Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy

13.04.13, 10:49
Czy wydałybyście 1000 zł ( zakładając że nie przymieracie głodem oczywiście i nie jest to rownowartość waszego miesięcznego dochodu) na drobną częśc garderoby, taką jak bluzka czy spodnie? Nie myśle o butach płaszczu bo tu z zasady trzeba i warto wydać wiecej.
Problem mam taki że zakochałam sie w bluzce od projektanta, jest idealna nie pamiętam aby coś mi sie tak bardzo podobało. Z drugiej strony rzecz ta ma chorą cenę 1070 zł i pomimo że mam pieniądze bo otrzymałam ostatnio nagrodę finansową z która mogę zrobić co chcę rozsądek nie pozwala mi jej kupić.
Czy zdarzyło wam sie isc na żywioł i wydać wieksze pienaidze na drobną rzecz ktora bardzo wam sie podobała? Bo ja nie moge przekroczyc tej bariery psychologicznej a o bluzce marze.
    • agusiah Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 10:52
      kieckę skórzano-płocienną sobie kupiłam w tej cenie.

      Kup, kup.

      żyje się raz :)
    • coffei.na nigdy! 13.04.13, 10:55
      wolałabym to odłożyć na wakacje i poużywać sobie właśnie tam...nigdy nie zdarzyło mi się wydać tak horrendalnej sumy na łach...pomyśl sobie czy aby na pewno warto?na ile ten łaszek poprawi Ci nastrój?chcesz poczuć zazdrosne spojrzenia koleżanek?bo ufam,że faceci nie mają bladego pojęcia kto to zaprojektował a jeno to jak ładnie ten łaszek podkreśla Twe walory :P
    • aylinwro Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 10:58
      ja bym nie kupilam, bo czesto mam tak, ze bluzka/kiecka etc moga mi sie odpodobac, bo tak mam , mimo, ze na poczatku jestem zachwycona i wtedy byloby szkoda tyle kasy :)

      gigantyczna kasa.. ale jezeli wiesz, ze to bluzka marzen, a Twoj budzet nie ucierpi, to kup, tak jak kolezanka wyzej napsiala, raz sie zyje!

      a jakie szczecie bedzie ;p

      • damka9 uważaj, 13.04.13, 16:32
        żebyś po zakupie nie traktowała takiej bluzki jak ołtarzyk, albo świętość, która jak się przypadkiem zniszczy czy zaciągnie to wpadniesz w rozpacz.. bo jeśli taki tysiąc zlotych to nie jest dla Ciebie codzienny wydatek na drobną sprawę, to owszem istnieje ryzyko, że będziesz się z nią obchodzić jak z jajem. A chyba nie w tym rzecz, kiedy mowa o kupowaniu ubrań :) Tak czy owak życzę wyboru, który da satysfakcję ;)
    • gyubal_wahazar Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:04
      > Bo ja nie moge przekroczyc tej bariery psychologicznej a o bluzce marze.

      Czyli to nie zdrowy rozsądek, tylko bariera psychologiczna ? To wyzwól się z tego jarzma i dokup jeszcze skarpetki za 5,000 i sznurówki za 10,000. Dopiero wtedy poczujesz się wolna
      • elizaj1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:09
        Jest to i zdrowy rozsądek bo ciuch taki jak bluzka jest przeciez nie warty prawie 1100 zł ! Jest bariera psychologiczna bo niektórzy żyją za taką sume cały miesiąc w naszym kraju. I kalkulacja ile moglabym kupić bluzek i rzeczy za te pieniadze, moglabym sie ubrac od stóp do głow przecież.Juz nie mowiac ze moglabym wydac na wyjazd,wycieczkę.Problem w tym że rzecz mi sie niesamowicie podoba i mnie zachwyciła od pierwszego wejrzenia.
        • gyubal_wahazar Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:20
          Nie weź tego proszę do siebie, ale ja miałbym się za ostatniego frajera, przepłacając za coś tak koszmarnie. Nie trzeba dużej fantazji, by wyobrazić sobie, że niedługo po kupnie swojej bluzki za prawie 1,100 zobaczysz identyczną za powiedzmy 700, za jakieś czas za np 400 itd.

          Co wtedy pomyślisz ? O nich, że kanciarze, czy o sobie żeś naiwna jak dziecko (najłagodniej rzecz ujmując) ?
          • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:50
            Oj to akurat nieprawda.
            Ja widziałam 10 lat temu rewelacyjną bluzkę Prady za 700 zł (oczywiście nie kupiłam), ale do dziś nie widziałam nigdzie podobnej.
            • gyubal_wahazar Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 12:06
              Alla, nie gniewaj się proszę, ale losuję właśnie 5-takiem, czy się śmiać czy płakać. Chyba za dostarczanie takich wzruszeń Was kochamy ;)
              • agusiah Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 13:03
                My was pewnie za głos rozsądku w podobnych chwilach :) nie mylić z sykiem węża
    • lipsmacker Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:06
      Jesli sie w bluzce zakochalas i ciagle o niej myslisz to jedynym rozwiazaniem jest kupno. Ja zawsze oceniam ile razy realnie dana rzecz zaloze. Jesli zaloze bluzke za 1000zl np. 10 x, a inna bluzke za 150zl tylko raz, to pierwsza de facto jest tansza :)

      Z tym ze ja nader rzadko mam parcie na jakis ciuch, wole wydac kase na jakas elektronike czy inny sprzet, albo na swoje hobby :)
    • rekreativa Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:12
      W życiu bym nie wydała takiej kasy na jakąś szmatkie.
      Pomyśl, za co płacisz? Za nazwisko jakiegoś glancusia? Jak Ci się bluzka podoba, to odrysuj, kup materiał, zanieś do krawcowej i będziesz mieć za 300 .
      • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:15
        Super pomysł.
        Tylko jak ktoś jest np. antytalentem plastycznym to nie odrysuje bluzki.
        • paco_lopez Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:20
          beztalencia zawsze płacą za wszystko najwięcej.
        • rekreativa Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:35
          To niech kogoś poprosi.
          Do tego naprawdę nie trzeba zrobić modowego rysunku, tylko tak mniej więcej zaznaczyć, że tu zaszewka, tu pliska, tu falbanka, a tam dwa guziki, a rękaw trzy czwarte rozszerzany.
          Resztę sie opowie przy szyciu.
          • gyubal_wahazar Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:37
            A pstryknięcie fotki nie załatwia sprawy ?
            • rekreativa Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:39
              Też można by.
              Tylko nie wiem, czy wolno np. w sklepie w środku fotografować ubrania.
              • gyubal_wahazar Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:42
                A jak się połapią, że pstrykasz, a nie piszesz esa ? Flesz w ciągu dnia nie jest potrzebny.
                To raz, a dwa, nie widziałem jeszcze w sklepie znaku zakazu fotografowania
              • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:47
                Fotografować nie można, ale na szczęście większość marek ma swoje strony internetowe, więc ten pomysł ze zleceniem krawcowej nie jest zły.
          • kochanic.a.francuza Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 15.04.13, 13:08
            A co jak bluzka ma wydrukowane kwiaty na ten przyklad? Krawcowa raczej nie zrobi nadruku.
        • wyzuta Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:40
          wystarczy zrobić fotę w przymierzalni:)
    • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:13
      Jeśli masz kasę to kup.

      Ja nigdy nie miałam tak drogiej bluzki, ani ogólnie takich drogich ciuchów.
      Wyjątkiem była suknia ślubna, która kosztowała tyle co samochód - no ale to jeden taki dzień w życiu.
      • rekreativa Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:38
        I na jednodniową kieckę wydać tyle, co na samochód???
        Gdzie tu sens?
        • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:45
          Sensu nie ma żadnego, ale bardzo chciałam.
        • maitresse.d.un.francais A potem jojczą, że na samochód nie mają 13.04.13, 17:03
          ha
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:39
        > Wyjątkiem była suknia ślubna, która kosztowała tyle co samochód - no ale to
        > jeden taki dzień w życiu.

        Różnie bywa. Swoją drogą zabawne, jaką kasę ludzie potrafią wydać na ten żenujący spektakl.
    • triismegistos Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:16
      Chybabym na głowę upadła.
    • six_a Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 11:36
      jak można zakochać się w bluzce???

      powiem tak, jeśli normalnie kupujesz ciuchy w takich cenach, to kup i bluzkę. ale jeśli to ma być wydatek życia, i to na szmatę, która za rok o tej samej porze będzie do wyrzucenia, to se jeszcze przemyśl.
    • crises Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 12:33
      Nie. Przede wszystkim dlatego, że dziś już nazwisko żadnego projektanta nie gwarantuje jakości i gdyby to coś rozlazłoby się po 3 praniach, to chyba by mnie trafiło.

      Natomiast co innego w przypadku płaszcza, butów czy torebki - na takowe owszem, tak.
    • agusiah Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 13:02
      a w ogóle to pokaż tę bluzkę, bo jestem ciekawa :D
    • ganna_risatdinova Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 13:47
      Sama mam ostatnio podobny dylemat, tyle, że z sukienką
      Podoba mi się ta, a jednocześnie mam świadomość, że np. w Orsay w tej cenie mogę mieć 6 różnych, równie ładnych
      kossmann.com.pl/lookbook/#prettyPhoto
      • ganna_risatdinova Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 13:49
        tzn. mam na myśli tę czerwoną, do kolan, bo nie wiem, czy link się dobrze otwiera
        • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:04
          Nie obraź się ale ta sukienka nie jest nawet ładna.
          Jak już bym sobie miała coś kupować z tej strony to bym kupiła ten czarny żakiet ze zdjęcia obok (ten za 599).
          • ganna_risatdinova Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:21
            No coś Ty, dlaczego miałabym się obrażać?;).
            Wiadomo, że każdy ma inny gust i każdemu co innego się podoba.
            Moim koleżankom np. bardzo się podoba ta czarna sukienka za kolano, rozkloszowana. Dla mnie jest trochę matronowata, ale przecież im tego nie powiem. No i kwestia ceny, nawet jak ktoś zarabia powyżej średniej, to jednak średnio ma ochotę wydawać tyle na kiecki. To chyba ten głos rozsądku;).
            • alpepe Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 14.04.13, 17:46
              Piękna jest ta sukienka, w ogóle fajne ubrania.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:30
      > Czy wydałybyście 1000 zł ( zakładając że nie przymieracie głodem oczywiście i nie
      > jest to rownowartość waszego miesięcznego dochodu) na drobną częśc garderoby,
      > taką jak bluzka czy spodnie?

      Co do założenia w nawiasie: istnieją tacy (zwłaszcza wśród biedaków studentów), którzy celowo przymierają głodem, żeby sobie kupić jakąś markową rzecz, z półki przeznaczonej dla ludzi zarabiających dziesięć razy więcej. Dość zabawne zjawisko. Chciałbym kiedyś poznać taką studentkę, która w ramach zbierania funduszów na torebkę czy bluzeczkę wdupca zupki chińskie przez dwa miesiące – miałbym wtedy możność okazania jej swojej pogardy. :)
      • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 15:16
        Moja przyjaciółka z Krakowa przyjechała na Erasmusa do Włoch i stwierdziła, że we Włoszech karnety na siłownię są 2x droższe niż w Polsce.
        Wpadła na "rewelacyjny" pomysł - że będzie mniej jeść i pieniądze zaoszczędzone na jedzeniu przeznaczy właśnie na ten karnet.
        Wg niej było to idealne rozwiązania - bo głodząc się i chodząc na siłownię uzyskiwała podwójny efekt.
        Całe szczęście, że jej chłopak przyjeżdżał ją odwiedzać, samochodem wypełnionym polskim jedzeniem i ją dokarmiał. Inaczej dziewczyna by chyba anemii się nabawiła.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 15:52
          > Wpadła na "rewelacyjny" pomysł - że będzie mniej jeść i pieniądze zaoszczędzone
          > na jedzeniu przeznaczy właśnie na ten karnet.

          No, typowe, typowe… Swoją drogą nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś się na takim Erasmusie na przykład uczył, zdobywał wiedzę. Nieee, to są raczej hulanki, tańce, popijawy, seks z autochtonami, robienie zdjęć, lans na Facebooku itd. Oczywiście studenci ci nie zdają sobie sprawy (bądź też nie chcą sobie zdawać), że ktoś musi pieniądze na te ich szalone wojaże wypracować. (Na przykład ja).

          Aha, nienawidzę Unii Europejskiej, jeszcze może dodam. Moim zdaniem sam układ z Schengen i ew. wspólna waluta w zupełności by wystarczyły, a tych całych unijnych biurokratów posłałbym na Księżyc razem ze studentami (dopiero by mieli Erasmusa!), i niech sobie tam jedzą te swoje papiery, podania, dyplomy itd., smacznego.
          • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:23
            Lans na facebooku? To chyba na wyjątkowo słabym Erazmusie, na dobrym Erazmusie to nie ma czasu nawet na sen, o siedzeniu na fejsie nie wspomnę.

            Seks z autochtonami? Pewnie się zdarza, ale z moich obserwacji wynika że stypendyści najczęściej seksią się z innymi stypendystami.

            Ja też byłam na Erasmusie - rok imprez i niekończącej się zabawy 24h na dobę, do tego intensywna nauka języka obcego i jeszcze stypendium - byłabym głupia gdybym nie skorzystała.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:45
              > Lans na facebooku? To chyba na wyjątkowo słabym Erazmusie, na dobrym Erazmusie
              > to nie ma czasu nawet na sen, o siedzeniu na fejsie nie wspomnę.

              Nie odróżniam „dobrego” Erasmusa od „złego”, wiem natomiast, że tego rodzaju lans się odbywa. Ale i tak najlepsze są zdjęcia propagandowe:

              https://i.imgur.com/hF7nayb.jpg?1

              Uśmiech numer pięć. :) Niedobrze się robi…

              > Ja też byłam na Erasmusie - rok imprez i niekończącej się zabawy 24h na dobę,
              > do tego intensywna nauka języka obcego i jeszcze stypendium - byłabym głupia gdy
              > bym nie skorzystała

              No to ja w takim razie jestem głupcem, ponieważ w życiu bym nie wziął udziału w czymś takim.
      • pinkdot Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 14.04.13, 09:47
        Dość zabawne zjaw
        > isko. Chciałbym kiedyś poznać taką studentkę, która w ramach zbierania funduszó
        > w na torebkę czy bluzeczkę wdupca zupki chińskie przez dwa miesiące

        Ja na studiach żarłam sam ryż przez 2 tygodnie, żeby kupić sobie zestaw maxi singlów Marillion, dla ubrań nie wyobrażam sobie jednak takiego poświęcenia...
        • gulcia77 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 14.04.13, 17:35
          A to poświęcenie jestem w stanie zrozumieć :D Ja tak miałam z Megadeth... Ach, dobre czasy....
          Teraz to może bym się i tak poświęciła (jest kolekcja analogów Iron Maiden, buuuuuu!), ale mi takie coś przyłazi i wrzeszczy "Co jest na obiaad?!"
    • wyzuta Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:35
      kupiłabym, gdyby bluzka przyczyniła się do osiągniecia wyższych dochodów.
    • mila2712 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 14:55
      Ja wolałabym takie pieniądze przeznaczyć na wyjazd a nie na bluzkę
    • lonely.stoner Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 15:13
      Szczerze mowiac - nie wydalabym tyle na zadna szmate i juz. Chociaz z drugiej strony 1000zl to £200 - wcale nie tak duzo, ale na bluzke bym i tak nie wydala. Wolalabym pojechac za ta kase na wakacje albo dolozyc i kupic super torebke. Szmata to szmata - po roku sie spruje/zaplami albo znieksztalci i juz.
      • grassant Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 22:29
        Wolalabym pojechac za ta kase na wakacje

        Dokąd? :))
        • maitresse.d.un.francais Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 22:32
          grassant napisał:

          > Wolalabym pojechac za ta kase na wakacje
          >
          > Dokąd? :))

          Primo pod namiot, secundo - wolałaby przeznaczyć te pieniądze na wakacje. Być może same wakacje kosztowałyby więcej, więc 1000 byłby częścią tych pieniędzy.
    • headvig Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 15:14
      neva. śniłam o rowerze za 2,5 tyś i sobie go kiedyś kupiłam. potem sprzedałam, bo rower za 2,5 tyś do jazdy po wsi i kilku 100km wycieczek to lekka przesada.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 15:57
        > neva. śniłam o rowerze za 2,5 tyś i sobie go kiedyś kupiłam. potem sprzedałam,
        > bo rower za 2,5 tyś do jazdy po wsi i kilku 100km wycieczek to lekka przesada.

        Akurat 2,5 tysiąca za rower to nie jest horrendum. Powiedziałbym, że to raczej normalna cena. (Czego nie można powiedzieć bluzeczce za tysiąc).
        • krokodil123 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:23
          Tak, zdarzyło mi się jeden i jedyny raz w życiu dawno-dawno temu i wręcz odczuwałam fizyczny ból z powodu odmawiania sobie tej "przyjemności" (byłam wtedy niedojrzała i nie odporna).

          Zakochałam się w sukience za 2,5 razy średniej krajowej.
          Pieniądze miałam-to nie był problem.
          Ale cena lekko powiedziane nierozsądna, a po drugie ja z tych.....co nie za bardzo imprezują i nie za bardzo mają gdzie się pokazać. Potęskniłam i przebolałam.

          A na sylwestra patrze w TV Pani Torbicka w "mojej" sukience bodajże wtedy w Marriotta.
          Popatrzyłam z utęsknienie i cichutko.......
          • krokodil123 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:24
            westchnęłam (miało być)
        • allatatevi1 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:33
          Można kupić rower za 1/10 tej ceny czyli za jakieś 250 zł, który bez problemu sprawdza się nawet w trudnych warunkach (jeżdżenie po śniegu).
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 16:58
            > Można kupić rower za 1/10 tej ceny czyli za jakieś 250 zł, który bez problemu
            > sprawdza się nawet w trudnych warunkach (jeżdżenie po śniegu).

            Zależy, czy rower górski, czy normalny
        • headvig Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 17:49
          ale 10 lat temu, gdy na stażu zarabiałam 550 zł, to było dużo :-) teraz mam ciut tańszy, lepszy na wiejskie zakupy, a i na wycieczki też się sprawdza. i na deorach :p
    • maitresse.d.un.francais "Z zasady trzeba wydać więcej"??? 13.04.13, 17:02
      A kto ci to wmówił?

      Zapewniam, że można ZLECIĆ USZYCIE płaszcza z samodzielnie wybranego, szlachetnego materiału (a nie z takiego, który w hurcie nabyła sieciówka) i wyjdzie taniej.

      Właśnie szyję sobie kurtkę za 250 zł plus materiał ok. 50 zł.

      Oczywiście może to też być kilka tysięcy - ale jeśli już ktoś koniecznie chce tyle na płaszcz wywalić, niech raczej zleci uszycie, a nie kupuje w sieciówce.
    • maitresse.d.un.francais Boże, co za głupie pytanie! 13.04.13, 17:05
      zakładając że nie przymieracie głodem

      Pewnie, każdego, kto NIE PRZYMIERA głodem, stać na taką bluzkę.

      i nie jest to rownowartość waszego miesięcznego dochodu

      Jak wyżej. Osobę, która zarabia 2000 lub 3000 też stać, nie?

    • nchyb zależy od zarobków... 13.04.13, 17:24
      dla osoby, której miesięczny dochodów wynosi z 50tys netto (a takich jest wcale nie mało, skoro średnia jest wysoka) - wydatek ok. 1000zł to nic. Dla osoby z zarobkami 3-4 tysiące -to już całkiem inna bajka...

      dla mnie prywatnie ciuchy nigdy nie miały takiej wartości, by na nie premię jakąś wydać, ale potrafię na podróże wydawać więcej niż mogę. Więc rozumiem, że jeżeli w czymś się zakochałaś to tego chcesz.

      O ile to nie narazi cię na głodowanie przez najbliższych kilka miesięcy - a marzysz o niej - to kupuj. Rozsądek mówi, by skrzętnie zbierać pieniążki, a potem jak na Cyprze nadwyżki pobiorą w chorym podatku i co ci zostanie? ANi kasy ani bluzki. A tak chociaż miałabyś trochę przyjemności ;)
      • gyubal_wahazar Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 18:02
        Na moje, odnoszenie kwoty wydatku tylko do zarobków jest ułomne. Trzymając się przykładowej bluzki za 1,000, co z tego, że to mniej niż pół dniówki, jeśli oczywiste jest, że i tak kwota jest iluśkrotnie zawyżona ?

        Nie wspominam już nawet o tak egzotycznym aspekcie, jak ten, że jest mnóstwo fajnych bluzek za 2 czy 3 stówy, a za pozostałych 7 możnaby zapewnić obiad 70 biedakom.
        • maitresse.d.un.francais Ależ drogi gyubalu! 13.04.13, 18:13
          gyubal_wahazar napisał:

          > Na moje, odnoszenie kwoty wydatku tylko do zarobków jest ułomne. Trzymając się
          > przykładowej bluzki za 1,000, co z tego, że to mniej niż pół dniówki, jeśli ocz
          > ywiste jest, że i tak kwota jest iluśkrotnie zawyżona ?
          >
          > Nie wspominam już nawet o tak egzotycznym aspekcie, jak ten, że jest mnóstwo fa
          > jnych bluzek za 2 czy 3 stówy, a za pozostałych 7 możnaby zapewnić obiad 70 bie
          > dakom.

          Jak możesz występować z tak socjalistycznym postulatem w naszym wspaniałym, liberalnym kraju?

          Kto radzi sobie i go stać - kupuje bluzkę za 1000 zł. Biedacy? A, to ci, co są sami sobie winni, bo po ośmiu godzinach pracy w Biedronce nie kształcą się celem zdobycia lepszego zawodu?

          (Który oczywiście mogliby zdobyć i w którym być może znaleźliby pracę, a jeśli jej nie znaleźli - to widać nie chcą).

          Nie mówiąc już o tym, że można zlecić uszycie bluzki znacznie taniej niż za dwie stówy. To też jest cena zawyżona, bo tę bluzkę robi Chińczyk za parę centów.
          • gyubal_wahazar Re: Ależ drogi gyubalu! 13.04.13, 18:30
            Hehehe :) Bom ja Zorrem i Janosikiem za młodu karmiony, a nie Karingtonami i podobnym ścierwem. Jeśli więc Zorro i Janosik to lewactwo, to cała przyjemność po mojej burcie.

            Ale jeśli mnie ślepia nie mylą, kol. Metreska też do pieszczoch systemu się chyba nie zalicza ?
            A kiecka za ile ? ;)
            • maitresse.d.un.francais Re: Ależ drogi gyubalu! 13.04.13, 18:41
              gyubal_wahazar napisał:

              > Hehehe :) Bom ja Zorrem i Janosikiem za młodu karmiony

              Kurdesz, a ja się nie załapałam na żadnego, i co?

              Karingtonów omijałam dużym łukiem, muszę przyznać, przez dłuższy czas nie byłam nawet pewna, jak brzmi tytuł filmu ("Dynastia" czy "Dynastie").
              • gyubal_wahazar Re: Ależ drogi gyubalu! 13.04.13, 18:52
                Ostatecznie 4 Pazernych wspartych Klossem i psem Cywilem dałoby może radę, ale przy ludziach, raczej bym się z tym nie afiszował
                • maitresse.d.un.francais Re: Ależ drogi gyubalu! 13.04.13, 21:48
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Ostatecznie 4 Pazernych wspartych Klossem i psem Cywilem dałoby może radę

                  To towarzystwo również ominęłam dużym łukiem.
          • nchyb Re: Ależ drogi gyubalu! 14.04.13, 08:02
            > Kto radzi sobie i go stać - kupuje bluzkę za 1000 zł. Biedacy?

            maitresse.d.un.francais, nie przesadzaj.
            Wielu z tych co tysiaka na bluzkę dadzą, kolejnego charytatywnie też oddadzą.
            A wielu tych, co kilka bluzeczek za dwieście trzysta kupią, 5 złotych nie dadzą, twierdząc że już nie maja...

            To oczywiście ogromne uogólnienie, ale coś w tym jest...

            I masz rację, ta bluzeczka za 200-300zł to też ogrom ceny, bo jej faktyczny koszt jest dużo niższy. A dodatkowo można przecież zaopatrzyć się w odzież za 15 zł - za kilogram i resztę oddać potrzebującym...
            • maitresse.d.un.francais Re: Ależ drogi gyubalu! 14.04.13, 16:57
              nchyb napisała:

              > > Kto radzi sobie i go stać - kupuje bluzkę za 1000 zł. Biedacy?
              >
              > maitresse.d.un.francais, nie przesadzaj.

              Przepraszam bardzo, faktycznie przesadziłam.
              • nchyb Re: Ależ drogi gyubalu! 14.04.13, 17:27
                przeprosiny zostaną przyjęte, o ile obiecasz, ze już nigdy więcej :)
                • maitresse.d.un.francais Re: Ależ drogi gyubalu! 14.04.13, 17:50
                  nchyb napisała:

                  > przeprosiny zostaną przyjęte, o ile obiecasz, ze już nigdy więcej :)

                  serio?
                  • nchyb Re: Ależ drogi gyubalu! 14.04.13, 18:42
                    nie, nie serio...

                    w sumie co mnie to...
                    jeżeli czujesz się lepiej, gdy wyrazisz dezaprobatę dla czyichś wyborów, innych od twoich, to w sumie niech ci będzie...
                    w końcu kazdy ma prawo do zaspokajania swoich potrzeb...


        • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 18:17
          Dodam, że mam fajny sweter za niecałe 100 zł.

          100 zł kosztowała włóczka. Zrobiłam go sobie własnymi rękami. :-P

          Zamówiłam bluzę na miarę za 130, obstalowałam kurtkę za 300 zł (szycie + materiał).

          Na drutach czeka na dostawę włóczki drugi taki sweter. :-P

          To dopiero 630 zł, a 4 sztuki odzieży. :-P
          • gyubal_wahazar Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 18:40
            No dobra, to co my tu mamy :
            1) flanelowa w kratę (jakieś 2 dychy 3 lata temu z kotła w nieboszczyku Żyącie)
            2) dżiny marki stanlej - od Wietnamczyka jeszcze spod stadionu, więc musi ze 4 wiosny, ale działają jak złoto, rozporek na zimę towotem konserwowany, więc chodzi jak brzytwa
            3) kuboty turbo (odrzut z eksportu na kajmany)

            Bezcenne (zabytki klasy 0, unicef chciał kiedyś skatalogować - psami poszczułem)
            • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 18:45
              gyubal_wahazar napisał:

              > No dobra, to co my tu mamy :
              > 1) flanelowa w kratę (jakieś 2 dychy 3 lata temu z kotła w nieboszczyku Żyącie)
              > 2) dżiny marki stanlej - od Wietnamczyka jeszcze spod stadionu, więc musi ze 4
              > wiosny, ale działają jak złoto, rozporek na zimę towotem konserwowany, więc cho
              > dzi jak brzytwa
              > 3) kuboty turbo (odrzut z eksportu na kajmany)

              Wiesz co gyubal - ale mnie jednak szło o ŁADNY, W DOBRYM GATUNKU strój.

              Dżinsy od Wietnamca i koszula flanelowa to jednak nie jest to, co chciałabym nosić (i widzieć na facecie).

              Kuboty to jest część garderoby z tej części szafy, w której prezentujemy, czego nie nosić. :-P Kapciochy mam za 20 zł, a klapki havaianasy - swoje kosztowały (70 zł), ale to kauczuk, więc mogę ich używać latami.
              • gyubal_wahazar Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 19:09
                > Wiesz co gyubal - ale mnie jednak szło o ŁADNY, W DOBRYM GATUNKU strój.

                No to w końcu nadajemy na tych samych falach

                > Dżinsy od Wietnamca i koszula flanelowa to jednak nie jest to, co chciałabym nosić (i widzieć na facecie).

                Czepłaś się tego Wietnamca, a każde dziecko Ci powie, że stanleje nasi pędzą gdzieś pod Radomiem, tylko traf akurat chciał, że Wietnamiec mi ostatnie 4 pary opędzlował

                Co do flanelowej zaś, to trzeba Ci wiedzieć, że z latami nabrała szlachetnej patyny i doskonale harmonizuje z myślinem kubotów.

                Hawajasy może i w pytkę, ale trzeba mieć trochę szacunku do tradycji i wspierać rodzimą produkcję
                • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 13.04.13, 21:49

                  > Czepłaś się tego Wietnamca, a każde dziecko Ci powie, że stanleje nasi pędzą gd
                  > zieś pod Radomiem, tylko traf akurat chciał, że Wietnamiec mi ostatnie 4 pary o
                  > pędzlował

                  Nie zmienia faktu. Ładny ciuch to ciuch szyty na miarę.
                • tfu.tfu kierpce 14.04.13, 20:50
                  są krajowe ;-)
                  • maitresse.d.un.francais Re: kierpce 14.04.13, 21:17
                    tfu.tfu napisała:

                    > są krajowe ;-)

                    Nie one jedne.
          • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 08:05
            > Dodam, że mam fajny sweter za niecałe 100 zł.
            >
            > 100 zł kosztowała włóczka. Zrobiłam go sobie własnymi rękami. :-P

            to koleżanka ma nieopodatkowany przychód ;)
            Gdyby koleżanka zrobienie tego swetra komuś zrobić zleciła, to oprócz stówki za włóczkę zapłaciłaby jeszcze za robociznę, od której druciarka zapłaciłaby podatek. A tak koleżanka własnoręcznie robić sweterek - pozbawiła naszego państwa należnej daniny (z której owo państwo na pewno przekazałoby większość na biednych).
            I tym sposobem koleżanka biednych pozbawia kasy, państwa podatku. Idę do odpowiedniej placówki zgłosić uszczuplanie dochodów państwowych... :D
            • maitresse.d.un.francais Woluntarystycznie go zrobiłam :-) 14.04.13, 16:58
              podpisałam sama ze sobą umowę wolontariatu, w tym przypadku umowę o dzieło "wykonanie swetra bezszwowego typu raglan, zakończonego ściągaczem". :-P
            • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:17
              nchyb napisała:

              > > Dodam, że mam fajny sweter za niecałe 100 zł.
              > >
              > > 100 zł kosztowała włóczka. Zrobiłam go sobie własnymi rękami. :-P
              >
              > to koleżanka ma nieopodatkowany przychód ;)

              Przychód 0. Podatek od 0 - 0. Czy mam wypełnić specjalny formularz?


              > ależnej daniny (z której owo państwo na pewno przekazałoby większość na biednyc
              > h).

              Nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć ta ironia?
              • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:31
                > Przychód 0. Podatek od 0 - 0. Czy mam wypełnić specjalny formularz?

                przychód istnieje, to te pieniądze, których za czyjąś pracę nie zapłaciłaś :)


                Czemu służy i czy to ironia? nie, to śmiech przez łzy, bo akurat w pracy mam kilka przypadków, gdy skarbowy na siłę usiłuje znaleźć nie istniejące przychody. I już wszędzie dostrzegam to, co US też chce zobaczyć, by kasę ściągnąć...

                A skoro innych interesuje (z negatywnym nastawieniem), ze ktoś chce swoje wydać nie tylko na biedaków, to dlaczego nie odpowiadać w ten właśnie sposób?
                • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:52
                  nchyb napisała:

                  > > Przychód 0. Podatek od 0 - 0. Czy mam wypełnić specjalny formularz?
                  >
                  > przychód istnieje, to te pieniądze, których za czyjąś pracę nie zapłaciłaś :)

                  To gdzie on istnieje? U mnie czy u tego kogoś? Robienie na drutach dla siebie jest nielegalne? :-P
                  >
                  >
                  > Czemu służy i czy to ironia? nie, to śmiech przez łzy, bo akurat w pracy mam ki
                  > lka przypadków, gdy skarbowy na siłę usiłuje znaleźć nie istniejące przychody.
                  > I już wszędzie dostrzegam to, co US też chce zobaczyć, by kasę ściągnąć...

                  A, to lepiej nie mówić...
                  >
                  > A skoro innych interesuje (z negatywnym nastawieniem), ze ktoś chce swoje wydać
                  > nie tylko na biedaków, to dlaczego nie odpowiadać w ten właśnie sposób?

                  Bo to jest reductio ad absurdum.
            • gulcia77 Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 18:12
              Jeja!!! To mnie również ujmij w donosie :) Jako, że ja heklowaniem nielegalnym się zajmuję i robotą różną. Dzisiaj miałam na sobie sukienkę wyheklowaną z fioletowej bawełny (ale legalnie w pasmanterii nabytej, z podatkiem odprowadzonym) i takąż kapelutkę, a mojej mamie ukochanej ostatnio cztery poszewki ozdobne na poduszki zawiozłam, opłaty nie wzięłam, podatku nie odprowadziłam. Mea culpa, mea culpa...
              • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 18:40


                żal czynny koleżanka Gulcia77 uskutecznia, więc jej donosem nie dobiję :)
                a przy okazji - co to jest heklowanie?
                • gulcia77 Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 18:56
                  Robienie na szydełku koronek :) Druty mnie jakoś nie kochają, więc się na szydełku skupiłam :)
                  • maitresse.d.un.francais Nosz kurde, a ja to owce u chłopa hoduję??? 14.04.13, 19:32
                    Też włóczkę legalnie nabywam, VAT płacąc. :-P
                    • nchyb Re: Nosz kurde, a ja to owce u chłopa hoduję??? 15.04.13, 18:01
                      no proszę Cię, już nie unoś się, wszak to jeno żart taki był...
                      absurdy to ci z US i MF moim zdaniem wporwadzają, a to takie kpienie z nich, a nie Ciebie...
                      Maitress, czy to Ty jesteś ta z książkowego forum? Ty antyutopie lubisz jak i ja?
                      Tak poza tym tematem...
                      • maitresse.d.un.francais Re: Nosz kurde, a ja to owce u chłopa hoduję??? 15.04.13, 21:34
                        nchyb napisała:

                        > no proszę Cię, już nie unoś się, wszak to jeno żart taki był...

                        Oj, ostatnio jestem sieriozna, że nie mogę sama ze sobą wytrzymać, nie mówiąc o innych... Ale to był żart i z mojej strony.


                        > Maitress, czy to Ty jesteś ta z książkowego forum? Ty antyutopie lubisz jak i j
                        > a?

                        Dystopie, no!!! Mogę polecić całą kupę!

                        A propos, znasz stronę xiegarnia.pl?
                        • nchyb Re: Nosz kurde, a ja to owce u chłopa hoduję??? 16.04.13, 06:18
                          nie znam, zajrzę
                          a jak to ty, to przez Ciebie Dobranych kupiłam i teraz będę na ciąg dalszy czekać wrrr... :)
                          • maitresse.d.un.francais Re: Nosz kurde, a ja to owce u chłopa hoduję??? 16.04.13, 16:05
                            nchyb napisała:

                            > nie znam, zajrzę
                            > a jak to ty, to przez Ciebie Dobranych kupiłam i teraz będę na ciąg dalszy czek
                            > ać wrrr... :)

                            Możesz nabyć oryginał, jeśli znasz język i chce ci się szarpać. Innego wyjścia chwilowo nie widzę. :-(((((
                  • nchyb Re: zależy od zarobków... 15.04.13, 18:03
                    dzięki Gulcia, całe życie się człowiek uczy :)
                    O klockach słyszałam, frywolitki znam, a heklowanie dopiero teraz...
        • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 08:12
          > jnych bluzek za 2 czy 3 stówy, a za pozostałych 7 możnaby zapewnić obiad 70 bie
          > dakom.

          równie dobrze można kupić bluzkę za 5 zł, lub kilogram bluzek za kilkanaście złotych, a resztę dać potrzebującym.

          Idąc tym tropem - można nie zjeść rodzinnie kilograma pierogów z mięsem, a tylko pół i resztę równiez oddać potrzebującym.

          Pożytek wielki:
          1. dla rodziny - schudni
          2. dla poczty - zarobi na przesyłce do potrzebujących
          3. dla państwa - dostanie podatek od darowizny :)
          4. dla potrzebujących - już niekoniecznie, bo nim pierogi dojdą po podwójnym awizowaniu - już się pewnie do jedzenia nie będą nadawać...

          ale wszyscy pracownicy służb od pkt 2 do pkt 3 - pracę mieć będą i podatki od niej odprowadzą i z tych podatków wesprzemy biednych i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie i Polska będzie rosła w siłę i dostatek...
          I co tam, ze po drodze padnie wszystko co nie jest ciuchbudą i skarbówką...
          Kolejnych bezrobotnych wesprzemy z tego podatku od darowizny bogatych na biednych :D
          • gyubal_wahazar Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 10:56
            Każdy chyba pogląd da się zredukować do absurdu, tylko po co ? Jeśli dla ubawu, to ok, ale może warto czasem sięgnąć głębiej.

            Piszesz, że ten dający tysiaka na bluzkę często też da drugiego na nieborasiów. Jeśli tak, to hare-hare, ale z moich skromnych obserwacji wynika, trochę co innego. Może próbka którą opiszę nie idzie w setki czy tysiące, ale kilkanaście czy 20-kilka, to jest już jakiś początek.

            Wyflacza Ci się wóz na trasie. Od domu jesteś daleko, więc żaden znajomy Ci nie pomoże, a holowanie, to lekko licząc 200-300 w plecy. Grzebiesz więc w bebechach, machając od czasu do czasu, bo zawsze brakuje właśnie tej oczkowej 10-tki. Jak myślisz, kto się zatrzyma ?

            Nie karawan za 200 tysiaków, czy czołg za 140, mimo że leci ich całkiem sporo. Zatrzyma się 30-letni żuk, 20-letni maluch, ledwie pełnoletnie uno, albo podobny strucel.

            Można oczywiście wymyślić tuzin przyczyn, dla których ww przykład jest niereprezerwatywny, ale ręczę Ci, że gdybyś Ty miał ileś takich sytuacji, doszedłbyś do takich samych wniosków.

            Jeśli więc parę promili karingtonów skrzywdzę swym powątpiewaniem w ich skłonności charytatywne, to godzę się nieść to brzemię, bez słowa skargi
            • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:00
              Jeśli więc parę promili karingtonów skrzywdzę swym powątpiewaniem w ich skłonności charytatywne, to godzę się nieść to brzemię, bez słowa skargi

              :--)))))

              Z braku samochodzika nie byłam w stanie sama dokonać takich obserwacji jak kolega, toteż są dla mnie cenne.
              • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:40
                za to moje obserwacje, jako że autko w moim użytkowaniu jest:
                niezależnie od tego jakie autko jedzie - przy wypadku większość - nie wszyscy na szczęście - wyciąga telefony i fotki pstryka, po czym bez pomocy jedzie dalej...
                więc o czym my tu mówimy?
            • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 17:39
              > Każdy chyba pogląd da się zredukować do absurdu, tylko po co ? Jeśli dla ubawu,
              > to ok, ale może warto czasem sięgnąć głębiej.

              a po co za wszelką cenę przekonywać kogoś, ze jego potrzeby duchowe (tak tak, taka bluzeczka za tysiaka to nie potrzeba z samego dołu piramidki Maslowa, ale z wyżyn) są mało ważne i ważniejsze sa potrzeby cielesne innych?
              czy w ten sposób twórca danego postu spełnia swoje potrzeby pomocy bliźnim?

              No a ja spełniam swoje właśnie w taki sposób - ukazując, ze dla mnie twój tok rozumowania niekoniecznie jest tym, który wszystkich uszczęśliwi...

              > ch, machając od czasu do czasu, bo zawsze brakuje właśnie tej oczkowej 10-tki.
              > Jak myślisz, kto się zatrzyma ?
              mam długie szczupłe nogi, więc co drugi się zatrzymuje - ten argument nie do mnie...
              ale ostatnio na Lazurowym mercedes SLK się zatrzymał, gdy nam skuter stanął i Polak w nim siedział i pomógł...

              natomiast co do wiary czy też nie w czyjeś skłonności do pomocy. Mam to gdzieś. Sama w miarę możliwości pomagam, ale nie zmuszam do tego innych i nie twierdzę, że wszyscy powinni ubierać się za 15zł za kilogram by pomagać innym. Ty tak chcesz - w ten sposób spełniasz swoje potrzeby - cześć ci i chwała, ale nie kazdy musi w ten właśnie sposób się dowartościowywać...
              • gyubal_wahazar Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 18:03
                > mam długie szczupłe nogi,

                Z pokorą ulegam potędze tego argumentu
                • nchyb Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 18:10
                  ale nieśmiało wspomnę, że na skuterze nie było ich widać i z mężem byłam, a wspomniany nie ubogi rodak stanął i pomógł, mimo, ze nie wiedział ani o onych nogach, ani o naszej narodowości...
                  przed nim przejechała skoda na polskich numerach i nic...
                  • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 19:31
                    nchyb napisała:

                    > ale nieśmiało wspomnę, że na skuterze nie było ich widać i z mężem byłam, a wsp
                    > omniany nie ubogi rodak stanął i pomógł, mimo, ze nie wiedział ani o onych noga
                    > ch

                    jak to nie???

                    znaczy że jak piękne nogi ubierzesz w spodnie, to nie widać nóg?

                    ależ bzdura, chyba że to były worowate bojówki, trzy rozmiary za duże, z magazynów Wojska Polskiego :-P
                    • nchyb Re: zależy od zarobków... 15.04.13, 17:58
                      Maitresse, a kto pisał o spodniach? szorty to były. Ale gdy siedzisz, a zasłania cię mąż i unieruchomiony skuter - to jednak one kończyny mniej się w oczy rzucają, niż wtedy gdy pod maskę zaglądasz i wszyscy te nogi od tyłu widzą w całej okazałości :)
                • maitresse.d.un.francais Re: zależy od zarobków... 14.04.13, 19:30
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > > mam długie szczupłe nogi,
                  >
                  > Z pokorą ulegam potędze tego argumentu

                  Tym razem kolega gyubal stosuje reductio ad absurdum. Gyubalu, nie manipuluj!
          • maitresse.d.un.francais Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkich 14.04.13, 17:02
            koncernów.

            Pojedynczy projektanci lub małe firmy odzieżowe - a i owszem.

            Koleżanka przeoczyła fakt, że zlecam szycie, na czym zarabiają sprzedawcy tkanin oraz krawcowe, dwie.

            • nchyb Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 17:47
              Koleżanka dostrzegła ile na materiał i za szycie dałaś. To nie jest dla osób na zasiłku lub dla rodziny żyjącej z jednej, najniższej pensji. Kurtka kilkaset złotych, gdy można za to mieć kilka kurtek i jeszcze portki, taniej można to było załatwić a resztą np. się podzielić :)
              Ale czy o to chodzi? Czy za wszelką cenę musimy mieć to co najtańsze a resztę oddawać innym?
              Zawsze? Czy jest jakaś granica? Jaka?
              • maitresse.d.un.francais Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 17:59
                nchyb napisała:

                > Koleżanka dostrzegła ile na materiał i za szycie dałaś.

                Koleżanka niech dostrzeże, że widocznie NIE MAM wiele pieniędzy na te cele i chcę wyglądać tanio a dobrze.

                Stąd to kombinowanie.


                To nie jest dla osób na
                > zasiłku lub dla rodziny żyjącej z jednej, najniższej pensji.

                Toteż w kanciapie krawcowych nie moja jedna kurtka leży, ale stosy ubrań, zapewniam. Trudno przejść.



                Kurtka kilkaset z
                > łotych, gdy można za to mieć kilka kurtek i jeszcze portki, taniej można to był
                > o załatwić a resztą np. się podzielić :)

                Można było, ale by się źle wyglądało. Chcę wyglądać dobrze, niekoniecznie za 1000 zł, a za te pieniądze, jakimi dysponuję.


                > Ale czy o to chodzi? Czy za wszelką cenę musimy mieć to co najtańsze a resztę o
                > ddawać innym?
                > Zawsze? Czy jest jakaś granica? Jaka?

                Uparcie sprowadzasz do absurdu.
                • nchyb Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 18:08
                  > Koleżanka niech dostrzeże, że widocznie NIE MAM wiele pieniędzy na te cele i ch
                  > cę wyglądać tanio a dobrze.

                  jednym słowem - spełniasz swoje potrzeby. I bardzo dobrze. Ale dlaczego przeszkadzać innym w spełnianiu ich (innych od twoich) potrzeb? Dla zasady?

                  to nie jest sprowadzanie do absurdu, to jest podkreslanie, ze twoje potrzeby nie musza pokrywać się z potrzebami innych, a wartościowanie - czyje lepsze, moralniejsze itp - to dopiero jest absurd...

                  Czy ty poczujesz się lepiej, jezeli autorka watku zrezygnuje z drogiej bluzki na rzecz kilku tańszych?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 19:27
                    nchyb napisała:

                    > > Koleżanka niech dostrzeże, że widocznie NIE MAM wiele pieniędzy na te cel
                    > e i ch
                    > > cę wyglądać tanio a dobrze.
                    >
                    > jednym słowem - spełniasz swoje potrzeby. I bardzo dobrze. Ale dlaczego przeszk
                    > adzać innym w spełnianiu ich (innych od twoich) potrzeb? Dla zasady?

                    Ale jakie przeszkadzam? Czy ja staję w dzwiach sklepu i bronię autorce wejść? A co do absurdu nabywania bluzki za 1000 zł, nie ja jedna w wątku mam takie odczucie.

                    Autorka pyta, co sądzimy - no więc napisałam, co sądzę.

                    Nie musiała wszak zakładać tego wątku, a zdecydować sama. :-P
              • gulcia77 Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 18:23
                Chyba jednak jakaś granica powinna być. Dla każdego. Taka, o której Tymoteusz pisze - jakem niewierząca, tak te słowa cenię i uważam, że każdy powinien je mieć w głowie, zamiast "greed is good" - "Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest MIŁOŚĆ pieniędzy" (1 Tym. 6:10 Biblia Warszawska)
                • nchyb Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 18:46
                  Gulciu, w którym miejscu znalazłaś w tym wątku ową złą miłość do pieniędzy?

                  Założycielka wątku nie marzy zdaje się o tej bluzce dlatego, że aż tysiąc kosztuje, ale mimo że tylko kosztuje to jej się ona marzy.

                  Miłość do drogiej rzeczy nie jest tożsama z miłością do pieniążków...
                  więc ten cytat jakoś niekoniecznie na temat mi się jawi...
                  • gulcia77 Re: Jakoś mi, kurczę, nie zależy na dobru wielkic 14.04.13, 19:07
                    A mnie się jakoś konsumpcjonizm (a tymże jest miłość do rzeczy, które można kupić) bezpośrednio z miłością do pieniążków kojarzy. Wiem, ja dziwna jestem i niedzisiejsza, ale to ostatnio najważniejszy temat rozmów z moim (w sensie nie pieniądza, a właśnie ten werset i problem wolnej woli) i mocno widzę jak pieniądz zmienia i zohydza pewne sprawy, narzucając takie, a nie inne widzenie świata. Wiesz, ja nawet rozumiem zakochanie się w jakimś otoczeniu, w przyrodzie, ostatecznie w czymś, co się samemu zrobiło (choć tu lepiej pasuje mi zwykłe słowo zadowolenie), niż w kawałku szmatki, która kosztuje horrendalne pieniądze tylko i wyłącznie za marketing. Nie dla mnie ta zabawa.
                    • maitresse.d.un.francais Miłość do pieniędzy przejawia niewątpliwie firma 14.04.13, 19:28
                      oferująca tę bluzkę. :-P
                      • gulcia77 Się obami ręcyma 14.04.13, 19:34
                        podpisuję :D
                        • maitresse.d.un.francais Re: Się obami ręcyma 14.04.13, 19:45
                          W ogóle to masz sporo racji, ale twoja racja nie jest trendy, więc nie zostaniesz wysłuchana przez ogół.:-(((((((((

                          • gulcia77 Re: Się obami ręcyma 14.04.13, 19:57
                            Wiesz, jeśli ja mam w życiu jakikolwiek zwis totalny, to jest to właśnie ogół. Szkoda tylko, ze ludzie sami sobie robią krzywdę. Przecież gdyby autorka nie poddawała się marketingowemu praniu mózgu, to nie miałaby żadnego problemu, a o ile byłaby spokojniejsza. Dla serca lepiej, dla naczyń wieńcowych lepiej, dla ukrwienia mózgu lepiej. Nosz polazłaby w w wygodnych butach na dłuugi spacer, wiosny by się nawdychała, a ona wzdycha do szmatki, która kosztuje więcej niż sporo ludzi na tym świecie ma na miesiąc życia. Chore, czyż nie?
                            • maitresse.d.un.francais Re: Się obami ręcyma 14.04.13, 21:18
                              gulcia77 napisała:

                              > Wiesz, jeśli ja mam w życiu jakikolwiek zwis totalny, to jest to właśnie ogół.

                              A niesłusznie, bo ogół tworzy świat, w jakim będziesz żyła.
    • akle2 Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 18:55
      Sama sobie odpowiedziałaś- jeśli Twoje dochody na to pozwalają, rachunki i czynsz zapłacone i nie będzie to kosztem osób przebywających (syt. hipotetyczna) na Twoim wyłącznym utrzymaniu, to sobie kupuj co chcesz.
    • gree.nka Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 19:19
      obawiam się, że mogłabym kupić , ale nikomu bym się do ceny nie przyznała.
      Czasami lubię kupić sobie coś ładnego - co niestety nie zawsze i tak jest tanie :/
      ale tak już jest, że te ładne rzeczy są droższe.
      • lonely.stoner Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 21:35
        a ja jak tylko kupie cos drogiego to zara sie chwale :)
    • lady.godiva Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 20:05
      Nie. Szkoda mi byłoby kasy, choć ciuchy generalnie lubię.
    • jeriomina Re: Czy zdarzyło wam się ?pytanie o zakupy 13.04.13, 21:24
      Na sprzęt elektroniczny związany z muzyką - tak. Wydałabym i więcej.
      Na ciuch - NIGDY.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja