretacja większośći, przewidywalnie, jest na niekorzyść autorki. Wszyscy widzą lenia i pasożyta, któremu się w doopie poprzewracało.
                      Nikt jakoś nie zwrócił uwagi na to, że mąż po prostu nakazał jej pójść do pracy, oprócz zajmowania się domem i dzieckiem. I że ma głęboko gdzieś wszelkie jej obawy. I to właśnie rodzi opór autorki, a nie sama perspektywa pracy zawodowej.
                      • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:11
                        rekreativa napisała:

                        > Czytamy ten sam wątek, tylko interpretacja większośći, przewidywalnie, jest na
                        > niekorzyść autorki. Wszyscy widzą lenia i pasożyta, któremu się w doopie poprze
                        > wracało.
                        > Nikt jakoś nie zwrócił uwagi na to, że mąż po prostu nakazał jej pójść do prac
                        > y, oprócz zajmowania się domem i dzieckiem. I że ma głęboko gdzieś wszelkie jej
                        > obawy. I to właśnie rodzi opór autorki, a nie sama perspektywa pracy zawodowej
                        > .

                        powtarzam zatem: uzależnianie się finansowe od niekochanego gbura jest głupotą.
                        a mąż może stosować nakazy w stosunku do 4 latki, żona ma chyba coś więcej do powiedzenia? no chyba że jak nie zrobi mu obiadu to będzie spała w nogach.
                        • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:28
                          "mąż może stosować nakazy w stosunku do 4 latki, żona ma chyba coś więcej do p
                          > owiedzenia? no chyba że jak nie zrobi mu obiadu to będzie spała w nogach."

                          No to i się zbuntowała i chce się wyprowadzić, co zdaje się, TY miałaś jej za złe.
                          • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:31
                            rekreativa napisała:

                            > "mąż może stosować nakazy w stosunku do 4 latki, żona ma chyba coś więcej do p
                            > > owiedzenia? no chyba że jak nie zrobi mu obiadu to będzie spała w nogach.
                            > "
                            >
                            > No to i się zbuntowała i chce się wyprowadzić, co zdaje się, TY miałaś jej za z
                            > łe.

                            rozwód z powodu przypuszczenia że facet palcem nie kiwnie w przyszłości rzeczywiście uważam za histeryzację, ale chętnie zobaczę o którym konkretnie moim poście piszesz.
                            • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:38
                              No to pozwól babce "pohisteryzować", może to skłoni męża do spojrzenia niżej swego nosa.

                              A Twoja wypowiedź to ta: "w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wróciła do pracy. a ona na t
                              > o
                              > > że skoro tak to ona się wyprowadza."
                              Uznałaś, że wyprowadzka to histeryczne fochy, no bo przecież to pan mąż ma rację. Pani żonka powinna w te pędy do pracy biec, a nie tu jakieś bunty urządzać.
                              • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:41
                                rekreativa napisała:

                                > No to pozwól babce "pohisteryzować", może to skłoni męża do spojrzenia niżej sw
                                > ego nosa.
                                >
                                > A Twoja wypowiedź to ta: "w pierwszym poście wyraźnie stoi że mąż chce żeby wró
                                > ciła do pracy. a ona na t
                                > > o
                                > > > że skoro tak to ona się wyprowadza."
                                > Uznałaś, że wyprowadzka to histeryczne fochy, no bo przecież to pan mąż ma racj
                                > ę. Pani żonka powinna w te pędy do pracy biec, a nie tu jakieś bunty urządzać.

                                aha, no skoro tak napisałam to pewnie masz rację :D
                                no chyba że nie, ale to by znaczyło że manipulujesz, prawda?
                                • rekreativa Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:44
                                  Użyłaś słowa "histeryzować" w poprzednim poście? Użyłaś, więc jaka manipulacja?
                                  • aka667 Re: nieprawda - nie wszyscy 14.04.13, 12:49
                                    rekreativa napisała:

                                    > Użyłaś słowa "histeryzować" w poprzednim poście? Użyłaś, więc jaka manipulacja?
                                    >

                                    taka: "Uznałaś, że wyprowadzka to histeryczne fochy, no bo przecież to pan mąż ma rację. Pani żonka powinna w te pędy do pracy biec, a nie tu jakieś bunty urządzać. "

                                    przepraszam na dziś muszę kończyć tłumaczenie co napisałam a czego nie.
                                    w każdym razie życzę autorce pracy na jeden (płatny) etat i lepszy podział prac w domu
                    • kora3 Czytamy ten sam wątek, tylko jedni wszystko 14.04.13, 12:10
                      a inni tylko to, co im pasuje :)
        • amj6 nikt Cię nie usprawiedliwi że Ci się nie chce.. 15.04.13, 10:13
          no cóż - serio to uważam że jesteś jednak leniem ;p nie chodzi o to że teraz niby nic nie robisz w domu - bo coś tam robisz, tylko jak pójdziesz do pracy to wcale nie będą 2 etaty - bo 90% tego co robisz teraz zastąpi przedszkole - nie będziesz musiała zajmować się dzieckiem, nie będziesz musiała gotować mu super wypaśnych 3-daniowych obiadków "itp"

          problem tkwi w Tobie - bo facet nie "zrobił" Ci dziecka - tylko najwidoczniej razem się na nie zdecydowaliście, bo chyba mi nie powiesz że zażywałaś pigułki a ten cham Ci je podmienił żeby Ci dziecko zrobić!? lub coś w tym stylu?

          może przydałoby się zachować jak osoba dorosła? porozmawiaj z mężem o swoich obawach - powiedz dlaczego boisz się wrócić do pracy, ustal z nim równy podział obowiązków domowych jaki miałby istnieć w razie Twojego powrotu do pracy - przetestuj go teraz - niech już teraz mąż Ci udowodni że sobie poradzi z pomocą w domu, skoro Ty masz pomagać finansowo. wyznacz mu teraz jakieś zadania - w stylu on zawsze kąpie dziecko, on raz w tygodniu odkurza, on co drugi dzień wieczorem ładuje zmywarkę a następnego dnia ją opróżnia. mąż obiady może jeść w pracy skoro ugotowanie czegoś zajmuje Ci tyle czasu - Ty także będziesz mogła jeść w pracy i gotowanie całkowicie odpadnie.

          potrafię sobie wyobrazić, że praca w domu to także praca - na cały etat, tylko że dla wielu kobiet jest to praca o wiele przyjemniejsza i łatwiejsza z pewnych względów - ale niestety jest to praca niepłatna, więc niestety to nie Ty sama powinnaś decydować o tym czy do pracy powinnaś wrócić, ale powinniście to zrobić wspólnie z mężem. może mąż wolałby abyś nie siedziała cały dzień w domu nawet jeśli dzięki temu ma wszystko idealnie ułożone, wysprzątane a z podłogi pewnie może jeść?

          weź pod uwagę że w pewnym wieku dla dziecka lepiej aby chodziło do przedszkola i miało kontakt z rówieśnikami, niż żeby siedziało w domu z mamusią - nawet jeśli mamusia zapewnia mu własne zajęcia rytmiki, i zabiera na jakieś zabawy, oraz robi mu prawdziwy domowy posiłek, 3-daniowy!

          wyjaśnij mi tylko jaka będzie Twoja wymówka żeby zostać w domu jak dzieci będą chodziły do szkoły? chyba tylko taka że po 10 latach przerwy pracy pewnie nie znajdziesz, a strach przed jej podjęciem będzie 100 razy większy niż teraz.

          ja to bym sobie mogła tak siedzieć w domu, posprzątać, ugotować obiad, pobawić się z dzieckiem - szczerze, to byłaby super praca (mi by sprawiała przyjemność) - szkoda tylko że nikt mi za nią nie zapłaci, i niestety wtedy mąż zarabia na wszystko - strach pomyśleć co by się stało gdyby on swoją pracę stracił? czy to nie jest trochę za duża presja - jak pracuje się wiedząc że wszystko (na jedzenie i rachunki potrzeba tej pracy która daje realne pieniądze na koncie) zależy od Ciebie, że masz na utrzymaniu żonę i x dzieci?
          dlatego ja np uważam, że wolę już iść do tej kijowej pracy, a w domu nie ma tak że wszystko jest na mojej głowie - radzimy sobie WSPÓLNIE, bo ja także przychodzę z pracy zmęczona. a dziecko? dziecko nie jest moje tylko nasze, więc nie ja się nim zajmuję tylko dzielimy się obowiązkami.

          niestety coś Ci się pomyliło - to że masz z kimś dziecko nie oznacza że ta osoba będzie Cię do końca życia utrzymywać. może za dużo czasu spędzasz z dziećmi zamiast z dorosłymi i teraz zamiast odbyć poważną rozmowę z mężem, piszesz takie posty na forum próbujące usprawiedliwić Twoje dziecinne zachowanie (foch - jak mi każe iść do pracy to rozwód i alimenty! (z tych alimentów to nie opłacisz życia jakie masz teraz...))
          ciekawy powód do rozwodu - skoro to by Cię do niego skłoniło to może już dawno powinnaś się o ten rozwód postarać?
          • ewakinio2009 Re: nikt Cię nie usprawiedliwi że Ci się nie chce 15.04.13, 14:26
            Nie chcę żadnych usprawiedliwień. Dziękuję za wszelkie głosy w dyskusji, szczególnie za te naprawdę mądre (a Twój do takich właśnie zaliczam), dziękuję szczególnie KORZE, MILI. Było też sporo takich postów, na które nawet nie warto słowem odpowiadać.... Ale przecież każdy ma prawo do własnego zdania, pomieścimy się wszyscy na świecie:)

            Otóż, MNIE SIĘ CHCE coś zmienić w swoim życiu. I wrócę do tej mojej dotychczasowej pracy zawodowej (będę szukać lepszej) i odejdę od mojej drugiej połowy. Ktoś, kto nie szanuje mojej pracy w domu, a czerpie z niej realne korzyści dla siebie (!) przez kilka lat, NIGDY nie uszanowałby również mojej pracy zawodowej i mojego wkładu finansowego.
            Ten wątek pomógł mi podjąć właściwą decyzję. Dziękuję.
            • kochanic.a.francuza Re: nikt Cię nie usprawiedliwi że Ci się nie chce 15.04.13, 17:13
              No i dobrze. Kopac w tylek leniuchow-mezuchow-ksieciuchow.
              A jesli opiekujesz sie dzieckiem i domem w takim stopniu jak to opisalas, jesli to prawda, to wroze Ci udana kariere i znacznie lepsze zarobki niz Twoj maz. Jak ktos pracuje tak wydajnie jak Ty szybko to zauwaza i klienci i szefowie. Awansujesz szybko i bedziesz szczesliwa.
            • aka667 Re: nikt Cię nie usprawiedliwi że Ci się nie chce 15.04.13, 17:47
              ewakinio2009 napisała:

              > Nie chcę żadnych usprawiedliwień. Dziękuję za wszelkie głosy w dyskusji, szczeg
              > ólnie za te naprawdę mądre (a Twój do takich właśnie zaliczam), dziękuję szczeg
              > ólnie KORZE, MILI. Było też sporo takich postów, na które nawet nie warto słowe
              > m odpowiadać.... Ale przecież każdy ma prawo do własnego zdania, pomieścimy się
              > wszyscy na świecie:)
              >
              > Otóż, MNIE SIĘ CHCE coś zmienić w swoim życiu. I wrócę do tej mojej dotychczaso
              > wej pracy zawodowej (będę szukać lepszej) i odejdę od mojej drugiej połowy. Kto
              > ś, kto nie szanuje mojej pracy w domu, a czerpie z niej realne korzyści dla sie
              > bie (!) przez kilka lat, NIGDY nie uszanowałby również mojej pracy zawodowej i
              > mojego wkładu finansowego.
              > Ten wątek pomógł mi podjąć właściwą decyzję. Dziękuję.

              no cóż. jak to się mówi na forum: pisz pozew!
          • berta-death Re: nikt Cię nie usprawiedliwi że Ci się nie chce 15.04.13, 19:37
            A mąż leniem nie jest? Idzie sobie do pracy, popracuje te 8h i wraca cały happy, że rzuca kasę na stół i nic więcej robić nie musi. Natomiast ochoczo korzysta z pracy żony, która mu sprząta, gotuje, pierze, dziecko obrabia, robi zakupy i zagania wokół tego 24h/dobę. I ani myśli przejąć połowy tych obowiązków z dniem kiedy żona wróci do pracy i odciąży go od bycia jedynym żywicielem rodziny.
            I nie wiem czy w domu jest tak bardziej lajtowo niż w pracy, bo wiele kobiet właśnie dlatego wraca zaraz po porodzie do pracy, że tam sobie przynajmniej odpoczną od domowo dzieciowego kieratu. To też zależy jaka to praca, ale typu lekka biurowa na pewno jest lżejsza od bycia kurą domową i matką polką.
    • mila2712 Forumki ... 14.04.13, 11:59
      Która z Was chciałaby być na wychowawczym ( maksymalny czas ) ?
      • kora3 Milu to pewnie zalezy 14.04.13, 12:07
        Ja na pewno nie chcialabym, u swoich kolezanek po fachu nie znam takiego przypadku i to nie z powodów finansowych na ogoł, a własnie zawodowych. Znam natomiast kilka urzedniczek na podrzednych stanowiskach (nie nie pogardzam, ani nie umniejszam nikomu), ktore maksymalny czas urlopu wychowawczego wykorzystywały.

        Pewnie wynikało to z tego, że w swej pracy osoby te srednio mogły liczyć na awans czy byłyby na tym wychowawczym, czy nie. Wiec skoro było na to stać ich rodziny, to ten wychowawczy wykorzystywały.

        Ty znów mierzysz swoją miarą - TY nie chciałabyś być na wychowawczym w pełnym wymiarze, wiec logiczne, ze nikomu to nie pasiłoby:)
        Otoż nie - bywa róznie.
        • mila2712 Nie 14.04.13, 15:15
          pytałam z czystej ciekawości....
      • gree.nka Re: Forumki ... 14.04.13, 12:33
        Miluś ja nie jestem na opiekuńczym a juz dostaję kota. Od zawsze pracuję i nie umiem nie pracować, a i tak co jakiś czas jest bałagan w domu
      • berta-death Re: Forumki ... 15.04.13, 14:41
        To zależy od tego czy chciałabym mieć dziecko, czy tylko spełnić obowiązek reprodukcyjny, czy chciałabym dla tego dziecka być matką czy tylko ojcem, czy bym to dziecko lubiła czy nie, czy miałabym kasę czy nie, czy miałabym komu powierzyć opiekę nad dzieckiem czy nie. Trudno hipotetycznie zakładać co by było gdyby.

        Z całą pewnością jakbym miała na pierwszym planie karierę i lęk przed wypadnięciem z branży, to nawet na ciążę i poród bym się nie decydowała bo to też może człowieka uziemić na ładnych parę miesięcy albo i dłużej. Myślę, że surogatka byłaby optymalnym rozwiązaniem a potem od pierwszego dnia bona do dziecka. Taka z zamieszkaniem, która zastąpiłaby dziecku matkę. Nie widzę innej możliwości wyjścia z sytuacji bez szwanku dla żadnej ze stron.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja